boję się ciemności

27.04.11, 21:25
Boję się ciemności. Odkąd pamiętam. W ostatnim czasie problem mi nie dokuczał. Mieszkanie oświetlone, mąż w pobliżu, czułam się bezpiecznie. Kilka dni temu przyjechałam z dziećmi do rodziców. Dom jest duży, dostałyśmy do dyspozycji osobny pokój. No i zaczęło się. Kiedy wstaję w nocy do dziecka oblewa mnie zimny pot. Dosłownie. Boję się, w najgorszy irracjonalny sposób. W ciągu dnia funkcjonuję normalnie, ale teraz, gdy pomyślę o ciemnym pokoju czuję ścisk w klatce piersiowej. Co się dzieje? Jak sobie z tym poradzić?
    • verdana Re: boję się ciemności 27.04.11, 21:30
      Zostawiaj zapaloną lampkę nocną.
      • wet_cat Re: boję się ciemności 27.04.11, 21:36
        nie pomaga, są cienie, ciemne konty, a za drzwiami jeszcze ciemniej
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: boję się ciemności 27.04.11, 23:59
      To mogą być objawy nerwicowe. Warto udać się na konsultację psychiatryczną czy psychologiczną, aby to potwierdzić. Psychiatryczna lepsza, bo w razie czego można dostać leki. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • wet_cat Re: boję się ciemności 28.04.11, 06:48
        Dziękuję pani Agnieszko. Ale czy to możliwe, że nerwica objawia się tylko tym konkretnym lękiem. W dzień funkcjonuję ok, a koszmar zaczyna się nocą. Wczoraj uświadomiłam sobie, że nie jestem w stanie być sama w ciemnym pokoju. Nie chodzi tylko o samą ciemność, ale o to, że nikogo nie ma blisko mnie. Że ta ciemność jest za oknem, w sąsiednim pokoju,itd. Obecność dzieci mi nie pomaga, one nie dają mi poczucia bezpieczeństwa. Chodzi o to, że w tych ciemnościach "coś" jest, "coś" co mi zagraża. To brzmi irracjonalnie, ale tak czuję. Nawet w snach przychodzi zagrożenie, dzisiaj np. walczyłam z diabłem :) Ale w snach się nie boję, walczę i zwyciężam. Ale gdy obudzę się w środku nocy boję się otworzyć oczy. Dotąd gdy mąż wyjeżdżał zawsze prosiłam kogoś z rodziny żeby u mnie nocował. Nie mogę dłużej tak funkcjonować.
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: boję się ciemności 29.04.11, 01:54
          Tak, nerwica może się tak objawić. Nerwica to najczęściej właśnie irracjonalne lęki. Kiedy i jak często się pojawiają, to nie ma znaczenia dla diagnozy. Ale taką musi postawić fachowiec. Dobrze jest wtedy łączyć farmakoterapię z psychoterapią. Leki dadzą ulgę, terapia pomoże znaleźć źródło konfliktu wewnętrznego, który jest powodem nerwicy, oraz pomoże go rozwiązać.
          Agnieszka Iwaszkiewicz
          • wet_cat Re: boję się ciemności 29.04.11, 07:09
            Dziękuję za odpowiedź.
            pozdrawiam
            • annes67 Re: boję się ciemności 29.04.11, 09:28
              napisze zaraz ale na priv...dodam do twego nicku -gazeta.pl i mysle ze tam sprawdzisz...
            • twoj_aniol_stroz Re: boję się ciemności 29.04.11, 10:42
              Proponuję spotkanie z psychologiem lub psychiatrą ze Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich :) www.spch.pl :)
    • znowu.to.samo Re: boję się ciemności 29.04.11, 19:37
      To może ja sie podepne pod wątek żeby nie powielać.
      Otóż ja też boje sie ciemności, ale w inny sposób. Kiedyś nocowalismy u znajomych na wsi gdzie nocą nie palą sie żadne latarnie ani nic. I tak któregoś razu kłądziemy sie spać, znajomi gaszą światła i zapadają egipskie wręcz ciemności. Wszyscy włącznie z dziećmi spokojnie leżą i zasypiają a ja dostaje ataku paniki, czuje sie jakbym leżała w grobowcu, jakbym sie dusiła i brakowało powietrza. Zrywam sie z łóżka biegne do okna, zrywam prawie zasłony i otwieram okno. znajomi patrzą sie na mnie dziwnie a ja nie moge, za nic nie moge spać w takich ciemnościach. Wykopuje jakąś świece i zapalam, i jakos zasypiam
      Ale często sie wybudzam ze strachu że świeca sie wypali i zgaśnie i znowu będzie ciemno.
      Czy to też może być nerwica?
      • agnieszka_iwaszkiewicz Re: boję się ciemności 30.04.11, 18:29
        Nerwice przybierają różne postaci: mogą być o fobie ( np: agorafobia i wiele , wiele innych ) lub stany lękowe ( panika, obsesje ).
        O tym czy to nerwica, decyduje, między innymi, długość i częstotliwość objawów.
        Jednorazowy np: atak paniki, to jeszcze nie nerwica.
        Ale ostateczną diagnozę może postawić lekarz psychiatra.
        W przypadku uciążliwości objawów, kiedy nie pozwalają one normalnie funkcjonować, pomaga też psychoterapia, która próbuje dotrzeć do wewnętrznych źródeł lęków i fobii. Jeśli objawy nie są uciążliwe lub pojawiają się rzadko np: przy kontakcie z rzadko spotykanym bodźcem, to nie wymagają interwencji. Należy je potraktować jako koloryt osobowości. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • puellapulchra Re: boję się ciemności 29.04.11, 23:42
      Ja mam identycznie, również odkąd pamiętam. Śpimy przy włączonej lampce (pretekstem są małe dzieci, do których wstaję w nocy :D ). Co ciekawe - moja 3-letnia córka też boi się ciemności (nigdy głośno się do tego nie przyznałam) i to panicznie, choć zawsze jak się przebudzi to świeci się lampka, nikt jej nie opowiadał o duchach, czy potworach itp. Czy w jej przypadku też można mówić o nerwicy?
    • julenka3 Re: boję się ciemności 19.05.11, 14:30
      Przypadkiem trafiłam na ten wątek i się bardzo cieszę bo każdy się ze mnie śmieje - poza najbliższymi. Ja boję się ciemności odkąd pamiętam. Jestem dorosłą osobą i zawsze miałam nadzieję, że to minie. Ale niestety nie mija i jest coraz gorzej. Wszystko jest w porządku dopóki jest przy mnie mąż. Było w miarę ok kiedy mieszkaliśmy w Warszawie w bloku. W ubiegłym roku przeprowadziliśmy się na wieś do własnego domu i teraz dopiero zaczął się mój koszmar. Mąż pracuje przez 3 dni poza domem a ja z 2-letnią córką jeżdżę wtedy na noc do rodziców, oni mieszkają w bloku a za oknem są latarnie. Chodzę w dzień po domu, znam go jak własną kieszeń i sama sobie wpieram, że nie ma się czego bać a jak tylko zapada noc zaczyna mnie paraliżować do tego stopnia, że staram się zasnąć dopóki mąż jeszcze na chodzie bo tylko wtedy jestem w stanie, w przeciwnym razie leżę spocona, przykryta kołdrą niemalże na twarz całymi godzinami, aż padnę ze zmęczenia. Niestety mi nie pomaga nawet włączona lampka bo jak ktoś napisał - za drzwiami, za oknem, tam jest ciemno. Ja co więcej jestem z wykształcenia psychologiem, próbuję sobie zracjonalizować problem i nie wychodzi. Nie mogę sama ze sobą dojść do ładu. To jest coraz większym problemem i zaczyna determinować moje życie do tego stopnia, że podjęliśmy decyzję o sprzedaży domu i powrocie do miasta. Jeśli będę miała mniejszą przestrzeń do ogarnięcia w mojej głowie to może znów będę miała chociaż namiastkę poczucia bezpieczeństwa. Tylko ja mam świadomość, że to ma jakieś głębsze podłoże (nie mam pojęcia gdzie) i kiedyś będę musiała pójść na terapię i to przepracować.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja