jacenka
03.04.11, 00:54
Wyszedł z domu dwa tygodnie temu i już nie wrócił...A ja wciąż czekam na niego...Ja i troje naszych dzieci...Pogrzeb się odbył,a ja nadal nie wierzę,wciąż czekam na cud...Żyję-egzystuję jak automat-w dzień,bo dzieci...wieczory i noce to koszmar...wciąż szukam ciepła jego rąk...tysiące pytań-dlaczego?nie dają mi spać...czuję sie jak roślinka zraszana łzami moich maluchów...nie wiem co robić,jak dalej żyć? Rodzina???-zostałam wyklęta-bo moja ponoć wina,że mój mąż wyszedł,a ja go nie zatrzymałam i wpadł pod samochód...Koszmarnie się czuję z tym napiętnowaniem...Tylko ja i mój mąż wiemy jak bardzo się kochaliśmy i nikt i nic tego nie zmieni...Tak bardzo bym chciała cofnąć czas...