po co mu rodzina?

05.04.11, 21:23
chodzi o mojego meza. Jestem załamana stanem naszego malzenstwa, a jestesmy razem dopiero dwa lata. Przed ślubem spotykalismy sie dosyc rzadko - zwiazek na odległosc, po ślubie przeprowadzila sie za granice domeza (ma b.dobra prace) mieliśmy robić razem wiele rzeczy, których wczesniej nie mogliśmy ze względu na dystans. Jednak tak sie nie stało. Przyjaciele meza pozostali jego przyjaciolmi, wychodzil z nimi beze mnie. Kiedy powiedzialam mu,ze nastenym razem wychodze z nimi moj maz postanowil sie wiecej z przyjaciolmi nie spotykac i od tamtej pory wini mnie za to, ze zabraniam mu miec przyjaciol. Pragne podkreslic,ze ja zabieram go ze soba na spotkania z grupka moich znajomych. Maz zablokowal mnie rowniez na facebooku, przez dwa lata klamal,ze nie uzywa.Wydalo sie niedawno,ze jest aktywny,na moja prosbe zeby mnie odblokowal usunal swoj profil.

Mamy coreczke, nieplanowana, ale kochana, zajmuje sie nia tylko ja.maz poswieca jej gora 30min dziennie, reszte czasu po pracy spedza grajac w gry on line.gdy prosze go,zeby z nami posiedzial denerwuje sie na mnie.W nasza pierwsza rocznice slubu rowniez gral i ogladal pornosy!!!po romantycznej kolacji od razu pobiegł do komputera. nie dostaje od niego prezentow na urodziny czy imieniny. Kłócimy sie prawie non stop. nasza rozmowa jest codziennie taka sama. przez samotność w miejscu w którym mieszkam i przez zmęczenie opieką nad dzieckiem lekarz orzekł san przeddepresyjny. Jestem teraz u moich rodziców, boję się wracać,,,co robić?
    • marzeka1 Re: po co mu rodzina? 05.04.11, 22:14
      U mnie w rodzinie kiedyś tak trafiła moja kuzynka: związek na odległość, gdy pan przyjeżdżał okazywał się cudem świata, miało być jak w bajce, a był koszmar.
      Tak naprawdę nie mieliście kiedy się dobrze poznać, mieliście za to jakieś tam wyobrażenia o sobie, że "miłość wystarczy, a my się kochamy", ślub i nagłe zderzenie z rzeczywistością, książę okazał się niestrawną żabą.
    • enith Re: po co mu rodzina? 05.04.11, 23:29
      Wiesz co? Miałabyś takie same szanse na udane małżeństwo, gdybyś wyszła za pana Heńka, który mieszka przy rondku na końcu mojej ulicy. Wyszłaś za mąż za człowieka, którego NIE ZNASZ. Przed ślubem nie dość, że byliście parą na odległość, to jeszcze rzadko się widywaliście. Jak i kiedy mieliście się poznać? Może faktycznie panu nie jest potrzebna rodzina? Wygląda na to, że po ślubie i urodzeniu się dziecka mąż nadal radośnie kontynuuje życie singla: wychodzi bez ciebie, unika opieki nad dzieckiem, nie angażuje się w życie rodzinne. Nie wiem też, czy w grę nie wchodzi inna kobieta i to z kręgu jego znajomych, którym do dziś cię nie przedstawił. Sytuacja, gdy on zrywa przyjaźnie, bo ty chcesz z nim wyjść i ich poznać, jest wręcz kuriozalna. To samo z zablokowaniem cię na FB. Na kilometr mi to śmierdzi inną kobietą. A jeśli nie inną kobietą, to kompletnym nieprzygotowaniem do założenia rodziny. Czyim pomysłem był ślub? Jak długo się "znaliście" przed? Bo może nie warto się szarpać w małżeństwie z, wszystko na to wskazuje, kompletnie nieznanym ci człowiekiem?
    • amb25 Re: po co mu rodzina? 06.04.11, 07:05
      Witaj! Ja tez mieszkam za granica. No i najpierw - nie zalamuj sie, choc to latwo powiedziec. Moje dziecie tez jest niepelnosprawne (ww tutejszych kategoriach).
