mr-tb
09.03.11, 16:59
Witam. Mój mąż w przeciągu kilku lat wielokrotnie mnie zdradził z kilkoma kobietami. Z tego co mówi znajomości miały charakter czysto seksualny.
Przyczyną zdrad wg niego jest brak seksu w naszym małżeństwie.
To akurat jest prawda. Nie mam dużego temperamentu ani fantazji w tej kwestii, w przeciwieństwie do mojego męża - on chciałby codziennie i wymyślnie (inspiruje się "źródłami zewnetrznymi": pornografią, stronami www o seksie).
Kompromis w tej kwestii w naszym przypadku okazał sie był zgniły, bo nie odpowiadał ani mi (czułam się nagabywana do rzeczy na które nie mam ochoty i częściej niz bym chciała) ani jemu (za mało i nie tak jak by chciał).
Opisuje to tak szeroko, bo mam poczucie winy, ze nie dałam mężowi tego, czego potrzebuje (?) do szczęscia - to z jednej strony.
Z drugiej strony - czuje się skrzywdzona, bardziej kochał seks niz mnie i naszą rodzinę. Nawet nie będę tu opisywac tych emocji, które kłębia mi sie pod czaszką, bo sa skrajne :(
Mam raczej pytanie do fachowca - czy skoro tak daleko zabrnęlismy w złą strone to jest szansa, ze jeszcze stworzymy dobry związek?
Mąż twierdzi, ze mu na tym zalezy. Ja jestem skłonna spróbować, bo ciągle jest mi bardzo bliski.
Tylko czy to ma szansę powodzenia??
Mąż, acz niechętnie, zgadza sie na terapię.