cleo.28
08.03.11, 13:40
Witam wszystkie forumowiczki:) jestem nowa na tym forum. Przeczytałam kilka Waszych wątków i poczułam że nie jestem sama w tej sytuacji:) Dlatego też zdecydowałam się napisać ten post związany z moim problemem z teściową. Wszystko tak naprawdę zaczęło się kiedy zaczęła się organizacja wesela. Chciałabym zaznaczyć, że moje wcześniejsze relacje z teściową były poprawne a nawet powiedziałabym przyjacielskie. Oczywiście zdarzały się drobne nieporozumienia ale dotyczyły błahych rzeczy i zawsze udawało się nam znaleźć porozumienie. Wydawało mi się że jako jedna z niewielu znanych mi osób będę mogła powiedzieć że mam naprawdę fajną teściową.
No i nie wiem co się stało. Pierwszy poważny problem pojawił się w momencie kiedy zaczęliśmy załatwiać sprawy związane ze ślubem. Otóż moja wtedy jeszcze przyszła teściowa stwierdziła że ona nam wszystko załatwi i zorganizuje bo się na tym doskonale zna. My chcieliśmy sami decydować o wyborze sali, orkiestry etc. co też przekazaliśmy mamie mojego męża, no i wtedy się na nas obraziła i krytykowała każdy nasz wybór. Kolejne nieporozumienie pojawiło się przy liście gości, ponieważ my chcieliśmy zaprosić rodzinę z którą utrzymujemy kontakt i naszych znajomych, natomiast moja teściowa planowała na ten dzień urządzić spęd nie tylko całej nawet tej najdalszej rodziny ale także swoich dawno nie widzianych przyjaciół ze studiów, na szczęście i w tej kwestii poparł mnie mój mąż a także jego tata, więc teściowa musiała ustąpić. Po tym wydarzeniu teściowa obraziła się totalnie i w sprawie wesela w ogóle nie zabierała głosu. Powiedziała nam że ona tylko przyjdzie na nasze wesele ale tak ogólnie to ją to wydarzenie w ogóle nie obchodzi i uważa że niepotrzebnie bierzemy ślub i robimy wesele bo to i tak nic nie zmieni w naszym życiu. Od razu dodam, że teściowa nie finansowała naszego wesela.
Ale prawdziwy hardcore zaczął się dopiero jak się przeprowadziliśmy do naszego nowego domku. Teściowa bardzo często nas odwiedzała i niezwykle często były to wizyty niezapowiedziane o bardzo dziwnych porach np raz przyjechała do nas rano kiedy my wychodziliśmy do pracy i obraziła się na mnie bo powiedziałam jej że nie możemy teraz z nia usiąść i porozmawiać bo za 15 min wychodzimy. Obraziła się na mnie na maxa i od tej pory odzywa się do mnie tylko wtedy kiedy musi.
A kiedy do nas przyjeżdża to ciągle coś krytykuje, raz przyjeżdża i mówi że nie dbam o dom i jest w nim brudno a innym razem że mamy w domu zbyt czysto i ona boi się tu wejść żeby nie popsuć tego idealnego ładu. Tak samo krytukuje moje gotowanie chociaż sama nie gotuje w domu. Uważa że źle karmię jej syna i często mi to wypomina zwłaszcza gdy są jakieś uroczystości rodzinne.
Ponadto we wszystko się wtrąca począwszy od urządzenia domu, ogrodu a na diecie naszego psa skończywszy, oczywiście w jej mniemaniu wszystko jest zrobione źle, zwłaszcza jeśli jakaś dziedzina jest moją domeną to wtedy na 100% wszystko zostanie skrytykowane i zostanie przedstawiony problem naprawczy razem z komentarzem, że to wszystko dla naszego dobra.
Na szczęście teraz odwiedza nas "tylko" średnio raz na tydzień lub dwa. Niestety nie może obyć się bez kontaktów z moim mężem i ciągle do niego wydzwania. Nie mówię tutaj o telefonie raz dziennie bo to by mi absolutnie nie przeszkadzało, sama dzownię do moich rodziców codziennie chociażby po to żeby sprawdzić jak się czują. Ale moja teściowa dzwoni do mojego męża ok 10 razy dziennie i nie ważne czy jest on w pracy czy w domu. Powodem do zadzwonienia dla mojej teściowej jest każda nawet najdrobniejsza rzecz np pytanie o pogodę albo czy byliśmy już na spacerze z psem itp. Oczywiście liczba telefonów nasila się wieczorem kiedy wracamy do domu. Czasem bywało tak, że ja z mężem miałam pół godziny na rozmowę bo on cały czas rozmawiał z mamusią.
Dodam, że mój mąż też nie jest specjalnie zachwycony całą sytuacją często po prostu nie odbiera telefonów o co teściowa się obraża albo stosuje wobec mojego męża szantaż emocjonalny lub udaje chorobę aby ten musiał do niej natychmiast przyjechać.
Poza tym mój mąż twierdzi że ja się za bardzo wszystkim przejmuję.
A ja coraz częściej chciałabym aby to on był bardziej stanowczy wobec swojej mamy bo ciągle mam wrażenie że na zbyt wiele jej pozwala i nie potrafi lub nie chce się tak stanowczo przeciwstawić. Zdarzyło się już także że doszło między nami do nieporozumień poprzez sytuację z teściową. Rozmawiałam z mężem o moich odczuciach ale nie widzę aby starał się cokolwiek zmienić.
Długo znosiłam krytykę i całą tą sytuację bez protestu ale czasem ma juz tego wszystkiego dosyć. Z drugiej strony myślę sobie, że to jest mama mojego męża i nie powinnam wymagac od mężą aby ograniczał z nią kontakty...
W chwili obecnej jesteśmy 8 miesięcy po slubie a ja czasem zastanawiam się co dalej bo zaczynam się obawiać że jeżeli nic się nie zmieni to nasze małżeństwo może napotkać na ogromny kryzys.
Proszę Was o rady bo może ktoś z boku bardziej obiektywnie spojrzy na całą sytuację i będzie potrafił pomóc
Pozdrawiam