Odżyły okrone wspomnienia

25.03.11, 18:08
Odżyły we mnie wspomnienia. Jako nastoletnia dziewczynka byłam molestowana seksualnie przez dwóch mężczyzn. Jednym z nich był człowiek s sąsiedztwa. Przy każdej nadążającej się okazji dotykał moich piersi, kilkanaście razy zaciągnął mnie w odludne miejsce i tam dotykał. Obleśnie mnie obmacywał, dotykał krocza. Nigdy nie powiedziałam o tym nikomu. Drugą osobą która mnie skrzywdziła był mąż mojej ciotki. Komentował mój wygląd, łapał za piersi. Kilkakrotnie dotykał moich intymnych części ciała. Nigdy nikomu o tym nie mówiłam. Funkcjonowałam w miarę normalnie. No może poza jednym epizodem próby samobójczej – zażyłam sporą dawkę leków. Byłam splątana, urwał mi się film. Mama zorientowała się, że opróżniłam jej apteczkę. Otoczenie moje dziwne zachowanie tłumaczyło okresem dojrzewania. Mama nigdy mnie o to nie zapytała. Osiągałam bardzo dobre wyniki w nauce, laureatka wielu konkursów, oczkiem w głowie nauczycieli. Byłam przykładną córką. Założyłam własną rodzinę. Ukończyłam studia, pracuję. Od kilkunastu tygodni męczą mnie wspomnienia, przypominam sobie wszystkie szczegóły, w lęku, źle sypiam, jestem przygnębiona. Funkcjonuje jakby w dwóch wymiarach. Choć ostatnio mój kolega z pracy, który jest księdzem zauważył, że jest ze mną cos nie tak. Zaproponował mi rozmowę albo spowiedź. Powiedziałam, że nie jestem gotowa. Z jednej strony bardzo bym chciała to wszystko z siebie wyrzucić, z drugiej strony boję się ośmieszenia. Obawiam się, że już zawsze będzie na mnie patrzał inaczej.
    • verdana Re: Odżyły okrone wspomnienia 25.03.11, 18:57
      Zdecydowanie nie będzie. Ksiądz nie takie rzeczy słyszał od swoich parafian, a jednak potrafi ich potem traktować tak, jakby o tym nie wiedział. Nie mowiąc już o tym, ze o ośmieszeniu mowy nie ma, najwyżej o współczuciu. Mysle, ze skoro jest facetem, który zauwazył, ze dzieje sie z Tobą cos złego, spokojnie mozesz z nim pogadać. Jeśi chcesz być 100% pewna dyskrecji to spowiedź ją gwarantuje.
    • marina2 Re: Odżyły okrone wspomnienia 25.03.11, 19:00
      Rozważyłabym pójście do lekarza ,a ten powie Ci co dalej.
      Spowiedź jest ok,ale TY nie popełniłaś wówczas żadnego grzechu.
      • verdana Re: Odżyły okrone wspomnienia 25.03.11, 19:09
        Oczywiscie, ze nie - ale to powie własnie ksiądz. Lepsza byłaby rozmowa, fakt - ale można powiedzieć księdzu, ze nie chodzi o grzech, tylko problem, ale chciałoby sie utrzymać tajemnicę spowiedzi i radę spowiednika.
        Oczywiście, jesli facet jest rozsadny a nie idiota, który zacznie mówić o tym, ze facetów nie nalezy prowokować.
        • kklekss Re: Odżyły okrone wspomnienia 25.03.11, 21:41
          Jeżeli spowiedz to u innego księdza albo psychoterapia .
          • joszka30 Re: Odżyły okrone wspomnienia 25.03.11, 22:50
            A w czym miałby ksiądz pomóc? jakoś tego nie rozumiem? Tzn. nie chodzi mi o to, ze podważam, ale zastanawiam się nad "czynnikiem leczacym" powiedzeniu o tym własnie księdzu? czym to się rózni od wyjawieniu siostrze/forum/przyjaciółce etc..?
            • demonsbaby kapłan w sumie 26.03.11, 07:02
              joszka30 napisała:

              > A w czym miałby ksiądz pomóc? jakoś tego nie rozumiem? Tzn. nie chodzi mi o to,
              > ze podważam, ale zastanawiam się nad "czynnikiem leczacym" powiedzeniu o tym w
              > łasnie księdzu? czym to się rózni od wyjawieniu siostrze/forum/przyjaciółce etc
              > ..?

              tym, że w świadomości przeciętnego człowieka, wychowanego w katolicyzmie, jest to osoba godna zaufania publicznego. Poza tym, ludziom jest łatwiej / lżej kiedy są wspierani przez duchowy autorytet. Można negować wartość kapłaństwa, ale nie ludzi z powołania.
              • marina2 Re: kapłan w sumie 26.03.11, 10:33
                Wiem, żeby iść dalej muszę rozwikłać swoją przeszłość , że grzech muszę nazwać grzechem, że muszę pogodzić się sama z sobą.

                to powiem tak: do księdza ,a ten zapewne nazwie to co Cię spotkało i będziesz wiedziała ,że to nie jest Twoja wina.
                Ale upieram się,że lekarz bardziej Ci pomoże.

                Rozumiem,że chwyciłaś się takiej deseczki empatii księdza-niektórzy z nich na szczęście tacy są,ale problem leży gdzie indziej.Wygadanie się to dobry początek.
    • foremkaania Re: Odżyły okrone wspomnienia 26.03.11, 00:25
      Jest jedyną osobą, która zauważyła, że jest ze mną coś nie tak. Koleżanki gorszy dzień kwitują brakiem seksu, okresem. Kobiety bywają zbyt dosłowne, czasami wręcz wulgarne. Z rodziny nikomu nie potrafię zaufać. Myślę, że wyczucia i taktu wielu mężczyzn mogłoby się od niego uczyć. Wiem też, że będzie obowiązywała go tajemnica spowiedzi. Powiedział mi, że jeżeli będę tego chciała nasza rozmowa może odbyć się tam, gdzie ja będę tego chciała. jest człowiekiem, który potrafi słuchać. Wiele też się od niego nauczyłam. Wiem, żeby iść dalej muszę rozwikłać swoją przeszłość , że grzech muszę nazwać grzechem, że muszę pogodzić się sama z sobą.
      • demonsbaby Re: Odżyły okrone wspomnienia 26.03.11, 06:55
        spowiedź, zwierzanie jakbyś tego nie nazwała, osoba tyt. "stanowiska" godna publicznego zaufania. To co Ciebie spotkało powinnaś z siebie wyrzucić. I wydaje mi się, że właśnie ksiądz, tym bardziej, jeśli jest to kapłaństwo z powołania, jest osobą z którą możesz się podzielić swoimi traumatycznymi przeżyciami. Przełamiesz wtedy poczucie wstydu, a tym samym łatwiej potem będzie Tobie pogadać z psychologiem. To, że towarzyszy Tobie wstyd jest całkowicie naturalne i może to ksiądz będzie umiał Ci wytłumaczyć, że poczucie winy powinnaś odrzucić, bo jesteś ofiarą przestępstwa.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Odżyły okrone wspomnienia 27.03.11, 03:09
      To, jak zachowała się Pani kolega - ksiądz było, i pewnie nadal jest, bardzo wspierające. Warto to zapamiętać.
      Tym niemniej, właśnie z tego powodu, proponowałabym nie mieszać ról spowiednika, kolegi z pracy i powiernika. Kwestia nie dotyczy dyskrecji czy tajemnicy spowiedzi, ale późniejszych kontaktów. Jeśli Pani ufa temu koledze jako komuś wrażliwemu, życzliwemu Pani a jednocześnie ma Pani wiarę w jego mądrość, dzięki czemu może Pani powierzyć mu swoją tajemnicę, to warto w ten sposób wykorzystać ten kontakt. Jako kontakt z bliskim znajomym. Ale jest tu ryzyko. Proszę pamiętać, że nadal będzie się Pani z nim widywać w różnych, całkiem neutralnych okolicznościach. A ta sprawa pozostanie między Wami. Będzie Pani musiała udźwignąć ciężar różnych swoich uczuć w kontakcie z nim, które mogą się zmieniać z upływem czasu.To samo będzie się działo w razie wykorzystania kolegi jako spowiednika.
      Tu warto podkreślić, że spowiedź ma jednak inny charakter niż zwierzenie się. Choć zawiera opis całej sytuacji i może mieć walor intymniej rozmowy, to jednak ma w sobie podstawowy cel: żal za grzechy, pokutę, rozgrzeszenie. Bardzo byłabym uważna w tej kwestii, bo
      nieświadomie może Pani, korzystając z kolegi jako spowiednika, przesunąć ciężar Pani doświadczenia w kierunku Pani grzechu czy Pani nieczystości. A tu sprawa wygląda inaczej. Pani była bezradną ofiarą. I nawet jak racjonalnie Pani o tym wie, to właśnie nieświadomie może Pani przeżywać coś zupełnie innego. Poczucie winy, chęć ukarania się, brud, śmieszność a przez to : osamotnienie, niezrozumienie przez innych, izolację. W takiej sytuacji bardzo łatwo wszystko to wymieszać. A to gmatwa sprawę zamiast ją rozjaśniać i czynić przejrzystą, co do Pani roli w tym doświadczeniu.
      Dlatego ,w razie nie poradzenia sobie z przeszłą sytuacją, proponowałabym psychoterapię. Może wystarczyć krótkoterminowa.
      Pod kontrolą psychoterapii można przeżyć katharsis, uporać się z rolą rodziców w tej sprawie, z własnymi poczuciami winy, z nienawiścią do sprawcy, z dzisiejszym, obecnym stanem, z tajemnicą. To była trauma. Nie grzech w sensie religijnym. To doświadczenia trzeba przepracować, a nie tylko zrozumieć albo skorygować poprzez spowiedź. W takich sprawach może bardziej pomóc terapia grupowa. Agnieszka Iwaszkiewicz

