jak postępować z wiekową mamą ?

18.03.11, 08:56
Nie wiem jaką lepiej stosować linię postępowania - czy przytakiwać, usuwać wszelkie problemy, także te wydumane, brać wszystko na siebie, być na każde zawołanie - czy jednak czasem postawić się, odmówić, uświadomić, że żądania czy skargi są nieuzasadnione, niepotrzebne, że nie zamierzam ich spełnić ?
Mama ma 86 lat, jest całkiem sprawna fizycznie jak na ten wiek, nie ma żadnych przewlekłych chorób. Umysłowo też nie jest najgorzej, chociaż... no właśnie. Sama nie wiem jak to z nią jest, na ile "gra" taką bezradną i skołowaną, a na ile faktycznie ma problemy ze sprawnym myśleniem. Bo czasem potrafi sama dużo rzeczy sobie załatwić (np. dopłatę do czynszu w gminie), a czasem robi z siebie kompletną niezdarę w sytuacjach znacznie prostszych. Zawsze była hipochondryczką i uwielbiała terroryzować otoczenie swoimi wyimaginowanymi chorobami - czy możliwe, że teraz wymyśliła sobie, że będzie symulować ciężką sklerozę ?
Nie umiem się "postawić" Mamie i staram się spełniać jej wymagania, bo... no, bo to Mama, bo ma dużo lat, bo jest wdową, bo jej się to należy... itd. Ale czasem ręce mi opadają, np. kiedy staram się załatwić coś dla niej jak najlepiej, a ona potem i tak jest niezadowolona i nieszczęśliwa. Właśnie - nieszczęśliwa. Bo ona nie egzekwuje ode mnie różnych rzeczy rozkazując mi, ale stosując takie różne gierki typu " Boże jestem taka nieszczęśliwa, no ale po co się przejmować starą kobietą, lepiej żebym umarła, nie miałabyś kłopotu". Czasem mam ochotę wrzasnąć na nią - Mamo, daj także coś z siebie, chcę ci pomagać, ale kiedy tak ciągle narzekasz, to naprawdę odechciewa mi się wszystkiego.
Ale zawsze w końcu dochodzę do wniosku, że to "nie wypada" czy raczej że sprawię jej tym przykrość... Więc kiedy ona mi robi przykrość swoim zachowaniem, reakcją na moje starania, poprostu łykam to bez słowa... Tylko czasem zaczynam się po prostu dusić.
Czy mam prawo czasem wybuchnąć ? Czy raczej powinnam uznać prawo starszej osoby do posiadania swoich fochów i po prostu zacisnąć zęby i się dostosować ?
    • noname2002 Re: jak postępować z wiekową mamą ? 18.03.11, 10:42
      Jeśli podejrzewasz sklerozę czy inne schorzenia podeszłego wieku, to warto przejść się z mamą do lekarza.
      Na to że jest wiecznie niezadowolona i nieszczęśliwa nic nie poradzisz, choćbyś nie wiem co zrobiła, niektórzy po prostu lubią być nieszczęśliwi, a na starość to się nasila. Najprawdopodobniej to też próby zwrócenia na siebie uwagi i tego żebyś angażowała się w jej sprawy i spędzała z nią dużo czasu- ja bym po prostu spokojnie mówiła, że mi na niej zależy i że może liczyć na moją pomoc, tylko niech mówi normalnie bez użalania się nad sobą.
    • blue_romka Re: jak postępować z wiekową mamą ? 18.03.11, 11:38
      Popieram przedmówczynię- warto iść do lekarza.
      Niezależnie od tego musisz sobie uświadomić, że mamy nie zmienisz, możesz natomiast zmienić siebie, a raczej swoje podejście, żeby Cię ta sytuacja nie irytowała. Rób nadal to, co możesz, a resztę puszczaj mimo uszu. Wiem, że to trudne, ale można się nauczyć.
    • kol.3 Re: jak postępować z wiekową mamą ? 18.03.11, 11:53
      Mama na pewno potrzebuje pomocy, ale nie musisz ulegać szantażowi emocjonalnemu i manipulacjom. Musisz rozróżnić te przypadki kiedy Twoja pomoc jest niezbędna i te przypadki kiedy to tylko kaprys i chęć postawienia na swoim. Ty też masz swoje życie, pracę, sprawy domowe, kłopoty, lepsze i gorsze samopoczucie i ograniczone siły. Starsze panią potrafią zajeździć swoich opiekunów na śmierć, nie dopuszczą, żeby usiedli na 5 minut i odpoczęli.
