Jak pomóc przyjaciółce, może poradzicie coś:)

16.03.11, 10:14
Witam. Skierowano mnie do Was z innego forum. Moze coś mi podpowiecie- chciałabym pomóc przyjaciółce:
Moja przyjaciółka to 40latka, praca biurowa, 2 dzieci (liceum i III klasa podstawówki)+ mąż pasożyt- nie pracujący od 5 lat. Chodzi o to, jak jej pomóc, jak ja zmobilizować, zeby z tym pasożytem, pijawką meżem coś zrobiła. Chłop w sile wieku, mechanik+ elektryk z zawodu, ale po prostu nie pracuje bo nie, bo mu sie nie chce. I tak 5 lat już ta biedna dziewczyna utrzymuje cały dom. Mieszkanie jest jej (dostała 18 lat temu od narzeczonego, który niestety przed ślubem zmarł-pózniej poznała pasożyta i za niego wyszła), ale pasozyt jest tam zameldowany. Próbowala sie rozwieść,ale pasozyt przed sądem przysięgał, że znajdzie prace, nie wyobraża sobie utraty wiezi z dziećmi itp pierdoły. Od tej sprawy sądowej mineły 3 lata i nic, 0 zmian. Namawiam moja przyjaciółkę na kolejną sprawę, ale ani za bardzo pieniędzy nie ma na dobrego adwokata(chcialam jej pożyczyć, ale ona twierdzi, zę nie będzie miała z czego oddać), ani wsparcia w rodzinie (najbliżsi uwazaja, ze mężuś jest dobry- chodzi na wywiadówki do szkoły, na msze dzieci w niedziele prowadza). Żal mi dziewczyny bo widzę (tzn. słysze bo ona mieszka w innym mieście), że jest z nią coraz gorzej psychicznie. próbowałam ja namówić na wizytę u psychologa, ale jej sie nie chce- twierdzi, że jak przyjdzie do domu z pracy to już na nic nie ma siły (zaznaczam, ze mężus-pasożyt w domu nic nie zrobi-nawet nie odkurzy), nie stac ją na dobrego adwokata, a w ogóle powiedziała, że kolejnej ew. sprawy rozwodowej nie przetrzyma psychicznie.
Jak można jej pomóc? Wiem, że sama za nią nic nie zrobię, ale chciałabym jej jakos pomóc i nic mi nie przychodzi do głowy. Serce mi sie kraje, ale jednocześnie trafia mnie cos, jak u niej widze taką bierność.
Tłumaczę jej, jakie ona wzorce przekazuje dzieciom-tym bardziej, że to 2 dziewczynki. Rozumiem nie stac jej na psychologa prywatnie, ale znalazłam jej w Centrum Interwencji Kryzysowej za darmo, poszła kilka razy i dalej nie bo...psycholog jej nie odpowiada, zadaje trudne pytania itd. To jej mówię-zmień na innego tam jest kilku. Z tym, że ona chyba oczekuje, że psycholog poda na tacy gotowe rozwiązanie, a wiem po sobie, że tak nie jest- daje wędkę, ale nie przysłowiową rybę. Mówie jej- wyjdż do ludzi, idż na spacer, rower, basen, przyjedż na weekend do mnie. Argument koronny- nie mam siły po pracy (pracuje 7-15) i jak wraca do domu to tak gnije w mieszkaniu i tak dzień w dzien. Z zawodu jest księgową, ma licencjat, radziłam jej uzupełnij wykształcenie, zrób mgr, znajdż inną pracę- nie ma siły. Kurcze ręce opadaja. Kwadratura koła- taka sytuacja jaką ma nie odpowiada jej, ale żeby coś zmienić nie ma siły. Dla mnie to wyglada na depresję, ale żeby z tym walczyć trzeba iść do psychologa, na terapie grupową, a w ogóle to sie ruszyć.
Rozumiem, że sama za nia tego nie załatawie, tylko żal mi dziewczyny.
Wiem, ze to trochę patowa sytuacja- bo ona sama musi chcieć zmian, ale moze coś mi doradzicie...
    • tully.makker Re: Jak pomóc przyjaciółce, może poradzicie coś:) 16.03.11, 10:22
      Najlepiej pomozesz przyjaciolce nie wtracajac sie wmjej zycie - widocznie takie jej odpowiada na glebszym poziomie, nawet jak lubi sobie ponarzekac.
    • kropeczka455 Re: Jak pomóc przyjaciółce, może poradzicie coś:) 16.03.11, 11:34
      Kazdy jest kowalem własnego losu. Widac jej w tym zwiazku z pasozytem dobrze. Może lubi być meczenicą i wystarczy jej tylko ponarzekać. Jak bedzie chciała to coś ze swym zyciem sama zrobi. Denerwuje ją psycholog bo zapewne mobilizuje do działań.
      Rozwiedziesz ją ??? Staniesz się jej wrogiem.
    • mruwa9 Re: Jak pomóc przyjaciółce, może poradzicie coś:) 16.03.11, 11:48
      a sytuacja odwrotna, tj. facet haruje i zarabia , kobieta siedzi w domu i nie zamierza tego zmienic, choc dzieci juz dawno nie wymagaja nianczenia 24 godziny na dobe. Taki uklad jest ok? A przeciez nie tak rzadki i zwykle spolecznie akceptowany. Rowniez uwazam , ze uklad, gdy dorosly, pelnosprawny czlowiek nie pracuje, jest demoralizujacy (nie ma znaczenia, czy jest to kobieta, czy mezczyzna), ale jesli ten model u nich dziala, bo facet bierze np. logistyke domowo-szkolna, gotowanie, sprzatanie, odrabianie lekcji z dzieckiem,wywiadowki, itd itp, to to moze lepiej nie wtracac sie do cudzego zycia? Zyj i pozwol zyc innym.
      • tully.makker Re: Jak pomóc przyjaciółce, może poradzicie coś:) 16.03.11, 12:01
        bo facet bierze np. logistyke domowo-
        > szkolna, gotowanie, sprzatanie, odrabianie lekcji z dzieckiem,wywiadowki, itd

        Chynba nie doczytalas. W przeciwienstwie do niepracujacej zony, ten facet robi w domu niewiele.
        • anetapzn Re: Jak pomóc przyjaciółce, może poradzicie coś:) 16.03.11, 12:07
          tully.makker napisała:

          > bo facet bierze np. logistyke domowo-
          > > szkolna, gotowanie, sprzatanie, odrabianie lekcji z dzieckiem,wywiadowki,
          > itd
          >
          > Chynba nie doczytalas. W przeciwienstwie do niepracujacej zony, ten facet robi
          > w domu niewiele.
          Dokładnie. I to właśnie mojej przyjaciółce najbardziej nie odpowiada- ani nic w domu nie zrobi, ani pieniedzy nie zarabia, stąd moje orkeślenie pasożyt.
      • blue_romka Re: Jak pomóc przyjaciółce, może poradzicie coś:) 16.03.11, 12:06
        mruwa9 napisała:
        >bo facet bierze np. logistyke domowo-
        > szkolna, gotowanie, sprzatanie, odrabianie lekcji z dzieckiem,wywiadowki, itd

        Dziewczyna pisze, że facet w domu palcem nie kiwnie (chodzenie na wywiadówki może być próbą pokazywania na zewnątrz, że wszystko jest OK).
        Wydaje mi się jak poprzedniczkom, że nic nie zrobisz, tym bardziej na odległość. Skoro dziewczyna sama nie ma mobilizacji, to trudno, nie przeżyjesz życia za nią.
        • anetapzn Re: Jak pomóc przyjaciółce, może poradzicie coś:) 16.03.11, 12:09
          blue_romka napisała:

          > Wydaje mi się jak poprzedniczkom, że nic nie zrobisz, tym bardziej na odległość
          > . Skoro dziewczyna sama nie ma mobilizacji, to trudno, nie przeżyjesz życia za
          > nią.
          Wiem, ze dobrymi chęciami i to na odległość jest piekiełko itd..., ale przyjażnimy sie 20 lat i po prostu chciałabym jej pomóc, jakiegoś kopa za przeproszeniem zaserwować, bodżca, żeby sie otrząsnęła i coś w końcu ze swoim życiem zrobiła. Czarodziejskiej różdżki nie posiadam, ale coś chciałabym zrobić...
          • verdana Re: Jak pomóc przyjaciółce, może poradzicie coś:) 16.03.11, 13:35
            przyjaciółka ma prace, sama robi wszystko w domu, odrzuca Twoje propozycje, ze pozyczysz jej na adwokata - to znaczy, ze nie ma ochoty się rozwodzić. Może na przyklad kocha faceta, albo jest on dobrym ojcem i nie chce dzieciom rozbijac domu, albo ma inne powody. Mozna raz zaproponowac, ale to, co Ty robisz, to już natrętne wtracanie się i urzadzanie komuś zycia wbrew jego chęciom.
            • anetapzn Re: Jak pomóc przyjaciółce, może poradzicie coś:) 16.03.11, 13:54
              verdana napisała:

              Mozna raz zaproponowac, ale to, co Ty robisz, to już
              > natrętne wtracanie się i urzadzanie komuś zycia wbrew jego chęciom.
              To jak byś reagowała jakbyś praktycznie codziennie dostawała smsy, ze ona ma juz dosyc, że nie wytrzyma dłużej itd. Udawać, ze nie dostałam smsa...? Nie chcę tez być namolną i wpierniczać się komus w życie, ale jak ktoś bliski mi cos takiego serwuje smsowo lub w czasie rozmowy teleofnicznej to jak mam reagować? Jakos tak czuje sie w obowiązku zareagować.
              • enith Re: Jak pomóc przyjaciółce, może poradzicie coś:) 16.03.11, 14:11
                > To jak byś reagowała jakbyś praktycznie codziennie dostawała smsy, ze ona ma ju
                > z dosyc, że nie wytrzyma dłużej itd. Udawać, ze nie dostałam smsa...? Nie chcę
                > tez być namolną i wpierniczać się komus w życie, ale jak ktoś bliski mi cos tak
                > iego serwuje smsowo lub w czasie rozmowy teleofnicznej to jak mam reagować? Jak
                > os tak czuje sie w obowiązku zareagować.

                Jako dobra przyjaciółka powinnaś napisać, że przykro ci, wyrazić współczucie, że jest w takiej sytuacji, ale to wszystko. Twoich rad i pomocy przyjaciółka nie potrzebuje i konsekwentnie odmawia, co zwalnia cię z obowiązku pomocy. Dziewczyna nie chce zmienić panującego układu, a ty z pewnością nie zrobisz tego za nią. Bądź ramieniem do wypłakania, a jeśli bardzo ciąży ci ta rola, pomyśl o rozluźnieniu przyjaźni.
              • annb Re: Jak pomóc przyjaciółce, może poradzicie coś:) 16.03.11, 14:15
                Powiedz że wuelokrotnie oferowałaś pomoc/wsparcie/pieniądze/rady
                Skoro pani nie skorzystała, widać nie potrzebuje
                Ty też masz swoje uczucia, nerwy, odpornośc i nie chcesz dłużej otrzymywac takich smsów ani wysłuchiwac żalów przez telefon
                Może dotrze

                Skoro pani chce do końca dni swoich nieść swój krzyż, jej prawo
                Ale nie ma prawa zatruwać twojego zycia.
                Pomogłaś na tyle na ile mogłas
                • anetapzn annb 16.03.11, 14:17
                  annb - zajrzałam na Twoje koty w galerii-cuuudne:) Czarna Tea identyczna jak mój Bonifacy:) Taki Off topic:)
                  • anetapzn Dziewczyny dziękuje:) 16.03.11, 14:18
                    Serdecznie wam dziękuje za te wpisy. Takie nowe spojrzenia i kilka słów prawdy było mi potrzebne. Pozdrawiam i dzięki:)
                    • annb Re: Dziewczyny dziękuje:) 16.03.11, 14:29
                      Dziękuję w imieniu kotów
                      Tea dzięki swym oczom znalazła nowy dom :)
              • mruwa9 Re: Jak pomóc przyjaciółce, może poradzicie coś:) 16.03.11, 17:30
                ty nie podejmiesz za przyjaciolke decyzji o wystawieniu walizek za drzwi, wniosku rozwodowym itd itp. Trudno pomoc komus, kto nie da sobie pomoc. Brutalne, ale prawdziwe. Mozesz sluzyc mankietem do wyplakania sie, nie wiem, ale twoja przyjaciolka byc moze jest typem meczennicy, ktora narzeka i skarzy sie na meza, ale bez niego tez nie potrafi zyc. Decyzje, czy zostac, czy odejsc, musi podjac sama. Twoja rola jest bierna.
              • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Jak pomóc przyjaciółce, może poradzicie coś:) 16.03.11, 20:23
                Powiedzialabym zeby nie pisala mi takich rzeczy, bo i tak nie chce nic z sa sytuacja zrobic, a mi potem glupio przed tym chlopem, jak wyslucham zali na jego temat, obgadmy go, a potem spotykam sie z nim przy okazji wizyt u przyjaciolki i zamieniam z nim pare zdan jakby nigdy nic. Do tego nie wiem co mam o tym i zle sie czuje z tym ze najpierw obgaduje go do mnie jaki to on straszny a nic z tym nie robi. I dodalabym ze jak chce pomocy to pomoge.
    • ajnina_1972 Re: Jak pomóc przyjaciółce, może poradzicie coś:) 19.03.11, 21:04
      tak jak poprzedniczki - powiedzialabym, ze jesli podejmie jakas decyzje, to ja poprzesz, ale nie zamierzasz wysluchiwac dluzej jej zali na zle zycie
Pełna wersja