Do p.Agnieszki - dziękuję Pani.

04.04.11, 16:43
Pani Agnieszko, chcę Pani podziękować za Pani odpowiedź na mój wątek "Toksyczna matka-potrzebuję rady i wsparcia". Otrzymałam tam odpowiedź i wsparcie nie tylko od Pani, ale też od innych osób (którym również szczerze dziękuję i dziękowałam w moim wątku).
Zdecydowałam się podziękować Pani osobno, ponieważ Pani odpowiedź dała mi naprawdę duuużo do myślenia:

"Niestety, ten typ relacji z mamą nie zmieni się. Dlatego nie dziwią mnie jej obecne reakcje. Pani zmiany, dojrzewanie, to nawet późniejsze, uniezależnianie się, przez mamę będą traktowane jako objawy odrębności, której mama u nikogo znieść nie mogła. Przecież za to właśnie nadal ma nienawistne uwagi o Pani ojcu i za to Was biła jako dzieci. To jej zachowanie, dla Pani okrutne, jest kawałkiem jej tożsamości, cokolwiek by o tym sądzić.
Liczenie zatem , że mama się zmieni zgodnie z Pani oczekiwaniami jest w dalszym ciągu oczekiwaniem osoby zależnej. Także zerwanie wszelkich kontaktów. Kontakty niech zostaną, bardziej może asertywne i stanowcze, niech natomiast staną się niezależne Pani decyzje na które nastrój mamy i jej stany nie powinny mieć wpływu. Jako dorosła osoba musi się Pani nauczyć znosić takie zachowania bez naruszania własnej spójności. . Mama, z tego co Pani napisała nie jest zdolna do działań reparacyjnych. Zatem nie ma co łudzić się , że naprawi Pani krzywdę. Z tym musi się Pani uporać sama jako z bardzo trudnym doświadczeniem. Psychoterapia na pewno w tym pomoże. Agnieszka Iwaszkiewicz "


Na Pani odpowiedź zareagowałam najpierw bez większej wiary i przekonania (dałam temu wyraz w swoje odpowiedzi :) ). Jednakże to co Pani napisała nie dawało mi spokoju. Zwłaszcza o tym, że muszę budować własną wartość i asertywność bez zrywania kontaktów, bo takie zerwanie nic nie da. Długo nad tym myślał... potem miałam rozmowę z moją matką .... byłam asertywna jak nigdy dotąd. I wówczas uświadomiłam sobie, że ma Pani całkowitą rację. Bo chociaż rozmowa była trudna to nauczyła mnie bardzo dużo np.: że potrafię być asertywna, że mogę nie godzić się na pewne rzeczy czy zachowania matki i jej to powiedzieć, że mogę jej powiedzieć kocham cię i zachować własną odrębność we wszystkich innych sprawach także emocjonalnych (a co ona z tym zrobi... to już jest jej sprawa). Rozmowa ta wiele ode mnie wymagała ale też dała mi dużo siły, a potem po opadnięciu emocji dużo do myślenia. Zrozumiałam też, że jeśli zerwę kontakty z matką stracę część możliwości pracy nad sobą i na tym na czym mi najbardziej zależało - na wypracowaniu własnej niezależności.Zrozumiałam też, że tak jak zachowanie matki stanowi integralną część osobowości mojej mamy, tak samo moja matka stanowi integralną część mojej przeszłości - nie mogę sobie poukładać jednego odrzucając drugie. Nie wiem jak ułożą się w przyszłości moje stosunki z matką, ale dzięki Pani odpowiedzi pojęłam, że ja muszę poradzić sobie z własnymi demonami we własnej pracy nad sobą, że moim problemem nie jest matka jako osoba tylko to jak reaguję na jej zachowanie i emocje i jakie granice jej stawiam. Nie patrzyłam dotąd na to w ten sposób, dzięki Pani to się zmieniło. Dlatego Dziękuję Pani za to spojrzenie.

------------------
O dzieciach i ich rozwoju, o mamach, o kobietach, o rodzicach - czyli jak to jest być mamą :-)
www.etatowa-mama.blogspot.com/
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Do p.Agnieszki - dziękuję Pani. 05.04.11, 11:44
      Bardzo się cieszę, że to co napisałam przydało się Pani w drodze do zrozumienia siebie. Cieszę się także, że nie odrzuciła Pani mojej perspektywy patrzenia na Pani relację z mamą, ale poddała ją Pani swojej refleksji.
      Odrzucenie czy zerwanie kontaktów to czasem najprostsze rozwiązanie. Może mieć jeden mankament: bywa zbytnim uproszczeniem. Tym stwierdzeniem odnoszę się tylko do Pani sytuacji, nie do innych spraw, gdzie jest to jedyne rozwiązanie. Życzę Pani aby relacja z mamą oprócz poprawy stosunków przyniosła Pani pogłębioną wiedzę na swój temat. Agnieszka Iwaszkiewicz
Pełna wersja