Tesciowa i tesc

29.03.11, 11:57
Tesciowie mieszkaja NIESTETY od nas 50 m, w ich wlasnym domu.
Jak mam sprzeczke z mezem, to on czesto u nich sie "zali".
Wczoraj mi powiedzial, ze oni wiedza, ze my chcemy miec drugie dziecko (musieli przegladac papiery z laboratorium) i ze ONI nie uwazaja tego za dobry pomysl (!!!!).
Bo wedlug nich ja MOGE miec dziecko TYLKO wtedy jak zostane kura domowa (!!!) i nigdy wiecej nie wroce do pracy.
Chyba nie musze pisac jak mnie strzela. :-/
Na dodatek on WPRASZAJA sie na swieta typu wielkanoc, wigilie.
Pierwszy dzien jest u nich (rozumiem), ale drugi dzien chcialabym spedzic Z MEZEM i dzieckiem.
Ale nie, oni zawsze sie wprosza i zawsze WPRASZAJA szwagra z jego dziewczyna.
A szwagier i dziewczyna przychodza, ale nigdy nie wpadna na to, zeby tez sami swieta zrobic. Jak oni robia urodziny to postawia paluszki na stol i ewentualnie wode mineralna.

Jak sie z tego wyplatac?
Jak nie pojde na swieta to sie beda dasac!

A do tesciowej, to jak jest nie po jej mysli to ona potem "umiera na serce", musi brac srodki na uspokojenie.
Odechciewa mi sie takiego zycia!

P.S. Rodziny tutaj nie mam, zebym mogla ja na swieta odwiedzic.
    • izzyy6 Re: Tesciowa i tesc 29.03.11, 15:56
      mnie to ciekawi jak im wpadly w rece te papiery z labolatorium, to ze chcecie miec drugie dziecko to nie ich zasrany interes niech sobie maja wlasne zdanie owszem, ale jesli nie jest to wielka radosc to niech to zostawia dla siebie bo to tylko wasza sprawa jesli zechcecie miec jeszcze 5 dzieci rok po roku to wasza sprawa a im nic do tego no chyba, ze musza pomagac finansowo mieszkacie blisko no i coz zrobic sprzedac mieszkanie czy tam dom, ale tego musielibyscie chciec oboje i wyprowadzic sie dalej, ech i ten maz zalacy sie to jest skandal przede wszystkim niech on dorosnie i nie leci do mamusi na skarge jak maly gowniarz musisz z nim o tym pogadac wpraszanie sie na swieta pewnie bedziesz musiala przelknac albo organizowac wyjazdowe swoje swieta a jak mamusia bedzie znow umierac na serce no to coz niech sobie wezmie meliski do ssania nie mozna popuszczac jesli zobaczy ze masz swoje zdanie i juz to jej przejdzie to jest jak z malym dzieckiem tez proboje postawic na swoim a kiedy zobaczy brak reakcji cudem mu przechodzi moja tesciowa tez o nic nie pyta tylko jest ton rozkazujacy, ale my nie robimy pod dyktando i nie skaczemy jak zagra i o cudo od jakiegos czasu jest wspaniala no lal potrafi taka byc i da sie lubic i chetnie do niej isc, no ale tu juz musi byc wspolne zdanie z mezem on musi byc po Twojej stronie inaczej nie wygrasz
    • deodyma Re: Tesciowa i tesc 30.03.11, 08:08
      najwiekszy problem masz z mezem, nie z jego rodzicami.
      poki bedzie wszystko im o Was opowiadal, czarno to widze...
    • zuza.kociara Re: Tesciowa i tesc 31.03.11, 23:27
      To nie do teściów powinnaś mieć pretensje. Szukaj bliżej. Skąd wiedzą o badaniach? Skąd wiedzą o Waszych planach? Dlaczego wpraszają się na święta? Tak, Twój mąż niestety dał du.py na całej linii. Nie potrafił od początku związku/małżeństwa postawić granicy i rodzicom zapowiedzieć, że zaczyna nowe życie, będzie tworzył swoją rodzinę i to jest teraz najważniejsze. Nie ma opcji żeby cokolwiek się tu zmieniło bez radykalnej zmiany stanowiska Twojego męża. Teściowie już przyzwyczaili się, że są informowani o szczegółach z Waszego życia, mają dostęp do dokumentów a na dokładkę synuś idzie się do nich wypłakać po kłótni. Obudziłaś się z ręką w nocniku. Trzeba było reagować jak tylko się pojawił problem (nieodcięta pępowina męża) a nie efekty (rewelacje z teściami).
      • burza4 Re: Tesciowa i tesc 01.04.11, 22:19
        zuza.kociara napisała:

        > To nie do teściów powinnaś mieć pretensje. Nie ma opcji żeby cokolwiek s
        > ię tu zmieniło bez radykalnej zmiany stanowiska Twojego męża.

