Moje i jego dzieci nasz stosunek

04.04.11, 13:41
Piszę do Pani bo mam problem i nie wiem jak do niego podejsc i jak go rozwiązac. To bardzo delikatna sprawa.

Jestem z mężczyzną rozwodnikiem od 9 miesięcy. Ja mam jedno dziecko w wieku 3 lat, on 2 wieku 5 i 9 lat. Obydwoje jesteśmy po rozwodzie, nie mieszkamy razem. O przyszłości bardzo trudno rozmwiac bo i ja i on jestesmy po przejsciach (zdrady w małżeństwie).
Wszystko jest delikatne i czasem b. ciężkie, od jakiegoś czasu mam taki moment zatrzymania i zapytania siebie czy rzeczywiście w tym układzie będzie mi dobrze. Na początku było ok wspólnie spędzane weekendy z naszymi dziecmi, wiadomo że każde dziecko miało inne potrzeby i ja z moim dzieckiem byłam na uboczu on zajmowała się swoimi ja swoim ale razem, czasem była to wymiana, wspólna rozmowa. Jego dzieci co chwile zadają pytanie czy on wróci do swojej byłej zony, czasem jakies uwagi że ja mogłabym sobie kogos innego znalezc, czasem jest ok ale czasem b. ciężko.
Jednak z czasem ewidentnie zaczeła się wykształcac oddzielnośc. Spędza z nimi co drugi weekend i 2 dni w tygodniu po południu (w domu swojej ex). W tym czasie normalnie nie istnieje, jak jedzie do nich albo jak ma weekend i ja nie zadzownię wiem, że on w ogóle nie zadzwoni, nie zapyta się czy nawet nie przyślę sms-a. Wszelkie telefony są dopiero po spotkaniach, dzieciom funduje wszystko, jest w stanie zrobic dla nich wszystko.
Niedawno zdecydowałam się delikatnie powiedziec mu o swoich obawach a było to w sytuacji, kiedy dosyc długo się nie spotykaliśmy, potem ja wyjechałam i wróciłam, a był to weekend myślałam, że chociaz zaprosi mnie na herbatę do siebie z moim dzieckciem zobaczyc się pogadac. Niestety jak zadzwoniłam odpowiedział, że to nie ma sensu bo z dzieciakami gdzies idzie, cały dzień nie było kontaktu a ja się poczułam jak intruz. Oczywiście po skończonym czasie i końcu weekendu jak już odwiózł dzieci był jego telefon ale to dla mnie straszne, że jestem zawsze "po". Delikatnie powiedziałam mu o swoich obawach. Stwierdził, że jestem niesprawiedliwa i mnie nie rozumie i jak będe miała starsze dziecko to może to zorozumie, a dzieci zawsze będą dla niego najważniejsze poniewaz one go b. potrzebują.
Ja też to rozumiem bo mam jedno dziecko i też jest dla mnie najważniejsze, również fakt tego że on je rzadko widuje. ale dziwnie się czuje kiedy mnie nie ma jak oni są, a kiedy ich nie ma jestem super i nagle istnieje. Ja rozumiem zaangazowanie w zabawy itp, ale moim zdaniem ignorancja drugiej osoby - bo dzieci są dla mnie najważniejsze to ciężkie. NIe wiem co zrobic b. go kocham ale nie wiem czy wytrzymam w takim dziwnym klimacie.
Wiem, że sytuyacja kest inna bo ja córkę mam na codzień a on dzieci w weekendy.
Może coś ze mną jest nie tak, nie jestem osobą, która chciałaby bytc w 100% centrum zainteresowania ale dziwnie się czuję w sytuacji kiedy ktoś o mnie pamięta jak ma czas wolny. Mieliśmy się wybrac na wspólną majówkę - to w sumie byął moja propozycja ja chciałam gdzies jechac poprosiłam go, potem się okazało że będą dzieci - wszystko ok bo ja też będe z dzieckiem, ale się zastanwiam czy taki wyjazd ma sens w układzie od rana do wieczora spędzam z dziecmi a ty nie istniejesz a wieczorem widzę Ciebie i jestes dla mnie ważna. Mój partnerco do naszegio związku okreslił że traktuje go poważnie i chce dązyc do budowania ze mną przyszłosci.

    • velluto Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 04.04.11, 14:07
      Wszystko z tobą w porządku, po prostu facet nie ułożył sobie relacji we właściwej hierarchii. Normalne, że chce spędzać czas z dziećmi - ale nienormalne, że kiedy są dzieci to NIC poza nimi się nie liczy. Przestawianie się na tory że cały świat kręci się wokół jego dzieci nikomu nie wyjdzie na zdrowie, z dziećmi na czele. Facet składa deklaracje, ale nic nie robi żebyście wszyscy zaklimatyzowali się w nowej sytuacji. Kiepsko to widzę, szczególnie że twoje obawy i potrzeby bagatelizuje, żeby nie powiedzieć że olewa.

      Zła wiadomość jest taka, że goście z takim poczuciem winy się nie zmieniają, zmieniają się tylko przejawy chorej troski. Zawsze będzie tak, że najpierw będą jego dzieci, potem on, potem długo, długo nic, potem ty - a na końcu twoje dziecko. Sama musisz zdecydować, czy masz siłę systematycznie czuć się jak 5 koło u wozu.
      • tully.makker Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 04.04.11, 14:34
        Wydaje mi sie, ze omijasz sedna problemu. Mezczyzni na ogol - sa prosci - robia to, na co maja ochote. Pan moze skladac deklaracje, ale fakty pokazuja jedno - nie ma ochoty spedzac czasu z autorka watku w takim wymiarze, ktory jej ( i mi np takze) wydawalby sie naturalny.

        Sama jestem od 10 lat z facetem, ktory ma ciezkiego bzika na punkcie swoich dzieci (swojego prywatnego i naszego wspolnego). Ale zazwyczaj organizuje czas tak, ze everybody jest happy. Tez mielismy taki okres, ze zaczelo sie lekkie zaniedbywanie naszego zwiazku, ale podjelam stosowne akcje korekcyjne i facet stuknal sie w glowe. Nie od razu oczywiscie - najpierw mi sie wydawalo, ze jak mu powiem, ze mi przykro, to on rzuci wszystko i przybiegnie. A to tak nie dziala. Pod wplywem czyis wyrzutow nie zapragniesz spedzac czasu z ta osoba, musi byc inna motywacja.
    • blue_romka Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 04.04.11, 15:57
      Chodzi Ci o to, żeby facet bawiąc się z dziećmi jednocześnie pisał do Ciebie smski albo dzwonił?
      • menodo Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 05.04.11, 09:44
        Tez na to zwrocilam uwage:)
        To potwor z niego musi byc, chlop bez serca. Kobita czeka na tego smska, chocby jedno cieple slowko napisal, a on nic - zabawia sie z dzieciakami :D

        A te dzieciaki, ktore bezczelnie pytaja, czy tata wroci do mamy albo czy pani nie moglaby znalezc sobie innego pana - to zle wychowane chyba?
    • mama_myszkina Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 04.04.11, 18:36
      Coz, facet jest dobrym ojcem. To zle?
    • korag1000 Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 04.04.11, 21:18
      Widzisz ta sytuacja już się nie zmieni. To czy jest dobrym czy złym ojcem nie nam oceniać. To wiedzą jego dzieci. Natomiast stosunek jego Ciebie jest jak najbardziej nie w porządku. Pomyśl tylko jeśli się kogoś kocha to się za nim tęskni, pragnie się z tą osobą spędzać dużo czasu itp. Wy się spotykacie dopiero 9 miesięcy i jeśli już mu wystarczą tylko chwile z Tobą to co będzie dalej.
      Ja mieszkałam kiedyś z facetem, który jak przyjeżdżał jego syn ( każdy weekend i przynajmniej dwa razy w tygodniu ) zmieniał się nie do poznania. Już nikt inny nie był dla niego ważny. Nawet moje dziecko było złe (miało wtedy 3 latka, jego syn 7 ) bo nie robiło jak Kuba kazał. Jeśli coś co było na obiad nie smakowało synusiowi musiałam szybko gotować coś innego. Potem wychodził z nim gdzieś a my nie mogliśmy bo "twoje dziecko jest za małe zostań z nim w domu". Jak się w końcu zbuntowałam kazał nam się wyprowadzić i nie obchodziło go że nie mamy gdzie. Kobieto postaw się, powiedz że tak dalej być nie może. A jeśli nie to go po prostu zostaw
      • wielbicielnaruto Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 05.04.11, 09:41
        A znasz określenie - piąte koło u wozu?
        • mozambique Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 05.04.11, 10:22
          raczej proste - autorka sluzy panu do miłego spędzania wolnych chwil

          dostala od niego czytelny sygnał = od mojego prawdziwego życia WARA !!, nie ma NAS, jestem JA i TY

          jesli pan akurat nei pracuje, nie spotyka sie z kumplami ,i nie spedza czasu z dziecmi to zgadza sie je spedzac z autorka

          na jego warunkach i wg jego woli , w czasie i miejscu jakie on ustali , w sposób które jemu pasuje

          Autorko - coś chyab trzeba by z tym zrobić
    • sanciasancia Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 05.04.11, 10:14
      Facet poważnie podchodzi do swojego ojcostwa. I dobrze.
      • velluto Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 05.04.11, 10:23
        sanciasancia napisała:

        > Facet poważnie podchodzi do swojego ojcostwa. I dobrze.

        Uważasz za normalną sytuację, że kiedy są dzieci to nikt i nic poza nimi nie istnieje? WOW, dla mnie jako matki - to po prostu chore.
        • sanciasancia Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 05.04.11, 11:58
          Tak. Uważam, że w przypadku, gdy mężczyzna ma kontakt z dziećmi kilka razy w tygodniu, w momencie, kiedy ma ten kontakt, powinien się na nich maksymalnie skupiać.
          W przypadku, gdy jest się z dzieckiem na codzień, podejście może być bardziej "luźne".
    • jak.z.nut Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 05.04.11, 10:28
      On widuje swoje dzieci TYLKO co 2 weekend i 2 dni w tygodniu, dla kochającego rodzica taki układ zawsze jest krzywdzący. Wydaje mi się ze powinnaś troszkę przystopować i pozwolić by czas spędzany z dziećmi był tylko ich. Masz dziecko..zapewne sama czasem poświęcasz się tylko jemu i wszelkie "nakazy kontaktu " z zewnątrz bywają po prostu irytujące.
      • mozambique Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 05.04.11, 10:37
        ale jego dzieci , sądzac po wieku , sa juz odpieluchowane, nie wymagaja karmienia łyżeczką , podcierania pupy i bezwarunkowego tzrymania za reke na spacerze
        dlaetego wymówka ze pan nie moze ODEBRAC telefonu ani zadzwonic nawet przez minute bo JEST Z DZIEĆMI jest mocno dziwna , tzn ze bez przerwy patrzy im głeboko w oczy czy co ? nie chodzi do wc i ani na chiwle nie wychodzi z pokoju bo JEST Z DZIECMI ?

        a teraz jeszce doczytalam ze pan spedza ten czas w domu EXi !
        no to jzu jasne , to nie dzieci ale EX jest powodem , ów pan zapewne nie chce w obecnosci EX poakzywać ze w jego zyciu jest jaka inna kobieta ,
        dlaczego ? w niespelna rok po rozwodzie ?

        no to chyba mozna sobie odpowiedzieć
        • melani73 Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 05.04.11, 10:48
          Facet ewidentnie nie raktuje cię poważnie-a już tym bardziej nie wygląda na to, aby planował z toba swoją przyszłość.
          W przeciwnym razie-największą frajdą byłoby spędzanie wspólnego czas t.j. ty+twoje dziecko oraz on +jego dzieci..
          Np. wesołe miasteczko...Dinopark..Wypad nad morze...
          ale jak widzę-pan od tego raczej sie miga.
          • menodo Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 05.04.11, 10:52
            > Facet ewidentnie nie raktuje cię poważnie-a już tym bardziej nie wygląda na to,
            > aby planował z toba swoją przyszłość.
            > W przeciwnym razie-największą frajdą byłoby spędzanie wspólnego czas t.j. ty+tw
            > oje dziecko oraz on +jego dzieci.."

            Dla kogo przepraszam bardzo bylaby to frajda? Dla dzieci, ktore pytaja, kiedy tata wroci do mamy?
            • melani73 Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 05.04.11, 11:04
              Tak, dla m.in. dzieci, które nie zyłyby w dziwnej ułudzie i nadziei "że tata wróci"
              a tatauś sam podsyca takowe podejście dzieci swoim zachowaniem.
            • tully.makker Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 05.04.11, 11:35
              Dla kogo przepraszam bardzo bylaby to frajda? Dla dzieci, ktore pytaja, kiedy t
              > ata wroci do mamy?

              Jesli pan nie planuje powrotu do Exi, to powinien jak najszybciej przestac ludzic dzieci nadzieja, ze to sie stanie. Dla ich dobra przede wszystkim.
        • menodo Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 05.04.11, 10:48
          "a teraz jeszce doczytalam ze pan spedza ten czas w domu EXi !
          no to jzu jasne , to nie dzieci ale EX jest powodem , ów pan zapewne nie chce w obecnosci EX poakzywać ze w jego zyciu jest jaka inna kobieta ,
          dlaczego ? w niespelna rok po rozwodzie ?

          no to chyba mozna sobie odpowiedzieć "

          No to wszystko jasne: pan wcale nie bawi sie z dziecmi tylko seksi sie z eksi :D Dlatego tych esemeskow nie ma czasu wysylac :D
          Podly jest wiec bardzo, szuja po prostu, niegodna wysubtelnionych uczuc autorki watku.
          • mozambique Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 05.04.11, 11:11
            a ty jzu myslec nei umiesz

            nie pislam nic o seksie tylko o tym ze wobencosci bylej zony unika jakiegokolwiek kontaktu z obecna partnerka, nawet telefonu , jakby ona w ogóle nie stniala
            od rozwodu minelo w sumie niewiele czasu,moze PAn jeszce rozwodu "nie przebolał" nie doszedl do absolutnej rownowagi przy kórej spokojnie z lużńą głową patzry sie w przyszłośc i ma sie ochot e budowac nowyu zwiazek

            moze boi sie jakos bylej zony, moze obawia jej reakcji, moze nie chce szantazu dziećmi a moze po prostu chce jej pokaza ze nie wszytko starcone , róznie bywa

            żałoba porozwodowa zwykle sowje trwa a rzucanie sie w nowy zwiazek od razu po rozwodzie to najwiekszy bład jaki mozna zrobic
            taki zwiazek ma byc tylko plastrem na wielką rozjątzroną ranę
            • menodo Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 05.04.11, 12:29
              Nie wiem, moze nie umiem myslec, ale sie staram.

              Fakt, ze na razie nie miesci mi sie w glowie, aby oczekiwac od faceta, z ktorym sie jest 9 miesiecy, a ktory jak rozumiem jest swiezo po rozwodzie - ze bedzie do mnie pisal czule esemeski kiedy spotyka sie ze swoimi - to akurat jestem sobie w stanie wyobrazic - gleboko poranionymi dziecmi.

              Ktos tu napisal, ze dzieci sa juz przeciez odpieluchowane, wiec o co chodzi. Dla mnie - szok, ze ktos moze nie rozumiec, w jakim stanie emocjonalnym moga byc takie dzieci.
              • mozambique Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 05.04.11, 12:51
                Fakt, ze na razie nie miesci mi sie w glowie, aby oczekiwac od faceta, z ktorym
                > sie jest 9 miesiecy,

                w takim zwiazku jak najbardziej mozna od faceta nie tylko oczekwiac ale i wymagac

                "ktory jak rozumiem jest swiezo po rozwodzie"
                takie facet nie powinieni wogóle wchpodzic "w związeK" jezeli sam sie nie odbił od tej psychicznej masakry -
          • tully.makker Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 05.04.11, 11:37
            > No to wszystko jasne: pan wcale nie bawi sie z dziecmi tylko seksi sie z eksi
            > :D Dlatego tych esemeskow nie ma czasu wysylac :D

            Jestes glupia, czy tylko udajesz?

            Powszechnym problemem sa ataki szalu bylych malzonkow gdy ktos znajduje sobie nowego partnera. Nie jest dziwne, ze chce sie takiej sytuacji uniknac bez potrzeby - i pytanie - czy tu jest potrzeba, czy nie?
            • menodo Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 05.04.11, 12:38
              > Jestes glupia, czy tylko udajesz?"

              Jestem glupia:D
              Nie mieszcza mi sie w glowie problemy pani, ktora cierpi, ze pan nie przysyla jej esemeskow kiedy spotyka sie z dziecmi:D

              Ale swiat jest wielki i naprawde latwo mozna znalezc sobie pana, ktory potomstwa albo nie posiada, albo posiada - ale nawet gdy sie z nim spotyka, jest dostepny na fejsie.
              Dzieci maja racje:D
        • jak.z.nut Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 05.04.11, 13:19
          Jeszcze raz: widzi dzieci tylko co jakiś czas, zakładam, ze jako kochający rodzic chce i robi wszystko, żeby te krótkie chwile były satysfakcjonujące. Patrzenie w oczy może odpada ale już jakaś gra planszowa czy rowery, spacery, basen, wymagają większego zaangażowania, zwłaszcza jeśli ten czas poświęca się na rozmowę z dziećmi. Będąc matką sama nie lubię jak przerywa mi się zajęcia wspólne z synem (nastolatkiem) - wyłączam telefon, zwłaszcza że dużo pracuję i stawiam na jakość takich chwil.
          Czy dorosła kobieta musi akurat wtedy mieć kontakt z nim skoro pozostałe dni tygodnia są jej??
          A jeśli nie są, musi liczyć się z tym że facet o niej poważnie nie myśli.
          • verdana Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 05.04.11, 13:25
            W sąsiednim watku oburzenie, ze pan śmie przyprowadzać dziecko do nowej zony i rodzeństwa, ze powinien olać żonę i poświęcić czas wyłącznie synowi, izolujac go całkowicie od nowego życcia i od jego własnego rodzeństwa.
            W tym wątku oburzenie,z ę dwa razy w tygodniu pan spotykając się z dziećmi poswięca im cały czas, zamiast być stale dostępny pod telefonem i w czasie spotkań z dziećmi wysylać czułe esemesiki i rozmawiać z nową panią.
            Nie rozumiem - czas dla dzieci to czas dla dzieci, ostatecznie chyba można przezyć parę godzin bez kontaktu. A jesli nie mozna i uznaje się, że nalezy przerwać zabawę czy rozmowę z dziecmi, widywanymi rzadko, aby porozmawiać z nową partnerką - to znaczy,z e się ma nierealistyczne oczekiwania, albo - co bardziej prawdopodobne - ze uważa się dzieci partnera za kogoś, z kim należy rywalizować o uczucie.
            • menodo Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 05.04.11, 13:43
              Hehe, moim zdaniem lobby pan, ktore walczy o facetow z odzysku, tworzy jakis absurdalny swiat wartosci i norm zachowan, w ktorym "odpieluchowane dziecko" z poprzedniego zwiazku jest nikim w porownaniu z nowa pania taty i jej potrzebami czulych esemisikow :D
            • tully.makker naprawde nie widzisz roznicy? 05.04.11, 15:04
              W sasiednim watku problemem bylo nie spedzanie czasu z nowa rodzina ojca, tylko uzasadniona obawa matki o kwalifikacja moralne nowej pani do sprawowania opieki nad jej dzieckiem. O kwalifikacjach ojca nie wspomne, bo teraz obowiazuje trend ze fakt bycia ojcem upowaznia do kontaktoe z dzieckiem nawet alkoholikow czy kryminalistow. Ok, ojciec jest ojcem, nawet jesli sie puszcza, podrzuca rodzine, czy chce oskubac byla zona ze wspolnego majatku. Ale czym innym sa kontakty z obca pania watpliwej konduity.

              Turaj mamy inna sytuacje - dwoje rozwiedzionych i poharatanych przez zycie ludzi usiluje zbudowac nowy zwiazek, zachowujac spokoj i rozsadek. Znaja sie krotko - 9 miesiecy - ale juz na tyle, by mozna bylo od czasu do czasu spedzic czas w wiekszym gronie - uwzgledniajacym nozwego partnera i jego potomstwo.

              No chyba ze ten nowy partner jest zapchajdziura czy pogotowiem seksulanym i planow na dalsza wspolna przyszlosc nie ma. Tylko po co w takim razie robic kogos w bambuko i udawac, ze plany sa?
              • zuzi.1 Re: naprawde nie widzisz roznicy? 09.04.11, 17:25
                A ja się zgadzam z Twoim zdaniem Tully w pełni, gdyby Panu na nowej Pani zależało mógłby się spotykac z powodzeniem ze swoimi dziecmi razem z nową Panią i jej potomstwem, z przyjemnością dla wszystkich...
            • claudel6 Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 06.04.11, 23:06
              ja nie dzwonię do swojego faceta, jak sie spotyka z matką, a gdyby miał dzieci...no to ten czas byłby tylko ich i swiety.
              autorka zachowuje się jak jakaś nieopierzona siksa i dziwne, że nie widzi nierealności/niestosownosci swoich oczekiwań.
          • mozambique Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 05.04.11, 13:38
            Czy dorosła kobieta musi akurat wtedy mieć kontakt z nim skoro pozostałe dni tygodnia są jej??

            no wlasnie wtym sęk ze pozostale dni tygodnia tez nie są jej

            ciekawe w ogóle ile czasu jest "jej" ?
            • jak.z.nut Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 05.04.11, 14:37
              Autorka nigdzie na napisała, ze narzeka na brak zainteresowania swoją osobą, kiedy jej "partner" nie ma u siebie dzieci.
              • mozambique Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 05.04.11, 15:07
                "Mój partnerco do naszegio związku okreslił że traktuje go poważnie i chce dązyc do budowania ze mną przyszłosci. "

                jak dla mnie opis calej sytuacji nie spelania warunków "budowania ze mną przyszłości"
                • noname2002 Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 05.04.11, 21:34
                  Ja się zgadzam z Verdaną, mnie to też wygląda na jakąś niezdrową rywalizację z dziećmi partnera. Naprawdę dorosła kobieta nie może przeżyć kilku godzin bez odpowiedzi na smsa?
                  • nufka.sztuka Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 15.05.11, 22:17
                    A dzieci w wieku 5 i 9 lat nie moga przezyc minuty bez wbitego w nie wzroku tatusia? No bez jaj, jak macie swoje dzieci to tez 24/7 trwacie w czuwaniu i pogotowiu bez zadnych innych kontaktow ze swiatem?
                    • noname2002 Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 16.05.11, 09:33
                      "A dzieci w wieku 5 i 9 lat nie moga przezyc minuty bez wbitego w nie wzroku tat
                      > usia? No bez jaj, jak macie swoje dzieci to tez 24/7 trwacie w czuwaniu i pogot
                      > owiu bez zadnych innych kontaktow ze swiatem?"
                      Właśnie w tym rzecz,że on nie jest z dziećmi 24/7 tylko czasami, więc to, że się chce na nich skupić jest zrozumiałe. Jak się spotykam z kimś dla mnie ważnym, to też w trakcie spotkanie nie rozmawiam przez telefon ani nie piszę smsów, bo to zwyczajnie niegrzeczne.
                      • nufka.sztuka Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 16.05.11, 10:08
                        Masz racje, ze:
                        > on nie jest z dziećmi 24/7 tylko czasami, więc to, że się chce na nich skupić jest zrozumiałe.
                        Jak najbardziej zrozumiale. Jednak:
                        > Jak się spotykam z kimś dla mnie ważnym, to też w trakcie spotkanie nie rozmawiam przez telefon ani nie piszę smsów, bo to zwyczajnie niegrzeczne.
                        OK, a jak Ci sie za przeproszeniem siku zechce, to tez wstrzymujesz sie z zalatwieniem swojej potrzeby? ;) Juz nie mowiac o grubszej sprawie :D

                        Skupienie sie na dzieciach OK, ale gdzies jest ta granica wg mnie i nie dajmy sie zwariowac. Poza tym watpie, zeby dzieci tez caly dzien przebywaly na wysokich obrotach - a kiedy one np. odpoczywaja przed TV i ogladaja bajke, albo sa zajete jedzeniem, to chyba mozna wygospodarowac minute na rozmowe czy napisanie esa? Dla chcacego nic trudnego. A dalszy ciag, ktory dopisala autorka, tylko to potwierdza. Panu od poczatku srednio zalezalo, to po co bedzie sie wysilal na jakies esy. Mozna sie przeciez zaslonic dziecmi.
    • demonsbaby Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 07.04.11, 07:24
      Najlepszym doradcą jest spokój i czas. Wydaje mi się, że oczekujesz od partnera 100% zaangażowania jak od byłego męża podczas podbojów o twoją rękę. Niestety, oboje - jak sama wspomniałaś, macie duży bagaż niemiłych doświadczeń, stąd entuzjazm może pozostawiać wiele do życzenia. Z tego co napisałaś, zrozumiałam, że odgrywasz rolę drugoplanową co 2 tygodnie i 2 razy w ciągu tygodnia. Jesteś zła, bo partner nie wykazuje entuzjazmu na spotkania z tobą tylko w tym czasie, tzn. spotykania z dziećmi. Możliwe, że ciężko jest tobie pojąć, że w przeciwieństwie do ciebie, on dzieci nie ma przy sobie codziennie, a jak już ma z doskoku to chce być tylko dla nich, bo ciebie ma codziennie. Możliwe też, że twój partner nie chce, żebyś była odbierana przez dzieci jako rywalka ich mamy - a przecież sama świadczyłaś takim sytuacjom, kiedy dzieci komentowały twoją obecność. Zatem na ułożenie tych relacji potrzeba czasu, a ty tego nie jesteś w stanie uszanować. Partner zapewnia ciebie o poważnych zamiarach w stosunku do twojej osoby, ale na dzień obecny chce zapewnić poczucie bezpieczeństwa swoim dzieciom. Czy twój eks mąż też zabiega o bezpieczeństwo twojego dziecka, czy może tak się nie dzieje?
      Jeżeli jednak oczekujesz innych relacji partnerskich, a nie umiesz uszanować jego więzi z dziećmi, to może lepiej poszukać faceta bez zobowiązań lub z zobowiązaniami, które nie są traktowane poważnie, kiedy cały entuzjazm w zaangażowanie emocjonalne będzie poświęcane tylko tobie.
    • efi-efi Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 07.04.11, 20:55
      ki-nka napisała:

      > Jestem z mężczyzną rozwodnikiem od 9 miesięcy.
      - Tzn. Wy razem jesteśce 9 m-cy, tak? A kiedy on się rozwiódł?

      >ja i on jestesmy po przejsciach (zdrady w małżeństwie).

      - Rozumiem, że żona go zdradzała?

      >Spędza z nimi
      > co drugi weekend i 2 dni w tygodniu po południu (w domu swojej ex).

      _Dlaczego w domu ex, ma jakieś ograniczenia wydane przez sąd?




    • politanczykowianeczka Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 13.04.11, 15:22
      "Wszystko jest delikatne i czasem b. ciężkie, od jakiegoś czasu mam taki moment
      > zatrzymania i zapytania siebie czy rzeczywiście w tym układzie będzie mi dobrze"

      Ja żyję w takim układzie. Jestem z drugim mężem prawie 20 lat. Jak zaczęliśmy być ze sobą sytuacja była niemal identyczna, jak twoja. Są chwile szczęśliwe, ale to tylko chwile. Teraz, kiedy dzieci są dorosłe. Jednak to cały czas dwie, odrębne rodziny. Ja dążę do tego, żeby mojemu dziecku i jej rodzinie było dobrze, co rodzi u niego zazdrość. I w drugą stronę. Dla niego najważniejsze jest dobro jego dzieci, przez co nie mamy wspólnego majątku, nie możemy nic zmienić, bo każde sie boi, żeby w razie czego obce dzieci nie dziedziczyły. Jest to bardzo, ale to bardzo trudny układ. Ja przez lata wpadałam w różne histerie, choć jestem odpowiedzialną i opanowaną osobą, poza tym właśnie tematem.
      Gdybym jeszcze raz stanęła przed takim wyborem, jak te 20 lat temu, nigdy przenigdy nie brnęłabym w takie trudne emocjonalnie życie. Bo wiem, że to się nie zmieni. A na to latami miałam nadzieję.
      Moja rada jest aby próbować jednak poznać kogoś innego.
    • lejla81 Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 14.04.11, 15:11
      A ja sądzę, że nie warto go przekreślać. Ja też jestem w podobnej sytuacji i zdarzało się, że dla mojego partnera dzieci również były wymówką od spotkania.Poprawiło się od kiedy zamieszkaliśmy razem. Czy u Was są jakieś perspektywy na wspólne mieszkanie? Wydaje mi się, że 9-miesięczny związek pozwala już na jakieś konkretniejsze plany. My zamieszkaliśmy razem po roku znajomości.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 16.04.11, 08:28
      I bardzo słusznie, że się Pani zastanawia. Dziewięć miesięcy to czas na tyle długi, że można rozpoznać dynamikę wzajemnych potrzeb w związku i sposób ich realizowania oraz rozpoznać siebie na podstawowym poziomie. Jednocześnie na tyle krótki, że dużo jeszcze się w takim związku może zmienić wraz z wzajemnym poznawaniem siebie.
      Jesteście Państwo w trakcie planowania tak zwanej "rodziny rekonstruowanej". Każde z Was wnosi w związek inne doświadczenie relacji z własnymi dziećmi. Te dzieci też wnoszą swoje doświadczenie, a są na tyle małe, że manifestują je wyłącznie zachowaniem. Proszę też pamiętać, że każdy z Was potrzebuje inną porcję czasu na przyswojenie życiowych zmian. U dzieci, które mają inną motywację niż Państwo, np: nie dopuścić do nowego związki ojca, ten czas może być dłuższy.
      Takie związki jak Pani muszą wypracować sobie własny kod postępowania. Nie ma dla nich sztywnych reguł. Nadto wzajemne relacje będą z czasem się zmieniać i na to trzeba będzie reagować na bieżąco.
      Teraz ma Pani przedsmak tego jak ze swoimi dziećmi funkcjonuje Pani partner. Może Pani wprowadzać korekty i żądać ich, ale też musi Pani obserwować czy partner jest w tym sztywny czy też jest gotów na modyfikacje.
      Sobie musi Pani odpowiedzieć czemu wchodzi Pani w rywalizację z jego dziećmi. Czemu tak ważne jest aby każdorazowo realnie zapewniał Panią, że jest Pani ważna dla niego. Czemu nie może Pani przenieść swojego pozytywnego doświadczenia z nim kiedy jesteście razem, na okres kiedy partner jest z dziećmi. Czy myśli Pani, że wtedy jego uczucie do Pani ulega zawieszeniu? Że ono znika bezpowrotnie? Skąd taki lęk? Czy wynika on z jakiś Pani doświadczeń czy z faktycznie drastycznie frustrującego zachowania partnera ?
      Kiedy Pani odpowie sobie szczerze na to naprawdę poważne pytanie, może poczuje Pani ulgę, że nie wszystkie działania partnera są obliczone przeciwko Pani i Waszemu związkowi.
      Ale po przemyśleniach może Pani dojść do wniosku, że takie zapewnienia są Pani niezbędne a partner ich nie zaspokaja, bo nie chce lub nie umie.
      Wtedy będzie czas na decyzję czy to dobry i rokujący związek dla Pani czy nie. Ale też wtedy jakakolwiek decyzja będzie dojrzała i uwzględniająca obie strony. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • ki-nka Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 17.04.11, 12:19
      Dziękuję Wam bardzo za wszystkie słowa również Pani psychoterapeutce.
      W tym momencie jestem na etapie zastanwiania się i szalowania tego wszystkiego swoich potrzeb, tego związku, dzieci.

      Mam wielką prośbę czy mogę prosic o prywatną wiadomośc od tully i lejli81 na moją skrzynkę chciałbym byc z Wami w kontakcie jeżeli mogę mailowym, dziękuję.
      ki-nka@gazeta.pl
    • ki-nka Re: Moje i jego dzieci nasz stosunek 19.04.11, 16:31
      odeszłam....w sumie jak zaczęły sie problemy z dziecmi to oziębiło się a on stwierdził, że chyba mnie nie kocha. i nie wie czy che ze mną byc. Lepiej później niż wcale. Mam pustkę emocjonalną i poczucie że za bardzo się zaangażowałam. Był moment że zarzucałam sobie że może coś za dużo powiedzialam wymogłam, nie tak jak trzeba. ale to bez sensu.
      NIe wiem ale dla mnie ten człowiek ma dwa twarze, jak ma takie emocje jest taki a jak taki to jest o 180 stopni inny.

      Dziękuję za słowa wsparcia.
      • zuzi.1 ie z uwage: Moje i jego dzieci nasz stosunek 19.04.11, 21:22
        Nie obwiniaj się, nie warto, facet nie był z Tobą szczery, może właśnie z uwagi na ten defekt dwulicowości zostawiła go żona... kto wie... na pewno miał jakiś problem..., ciesz się raczej, że nie zostałas jego kolejną żoną...
        • nowy99 Re: ie z uwage: Moje i jego dzieci nasz stosunek 20.05.11, 23:14
          Brak uczucia z jego strony rysuje sie od pierwszych zdan calego watku.
          Dla mnie ten facet lazil do bylej, ciekawy jest powod rozwodu. Moze tez on nie wyobrazal sobie zycia z dziecmi na odlegosc i wrocil do zony, nawet jesli juz nie jest pewien uczucia do niej. Po prostu wolal sprobowac jeszcze raz niz brnac w nowe, jakies przerazająco obce...
          Ten facet w nowym ukladzie uaktywnial sie jakby jedynie z wieczora, gdy mu sie na amory zbieralo. Obrzydliwy byl.

          Spotkalam sie tez ze stwierdzeniem u facetow, ze nie beda chowac cudzych dzieci zamiast wlasnych, zyjacych z dala od nich. Moze to tez go przeroslo. Bo malo kto kochacudze dzieci, lubimy owszem dzieci jako dzieci, dzieci sa fajne, ale tak 24/dobe czyjes dziecko zamiast swoje?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja