zmanipulowane dziecko?

25.04.11, 22:48
postaram się krótko,choć chyba ciężko będzie.
Od 6lat rozwiedziona z winy męża. Po dwóch latach wrócił na kolejne trzy. I znów powtórka "z rozrywki": nowa kobieta. Obecnie eks małżonek układa sobie z nią życie.
Nigdy eksmężowi nie zabraniałam kontaktów z dzieckiem,wręcz sama je czasami inicjowałam. Miałam jakoś tak zakodowane,że syn potrzebuje ojca.
Oboje zresztą mają wspólna pasję-konie. Młody jest końmi zafascynowany od pierwszego roku życia,eks praktycznie przejął tą pasję od niego i z tym związał swoje życie zawodowe-nauczył się kuć, został instruktorem. Podobnie jego nowa narzeczona. Wspólnie prowadzą ośrodek konny.
Obecnie syn praktycznie każdy weekend spędza u ojca. Wszystkie ferie. Kiedy tylko to jest możliwe. Ja cieszyłam się dotąd że spędza u niego ten czas na świeżym powietrzu,że może rozwijać tą swoją pasję. Aż obróciło się to przeciwko mnie.
Wraz ze swoim partnerem zaproponowaliśmy synowi,żeby wybrał się z nami do aquaparku. Miał być to całodzienny wyjazd w sobotę, w niedzielę mieliśmy pojechać na wieś do znajomej,która również ma konie i syn od jakiegoś czasu namawiał mnie na wyjazd do niej. Data była ustalona miesiąc wcześniej biorąc pod uwagę że w tym czasie eks nie zorganizuje jakiejś imprezy typu zawody konne czy rajd. Totalne zaskoczenie-w piątek eks odebrał syna ze szkoły i nie pozwalając mi dojść do słowa zabrał go na cały weekend. Pojechaliśmy sami.
W kolejnym tygodniu chciałam pokazać synowi, że zabolało mnie jego zachowanie-wiedział że z nami nie pojedzie już od środy-poczułam się więc oszukana,bo nie wspomniał słowem,że nie ma ochoty jechać.
Ograniczyłam więc rozmowy do niezbędnego minimum. Nie szykowałam śniadań do szkoły. Ignorowałam go.
Eks przyjechał z awanturą jak mogę tak traktować dziecko.
I dał mi trzy wyjścia do wyboru:
1-zgodzę się na przeprowadzkę młodego do niego po "dobroci"
2-zacznę młodego traktować normalnie
3-wystąpi do sądu o zmianę decyzji (dziecko prawnie mieszka ze mną,choć eks nie ma ograniczonych praw)
Wcześniej kilkakrotnie rozmawiałam z synem i nigdy nie wyrażał chęci zamieszkania z ojcem. Dlatego byłam w szoku kiedy teraz wykazał taką chęć,wręcz stwierdził że to jego marzenie.
Oczywiście przeprowadziłam z synem poważną rozmowę, byłam w szkole u pani pedagog.
Nie wyobrażam sobie obecnie że syn zamieszka z ojcem,mam wrażenie że nie ma on dobrego wpływu na syna począwszy od tego że używa przy nim wulgaryzmów w stosunku do mnie i np -moich rodziców. Jest to osoba nieodpowiedzialna. Niejednokrotnie syn czeka na niego godzinami, bo obiecuje że przyjedzie rano a przyjeżdża po południu-ale następnego dnia... Nie uprzedza mnie przy tym o zmianie planów,muszę np. na szybko przygotowywać obiad. Ostatnio pracowałam w niedzielę na 14-22. Przywiózł dziecko bez obiadu o 14,jak mnie już nie było. Czego nigdy wcześniej nie robił.
Zazwyczaj przywoził dziecko w niedzielny wieczór,ostatnio notorycznie w poniedziałek rano. Syn często jest zmęczony,niewyspany. Często właśnie w poniedziałki mam telefony ze szkoły żebym go odebrała bo źle się czuje.
Na dodatek syn i wszystkie jego ciuchy po powrocie po prostu śmierdzą. Jakiś taki specyficzny zapach papierosów,wilgoci i koni. Często trudno nawet to doprać. Dlatego wymagam by po powrocie się kąpał i przebierał. Kiedy ma to robić jak przyjeżdża tak późno? Zresztą eks twierdzi że coś sobie ubzdurałam(on to określa bardziej dosadnie)