        Jedna sprawa - nie zwalajcie całej winy za istniejącą sytuację na mężów. Owszem, nie powinien omawiać waszych spraw z rodzicami - ale to tylko tyle. Cała reszta to wina autorki, że nic z tym nie robi. TO NIE MĘŻOWI PRZESZKADZA ta sytuacja! Zachowuje się jak dziecko, boi się żeby ktoś się nie obraził, nie potrafi się odezwać, potulnie kładzie uszy po sobie...
        Niby jesteście dorosłe, a nie potraficie SAME powiedzieć że coś wam nie pasuje? w pracy też czekacie aż mąż was wyręczy w nieprzyjemnych sytuacjach?

        Teściowie traktują was tak, jak pozwalacie się traktować. Nie wymagacie szacunku - to nie dziwcie się że was nie szanują. I żaden mąż nie zapewni spokoju, jeśli będziecie się zachowywać jak kukiełki bez własnego zdania.
        • gadamzrybami Re: Tesciowa i tesc 04.04.11, 08:32

          > Niby jesteście dorosłe, a nie potraficie SAME powiedzieć że coś wam nie pasuje?
          >
          > Nie wymagacie szacunku - to nie dziwcie się że was nie szanują.

          W normalnych relacjach zwykle się tak dzieje, że dwie strony konfliktu RAZEM wypracowują rozwiązanie, bo z reguły chcą mieć dobry kontakt. Z teściami to nie zawsze jest takie proste i chyba lepiej znoszą krytykę ze strony dzieci niż synowej/zięcia.
          Ja powiedziałam sama, że coś mi nie pasuje. Oczekiwałam szacunku i zawalczyłam o ten szacunek sama. Od tamtej pory nie mam z tymi ludźmi kontaktu, a nie zdążyłam nawet powiedzieć CO mi nie pasuje. Ale ten brak kontaktu to też walka o szacunek.
        • zuza.kociara Re: Tesciowa i tesc 05.04.11, 12:43
          Wiesz burza4 ja oczywiście wierzę, że cała ta sytuacja mężowi nie przeszkadza. Bo i jak? Ma żonę i kochaną mamusie co przytuli kiedy z żoną gorzej się układa. Tylko przychodzi taki czas kiedy facet powinien dojrzeć, małżeństwo jest takim czasem. I jednocześnie sprawdzianem odpowiedzialności. Wiadomo, że się rodziców kocha, chce się z nimi dzielić swoją radością, czasem wspomnieć o problemie ale trzeba wytyczyć granicę! Usiąść i powiedzieć - mamo, kocham cię bardzo ale mam teraz żonę i ona jest najważniejsza w moim życiu, z nią chcę przez to życie iść, zrozum to i pozwól nam żyć po swojemu. Tyle. Bez takiej rozmowy zawsze będą problemy. I będą niestety narastały.
    • marynica Re: Tesciowa i tesc 01.04.11, 11:02
      Rozumiem Twój problem, chociaz jestem teściową. Mam problem ze swoim synem, zonatym i dzieciatym., który usiłuje mnie wciągac w sprawy swojego małżeństwa. Syn z rodzina nie mieszkają z nami, chociaż chcieli, ale ja wiedziałam, że muszę sie odseparować dla ich dobra. Syn niestety jest maminsynkiem, chociaż dla mnie jest to ciężar nie do zniesienia. Był trudnym dzieckim, miał problemy ze szkołą i dlatego w swoim czasie robiłam wszystko, żeby dociągnąć go do matury. Dzisiaj jest dorosły, ale nadal ma poczucie, że mamusia jest panaceum na wszystko.
      Z każdym bzdetem leci do mnie, każdą sprzeczkę z żoną chce omawiac ze mną. Trzymam sie z daleka, nie pozwalam na wizyty bez synowej, nie dzwonię, nie wypytuję, nie wyrażam opinii, nie chce nic wiedzieć. To ciągła walka o oddzielność.
      Twój mąż "zali się" rodzicom. Mój syn tez by tak chciał, ale ja nie pozwalam!!! Czasem mi z tym ciężko i czuję się jak zimna suka, bo to przeciez moje dziecko, ale robię to z myślą o małżeństwie syna i synowej. Są małżeństwem dopiero 2 lata i myślę, że z czasem to się ułoży. Mam świadomość ile ode mnie zależy. Wspieram rodzinę syna jako całość, pomagam Im jeśli tego potrzebują, ale oddzielnie syn nie ma u mnie azylu o co miewa pretensje. Teraz jego najbliższą rodziną jest zona i dziecko, nie rodzice!
      Dziwię się twoim tesciom, że nie widzą ile zła czynią w Twojej rodzinie nie odcinając pępowiny swojemu synowi i wtykając nos w nie swoje sprawy.
    • sowrima Re: Tesciowa i tesc 01.04.11, 21:39
      Marynico, chciałabym być taką teściową jak Ty.
      Potrafisz zachować obiektywizm, widzisz syna takim jakim jest, nie koloryzujesz, ani nie wybielasz i te święte słowa, że gdy facet założy rodzinę, to nie rodzice najważniejsi, tylko żona.Jesteś unikatem.Ja po ślubie cały czas słyszałam od teściów, że jesteśmy jedną rodziną, nie dwoma odrębnymi, zero prywatności, teściowie ingerowali we wszystko.Trwało to dopóty mąż nie odciął pępowiny.
    • burza4 Re: Tesciowa i tesc 01.04.11, 22:12
      playnumbers napisała:

      > Wczoraj mi powiedzial, ze oni wiedza, ze my chcemy miec drugie dziecko (musieli
      > przegladac papiery z laboratorium) i ze ONI nie uwazaja tego za dobry pomysl (
      > !!!!).