      Przede wszystkim pogadaj z twoimi znajomymi na pewno ktos z nich ci pomoze, albo przynajmniej wyslucha a ty bedziesz mogla zastanowic sie co dalej. Czesc twoich problemow moze wynikac z poczucia samotnosci. Meza na spotkania nie musisz ciagnac a ty wychodz jak tylko masz mozliwosc. Gdyby moj maz zabronl mi wychodzic z przyjaciolmi (bez niego) albo gdyby koniecznie, wbrew mnie chcial isc ze mna, to tez bym sie na niego wsciekla - tutaj doskonale rozumiem twojego meza i tak go podziwiam, ze z tych spotkan zrezygnowal, bo ja bym poszla - na przekor. Popatrz on poswiecil dla ciebie swoich przyjaciol.
      Ogladanie pornosow jakos tez mnie nie bulwersuje - chyba ogladalbym je z nim :). O rocznicach to ja zwykle zapominam, jestem w tym troche jak twoj maz, one nie sa poprostu dla mnie wazne, liczy sie tu i teraz. Moj maz i synek za to pamietaja :).
      Nie wiem gdzie mieszkasz, ale moze sa u Was jakies formy pomocy dla rodzicow z niepelnospawnym dzieckiem, moze sa jakies instytucje zajmujace sie pomoca rodzinie - byloby ci latwiej. Moze sa jakies organizacje polonijne, ktore organizuja spotkania rodzicow z dziecmi (co twojemu dziecku na pewno by sie przydalo).
      Tutaj gdzie ja mieszkam, stan przeddepresyjny, albo nawet depresje sa w stanie stwierdic nawet jak cie boli noga a oni nie moga znalezc przyczyny (!!!- bo wtedy po prostu nie czujesz, ze masz depresje i uwidacznia sie ona w bolu nogi!!!!) i laduja antydepresanty. Wiec na to uwazaj.
      Zostan u rodzicow, jesli nie muszisz wracac, odpocznij, uspokoj sie, nie spiesz sie przede wszystkim. Czasem takie czasowe rozstanie dobrze robi - mozna sie zastanowic co dalej i spojrzec na to z innej perspektywy. My bylismy bliscy rozwodu, wlasnie przez to, ze moj maz zabyt duzo czasu zaczal poswiecac komputerowi (czyt. caly wolny czas i w domu palcem nie kiwnal) i tez klocilismy sie z tego powodu prawie codziennie. No ale to sie zmienilo. Jego wyleczono (bo w pewnym momencie okazalo sie, ze to byl pierwszy symptom choroby - brak sil i ciagle zmeczenie, rozdraznienie - bo wszystko go wkurzalo), ja zmienilam podejscie do niego, on sie wystraszyl rozwodu i wszystko gra.
      Na szcescie moj maz nie robi takich cyrkow np. z blokowaniem konta, jak twoj - moze on jest zazdrosny??
      • noname2002 Re: po co mu rodzina? 06.04.11, 08:53
        A czy gdyby nie ciąża to czy wzięlibyście ślub? Może się czuje "złapany" i się na Tobie odgrywa?
        Bo mnie to wygląda jakby czuł do Ciebie jakąś urazę czy niechęć.
      • kartof-lanka Re: po co mu rodzina? 06.04.11, 09:18
        Alez moje dziecko jest pelnosprawne. Jest zdrowa, ale bardzo wymagajaca. JEsli chodzi ote spotkania, to nigdy mu nie zabranialam na nie wychodzic, ale po prostu chcialam isc z nim, czy to jest narzucanie sie? Po to ma zone,zeby prowadzic a raczej kontynuować swoje oddzielne zycie? Teraz jest sam w domu, od ponad 3 tygodni.. Zamiast ''wyspotykać'' sie ze znajomymi on gra w te swoje gry na komputerze. Zapowiedział mi również,że dzień po tym jak wracam on wychodzi z grupą znajomych. O dziecko nie pyta. Czuje,że wróce do tego samego bagna,z którego sie wygrzebuje. Ja jestem tam bardzo samotna..w życiu i w małżeństwie. Mam znajomych ale wolałąbym,żeby mąż nie traktował mnie jak przeszkody i teżtraktowal jak swoja przyjaciólke. On traktuje swoich znajomych jak autorytety we wszystkim. Raz zrobilł mi awanture bo nie planowałam karmić dziecka butelką a jego kolezanka, która tez ma dziecko uwaza,ze to bardzo zle. Postawiłam na swoim,ale ciężko mi było przetłumaczyc moje racje.

        Decyzja o ślubie była nasza. Nikt nas do tego nie zmuszał. Dziecko urodziło sie rok po ślubie.
        • kamerra Re: po co mu rodzina? 06.04.11, 09:24
          to ja bym chyba nie wracala
          ps.mieszkam za granica ale w takim ukladzie jak Wasz nie wyobrazam sobie zyc z dala od rodziny i przyjaciol w Pl.
          • tully.makker Re: po co mu rodzina? 06.04.11, 09:35
            Tez bym nie wracala. na razie.

            jesli mezowi zalezy na malzenstwie, podejmie negocjacje w celu naprawy sytuacji, macie sznase sie lepiej dogadac - jesli nie - co jak sadze zachodzi, niestety, unikniesz marnowania czasu.
            • penelopa40 Re: po co mu rodzina? 06.04.11, 11:29
              przykre to, ale nie wracałabym.... przynajmniej na razie
              albo mąż się "obudzi" i postara abyście wróciły, ale on musi chcieć! albo nie, i wtedy nie ma do czego wracać...
              • blue_romka Re: po co mu rodzina? 06.04.11, 11:46
                W tym "niewracaniu" też tkwi pułapka. Nic nie wskazuje na to, żeby mąż w obecnym stanie ducha zaczął się ubiegać o względy żony, więc może to być jednoznaczne z rozstaniem.
                • tully.makker Re: po co mu rodzina? 06.04.11, 12:02
                  > W tym "niewracaniu" też tkwi pułapka. Nic nie wskazuje na to, żeby mąż w obecny
                  > m stanie ducha zaczął się ubiegać o względy żony, więc może to być jednoznaczne
                  > z rozstaniem.

                  No a to bylaby prawdziwa tragedia... Takie cudo utracic, powod do rozpaczy do konca zycia.
                  • mozambique Re: po co mu rodzina? 06.04.11, 12:05
                    ale o "porzuceniu męza" w sądzie mozna powiedziec
                  • claudel6 Re: po co mu rodzina? 06.04.11, 22:53
                    :D
      • mama_myszkina Re: po co mu rodzina? 06.04.11, 23:45
        Takich gupot dawno nie czytalam. Z Twojego postu wynika, ze facetowi wybaczysz wszystko i wszystko usprawiedliwisz.
    • blue_romka Re: po co mu rodzina? 06.04.11, 12:08
      1. Nie jestem zwolenniczką tego, żeby po ślubie wszystko robić razem. Nie stajemy się jednością poprzez złożenie przysięgi, więc każdy ma prawo do własnego świata. To, że Ty zabierasz męża na spotkania z Twoimi znajomymi nie oznacza, że on musi robić to samo. Niech by sobie chodził bez Ciebie, jest tylko jedno "ale"- wyznaczcie czas, który spędzacie tylko we dwoje. Czyli np. w czwartek on idzie z kumplami na piwo, ale w sobotę wychodzicie na kolację. Ustalcie to po prostu.
      2. Blokady na FB to jakaś dziecinada- z jego strony, że to robi, z Twojej, że się tym przejmujesz.
      3. Wyraźnie potrzeba u Was podziału obowiązków. Siadacie z kartką i rozpisujecie co do kogo należy i kiedy. Z uwzględnieniem form spędzania wolnego czasu. Kartka niech wisi w widocznym miejscu.
      4. Co do rocznic- cóż, może ten typ tak ma. Jeśli zależy Ci na uczczeniu rocznicy ślubu, to sama zaaranżuj coś miłego. Na urodziny możesz sama kupić sobie prezent na jego koszt. Na święta możecie razem wyjść na zakupy i np. w galerii handlowej rozdzielić się i umówić, że spotykacie się za godzinę każde z prezentem dla drugiego. Być może on się teraz nie stara i jeśli poprawi się w Waszym związku, sytuacja się zmieni.
      5.Porno- nic nie piszesz o Waszym życiu erotycznym. Pewnie tej sferze też powinniście się przyjrzeć.
      6. Samotność i zmęczenie- tu Twój mąż tylko częściowo jest odpowiedzialny, głównie Ty. Jak zrealizujecie punkt 3 powinno Ci się poprawić. Znajdź opiekunkę, która się zajmie dzieckiem chociaż raz na jakiś czas, żebyś mogła odpocząć, wyjść gdzieś. Koniecznie postaraj się też nawiązać nowe znajomości- może na początek z inną mamą na spacerze? Z sąsiadką?

      Generalnie mam wrażenie, że Twój mąż nosi w sobie jakąś złość na Ciebie? na sytuację? Może ma jakieś problemy? Warto się temu przyjrzeć.
      Zamień kłótnie na rozmowy. Zadbaj o odpowiednią atmosferę do nich, niech mąż będzie w dobrym nastroju, niech nic Wam nie przeszkadza. Pamiętaj, że do facetów bardziej przemawiają argumenty niż emocje.
    • calineczka_777 Re: po co mu rodzina? 06.04.11, 13:56
      Twoj maz wydaje sie raczej niedojrzaly: te zabawy w blokowanie na facebooku, niedojrzale reakcje, chec zycia jak za czasow singielskich:-( Niedojrzala wydaje mi sie wasza wspolna decyzja zawarcia zwiazku malzenskiego po tak krotkiej znajomosci (czy raczej nie-znajomosci, bo sama przyznalas, ze za duzo sie nie poznaliscie). To, ze sie nie zabezpieczalas tez nie jest zbyt odpowiedzialne. Tez mnie dziwi i niepokoi, ze nie chodzi z toba do wspolnych znajomych. kartof-lanka, pytalas sie go wprost dlaczego nie chce chodzic z toba do swoich znajomych? Powiedzialas mu wprost, ze czujesz sie tu sama, bo nie masz innych znajomych w obcym kraju? Maz jest z innej kultury, a w wielu krajach np. w Niemczech, ludzie sobie wprost mowia co mysla.W Polsce jest troche inaczej, bo maz ma sie domyslic. Z tymi przyjaciolmi to moze byc wszystko: moze miec tam swoja kochanke ale tez moze miec tam swoja ex i boi sie, ze wasze spotkanie nie bedzie mile, moze sie ciebie wstydzic, bo jakos tam nie pasujesz (chocby dlatego ze jestes cudzoziemka, sorry) albo wie, ze ty bys nie akceptowala sposobu spedzania czasu jaki maja twoi przyjaciele (bo np. chleja piwo albo chodza po ulicach i zaczepiaja laski). Tych powodow moze byc mnostwo. Jak twoj maz reaguje, kiedy chcesz z nim porozmawiac na powaznie? W jak dobrym stopniu opanowalas jego jezyk? Czy mozliwa jest w miare swobodna komunikacja w jakims wspolnym jezyku miedzy wami? Sa malzenstwa mieszane, gdzie ludzie nie komunikuja sie ze soba, bo np. cudzoziemka-zona zna moze 100 slow z jezyka, wiec rozmowa przebiega na zasadzie: "Ja chciec jesc", "Ty ladny", "Ja chciec seks". Te malzenstwa czasami nawet wytrzymuja wiele lat, choc ja uwazam, ze tam nie ma prawdziwej komunikacji, bo co mozna tymi paroma slowami przekazac? I w koncu co wiesz o jego poprzednich zwiazkach, nastawieniu do zycia? Jestes teraz u rodzicow: czy on do ciebie dzwoni, czy pyta sie o ciebie, czy choc o dziecko? Czy w ogole nie dzwoni? To tez jest wazne by stwierdzic, ze mu chociaz jakos na tobie zalezy.
      • mozambique Re: po co mu rodzina? 06.04.11, 14:12
        a gdzie jest powiedziane ze ona jest cudzoziemką ????

        raczej mozna wysnuc wniosek ze oboje sa cudzoziemcami w obcym kraju
        on ma kolegów zapewne z pracy zadna dziwota , ona chyba nie pracuje,ma sój krag znajomych

        jestem jak najbardziej ZA posiadaniem swocih kregów towarzyskich ale wg mnei neimoga to bcy kregi calkowicie odrebne, do kórych wpsolmalzonek nie ma wstepu z zasady

