jak zareagowac?

29.03.11, 18:52
Mam dwoch synow (14 i 11 lat) z pierwszego malzenstwa, od 10 lat jestem z drugim partnerem, jestesmy razem szczesliwi, nie ma w domu klotni, awantur, atmosfera powiedzialabym ze jest zdrowa, chlopcy mieszkaja ze mna. Maja sporadyczny kontakt ze swoim biologicznym ojcem, ktory sprowadza sie do spedzenia u niego 1 mies w czasie wakacji, kiedy to jest cudownie i super, poza tym czasem, ojciec wogole sie z nimi nie kontaktuje, rowniez nie placi na nich ani grosza. Od pewnego czasu zaczynam miec klopoty wychowawcze ze starszym synem, jak podejrzewam zaczal sie juz u niego trudny okres i potrafi byc nieuprzejmy, arogancki, stawia sie, nie slucha, pyskuje. Charakter ma po swoim biologicznym tacie dosc gwaltowny, agresywny, od zawsze staralam sie ta agresje z niego wykorzenic, ale nie umiem, tlumaczenie, rozmowy nie pomagaja, czasami bez powodu, lub z bardzo blachego powodu potrafi uderzyc/kopnac/popchnac mlodszego brata, tlumaczac "bo on mnie wkurza". Wczoraj wieczorem chlopcy obejrzeli wieczorem jakis serial kryminalny i wyslalam ich do lozek, przykazujac zeby nie siedzieli juz tylko od razu gasili swiatlo i szli spac bo rano do szkoly. Pol godz pozniej maz wszedl na gore i zauwazyl ze u nich w sypialni dalej sie swieci swiatlo a starszy syn czyta, wiec powiedzial "mieliscie miec juz swiatlo zgaszone i spac" w odpowiedzi uslyszal od starszego syna "zaraz", na co maz powiedzial "nie zaraz tylko teraz gas juz swiatlo", na co starszy syn powiedzial "ciagle sie mnie czepiasz, jestes glupim idiota i pedalem". Nie wiem jak powinnam na to zareagowac, rece mi opadly i zachcialo mi sie plakac, nie wiem gdzie popelniam blad, nie wiem jak dotrzec do syna, widzialam ze po pierwszym wzburzeniu mezowi bylo bardzo przykro, on stara sie jak moze miec dobre kontakty z moimi dziecmi, moze czasami jest dosc oschly, nie umie moze okazac im uczuc, nie wiem czy te uczucia mozna nazwac miloscia, ale na pewno chlopcy sa mu bardzo bliscy i stara sie jak moze byc dla nich dobrym opiekunem, on tez nas utrzymuje, bo ja pracuje tylko na czesc etatu i sama nie dalabym rady z utrzymaniem, a byly maz nigdy nie placil zasadzonych alimentow, bo ciagle nie ma pieniedzy, ale on nigdy nie powedzial chlopcom ze sa na jego utrzymaniu, nigdy nie wyrazil sie zle o ich biologicznym ojcu. Probowalam z synem rozmawiac o wczorajszym zajsciu jak juz ochlonelam, ale dowiedzialam sie jedynie, ze on nigdy mojego meza nie lubil, ze do ojca ani jego partnerki by sie tak nie odezwal bo ich lubi i sa fajni, ze ma w dupie mojego meza, syn przyjal bardzo zamknieta, agresywna postawe w tej rozmowie. Nie wiem jak powinnam zareagowac.
    • verdana Re: jak zareagowac? 29.03.11, 19:02
      Kto utrzymuje dzieci jest istotne tylko dla ciebie - synowie absolutnie nie musza sobie tym zawracać glowy, ani tym bardziej byc wdzieczni ojczymowi. To niedobrze, ze takiej wdzieczności oczekujesz. Kolejny problem - to fakt, ze widzisz w swoim starszym synu swojego eks - to od razu nastawia Cię negatywnie do wlasnego dziecka. Nie oceniasz go za to, kim jest, tylko jako syna faceta, którego nie znosisz.
      Nie ulega wątpliwości, ze syn powinien ojczyma przeprosić, zachował się fatalnie. Ale z drugiej strony, skoro masz nastolatka w wieku buntowniczym, to Ty powinnaś mu zwracać uwagę, ojczym - i to niezbyt lubiany - nie powinien tego robić, jesli nie ma takiej koniecznosci.
      Widze tu jeszcze jednen problem - nie wysluchałas syna. Być moze nie ma nic istotnego na myśli, mowąc, ze nie lubi ojczyma. Może po prostu był na niego zły i tyle. A być może nie - Ty przyjęłas za pewnik, ze Twój syn racji miec nie moze, powinien ojczyma lubić, bo jest dobrym opiekunem (i placi..). Pierwsża rzeczą, jaką powinnas zrobić, to skłonić syna do powiedzenia przepraszam. Drugą - i wazniejszą - dowiedzenie się, dlaczego nie lubi ojczyma - bo, niestety, moze się okazać, ze ma jakiś prawdziwy powód.
      • tully.makker Re: jak zareagowac? 29.03.11, 19:17
        Bardzo niewielu mezczyzn jest sklonnych utrzymywac cudze dzieci, wieluz nich wykreca sie jak moze nawet od utrzymywania wlasnych.

        Ja bym zaczela od wykjasnienia dzieciom, jak wyglada sytuacja finasowa rodziny. Chociaz nie, ja pewnie bym zaczela od wizyty u komornika.
    • marzeka1 Re: jak zareagowac? 29.03.11, 19:38
      " poza tym czasem, ojciec wogole sie z nimi nie kontaktuje, rowniez nie placi na nich ani grosza. "- oprócz tego, co napisała ci verdana, a z czym się zgadzam, tego akurat nie rozumiem: dlaczego odpuściłaś alimenty na dzieci?
    • akanka Re: jak zareagowac? 29.03.11, 20:32
      Chlopcy maja cudownych dziadkow ze strony ojca, w zasadzie w tym momencie juz tylko im babcia zostala, ale kocha ich calym sercem, kontaktuje sie z nimi bardzo czesto i nieba by im przychylila, nie ma niestety wplywu na ich ojca zadnego, wiele lat temu probowalam egzekwowac alimenty i skonczylo sie to na tym ze eks nie placilby i tak a obciazeni byliby jego rodzice, a tego nie chcialam, bo dziadkowie i tak wykosztowywali sie na dzieci ogromnie. Z tego tez powodu wycofalam sprawe od komornika wiele lat temu, druga kwestia jest tez taka ze mieszkamy w innym kraju wiec do komornika mam troche nie po drodze, nawet jeslibym sie zdecydowala na taki krok, ale dopoki matka mojego eks zyje to tego nie zrobie.
      Nie oczekuje ze dzieci beda wdzieczne ojczymowi, choc starszy syn juz potrafi byc dobrze wyliczony i uwazam ze w tym wieku powinien wiedziec ze swiat nie opiera sie tylko na wydawaniu pieniedzy na jego przyjemnosci, ale rowniez trzeba zrobic oplaty, wyzywic nas i oszczedzic na wakacje, starszy syn wie rowniez ze jego ojciec nie placi na ich utrzymanie, bo jakis czas temu w trakcie rozmowy zapytal, wczesniej nie omawialismy kwestii finansowych, odkad zaczal pracowac czyli rok temu kwestie jego wymagan finansowych bardzo sie uspokoily, teraz swoje zarobki oszczedza na to co planuje sobie kupic, tu nie ma z nim zadnych klopotow.
      Moze czesciowo faktycznie widze w nim jego ojca szczegolnie w tych bardzo agresywnych momentach, bo pamietam bardzo dobrze brutalnosc i to jak on starszego syna traktowal, a takze to jak w domu w chwili zlosci potrafil meble polamac i boli mnie to strasznie, z mlodszym synem jest troche latwiej bo charakter ma moj i od agresji stronii.
      Od 10 lat jestem z obecnym mezem, mieszkamy razem i uwazam ze on ma prawo zwrocic moim dzieciom uwage o niezgaszone swiatlo, kwestie wazniejszych rozmow przeprowadzam z chlopakami sama, ale wczoraj nie bylo waznej rozmowy a oczekiwac ze maz przybiegnie na dol zeby mnie poinformowac ze chlopcy maja ciagle zapalone swiatlo i zebym poszla zrobic z tym porzadek troche byloby zabawne, bo nagle by sie okazalo ze kiedy nie ma mnie w domu to moga oni robic co chca. Probowalam porozmawiac z synem o jego odzywce w stosunku do ojczyma, ale przyjal postawe zamknieta od razu, rece zalozyl na klatce piersiowej, zacieta mina i mrukliwe odzywki, a nie zaczynam rozmowy od: "jak mogles..." raczej od tego co sie wydarzylo, dlaczego zareagowal tak a nie inaczej, nic sie jednak nie dowiedzialam.
      • kropeczka455 Re: jak zareagowac? 30.03.11, 19:17
        akanka napisała:
        > wiele lat temu probowalam egzekwowac alimenty i skonczylo sie to na tym ze eks
        > nie placilby i tak a obciazeni byliby jego rodzice,
        Aby to było możliwe musiałabyś zaskarżyć dziadków o alimenty.

        > Moze czesciowo faktycznie widze w nim jego ojca szczegolnie w tych bardzo
        > agresywnych momentach, bo pamietam bardzo dobrze brutalnosc

        Jak można porównywać jedno dziecko jes złe bo podobnie zachowuje sie jak ojciec a drugie dobre bo ma Twój charakter. Może syn słysząc te słowa staje sie agresywny. Cokolwiek by nie zrobił i tak zawsze będzie zły bo podobny do ojca.
        Może w Twym porównywaniu jest przyczyna agresji w domu i w szkole.
        • morekac Re: jak zareagowac? 30.03.11, 19:30
          I całe zło to wina syna i jego nieszczęsnych genów... Ale za to przynajmniej my, ci właściwi rodzice, mamy idealny zestaw genów.
          Sądzę, że takie zwalanie zachowania syna na ojcowskie geny, to świetne wytłumaczenie dla własnych błędów, własnej nieporadności i własnego niechciejstwa.
    • efi-efi Re: jak zareagowac? 29.03.11, 20:47
      verdana napisała:
      >>skoro masz nastolatka w wieku buntowniczym, to Ty powinnaś mu zwracać uwagę, ojczym - i >>to niezbyt lubiany - nie powinien tego robić, jesli nie ma takiej koniecznosci.

      - Ojczym przejął pieczę nad tymi dzieciakami jak jedno miało rok , a drugie raptem cztery lata, utrzymuje ich (rzadkość!), jest zżyty z nimi nawet jak nie kocha tych dzieci to uważam , że ma pełne prawo im zwracać uwagę, mieć wobec nich jakieś wymagania i oczekiwania.

      Tekst nastolatka jest niedopuszczalny!
      • marzeka1 Re: jak zareagowac? 29.03.11, 20:52
        Z tym, że tekst jest niedopuszczalny zgadzam się w zupełności, bo też miałam niedawno zbuntowanego nastolatka, który miał problemy z panowaniem nad emocjami, ale na takie teksty nigdy sobie nie pozwalał. Jakaś forma ukarania, wyciągnięcia powinna jednak być.Dopytałabym jednak, dlaczego nie lubi ojczyma.
    • akanka Re: jak zareagowac? 29.03.11, 21:42
      jeszcze chcialam dodac ze syn w szkole nie ma problemow, bystry jest, dobrze sie uczy, umysl scisly (tez scheda po tatusiu), matematyka, fizyka, wszelkie technologie oraz geografia to jego ulubione przedmioty, bardzo lubi tez czytac, od kilku lat powtarza ze bedzie architektem i w tym kierunku sie uczy, nauczyciele zawsze bardzo go chwala jesli chodzi o postepy w nauce, problemem czesto jest (znowu) jego agresywne zachowanie w stosunku do kolegow, a jakis czas temu mialam wezwanie do szkoly bo zwyzywal nauczyciela. Wytlumaczeniem jego agresji zawsze jest to ze "on mnie wkurzal". Czesto obserwuje nagle wybuchy gniewu, choc chwile wczesniej wszystko bylo w porzadku, widze ze on nie panuje nad tym a ja nie wiem jak mu z tym pomoc, gniew raczej mu szybko mija, ale slowa czy czyny juz nie znikaja, a ja nie moge nie reagowac, tylko juz nie wiem jak, zeby przynosilo skutek.
      Kwestia nielubienia ojczyma jest dla mnie nowa, pojawila sie dopiero wczoraj, nigdy wczesniej nie uslyszalam takiego stwierdzenia, z zachowania tez nic na to nie wskazywalo, czesto razem majsterkuja, wiecznie naprawiaja syna rower, ogladaja discovery, czy rozmawiaja na tematy komputerowe, mam wrazenie ze te slowa byly podyktowane emocjami i gniewem, ale jak sprawa troche sie uspokoi to postaram sie, to blizej zbadac.
      Nie chce zeby te moje posty zabrzmialy jakbym uwazala syna za potwora, kocham go bardzo, uwazam ze jest dobrym dzieckiem/mlodym czlowiekiem, meza tez kocham, ale on jest juz dorosly, nie potrzebuje pomocy, a syn mam wrazenie ze tak, tylko ja nie wiem jak pomoc mu kontrolowac gniew.
    • morekac Re: jak zareagowac? 29.03.11, 23:06
      wiec powiedzial "mieliscie miec juz swiatlo zgaszone i spac" w odpowiedzi uslyszal od starszego syna "zaraz", na co maz powiedzial "nie zaraz tylko teraz gas juz swiatlo", na co starszy syn powiedzial "ciagle sie mnie czepiasz, jestes glupim idiota i pedalem".

      A cała afera pewnie dlatego, że młody nie umie powiedzieć, że koniecznie musi jeszcze skończyć książkę/rozdział/stronę... A osobiście słowa 'nie zaraz, tylko teraz" odbieram jako z lekka pouczająco-agresywno-czepliwe. Wkurzają. ;-/
      Młody pewnie wybucha, jak mu się przeleje? To może mógłby się nauczyć komunikować swoje zdanie nieco wcześniej i w formie w miarę kulturalnej? Zaś ojczym i mama mogliby popracowac nad komunikatami kierowanymi do młodego?

      ochlonelam, ale dowiedzialam
      > sie jedynie, ze on nigdy mojego meza nie lubil, ze do ojca ani jego partnerki b
      > y sie tak nie odezwal bo ich lubi i sa fajni, ze ma w dupie mojego meza, syn pr
      > zyjal bardzo zamknieta, agresywna postawe w tej rozmowie
      Bo może poczuł się zaatakowany?
    • allija Re: jak zareagowac? 29.03.11, 23:55
      Nie traktowałabym tej sprawy incydentalnie skoro synowi zdarzają się takie wpadki częściej i nie tylko w stosunku do ojczyma. Ojczym wychowuje go od małego i pewnie kiedy syn był mały to łączyły ich stosunki ojciec-syn a ojczym siłą rzeczy musiał odgrywac bardzo ważną role w tym układzie. Tłumaczenie syna "nie jesteś moim ojcm" a w domyśle " nie muszę cie słuchać, szanować" itp jest wygodną i niedopuszczalną wymówką. Chłopiec nie jest juz taki malutki, ma 14 lat i doskonale powinien rozumiec co jest dobre, co złe, co wolno a czego nie i dlaczego Powinien juz takze zdawać sobie sprawe z tego, że ojczym z powodzeniem zastępuje ojca w waszym układzie. Nie musi go kochać ani być mu wdzięcznym ale świadomośc sytuacji, w jakiej jest on i wasza rodzina, pownien już mieć.
      Syn ma prawo, oczywiście, mieć własne zdanie i nie zgadzać się z waszym, czy ojczyma, ale powinien umieć to wyrażać nie raniąc nikogo. I tego powinnaś go nauczyć, wytłumaczyć na czym takie zachowanie polega.
      Jeśli syn nie bedzie chcial zrozumieć to nie widzę problemu zeby go wysłać na następny rok szkolny do ukochanego tatusia i ulubionej partnerki, niech zapanuje szczęśliwość.
      Czasami kubeł zimnej wody skutkuje lepiej niż godzinne tłumaczenia. Spodziewam się, że syn szybko poprosi o powrót.
    • blue_romka Re: jak zareagowac? 30.03.11, 12:43
      Wczorajsze zachowanie Twojego syna nie odbiega od zachowań przeciętnego nastolatka w okresie dojrzewania. Ty je natomiast tak odbierasz, ponieważ z racji specyficznej sytuacji rodzinnej jesteś przewrażliwiona na tle relacj swoich dzieci z partnerem. Dlatego nie dramatyzuj. Dziecko szybko wyczuje- albo już wie- co jest słabym punktem Twoim lub całej rodziny i będzie w to uderzać. Słowa syna wymagają więc reprymendy, ale nie dlatego, że padły pod adresem Twojego partnera, który go wychowuje, utrzymuje itd., tylko dlatego iż były niegrzeczne i obraźliwe. To Ty musisz sytuacji w Twojej rodzinie nadawać rangę normalności, bo podkreślaniem roli partnera w życiu syna będziesz tylko budować między nimi przepaść.
      • mozambique Re: jak zareagowac? 30.03.11, 15:00
        autorka miaal wiecej szczescia niz rozumu

        znalazłą frajera kóry utzrymuje ją - dorosłą kobiete i 2 cudzych dzieci bo jej nie stalo ochoaty ani rozumu zeby biol.ojca zawlec do odpoiwednich służb i wydebic należna forse

        do tego ów frajer w milczeniu łyka wyzywanie go od pedałów od cudzego dziecka

        oby jak najszybciej nerwy mu puscily
        • tully.makker Re: jak zareagowac? 30.03.11, 15:23
          ów frajer w milczeniu łyka wyzywanie go od pedałów

          Pedal to slangowe okreslenie homoseksualisty, dlaczego mialoby to byc wyzwisko? Moi znajomi homoseksualisci sami sie tak nazywaja, zwlaszcza gdy maja faze buntu wobec modnego obecnie geja.

          Fascynujace, jak niektore rzeczy wylaza z ludzi niechcacy.
          • mozambique Re: jak zareagowac? 30.03.11, 15:48
            ale nastolatkowie gimnazjalni nie uzywaja tego slowa pieszczotliwie ani zartobliwie
            w szkolnym slangu pedal to ciota, mięczak , scierka , dobrotliwa ciućma której mozna kolki ciosac na glowie , uzwaja go zeby kogos maksymalni pognębic

            i tym jest ów dobrotliwy ojczym dla pasierba

            ewentulanie rzeczywiscie mówi to serio i rzeczywiscie uwaza ojczyma za homoseksulasite
            ojczym zas powinien byc zachwycony

            a matka jeszcze sie zastanawia czy zareagować


            a moj znajomi homosie ( branza artystyczna) nazywaj sie pieszczotliwie per cioteczka - widocznie co sfera to obyczaj
            • tully.makker Re: jak zareagowac? 30.03.11, 17:29
              > ewentulanie rzeczywiscie mówi to serio i rzeczywiscie uwaza ojczyma za homoseks
              > ulasite
              > ojczym zas powinien byc zachwycony

              A w czym problem, bo nie kumam? Co widzisz szzegolnego w uwazaniu kogos za homoseksualiste?
        • morekac Re: jak zareagowac? 30.03.11, 16:03
          A mógłby po prostu powiedzieć, że nie chce słyszeć takich słów pod swoim adresem.
          Poza tym pan ojczym pomimo długoletniego treningu zwraca się do dzieci w sposób wręcz prowokujący niegrzeczną odzywkę...
          Tak z ręką na sercu, jaka byłaby wasza reakcja jako nastolatków na żądanie 'nie zaraz, tylko teraz'? Ile z was grzecznie spuściłoby oczki i wyszeptało grzecznie "tak jest, pani matko/ojcze"?
          tak, nastolatki pyszczą, nie słuchają się i ogólnie sprawiają wrażenie, jakby miały wszystko w odwłoku. Z uporem maniaka twierdzą/myślą, że rodzice trafili im się najstraszniejsi pod słońcem (niezależnie od postępowania rodziców) - tak miewają.
          jak mi moje dziewczyny wysuwają z tekstami o tym, jaką to jestem wyrodną matką, to z pełnym spokojem stwierdzam, że nie rozmawiamy teraz o moich zaletach, tylko o niepozmywanych naczyniach. Bezbłędnie sprowadza to rozmowę na temat i nikt nie dostaje palpitacji.
          Co do wyrzucenia młodego do ojca - nawet powiedzenie tego uważam za niedopuszczalne. Wyrzucać z domu to można 24-latka, a nie 14-latka.
          A co do tego, że ojczym utrzymuje nie swoje dzieci, które winny mu z tego powodu dozgonną wdzięczność - to, że mama pracuje na część etatu, nie ściga ojca za alimenty, zaś ojczym wziął cała trójkę na utrzymanie - to jest decyzja dorosłych, widocznie są powody, dla których tak zrobili i ten stan utrzymują. Dzieci nie miały na to wpływu i proponowałabym ich w to nie mieszać.
          • triss_merigold6 Re: jak zareagowac? 30.03.11, 17:37
            Cóż, mnie się zdarza powiedzieć rodzonemu dziecku "nie zaraz, tylko teraz/natychmiast" i nie życzę sobie pyskowania z tego powodu. Za taką odzywkę nastolatka zjechałabym z góry na dół, nie ograniczając sie specjalnie.
            I jeśli facet mieszka z dziećmi od 10 lat, wychowuje, zajmuje się nimi na co dzień, pokrywa koszty utrzymania etc. to powinny przynajmniej traktować go uprzejmie. Jest domownikiem, prawo do zwracania uwagi ma.
            • morekac Re: jak zareagowac? 30.03.11, 18:21
              Dużo jeszcze zależy od tonu.
              Raczej staram się unikać tego 'nie zaraz, tylko teraz' - głównie dlatego, że mnie samą to straszliwie wkurza. Jestem w stanie zrozumieć, że kogoś to denerwuje i że nie zawsze może coś być zriobione zaraz i natychmiast. Braku komunikacyjne u młodego są ewidentne, ale być może i ojczym nie jest tu ideałem (sama autorka pisze, że ojczym z lekka oschły).
              czy ja pisałam, że ojczym nie ma prawa do zwracania uwagi? Niemniej - przy rozmowie z dorastającymi dziećmi bardzo się liczy, w jaki sposób my - dorośli - prowadzimy rozmowę.
              Na razie mam wrażenie, że mama - poprzez swoje naciski nt. jaki to własny ojciec samo zuo, zaś ojczym - cud i miód - ustawia mlodego w pozycji obronnej. Chłopak się okopuje...

              powinny przynajmniej traktować go uprzej
              > mie.
              wszyscy w rodzinie powinni się traktować uprzejmie. Czy gdyby ojciec płacił alimenty, matka zaś utrzymywała się samodzielnie, to ojczym mógłby być nieuprzejmie traktowany? czy to, że ktoś zarabia mało bądź nie zarabia wcale upoważnia innych członków rodziny do pomiatania nim?
              Mam wrażenie, że nie to miałaś na myśli. A do takich wniosków dochodzę, czytając o 'uprzejmości i szacunku przynależnemu ojczymowi z powodu zarabiania pieniędzy'.
              • verdana Re: jak zareagowac? 30.03.11, 18:25
                Do czternastolatka, który nie demoluje lokalu, tylko czyta, nie nalezy mowić "już, natychmiast' - nie ma potrzeby. Traktowanie nastolatka jak szesciolatka musi się zemscić wczesniej czy później. Poza tym, jak dzieciak czyta wieczorem, zamiast spać, to rozsadny rodzic tego po prostu nie zauwaza.
              • triss_merigold6 Re: jak zareagowac? 30.03.11, 18:30
                Miałam na myśli obowiążek bycia uprzejmym z racji mieszkania od wielu, wielu lat pod jednym dachem.
                Ale ja nie jestem zwolenniczką oszczędzania dzieciom pewnych brutalnych prawd na temat rzeczywistości w jakiej funkcjonują i zestawienie poziomu zaangażowania bioojca i ojczyma małolaty dostałyby natychmiast (zaangażowania czasowego, organizacyjnego, emocjonalnego etc. akurat kasy nie należy podkreślać). Brak realizowania przez ojca obowiązku alimentacyjnego od zawsze, uświadomołabym nastolatkowi bez wahania - powinien wiedzieć, że jego podręczniki, rozrywki, gadżety, ciuchy, jedzenie w lodówce etc. nie spada z nieba, tylko jest zapewniane przez pracującą matkę i pracującego ojczyma.
                • verdana Re: jak zareagowac? 30.03.11, 18:37
                  I co - dziecię ma być wdzięczne, ze mamusia je urodzila, a teraz utrzymuje, przy pomocy faceta, ktorego dziecie nie znosi? I ma go znosić, bo on daje jeść.
                  No, daj spokój - najpierw trzeba się dowiedzieć, czy nie ma realnych podstaw, aby faceta nie znosić. Bo utrzymanie dziecka nie jest sprawą dziecka, tylko jego matki. A regulowanie zycia w domu na zasadzie "kto ma kasę, ten rzadzi" nie jest najlepszym rozwiazaniem, jesli się chce mieć dom, a nie kolonię karną.
                  Ojciec nie płaci alimentów, ale matka się tego nie domaga, co takze należałoby powiedzieć.
                  • triss_merigold6 Re: jak zareagowac? 30.03.11, 18:46
                    Autorka nigdzie nie napisała, że wymaga wdzięczności.
                    Tekst, że ojczyma nie lubi, padł po raz pierwszy i to w określonych okolicznościach.
                    Matka napisała, że nie domaga się alimentów, bo w praktyce płaciliby za eksa jego rodzice, z którymi miała i ma dobre kontakty i którzy są dobrymi, zaangażowanymi dziadkami. Ja bym sie nie krępowała, żeby wydrzeć przynajmniej symboliczną kasę na dzieci nawet od rencisty bez nogi ale rozumiem, że ktoś po latach walk może sprawy finansowe odpuścić z poczucia bezradności. Niemniej chłopcy powinni być dobitnie uświadomieni w jakim zakresie ich rodzony ojciec (nie) realizuje obowiązków opiekuńczo-wychowawczych i alimentacyjnych i z jakiego powodu. Im szybciej nastolatek przestanie tu idealizować ojca, tym lepiej dla tegoż nastolatka.
                    • verdana Re: jak zareagowac? 30.03.11, 18:56
                      Chłopcy powinni być uświadomieni i zdawać sobie sprawę, ze ich ojciec - do ktorego sa przywiązani - jest sukinsynem? Hm, a w konsekwencji co? mają znienawidzic tatusia, nie mieć do niego szacunku, czy uznać, ze mają połowę felernych genów?
                      Kazde z tych rozwiązań dla 14-latka to proszenie się o klopoty.
                      Mamusi też idealizować nie należy. Trzeba wiedzieć, ze tatuś jest świnia, a mamusia głupia, ze kasy nie dostaje i że wyszla za byle kogo - i z takim przeswiadczeniem (i tak popularnym, jak się ma 14 lat, ale wzmocnionym dowodami) wkraczac w najtrudniejszy wiek dojrzewania. I poszukać kogoś z autorytetem poza domem.
                      Nie, to IMO nie jest dobry pomysł.
                    • morekac Re: jak zareagowac? 30.03.11, 19:27
                      Autorka nie, natomiast część dyskutantek proponuje uświadomienie młodzieńcowi, kto go utrzymuje, komu winien dozgonną wdzięczność i że ojciec to zło wcielone. To krok w kierunku toksycznego macierzyństwa, tudzież ojczymstwa.

                      Z sąsiedniego wątku o toksycznej mamusi:

                      Matka do dzisiaj mentalnie się nie rozwiodła z ojcem (każda rozmowa o nim - bo teraz są poprawne między mną a nim stosunki- to wylewanie żółci na ojca w stylu: on nigdy się nie zmieni, zawsze umiał się ustawić, jak ktoś pluł mu w twarz to twierdził że deszcz pada itd.). (... );miałam być dobrą, wspierajaca matkę córką,która nie sprawia kłopotów, dobrze się uczy, szacunek matce okazuje poprzez całkowite podporządkowanie. Kiedy zaczęłam dorastac było coraz trudniej: "dla mojego dobra" poniżała przy koleżankach, narzucała swoje zdanie bez prawa sprzeciwu z mojej strony, nauczyłam się nie płakać przy mamie aby nie dać jej satysfakcji. Jako nastolatka już umiałam się obracać w świecie jaki stanowił mój dom, ale też były momenty buntu. Ulubionym tekstem mamy w tym czasie było "dopóki trzymasz nogi pod moim stołem, będziesz robić co ci karzę" lub "jak ci się nie podoba to się wyprowadź" - w końcu mając 18 lat zwinęłam się na tydzień spać do ojca. Potem poznałam mojego obecnego męża. Były pretensje o to że weekendy spędzam z nim a ona sama w domu siedzi, że nie poświęcam jej więcej uwagi. Nawet kiedy zapadła decyzja o ślubie nie zapytała czy w czymś może pomóc, nie chciała( choć baaardzo ją o to prosiłam) pomóc mi w wyborze sukni ślubnej (robiłam to z przyszłą teściową), a w dniu ślubu zachowywała się tak jak by to był jej najważniejszy dzień a nie mój. Całe moje życie wiedziałam, że nie mogę być dla niej ciężarem,że mam dawać a nie brać coś od niej, bo ciężkie życie miała; bo jak to powiedziała mi "poświęciła się dla nas".
    • mama_myszkina Re: jak zareagowac? 30.03.11, 18:01
      Charakter ma po swoim biologicznym tacie dosc gwaltowny, agresywny, od zawsze staralam sie ta agresje z niego wykorzenic, ale nie umiem, tlumaczenie, rozmowy nie pomagaja, czasami bez powodu, lub z bardzo blachego powodu potrafi uderzyc/kopnac/popchnac mlodszego brata, tlumaczac "bo on mnie wkurza".

      A mi wygląda na to, że zachowanie starszego syna jest takie jakie jest nie dlatego, że ma geny po ojcu, ale dlatego, że reaguje na niezdrowy układ sił w rodzinie. Oczekujesz od chłopców wdzięczności za to, że zamieszkałaś z innym panem, który daje na nich kasę? Wybacz, dzieci nie powinny być uczone, że uczucia zależą od pieniedzy. Wdzięczna i kochająca możesz być Ty, oni wdzięczni być nie muszą.

      Oczywiście, że syn nie powinien był się tak odezwać. Ale syn ma 14 lat, nie 40. Brakuje mu biologicznego ojca i to jest normalne, niezależnie od tego, kto płaci. Mam wrażenie, że dotychczas w domku było tak fajnie, bo nie było problemów z okazywaniem owej wdzięczności. A teraz syn się buntuje i jest koniec świata.

      Zastanowiłabym się, dlaczego syn tak się odnosi do ojczyma i skąd się ten gniew bierze.

      W UK namawianie dziecka do wdzięczności wobec ojczyma/macochy jest jednym z sygnałów emocjonalnego krzywdzenia dziecka, na któe wyczula się obecnie pracownikó socjalnych. Mam nadzieję, że Polska też kiedyś dorośnie.
    • akanka Re: jak zareagowac? 30.03.11, 19:27
      wydaje mi sie ze w ktoryms momencie napisalam cos co zabrzmialo nie tak jak powinno, cala dyskusja toczy sie o pieniadze i wdziecznosc, a ja nadmienilam o tym zeby nakreslic ogolna sytuacje jaka jest, nikt od dzieci nie wymaga wdziecznosci, mam za meza "frajera" ktory placi na mnie i na dzieci, ale to nie jest tak ze nie potrafie sie sama utrzymac, owszem nie majac meza pracowalabym przez caly dzien a nie tylko wtedy kiedy dzieci sa w szkole, ale z glodu bysmy nie umierali. Wychodzac drugi raz za maz, moje dzieci byly malutkie i ustalilam z przyszlym jeszcze wtedy mezem jak bedzie wygladala moja praca przez najblizsze lata, taki uklad obojgu nam pasuje, przynajmniej jak dlugo chlopcy potrzebuja mnie w domu (mieszkamy na wsi i do szkoly oraz na wszelkie zajecia pozalekcyjne musi ich ktos dowozic). To ze nie sciagam alimentow nie ma tu nic do rzeczy, taka decyzje podjelam, nie glodujemy a emerytce zabierac pieniedzy nie bede. Nie rozmawiam z dziecmi o ich ojcu (nie jest to temat tabu, jesli wykazuja zainteresowanie to rozmawiamy), oni pewne rzeczy sami widza, niespelnione obietnice ich bola, mnie zreszta rowniez z powodu ich cierpienia, ale po latach nauczyli sie podchodzic do tych obietnic z wiekszym dystansem, nie porownuje ojca z ojczymem, bo wiem ze nie tedy droga, w koncu to ja sama wybralam im ojca i nawet jesli byl to wybor bledny to dzieci winy w tym nie ma.
      Jeszcze raz powtorze, nikt nie oczekuje od dzieci wdziecznosci za utrzymanie.
      Tak czy inaczej dziekuje za wszystkie komentarze, dobrze jest przeczytac o innym punkcie widzenia, moze faktycznie w przypadku nastolatka nalezy uzyc mniej kategorycznego tonu (choc czasami mam dosc powtarzania tej samej prosby kilka razy i ciagle slyszec zaraz), moze troche wiecej swobody by nie zaszkodzilo.
      • morekac Re: jak zareagowac? 30.03.11, 19:41
        wydaje mi sie ze w ktoryms momencie napisalam cos co zabrzmialo nie tak jak pow
        > inno, cala dyskusja toczy sie o pieniadze i wdziecznosc,
        Nie odniosłam takiego wrażenia. Ktoś po prostu rzucił pomysł o uświadomieniu niewdzięcznika i się zrobił OT.

        Może jakieś warsztaty dla rodziców (dla Ciebie i męża)? Jakaś literatura ? Zajrzyj na forum wychowanie bez porażek - jest tam lista ewentualnie przydatnych pozycji.
        • verdana Re: jak zareagowac? 30.03.11, 19:54
          Ja nie wiem, czy potrzebne sa warsztaty dla rodziców, czy (jesli się okaże, ze nie ma żadnego istotnego konfliktu miedzy synem a ojczymem), uświadomienie sobie, ze nastolatki mają czasem idiotyczne aroganckie wyskoki, które nie oznaczają niczego, oprócz typowego dla twego wieku niezrównowazenia.
          Mąż powinien zwyczajnie ofuknąć syna "Tak się nie mówi, wolę być moze pedałem i idiotą, niż chamem, przeproś" - i byłoby po sprawie.
          • laura_fairlie Re: jak zareagowac? 30.03.11, 20:06
            A może pan ma kłopoty z mówieniem takich rzeczy?
            Mnie osobiście takie warsztaty dla rodziców dużo dały.
            Miałam problem z wyjściem z szablonu komunikacyjnego funkcjonującym w moim domu rodzinnym. Doskonale wiedziałam, co mi w nim nie odpowiada, ale robiłam dokładnie tak samo...
      • mama_myszkina Re: jak zareagowac? 31.03.11, 17:10
        Jedyną osobą, która pisze cały czas o pieniądzech jesteś Ty, Autorko.

        Widocznie sama uważasz, jak to napisałaś, że masz za męża frajera i głupio Ci z tego powodu. Pewnie wydaje Ci się, że wszyscy się z niego śmieją i tym bardziej Cię ta sytuacja uwiera.

        Niestety, to już jest Twój system wartości.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: jak zareagowac? 31.03.11, 17:09
      Zareagować na bieżące zachowanie czyli niegrzeczne i, jednak w intencji obraźliwe, odezwanie się do osoby z którą się jest w codziennym kontakcie i która pełni , znów jednak, rolę rodzica.
      Czyli syn powinien przeprosić, a jeśli w ranach buntu nie chce, ustalić konsekwencje takich zachowań na przyszłość. Można wygłosić pogadankę na temat szacunku dla innych, wykazać zrozumienie ale nie tolerancję dla sposobów wyrażania gniewu przez syna oraz podzielić się swoimi uczuciami jakie pojawiają się gdy syn tak się zachowuje. Unikać komunikatów "ty" na rzecz komunikatów "ja".
      Natomiast nie wyciągać daleko idących wniosków co do złej natury syna, zwiastunów kłopotów wychowawczych, złej relacji ojczyma z pasierbem, złego wychowania i siebie jako matki.
      Uważam, że syn swoim zachowaniem chciał postawić na swoim, dać upust złości,, dokuczyć, chciał pokazać swoja niezależność. W związku z tym zaatakował celnie i osiągnął efekt. Nie wierzyłabym na serio w żadne deklaracje "nie lubię ojczyma, wolę tatę". To także może być obliczone na chęć dania upustu złości, na celny strzał. Jest wynikiem chwiejności nastrojów w tym wieku, słabej tolerancji na utrzymywanie impulsów.
      Nie ciągnęłabym sprawy w nieskończoność. Opisać, ustalić, zamknąć.
      O wieku dojrzewania nie piszę bo wiadomo co się wtedy dziać może a zachowanie syna w taki okres się wpisuje.
      Tu trzeba więcej tolerancji dla syna i dla siebie. Co nie jest równoznaczne z pobłażaniem nagannym zachowaniom. Agnieszka Iwaszkiewicz
Pełna wersja