Glupia nadzieja:(((

26.04.11, 21:40
Witam, jestem w trudnej sytuacji przede mna rozwod wszystko na to wskazuje a ja nie jestem na to przygotowana, bardzo kocham mojego meza nie wyobrazam sobie zycia bez niego ale...

Klucilismy sie, czesto ciagle o to samo, że nie pomaga mi w domu ze nawet talerza nie odniesie do zlewu tylko zona słóżka wszystko musi robic. Nie zawsze tak bylo dlatego trudno mi sie z tym pogodzic. Mamy 2,5 letnią córeczke pracujemy na zmiany i na zmiane zajmujemy sie dzieckiem sami tak zdecydowalismy. Pracuje srednio 30h i tez czasem padam po pracy a na mojej glowie caly dom wszystkie obowiazki i dziecko bo on po pracy "dorabia" siedzi godzinami grzebiąc w laptopach i ciagle tylko mu przeszkadzamy, ciagle cicho bądz, daj mi spokoj.... Juz nie moglam tego sluchac. Była klutnia doszlo do czynow z jego strony a ja poszlam na policje... I wlasnie wczoraj dowiedziala sie jego rodzina ze ma przeze mnie sprawe w sadzie... Wyzywali mnie ze jestem nienormalna i jak tak moglam zrobic jej synkowi.... Ze go niszcze i manipuluje ze przeze mnie taki jest i mam dac mu spokoj bo to kadegoryczny koniec! Nie pozwoli mu sie wiecej ze mna kontaktowac....

Kocham go chce z nim byc ale nie chce by nas bił.. a to nie byl pierwszy raz bałam sie mysle ze jest psychiczny ze ma problemy. Jego babcia cale zycie jest zamknieta w psychiatryku a ojciec ma przerwana w leczeniu schizofremie... Martwie sie o niego chciałam mu pomoc by poszedl na jakas terapie sam mowi ze ma nerwice... Ale policja nie sluchala nie pomoze mu tylko go skarci za czyny.
Wiem ze tez nas kocha kilka dni temu bylismy na spotkaniu u psychologa, mam nadzije ze to wszystko mogloby pomoc tylko teraz jego rodzina...
Ja juz nie wiem czy myslicie ze zycie razem po wyroku jest mozliwe????????
Chciałam mu pomoc widzialam jak sie meczy ze ma duza depresje ale teraz wszyscy chca mnie zabc za to ze poszlam na policje:(((
Szkoda mi dziecka juz nie wie co odpowiadac mowi ze nikt jej nie kocha bo nie ma tatusia, strasznie teskni.
Czy to mozliwe by jeszcze miedzy nam bylo normalnie, bysmy stworzyli rodzine????????
prosze o pomoc
    • jakbyzona Re: Glupia nadzieja:((( 26.04.11, 21:49
      Skoro on chce się zmienić to może też niech stanie w Twojej obronie względem jego rodziny. Gdyby powiedział, że to wszystko jego wina, że miałaś rację, że zgłosiłaś sprawę na policji, bo to otworzyło mu oczy i nie życzy sobie, żeby jego rodzina Cię atakowała to myślę, że byłby jakiś skutek.
      Poza tym wydaje mi się, że powinnaś nakłonić męża do konsultacji u psychiatry, który oceni na ile poważny jest problem nieradzenia sobie Twojego męża z emocjami i jakich działań wymaga.
      Powodzenia!!!!!
      • anulka0as Re: Glupia nadzieja:((( 26.04.11, 22:01
        Chciałabym naklonic ale gdyby to bylo mozlowe nie musiala bym posowac sie do policji. Nie sprzeciwi sie rodzica to jak dom wariatow matka nawet nie slucha niczyich racji tylko co postanowi to swojemu to wałkuje i wałkuje.... A on mowi ze tez ma dosc ze chce odpoczac ok rozumiem go ale moze w takiej chwili potrzebowac samotnosci czasu na przemyslenia ale tamten dom to nie odpowiednie na to miejsce. Bylismy u psycholga na pierwszym spotkaniu zasugerowala dla niego psychiatre ale on sie tym nie zajmie. nie odbiera telefonow ale odbieraja jego rodzice i zabraniaja mi z nim kontaktu... Juz nie wiem co robic:((((
        • marzeka1 Re: Glupia nadzieja:((( 26.04.11, 22:20
          " Juz nie wiem co robic:(((("- ratować siebie i dziecko, albo oddaj komuś dziecko i wracaj do wariata. Jesteś kolejną z tych kobiet, które dla nic wartego faceta, chcą sobie i dziecku zmarnować życie, dlatego sobie marnuj, staraj się, zabiegaj, poniżaj, ale oddaj dziecko, aby w tym wariactwie nie dorastało.
          I masz rację: głupia, bardzo głupia nadzieja.
          • anulka0as Re: Glupia nadzieja:((( 26.04.11, 22:37
            Moze ja tez bym chciala poprostu miec szczesliwa rodzine!! Nie chce krzywdzic dziecka nie dobrym ojcem. Chcę uszczesliwiac dziecko dobrym ojcem bo byl dobrym czlowiekiem takiego go znam tez... Bylismy razem bylismy szczesliwi i zdecydowalismy sie na dziecko a teraz ja mam patrzec jak ono cierpi a on zostanie kawalerem i ulozy sobie zycie z jakas mloda lafirynda???!!! Nie radze sobie z tym nie chce byc samotna matka nie tego chcialam decydujac sie na dziecko chce by mialo dom mame i tate:(((( Jest malutka a my mlodzi jeszcze bylby czas....
            • marzeka1 Re: Glupia nadzieja:((( 26.04.11, 22:44
              I co z tego, że chciałabyś mieć szczęśliwą rodziną, jak wybrałaś sobie na męża i ojca swego dziecka wariata, który was leje??? To JAK, na Boga, JAK, chcesz mieć szczęśliwą rodzinę? To nie działa na zasadzie studni-życzeń.
              I nie bój się, młode lafiryndy są zbyt cwane, aby na takie męskie "cudo" się połakomić.
              Zmarnujesz sobie z kimś takim życie i dziecku także.Dziecka żal, że ma taką naiwną mamuśkę, która nie potrafi uchronić je przed ojcem furiatem i aby tylko mieć chłopa, wróci do wariata.

              I wybacz, ale samotne macierzyństwo wobec tego, co funduje ci szanowny pan małżonek wydaje się stanem wręcz pożądanym.
        • momago Re: Glupia nadzieja:((( 26.04.11, 23:47
          Nie może być zgody na przemoc!! Nie może być zgody na warczenie na dziecko żeby dało spokój. Masz poczucie winy, ale to Ty i córka jesteście ofiarami. Co to znaczy - ma dość i chce odpocząć? - a czy Ty też możesz sobie pozwolić na taki odpoczynek? I kto ma się w tedy zająć dzieckiem? Nie rozumiem też w jaki sposób rodzice mogą zabronić dorosłemu mężczyźnie kontaktu z żoną i dzieckiem - zabierają mu telefon albo zamykają w domu? Być może zachowanie Twojego męża ma związek z jakąś chorobą psychiczną, ale dla mnie to jest po prostu niedojrzały facet, który nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności za rodzinę. Możliwe jest też, że po prostu nie potrafi (jeśli mama była w domu generałem to może on nie wie jaka jest rola mężczyzny w związku), ale w takim przypadku bez terapii się raczej nie obejdzie.
          To jest bardzo trudna sytuacja i wymaga zaangażowania się obojga partnerów. Twoja dobra wola nie wystarczy. Jak na razie Twój mąż-bokser podkulił ogon i zaszył się u mamy.
    • marzeka1 Re: Glupia nadzieja:((( 26.04.11, 21:52
      Dlaczego chcesz skrzywdzić własne dziecko takim ojcem???
      • jakbyzona Re: Glupia nadzieja:((( 26.04.11, 22:07
        dręczy Cię poczucie winy, a przecież NIC złego nie zrobiłaś, po prostu broniłaś siebie i dziecka
        nie dzwoń do męża, daj mu czas na przemyślenie i tęsknotę za Wami
        macie wspólne dziecko, więc na prawie na pewno się odezwie
        • karolina.chonly Re: Glupia nadzieja:((( 26.04.11, 23:18
          Kobieto bierz dziecko pod pache i znikaj tak szybko jak mozesz! Czy Ty wiesz co to jest choroba psychiczna????
          To jeszcze gorsze od alkoholizmu. Alkoholik pojdzie na terapie i jest szansa, ze wroci do normalnego zycia - osoba chora psychicznie juz nigdy :(
          To gorsze, bo tego zazwyczaj na zewnatrz nie widac. Maz (juz byly) mojej najlepszej przyjaciolki zrujnowal jej i dzieciom zycie, a wszyscy pytali czego ona od niego chce? Nikt jej nie wierzyl, bo przeciez to taki mily, dowcipny i uczynny czlowiek! Normalnie wzor ojca i meza jak sie patrzy...
          Nie chce mi sie pisac co ona przeszla i jeszcze na koniec sama przyplacila to zdrowiem :(

          Ty masz jeszcze szanse uratowac siebie i dziecko nawet jak w tej chwili wydaje Ci sie to niemozliwe. Nie czekaj az bedzie za pozno.
          • anulka0as Re: Glupia nadzieja:((( 27.04.11, 15:51
            Od choroby nie uciekne, cala ich rodzina jest psychiczna a ja mam z nim dziecko co mialo to odziedziczylo w genach a z tym juz nic nie zrobie:((
    • amb25 Re: Glupia nadzieja:((( 27.04.11, 07:24
      Witaj
      Z tekstu wnioskuje, ze to nie pierwszy raz zostalas uderzona. Choroby psychiczne czesto sa dziedziczne, bez prawidlowego leczenie zycie z takim czlowiekiem bedzie koszmarem, z leczeniem tez nie wiadomo do konca jak bedzie. Generalnie niewiadoma.
      To, ze nic nie robi w domu i jest nerwowy moze wynikac z jego problemow psychicznych, albo z wychowania (chociaz pisalas, ze nie zawsze tak bylo) albo z obydwu tych rzeczy na raz.
      On moze byc wspanialmy czlowiekiem, ale jesli jest chory to choroba go zmienila. I dobrze, ze wezwalas policje bo to dla niego sygnal, ze nie dasz sie zastraszyc. I w razie czego argument w sadzie. Nie powinnas miec zadnych wyrzutow sumienia, a jego rodzina sie po prostu nie przejmuj. Dla ciebie sa to przeciez obcy ludzie. Mowic brzydko, olej ich albo wygarnij, ze wychowali przemocowca ktory zneca sie nad rodzina (no moze nie zneca, ale tak mozesz im powiedziec) i czy przyjda na Wasz pogrzeb jesli on kiedys w przyplywie szalu zabije ciebie i dziecko. Rodzina zabrania mu sie z toba kontaktowac - to ty skontaktuj sie z nim. On jest doroslym facetem i to od niego powinnas to uslyszec.
      Zeby byc z nim on musi sam wyrazic chec leczenia i leczenie podjac inaczej nic sie nie zmieni, a jesli to na gorsze. Sa takze tabletki, mozna je dostac od psychiatry, ktore moglby brac w momentach zagrozenia - kiedy czuje ze jest na ciebie tak wsciekly, ze nie moze sie opanowac i musi uderzyc. One podobno momentalnie odbieraja sily do ataku. Ale on musi byc swiadomy, tego, ze zle zrobil i sam musi chciec, zeby to sie wiecej nie powtorzylo.
      No i to nie prawda, ze dziecko nie ma tatusia. Ono ma tate, ktory na pewno je kocha pomimo choroby i to jej powinnas powtarzac. Tysiac razy.
      • anulka0as Re: Glupia nadzieja:((( 27.04.11, 16:02
        Skoro ma tatusia to czemu juz nie moze go widywac, codziennie jest marudna placze ze chce do domu ze chce do taty... Juz nie umiem poprawiac jej humoru...
        Jego rodzice sa psychiczni, 5 zamkow w drzwiach jakies druty i co tylko by z domu wyjsc tylko jak on pozwoli nie zartuje caly dzien sa zamkniete, telefon odbieral ojciec albo matka i tylko na mnie bliuzgali ze mi go do telefonu nie dadza a kom swojej nie odbiera. A oni siedza nad nim i mu walkuja jaka jestem zla i jak ma mnie szybko zostawic. Rok temu jej starszy synek sie rozstal z rodzina z czego sa bardzo dumni no b jak tak mogl zyc z taka... z wnuczka sie juz nie widuja no ale ma synka nie a teraz darza do naszego rozstania i jeszcze mnie porownywala do tamtej synowej ze jednak jestem od niej gorsza!
        Jakis czas temu odsunol sie od znajomych nie ma nikogo nawet nie ma z kim pogadac o tym wszystkim jedyne z mamusia i tatusiem a oni no nie swieca dobrym przykladem tylko maca mu w glowie.
        • laura_fairlie Re: Glupia nadzieja:((( 28.04.11, 09:52
          Juz nie umiem poprawiac jej humoru...
          Daj jej czas na przeżycie tego smutku. Dziecko nie zawsze musi być szczęśliwe i uchachane od ucha do ucha, czasami też musi przezyć smutek i ból, nie unikniesz tego. Możesz poczytać sobie jakąś książkę o rozwodach i jak pomóc dzieciom w radzeniu z tym sobie, możesz poszukać pomocy psychologa dla siebie i dziecka. IMO; nie będzie szczęśliwsza z ojcem-przemocowcem. Nie łudź się też,że zachowanie męża poprawi się na skutek twoich starań i walki, bądź też pogorszy się wskutek knowań teściów. Mąż jest już chyba dorosły i powinien być odpowiedzialny za siebie i swoje postępowanie. Dojdzie do siebie i będzie chciał z tym coś zrobić, to zrobi.
        • amb25 Re: Glupia nadzieja:((( 28.04.11, 13:55
          Niestety wiele malzenstw rozpada sie przez rodzicow jednego z malzonkow - mozecie nie byc wyjatkiem, niestety. Wydaje mi sie, ze dopoki on sam nie poczuje sie lepiej (bo jesli zapadl na jakas chorobe psychiczna to on jest teraz bezradny i bardzo podatny na manipulacje czy jakies urojne idea fix, manie przesladowcze itp ) to ty tutaj nic nie zrobisz. Zadbaj po prostu o alimenty i swoj stan psychiczny a dziecku powtarzaj jak najczesciej, ze chociaz tatusia nie ma to on ja bardzo kocha. Jesli maz mozliwosc to w tym przypadku skorzystaj z porady psychologa dzieciecego, powie ci w jaki sposob pomoc dziecku.
          Swoja droga, skad wiesz, ze oni go nastawiaja przeciwko tobie moze on sam nie chce?
    • blue_romka Re: Glupia nadzieja:((( 27.04.11, 10:40
      Rękoczyny nie świadczą zaraz o chorobie psychicznej, mogą być dowodem na to, że mąż sobie nie radzi z agresją, napięciem, a to jest do wypracowania. Z racji tego, że 1.macie małe dziecko 2. kłócicie się o "pierdoły" 3. kochacie się - koniecznie idźcie na terapię. Wiele małżeństw udaje się w ten sposób uratować.
    • laura_fairlie Re: Glupia nadzieja:((( 27.04.11, 10:43
      Anulka, mąż ma problemy od 2 lat, nie od 2 miesięcy.
      forum.gazeta.pl/forum/w,898,99697910,,Juz_nie_mam_sily_.html?v=2
      Jeśli nic z tym nie zrobił, tylko się pogorszyło, to wiej z dzieckiem, gdzie pieprz rośnie.

      I wlasnie wczoraj dowiedziala sie jego rodzina ze ma przeze mnie s
      > prawe w sadzie...
      To ty o tym nic nie wiedziałaś? ;-)
      • maghdalena33 Re: Glupia nadzieja:((( 27.04.11, 12:48
        Bardzo dobrze zrobiłaś zgłaszając przemoc na policję. Czytając Twoje wypowiedzi aż sama jestem zdumiona, ze zdobyłaś się na tak rozsądny czyn. Rozstanie z wariatem to najlepsza rzecz jaka mogła Cię spotkać. Teściowa to super kobieta,zabraniając kontaktów z wariatem jakby nie było chroni Cię przed zmarnowaniem sobie i przede wszystkim dziecku życia.
        Dziewczyno ogarnij się. Weź się w garść i stwórz w końcu dziecku normalny dom. Przede wszystkim normalny i spokojny bez ojca przemocowca. Samotność to najlepsza rzecz jaka mogła Cie w tej sytuacji spotkać. Szkoda tylko, że tego nie chcesz zauważyć.
    • demonsbaby ratuj 28.04.11, 09:30
      dziecko i siebie. Zakończ definitywnie ten chory związek, bo nie tylko ty, ale i twoje dziecko zapłaci za to wysoką cenę.
    • triss_merigold6 Re: Glupia nadzieja:((( 28.04.11, 09:53
      Nie wyobrażasz sobie życia bez chorego psychicznie przemocowca z genetycznym obciążeniem schizofrenią?! Bardzo ciekawe.
Pełna wersja