Prośba o radę

08.03.11, 13:40
Witam wszystkie forumowiczki:) jestem nowa na tym forum. Przeczytałam kilka Waszych wątków i poczułam że nie jestem sama w tej sytuacji:) Dlatego też zdecydowałam się napisać ten post związany z moim problemem z teściową. Wszystko tak naprawdę zaczęło się kiedy zaczęła się organizacja wesela. Chciałabym zaznaczyć, że moje wcześniejsze relacje z teściową były poprawne a nawet powiedziałabym przyjacielskie. Oczywiście zdarzały się drobne nieporozumienia ale dotyczyły błahych rzeczy i zawsze udawało się nam znaleźć porozumienie. Wydawało mi się że jako jedna z niewielu znanych mi osób będę mogła powiedzieć że mam naprawdę fajną teściową.
No i nie wiem co się stało. Pierwszy poważny problem pojawił się w momencie kiedy zaczęliśmy załatwiać sprawy związane ze ślubem. Otóż moja wtedy jeszcze przyszła teściowa stwierdziła że ona nam wszystko załatwi i zorganizuje bo się na tym doskonale zna. My chcieliśmy sami decydować o wyborze sali, orkiestry etc. co też przekazaliśmy mamie mojego męża, no i wtedy się na nas obraziła i krytykowała każdy nasz wybór. Kolejne nieporozumienie pojawiło się przy liście gości, ponieważ my chcieliśmy zaprosić rodzinę z którą utrzymujemy kontakt i naszych znajomych, natomiast moja teściowa planowała na ten dzień urządzić spęd nie tylko całej nawet tej najdalszej rodziny ale także swoich dawno nie widzianych przyjaciół ze studiów, na szczęście i w tej kwestii poparł mnie mój mąż a także jego tata, więc teściowa musiała ustąpić. Po tym wydarzeniu teściowa obraziła się totalnie i w sprawie wesela w ogóle nie zabierała głosu. Powiedziała nam że ona tylko przyjdzie na nasze wesele ale tak ogólnie to ją to wydarzenie w ogóle nie obchodzi i uważa że niepotrzebnie bierzemy ślub i robimy wesele bo to i tak nic nie zmieni w naszym życiu. Od razu dodam, że teściowa nie finansowała naszego wesela.
Ale prawdziwy hardcore zaczął się dopiero jak się przeprowadziliśmy do naszego nowego domku. Teściowa bardzo często nas odwiedzała i niezwykle często były to wizyty niezapowiedziane o bardzo dziwnych porach np raz przyjechała do nas rano kiedy my wychodziliśmy do pracy i obraziła się na mnie bo powiedziałam jej że nie możemy teraz z nia usiąść i porozmawiać bo za 15 min wychodzimy. Obraziła się na mnie na maxa i od tej pory odzywa się do mnie tylko wtedy kiedy musi.
A kiedy do nas przyjeżdża to ciągle coś krytykuje, raz przyjeżdża i mówi że nie dbam o dom i jest w nim brudno a innym razem że mamy w domu zbyt czysto i ona boi się tu wejść żeby nie popsuć tego idealnego ładu. Tak samo krytukuje moje gotowanie chociaż sama nie gotuje w domu. Uważa że źle karmię jej syna i często mi to wypomina zwłaszcza gdy są jakieś uroczystości rodzinne.
Ponadto we wszystko się wtrąca począwszy od urządzenia domu, ogrodu a na diecie naszego psa skończywszy, oczywiście w jej mniemaniu wszystko jest zrobione źle, zwłaszcza jeśli jakaś dziedzina jest moją domeną to wtedy na 100% wszystko zostanie skrytykowane i zostanie przedstawiony problem naprawczy razem z komentarzem, że to wszystko dla naszego dobra.
