calineczka_777
29.04.11, 14:29
Moja tesciowa zadzwonila wczoraj w nocy bardzo rozentuzjazmowana i podniecona. Oznajmila mojemu mezowi, ze na jakiej tam stacji telewizyjnej bedzie transmitowany na zywo slub Williama i ze ona bedzie to wszystko ogladala. Moj maz, nieco wsciekly tym poznym telefonem, odparl, ze jego ten slub w ogole nie interesuje, bo ma co innego na glowie i ma swoje problemy. Oczywiscie tesciowa jak zwykle "zapomniala" zapytac sie co u niego slychac, jak sie czuje itp. tylko slyszac, ze moj maz nie zwolni sie z pracy by ogladac ten slub powiedziala tonem krytycznym, ze ona go nie rozumie. Dodala,ze ona jest osoba niezwykle wrazliwa na takie piekne wydarzenia i ze jutro nie wyjdzie z domu tylko bedzie ogladala ten slub. :-)))))) Notabene: ona i tak nie pracuje. Bardzo sie usmialismy, bo ta sama tesciowa:
- calkiem niedawno nie przyszla na nasz (tez romantyczny) slub,
- kiedy dowiedziala sie od mojego meza, ze zamierza sie ze mna ozenic przekonywala go, ze instytucja malzenstwa to juz jest przestarzala i ze w Niemczech (tu mieszkamy) nie trzeba sie zenic by zyc ze soba,
- dopiero jak juz bylismy malzenstwem i ogolnie znalismy sie juz 5 lat to zgodzila sie w koncu na spotkanie ze mna - potem dowiedzialam sie, ze tylko chciala w ten sposob osiagnac, by ludzie przestali o niej tak zle mowic, ze jest taka zla dla syna i synowej, wiec w sumie zaluje, ze do tego spotkania doszlo,
- nawet jak jej wlasny syn odbierze telefon i slychac wyraznie ze jest np.zakatarzony czy ma kaszel to nie ma na tyle wrazliwosci by spytac sie jak sie czuje i troche mu powspolczuc,
- bila i tresowala swoje dzieci.
Ale ona jest taka romantyczna ........ :-))))))))