dwa razy z rzędu przyjechali tak późno że młody spóźnił się, jeden raz wcale nie poszedł w poniedziałek "bo klacz się źrebiła i zaspali"...
W Boże Narodzenie była umowa że zabierze dziecko w pierwsze święto po południu. W Wigilię nie odpisał synowi nawet na życzenia. W drugie święto więc napisałam mu smsa żeby choć odezwał się do dziecka i kiedy w końcu przyjedzie. Zadzwonił do mnie i do młodego z awanturą, że to my nie odpisujemy na smsy. Młody się popłakał, Faktycznie żadne z nas nie dostało żadnej wiadomości. Przyjechał więc w drugie święto bardzo późnym wieczorem.
Młody został u niego do Nowego Roku.
Teraz-w Wielkanoc nie miałam szans uzgodnić jak mają te święta przebiegać ponieważ nawet nie przyjechał pod dom po syna tylko syn szedł gdzieś-umówili się przy sklepie czy na stacji benzynowej. Zostawiłam więc wiadomość na poczcie(bo nie odbiera moich telefonów) że proszę żeby przywiózł dziecko w poniedziałek ok. 10-żebyśmy razem mogli pójść do kościoła, bądź na obiad u dziadków. Potem napisałam smsa. Odpowiedzi nie otrzymałam. W niedzielny wieczór nie dodzwoniłam się ani do syna ani do eksa. Dopiero dziś rano odebrał i powiedział,że dziecka mi nie przywiezie. Ja go miałam w Boże Narodzenie to teraz będzie u niego. Powiedział że przywiezie go o 18tej. Oczywiście nadal ich nie ma.
Facet robi sobie co mu się żywnie podoba. Nie liczy się z moim zdaniem. Jak zaproponowałam, że przyjadę sama po młodego usłyszałam.....niecenzuralne słowo.
Jest w tym wszystkim parę problemów. Zawsze wydawało mi się że mam dobry kontakt z synem. Okazało się że nie bardzo. Młody ostatnio stwierdził że boi się moich reakcji. Obiecaliśmy sobie że będziemy mówić prawdę, i młody powiedział mi parę rzeczy których wcześniej nie mówił. Obiecaliśmy sobie,że spróbujemy wyprostować te nasze relacje.
I ja próbuję,a trafiam na mur. Mam wrażenie że cały czas przez eksa,który wraz z narzeczoną manipulują dzieciakiem. Choć dopóki młody jest w domu to wykazuje chęci dogadania się. Sam inicjuje rozmowy i więcej rozmawiamy.
Powiedział że przemyśli sprawę przeprowadzki,podałam mu mnóstwo argumentów przeciw,rozsądnych....Ale oczywiście siłą go nie zatrzymam...
Jak rozmawiać z nim?
Jak rozmawiać z byłym małżonkiem,który ewidentnie jest na mnie wściekły, robi to wszystko celowo.... Zgadza się zrobiłam parę rzeczy przeciw niemu...np. wyłączyłam mu telefon, za który abonament płaciłam ja. On od kilku miesięcy nie oddawał mi pieniędzy. Od tego wszystko się zaczęło...pokazuje co potrafi.
Zresztą wzięłam też kredyt na jego samochód i ostatnie dwa tysiące tez musiałam spłacić sama. Teraz zabiera mi syna.
Alimenty....też ich nie widuję. Dlatego teraz zgłosiłam sprawę do komornika. Podejrzewam,że rozpocznie się jeszcze gorsza wojna.
Ale-jak wyegzekwować ustalanie powrotów syna, żeby moje zdanie się liczyło. Jak rozmawiać z nim żeby te ustalenia były przestrzegane? Czy innej drogi jak sądowa nie ma?
Mam wrażenie że jestem w kropce,że nie mam możliwości żadnego ruchu. Mam wrażenie że każdy mój ruch-oddali syna ode mnie. Na dodatek przez niealimentacje eksa mam ogromne problemy finansowe. Pójście do adwokata-nierealne....A i tak muszę jeszcze rozwiązać sprawę podziału majątku, i tu adwokat będzie niezbędny....ale to już zupełnie inny temat.

Może ktoś mi podpowie,jak powinnam się zachowywać, jak walczyć o syna....
Dodam że syn ma 14lat. Co do mojego przyjaciela-syn kiedyś powiedzia,ł że powinnam sobie kogoś znaleźć. Akceptuje i lubi jego i jego syna (przyjaciel jest wdowcem). Choć teraz już chyba sama nie wierzę w to co piszę. Tak mówi. A gdzie kończy się prawda a zaczyna fałsz???

No to chyba tyle.Ciekawe czy ktoś przez to przebrnie?
Pozdrawiam
B
    • tully.makker Re: zmanipulowane dziecko? 26.04.11, 00:26
      No ale przyznasz, ze sama sobiejetes winna - nie postawilas od poczatki granic, nie egzekwowalas alimentow, nie ustalilas zasad dotyczacych kontaktow. Dodatkowo, przyjmujac zdradzajacego malzonka z powrtotem pokazalas mu, ze nie zaslugujesz na szacunek, co ci zreszta na kazdym kroku okazuje.
      Zacznij od wizyty u komornika, by wyegzekwowac to, co dziecku sie nalezy. Wlacznie z zaleglosciami.
      A jesli syn chce zamieszkac u ojca - pozwol mu. Tylko niech to zostanie ustalone sadownie, a nie znowu na gebe. Bo nie z kazdym mozna.
      • beti10999 Re: zmanipulowane dziecko? 26.04.11, 09:33
        zdaję sobie z tego sprawę,że jestem sobie winna. O możliwość powrotu eks walczył rok. Teraz wiem,ludzie się aż tak nie zmieniają. Głupia byłam i tyle.
        Pismo do komornika złożyłam. Nie robiłam tego wcześniej ponieważ były od lat nie wykazuje dochodów. Nie ma nic co można by zająć. Przypuszczalnie niewiele wywalczę. Wiem,że nawet nie odebrał pisma od komornika...no ale ten w końcu się tam pofatyguje...
        Co do mieszkania syna z ojcem, też już rozmawiałam z sędzią,musi być wniosek o zmianę decyzji sądu-a na razie decyzją sądy dziecko mieszka ze mną. Jak tak mu zależy,niech pisze wnioski i się stara....
        Zastanawiające jest to że jedna pani psycholog znająca całą "naszą" trójkę powiedziała że niedobrze by było gdyby syn zamieszkał z ojcem. Źle dla syna...znając ojca.
        • sorvina Re: zmanipulowane dziecko? 26.04.11, 09:44
          Co uda Ci się odzyskać z pieniędzy, to już Twoje. I nie jestem przekonana, czy sąd tak łatwo zezwoli na zamieszkanie syna z ojcem, który nawet alimentów nie płaci...

          Ale dla syna mieszkanie z ojcem przez czas dłuższy mogłoby szybko stracić cały urok. Bo tatulo uznałby że nie musi się już starać, by go przeciągnąć na swoją stronę, a jak pisałaś sam z siebie, że do dbania o syna nie poczuwa. Terapia szokowa, przykra, ale własne doświadczenia są znacznie skuteczniejsze niż jakiekolwiek argumenty, które możesz mu serwować.

          Wczoraj nie napisałam też jednego - doceń siebie i to co robisz dla syna. Nawet jeśli popełniasz błędy, syn Cię kocha. Rodzice naprawdę muszą się postarać, by zrazić do siebie dzieci, tego co piszesz syn chce by było między Wami lepiej. Jeśli sama poczujesz się pewniej jako człowiek i jako matka, nie będziesz się tak bała, że syna stracisz.
    • sorvina Re: zmanipulowane dziecko? 26.04.11, 00:28
      beti10999 napisała:
      > W kolejnym tygodniu chciałam pokazać synowi, że zabolało mnie jego zachowanie-w
      > iedział że z nami nie pojedzie już od środy-poczułam się więc oszukana,bo nie w
      > spomniał słowem,że nie ma ochoty jechać.
      > Ograniczyłam więc rozmowy do niezbędnego minimum. Nie szykowałam śniadań do szk
      > oły. Ignorowałam go.

      Jeżeli w ten sposób komunikujesz się z synem, to ja się nie dziwię, że się boi Twoich reakcji... Jak chcesz by Twoje zdanie było szanowane, jak zamiast spokojnie rozmawiać odstawiasz fochy z podtekstem - domyśl się jak mnie skrzywdziłeś?
      Z twojego opisu odnoszę wrażenie, że oboje z mężem zachowujecie się jak robiące sobie na złość dzieci. Syn znajduje się między młotem a kowadeł i obrywa z obu stron, bo uszczęśliwić na raz mamusi i tatusia w tej sytuacji nie sposób, ale jest już w takim wieku, że ma własne obserwacje i zdanie. Zamiast zakładać, że jest manipulowany, warto przeanalizować własne błędy i popracować nad komunikacją i asertywnością. I do końca finansowo i emocjonalnie rozwieść się z mężem, bo jeśli po 6 latach od rozwodu ty nadal opłacałaś jego abonament telefoniczny i brałaś samochód na kredyt, gdy on nie opłacał nawet alimentów, to najzwyczajniej w świecie nie dbasz o swoje interesy i sama się podkładasz. A jak Ci się uzbiera to reagujesz emocjonalnie...

      Z punktu widzenia córki, której rodzice rozwodząc się walczyli o dzieci nie przebierając w środkach, napiszę, że pomimo oskarżeń, że jeden rodzic manipuluje nami przeciw drugiemu, tak naprawdę oboje nas stracili przez wciąganie w swoją brudną walkę i niepoukładane emocje. Pytanie czy poza rozpaczliwym "nie zabieraj mi syna" jesteś gotowa do realnych działań i zmian. W sobie. Męża nie zmienisz, choć możesz nauczyć się stawiać mu granice i konsekwentniej ich przestrzegać.

      Syn dał Ci szansę, nie zmarnuj tego. Jemu też jest ciężko.

      Myślę, że przyda Ci się terapia by uporać się z emocjami i nauczyć komunikować w sposób jasny i zdecydowany. Jak na razie Twoje nie panowanie nad nimi, ex wykorzystuje przeciwko Tobie.
      • beti10999 Re: zmanipulowane dziecko? 26.04.11, 09:41
        powiem tylko,że pierwszy raz potraktowałam go w ten sposób,zawsze "stawiałam" na rozmowę... Chciałam żeby odczuł że zabolało mnie jego zachowanie...
        Co do kontaktów z byłym mężem,to ewidentnie on mi robi na złość,moje rozmowy z nim są spokojne,rzeczowe,konkretne. On używa wulgaryzmów,po czym się rozłącza.
        "Męża nie zmienisz choć możesz nauczyć się stawiać mu granice i konsekwentniej ich przestrzegać"......jak to zrobić???

        • morekac Re: zmanipulowane dziecko? 26.04.11, 10:09
          "Męża nie zmienisz choć możesz nauczyć się stawiać mu granice i konsekwentniej
          > ich przestrzegać"......jak to zrobić???
          A eks mąż ma ustalone sądownie kontakty z dzieckiem? Bo mam wrażenie,że dogadywanie się jakoś wam nie wychodzi...
        • sorvina Re: zmanipulowane dziecko? 27.04.11, 15:55
          Skoro jest tak super, to czemu jest tak źle? Obawy syna nie wzięły się znikąd...

          Ja też uważałam, że świetnie potrafię rozmawiać, jestem rzeczowa i opanowana... Na szczęście partner od początku zwracał mi uwagę na to, że w ten sposób się nie dogadamy, a ja przerabiając temat dysfunkcyjnych rodziców zrozumiałam, że przejęłam od nich komunikację za pomocą manipulacji i fochów. Pomogło mi czytanie duuużej liczby książek w temacie DDA, mentalności ofiary, manipulacji w związkach itp. odkrywałam swoje nawyki zaczęłam rozmawiać będąc świadomą tego, co się ze mną dzieje. A przede wszystkim rozmawiając od razu, na spokojnie, jasno mówiąc co czuję, a nie "DAJĄC ODCZUĆ" partnerowi, że coś mnie boli, więc jego też będzie.

          Bardzo dużo mi dały zajęcia z komunikacji i asertywności. Ćwicząc różne scenki w grupie mogłam wychwycić co mi sprawia problem, koledzy i koleżanki zwracali mi uwagę na to, czego sama nie dostrzegałam. Jednocześnie poznałam techniki asertywnego odmawiania i radzenia sobie w różnych sytuacjach (od razu ćwiczone w grupie - mogliśmy razem przeanalizować efekt - czyli jak oni się czuli i jak odebrali moje zachowanie, czy dałam sobie wejść na głowę, czy byłam stanowcza, ale zachowując szacunek dla rozmówcy), zrozumiałam wagę komunikacji niewerbalnej - od pozycji ciała do tonu głosu. Okazało się, że bardzo wiele rzeczy było dla mnie odkrywcze i naprawdę wiele mi te zajęcia dały.