    • foremkaania Re: Odżyły okrone wspomnienia 02.04.11, 23:42
      Zdecydowałam się na tę rozmowę. Była to jedna z najważniejszych, najbardziej intymnych rozmów w moim życiu. Rozmowa bez pośpiechu, bez udawania, w ciszy, bez tandetnych pocieszeń. Odzyskałam wewnętrzny spokój, ogromną ulgę. Wiem, że przede mną długa droga. Wiem też, że w jego osobie mam prawdziwego przyjaciela, który potrafi słuchać, jest otwarty na drugiego człowieka. Pogodziłam się z Bogiem. W przyszłym tygodniu zaczynam terapię.
      • malwina654 Re: Odżyły okrone wspomnienia 03.04.11, 16:38
        Czy rozważałas możliwość pociągniecia do odpowiedzialności karnej meżczyzn, ktorzy Cię skrzywdzili?
        • foremkaania Re: Odżyły okrone wspomnienia 03.04.11, 19:21
          Jako nastolatka miałam świadomość, że te osobowy powinny odpowiadać karnie. Pamiętam, że napisałam nawet wniosek do prokuratury, ale w ostatnim momencie się wycofałam. Wnioskowałam o cztery lata więzienia. Obawiałam się tzw. procedury legislacyjnej. Nie wyobrażałam sobie, aby o tak intymnych sprawach opowiadać na policjantom, prokuratom, sędziom. Dzisiaj wiem, że lekarz medycyny sądowej znalazłby wiele śladów. Wtedy tego nie wiedziałam. Upłynęło wiele lat. Chyba już za późno. Ksiądz też uważa, że powinnam rozważyć możliwość pociągnięcia ich do odpowiedzialności karnej, że mam prawo do sprawiedliwego wyroku i zadośćuczynienia. Nie daje mi spokoju jedna myśl, ile dzieci padło ich ofiarą? Ile osób milczy bądź milczało?




          • malwina654 Re: Odżyły okrone wspomnienia 03.04.11, 20:41
            foremkaania napisała:
            Nie daje mi spokoju jedna myśl, ile dzieci padło ich ofiarą? Ile osób milczy
            > bądź milczało?
            >
            Jest rowniez pytanie ile dzieci pada ich ofiara?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja