jacenka
04.04.11, 01:43
Dziękuję za słowa otuchy...
Niedziela-kolejny dzień,który mnie przerażał...Moja córka-najstarsza,9lat okazała się silniejsza ode mnie-przywitała mnie śniadaniem na stole,dopilnowała abyśmy poszli do kościoła,potem spacer,biernie się poddawałam,cała moja trójka była w dobrym nastroju,aż głupio mi było z moją dorosłą niemocą...Po powrocie rzuciłam się w wir prac domowych aby nie myśleć,aby tylko do przodu...Wieczorem średniak zapytał:mamo,a co by było gdybyś ty też umarła...? Zmroziło mnie...Wycałowałam moje skarby i postanowiłam i obiecałam im,że tak nie będzie...
A Moje KOCHANIE patrzyło na mnie jak zwykle spokojnie i uśmiechało się łagodnie...-ze zdjęcia...