kozfilemon6
10.04.11, 22:30
Czesc dziewczyny otoz mam taki problem :z mezem znamy sie 13 lat a po slubie jestesmy 8.Poznalismy sie na dyskotece w Polsce,maz mieszkal w niemcach na stale,i tak wyglaadalo to nasze chodzenie przez 3 lata ze przyjezdzal 6 razy w roku byl z tydzien byly pieszczoty zalezalo mu na seksie (mi mniej) jezdzilismy zawsze do roznych kawiarnii ,wszystko pieknie ladnie..chlopak spokojny do rany przyloz ,,a ja mialam kiedys chlopaka (przed moim M) z ktorym mialam wypadek( krwiak na mozgu ,zlamana miednica itd.)i ten moj byly byl kolega mojego przyszlego meza ,on o wszystkim wiedzial o tym wypadku ale mowi ze mnie kocha ze ten jego kolega tego nie chcial ,a nieraz mowil mi ze ma mu to za zle ze teraz przez niego jestem troche kalekom..kiedys mi nawet ten moj przyszla M powiedzial ze jestem po tym wypadku TAKA INNA .niezrozumialam tego ,bolalo mnie to plakalam bo uwazalam ze moze mnie uwaza za jakas uposledzona..bo niby mnie chcial a takie cos mi mowi..wyszlam za niego jednak bo byl cudownym czlowiekiem ale nie z milosci bardziej z rozsadku-nie umialam go pokochac...mialam nadzieje ze wszystko sie ulozy..na poczatku byko okey ,on ciagle dazyl do seksu ja to robilam jakos z przymusu.ja tu za granica nie mam nikogo zadnych przyjaciol zas maz ma rodzine przyjaciol.zawsze chcial odwiedzac rodzicow co tydzien,gdy do niego nie dzwonili obwinial mnie o to ze moze przezemnie do niego nie dzwonia bo ja jestem typ samotnika i jakos to po mnie widac,gdy sie przeprowadzilismy zaczal mowic ze do niego rodzice nie przychodza bo widac po mnie ze nie chce zeby przyszli..jeszcze zapomnialam dodac ze moi tesciowie od poczatku mnie krytykowali i moja rodzine:ze moja mama gruba,ojciec pachnacy alkoholem i dlatego zawsze sie skarzylam mojemu M na nich ze czemu oni na mnie tak najezdzaja..on zawsze ich bronil mowiac ze oni juz tacy sa,ze nie maja nic zlego na mysli-jak kiedys przy klotni powiedzial BO TO TWOJA WINNA ZE TU DO MNIE MOI RODZICE NIE PRZYCHODZA to zalamalam sie .cierpie na depresje nie mam wsparcia w nikim .Urodzil nam sie syn,tez nie byl wazny dla dziadkow obrazali go wymyslali od pajacow ,wtedy nie wytrzymalam poklocilam sie z tesciami a maz od tej pory zmienil sie okropnie,ciagle ma inne zdanie niz ja,nie chce ze mna nigdzie wychodzic woli chodzic na spacery ze swoimi rodzicami, a ja sama w domu..nie daja nic rozmowy mowi ze jak mi sie cos nie podoba to mam wypier....(jestem na jego utrzymaniu) mowi zawsze badz cicho albo wypier...wcale nie chce tego sobie wytlumaczyc o co m chodzi ze tak nie moze ze stoi za swoimi rodzicami a nie za swoja zona-nie widzi problemu,coraz czesciej ze mojej strony dochodzi do rekoczynow bo juz tego nie wytrzymuje ,dziecko najbardziej cierpi,choc nawet od taty slyszy to wypierda....cie ..nie znam jezyka wiem ze sobie nie poradze sama,czekam wciaz ze los sie odmieni..chcialam jeszcze dodac ze maz moze sie do mnie nie odzywac tygodniami i nie dazy zeby sie pogodzic bo wie ze bede prosic o pienidze albo cos zwiane z dzieckiem bo chodzi do przedszkola a ja jak juz pisalam nie znam jezyka wiec jestem zaklezna od mojego M.masakra co robic,Poradzcie cos dziewczyny.