ki-nka
04.04.11, 13:41
Piszę do Pani bo mam problem i nie wiem jak do niego podejsc i jak go rozwiązac. To bardzo delikatna sprawa.
Jestem z mężczyzną rozwodnikiem od 9 miesięcy. Ja mam jedno dziecko w wieku 3 lat, on 2 wieku 5 i 9 lat. Obydwoje jesteśmy po rozwodzie, nie mieszkamy razem. O przyszłości bardzo trudno rozmwiac bo i ja i on jestesmy po przejsciach (zdrady w małżeństwie).
Wszystko jest delikatne i czasem b. ciężkie, od jakiegoś czasu mam taki moment zatrzymania i zapytania siebie czy rzeczywiście w tym układzie będzie mi dobrze. Na początku było ok wspólnie spędzane weekendy z naszymi dziecmi, wiadomo że każde dziecko miało inne potrzeby i ja z moim dzieckiem byłam na uboczu on zajmowała się swoimi ja swoim ale razem, czasem była to wymiana, wspólna rozmowa. Jego dzieci co chwile zadają pytanie czy on wróci do swojej byłej zony, czasem jakies uwagi że ja mogłabym sobie kogos innego znalezc, czasem jest ok ale czasem b. ciężko.
Jednak z czasem ewidentnie zaczeła się wykształcac oddzielnośc. Spędza z nimi co drugi weekend i 2 dni w tygodniu po południu (w domu swojej ex). W tym czasie normalnie nie istnieje, jak jedzie do nich albo jak ma weekend i ja nie zadzownię wiem, że on w ogóle nie zadzwoni, nie zapyta się czy nawet nie przyślę sms-a. Wszelkie telefony są dopiero po spotkaniach, dzieciom funduje wszystko, jest w stanie zrobic dla nich wszystko.
Niedawno zdecydowałam się delikatnie powiedziec mu o swoich obawach a było to w sytuacji, kiedy dosyc długo się nie spotykaliśmy, potem ja wyjechałam i wróciłam, a był to weekend myślałam, że chociaz zaprosi mnie na herbatę do siebie z moim dzieckciem zobaczyc się pogadac. Niestety jak zadzwoniłam odpowiedział, że to nie ma sensu bo z dzieciakami gdzies idzie, cały dzień nie było kontaktu a ja się poczułam jak intruz. Oczywiście po skończonym czasie i końcu weekendu jak już odwiózł dzieci był jego telefon ale to dla mnie straszne, że jestem zawsze "po". Delikatnie powiedziałam mu o swoich obawach. Stwierdził, że jestem niesprawiedliwa i mnie nie rozumie i jak będe miała starsze dziecko to może to zorozumie, a dzieci zawsze będą dla niego najważniejsze poniewaz one go b. potrzebują.
Ja też to rozumiem bo mam jedno dziecko i też jest dla mnie najważniejsze, również fakt tego że on je rzadko widuje. ale dziwnie się czuje kiedy mnie nie ma jak oni są, a kiedy ich nie ma jestem super i nagle istnieje. Ja rozumiem zaangazowanie w zabawy itp, ale moim zdaniem ignorancja drugiej osoby - bo dzieci są dla mnie najważniejsze to ciężkie. NIe wiem co zrobic b. go kocham ale nie wiem czy wytrzymam w takim dziwnym klimacie.
Wiem, że sytuyacja kest inna bo ja córkę mam na codzień a on dzieci w weekendy.
Może coś ze mną jest nie tak, nie jestem osobą, która chciałaby bytc w 100% centrum zainteresowania ale dziwnie się czuję w sytuacji kiedy ktoś o mnie pamięta jak ma czas wolny. Mieliśmy się wybrac na wspólną majówkę - to w sumie byął moja propozycja ja chciałam gdzies jechac poprosiłam go, potem się okazało że będą dzieci - wszystko ok bo ja też będe z dzieckiem, ale się zastanwiam czy taki wyjazd ma sens w układzie od rana do wieczora spędzam z dziecmi a ty nie istniejesz a wieczorem widzę Ciebie i jestes dla mnie ważna. Mój partnerco do naszegio związku okreslił że traktuje go poważnie i chce dązyc do budowania ze mną przyszłosci.