Wiosna..?

03.04.11, 01:10
Wiosna to niby najładniejsza pora roku, bo Zycie budzi się ze snu zimowego. A dla mnie to pora smutku wspomnień i żalu ....że nic nie jest tak jak powinno. Wiosną straciłam moją mamę i mojego męża i nie potrafię się pogodzić że tak młode osoby musiały odejść i zostawić tu tych co kochali. Wiosna a właściwie czas po śmierci Jarka ( bo ze śmiercią mamy się oswoiłam ...w końcu to już 27 lat ) jest dla mnie jedną wielką zmianą życia. I chociaż minęło 25 miesięcy ja wciąż upadam wciąż nie potrafię sobie poradzić z bólem. Na co dzień zakładam tą maskę ....maskę codzienności normalności lecz pod nią ukrywa się twarz pełna bólu i rozpaczy.
Wydawało by się że po takim czasie już powinno być lepiej a jednak nie...... być może przez to że właśnie wiosna...ja czuję się bardziej bez nadziejnie. Jestem bardziej rozdrażniona, widok szczęśliwych ludzi wywołuje u mnie łzy i smutek .......czuję się bardzo nieszczęśliwa i bardzo odczuwam brak mojego męża......czuję jak bardzo za nim tęsknię. Wszystkie problemy jakie mnie spotykają wydają się olbrzymie.....mam odczucie że nie podołam tego wszystkiego udźwignąć. Myśli nie dają spokoju......boję się co dalej...co zrobię ....jak dalej żyć i być dobrą mamą. Tak bardzo boję się samotności. Myśli o zwolnieniach w pracy nie opuszczają mnie....co będzie jak i mnie zwolnią...z czego będziemy żyć......gdzie będę pracować....bo kto przyjmie do pracy straszą kobietę i to z dzieckiem. A co z małą zrobię jak nie dostane pracy na jedną zmianę.....nie wiem...po prostu nie wiem.
Jest prawie druga w nocy a ja zamiast spać to siedzę przy komputerze bo nie potrafię spokojnie spać.
Już dawno tak nie było ....siedzę i płaczę.....nawet nie mogę liczyć na przyjaciółki ...bo i one częściowo się wykruszyły..... już mają swoje życie i swoje szczęśliwe rodziny.

Nie tak miało wyglądać moje życie ...nie tak....(((
Czuje że jeszcze wszystkiego nie napisałam...ale już nie daje rady....bo łzy się leją...
    • proy0311 Re: Wiosna..? 06.04.11, 17:38
      Jest faktem ta wiosna.
      Piotr zmarŁ 26 sierpnia. Wszystko co teraz piękne wydaje się krzyczeć ...jak możesz się tym cieszyć...jak możesz widzieć piękno krokusów ...gdy On tego nie widzi...

      Ale jest coś w tej wiośnie takiego...umarŁam razem z Piotrem ja poprzednia umarŁam zapadŁam się w dóŁ ,zapadaŁam coraz gŁębiej , na początku jeszcze gdy spojrzaŁam z mojego doŁu w górę widziaŁam odrobinę sŁońca, wiosna zastaŁa mnie na dnie , już nie byŁo sŁońca widać.

      Na przeŁomie zimy i wiosny pojechaŁam na rekolekcje, szukać gdzieś gŁęboko , zajrzeć w samo centrum bólu i siebie.I chyba poczuŁam tam jakieś inne światŁo.Jakąś inną siŁę. Jakąś inną miŁość. Wiem jak gŁupio to brzmi :

      I coś...jakaś siŁa sprawiŁa że mozolnie gramolę się do góry. Niczym jedna z tych roślin jakieś ziarno ze mnie które zostaŁo gdy powŁoka obumarŁa...coś każe mi stawać się...stawać się ...odradzać się...i mam wrażenie że dużą częścią tej siŁy jest Piotr...jakby wspomagaŁ...do wzrostu zachęcaŁ...

      Mam bardzo mądrą teściową...dawno już zaczerpnęŁam z jej mądrości...nie martwić się na zapas...przewidzieć przygotować jeśli się da...dość ma dzień dzisiejszy swoich strapień...
      Staram się tego trzymać...bo rzeczywiście ...bez Piotra wsparcia każdy problem wydaje się zbyt wielki ...

      Przytulam Cię życząc żeby widać byŁo również ścieżki prowadzące w kierunku wytchnienia i ulgi...pomocnych dusz blisko życzę.
Pełna wersja