        jezeli mąz ZABRANIA zonie poznania swoich kolegów i chocby raz na kilak miesiecy spedzenia pól godziny w knajpie razem ( chocby dla poznania i przyswojenia imion) to dla mnie jest to jzu wycie syreny alarmowej
    • enith Re: po co mu rodzina? 06.04.11, 15:52
      Też uważam, że powrót w obecnej sytuacji byłby błędem. Bez poważnej rozmowy z mężem na temat przebudowania waszego małżeństwa i ustalenia nowych zasad będziesz w dniu powrotu do domu w punkcie wyjścia, a nie o to przecież chodzi. Co mnie zastanawia to to, że mąż, wygląda na to, w ogóle się twoim podejściem nie zmartwił. Nie zabiega o was, nie próbuje sytuacji naprawić. Zwisa mu to, co jest moim zdaniem bardzo niepokojące i na dodatek wpasowuje się w ogólną męża tendencję do nieangażowania się życie rodzinne. Mąż miał narzeczoną na odległość i być może taka sytuacja, że z nim nie mieszkasz, mu bardziej pasuje.
      Co do poznawania przyjaciół męża i jego dzikiej reakcji na twoją chęć wyjścia z nim... Nie uważam, że zawsze należy wszędzie wychodzić razem. Niech każdy z małżonków ma swoje grono znajomych, ale na litość boską, DWA LATA i ty nie poznałaś NIKOGO z jego kręgu? Ja, po przybyciu za mężem do jego kraju, na przyjęciu zostałam przedstawiona wszystkim jego znajomym jako K. - dziewczyna C. Co więcej na tym samym przyjęciu zawarłam kilka znajomości, które ewoluowały z czasem w piękne przyjaźnie, już zupełnie niezależne od mojego męża. Ja mam swoje grono znajomych, mąż swoje, ale nadal często wychodzimy razem. Ja to się nawet zastanawiam, czy znajomi twojego męża w ogóle są świadomi tego, że on jest żonaty i ma dziecko :D Może zorganizujesz latem imprezę w ogrodzie (jeśli macie) i zwyczajnie wszystkich znajomych, tak swoich, jak i jego, zaprosisz?
      • marzeka1 Re: po co mu rodzina? 06.04.11, 16:13
        Nie wracałabym, jesteś z jakims niedojrzałym chłoptasiem i tyle, jesteś poza domem 3 tygodnie, a on oznajmia tylko , że jak przyjedziesz, to on wychodzi ze znajomymi, a o dziecko nie pyta???? No kosmiczny facet.
        • claudel6 Re: po co mu rodzina? 06.04.11, 22:58
          no. aż ciarki chodzą po plecach. nie wracaj dziewczyno.
    • demonsbaby Re: po co mu rodzina? 07.04.11, 07:01
      Właściwie to przychylam się do stwierdzeń większości przedmówczyń. Męża poznałaś po ślubie, przed nie miałaś czasu. Wątek rozstawania i powrotów stanowił o waszej atrakcyjności, tęsknota umacniała ten etap zakochania, zatem nie mieliście oboje szans poznać siebie i własnych potrzeb. Rzeczywistość stała się gwoździem do trumny waszych uczuć. Właściwie wirtualna rzeczywistość i przywiązanie do niej mnie by nie niepokoiła, ale poświęcanie dziecku 30min w ciągu dnia kosztem gier on-line stanowiła już o poważnym problemie, tym bardziej, że nie jest tematem rozmów czy też obiektem tęsknoty przy 3tygodniowym rozstaniu.
      Zatem w tym miejscu postawiłabym kreskę i zapytała "co dalej". Czy to jest przejściowe, kryzys, czy ma szanse się zmienić. Skoro już czujesz, że jest tam tobie źle, czujesz się osamotniona, a mąż nie zabiega o ciebie i dziecko, a nastrój poprawia mu wirtualna rzeczywistość - zostań tam, gdzie z córką czujesz się bezpiecznie.
      Zamiast zapowiadać mu rozwód, powiedz, że nie wrócisz póki ty i dziecko nie będziecie stanowić części jego życia. Po prostu ma teraz czas, żeby nauczyć się o was zabiegać i się tym wykazać. Nie mniej nie oczekuj z jego strony gry fair play i jeśli zostaniesz z rodzicami, pokwap się o złożenie pozwu alimentacyjnego na dziecko (możesz rościć o utrzymanie dziecka w tej postaci w trakcie trwania małżeństwa), jeśli dobrowolnie nie będzie wysyłał środków na jej utrzymanie.
      Obserwuj, wyciągaj wnioski, nie daj się zwieść chwilowymi uniesieniami, sprawdź jego skalę poświęceń. Jeśli nic się nie zmieni, postępuj tak, żeby sobie i dziecku zaoszczędzić rozczarowanie.
    • quba Re: po co mu rodzina? 07.04.11, 10:26
      Pytasz po co mu rodzina, a ja zapytam Ciebie - po co Ci taki mąż?
      Nie wracaj do niego, zostań u rodziców, rozwiedź się, powoli ulozysz sobie swój świat inaczej.
      Wystap o alimenty, poszukaj pracy.
      Zobaczysz, jest na świecie szczęście i dla Ciebie.
      Pozdrawiam

      ********
      Wszyscy mamy jakieś swoje przywary i niekoniecznie to znaczy, że trzeba
      pielęgnować w sercu dawne urazy i odświeżać je bez końca.
    • mamapodziomka Re: po co mu rodzina? 11.04.11, 13:40
      Decyzje o wracaniu lub nie podjelabym tylko po dokladnym rozwazeniu kwestii opieki nad dzieckiem. Jesli jestescie malzenstwem, to zapewne macie takie same prawa rodzicielskie, pozostajac bez jego zgody w Polsce z dzieckiem ryzykujesz (w niektorych krajach zapewne) blyskawiczna sprawe sadowa i tymczasowe przyznanie opieki ojcu. Jesli zas wystapisz do sadu o zgode na wyjazd z dzieckiem wkraczasz otwarcie na wojenna sciezke. Tak czy siak przemysl to i najlepiej postaraj sie zalatwic ugodowo.
Pełna wersja