    • pomarola Re: jak postępować z wiekową mamą ? 18.03.11, 12:58
      Mama jest pod opieką neurologa (chodzi na wizyty kontrolne co kilka miesięcy), przyjmuje regularnie odpowiednie leki, poprawiające pamięć i koncentrację, wg opinii neurologa nie ma w tym zakresie niedomagań większych niż naturalnie występujące w tym wieku.
      Ja właśnie staram się nie irytować, puszczać mimo uszu, robić dobrą minę itd. ale czasem jest mi po prostu przykro... Np. narzeka, że siedzi sama i nigdzie nie wychodzi, więc zabieram ją np. na spacer, na lody, na cmentarz do Ojca, na Stare Miasto - niby zadowolona, a na drugi dzień dzwoni i umierającym głosem stwierdza: "aleś mnie załatwiła tą wycieczką, jestem ciężko chora, trzeba wezwać lekarza" - po czym oczywiście okazuje się że nic jej nie jest, chodziło tylko o to żeby broń Boże ktoś sobie nie pomyślał, że poczuła się zadowolona :(
      Kiedyś chciałam żeby latem posiedziała u mnie kilka dni - ogród, taras, powietrze - już pierwszego dnia zrobiła scenę p.t. mdleję i zaraz umrę, na drugi dzień narzekała już na wszystko - za zimno, za gorąco, woda niedobra, cukier niesłodki, komar ją ugryzł, pies potrącił - latałam cały dzień wkoło niej jak fryga, a na koniec w trybie ekspresowym odwoziłam ją omdlewającą do jej domu, "bo za bardzo źle się czuje, żeby tu zostać". I wyszło na to że jej zrobiłam krzywdę :( Chociaż oczywiście jak zwykle nic jej nie było...
      Póki żył mój ojciec, brał "na klatę" większość jej fochów (bo ona je miała zawsze, jak miała lat 50 czy 60 też), ja niestety nie czuję się na siłach przejąć po nim tego obciążenia.....
      • noname2002 Re: jak postępować z wiekową mamą ? 18.03.11, 13:36
        "Póki żył mój ojciec, brał "na klatę" większość jej fochów (bo ona je miała zaws
        > ze, jak miała lat 50 czy 60 też), ja niestety nie czuję się na siłach przejąć p
        > o nim tego obciążenia.."
        A to dobrze zgadłam, że problem nie w wieku a trudnym charakterze. Mamy nie zmienisz a już na pewno nie uszczęśliwisz, możesz tylko zmienić swoje podejście, nie przejmować się, skargi i żale ucinać albo zmieniać temat.
    • asia_i_p Re: jak postępować z wiekową mamą ? 18.03.11, 14:01
      > Czy mam prawo czasem wybuchnąć ? Czy raczej powinnam uznać prawo starszej osoby
      > do posiadania swoich fochów i po prostu zacisnąć zęby i się dostosować ?
      Ani jedno ani drugie nie jest dobre. Jeśli wybuchniesz, bo nie wytrzymasz, to mama tak to potem ustawi, że wyrzuty sumienia cię zeżrą.
      Reaguj od razu, zanim się wściekniesz. Najpierw przekonaj samą siebie, że mama nie ma prawa cię tak traktować - tak, żebyś na pewno to wiedziała. Żeby pierwszym twoim odruchem na marudzenie była irytacja, a nie wyrzuty sumienia. A potem reaguj od razu, zanim się mocno wściekniesz.
      "Mamo przykro mi, że tak mówisz, starałam ci się pomóc". "Przykro mi, że nie jesteś zadowolona, ale nic więcej nie chcę już w tej sprawie zrobić". Kluczowe jest przestawienie się na chcę/ nie chcę z nie mogę/muszę. Strasznie bezdusznie brzmi, ale naprawdę działa - "nie chcę" powiedziane miłym tonem ucina prośby i wyrzuty dużo skuteczniej niż "nie mogę".
      • pomarola Re: jak postępować z wiekową mamą ? 18.03.11, 14:59
        No właśnie - te wyrzuty sumienia... Kiedy zdarzy się, że nie ulegnę jej kaprysom, to zaraz myślę, że jestem "wyrodną córką" i że nie miałam prawa jej odmówić... I żeby tego uczucia uniknąć, zaciskam zęby i staję na głowie, żeby jej dogodzić - nawet jeśli z góry wiem, że i tak będzie niezadowolona. Na pewno częściowo to wynik wpojonego od dzieciństwa (głównie przez wielbiącego mamę ojca) przekonania, że mama jest istotą delikatną, słabą i wrażliwą, której należy się zawsze i wszędzie ochrona i "zdmuchiwanie pyłku sprzed stóp". On znosił jej fochy, często też kosztem swojej psychiki. Nieraz widziałam jak jest mu przykro, kiedy lekceważyła jego starania. Ale gdy kiedyś chciałam jej to uświadomić, prosiłam, żeby choć raz doceniła, jaki jest dla niej dobry - to obraziła się na mnie śmiertelnie i nie rozmawiała ze mną przez miesiąc ! Musiałam potem niemal ma klęczkach ją przepraszać, że pozwoliłam sobie na takie uwagi :( I to było 20 lat temu, a co dopiero by było gdybym ośmieliła się teraz choćby pośrednio jej postępowanie skrytykować, co mówię - nawet nie skrytykować, ale delikatnie zakwestionować !
        Czasem myślę, że mój ojciec to żywcem do nieba poszedł, skoro wytrzymał z nią ponad 40 lat :)
        • asia.sthm Re: jak postępować z wiekową mamą ? 18.03.11, 15:44
          Czesc,

          zasugeruje ci sprawdzony sposob, choc z gory uprzedzam ze wymaga sporego zaparcia i dobrej taktyki. Znajac mame doskonale, nie bedzie ci trudno przewidziec kazdego jej "wyskoku". Reagujesz zawczasu, na wyrost. Uprzedzasz np , ze jesli na wycieczce poczuje sie zle, to natychmiast odwozisz ja do domu, jako ze nie lubi chorowac u ciebie. Jesli cie o cos prosi, to precyzujesz grzecznie jak te prosbe zrozumialas i wykonasz dokladnie wedle zyczenia...i ani milimetr wiecej. Jesli ma bardzo wygorowane zyczenia, musisz okroic kazde do wykonalnych rozmiarow. I wszystko to ustalasz przed, a nie w trakcie czy po.
          Jesli mama sie o cos obrazi to zwyczajnie zaakceptuj i poczekaj az sie odbrazi. Mama pewnie sie zdziwi odmienna taktyka, ale zrozumie napewno zasady nowej gry.
          Traktuj mame jak chore dziecko, musi pomarudzic, musi ponarzekac, bo po prostu starosc jest najczesciej baaardzo upierdliwa.

          Wyrzuty sumienia sprobuj potraktowac jak katar, sam przechodzi, to nie jest smiertelna choroba ;)
          I nie pozwol sie stlamsic, jestes dobra corka, dobrym czlowiekiem.
          Powodzenia.
        • kol.3 Re: jak postępować z wiekową mamą ? 18.03.11, 22:15
          Kochana, wydaje się że starsza pani bardzo udanie Tobą manipuluje, a Ty się dajesz. Jeśli Cię nie ma - Twoja wina, jeśli jesteś i starasz się sprawić jej przyjemność - też Twoja wina, bo albo mama się zmęczyła, albo słońce za bardzo świeciło, albo za słabo itd.
          Miałam identyczną ciotkę na szczęście daleko mieszkała i rzadko się widywałyśmy. Najpierw były pojękiwania, że ona samotna, bo ja do niej nie przychodzę. No to przyszłam i do tego kupiłam jej sweterek w prezencie - - i co? - i foch, bo sweterek miał kolor nie taki jak ona by chciała. Obrażona na mnie za sweterek.
          Cokolwiek bym nie zrobiła, - zawsze było źle, zawsze usiłowała mnie wpędzić w poczucie winy.
          To samo robi Twoja matka z Tobą.
    • tully.makker Re: jak postępować z wiekową mamą ? 20.03.11, 20:14
      Zostalas doskonal weytresdowana przez toksyczna mamusie, i rownie toksycznego tatuska, ktory zwalil na male dziecko wspolodpowiedzialnosc za dobrostan psychiczny rodzicielki.
      Historia wrecz kalsyczna, znajdziesz jej odpowiedznik wkazdej publikacji na temat toksycznych ludzi.
      Zaloze sie, ze nie tylko wokol mamy tak skaczesz? Prawda? tak cie urobiono od poczatku.

      Myslas o terapii?
      • pomarola Re: jak postępować z wiekową mamą ? 21.03.11, 08:10
        tully.makker napisała:

        >> Zaloze sie, ze nie tylko wokol mamy tak skaczesz? Prawda? tak cie urobiono od p
        > oczatku.
        >
        > Myslas o terapii?

        Tak, to prawda, mam ciągle poczucie odpowiedzialności za dobre samopoczucie nie tylko mamy, ale i męża i córki też. Dlatego np. koszmarem są dla mnie wspólne święta, kiedy mama przeważnie ma focha, a ja staram się tak pokierować wszystkim, żeby i jej poprawić nastrój i innym nie zepsuć... A sama jestem kłębkiem nerwów...
        Terapia... Od kilku lat leczę się na depresję, regularnie odwiedzam psychiatrę, biorę antydepresanty... Ale może mam do tego w ogóle nie takie nastawienie, bo jak się zastanowię, to wychodzi na to, że leczę się po to żeby móc sprawniej wypełniać swoje obowiązki wobec rodziny :( Tzn. nauczyłam się już odmawiać mężowi i córce, olewanie ich zachcianek przychodzi mi stosunkowo łatwo - z mamą ciągle nie umiem.
        • annb Re: jak postępować z wiekową mamą ? 21.03.11, 09:41
          chwila chwilunia
          Psychiatra jest od leków a ty potrzebujesz dobrego terapeuty
          • tully.makker Re: jak postępować z wiekową mamą ? 21.03.11, 10:02
            Dokladnie. W depresji spowodowanej czynnikiami zewnetrznymi leki sluza temu, by pacjent doszedl do takiego stanu, w ktorym bedzie w stanie poddac sie terapii.
            • aliccja85 Jak moja mama z babcia.... 22.03.11, 10:32
              Wiesz, identycznie choc moze i czasem gorzej miała moja mama z babcia przez ost lata jej zycia. Babcia mieszkala z nami/na dole dom 2pietrowy/ po smierci dziadka od ok 77roku zycia choc była zdrowa fizycznie i psychicznie zaczela miec dziwne zachowania. Mama nigdzie nie mogla wyjechac bo babcia bała sie sama zostac/o wakacjach mogla tylko pomyslec/, za chwile doszlo to,ze mama nie mogla pojsc do pracy-musiala zamieszkac z nami pani ktora towarzyszyla babci przez dzien i noc... Wiem,jak bardzo to wplynelo na relacje moich rodzicow. Tato poczul sie w domu obco. Babcia potrafiła kiedy zobaczyla moja mame w drzwiach od razu wolac zrob mi jajko a ta pani ze ona zrobi-nie Krystyna zrobi ona i tak nic nie ma do roboty. A jak mama przyniosla jajka to ze ona juz niechce bo jej smakuja... Babcia była wspaniała, ciepla kobieta jednak na "starosc" bardzo sie zmieniła
    • doctor.no.1 Re: jak postępować z wiekową mamą ? 22.03.11, 11:06
      Moim zdaniem mama jest zbyt wiekowa, aby cokolwiek zmieniać. Można było to zrobić 20 lat temu, a teraz warto dbać o jej dobre samopoczucie i pomagać w miarę możliwości. Być na zawołanie, ale też rosądnie. Wiedzieć, kiedy jestes niezbędna, a kiedy możesz sobie odpuścić.

      P.S. Czy jesteś jedyną córką? Może można włączyć w pomoc Twoje rodzeństwo?
      • pomarola Re: jak postępować z wiekową mamą ? 22.03.11, 15:35
        Ech, 20 lat temu próbowałam, ale ona się na mnie śmiertelnie obraziła, a ojciec delikatnie dał do zrozumienia, że moje uwagi są nie na miejscu...
        Ja pomagam jak tylko mogę, a czasem nawet jak nie mogę (wczoraj urwałam się "nielegalnie" na pół dnia z pracy, bo zrobiła raban, że MUSI jechać na ostry dyżur - okazało się, że spokojnie można było załatwić to później, w ramach normalnej wizyty w przychodni...). Ale to że mogłam sobie odpuścić i nie jechać jak do pożaru, wiedziałam dopiero PO fakcie - co miałam zrobić gdy zadzwoniła do mnie z dramatycznym szlochem, że koniec z nią ? Olać ? Przecież nigdy nie wiadomo czy tym razem to jak zwykle "teatr", czy rzeczywiście coś poważnego...
        Nie mam rodzeństwa. W pomoc włączam moją córkę, zresztą ona sama poczuwa się do opieki nad babcią, zwłaszcza że mieszka niedaleko (w przeciwieństwie do mnie).
        • aliccja85 Re: jak postępować z wiekową mamą ? 22.03.11, 16:25
          A nie pomyslalas zeby ktos z mama zamieszkał do opieki?? Moze jakas samotna mama?? Bedzie miała dach nad glowa plus dodatkowe pieniazki /jakas czesc/ z mamy renty
      • tully.makker Re: jak postępować z wiekową mamą ? 22.03.11, 16:24
        Moim zdaniem mama jest zbyt wiekowa, aby cokolwiek zmieniać. Można było to zrob
        > ić 20 lat temu, a teraz warto dbać o jej dobre samopoczucie i pomagać w miarę m
        > ożliwości. Być na zawołanie, ale też rosądnie. Wiedzieć, kiedy jestes niezbędna
        > , a kiedy możesz sobie odpuścić.

        Tu nie chodzi o zmiane mamy, bo i jak w ogole mozna miec ambicje, zeby zmieniac drugiego czlowieka pod swoje dyktando. Vhodzi o to, zeby zadbac o sama siebie i nie robic z siebie worka treningowego dla zlosliwej, nudzacej sie staruszki z przerostem poczucia wlasnej waznosci.
        • doctor.no.1 Re: jak postępować z wiekową mamą ? 23.03.11, 17:41
          Tully, nie napisałam o zmienianiu mamy, tylko o tym żeby COKOLWIEK zmieniać. Cokolwiek - czyli układ jaki jest od lat. Jestem goracą orędowniczką tego, by uwalniać się z toksycznych układów. W tym konkretnym przypadku, akurat uważam, że jest już zbyt późno.
          • tully.makker Re: jak postępować z wiekową mamą ? 24.03.11, 11:48
            Jedna z moich babc zmarla w wieku 96 lat - podobny przypadek oznaczalby dla autorki watku jeszcze 10 lat meki. IMHO, nie warto. Nawet 10 miechow byloby dla mnie za dlugo.
            • matyl-da60 Re: jak postępować z wiekową mamą ? 03.04.11, 18:40
              Przeczytałam kilka razy to co napisałaś i...jestem w szoku.Twoja Mama to jak bliźniaczka i to jednojajowa mojej,a nasze postępowanie i odczucia identyczne.Opisałaś tylko niektóre z zachowań Swojej Mamy,a podejrzewam, że to tylko ,,kropla w morzu "tego co rzeczywiście się dzieje.Nie mogę Ci nic doradzić bo sama jestem całkowicie bezradna i....ciągle z tymi wyrzutami sumienia,ktore nie dają spokojnie zyć.Moja Mama mieszka 35km od mojej miejscowości.Wyprowadziła się tam z moim ojcem w momencie jak wyszłam za mąż(miałam 20 lat)i urodzila mi się córka.Ja zostałam w małym mieszkaniu komunalnym po rodzicach-teraz wykupionym(wymagało generalnego remontu,bo rodzice nigdy nie przywiązywali wagi do rzeczy materialnych-ważna była wygoda,wczasy ,imprezy,najelegantsze stroje Mamy).Mama nigdy nie pracowała ,bo ojciec był dyrektorem dużej firmy i finansowo zabezpieczał rodzinę(oprócz mnie był jeszcze 4 lata starszy brat)Przy wychowaniu nas finansowo pomagala rownież Babcia(dobra,ciepła kobieta ,która miała tylko moją Mame i mimo że wylała na Nią morze łez kochała Ją bardzo).Jak dlugo pamiętam Mama nic nie potrafiła,była chora(ciągle wczasy ,sanatoria)slaba ,delikatna(do dziś nie bolała Ją nawet głowa ,ma wszystkie swoje zęby,gęste wlosy do pasa).Jej cale życie to koleżanki,chałupki,plotki , stroje itd.Ojciec długi czas zapatrzony w Mamę pomagał we wszystkim-prał,sprzątał.Obiady jadaliśmy najczęściej na szkolnych stołówkach,a Mama u ojca w firmie.W domu funcjonował system dyktatorski-najważniejsza Mama,a dzieci dostawały jeść, mialy gdzie spać ,powinny się uczyć i milczec.Ja ,,ciepłe kluchy",dobrze się uczyłam,nigdzie nie chodziłam,w wielkim strachu całe zycie,żyłam jak mysz pod miotłą.Brat sprawiał kłopoty,buntował się więc w wieku 19 lat został wysłny do Babci(niby opiekować się staruszką ,a tak na prawde żeby mieć Go z glowy)Tuż przed maturą zniszczyli bez skrupułów Jego ogromną miłość(,,dla dobra syna-nie chciał się uczyć)więc wyjechał z domu zjawiając się w nim parę razy w roku.Ożenił się ,rozwiódł,powtórnie ożenił i powtórnie rozwiódł-całe zycie był bardzo nieszczęśliwy,doszedł alkohol,zmieniane co kilka miesięcy prace(w końcu praca na taryfie z której ledwie wyżył),dwie córki które traktowały Go jak śmiecia to pokrótce życie mojego brata(zmarł 2 lata temu,po krótkiej ale ciężkiej chorobie9o której nikt nas nie powiadomił pozbawiony praktycznie jakiekolwiek opieki.)Mama zawsze bardzo dbała o to zeby nie było między nami żadnych relacji.Wymyślała i opowiadała niestworzone rzeczy do mnie i do brata ,aby nas skłócić.Robiłam wszystko żeby utrzymać z Nim choćby poprawne stosunki ,ale niestety działania Mamy były silniejsze. Litując się nad Jego nieszczęśliwym życiem ciągle wspomagała Go finansowo i....buntowała na mnie.Mimo tego dziwacznego układu cała opieka nad Mamą i nad dlugo chorującym Ojcem spadała wyłącznie na mnie i na mojego męża(wspaniały człowiek).To my woziliśmy po lekarzach,szpitalach,byliśmy kiedy miał operacje i codziennie zajmowaliśmy się przez cały czas choroby(miał raka jelita,zrobioną przetokę ,a więc opieka byla niezmiernia trudna).Mama była 2 może 3 razy w szpitalu,(nigdy nie rozmawiała z żadnym lekarzem)a brat właśnie ukladał sobie nowe życie i przez rok choroby Ojca nie zjawił się nawet raz.Mama kobieta bardzo niezaradna(nie potrafiła budzika sama nakręcić)potrafila do ciężko chorego Ojca przyprowadzić panią z banku i zrobić przy łóżku w szpitalu intercyzę przepisująć wszystkie oszczędności na siebie tłumacząc że Jemu już i tak nie będą potrzebne i wypłacając je(nie wiem czego się bała bo nigdy żadnych pieniędzy od Nich nie chciałam)Ojciec już wcześniej przejrzał na oczy i widać było jak wielki ma żal do Mamy ,a po Jej akcji w szpitalu na drugi dzień napluł Jej w twarz ,a trzeciego dnia rankiem zmarł na serce nie przechodząć do końca choroby nowotworowej.Uzgodniliśmy wcześniej ,ze będzie pochowany w naszym miasteczku i tak wszystko załatwiliśmy(miejsce na cmentarzu,księdza, nekrologi).Mama tylko rozpaczała że została bez grosza.Kiedy przyjechał brat uzgodnili wspólnie że Ojciec będzie pochowany w miasteczku gdzie mieszkali(w opłaty za pogrzeb włączyła się firma w której pracował,a więc uklad niezmiernie korzystny)Dzień przed pogrzebem(listopad-deszcz zimno)odklejaliśmy po mieście nekrologi i odwoływaliśmy pogrzeb.Oczywiście wszystko było załatwione za Mamę bo Ona nic nie potraiła,nie miała o niczym pojęcia.Na drugi dzień po pogrzebie wyjechała do brata i tam przez 2 tygodnie przesiadując u koleżanek(to Jej rodzinne miasto)użalała się nad swoim losem.Wróciła do nas na święta i od tej pory przez 20 lat żyje pomiędzy swoim mieszkaniem ,a nami.W tym czasie brat 2 razy zaprosił Ją na święta i przyjeżdżał 2-3 razy w roku ,,po kasę".Nawet raz nie był 1XI na grobie ojca,nie zainteresowały Go zabiegi Mamy na zaćmę(jedyna choroba jaką w życiu miała)Nawet raz nie odwiedził Jej w szpitalu,nie zapytał o samopoczucie-my woziliśmy 50km na wizyty,do szpitala,na badania kontrolne.Mimo wszystko mowiła że to jest Jej ukochane dziecko(ja urodziłam się przez przypadek-dwoje dzieci przede mną i 3 po mnie usunęła o czym b często mi opowiadała bez żadnych skrupułów)Teraz średnio w każdym miesiącu spędza u nas tydzień,a prócz tego jesteśmy na każde wezwanie(a jest ich bardzo wiele).Każde gorsze samopoczucie(ma 86lat i największą wręcz śmiertelną chorobą są obstrukcje,którymi zamęcza od rana do wieczora)to alarm i natychmiastowa wizyta u Niej(najczęściej właśnie Jej przeszło i czuje się lepiej)Jak długo pamiętam ( a mam już 60 lat)Mama zawsze brała różne środki na przeczyszczenie(bardzo lubiła dobrze zjeść a jednocześnie dbała o linie).Teraz ,,przeczyszczanie,"czopki stały się wręcz obsesją(myślę,ze organizm przyzwyczajony całe zycie do wspomagania nie radzi sobie sam,a przy tym Mama tylko siedzi.Trzeba Jej pościelać,podać jedzenie,posłodzić herbatę,zmyć ,sprzątnąć(w domu ma ,,panią" do opieki,której płaci za wszystko z b.wysokiej emeytury,,po mężu"-ma440zł więcej niż ja ,która przepracowalam 38lat).O wyjściu z domu nie chce slyszeć bo na pewno przewroci się albo rozchoruje.Dwa lata temu na pogrzeb syna też nie pojechała,bo nie czuła się na siłach tylko oglądała smutny serial(mode na sukces)żeby sobie poplakać.Piszę to wszystko bo jest we mnie wielka gorycz i żal.Z jednej strony ciągle wyrzuty sumienia,ze jestem złą corką i niewystarczająco zajmuję się Mamą(ciągle mi to wypomina)a z drugiej ogromna chęć wyrwania się wreszcie z tej matni ciąglego lęku,strachu(całe zycie po prostu bałam się Jej i tak jest nadal)nadskakiwania ,uslugiwania.Mam cudownego męża dwoje dorosłych dzieci ,synową ,zięcia czworkę wspaniałych wnukow,mały domek na wsi i...nie potrafię,nie umiem się tym wszystkim cieszyć bo ciągle wyrzuty-Mama!!!Wnuki nie utrzymuja z Babcią kontaktu bo tak buntowała ich wzajemnie na siebie na nas,ze musielibyśmy się wszyscy ciągle kłócić.Przepraszam za ten długi post ale nawet jeśli go nikt nie przeczyta to mnie jest trochę lżej ze moglam wreszcie wyrzucic z siebie to co siedzi i boli tak wiele lat i z czym zupelnie nie umiem i chyba już się nie nauczę radzić Pozdrawiam Mat.
              • asia.sthm Re: jak postępować z wiekową mamą ? 08.04.11, 21:31
                Smutne to Matyldo.
                Przeczytalam calosc wbrew twoim watpliwosciom. Wspolczuje, rozumiem.
                Jedyne co moge poradzic, to usmiechnij sie .
                Usmiechaj sie do calego swiata na zlosc mamie.
                Serdecznosci.
                • matyl-da60 Re: jak postępować z wiekową mamą ? 09.04.11, 15:46
                  Dziękuję za cieple słowa-uśmiecham się ,bo życie toczy się dalej i nic nie da rozpamiętywanie tego co było i rozjątrzanie i tak nigdy nie gojących się ran.Ot taki odruch wyrzucenia z siebie tego co boli,podzielenia się swoim problemem(nigdy nikomu o tym nie mowiłam co czuję)i......czy łatwiej-pewnie nie ,ale może troszeczkę lżej.Pozdrawiam serdecznie M.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja