Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych

01.04.11, 22:00
Witam,
mój mąż opuścił dla mnie swoją byłą żonę. Ona chyba strasznie to przeżyła i nie potrafi się z tym pogodzić. Niedawno urodziło nam się dziecko. Mają jeszcze nie uregulowane sprawy majątkowe. To wszystko jest powodem ciągłych napięć między nimi. Mają 6-letniego syna, który jest bardzo inteligentny i wrażliwy. Matka wciąga go w konflikt. Nastawia go negatywnie do nas, naszego dziecka, mojej rodziny. Tłumaczy mu, że wszystko co u nas robi jest niewłaściwe, niedobre, nie powinno mu się podobać. Jeśli się u nas dobrze bawi, a później opowie to w trakcie przesłuchań, które mu urządza matka, to ona jest na niego zła i krzyczy. Ostatni to się nasiliło do tego stopnia, że gdy do nas przyjechał, to nie chciał się rozebrać, siedział skulony przy drzwiach jakieś pół godziny. Nie dało się z nim rozmawiać, był zamknięty i zdenerwowany. Gdy jest u nas, to takie zachowanie po pewnym czasie mija i dziecko się otwiera, ale wraca do mamy i następnym razem jest to samo. Matka starannie mu tłumaczy jakim złym człowiekiem jest jego ojciec i ja. Tłumaczy, że nasze dziecko nie jest jego bratem.
Jak z nim rozmawiać, zachowywać się wobec niego, aby łagodzić w nim konflikt lojalnościowy?
    • marzeka1 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 01.04.11, 22:07
      Może niech ojciec dziecka będzie się spotykał z dzieckiem niekoniecznie w waszym domu? Może zwyczajnie to wszystko to za dużo dla małego 6-latka: utrata ojca, który nie mieszka z mamą, jakieś nowe dziecko, ty- na razie zwyczajnie obca. Poza tym,jeśli przyczyniłaś się także do rozpadu ich małżeństwa (chociaż to mąż miał zobowiązania wobec swojej rodziny przede wszystkim), nie dziw się złym emocjom tamtej kobiety- to dla niej zbyt świeże. Nie każdy reaguje z uśmiechem, gdy rozpada mu się rodzina i tworzy wielką kochającą się rodzinę.
      • enith Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 01.04.11, 22:23
        > miał zobowiązania wobec swojej rodziny przede wszystkim), nie dziw się złym emo
        > cjom tamtej kobiety- to dla niej zbyt świeże. Nie każdy reaguje z uśmiechem, gd
        > y rozpada mu się rodzina i tworzy wielką kochającą się rodzinę.

        Nikt się byłej żonie nie każe śmiać, bo rozpadła się jej rodzina. To tragedia, owszem, ale nie powód do tego, żeby 6-letniemu synowi robić wodę z mózgu do tego stopnia, że siedzi skulony, przerażony i boi się odezwać w czasie wizyt u ojca. Karać go za dobrą zabawę w domu ojca. Nastawiać go przeciwko ojcu i przybranemu rodzeństwu.
        Ja na miejscu ojca nie zawahałabym się zabrać dziecka do psychologa dziecięcego. Rozmowy z rozżaloną eks raczej nic dobrego nie przyniosą.
        • tweetie_pie Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 01.04.11, 22:34
          Są ze sobą tak skonfliktowani, że rozmowa nic by nie dała.
          A co do psychologa, to próbowaliśmy. Ale to też się matce nie podobało. Dziecko było "przygotowywane" do tych wizyt. Rodziły one tylko kolejne stresujące sytuacje i daliśmy za wygraną.
      • tweetie_pie Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 01.04.11, 22:30
        Mają często ustalone spotkania (dwa popołudnia w tygodniu, dwa weekendy w miesiącu) i spędzanie ich ciągle poza domem byłoby trudne. O utracie ojca nie ma mowy, mąż poświęca mu wiele czasu i uwagi, spędzają też czas poza naszym domem we własnym towarzystwie, robiąc męskie rzeczy. Syn męża mnie zaakceptował, a nawet mogę powiedzieć, że polubił. A za swoim bratem przepada. Przynosi mu różne swoje zabawki i maskotki, bawi się z nim, ale robi to tak, żebyśmy nie widzieli.
        Ja się absolutnie nie dziwię jej złym emocjom, nawet je rozumiem. Ale jeśli ona nie radzi sobie z tymi emocjami, to chyba powinna wiedzieć, że nie poradzi sobie z nimi jej malutki syn. I nie chodzi mi o to, żeby wszyscy byli wielką szczęśliwą rodziną. Ale martwi mnie to, co się z nim dzieje.
        • co_ja_robie_tu Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 01.04.11, 22:36
          tweetie_pie napisała:

          Ale martwi mnie to, co się z nim dzieje.


          trzeba było o tym pomyśleć, kiedy wiązałaś się z facetem, który ma żonę i dziecko.
          • tweetie_pie Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 01.04.11, 22:45
            Masz rację, nie powinnam była wiązać się z żonatym mężczyzną. Ale i moje i jego małżeństwo nie należały do udanych. Zakochaliśmy się w sobie i stało się. Tego co się wydarzyło niestety już nie cofnę. Co robić teraz, by za moją bezmyślność, nie płaciło dziecko?
            • co_ja_robie_tu Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 01.04.11, 22:50
              nie wiem.
              czasem nie da naprawić się błędów które się popełniło.
              nie sądzę, żeby była żona Twojego męża szybko przeszła do porządku nad tym, co się stało.
              zwłaszcza, jeżeli mąż zostawił ich przez Ciebie.
              podejrzewam, że po prostu musisz nauczyć się żyć z tym, że między innymi z Twojego powodu syn Twojego męża cierpi. Może z czasem jakoś się ułoży. A może nie.
              • dzika.foka Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 01:16
                "czasem nie da naprawić się błędów które się popełniło" - tak, tak, dlatego grzeszni rozwodnicy winni cierpieć do końca dni swoich, a razem z nimi ich dzieci. Kocham te moralizatorskie opowiastki o zabieraniu ojca w sytuacji, kiedy - jak tutaj – facet nadal jest i chce być ojcem, rozstał się tylko z żoną i jeśli ktoś usiłuje odebrać ojca dziecku, to właśnie owa eksżona.

                Tweetie pie, robicie chyba wszystko, co i jak należy, sześciolatek powinien wkrótce załapać, że mama wciska mu kit. Bardzo niepokojące są jednak objawy zastraszania, jeśli to potrwa dłużej, idźcie raz jeszcze do dobrego psychologa i w razie potrzeby wnieście o zamieszkanie dziecka z ojcem. Takie oczernianie ojca i jego rodziny, wymuszanie nieufności i dystansu rujnuje psychikę, wbija małego w poczucie winy i uniemożliwia mu prawidłowy rozwój emocjonalny - w przyszłości może np. odrzucać kochających partnerów, bo zakoduje sobie, że skoro nawet ojciec, który okazywał mu miłość i dawał radość, był tak naprawdę (tj. zdaniem matki) podstępnym, groźnym sukinsynem i wyrządzał krzywdę, to lepiej nikomu nie ufać i trzymać bezpieczny dystans.
                • co_ja_robie_tu Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 04.04.11, 15:08
                  dzika.foka napisała:


                  > Kocham te moralizatorskie opowiastki o zabieraniu ojca w sytuacji, kiedy - jak
                  > tutaj – facet nadal jest i chce być ojcem, rozstał się tylko z żoną i je
                  > śli ktoś usiłuje odebrać ojca dziecku, to właśnie owa eksżona.

                  Facet chce być ojcem, ale nie na tyle mocno, żeby wytrzymać z matką i nie odejść do innej.
                  Czyli bycie ojcem jest dla niego sprawą drugorzędną, niestety. A eksżona chciałaby, żeby to ich wspólnemu dziecku tatuś wycierał nos, pomagał odrabiać lekcje i rano wsypywał płatki do mleka. Na co dzień, a nie od święta. I to nie ona narobiła bałaganu i ma prawo być wściekła na autorkę wątku, że nic dla niej nie znaczyło to, że zabiera ojca jej dziecku - miała kaprys odbić żonatego faceta, to go odbiła. I jeszcze szybciutko sprawiła sobie z nim dzieciątko, żeby już na 100% nie zmienił zdania.

                  I niestety, jak się wiąże z żonatym i dzieciatym mężczyzną i od żony i dzieci odciąga, to nie można oczekiwać sielanki, bo niby z jakiej racji.

                  Zobacz, ile postów na tym forum traktuje o problemach obecnych partnerów z byłymi żonami i dziećmi z poprzednich związków.

                  I ile porad, mimo wszystko jest typu "zostaw go, on na Ciebie nie zasługuje, złóż pozew o rozwód, bez sensu się męczyć w takim układzie."
                  A może warto zacząć wyciągać wnioski i skończyć afirmację "rodzin rekonstruowanych", bo fundujemy naszym dzieciom niezły życiowy bałagan...

                  • edw-ina Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 04.04.11, 15:37
                    A może warto zacząć wyciągać wnioski i skończyć afirmację "rodzin rekonstruowan
                    > ych", bo fundujemy naszym dzieciom niezły życiowy bałagan...
                    - i tutaj się z tobą w 100 proc. zgadzam, choć sama żyję w rodzinie rekonstruowanej jednostronnie (tj. jestem drugą żoną). Łatwość, z jaką sugeruje się rozstanie przy nadarzających się problemach, mogę wytłumaczyć jedynie tym, że przez wiele wieków wpajano ludziom, że rozstanie to hańba i wstyd.
                    Związek ulega przemianom i przekonanie, że skoro teraz jest źle to ten fakt wszystko usprawiedliwia jest zachowaniem dziecka, które mówi, że skoro Karolek pociągnął Kasię za warkoczyki, to przecież ona mogła przyrżnąć mu krzesłem w głowę. Znalezienie pocieszenia w ramionach nowego partnera to zazwyczaj tylko przeniesienie problemu. Na 90 proc. takie same problemy, jakie ci pańtwo mieli w dawnych związkach, pojawią się również w tym. Choćby dlatego, że nie przepracowali tych związków, tylko uznali, że złem jest parner/parnerka, więc z nowymi egzemplarzami będzie lepiej.
                    Niestety takie podejście jest powszechne. I ja wiem, że człowiek do dobrego funkcjonowania potrzebuje bliskości, fizyczności itp, a w związku z problemami raczej to nei występuje, ale chyba warto jest się wstrzymać, choćby dla własnego dobra.
                    A poza tym to mam wrażenie, że instytucja małżeństwa powoli skraca się do białej sukienki i wystawnego przyjęcia. Bo co komu po przysiędze, że w zdrowiu i w chorobie, skoro zamiast walczyć z chorobą dostępnymi środkami, po prostu uznajemy, że wystarczy zmienić egzemplarz.
            • tully.makker Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 17:00
              Co robić teraz, by za moją bezmyślnoś
              > ć, nie płaciło dziecko?

              Nie wcinac sie. Bo tobie sie chyba wydaje, ze to twoje dziecko, albo ze masz jakeis prawo zajmowac sie jego sprawami. Odczep sie i pozwol rodzicom sie dogadac w kwestii dobra dziecka.
        • kropeczka455 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 14:42
          blue_romka napisała:
          > Mąż nie powinien zabierać małego do Was. Nawet jeśli tych widzeń jest dużo i tr
          > udno wszystkie zorganizować poza domem, to trzeba się postarać
          Ona na to nie pozwoli!!!!

          tweetie_pie napisała:
          > spędzanie ich ciągle poza domem byłoby trudne.
          Trudne dlaczego???
          Syn ma prawo a ojciec moralny obowiązek spędzać dwa popołudnia i dwa weekendy tylko z tata a nie z Tobą. Czego sie boisz??? Jesteś zazdrosna o jego syna czy trzymasz Misia pod pantoflem bojąc sie czy nowej miłości męża??? Znasz to i wiesz ze bidulek MIŚ znów sie ZAKOCHA W INNEJ.
          • inka117 Do kropeczki455... 15.11.11, 00:38
            Jesteś bardzo sympatyczną osobą i tak mądrze napisałaś...ja tak samo czuję i myślę jak Ty kropeczko455.Pozdrawiam.
    • kropeczka455 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 08:31
      tweetie_pie napisała:
      > Witam,
      > mój mąż opuścił dla mnie swoją byłą żonę
      Trzeba było myśleć zanim rozbiłaś rodzinę.

      >Maja jeszcze nie uregulowane sprawy majątkowe. To wszystko jest powodem ciągłych napięć między nimi.
      Dlaczego jeszcze tego nie załatwili??? Może to twój udział że dla Ciebie chce oskubać żonę i syna bo nowa żono-kochanka nie chce mieć gołodupca.

      >Matka starannie mu tłumaczy jakim złym człowiekiem jest jego ojciec i ja.
      Złe jest to co robiłaśz tamtą rodzinie. Może miel kryzys a Ty wkroczyłaś w ich życie z brudnymi buciorami a teraz chcesz grac role wspaniałomyślnej mamuśki.

      > Jak z nim rozmawiać, zachowywać się wobec niego,
      >aby łagodzić w nim konflikt lolojalnościowy?

      Jak śmiesz mówić o lojalności ????
      Nie próbuj tego robić bo wyrządzisz jeszcze więcej szkody.
      To rola ojca, to on musi naprawić relacje z matka dziecka a nie podkulać ogon pod siebie. Czyżby był trokami od kaleson ze Ty chcesz załatwiać to za niego.
      Jesteś nastawiona wrogo do jego zony. Jak możesz straszyć zabraniem dziecka. Nie wystarczy ze zabrałaś kobiecie męża.
      Kiedyś w Twoim małżeństwie nastąpi kryzys i jakaś zakochana pannica zastąpi Ciebie u boku Twojego MISIA.
    • demonsbaby nie jest dobrze 02.04.11, 10:20
      konsekwencje ponosi tylko i wyłącznie dziecko, małoletnie dziecko.

      Skoro agresja narasta w matce, a dziecko jest jej odbiorcą, należy przemyśleć odwiedziny w domu matki. Zmianę sposobu widzeń, ew. wkroczyć na drogę sądową i szukać mediacji. Twoja rola jest tylko obserwacyjna, wszystkie ruchy załatwia ojciec.

      Zabieranie go do was ..., jak rozumiem nie chodzi matce o osobę ojca, ale o twoją osobę i fakt posiadania dziecka z jej byłym mężem... będzie grać na szkodę dziecka - przynajmniej w chwili obecnej. Niestety nikt z was nie zmusi matki do wizyty u lekarza, celem wyciszenia, a taki ruch najwyraźniej jest jej potrzebny.

      Skoro eks-małżonkowie nie potrafią ze sobą rozmawiać, nie porozumieją się w kwestii dziecka. Nie ma na to remedium... Któreś musi ustąpić i niech spróbuje ojciec i zapytać matkę wprost o warunki jakie ma spełniać, żeby syn nie był pokrzywdzonym.
    • arieta Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 11:33
      Pominąwszy wszystko inne to pewnie ex boi się, że i syna przez ciebie straci. Ja bym próbowała maksymalnie się wycofać i przestać zabiegać o sympatie syna męża, przynajmniej na razie.

      A swoją drogą co na to twój mąż - to przecież głównie jego odpowiedzialność.

      Justyna
      • konwalka Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 11:56
        facet nadal jest i chce być ojcem,

        "najlepsze, co ojciec może zrobić dla dziecka, to kochać jego matkę"

        masakra
        porzucenie rodziny dla nowej kobiety, zachwianie poczuciem bezpieczenstwa dzieciaka, zrzucenie winy na matkę za to, co sie dzieje teraz w rozbitej rodzinie
        to wszytsko mnie przerasta
        i wciąż wierze, że biologia jest sprawiedliwa

        "chcenie" nadal być ojcem mogło być naprawde proste
        wystarczyło nie rozwalać rodziny, w której -jak przypusczam - było bezpiecznie
        przynajmniej z punktu widzenia małego chłopca
        • arieta Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 12:03
          Podpisuję się czterema kończynami :-)
        • marzeka1 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 12:09
          Dzika foko, jakie moralizatorstwo czy krzyżowanie rozwodników??? Na razie niektórzy zaczynają pod wpływem postu założycielki widzieć to tak: koszmarna matka, biedne, biedne dziecko, złoty ojciec i cudna macocha z sercem na dłoni.
          A może nie należy mylić skutku z przyczyną??
          Bo co tu mamy?
          Realizację mitu "big love": jest sobie żonaty facet z rodziną i małym synkiem; ta-dam! strzała amora: rozwód, bo "mam przecież prawo do szczęścia", "mam prawo chcieć się realizować".I chłopczykowi rozpada się rodzina, na dodatek pani szybko rodzi "owoc miłości", ot, taka szybka wymiana jednej rodziny na drugą.

          A w tym wszystkim są emocje, złe emocje eksi: pewnie czuje się porzucona, a na dodatek komitywę z neksią odbiera jak zabieranie dziecka, mąż odszedł. Tu się nie da myśleć pewnie racjonalnie, i -źle, bo to nie jest dobre dla dziecka- kobieta "gra tym dzieckiem" w sensie, że broni się, jak umie, a nie umie tak naprawdę.
          Tu nie wygląda to tak: och, jaka cudna macocha się 6latkowi trafiła,w sumie mit o szczęsciu wiecznym trwałaby cały czas, tylko ta wstrętna eksia.
          Jak pisałam: ktoś tu myli skutek z przyczyną.
          Jedynie, co w sumie w takim układzie może robić macocha, to na razie wycofać się, nie ingerować w te relacje, nie bratać dzieci na siłę, gdy widzi, jak eksia reaguje. Emocje, nawet te złe, z czasem tępieją.
          Żal w tym wszystkim małego chłopczyka, tatulek zrealizował "mit tru love".
          • konwalka Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 13:05
            tatulek zrealizował "mit tru love

            a wystarczyło kootasa zawiązać na supełek na jakiś czas

            co dziwne- na tym forum piszą kobity, ktore "czuja że się duszą w małżeństwie, co prawda dobrym i spokojnym, ale nudnym" i że własnie na gg spotkały "mężczyznę, który ich rozumie, nie naciska, nie żąda, a przede wszytskim jest tak cudownie różny od męża"
            no i dostaje owa niewiasta jak koza za obierki, że okres uniesien to może w liceum, potem życie
            qrwa, wybór w usc jest zzwyczaj świadomy
            jesli liczysz sie z faktem, że jeszcze "się zakochasz" to nie podpisuj lojalnościowki zwanej aktem małżenstwa i nie trzaskaj dzieciaka
            to sporawa odpowiedzialność jednakowoż
    • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 13:08
      Wydaje mie sie ze byla zona ma prawo byc rozzalona i w rozsypce po tym co twoj maz jej zrobil. Tak po prostu jest. Popatrz na sprawe z jej strony. Chlop zostawil ja z malym dzieckiem dla ciebie, od razu wzieliscie slub i macie nowe dziecko. Czyli jej byly maz ma nowa rodzine i jest szczesliwy, a ona zostala sama z dzieckiem. Powinniscie ja zrozumiec. To nie jest tak ze ona jest zla matka i krzywdzi dziecko. Dziecko krzywdzi sytuacja spowodowana przez was (a glownie przez twojego meza), a ona sobie najzwyczajniej w swiecie z nia nie radzi. I owszem dla dobra dziecka to moze i powinna to i tamto. Ale w zyciu jest tak, ze malo kto potrafilby ot tak udzwignac jej sytuacje.

      Wam jest razem dobrze, macie swoja rodzine, chcecie w niej widziec malego, gdyby nie stan eks zony wszystko bylby piekinie i ladnie. Ale niestety ona ma prawo nie potrafic sie pozbierac po tym co jeje zrobil twoj maz. Bo to porzucenie i rozwod odbyly sie w najgorszy z mozliwych sposobow. Chyba przyznasz ze mogliscie to rozegrac inaczej, bez wdeptawania bylej zony w ziemie.

      Co do wplywu matki na dziecko, to na waszym miejscu dalabym jej czas na pozbieranie sie. Bo oczekiwanie ze ona przejdze nad tym do porzadku dziennego od razu – tak jak wy – jest bardzo naiwne. Wy macie rodzine, ona zostala sama. Proste.
      • konwalka Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 13:14
        ale przecież autorka wątku "doskonale rozumie", że eks "może być ciężko"
        ale- na Jowisza! niech sie ogarnie, jak już jest na tym swiecie i przeszkadza w sielance bis
      • melani73 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 14:16
        Ale to są problemy ex żony a nie małego dziecka.
        Jeśli sobie nie radzi-powinna pójść do Psychiatry zamiast wyżywać się na dziecku.
        czy normalna matka robiłaby taką krzywdę dziecku?
        przecież to dziecko chce widywać się z ojcem, ale już wpajane do głowy-że spotykając się z nim, z braciszkiem, i dobrze się bawiąc robi coś złego!!
        czy normalna matka tak postępuje?
        moim zdaniem NIE.
        • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 14:25
          A skad wiesz ze nie chodzi do psychiatry? Skad wiesz czy cos wpaja dziecku? Ze sie na nim wyzywa? Moze na dziecko zwyczajnie wplywa nastroj matki? Moze zwyczajnie nie ma czasu na dojscie do siebie? Bo zostala sama, ma na glowie dziecko, ktoremu musi tlumaczyc to i owo, do tego ma podzial majatku, i moze i prace.
          Nie wiemy jak jest. Wiemy ze maz ja zdradzal, kochanka zaszla w ciaze, odszedl od zony, szybki slub, nowe dziecko, kobieta zostala sama z problemami w nowej sytuacji, w rozsypce z dzieckiem zadajacym pytania. Nie zycze najgorszemu wrogowi. Wiemy ze maz nie ma takich problemow bo jest szczesliwy z nowa zona w ktorej ma oparcie.
          Czasem sie zwyczajnie nie da, potrzba czasu zeby ochlonac i stanac na nogi.
          • melani73 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 14:32
            Przeczytaj sobie jeszcze raz post autorki, w którym wyraźnie pisze, że matka wpaja dziecku że źle robi, iż dobrze się bawi u taty, oraz krzyczy na nie.
            • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 14:37
              Nie autorka nie wie tego czy matka cos dziecku wpaja. Dziecko to nie bezduszna istota tez ma emocje, i w sytuacji w ktorej sie znalazlo - wyprowadzka taty, nowa zona, rodzenstwo, zalamana mama w domu itp. - moze roznie reagowac. Matka nie musi nic wpajac. Dziecko rozstanie przezywa tak czy siak. A w tym konkretnym przypadky to nie bylo rozstanie z klasa, chyba przyznasz.
              • melani73 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 14:42
                cyt...". Nastawia go negatywnie do nas, naszego dziecka, mojej rodziny. Tłumaczy mu, że wszystko co u nas robi jest niewłaściwe, niedobre, nie powinno mu się podobać. Jeśli się u nas dobrze bawi, a później opowie to w trakcie przesłuchań, które mu urządza matka, to ona jest na niego zła i krzyczy..."


                Domniemam iż tak jest-więc chyba nie sądzisz, że zagrywki matki są ok.
                • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 14:47
                  Pomysl. Skad autorka watku to wie? Stala obok gdy matka mu to tlumaczyla?

                  No chyba nie. Raczej zaklada ze tak jest. Ale moze byc roznie. A prawda taka ze oni ja bardzo skrzywdzili. Oni sa gotowi pojsc dalej z zyciem bo maja siebie. A ona nie i ja ja rozumiem i tylko o to mi chodzi.
                  • melani73 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 14:49
                    Ok. ja rozumiem skrzywdzenie-sama to niegdyś przerobiłam...
                    podejrzewam,że dziecko samo pewnego razu pożaliło się.
                    Stąd autorka wie o tym.
                    Ex zona ma pełne prawo do goryczy i żalu..ale nie kosztem dziecka.
                    • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 14:58
                      Ma tez prawo do jakiegos okresu czasu na dojscie do siebie. A sprawa jest swieza, zdajesz sie to pomijac.

                      • melani73 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 15:01
                        ależ cały czas powtarzam-ma do tego prawo.
                        ale nie kosztem dziecka!
                        dziecko niech zostawi w spokoju.
                        • marzeka1 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 15:19
                          To może jeszcze ta pani eksi to powie??? To musi być całkiem niedawne rozstanie, skoro jeszcze niepoukładane są sprawy majątkowe, eksia może mieć poczucie bycia wydymaną, mąż zostawił, mit "big love" sprawił, że szybciutko się rozmnożył (takie cudne geny tylko z jedną kobietą wymieszać???taka strata dla świata). Jakoś neksia ze złotym sercem mnie nie przekonuje.
                          Gdyby mnie mąż tak potraktował, na dodatek sprawy majątkowo przy ewidentnym skrzywdzeniu byłby nierozwiązane, za Chiny nie zgodziłabym się na początku przynajmniej na wizyty u neksi, niech spotyka się z dzieckiem poza swoim nowym domem, u babci, nich wymyśla atrakcje dla dziecka.
                          Melani, robisz potwora ze skrzywdzonej kobiety, jakoś mnie pochlebne zdanie mam o neksi, którą może ruszyło to, że sama się rozmnożyła.
                          • melani73 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 15:21
                            a jeśli te sprawy majątkowe to np. dom tudzież mieszkanie męża? z którego nawett po spłaceniu ex żona nie chce się wynieść?
                            nie wiesz o jakie sprawy chodzi, i nie wiesz jak długo trwają!
                            moje np. trwały 6 lat!!!! a to baardzo dużo..
                            • sanciasancia Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 19:04
                              Jak się od kogoś odchodzi, zwłaszcza w tak paskudny sposób, to się ma wobec niego dług moralny.
                              I przyzwoity człowiek to rozumie.
                              • melani73 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 21:48
                                ale nikt z nas nie wie w jaki sposób się rozstali, co skłoniło pana meża do ucieczki od żony..
                                to wie tylko eź żona i pan były mąż.
                                Ipomijając te wszystkie dewagacje-matka nie ma prawa robić tak podłych rzeczy własnemu dziecku tylko dlatego że czuje się urażona.
                                dziecka niech w to nie miesza.
                                • melani73 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 21:56
                                  Przypomina mi sie od razu słynna sprawa Szymonka-którego maka na nagraniu ochrzaniła i nie dała cukierka tylko dla tego ,że malttki powiedział że było fajnie u taty i że tęskni za nim..
                                  po czym ładnie układaładziecku w główce "pamiętaj, tatuś cię nie kocha, tatuś porzucił ammusię..co masz mówić jak tatuś przyjdzie??- że nie masz czasu dla niego."
                                  słuchaliście tego??
                                  jakież podobne sa te sprawy..a jak ich wiele..
                                • sanciasancia Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 03.04.11, 14:13
                                  > Ipomijając te wszystkie dewagacje-matka nie ma prawa robić tak podłych rzeczy w
                                  > łasnemu dziecku tylko dlatego że czuje się urażona.
                                  Ale Ty nie masz zielonego pojęcia, co robi żona. Może nic nie robi, tylko chodzi przybita, a syn sam zauważył, że tatuś się paskudnie w stosunku do matki zachował. Sześciolatki potrafią być bardzo bystre.
                                  Wiesz tylko, że chłopiec się źle czuje psychicznie, co równie dobrze może być spowodowane szybką wyprowadzką taty i założeniem nowej rodziny.
                                  Projektujesz sobie jakąś sytuację, którą być może widziałaś, na ten opis i z uporem maniaka się przy nim upierasz. Być może jest ona prawdziwy, ale nic o tym nie wiadomo, bo akurat opis znamy spod pióra osoby, które nie jest specjalnie pozytywnie nastawiona do matki. I opisuje zachowanie, które może być spowodowane czymkolwiek.
                                  > dziecka niech w to nie miesza.
                                  Ukochany tatulo powinien był o tym pomyśleć, zanim rozpiął spodnie.
                • kropeczka455 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 14:50
                  > cyt...". Nastawia go negatywnie do nas, naszego dziecka, mojej rodziny.

                  melani73 napisała:
                  > Domniemam iż tak jest-więc chyba nie sądzisz, że zagrywki matki są ok.

                  Skąd wiesz ze pisze prawdę.
                  Przedstawia się jako ANIELICA tylko brak jej skrzydeł.
                  Nigdy nie słyszałam aby druga zona wyrażała sie poprawnie o pierwszej. Jej Misio był z zoną taki biedny, i teraz bidulek musi jeszcze walczyć o majątek.
                  • melani73 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 14:53
                    słuchaj-wszyscy tutaj piszemy anonimowo..
                    więc nie sądzę, aby miała coś przekręcać.bo i po co??
                    anonimowo napisała na forum, aby pozbać zdanie ludzi na określoną sytuację..
                    Więc domniema iż tak jest.
                    • kropeczka455 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 15:18
                      melani73 napisała:
                      > słuchaj-wszyscy tutaj piszemy anonimowo..
                      > więc nie sądzę, aby miała coś przekręcać.bo i po co??

                      Szuka na forum wyciszenia swego sumienia. Poklepania po plecach.
                      Nie wierze w to co pisze.
                      Gdyby matka była taka zła jak ja przedstawia to:
                      1. wpoiłaby dziecku nienawiść do ojca - a tu relacje sa dobre,
                      2. nie utrudnia kontaktów ojcu z dzieckiem (ilu ojców walczy o widzenie sie z dziećmi mając wyroki sadowe)
                      2. uczony nienawiści 6 latek nie przynosiłby swoich zabawek dla jej maluszka,
                      • melani73 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 15:25
                        1. wpoiłaby dziecku nienawiść do ojca - a tu relacje sa dobre,
                        2. nie utrudnia kontaktów ojcu z dzieckiem (ilu ojców walczy o widzenie sie z dziećmi mając wyroki sadowe)
                        2. uczony nienawiści 6 latek nie przynosiłby swoich zabawek dla jej maluszka,

                        1-zauważ jak dziecko się zachowuje..chowa się w kącie i ttwirdzi, że nie może się dobrze bawić bo mamusia jest później zła..

                        2-na razie być może i nie..ale to na razie-dopóki jej strategia nie odniesie skutku

                        3- no włąśnie...a mimo to robi to ale po kryjomu, tak, ażeby nikt nie powiedział jego mamie..
                        żenujące. biedne dziecko
            • sanciasancia Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 19:02
              A autorka zamontowała w domu eksi kamery i dyktafony i po długiej analizie doszła do takich wniosków?
              Na razie mamy przedstawioną wizję autorki tego, co robi eksia.
    • blue_romka Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 14:20
      Mąż nie powinien zabierać małego do Was. Nawet jeśli tych widzeń jest dużo i trudno wszystkie zorganizować poza domem, to trzeba się postarać. Robi się coraz cieplej, będzie to więc coraz łatwiejsze. Na razie zoo, kino, zakupy, małpi gaj, lody, basen, można już iść na rower- naprawdę opcji jest wiele. Może niech odwiedzą wspólnie babcię czy inną rodzinę? Niech kombinują. Ty się wycofaj.
      • melani73 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 14:23
        Ale w jakim celu?
        przecież to dziecko lubi przebywać w ich domu, lubi autorkę postu..
        w jakim celu ma nie kontaktowac ich ze sobą?-żeby zadowolić matkę dziecka?
        przecież to chore!
        to dziecko ma się czuć dobrze a nie jego matka.
        • marzeka1 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 14:27
          Melani, ale w opisanej sytuacji trudno wymagać od eksi, by myślała trzeźwo, rozsądnie i na spokojnie. Nie , to nie jest chore, to ....ludzkie, że nie zawsze nasze emocje są proste, poukładane, czasami są wyniszczające.
          To ZBYT świeża sprawa, a myślę też, że narodziny "owocu" pogłębiły konflikt. Mam wrażenie, że jeszcze trochę, a zaproponujesz a, by cudny tatulek wystąpił o całkowitą opiekę nad dzieckiem.
          • melani73 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 14:40
            czyli twoim zdaniem, ta kobieta w imię swego "skrzywdzenia" ma pełne prawo niszczyć psychike dziecka? zabraniać kontaktów z ojcem?-tylko dlatego że czuje sie pokrzywdzona??
            jesli tak-to soory..ale baaardzo duża przepaść jest przed nami.
            widzisz-skoro facet od niej uciekł-coś w tym małżeństwie musiało być nie halo..i to bardzo.
            widzisz-znam przypadke, i to wśród moich bliskich znajomych, gdzie koleżanka żyła w związku z mężem 7 lat bezprzerwy narzekając, ciągle psiocząc jaki to on jest zły...
            nawet wystawiła mu walizki za drzwi bo nie chciął pracowac na dwa etaty.
            ale gdy poznał kogoś i przestał zabiegać o ratowanie rodziny-ta nagle sie obusziła pod postacią buiednej i skrzywdzonej porzuconej żony.......
            och jaki cyrk odegrała-z resztą odgrywa do dziś...
            Identyczny schemat, identyczna zagrywka dzieckiem..
            • marzeka1 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 15:29
              "widzisz-skoro facet od niej uciekł-coś w tym małżeństwie musiało być nie halo..
              > i to bardzo."- no boskie, naprawdę. To, że była to ucieczka, a nie zdrada, bo nowa pani się zakochała, wiemy od neksi o sercu "złotem".
              Dwa- nie wierzę w czarno-białą wersję: neksia to cud miód i anielica na ziemi, tatuś- wzór ojca, a matka dziecka- wariatka, nie wierzę, wyczuwam w tym, co pisze ta kobieta nieszczerą nutę i tyle.
              Piszesz o koleżance, że jej mąż w końcu przestał zabiegać o ratowanie rodziny? A tu zabiegał? Próbował uratować wspólnie z żoną swoje małżeństwo, bo jest mały syn?? Nie wiemy tego. Może była za to strzała Amora, realizacja swoich pragnień, nowa pani, szybkie zapłodnienie, nowy dom itp.
              • melani73 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 15:36
                Tak Marzeko. masz rację-ego na 100% nie wiemy.
                wiemy tylko jedno na podstawie faktów opisanych przez nexię-matka zaczyna wyżywać sie na dziecku tylko dla tego, że zaczyna wracac szczęśliwe z domu ojca-co boli matke.
                i to jest niedopuszczalne .
                A uwierz mi-widziałąm takowe scenki-widuje je do dziś...niejednokrotnie pokłóciłam się z ową znajomą-gdyż boli mnie to co ona wyprawia..
                dzieciaki są już nastolatkami, a ona do chwili obecnej (3 lata po rozwodzie) ja słyszy że ich ojciec do któregoś zadzwonił wpada w furię wyzywając dzieciaki , że niby " po jaką cholerę wogóle gadasz z tym gadem!! taki kochany dla ciebie tatuś?? to wypad do ttatusia!! :::""
                ochh..słyszę to bardzo często ..a młodzież?-no cóż.oboje chadzają do coraz to nowszych psychologów bo nie radzą sobie...z odpowiedzialnością za dobre samopoczucie musi..
                • marzeka1 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 15:47
                  Melani, jak dla mnie masz projekcję: twoja fatalnie zachowująca się po rozwodzie znajoma, nakłada ci się na matkę tego 6-latka.
                  I tak, dzieckiem grać nie wolno, ale nie da się przy szybkim rozmnożeniu pana, szybkiej wymianie rodziny, a jednocześnie nierozwiązanych sprawach finansowych (patrz: mieszkanie, alimenty) cichutko cieszyć się szczęściem eksa i radować, że dziecię się integruje z "owocem big love"- przynajmniej nie potrafiłabym, nie zabraniałabym widzeń, ale nie godziłabym, aby za szybko dziecko weszło w nową rodzinę ojca. Dlaczego nie może zostać na razie, do wyjaśnienia spraw relacja: ojciec i syn, musi być ojciec, syn , nowe dziecię, anielica-macocha???
                  Czas, po prostu czas może wyciszyć te złe emocje.
              • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 15:50
                Marzeka, mysle ze i my i melanie myslimy odobnie - nie mozna zagrywac dzieckiem to nie fair.
                Ale melane patrzy na to bardziej "ogolnikowo". Ja zgadzam sie z toba ze nalezy miec wiecej zrozumienia dla bylej zony w tej konkretnej sytuacji - jakze podlego porzucenia.
                Czyli ogolnie sie zgadzamy, inaczej odbieramy opis sytuacji, przedstawionej jakby nie bylo przez nowa zone.

                Tak to juz jest ze kazdy patrzy na sprawe e swojej perspektywy. Mam duzo zrozumienia dla bylej zony bo nie moge sobie wyobrazic jak czulabym sie w jej skorze.

                Co do autorki watku, to ona patrzy ze swojej perspektywy, nie jest "cieta" na byla, i chyba jest szansa ze jakos sie kontakty unormuja w przyszlosci, chocby za sprawa rozwiazan formalnych. Nie podoba mi sie za bardzo ze autorka watku, mimo zrozumienia jakie okazuje dla bylej zony, chcialaby ze bylo super juz tu i teraz. A rowniez mam wrazenie ze sprawa jest bardzo swieza i byla czuje sie rozbita, rozdeptana i upokorzona, i zwyczajnie sobie nie radzi. Potrzebuje czasu na pozbieranie sie. I to jest ludzkie i ma do tego prawo.
                Do tego uwazam ze wcale nie musi nastawiac dziecka przeciwko ojcu. Dziecko obserwuje co sie dzieje, relacje pomiedzy rodzicami, doswiadcza nowych sytuacji, jest male i tez moze roznie reagowac i nie radzic sobie. Matka niekoniecznie musi cos mu wmawiac. Do tego nie wiemy jak wyglada sprawa podzialu majatku. Moze zwyczajnie sie ciagnie, moze sie szarpia, moze jest jak piszesz ze matka walczy o byt dla tego 6latka.
                Mam nadzieje ze wypowiedzi w tym watku spowoduja ze jego autorka i jej maz spojrza na sprawe okiem bylej zony.

                Co do opinii melanie, kazdy ma swoja prawde, ten maz, nowa zona, byla zona i dziecko. Sytuacja dotyczy ich wszystkich ale kazdy odbiera ja troche inaczej. Podobnie jak ludzie piszacy tu w tym watku. Dobrze sie radzi komus, co powinien a czego nie powinien, na zimno, oceniajac czyjes zycie i postepowianie siedzac wygodnie w fotelu przed kompem.
                Wszystko wyglada inaczej gdy sprawa dotyczy kogos osobiscie, i oprocz logiki do glosu dochodza olbrzymie emocje, spotegowane paskudna jakby nie bylo sytuacja.

                • melani73 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 16:04
                  Kobiettki kochane-doskonale znam emocje związane z rozwodem, z porzuceniem-nagłym, z biedą, z brakiem pieniążków nawet na chleb..na mleko..na kszkę..ze szcżesliwą iną kochanki i mojego ex..podcxzas gdy ja tonęłam w ruinach swojego życia..
                  ale nie dopuszczałam nawet przez chwilke myśli, aby w jakikolwiek sposób obrzydzić mojemu wówczas 4-lettniemu synkowi widzenia z ojcem..
                  gdy się zczegoś cieszył-byłam przy nim( choć serce pękało mi na pół) .
                  ba! gdy wyjechałąm z synem kilkaset kilometrów dalej, a tatuś zapomniał już całkowiecie o synu-kombinowałąm aby sobie dorobiś, i robiłam dodatkowe prezenty pod chinke podpisując że to od "tatY'
                  nawet nie wiecie, jakie niesamowite efekty to dawało!! jakie to dziecko szło szczęśliwe, i pewne siebie do szkoły po świętach:):) ( bo on też mógł się pochwalić przed kolegami co dostał od taty )
                  dziś?- dziś mój syn jest w szloe wojskowej :):) ( ochh.....pekam z dumy gdy go widzę w ty mundurze:) jest wysokim, i przystojnym facetem, który podczas inauguracji rozpoczęcia roku szkolnego, po całej tem maskarzdie przytulił mnie, i powiedział coś w stylu : mamuś..jestem szczęśliwy, nie becz, będzie cool, i dzięki wielkie za wszysko-nawet za te sfingowane prezenty on niby " taty"- bo dobrze wiem że to twoja sprawka ) :):
                  słuchajcie..pobeczałam się ja bóbr::):)
                  • marzeka1 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 16:11
                    Melani, to że ty potrafiłaś tak fajnie i mądrze się zachować, nie znaczy, że inni potrafią. Wolę myśleć o sobie,że chciałabym zachować się jak ty (ale i tak do neksi nie puszczałabym tak szybko), jednak kobiety są różne i różnie reagują. Źródło całej wiedzy o eksi mamy z ust czy spod palców) neksi, która była przyczyną rowodu, a to zbyt wąskie źródło.
                    • melani73 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 16:17
                      No ale chyba świadomie zostajemy matkami-a więc świadomie decydujemy sie chronienie swoich pociech od zła i złych Zachowań??
                      chyba to jest normalne, że ponad moje zgryzoty moim zasranym obowiązkiem jest zdbać o dobre samopoczucie mojego dziecka??
                      przecież jestem mattką....odpowiedzialną matką za swoje dziecko..
                      a więc moje rozgrywki z exem-owszem..ale poza dzieckiem..
                      • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 16:30
                        Wiesz melanie, na tej samej zasadzie mozna bardzo latwo odbic pileczke ze ten maz swiadomie zostal ojcem itd.
                        W idealnym swiecie byle zony dogaduja sie z eksami, dziela sie uczciwie majatkiem, szanuja sie z nowymi zonami, itd.
                        Ba, w idealnym swiecie ojcowie nie maja kochanek do ktorych odchodza bo te zaszly w ciaze, porzucajac matke z dzieckiem.

                        Nie podoba mi sie zwalanie na byla zone winy za to ze sobie nie radzi, ze dziecko sobie nie radzi i nie jest szczesliwe jak dotychczas, z powodu tego ze maz odszedl z inna kobita. Sytuacje w jakiej znalazlo sie dziecko nie spowodowala byla, ale maz. I dlatego bylej nalezy sie wiecej zrozumienia.
                        • melani73 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 16:47
                          o matko..I wy nadal nic nie rozumiecie..
                          Małżeństwo sie rozpada-nie wiemy z jakich przyczyn..
                          Matka dziecka wp[aja dziecku, że wszystko co dobre dzieje sie w domu ojca dziecka-jest złe ( bo inaczej mamusia będzie zła i zmutna oraz bedzie płakać)
                          według was to jest ok????!!!!!!
                          • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 17:05
                            Gdzie napisalismy ze ok?

                            Malzenstwo sie rozpada nie wiemy dokladnie z jakich przyczyn. Wiemy ze maz odchodzi do nowej kobiety, z ktora ma dziecko.
                            Nie wiemy czy matka wpaja. Wiemy ze tak mysli nowa zona, zakochana w swoim mezu, ktory wg niej jest super, ale juz nie musi byc super w oczach bylej zony.
                            Wiemy ze dziecko ojca odwiedza, czyli matka go nie ukrywa przed nim. Wiemy ze dziecko bratu przynisi zabawki, chyba matka to widzi.
                            Inna sprawa ze dziecko widzi ze matka jest zalamana i smutna. No trudno. To nie wina matki ze tak jest - bo rozpadlo jej sie malzenstwo, to naturalne zachowanie. Trudno ukryc emocje przed dzieckiem. Dziecko przejmuje emocje matki chocby i nawet starala sie je ukryc, to tez naturalne. Potrzeba czasu aby wszyscy mogli sie odnalesc w nowej sytuacji. Naturalna konsekwencja jest to ze najtrudniej w nowej sytuacji jest odnalesc sie bylej zonie i dziecku, a nie nowej zonie i mezowi, bo oni maja zycie razem i oparcie w sobie. A matka nie, za to ma dziecko, ktore bedzie sie wychowywalo w rozbitej rodzinie. Wg mnie to wystarczajacy powod aby do smutku i placzu.
                            Sprawe opisuje nowa zona. Trudno zeby pisala ze maz to ostatni dran porzucajacy zone i dziecko. Ze nie rozumie ze zona nie moze ot tak przejsc do porzadku dziennego nad rozwalonym zyciem, nad tym ze dziecko ma rozbity dom.

                            Autorka sie pyta jak postepowac z dzieckiem aby mu nie utrudniac. I tu plus dla niej. Ale mleko sie juz rozlalo. Dziecko juz ma trudniej, i nie ma magicznego zaklecia ktore zaprowadzi harmonie pomiedzy wszytkimi osobami tego ukladu ot tak w jednej sekundzie. Zwlaszcza ze wiele spraw pomiedzy bylymi malzonkami jest jeszcze w toku. Potrzeba czasu.
                            • melani73 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 17:10
                              Ja domniemam,że skoro piszemy tutaj anonimowo-nie mamy powodów do kłamstw.
                              Domniemam że auorka pisze prawdę-a znam takie przyadki jak ona.
                              wobec konkretego pytania konkretnie odpowiadam..bez dorabiania ideologii..(słynnego wśród kobiet porzoconych i poróbujących znaleźć w owej historii swoją historię)
                              • edw-ina Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 17:30
                                dołączę się do dyskysji - nigdy nie zostałam porzucona, więc nie mogę doszukiwać się w tej historii własnych przeżyć, dlatego po kolei:
                                - facet jest nieszczęśliwy w małżeństwie, spotyka kobietę, zostawia dotychczasową rodzinę z całkiem małym dzieckiem (skoro chłopczyk ma 6 lat, a ma już rodzeństwo z drugiej żony ojca, to musiał mieć max. 5 lat, kiedy tatuś ulotnił się z jego codziennego życia) i w trybie przyspieszonym zakłada nową rodzinę. Małe dziecko musi w wyjątkowo krótkim czasie: zaakceptować i pojąć fakt, że tatuś, z którym widział się codziennie w domu już w tym domu nie mieszka, nie odprowadza codziennie do przedszkola, nie układa z nim samochodzików na półkach w jego pokoju itd, itd. Duży stres i duży problem. Dalej: zostaje z matką, która przeżywa rozpad związku i jakkolwiek nie starałby się ukryć przed dzieckiem swoich emocji, to nikła jest szansa na to, by udało się to w 100 proc. Dalej: chłopczyk musi nauczyć się funkcjonować z ojcem dochodzącym i funkcjonować w jego nowej rodzinie. w dodatku dość szybko obdarzono go bratem, który być może kiedyś będzie jego najlepszym przyjacielem, ale teraz w oczach dziecka ma prawo być uzurpatorem. Mnie osobiście nie zdziwiłyby żadne, nawet najdziwniejsze zachowania chłopczyka. Oczekuje się od niego postawy dorosłego człowieka, a tak naprawdę to więcej niż od dorosłego, bo to dorośli mu schrzanili życie, on w tym nie brał udziału, a ponosi konsekwencje.
                                I słów kilka na temat najprostszej możliwej formy etyki: ja wiem, że każdy człowiek jest hedonistą i egocentrykiem, ale dobrze jest jednak te cechy w sobie nieco poskromić. Zakochałaś się w facecie z rodziną i co? po prostu razem wam było dobrze, więc co tam jego zobowiązania, czy twoje zobowiązania? w końcu najważniejsze, aby wam w tym momencie było dobrze. A może za kilka lat wy będziecie przechodzić podobny kryzys, może też nie będziecie czuli się szczęśliwi w związku i może ponownie twój teraz kochany mąż uzna, że z inną będzie mu lepiej. I wasze dziecko będzie przyprowadzał do obcego dla niego domu. Najprostsza zasada mówi, że jak nie wiesz co zrobić, to na wszelki wypadek zachowaj się przyzwoicie.
                              • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 17:33
                                Nie chce mi sie tu juz pisac bo krecimy sie w kolo. Nigdzie nie napisalam ze autorka klamie. Ona patrzy na sprawe przez pryzmat swojej logiki i emocji. A jest szczesliwa, w zwiazku z facetem w ktorym jest zakochana, ma dziecko, perspektywy na dobra przyszlosc. Fajnie. I jeszcze zeby tylko ulozyly sie stosunki z byla i dzieckiem, i bedzie bezproblemowo. I mam nadzieje ze im sie uloza. Tylko mysle ze potrzeba czasu i juz wystarczajaco wiele razy to napisalam.

                                Mam nadzieje ze ekspert wypowie sie na zadane przez autorke pytanie jak postepowac z tym chlopcem w tej trudnej sytuacji.
                  • kropeczka455 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 16:39
                    melani73 napisała:
                    > ale nie dopuszczałam nawet przez chwilke myśli, aby w jakikolwiek sposób obrzyd
                    > zić mojemu wówczas 4-lettniemu synkowi widzenia z ojcem..
                    Tutaj tez matka nie broni widzenia się ojcu z dzieckiem.
                    A wszelkie dywagacje o złej matce są tylko słowami kobiety już nie kochanki która dopieła swego, rozbiła rodzinę i szybciutko zaciążyła aby tatuś nie próbował pogodzić sie z zona i odbudować rodzine dziecku.
                    Teraz oczernia była żonę zmniejszając w ten sposób swą winę jak to biedaczka martwi się o dziecko. Widząc ze maż kocha syna udaje że troszczy się o pasierba. NIE WIERZĘ W JEJ DOBRE INTENCJE.
                    OCZERNIA MATKĘ DZIECKA CHCĄC DLA SIEBIE COŚ UGRAĆ !!!!
                    Toczy się walka o majątek. Może powinna poradzić mężowi aby dla dobra dziecka nie walczył o majątek a zrzekł sie go na korzyść dziecka!!
                    Moze ANIELICA związała się z MISIEM z miłości do kasy jaka posiadał???

                    • melani73 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 16:56
                      O proszę!! następna pani ze swoimi ideologiami z nieba wziętymi:)
                      jesteś niczym bajkopisarka:)
                      A skąd to wszystko wiesz??
                      skąd wiesz że ona go złapał na ciąę?
                      skąd wiesz, że ona musiała cokoliwek drasttycznego zrobić aby go przy sobie zatrzymać??
                      kobieto..otrzeźwij troszkę..
                    • melani73 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 16:58
                      A rodzinę rozbił co najwyżej mąż i jego żona-nie kochanka..
                      Gdyby darzyli się silnym uczuciem-żadna pri madonna nie miłąby szns na rozbicie tego związku..
                  • tully.makker Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 17:01
                    kombinowałąm aby sobie dorobiś, i robiłam dodatkowe prezenty po
                    > d chinke podpisując że to od "tatY'

                    A mnozna wiedziec, w jakim celu oklamywalas swoje dziecko?
                    • melani73 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 17:05
                      już to wcześniej napisałam-chciałam aby czuło sie lepiej w swoim towarzystwie..w towarzystie rówieśników którzy opowiadali co dostali od tatusiów w prezencie..
                      mój syn w niczym nie czuł się gorszy..
                      • tully.makker Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 03.04.11, 13:05
                        To moze jeszcze mu opowiedz, ze ma wujka milionera w Hameryce, co mu zlotego slonia przysle?

                        Takim dzieciom jak twoje wspolczuje podwojnie, bo nie dosc, ze ojciec sie na niego wypial, to jeszcze ma mayke, ktorej oczywiste klamstwa musza go - teraz - wprawiac z zazenowanie - a potem polozyc sie cieniem na jego zaufaniu do ludzi w ogole. Skoro najblizsza osoba potrafi nas robioc w babmbuko w imie choro pojmowanego dobra dziecka, to co bedzie potem?
                  • marianka_marianka melani73 04.04.11, 12:49
                    Jesteś 100% ideałem byłej żony.
                    Mąż zostawia Cię bez kasy, brakuje nawet na chleb. Bzyka sobie szczęśliwie nową panią, a synka ma w d****.
                    Wszystkie koszty materialne, psychiczne i fizyczne ponosisz Ty, dodatkowo oszukujesz dziecko wpajając mu wielką miłość Tatusia i podkładając prezenty pod choinkę w jego imieniu.

                    Zostawiając taką kobietę jak Ty dla innej, każdy "zdradzacz" wygrywa dodatkowo los na loterii.
                    • melani73 Re: melani73 05.04.11, 07:45
                      Bo widzisz-dla mnie w przeciewieństwie chyba do ciebie-ważniejsze było bezpieczeństwo i dobre samopoczucie syna niż moje "mściwości"
                      na moim byłym los się sam zemścił.(2 listy gończe nie sa chyba powodem do chluby)
                      Ja zaś mam podniesioną głowę, i spokojne sumienie, że moje dziecko nie musiało brać odpowiedzialności za moje dobre samopoczucie.
                      • melani73 Re:marianka 05.04.11, 07:46
                        Oj coś forum inaczej chyba zaczęło działać-to było do marianki.
                      • morekac Re: melani73 05.04.11, 08:17
                        Listów gończe nie są drukowane z powodu nieoczekiwanej zemsty losu. ;-)
                        A swoje dziecko okłamałaś. Tworzysz w nim jednoznacznie pozytywny obraz człowieka,który nie dość,że ma dziecko gdzieś, to jeszcze 'nieszczęśliwym zrządzeniem losu' ścigają go listami gończymi. Moim zdaniem to jest jednak przesada.
                        Jeśli czujesz się dzięki temu lepsza - to cóż,też chyba poprawiasz sobie samopoczucie kosztem dziecka?
                        • melani73 Re: melani73 05.04.11, 08:27
                          a więc co? lepiej było wmawiać 5-latkowi że tatuś go nie kocha, że atuś ma go gdzieś, że od tatusia nic nie dostanie?? tak???
                          i jak wówczas czułoby się przedszkolu i szkole moje dziecko? (pomijając już sam fakt, iż czuło się źle wiedząc że tata nie mieszka z nami i nie dzwoni)
                          czy słysząłaś kiedyś jak chłopcy chwalą się spacerami tudzież prezentami od tatusiów?-widzisz ja kiedyś słyszałam, i widziałąm również jak pytanie padło w stronę mojego syna-a on spuściłgłowę i miał łzy w oczkach..
                          wówczas postanowiłąm, że nie pozwolę aby czuł się gorszy.
                          dziś dzięki temu ten facet ma poczucie włąsniej wartości, nie jest zakompleksiony i sam widzi jakiego ma ojca.
                          Tak-odniosłam sukces-najważniejszy jaki mogłam odnieść.
                          Daleka jestem również od pałania nienawiścią-szkoda mi czasu na takie pierdoły.
                          • morekac Re: melani73 05.04.11, 08:45
                            Prawdopodobnie to ty nie mogłaś sobie poradzić z tym, że synek jest smutny. Nie mogłaś się zdobyć na szczerą rozmowę o jego uczuciach, to go okłamałaś. Nie boisz się, że wychowasz go na człowieka, który we wszystkim będzie zależny od kogoś? Od opinii kolegów chociażby. Nie boisz się, że wychowasz go na człowieka, który uzna, że masz mu dać wszystko, bo od tego jesteś? Na człowieka,który stwierdziwszy, że okłamałaś go w tak ważnej sprawie, straci do ciebie zaufanie?
                            Przerażające jest to nadmierne pudrowanie rzeczywistości...
                            BTW: nikt nie każe ci wszak mówić, że tata to ostatni d..ek. Jest jeszcze wiele różnych odcieni pomiędzy...
                            • melani73 Re: melani73 05.04.11, 09:04
                              Heh:) nie , nie boję się tego:)
                              Nauczony jest życia skromnego i oszczędności:)
                              niemal wszystkie wartościowe rzeczy jakie ma-zakupił sobie sam za swoje, odłożone i zarobione w wakacje pieniążki.
                              Pod koniec tego roku idzie na prawo jazdy-również za swoje pieniążki ( no..troszkę mu dołożyłam)
                              ma swoje zdanie-czasem aż za bardzo :)
                              no i raczej nie da się już go jak to napisąłś "wychować" bo w przyszłym roku skończy 18 lat:)
                            • melani73 Re: melani73 05.04.11, 09:09
                              PS.- co do pytania czy nie boję się, że on kiedyś odkryje kłąmswo-nie uważam tego za kłąmstwo, ale za próbę spowodowania choć na chwilkę uśmiechu na jego buzi.
                              on o tym wie. Siostra "tatusia" się wygadała.
                              co syn na to? no nic:)
                              Z tego co wiem-popsztykali się trochę, a syn jej tylko przytknął że "ma ciocia fajnego brata-a ja ojca.Ja się za niego wstydzę, a ciocia?"(czy coś w tym stylu)
                              • morekac Re: melani73 05.04.11, 09:49
                                Miałam wrażenie,że piszesz o przedszkolnym dzidziusiu ;-)
                                Niemniej znam przypadek, kiedy takie okłamywanie dzieci (rzecz jasna - wszyscy chcieli dobrze i nie mieli złych intencji) - odbiło się potężną czkawką w wieku nastoletnim. ;-/
                                • melani73 Re: melani73 05.04.11, 10:05
                                  Bo pisałam:)
                                  Młody-gdy rozstałąm się z jego ojcem miał 4,5 roczku:)
        • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 14:29
          Bo matka tego dziecka to nie cyborg bez uczuc. Tylko skrzywdzona kobieta ktora maz po swinsku przucil. I za to co jej zrobili mogliby sie wysilic i nie dokladac jej. Z czasem wszystko sie wyciszy, kobieta dojdzie do jakiejs rownowagi i wtedy sytuacja zacznie "normalniec". A oczekiwanie ze ona od razu sie ze wszystkim pogodzi, gdy to jest swieza sprawa, jest okrutne.
        • blue_romka Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 16:57
          melani73 napisała:
          > Ale w jakim celu?
          > przecież to dziecko lubi przebywać w ich domu, lubi autorkę postu..
          > w jakim celu ma nie kontaktowac ich ze sobą?-żeby zadowolić matkę dziecka?
          > przecież to chore!
          > to dziecko ma się czuć dobrze a nie jego matka.

          Ale dziecko nie czuje się dobrze, skoro po przyjściu do domu macochy kuli się, boi, nie chce rozebrać. Jest to dla niego najwyraźniej problem. I nieważne z jakiego powodu. Spotkania poza tym domem mają szansę być spotkaniami neutralnymi dla dziecka, a matce jednocześnie wytrącą z ręki narzędzie manipulacji.
          Na nic Twoje święte oburzenie, bo szansa na to, że matka z dnia na dzień dostrzeże swój błąd albo dobrowolnie zgłosi się do psychologa jest marna. Trzeba pomóc dziecku, choćby doraźnie.
          • melani73 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 17:00
            Być możre i masz rację-choć niemal jestem przekonana,że reakcja dziecka-tto efekt uboczny ciągłych reakcji matki.
            Ale masz rację-ojciec dziecka ma zasrany obowiązek zapewnić dziecku bezpeczny i intymny kontakt.
      • marzeka1 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 14:24
        Mądra i rozsądna rada Romko, bo myślę, że i eks żonie łatwiej byłoby się jakiś wyciszyć, uspokoić złe emocje, gdyby dziecko nie było prowadzone do nowego domu pana i jego nowej żonki i potomka.
    • kropeczka455 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 14:28
      > "chcenie" nadal być ojcem mogło być naprawde proste
      > wystarczyło nie rozwalać rodziny, w której -jak przypusczam - było bezpiecznie
      > przynajmniej z punktu widzenia małego chłopca

      Autorka wątku i jej jeszcze NIE-MĄŻ mieli zobowiązania względem swych partnerów i dziecka. No i proszę jak gó...arze zakochali się w sobie.
      Śmiechu warte jak ona teraz udaje dobroduszną.
      Dwoje nieodpowiedzialnych ludzi stworzyło piekło dziecku !!!
      Rokuje ze niedługo skrzywdzą następne dziecko bo następna miłość przyjdzie jak sraczka, a oni tacy biedni bo chcieli być szczęśliwi.
      A KOCHAJĄCY tatulek poinformuje dzieci:
      "Rozwodzimy się, wyprowadzam się jutro do mojej nowej żony i zrobimy Ci nowego braciszka, którego na pewno polubisz.
      Synku, tata nie potrzebuje dużo czasu, by w jego życiu zaszły tak poważne zmiany bo chce być szczęśliwy. Pierwsza i druga zona nie dały Twemu tacie mi szczęścia ale ucz się dziecino od ojca do trzech razy sztuka""
      ...................................
      Kiedy zaszłaś w ciąże jego maleńki synek miał 5 lat.
      ILE czasu byłaś KOCHANKA !!! A może złapałaś misia na ciąże???

      • kol.3 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 15:02
        Dodatkowo jak pisze autorka mąż ma jeszcze z exżoną nieuregulowane sprawy majątkowe.
        Czyli nie dość, że żona została puszczona kantem, to jeszcze mąż chamra się z nią o forsę iakobieta zapewne drży o byt swój i dziecka. Zaiste trudno od niej wymagać zimnej krwi i wpajania dziecku, że tatuś jest szlachetnym człowiekiem.

        Mąż autorki powinien przeczytać "Układ" Kazana, lektura obowiązkowa dla rozamorowanych panów.
      • roza06 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 15.11.11, 15:03
        Oj chyba ktos niedawno został zrobiony w trąbę? Dla niego też byłaś taka złośliwa i wredna?
    • kropeczka455 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 16:16
      melani73 napisała:
      > 1-zauważ jak dziecko się zachowuje..chowa się w kącie i twierdzi, że nie może się dobrze bawić bo mamusia jest później zła..
      Siedzi w kącie i jest smutny bo tata mintosi sie z Anielica lub trzyma na rekach maluszka (nawet w pełnej rodzinie starsze dziecko jest zazdrosne)
      Tekst ze mamusia zla sa naszej NIEWINNEJ ANIELICY. Może wymyśliła na swe potrzeby
      Była zona znalazłaby 100 powodów dla których syn nie odwiedzałby taty.
      > 2-na razie być może i nie..ale to na razie-dopóki jej strategia nie odniesie sk
      > utku
      > 3- no włąśnie...a mimo to robi to ale po kryjomu, tak, ażeby nikt nie powiedzia
      > ł jego mamie..
      po kryjomu to tylko dochodzi do maluszka, ot normalne dziecko jest ciekawe jak wygląda dzidziuś. Uczony nienawiści nie zainteresowałby sie konkurentem w sercu taty. Matka zapewne nie ma nic przeciwko temu ze dzieciak daje przyrodniemu bratu zabawki, nie wierzę w przebiegłość 6 latków. Uważasz że matka nie zauważyłaby zabawki ??
      • melani73 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 16:21
        owszem, zauważyła zabawkę-i zauważyła również, że zostałą zostawiona po kryjomu..
        ..

        ......cyt......Siedzi w kącie i jest smutny bo tata mintosi sie z Anielica lub trzyma na rekac
        > h maluszka (nawet w pełnej rodzinie starsze dziecko jest zazdrosne)

        -to twoja ideologia na żadanie.(pewnie chciałabyś, aby tak włąśnie było)-ale autorka wyraźnie pisze, że gdy tylko dziecko przyjdzie do domu..więc kttos już wcześniej musiał dziecku powiedzieć co i jak powinno robić..
    • tweetie_pie Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 22:31
      Nie udało mi się wszystkiego przeczytać, zrobię to w wolnej chwili.
      Kilka sprostowań.
      Najpierw się rozstali, później zamieszkaliśmy razem i wzięliśmy ślub, a decyzja o ciąży była przemyślana, nie była wpadką. Nie jestem nastolatką, a chcieliśmy mieć dziecko. Nie jestem z nim dla pieniędzy, dobrze zarabiam i jak to mówią "jestem bogata z domu". Wszystko zaczęło się 4 lata temu. Nasze małżeństwa źle się miały. Najpierw chcieliśmy je ratować, trochę to trwało zanim podjęliśmy decyzję o rozwodach. To nie były łatwe decyzje.
      Mąż z synem spędzają dużo czasu poza domem, mąż stara się zawsze mieć coś przygotowanego, mi to nie przeszkadza, nawet lepiej, bo mogę zająć się wtedy naszym synkiem i domem. Gdy jest u nas, też się nie narzucam. Nerwowe zachowanie nie zdarza się tylko w naszym domu, boi się dobrze bawić z tatą nawet poza domem.
      Nie mam kamer, ani podsłuchu u matki. Mąż rozmawia z synem i gdy już młody się trochę rozkręci, to zazwyczaj mówi, co mu leży na sercu. Ja wiem, że dzieci czasami zmyślają, ale o tym, że mama krzyczy, albo jest na niego zła, mówił tyle razy, że chyba to prawda. Podnoszenie głosu i ręki zdarzało jej się jak byli jeszcze małżeństwem, ona po prostu jest surowa.
      Problemem nie są pieniądze, czy ich brak. Mąż regularnie płaci alimenty w kwocie jakiej zażądała.
      Rozumiem też złe emocje eks i ani mój mąż, ani ja nie oczekujemy, że zacznie nas kochać, a nawet, że przestanie obciążać syna swoimi problemami. Mąż od niej odszedł, założył nową rodzinę, rozumiem, że to ją zmiażdżyło i nie radzi sobie. Być może, że ona nawet nie jest świadoma tego, jak to co mówi i robi, wpływa na jej syna.
      Dlatego szukałam tu porady, jak poprzez rozmowę lub zachowanie wobec dziecka, zminimalizować, to co się z nim dzieje. Także dziękuję za "konstruktywną krytykę", już do mnie dotarło jak złą kobietą jestem. Teraz proszę o mądre rady.
      • bmk13 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 02.04.11, 23:36
        tweetie_pie napisała:

        Także dziękuję za "konstruktywną krytykę
        > ", już do mnie dotarło jak złą kobietą jestem. Teraz proszę o mądre rady.

        Nie wiem, czy jesteś złą kobietą. Zrobiłeś duzo złego i tego nie widzisz. Albo widzisz, tylko na forum szukasz rozgrzeszenia oczerniając eks. Jak sama napisałaś, nie masz żadnych dowodów, że matka chłopca nastawia go przeciwko Wam, wręcz piszesz, że zawsze była wobec chłopca surowa. Oczywiście byłoby lepiej, gdyby umiała pohamować swoje złe emocje przy dziecku, szczególnie teraz, nic też nie usprawiedliwia bicia dziecka, ale czy zadałaś sobie trud znalezienia odpowiedzi na pytanie, co wywołuje w matce nerwowe reakcje?

        Ale przechodząc do meritum. Przyjmij do wiadomości, że kłopoty emocjonalne chłopca to w większości wina jego ojca i Twoja. Dopóki tego nie zrozumiesz, nic tu nie pomoże Twoja dobra wola. Zniszczyliście temu chłopcu dzieciństwo. Sześciolatek dobrze wie, że to Wy jesteście winni jego nieszczęścia. Spójrz na sytuacje jego oczami: tato go porzucił, nie kocha mamy, mieszka z inna panią a w otoczeniu pojawiła się konkurencja w postaci nowego rodzeństwa. To wystarczy, żeby chłopiec był nieszczęśliwszy, tu nie potrzeba knowań niedobrej mamy. Podłe jest zrzucanie winy za problemy chłopca na matkę (nawet nie masz dowodu, że tak jest!!!), kiedy winni jesteście Wy. Tym bardziej to smutne, że tego nie zrozumiesz... Co Ci po dobrych radach, skoro oczekujesz poklepania po plecach, utwierdzenia się, że jesteś dobrą 'ciocia' i wysłania mamy chłopca do psychiatry/psychologa? Jakie to straszne, że szczęśliwi ludzie są tak ślepi, że nie widza zła w sobie...
        • tweetie_pie Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 04.04.11, 08:47
          OK, pomogłaś mi dostrzec zło w sobie. To co zrobiliśmy, już się wydarzył, nie da się tego cofnąć, nawet gdybyśmy chcieli, a nie chcemy.
          Ale nawet jeśli tylko ja jestem winna za jego problemy emocjonalne, to nadal nie napisałaś nic, co mogłabym z tym zrobić, jak mu pomóc.
          Łatwo jest krytykować, ale trudniej doradzić coś mądrego.
          • edw-ina Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 04.04.11, 09:04
            Ja mam wrażenie, że dostałaś całkiem sporo rad merytorycznych, m.in. aby chłopiec spotykał się z ojcem nie w nowym domu, lecz na gruncie neutralnym, aby twój partner zakończył sprawy finansowo -rozwodowe, by wziął na własną klatę złość i żal swojej byłej żony i odważnie przyznał, że mu się należy, więc niech tę złość wyleje na niego, a nie na dziecko.
            Napiszę ci jeszcze coś bardzo niepopularnego w tych czasach, tj. coś o odwadze cywilnej. Skoro już wiesz, że nie zachowaliście się fair, to może należy zwyczajnie przeprosić. Ty również. Powiedzieć byłej żonie twojego partnera: przepraszam, postąpiłam fatalnie i nic mnie nie usprawiedliwia. To wymaga odwagi i samozaparcia, ale może rozładować napięcie, a poza tym pokaże , że potrafisz grać otwarcie i umiesz się przyznać do błędu. Może wówczas spojrzy na was innym okiem i łatwiej jej będzie poradzić sobie z emocjami, a co za ty idzie - mniej tych emocji przelewać na syna.
            • melani73 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 04.04.11, 09:34
              Ale zaraz..za co ona ma przepraszać?
              przecież z tego co napisała, wynika, iż zaczęli spotykać się podczas gdy on był już w separacji i już nawet nie mieszkał z żoną...
              • edw-ina Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 04.04.11, 10:39
                separacja to jeszcze nie rozwód, a tym bardziej nie pozamiatanie po nim. Separacja może prowadzić do rozwodu, jak również do uzdrowienia stosunków pomiędzy małżonkami. I być może żona sądziła, że separacja ma na celu pracę nad małżeństwem, a mąż już tak nie sądził. Tak czy siak trudno jest mi wyobrazić sobie by wejść w związek z facetem z problemami małżeńskimi i dwulatkiem. Sam tatuś też według mnie pozostawia wiele do życzenia, skoro zamiast najpierw zakończyć swoje małżeństwo - jeśli nie widział innego wyjscia z sytuacji - oraz poświęcić czas na to, by dziecko odnalazło się w tej sytuacji, wolał szybko poszukać pocieszenia gdzie indziej i od razu strzelić sobie nową wersję rodziny.
                Jak dla mnie są to wystarczające powody, by powiedzieć przepraszam.
              • sanciasancia Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 04.04.11, 10:41
                W tym miejscu to napisała?
                Masz rację, nie powinnam była wiązać się z żonatym mężczyzną. Ale i moje i jego małżeństwo nie należały do udanych. Zakochaliśmy się w sobie i stało się. Tego co się wydarzyło niestety już nie cofnę. Co robić teraz, by za moją bezmyślność, nie płaciło dziecko?
                • melani73 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 04.04.11, 11:16
                  Nie. Tutaj to napisała..-

                  cyt...Najpierw się rozstali, później zamieszkaliśmy razem i wzięliśmy ślub, a decyzja o ciąży była przemyślana, nie była wpadką. .......
                  • sanciasancia Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 04.04.11, 14:08
                    No to się założycielka wątku plącze w zeznaniach.
                    > cyt...Najpierw się rozstali,
                    Idąc Twoim ulubionym tropem, pytanie, jak się rozstali
                    • co_ja_robie_tu Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 04.04.11, 15:50
                      autorka wątku w ogóle dość niekonsekwentnie pisze o tym, co się stało.
                      w pierwszym poście przecież wyraźnie jest o tym, że mąż rzucił dla niej swoją byłą żonę.
                      a później, że najpierw się rozstał z żoną, a później dopiero z nią zaczął spotykać...

                      no i jeszcze jedno - jak ma przepraszać, skoro wyraźnie napisała, że tego nie żałuje i nie chciałaby cofnąć??

                      powiem tyle.
                      ja dowiedziałam się, że mój mąż w dwa miesiące po wyprowadzce spotyka się z inną kobietą właśnie od dzieci.
                      choć deklarował, że nikogo nie ma.

                      i gwarantuję Wam, że w tym czasie dzieci mogły opowiadać, że na nie wrzeszczę, bo byłam tak totalnie rozwalona, że z równowagi wyprowadzało mnie totalnie wszystko, chociaż zdawałam sobie sprawę, że powinnam być dla nich w tej sytuacji oparciem i opoką.
                      I naprawdę, nie musiałam tłumaczyć im niczego o tej pani.
                      Dzieci widzą, czują i wyciągają wnioski.
                      I moja córeczka zapytała kiedyś, czy ja lubię tą ciocię.
                      I naprawdę nie widziałam żadnej przyczyny, dla której miałabym powiedzieć, że tak.

                      I robiłam wszystko, żeby uświadomić jej, że lekkiego życia z moim mężem mieć nie będzie.
                      I nie nastawiałam dzieci, ale jak się o coś pytały, odpowiadałam szczerze, oczywiście na miarę możliwości ich rozumienia świata.

                      I najgorszą rzeczą, jaką mogłam sobie wyobrazić było, że pani będzie miała dziecko z moim mężem.
                      Bo i bez tego dzieci czuły się wystarczająco opuszczone.

                      na szczęście mojemu mężowi spadła mgła z oczu i zrozumiał parę rzeczy, ale nie wiem, czy mimo całej mądrości, świadomości itp byłabym w stanie powiedzieć do dzieci cokolwiek pozytywnego o kobiecie, która nie zawahała się bez skrupułów związać się z facetem, który ma dwójkę małych dzieci i przechodzi kryzys.

                      Taki facet jest łatwą zdobyczą, ale z bagażem, który może okazać się kłopotliwy....
            • kara_mia Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 04.04.11, 10:59
              Powiedzieć byłej żonie twojego partnera: przepraszam, postąpiłam fatalnie i nic mnie nie usprawiedliwia.

              i może jeszcze poprosić o błogosławieństwo... ?
              chyba jakiś żart
              takie jest życie jak para kończy związek to może powstać nowa i tyle. Ani to powód do dumy ani powód, żeby myśleć o sobie"jestem ta zła".
              Takie jest życie, nikt nie pisze że była żona ma życie usłane różami - takie życie bywa.
              po prostu autorka wątku zbudowała coś kosztem tej kobiety. tak bywa w życie. Jak się je schabowego, to kosztem życia prosiaczka. i tyle.
              Często w życiu mamy coś kosztem innych osób, należy to uszanować i żyć sobie dalej.
              • edw-ina Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 04.04.11, 11:02
                tamta para nie skończyła związku, tylko mąż zaczął związek nowy. Równie dobrze można zacząć tłumaczyć pijanych kierowców: co zrobić, tamten człowiek i tak by kiedyś umarł.
                • kara_mia Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 04.04.11, 11:14
                  skoro zaczął nowy to poprzedni skończył...
                  małżeństwo to stan prawny a nie związek i miłość
                  stan prawny nie jest dla mnie wyznacznikiem czegokolwiek i nie zobowiązuje do niczego.
                  czasem małżonkowie - jedno lub oboje nie widzą lub udają, że nie widzą, że związek już umarł i walczą z wiatrakami. to nie zmienia rzeczywistości : miłość umarła, związek się skończył

                  związek z moim mężem skończył się 4 lata przed rozwodem, a on nijak tego nie chciał dostrzec.
                  najlepiej by było, gdyby tak od razu człowiek był mądry i się rozwiódł - bo od razu widzi, że nic z tego NA PRAWDĘ nie będzie , a później, albo i na początku umiał razem z partnerem zadbać o to żeby ten związek się nie kończył...

                  jak mawiał mój profesor :
                  jak ktoś coś robi to popełni błędy, jak ktoś dużo błędów popełnił, to może na sam koniec czegoś się nauczył, jak ktoś nie popełnia błędów to znaczy , że nie żyje.. Im większy błąd, tym szansa na większą wiedzę w przyszłości. Strzeżcie się tych co nie popełniają błędów!
                  • edw-ina Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 04.04.11, 11:23
                    tak, popełnianie błędów uczy. Ale czy to oznacza, że nie należy za nie przeprosić? Chyba przeciwnie. Wiem, że popełniłam błąd, więc przyznaję się do tego i przepraszam. proste.
                    • kara_mia Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 04.04.11, 11:27
                      ów maż może tylko siebie przeprosić i byłą żonę i powiedzieć "przykro mi, że nam nie wyszło"
                      A autorka wątku może powiedzieć do swojego byłego męża "przykro mi, że nam nie wyszło"
                      i powinni uznać , że tamci partnerzy byli i uznać , że zawsze pozostaną w historii i tyle.
                      To że są teraz razem - w drugim związku, to nie oznacza, ze źle zrobili i za to maja przepraszać. Po prostu szkoda , że takim kosztem.
                      tak myślę
            • tweetie_pie Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 04.04.11, 20:59
              To są rady, które miałby wpłynąć na jej emocje. Z doświadczenia wiem, że zachowanie niewiele pomoże w takiej sytuacji. Ona potrzebuje czasu i własnych przemyśleń, aby coś zmienić. To co proponujesz jest niewykonalne.
              Co do spotkań poza domem, to dla niej zbyt mało. Chodzi o to, że u taty nie może być fajnie. Naprawdę bardzo często mąż organizuje mu atrakcje poza domem. Nie zawsze się da, bo młody jest często chory i nie ma sensu męczyć go wówczas zabawą na siłę.
              Sprawy majątkowe w tym kraju potrafią się trochę ciągnąć i na to mąż ma niewielki wpływ.
              Na niego swoją złość wylewa regularnie, ale to nie pomaga, nakręca się tylko jeszcze bardziej.
              On ją przepraszał wiele razy, ja nie zamierzam, bo to nie ja zepsułam ich małżeństwo, zrobili to sami. Moja rozmowa z nią raczej by sytuację zaogniła.

              Chodzi mi bardziej o postępowanie wobec chłopca. Jak z nim postępować, żeby było mu łatwiej.
              • edw-ina Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 04.04.11, 21:20
                Chłopiec jest w tym momencie przedłużeniem emocji matki - dlatego pisałam o niej, a nie o nim. Mieszka z nią, jest mu bliska, czuje z nią dodatkową więź przez to, że nie ma ojca. Nie twierdzę, że tak jest w tym wypadku, ale dzieci z rozbitych rodzin często nieświadomie boją się, że stracą również drugiego rodzica i przez to zachowują się irracjonalnie. Jeżeli powoli zaczyna rozumieć co się stało, to może również się samoistnie karcić za to, że w nowym domu taty może być mu fajnie. Nie zrobisz niczego, szczególnie, że zamiast wyleczyć chorobę, chcesz maści na jej objawy.
                • tweetie_pie Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 04.04.11, 21:54
                  W sumie masz rację, ale ciężko jest mężowi wpłynąć pozytywnie na jej emocje. Mam wrażenie, że cokolwiek by nie robił, to ona traktuje to jako atak na nią, a młody tylko za to obrywa. Przykład: mają różne zdania, co do tego, do jakiej szkoły ma chodzić młody. Mimo różnicy zdań mąż zgodził się z jej decyzją. Oczywiście się wkurzyła, bo chyba liczyła jednak na awanturę.
                  I dlatego chcemy ograniczyć się do maści.
                  • morekac Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 04.04.11, 22:44
                    A ciekawe dlaczego miałby się nie zgodzić?
                    • tweetie_pie Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 04.04.11, 22:58
                      To nie chodzi o to, że miałby się nie zgodzić. Ale jako ojciec chyba ma prawo mieć jakieś zdanie, co do wykształcenia swego syna, prawda? I chyba to nie jest jakąś fanaberią, że chciałby, aby jego była żona brała je pod uwagę. Wiadomo, że każde z nich miało argumenty przemawiające za swoją decyzją. Chodzi o to, że nawet jeśli uznał, że zgadza się na jej rozwiązanie, to dla niej jest to kolejny powód do awantury.
                      • morekac Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 04.04.11, 23:08
                        Byłaś przy tej awanturze, że wiesz tak dokładnie?
                        IMHO: wybór szkoły zostawiłabym jednak rodzicowi - głównemu dostarczycielowi dziecka do/ze szkoły. To w dużej mierze może być kwestia logistyczno-organizacyjna. Np.proponowanie szkoły na drugim końcu miasta można uznać za złośliwość i chęć utrudnienia życia.
                        • tweetie_pie Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 04.04.11, 23:26
                          Co do awantur, to przy nich nie bywam, bo to nie moja sprawa. Ale nie mam powodów, by nie wierzyć mężowi.
                          A co do proponowania szkoły na drugim końcu miasta, to tu Cię zaskoczę, bo takie rozwiązanie zaproponowała matka, chociaż szkoła obok domu jest lepsza, przynajmniej zdaniem mojego męża.
              • kara_mia Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 04.04.11, 21:22
                Chodzi mi bardziej o postępowanie wobec chłopca. Jak z nim postępować, żeby było mu łatwiej.

                Po prostu spokojnie i racjonalnie i zawsze z szacunkiem mówić o mamie.
                myślę, że poczuje się lepiej jak u was będzie mógł spokojnie powiedzieć, że kocha i mamę i tatę i będzie ok.
                nic więcej zrobić nie możesz, tak myśle
                • tweetie_pie Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 04.04.11, 21:36
                  Dziękuję za radę.
                  Wiem, że nie mogę źle mówić o jego matce. Nie robię tego, chociaż czasami z trudem gryzę się w język, gdy słyszę od niego jakie głupoty ona mu opowiada.
                  Mąż nigdy nie kazałby mu wybierać, które z rodziców kocha bardziej. Nawet gdy zaplanują sobie coś fajnego, a później po wizycie u mamy okazuje się, że on już "nie chce" tego zrobić, to stara się z nim racjonalnie rozmawiać.
      • pearl3434 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 03.04.11, 07:45
        Nie przejmuj sie żółcią, którą wylewają tutaj ludzie.Taki lajf;) Ludzie patrza przez pryzmat Twojego rozwodu i to,ze "rozwalilas" komus rodzine.Matko,ile ludzi sie rozwodzi i zaklada nowe rodziny ze swoimi dziecmi z poprzedniego zwiazku.Moj brat tak ma i zyje.Generalnie sytuacja nie jest fajna.Jestes pomiedzy mlotem i kowadlem.To nie twoje dziecko i za bardzo wtraca sie nie mozesz.Niestety.Co nie znaczy,ze ma ci byc obojetne co sie z nim dzieje.Nie wiem czy matka dziecka wyszla ponownie za maz,ale z tego co zrozumialam to chyba nie.Mysle,ze nie moze przebolec,ze ojciec dziecka od niej odszedl( porzucil,nie wiem jak tam bylo) i robi najgorsza rzecz jaka moze zrobic-przerzuca to wszystko na dziecko ,na lacznik pomiedzy nia a ojcem i najczulszy punkt ojca.Zawsze mnie to boli jak widze jak ludzie walcza pomiedzy soba wykorzystujac dziecko.Jedyne co mozesz zrobic to porozmawiac ze swoim mezem na ten temat.Tylko on moze cos zrobic,porozmawiac z eks-żoną.Ale mam jakies dziwne przeczucie,ze to bedzie dluuuuga droga.Pozdrawiam
      • morekac Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 03.04.11, 08:14
        Tweetie, a może tata i( i ewentualnie też ty) pójdziecie sami do psychologa?
      • kropeczka455 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 03.04.11, 10:55
        > Wszystko zaczęło się 4 lata temu. Nasze małżeństwa źle się miały
        Dziecko miało 2 latka jak zaopiekowałaś się biednym Misiem.

        > Podnoszenie głosu i ręki zdarzało jej się jak byli
        > jeszcze małżeństwem, ona po prostu jest surowa.

        Wstydu nie masz, co ty jeszcze wymyślisz na ex żonę.
        A jeśli to prawda to Twój mąż jest dupkiem i egoistą bo zostawił dziecko wiedząc ze jest krzywdzone i bite.
        Bardzo dziwne że po 4 latach kiedy toczy się walka o podział majątku
        CUDOWNA BOGATA MACOCHA dostrzega krzywdę dziecka.

        Gdyby jego zona była tak zła jak piszesz zrobiłaby wszystko aby maluch nie widział się z ojcem.
    • kara_mia Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 03.04.11, 18:50
      Zrobiłaś dużo złego i tego nie widzisz.
      Nic złego nie zrobiłaś.
      ale czy zadałaś sobie trud znalezienia odpowiedzi na pytanie, co wywołuje w matce nerwowe reakcje?
      Nie interesuj się, to jej sprawa a nie twoja, jest dorosła, niech się martwi o siebie, to ona ma obowiązki względem swojego dziecka a nie ty.
      Przyjmij do wiadomości, że kłopoty emocjonalne chłopca to w większości wina jego ojca i Twoja. Dopóki tego nie zrozumiesz, nic tu nie pomoże Twoja dobra wola. Zniszczyliście temu chłopcu dzieciństwo. Sześciolatek dobrze wie, że to Wy jesteście winni jego nieszczęścia.
      Dopóki będą ci chodziły po głowie takie bzdury jak powyżej będziesz się czuć źle i ty i twój maż.
      Co możesz zrobić dla pasierba?
      - Być szczęśliwa z jego ojcem, dbać o wasz związek, pilnować, żebyście zawsze byli dla siebie mężczyzna i kobieta i o ile to będzie możliwe okazywać mu jak wygląda szczęśliwa para.

      Z doświadczeń własnych:
      Mój obecny maż paręnaście lat temu rozstał się ze swoja ówczesna żona, ich dziecko miało wtedy ok. 6 lat. Kiedy rok później zamieszkaliśmy razem były histerie, płacze, sceny robione dziecku, ze był z nami, a tata jest najgorszy itp. Tak trwało do niedawana. W końcu dziecko nie wytrzymało tych wszystkich cyrków, awantur, histerii i krzyków, prawie dorosłe uciekło od matki i zamieszkała z nami, maż sądownie przyznana opiekę nad dzieckiem. Z rozmów obecnie wynika, że córce żal, że wcześniej nie poprosiła o możliwość zamieszkania z ojcem, ale „takie było nastawienie”. I nikt mamie nie był w stanie udowodnić co tak naprawdę mówiła...

      Cóż… dla was najważniejsze to być, żyć , pracować a jak za parę lat syn zwróci się o pomoc i możliwość zamieszkania to przyjąć.
      Pamiętajcie tylko o jednym , wszystkie próby „wynagradzania” dziecku rozstania rodziców i pozwolenie na „rządzenie” życiem dorosłych przez dzieci kończą się źle dla tych dzieci.
      Prawie dorosłe dzieci powtarzają, że choć rozstanie ich rodziców to tragedia, to da się przeżyć, ale kiedy widzą poczucie winy w swoich rodzicach i mogą wymuszać tym na rodzicach różne rzeczy to dopiero wtedy zaczyna się pasmo nieszczęść.
      To zdanie dzieci, które nie jedno przeżyły. Weź pod uwagę.
      • bmk13 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 03.04.11, 21:02
        Cóż, punk widzenia zależy od punktu siedzenia. Dla mnie rodzina, nieważne czy moja czy nie moja, to 'rzecz święta' i jej niszczenie to zło. Ze smutkiem stwierdzam, że grupa osób myślących podobnie kurczy się...
      • edw-ina Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 03.04.11, 21:43
        związanie się z facetem po rozwodzie to jedno, a pocieszanie zbłąkanego mężusia i w konsekwencji związek z nim to drugie. Nie mylmy pojęć.
      • tweetie_pie Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 04.04.11, 08:59
        Dzięki za zrozumienie.
        Masz rację, pisząc, że powinniśmy dbać o związek i pokazywać mu jak to wygląda.
        Gdy spędza z nami dłużej czas, np w weekendy lub wakacje, staje się o wiele pogodniejszym dzieckiem.
        Sama w dzieciństwie doświadczyłam "rozdarcia" pomiędzy dwiema osobami, które kochałam. Mama i babcia były skłócone. Babcia starała się wpoić mi, jak złą osobą jest moja mama. Pamiętam, co wtedy czułam. Teraz to lekka złość na babcię, ale będąc dzieckiem cierpiałam z tego powodu. Może dlatego szukam czegoś, w rodzaju szczepionki, takich magicznych słów, które pomogłyby mu zrozumieć, że nie musi się przejmować tym, co się teraz dzieje, że to sprawy dorosłych, a on powinien cieszyć się dzieciństwem.
        • kara_mia Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 04.04.11, 10:12
          magicznych slów niestety nie ma...
          ale czas leczy rany. Dzieciak da sobie radę, tylko cierpliwości potrzeba.
          Wszystko co zrobicie dla siebie i dla waszego związku to bedzie ok
    • jakierzymskie Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 04.04.11, 11:14
      Łatwo się wytyka innym błędy i to jeszcze anonimowo, natomiast jeśli chodzi o konstruktywną odpowiedź to już ciężej. Nie mniej było kila dobrych rad, tak myślę.
      Chłopiec musi czuć się rozdarty, bo żyje na dwa domy ale to nie znaczy, że musi być nieszczęśliwy. Nie zgadzam się z tym, że lepiej aby tato chłopca spędzał czas z chłopcem tylko i wyłącznie poza domem. Powinni czas spędzać razem i niezależnie czy przy naprawianiu roweru, czy na basenie, czy też czytając książkę. Dziecko powinno być włączone w życie ojca i jego rodziny bo to też rodzina chłopca. Gdyby matka dziecka miała nowego partnera to też chłopiec nie mógłby się z nim spotykać i przebywać w tym samym domu co on?
      Natomiast nigdy, absolutnie nigdy nie wolno wam powiedzieć złego słowa o matce dziecka, nie wciągać dziecka w drugą stronę konfliktu. Mimo wszystko ojciec dziecka powinien starać się dogadać z matką dziecka w sprawie wychowania. Ojciec dziecka nie powinien być dla niego na zasadzie atrakcji. Powinien być ojcem to znaczy być z synem, spędzać z nim czas uczyć co dobre a co złe, wymagać, nagradzać i karać. Nie uważam, jak poprzedniczki, że powinnaś się nie wtrącać i najlepiej zeby młody nie miał z tobą nic wspólnego. Ty jesteś i będziesz i powinnaś traktować chłopca jak członka rodziny.
      • kara_mia Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 04.04.11, 11:23
        pod całością się podpisuje. Dokładnie tak, punkt po punkcie.
      • tweetie_pie Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 04.04.11, 21:26
        Niestety dobre rady równie ciężko dostrzec, jak i ich udzielić... a jeszcze ciężej się do nich zastosować;)
        Bardzo dziękuję za wsparcie.
    • kropeczka455 Gubisz sie w zeznaniach 04.04.11, 18:45
      DROGA tweetie_pie OD KOCHANKI DO ZONY
      tweetie_pie 01.04.11, 22:00 Odpowiedz
      Witam, mój mąż opuścił dla mnie swoją byłą żonę
      tweetie_pie 01.04.11, 22:45 Odpowiedz
      Zakochaliśmy się w sobie i stało się.
      tweetie_pie 02.04.11, 22:31 Odpowiedz
      Wszystko zaczęło się 4 lata temu. Nasze małżeństwa źle się miały. Najpierw chcieliśmy je ratować, trochę to trwało zanim podjęliśmy decyzję o rozwodach.
      tweetie_pie 02.04.11, 22:31 Odpowiedz
      Najpierw się rozstali, później zamieszkaliśmy razem i wzięliśmy ślub
      ……………………………………………….

      Jak Ty mogłaś próbować ratować ich małżeństwo ????
      Przecież jak sęp przyssałaś się do chłopa , robiąc wszystko aby rozpadło się ich małżeństwo, niszcząc 2 letniemu chłopcu szczęśliwe dzieciństwo.

      Dziś nękają Cie wyrzuty sumienia i aby zagłuszyć je oczerniasz żonę swojego MISIA. Trzymaj się od niej i jej dziecka z daleka. Siejesz zamęt pomiędzy matka a ojcem dziecka.
      Powinnaś dostać sądowy nakaz niezbliżania się do nich na 500m, bo czego chcesz nauczyć chłopca podwójnej moralności.
      Może chłopiec jest smutny patrząc na złodziejkę która zabrała mu tatusia
      A wówczas byli małżonkowie dogadają się w sprawie syna bez twojego jątrzenia, skłócania rodziców dziecka i szukania wrażeń.
      • kara_mia Re: Gubisz sie w zeznaniach 04.04.11, 19:36
        cokolwiek bierzesz, bierz połowę...
        albo zmień dilera.

        to nawet nie jest głupie co piszesz, to jest chore...
      • tweetie_pie Re: Gubisz sie w zeznaniach 04.04.11, 20:30
        Przeczytaj sobie jeszcze raz, te zdania się nie wykluczają. Ale postaram Ci nakreślić to wyraźniej.
        Oboje mieliśmy problemy w małżeństwach. Poznaliśmy się. Zakochaliśmy się i przestraszyliśmy tego. Ratowałam swoje małżeństwo, nie ich. On też próbował. Nie udało się. Rozwiodłam się. Odszedł od żony, złożył pozew o rozwód. Zamieszkaliśmy razem. Po jego rozwodzie wzięliśmy ślub. Później była decyzja o dziecku i ciąża. Jesteśmy szczęśliwi i nie mam wyrzutów sumienia. Nikogo też nie oczerniam. Widzę problem i staram się znaleźć rozwiązanie.Tyle o mnie.
        A jeśli chodzi o Ciebie....
        Jesteś chyba strasznie znudzoną osobą, mającą bardzo bezbarwne życie, skoro chce Ci się rozbijać g***o na atomy w każdej mojej wypowiedzi. Poza tym ktoś Cię musiał mocno skrzywdzić, a Ty sobie z tym nie poradziłaś i przenosisz te uczucia na nieznaną sobie osobę w internecie. Zrób porządek w swoim życiu, będzie Ci łatwiej dalej żyć. Życzę powodzenia na terapii.
        • kropeczka455 Re: Gubisz sie w zeznaniach 04.04.11, 22:24
          tweetie_pie napisała:
          >skoro chce Ci się rozbijać g***o na atomy w każdej mojej wypowiedzi.


          ANIELICA MACOCHA traci panowanie nad sobą. No cóż nikt nie pogłaskał po główce a prawda w oczy kole.
          Tymi słowami pokazałaś swą klasę. Nie dziwie się obawom mamie chłopca . Kontakt z tak kulturalną macochą nie wpływa na prawidłowy rozwój dziecka.
          To jego rodzice muszą sami dojść do porozumienia bez Twojego udziału.
          Ty w tym układzie nie masz nic do powiedzenia. Nie krzywdź dziecka, to jedno co możesz zrobić.
          • kara_mia Re: Gubisz sie w zeznaniach 04.04.11, 22:36
            skoro tak lubisz dyskutować merytorycznie i nie pochwalasz gubienia się w zeznaniach to może ma mój post odpowiesz???

            dla przypomnienia:

            a może on miał zyc w białym małzeństwie z kochankami ?

            Do czasu, do czasu az w któryms momencie mąz od Ciebie odejdzie do innej kobiety. Tylko nie rozpaczaj ze porzucił Ciebie i dzieci. Powiedz dzieciom ze tacie znudziło sie być maszynka do robienia pieniedzy i spotkał kobiete która go akceptuje, jest mu bliska i pragnie z nim kochac sie.

            znasz skądś ten tekst?
            forum.gazeta.pl/forum/w,898,123047079,123114682,Re_Zdrada_wielokrotna_do_Pani_ekspert.html
            nie wiesz jakie problemy miał maż autorki wątku w swoim małżeństwie.
            a może takie?
          • tweetie_pie Re: Gubisz sie w zeznaniach 04.04.11, 22:48
            Przepraszam bardzo jeśli uraziłam Twoją wrażliwość.
            Nie sądziłam, że użycie może prostackiego, ale jednak dość znanego powiedzenia z "wygwiazdkowaniem" niestosownego określenia ekskrementów aż tak źle świadczy o mojej kulturze.
            Bardziej niekulturalne było napisanie na podstawie kilku zjadliwych postów opinii na Twój temat, bo może być ona błędna i krzywdząca. Ale na to akurat sobie zasłużyłaś, bo Twoje wypowiedzi są niegrzeczne i prowokują do zniżania się do Twojego poziomu. Jednak mam wrażenie, że trafiłam, bo jak to mówią: uderz w stół, a nożyce się odezwą.
            • marzeka1 Re: Gubisz sie w zeznaniach 04.04.11, 22:57
              A ja powiem tak: ciągle mylisz ze swoim lubym skutek z przyczyną, dlatego tak łatwo jest samej zrobić siebie cudną macochę, a eksi potwora, no i pan mąż- cud miód tata.
              • tweetie_pie Re: Gubisz sie w zeznaniach 04.04.11, 23:21
                Nie rozumiem dlaczego wszyscy tu uważają, że robię z jego matki potwora. Starałam się opisać jej zachowanie bez oceniania go.
                Kilka razy już napisałam, że to jej emocje, ma do nich prawo, rozumiem je i nie chcę nic z nimi robić. Uważam, że jej zachowanie jest jak najbardziej ludzkie, a nie potworne. Jestem też pewna, że nie jest świadoma tego, że jej nieradzenie sobie z emocjami ma na syna tak destruktywny wpływ.

                Jeszcze raz to podkreślam, nie oceniam jej zachowania i rozumiem, co jest jego powodem. Czuję się odpowiedzialna za tego chłopca, bo jest synem mojego męża, chciałabym mu pomóc, to wszystko.
                • wezy-mord Re: Gubisz sie w zeznaniach 05.04.11, 11:08
                  I nie czuj się odpowiedzialna za tego chłopca. On ma matkę oraz ojca i to do nich należy odpowiedzialność. Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. Poczytaj forum macochy. Pozdrawiam.
      • kara_mia do kropeczki : Gubisz sie w zeznaniach 04.04.11, 21:27
        a może on miał zyc w białym małzeństwie z kochankami ?

        Do czasu, do czasu az w któryms momencie mąz od Ciebie odejdzie do innej kobiety. Tylko nie rozpaczaj ze porzucił Ciebie i dzieci. Powiedz dzieciom ze tacie znudziło sie być maszynka do robienia pieniedzy i spotkał kobiete która go akceptuje, jest mu bliska i pragnie z nim kochac sie.

        znasz skądś ten tekst?
        nie wiesz jakie problemy miał maż autorki wątku w swoim małżeństwie.
        a może takie?

      • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Gubisz sie w zeznaniach 06.04.11, 11:09
        Kropeczka chyba sie zapedzilas. Masz jakiesz ciagoty do linczow.

        Co do autorki watku to uwazam ze niekoniecznie matka chlopca nastawia - nie ma na to dowodw. Mysle, ze powinna miec wiecej zrozumienia dla matki chlopca skoro maz ja zostawil dla autorki watku, a pewne sprawy jezszcze sie nie zakonczyly.
        Oczywiscie to zalozenia sa bo bycmoze matka chlopca jest wredna, kropeczko! Co prawda nie sadze bo autorka przyznaje ze chlopiec widuje sie z ojcem i jakby nie bylo przychodzi do nich do domu a nawet zostawia zabawki bratu. I wydaje mi sie ze to nie taka matka ktora dziecko oddcina od ojca.

        Ale kropeczko nie popisalas sie. Nie wiemy do konca jak bylo. Mozemy jedynie zakladac, doradzac, nawet oceniac - ale kurcze nie az tak radykalnie.




    • melani73 Re: Wciąganie dziecka w konflikt dorosłych 05.04.11, 09:15
      Z resztą, to nie jest temat o mnie-lecz o problemie małego chłopca.
      Moim zdaniem dziecko bez względu na okoliczności jaki stworzyli rodzice-ma prawo do szczęścia i radości oraz przebywania z obojgiem rodziców.
      Złość-powinna zejść na bok. a przynajmniej nie powinna odbijać się na dziecku.
      Co niektóre osoby zaczęły do zdań autorki dorabiać swoje wyobrażenia-niczym wróżki przepowiadać że skoro ktoś związał się z kimś w czasie sepracji tudzież sprawy rozwodowe-oznacza że rozbił małżeństwo.
      Ze skoro chłopiec nagle zaczął bywac smutny-to znaczy że nagle przestał lubić żonę swojego ojca.
      Ludzie-zadano nam konkrete pytanie-więc na konkretne pytanie odpowiadajmy, bez dorabiania swoich wyobrażeń.
      Piszemy tutaj anonimowo-i nikt nie ma powodu sie wybielać czy kłamać.
      Skoro pyta-to znak że widzi problem który chce rozwiązać.
Pełna wersja