      Urwałabym mu łeb przy samej d... i zapowiedziała, że jedno słowo na ten temat skończy się takim dymem, że teściowie nie odezwą się przez najbliższe 10 lat.
      a jakim cudem przeglądali twoje wyniki?

      > Ale nie, oni zawsze sie wprosza i zawsze WPRASZAJA szwagra z jego dziewczyna.
      > A szwagier i dziewczyna przychodza, ale nigdy nie wpadna na to, zeby tez sami s
      > wieta zrobic. Jak oni robia urodziny to postawia paluszki na stol i ewentualnie
      > wode mineralna.

      To masz następujące opcje do wyboru:
      - nie pozwolić się wpraszać, nie reagować na aluzje, powiedzieć jasno - mamy inne plany
      - u teściów powiedzieć głośno do szwagra - "to co, jutro u was? w tym roku chyba wasza kolej"
      - zrobić to samo - postawić na stole słone paluszki, nie będą się pchać, jak nie będzie co jeść, zaręczam.

      > Jak nie pojde na swieta to sie beda dasac!
      Wyjaśnij mi co cię na boga obchodzą dąsy osób, których nie znosisz?

      > A do tesciowej, to jak jest nie po jej mysli to ona potem "umiera na serce", mu
      > si brac srodki na uspokojenie.
      To niech bierze, ty nie musisz koło niej skakać.

      > P.S. Rodziny tutaj nie mam, zebym mogla ja na swieta odwiedzic.

      Nikogo? żadnych znajomych, nic? a nie możesz wyjechać na całe święta gdzieś dalej, nawet niekoniecznie do rodziny? powiedz małżonkowi, że chciałaś zrobić mu niespodziankę i w tym roku zarezerwowałaś miejsca w pensjonacie (już zapłaciłaś i zaliczka przepada!!!).
    • ania8528 Re: Tesciowa i tesc 18.04.11, 18:21
      Słuchaj playnumbers, mnie się wydaje że w tym wszystkim 90% winy leży po stronie Twojego męża, jak tak można. To Wasze życie, a jako że sprawa dotyczy jego rodziców, to najzdrowiej żeby on to wyprostował. Ale z tego co widzę to masz do czynienia z mamisynkiem. Ja też ku swojemu utrapieniu mam męża ciepłe kluchy, więc trzeba sprawę wziąć w swoje ręce. Najlepszym hakiem na faceta jest rozwód i odebranie dziecka (jako straszak oczywiście), może się opamięta. Trudno jednak walczyć jeśli ma się przed sobą cały front rodziny męża. Ja też tak miałam, teraz teść zmarł i czuję się trochę pewniej. Chociaż trzeba być silnym psychicznie żeby toczyć takie bitwy. Piszesz że teściowa się będzie dąsać, niestety na tym to polega, tylko jak postawisz na swoim to będzie jakiś efekt, bo inaczej to ona się czuje bezkarna. Jak piszesz "umiera na serce", bo najlepszą obroną jest atak, w sytuacji gdy nie umie inaczej. A w ogóle to co teściowie mają do Waszych planów związanych z dzieckiem??? Przecież to paranoja żeby oni o tym decydowali. A najgorsze co możesz zrobić to zrezygnować z pracy, to już by była porażka. Ja zrezygnowałam, jestem na utrzymaniu męża i na dobre mi to nie wyszło. Dobrze że moja mama pomaga mi finansowo bo inaczej to klops. Tylko pytanie czy jak zdecydujesz się na drugie dziecko to będziesz miała je z kim zostawić żeby wrócić do pracy? Bo jeśli po urlopie macierzyńskim teściowie się zbuntują to dziecka samego nie zostawisz i praca może się skończyć sama. Ale to już zależy od sytuacji indywidualnej, słodko nie jest. Ja też nie mam, ale mam 2 dzieci i dla nich żyję, a sprawiedliwość dosięgnie każdego.
    • blackagula Re: Tesciowa i tesc 26.09.11, 16:03
      Jeśli twój mąż jest maminsynkiem, a teściowa uwielbia się wtrącać w Wasze życie zgłoś się do naszego programu. Szukasz pomocy, a może wiesz jak rozprawić się z uciążliwą mamuśką i chciałabyś innym synowym udzielić kilku skutecznych rad? Przyjdź i podziel się swoimi patentami jak ujarzmić niesforną teściową? Pisz na a.lubawska@tvn.pl lub dzwoń 516444962
Pełna wersja