brak miejsc w przedszkolu,a zycie monotonne

11.04.11, 20:58
Witam mam córke wiek 3 lata.składam wnioski do przedszkola lecz za kazdym razem corka znajduje sie na miejscu rezerwowym a na prywatne mnie nie stac .A ja szczerze mówiąc mam dosc juz siedzenia w domu chcem wyjsc do ludzi. dodam ,że nie mam tu zadnych znajomych z ktorymi moglaby sie spotkac a to powoduje ,że strasznie przytyłam moje życie jest monotonne.
Niewiem co robic?
    • sauerkirsch Re: brak miejsc w przedszkolu,a zycie monotonne 11.04.11, 21:25
      Czasami we wrześniu ludzie rezygnują, trzeba sobie przypilnować.
      Niestety mam ten sam problem, złożyłam w 3 przedszkolach i czekam :(
      Na dodatek pracuję cały czas i jak nie uda mi się załapać we wrześniu, będę mieć spory problem.
    • marianka_marianka Re: brak miejsc w przedszkolu,a zycie monotonne 11.04.11, 22:30
      Zorientuj się czy nie ma gdzieś w okolicy ognisk przedszkolnych (dwa lub trzy dni w tygodniu przez kilka godzin,w tym wyżywienie, angielski i rytmika) realizowanych projektów finansowanych całkowicie przez Unię. Mój syn na szczęście dostal się do przedszkola ,bo gdyby nie na pewno skorzystałabym z takiej formy opieki.
      • marta.bartosik Re: brak miejsc w przedszkolu,a zycie monotonne 12.04.11, 09:47
        My w zeszłym roku mieliśmy ten sam problem, z tym,że synek miał wtedy już cztery lata.Złożyliśmy podania do dwóch normalnych przedszkoli, a trzecie-awaryjne, to takie pięcio- godzinne.No i on właśnie dostał się do tego.Jest to przedszkole dofinansowywane przez Unie więc nic się za nie płaci.na początku roku tylko podstawowa wyprawka i rada rodziców.Były dwie opcje:albo od 7 rano do 12, albo od 12 do 17.My skorzystaliśmy z tego popołudniowego wariantu.Na początku byłam zła,że znowu będę zablokowana, bo nie będę miała problem ze znalezieniem pracy, ale chciałam,żeby synek miał kontakt z dziećmi.I wszystko tylko na dobre nam wyszło.Ja znalazłam super pracę.Pracuję na 3/4 etatu od 15 do 21, czasem jakaś sobota wpadnie, ale to już normalnie od rana.Na zarobki nie narzekam, czuję się dowartościowana, no i mąż też bardziej docenia,że mimo przeszkód dałam rade.Ja od rana jestem z synkiem, daje mu obiad i potem prowadzę do przedszkola, no i idę do pracy, mąż kończy prace prace o 15, a tak o 16 odbiera małego.Zajmuje się nim po południu, daje kolacje i szykuje do spania.Ja wieczorkiem wracam, i mam "gotowego" maluszka do spania.Szybciutko zasypia, a wtedy i czas dla męża się znajdzie.Weekendy zawsze spędzamy razem.Czasem mały ląduje u dziadków i wtedy przypominamy sobie o co w związki chodzi:).Obowiązki domowe również dzielimy na pół.Ja od południa, mąż po południu.W tym roku mały z racji tego,że ma już pięć lat, dostał by się do normalnego przedszkola, ale nam ten układ się spodobał i przepisaliśmy go na następny rok.Mały zna tam już panie i jego koledzy też tam zostają, więc po co robić mu dodatkowy stres.Zapomniałam dodać,że jest to przedszkole bez wyżywienia.Zanim wyjdzie, ja daje mu obiad, do przedszkole jakąś kanapkę,jabłko no i jak wraca to też je coś ciepłego.Rozpisałam się , ale chciałam Ci pokazać ,że jak się chce, to zawsze jest jakieś wyjście.Wystarczy sobie wszystko rozplanować,i dogadać z partnerem, ale chociaż dzięki temu czuję,że to MY mamy dziecko a nie tylko ja:0Powodzenia
    • puellapulchra Re: brak miejsc w przedszkolu,a zycie monotonne 13.04.11, 00:59
      Ja bym CI radziła mimo wszystko znaleźć pracę, choćbyś miała zarobić wyłącznie na przedszkole prywatne i bilet miesięczny. Zmieni to sytuację z Twoim samopoczuciem, a z czasem może zwolni się miejsce w państwowym przedszkolu. Siedzenie zbyt długo w 4 ścianach działa niekorzystnie na człowieka - sama to zauważyłaś.
Pełna wersja