Na szczęście teraz odwiedza nas "tylko" średnio raz na tydzień lub dwa. Niestety nie może obyć się bez kontaktów z moim mężem i ciągle do niego wydzwania. Nie mówię tutaj o telefonie raz dziennie bo to by mi absolutnie nie przeszkadzało, sama dzownię do moich rodziców codziennie chociażby po to żeby sprawdzić jak się czują. Ale moja teściowa dzwoni do mojego męża ok 10 razy dziennie i nie ważne czy jest on w pracy czy w domu. Powodem do zadzwonienia dla mojej teściowej jest każda nawet najdrobniejsza rzecz np pytanie o pogodę albo czy byliśmy już na spacerze z psem itp. Oczywiście liczba telefonów nasila się wieczorem kiedy wracamy do domu. Czasem bywało tak, że ja z mężem miałam pół godziny na rozmowę bo on cały czas rozmawiał z mamusią.
Dodam, że mój mąż też nie jest specjalnie zachwycony całą sytuacją często po prostu nie odbiera telefonów o co teściowa się obraża albo stosuje wobec mojego męża szantaż emocjonalny lub udaje chorobę aby ten musiał do niej natychmiast przyjechać.
Poza tym mój mąż twierdzi że ja się za bardzo wszystkim przejmuję.
A ja coraz częściej chciałabym aby to on był bardziej stanowczy wobec swojej mamy bo ciągle mam wrażenie że na zbyt wiele jej pozwala i nie potrafi lub nie chce się tak stanowczo przeciwstawić. Zdarzyło się już także że doszło między nami do nieporozumień poprzez sytuację z teściową. Rozmawiałam z mężem o moich odczuciach ale nie widzę aby starał się cokolwiek zmienić.
Długo znosiłam krytykę i całą tą sytuację bez protestu ale czasem ma juz tego wszystkiego dosyć. Z drugiej strony myślę sobie, że to jest mama mojego męża i nie powinnam wymagac od mężą aby ograniczał z nią kontakty...
W chwili obecnej jesteśmy 8 miesięcy po slubie a ja czasem zastanawiam się co dalej bo zaczynam się obawiać że jeżeli nic się nie zmieni to nasze małżeństwo może napotkać na ogromny kryzys.
Proszę Was o rady bo może ktoś z boku bardziej obiektywnie spojrzy na całą sytuację i będzie potrafił pomóc
Pozdrawiam
    • tiggy68 Re: Prośba o radę 09.03.11, 10:04
      Droga cleo.28 powiem Ci że to bardzo trudna sytuacja i myślę,że bardzo dużo zależy tutaj od postępowania Twojego męża.On powinien dość stanowczo powiedzieć mamie że nie powinna absorbować go swoimi telefonami przez całe wieczory,a jak to nie pomoże to wieczorami po prostu wyłączać telefon.Moja teściowa też zawsze mnie krytykuje ale od jesieni ub.roku przestałam się tym przejmować bo inaczej bym się wykończyła psychicznie a nie chcę dać jej tej satysfakcji.Wiesz wydaje mi się że najlepszą metodą na głupie przytyki teściowej jest wpuszczanie jej uwag jednym uchem a wypuszczanie drugim i trzeba robić po prostu wszystko po swojemu a nie pod czyjeś dyktando.Łatwe jest to o tyle że mieszkacie sami,a Ty ,kochana Cleo ogranicz kontakty do minimum.Porozmawiaj też z mężem aby w delikatny sposób powiedział jej że chętnie ją będziecie widzieć ale na zaplanowanym wcześniej spotkaniu np.na niedzielnym wspólnym obiedzie,a jeżeli to nie przyniesie efektu to niestety trzeba będzie twardo i jasno powiedzieć że nie życzycie sobie jej niezapowiedzianych wizyt.Warto też by było poprosić o wsparcie teścia bo chyba on jest rozsądniejszy.A jeżeli teraz tej kwestii nie rozstrzygniecie to jak będziecie mieli kiedyś dziecko to dopiero się zacznie wizytowanie i wytykanie błędów.Pozdrawiam i trzymam kciuki,pisz jak się będzie rozwijać sytuacja,Tiggy68
    • tab-ris Re: Prośba o radę 09.03.11, 12:07
      Rzeczywiście kontaktów męża z mamą nie ograniczysz bo to w końcu twoja matka.
      Ja ze swoją smoczycą mieszkałam przez cztery lata ze względów finansowych, młodzi byliśmy zaraz po szkole, dopiero zaczynaliśmy pracować więc nie stać nas był na wynajem, za to stać nas było żeby wyremontować dom w którym mieszkaliśmy w trójkę, zaczęliśmy dobudówkę żeby oddzielić się od bazyliszka.
      Moja teściowa wtrącała się do wszystkiego, wszystko było źle, "przecież tak się nie robi", "przecież to wszystko dla waszego dobra"- nawet gdy zaraz po powrocie z pracy usiadłam na kanapie, byłam posądzana od razu o opie......lanie się.
      A mojemu M rzycała teksty "jak ty sobie poradzisz kiedy mnie nie będzie"
      Irytowało mnie to strasznie, oczywiście dużo z M na ten temat rozmawialiśmy, on przyznawał mi rację, ale cóż... w końcu to jego matka i jakiś respekt zostaje.
      Mój sposób był taki że ograniczyłam mówienie o tym jak ona mnie traktuje. Mówiłam raczej o tym jak ona traktuje mojęgo męża a swojego syna, za kogo ona go uważa, przecież on ma prawo do swojego zdania...itp.
      Teraz jesteśmy na swoim, tzn na wynajmowanym, rzuciliśmy naszą dobudówkę ponieważ oboje powoli popadaliśmy w stany depresyjne, nieraz siedzieliśmy u mojego M w pracy po godzinach bo nie chciało nam się wracać do domu. Więc żeby uratować nasze zdrowie psychiczne i relacje zdeydowaliśmy odżałować pieniędzy i się wyprowadzić.
      Różnica między tobą a mną polega tylko na tym że moja zmora nie odwiedza mnie tak często, jak przyjedzie raz na miesiąc to jest świeto. Nie dzwoni też, ale moim zdaniem po prostu na własne życzenie zraziła do siebie syna.
      I teraz ci powiem co tak naprawdę mi pomogło uwolnić męża od mamuni. Otóż mój M jest raczej racjonalnym człowiekiem i nie wierzy w "babskie biadolenie", ponieważ ja jestem molem książkowym wpadła mi przypadkiem w ręce książka "Toksyczni rodzice" a później "toksyczni teściowie". Zmusiłam go żeby ksiązkę przeczytał (to było jeszcze w szkole kiedy nie mieszkaliśmy razem, już wtedy miałam z nią jazdy). I wiesz co? Mój mąż dowiedział się że w normalnych rodzinach takie zachowanie jest niedopuszczalne i że sytuacja u niego w domu jest co najmniej chora. I to najbardziej pomogło. Jeżeli twój mąż jest człowiekiem racjonalnym myślę że pomogłaby mu książka oparta na badaniach iluś tam przypadków, i wtedy być może byłby bardziej skłonny stawiać wyraźne granice pomiędzy wami i waszą zmorą.
      A radę dla ciebie mam taką że skoro wyprowadziliście się na swoje a ciebie nadal irytuje ej zrzędzenie, to jęśli nie potrafisz po prostu się tym nie przejmować, może spróbuj obracać jej gadanie w żart, śmiej się z tego jak ona unieszczęśliwia samą siebie. Mi to pomogło bo też długo nie mogłam się uwolnić od jej żrzędzenia (oczywiście tego w mojej głowie) Więc śmiej się dziewczyno bo zachowanie naszych smoków jest naprawdę śmieszne.
      I może niezaszkodziłoby gdybyś jej powiedziała czasem "to niech się mama zdecyduje czy mam sprzątać czy nie, bo k...wa dogodzić mamie nie można"
      Powodzenia
    • blackagula Re: Prośba o radę 26.09.11, 16:09
      Jeśli twój mąż jest maminsynkiem, a teściowa uwielbia się wtrącać w Wasze życie zgłoś się do naszego programu. Szukasz pomocy, a może wiesz jak rozprawić się z uciążliwą mamuśką i chciałabyś innym synowym udzielić kilku skutecznych rad? Przyjdź i podziel się swoimi patentami jak ujarzmić niesforną teściową? Pisz na a.lubawska@tvn.pl lub dzwoń 516444962
Pełna wersja