akanka
29.03.11, 18:52
Mam dwoch synow (14 i 11 lat) z pierwszego malzenstwa, od 10 lat jestem z drugim partnerem, jestesmy razem szczesliwi, nie ma w domu klotni, awantur, atmosfera powiedzialabym ze jest zdrowa, chlopcy mieszkaja ze mna. Maja sporadyczny kontakt ze swoim biologicznym ojcem, ktory sprowadza sie do spedzenia u niego 1 mies w czasie wakacji, kiedy to jest cudownie i super, poza tym czasem, ojciec wogole sie z nimi nie kontaktuje, rowniez nie placi na nich ani grosza. Od pewnego czasu zaczynam miec klopoty wychowawcze ze starszym synem, jak podejrzewam zaczal sie juz u niego trudny okres i potrafi byc nieuprzejmy, arogancki, stawia sie, nie slucha, pyskuje. Charakter ma po swoim biologicznym tacie dosc gwaltowny, agresywny, od zawsze staralam sie ta agresje z niego wykorzenic, ale nie umiem, tlumaczenie, rozmowy nie pomagaja, czasami bez powodu, lub z bardzo blachego powodu potrafi uderzyc/kopnac/popchnac mlodszego brata, tlumaczac "bo on mnie wkurza". Wczoraj wieczorem chlopcy obejrzeli wieczorem jakis serial kryminalny i wyslalam ich do lozek, przykazujac zeby nie siedzieli juz tylko od razu gasili swiatlo i szli spac bo rano do szkoly. Pol godz pozniej maz wszedl na gore i zauwazyl ze u nich w sypialni dalej sie swieci swiatlo a starszy syn czyta, wiec powiedzial "mieliscie miec juz swiatlo zgaszone i spac" w odpowiedzi uslyszal od starszego syna "zaraz", na co maz powiedzial "nie zaraz tylko teraz gas juz swiatlo", na co starszy syn powiedzial "ciagle sie mnie czepiasz, jestes glupim idiota i pedalem". Nie wiem jak powinnam na to zareagowac, rece mi opadly i zachcialo mi sie plakac, nie wiem gdzie popelniam blad, nie wiem jak dotrzec do syna, widzialam ze po pierwszym wzburzeniu mezowi bylo bardzo przykro, on stara sie jak moze miec dobre kontakty z moimi dziecmi, moze czasami jest dosc oschly, nie umie moze okazac im uczuc, nie wiem czy te uczucia mozna nazwac miloscia, ale na pewno chlopcy sa mu bardzo bliscy i stara sie jak moze byc dla nich dobrym opiekunem, on tez nas utrzymuje, bo ja pracuje tylko na czesc etatu i sama nie dalabym rady z utrzymaniem, a byly maz nigdy nie placil zasadzonych alimentow, bo ciagle nie ma pieniedzy, ale on nigdy nie powedzial chlopcom ze sa na jego utrzymaniu, nigdy nie wyrazil sie zle o ich biologicznym ojcu. Probowalam z synem rozmawiac o wczorajszym zajsciu jak juz ochlonelam, ale dowiedzialam sie jedynie, ze on nigdy mojego meza nie lubil, ze do ojca ani jego partnerki by sie tak nie odezwal bo ich lubi i sa fajni, ze ma w dupie mojego meza, syn przyjal bardzo zamknieta, agresywna postawe w tej rozmowie. Nie wiem jak powinnam zareagowac.