          Niestety niektórzy muszą się takich rzeczy uczyć od postaw, lepiej późno niż wcale. Na chwilę obecną jest dużo książek, warsztatów i innych źródeł informacji na ten temat, nie streszczę Ci tego w 2 zdaniach. Poszukaj nawet na chomiku, znajdziesz dziesiątki książek.
          • asocial Re: zmanipulowane dziecko? 27.04.11, 16:45
            moze wcale nie bylo tak super.
            jak mozna tak traktowac dziecko, karac je milczeniem i brakiem kanapek do szkoly(??).

            no i moze wlasnie to jest problemem: z ojcem ma wiecej wspolnego niz z toba?
            • verdana Re: zmanipulowane dziecko? 27.04.11, 17:05
              Cóś, syn chce mieszkać z ojcem. To jest jego ojciec. Dlaczego, jak chce mieszkać z ojcem to jest zmanipulowany, a jak z matka - to tak właśnie powinien myśleć bez zadnej manipulacji, sam z siebie, bo mamę ma kochać z automatu bardziej, niż tatę?
              Mam wrazenie, ze w tym wszystkim kompletnie zagubił się syn - nie jest czlowiekiem, ktorego glos się liczy, tylko dobrem, przeciąganym przez oboje rodziców na własną stronę. Nie liczy sie ani dobro dziecka, ani jego zdanie, tylko to, kto wygra - czy mamusia czy tatuś przechwycą syna. Syn woli byc z ojcem - jest ukarany przez matkę, całkowicie bezrefleksyjnie. Nie zastanawiasz się, dlaczego Ci nie powiedział, dlaczego pojechał (zresztą piszesz, że ojciec "nioe dał mu dojść do słowa" - to sprzeczność). Nieważne, wazna jesteś tu Ty, nie syn.
              Uwazam, ze 14-latek ma prawo decydować, z kim chce mieszkać, chyba, ze jedna ze stron jest pozbawiona praw, albo totalnie nieodpowiedzialna.
              • asia_i_p Re: zmanipulowane dziecko? 27.04.11, 18:51
                No, ja do końca właśnie nie jestem pewna, jak w tym przypadku jest z odpowiedzialnością ojca. Nie łoży na potrzeby dziecka. Dosyć olewa jego edukację. Martwią mnie też wulgaryzmy o matce i jej rodzinie. Choć są wulgaryzmy i wulgaryzmy. Można powiedzieć, że matka się przy ... dala, i to jest niedojrzałe i nieeleganckie, ale powiedzmy nie karygodne, a można powiedzieć, że matką jest durną ci ... ą, i to już jest dyskwalifikacja.
                • verdana Re: zmanipulowane dziecko? 27.04.11, 19:02
                  Ale syn i tak to słyszy. Jeśli ojciec chciałby dziecko wychowywać, to musi lozyć - czyli jest to raczej rozgrywka między dorosłymi, ktora ma prawo 14-latka nie interesować. problem w tym, ze jesli to nie fanaberia - a dorośli zawsze oświadczenie "chcę mieszkać z ojcem" traktują jako fanaberię albo szantaż - to znaczy, ze nastolatkowi nie piozwala się mieszkać z jego własnym rodzicem. gdyby sytuacja byla odwrotan, syn mieszkający na stałe z ojcem chce się przenieść do matki, to jestem przekonana, ze wszysy byliby za. I zakaz zamieszkania z matką potraktowaliby jako wyrafinowane okrucieństwo wobec dziecka.
    • morekac Re: zmanipulowane dziecko? 27.04.11, 17:59
      Szczerze mowiąc, mam wrażenie, że kilka problemów zrobiłaś sobie sama. Jak chociażby ten ze złośliwym przywiezieniem dziecka o godzinie 14-tej, kiedy ciebie juz nie było. 14-latek to jednak nie 4-miesięczne dziecko czy tez 4-latek, który nie potrafi sobie kanapki zrobić i do wieczora bez wątpienia umrze z braku obiadu. ;-) Chociaż może i nie potrafi, skoro 14-latkowi robisz do szkoły kanapki...
      tak samo z tym kąpaniem i zmianą ciuchów - jeśliby twojemu synowi na tym zależało, na 100% docierałby czysty i pachnący do szkoły bez względu na okoliczności. Wystarczyłoby, gdyby mu ktoś raz czy drugi w szkole rzucił, że śmierdzi końskim łajnem - młody kąpałby się i mył bez twojego przypominania. Bo wiadomo, że do szkoły docierać musi, i to tak, aby się nie spóźniać. i to jest coś, czego bezwzględnie powinnaś wymagać od eksa - współdziałania, żeby syn nie podpadał w szkole.
      A już to pokazywanie, że boli cię zachowanie syna - przesadzasz. Nie mogłaś mu powiedzieć, że na przyszłość życzysz sobie być informowaną o rezygnacji z jakiejkolwiek umowy z wyprzedzeniem? I że jest ci przykro? Zamiast mu to okazywać?
      Może on bał się po prostu powiedzieć, że jednak te konie są fajniejsze od tego cholernego aquaparku? To i ci nie powiedział, zdał się na to, że tata go szybko spod tej szkoły zwinie.

      Często właśnie w poniedziałki
      > mam telefony ze szkoły żebym go odebrała bo źle się czuje.
      Ja bym nie leciała za szybko, żeby odebrać niegorączkującego i niewymiotującego 14-latka ze szkoły wcześniej, bez przesady. Może on to stosuje zamiast nieprzygotowania?

      A jeśli chodzi o ewentualną przeprowadzkę; to kwestia też zmiany szkoły, kolegów, perspektyw dalszej nauki. I na pewno nie do zrobienia od zaraz. Masz sporo czasu.
    • asia_i_p Re: zmanipulowane dziecko? 27.04.11, 18:47
      Dużo spraw w jednym poście.
      Po pierwsze uważam, że 14-latek jednak nie powinien do końca decydować sam, z kim zamieszka. Dopóki opieka przyporządkowana jest tobie, powinien mieszkać z tobą, a już na pewno decyzja nie powinna być podejmowana na wariata i z pominięciem ciebie.
      Po drugie, nie komunikujecie się wprost. Zamiast mówić synowi, że cię drażni, kiedy nie zjawia się na czas, dezorganizuje ci twój czas i czujesz się zlekceważona - urządzasz jakieś szopki z nieodzywaniem się. Syn też nie mówi ci wprost o tym, czego chce. Przydałby się wam obojgu jakiś kurs pozorumienia bez przemocy, czy coś takiego.
      Pogadajcie po prostu. Z synem, bo niestety nie wydaje mi się, żeby z jego ojcem jakoś specjalnie się dało. Powiedz, na czym zależy tobie, niech on powie, na czym zależy jemu, ustalcie jakieś rozsądne rozwiązanie.
      Eksowi nie daj się wciągać w awantury, ale zakomunikuj, że chcesz, żeby syn mieszkał z tobą, ale ze względu na uczucia syna chcesz uniknąć sądu. Podkreśl, że nie chcesz blokować ich kontaktów, a tylko życzysz sobie, żeby twoje uczucia i twój czas były szanowane.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: zmanipulowane dziecko? 30.04.11, 18:58
      Myślę, że wielu rzeczy jest Pani świadoma. Choćby tej podstawowej, że wiele z opisanych kłopotów, to rozgrywka między Panią byłym mężem.
      Dlatego wyłączyłabym z tego syna i nie obciążała zarzutami o niestabilności zachowań czy uczuć.
      Mimo, że 14 - latek może już decydować w wielu sprawach, umie się przeciwstawiać, ale trzeba pamiętać, ze nie zawsze to dotyczy rodziców, szczególnie tych reglamentowanych.
      Z tego co Pani napisała nie ma chyba bezpośredniego zagrożenia, że ojciec doprowadzi do zamieszkania syna z nim. To raczej manipulacja Panią, takie pogróżki.
      Nastawiłabym się na wspieranie syna w kłopotliwej i trudnej dla niego sytuacji oraz na egzekwowanie należności na syna.
      Warto tez zwrócić uwagę, ze z opisu Pani eks mąż, jest raczej dobrym ojcem. Syn może czuć z nim wspólnotę zainteresowań, spędzać razem czas. Czasem jest zawodny, ale kto nie jest. Taka relacja jest nie do przecenienia.
      To co między Panią a byłym mężem przenieść na to pole. Syna z tego wyseparować, jeśli się da. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • kara_mia Re: zmanipulowane dziecko? 30.04.11, 21:20
        Odnośnie postu Pani ekspert-jedna rzecz zwróciła moja uwagę :

        Zamieszkanie 14 syna z ojcem( dobrym ojcem - jak jest postrzegany przez Pania) chyba nie traktowałabym w kategorii zagrożenia . To po prostu normalna zdrowa droga rozwoju dorastającego chłopaka- jeżeli tylko tata chce i ma możliwości to czemu nie...

Pełna wersja