Rozmowa z czterolatkiem

06.05.11, 21:02
Witam. Mam problem jak rozmawiać z czterolatkiem o jego tacie. Rozwiodłam się gdy dziecko miało 2 lata, tak więc ojca nie pamięta. W ciągu dwóch lat widział go tylko raz na badaniu w RODK, nie dostaje żadnych listów, prezentów itp. Jednak brakuje mu taty- dopytuje się gdzie on jest, kiedy przyjdzie, bawi się z wymyślonym tatą. Prawdziwy ojciec siedzi w więzieniu. Jak mam z synkiem rozmawiać o tacie, odpowiadać na pytania. Oprócz tego, że mówię że go kocha i nie może na razie z nim być to co jeszcze mogę zrobić. Przecież nie powiem mu, że tata jest w więzieniu a maluch zaczyna byż bardzo dociekliwy, nie wystarczają mu te odpowiedzi. Dziękuję za pomoc.
    • mruwa9 Re: Rozmowa z czterolatkiem 06.05.11, 21:15
      a dlaczego nie mozna powiedziec prawdy?
      • kania_kania Re: Rozmowa z czterolatkiem 06.05.11, 21:29
        Wydaje mi się, że 4-latek nie musi wiedzieć dlaczego rodzice się rozstali i że tata przebywa w więzieniu. Myślę, że lepiej wspólnie z ojcem ustalić wspólną wersję, tak aby każdy zachował godność a dziecko czuło się bezpiecznie. Dziecko nie musi znać prawdy i ponosić odpowiedzialności za czyny dorosłych. A w tym przypadku tą odpowiedzialnością byłyby niepotrzebne emocje, jakie wzbudziłaby "naga prawda".

        Kania
        • joshima Re: Rozmowa z czterolatkiem 07.05.11, 11:30
          Ale dlaczego nie można powiedzieć czterolatkowi, że tata zrobił coś złego i teraz musi ponieść karę? Nie trzeba od razu żywać słowa więzienie.
          • kania_kania Re: Rozmowa z czterolatkiem 08.05.11, 00:11
            Bo dziecko bedzie sie dopytywac i rodzice beda brneli w klamstwa. A te, wczesniej lub pozniej stana sie niespojne i dziecko bedzie mialo poczucie, ze sie je oklamuje, nie ufa.

            Poza tym, to 4-latek. Na prawde uwazasz, ze MUSI wiedziec, ze jego tata (jego wlasny, ktorego nie zna, ale kocha i teskni) zrobil cos zlego? Wedlug mnie to okrutne.

            Kania
            • joshima Re: Rozmowa z czterolatkiem 08.05.11, 00:37
              Mam wrażenie, że sama sobie zaprzeczasz. Najpierw piszesz o bańce kłamst, która prędzej czy później pęknie, a potem o tym, że lepiej jednak dziecko okłamywać.

              Co do mówienia dziecku, że ojciec zrobił coś złego to nie uważam tego za okrutne. Każdy czasem popełnia błędy i robi coś złego. Potem ponosi konsekwencje, takie lub inne. Jeśli dziecko o tym wie, to nie widzę problemu.
              • kania_kania Re: Rozmowa z czterolatkiem 08.05.11, 12:24
                Male dzieci idealizuja rodzicow. Takie raptowne odebranie dziecku obrazu ojca jest okrutne. Co innego, jak ktos z zewnatrz robi cos zlego i ponosi konsekwencje, a co innego, jak wlasny ojciec.

                I nie, nie przecze sama sobie. Co innego opracowac z ojcem wspolny front i spojna odpowiedz "klocilismy sie z tata, nie wyszlo nam, ale Cie oboje kochamy" bez wnikania w szczegoly, wiezienia itp. A co innego kreowanie wlasnej opowiastki, wymyslanie odpowiedzi na biezaco.

                Dziecko moze zadawac rozne pytania, wnikac w szczegoly. Trzeba byc przygotowanym i wiedziec co odpowiedziec a nie wymyslac na poczekaniu, zeby nie pojawialy sie niespojnosci.

                I nie chodzi o to, zeby dziecko oszukiwac, to jest forma zaoszczedzenia mu szczegolow z zycia doroslych. Przeciez rodzice rozstali sie wlasnie dlatego, ze im sie nie ulozylo. Z punktu widzenia czterolatka nie jest wazne czy ktos ponosil wine czy nie. Czy ktos siedzi w wiezieniu czy nie. Wazny jest fakt i przystepne dla wieku wytlumaczenie. Na prawde przyjdzie czas i na uporanie sie z nia.

                Kania
                • joshima Re: Rozmowa z czterolatkiem 08.05.11, 14:34
                  kania_kania napisała:

                  > Male dzieci idealizuja rodzicow. Takie raptowne odebranie dziecku obrazu ojca j
                  > est okrutne. Co innego, jak ktos z zewnatrz robi cos zlego i ponosi konsekwencj
                  > e, a co innego, jak wlasny ojciec.
                  Słuchaj, jeśli na co dzień matka potrafi się głośno przed dzieckiem przyznać, że zrobiła coś źle to chyba nie jest znowu tak tragicznie, co? No chyba, że nie potrafi, to faktycznie może być problem.


                  > I nie, nie przecze sama sobie. Co innego opracowac z ojcem wspolny front i spoj
                  > na odpowiedz "klocilismy sie z tata, nie wyszlo nam, ale Cie oboje kochamy" bez
                  > wnikania w szczegoly, wiezienia itp.
                  A potem dzieciak pójdzie do szkoły spotka "uświadomionych" w temacie kolegów i dowie się wszystkiego w najgorszy możliwy sposób. No może i tak lepiej. Albo mama nagle postanowi, że syn już dojrzał, żeby się dowiedzieć o wszystkim i powie: Synku przez wiele lat Cię okłamywałam. Też może dobrze.

                  > Dziecko moze zadawac rozne pytania, wnikac w szczegoly. Trzeba byc przygotowany
                  > m i wiedziec co odpowiedziec a nie wymyslac na poczekaniu,
                  Utopia.
                  • kania_kania Re: Rozmowa z czterolatkiem 08.05.11, 20:06
                    Nie utopia tylko zycie. Znane mi z autopsji i przegadane z psychologiem w ramach dlugich godzin terapii. Nie widze powodu, dla ktorego mam mowic swoim dzieciom, ze ich ojciec mnie uderzyl. Po prostu - nie ukladalo nam sie. Nie jestesmy razem, ale dogadujemy sie i wspolnie dbamy o dzieci.

                    Oczywiscie, moglam powiedziec, tata uderzyl mnie, wiec go zostawilam. Tylko po co? Po co niszczyc wyidealizowany obraz rodzica, jako tego najmadrzejszego i nie popelniajacego bledow? Jeszcze przyjdzie czas, gdy zycie to zweryfikuje. Z tego samego powodu goraco odradzam dzielenie sie z dzieckiem rewelacjami o przebywaniu ojca w wiezieniu. Teraz jest czas na spokojne dziecinstwo, i tak trudne ze wzgledu na brak rodzica.

                    Kania
                    • joshima Re: Rozmowa z czterolatkiem 08.05.11, 22:45
                      kania_kania napisała:

                      > Nie utopia tylko zycie. Znane mi z autopsji i przegadane z psychologiem w ramac
                      > h dlugich godzin terapii. Nie widze powodu, dla ktorego mam mowic swoim dziecio
                      > m, ze ich ojciec mnie uderzyl. Po prostu - nie ukladalo nam sie.
                      Wiesz chyba mówimy o dwóch zupełnie innych sprawach. Tylko nie wiem czy nie rozumiesz o czym piszesz, czy jak?
    • kania_kania Re: Rozmowa z czterolatkiem 06.05.11, 21:24
      Dużo zależy od tego jakie Ty masz kontakty ze swoim byłym mężem. Jeśli dobre - skontaktuj się z nim i ustalcie wspólną wersję, której będziecie się oboje trzymać. Jeśli kiepskie, to w sumie powinnaś zrobić to samo. To co jest najważniejsze NIGDY nie można mówić, że coś stało się przez dziecko (nawet jeśli nie mieliśmy tego na myśli dziecko może wyciągnąć wniosek, że to z jego WINY). Zawsze winę ponoszą dorośli (choć w ogóle mówienie o winie w związku do 4-letniego dziecka mija się z celem, lepiej mówić o odpowiedzialności), to dorośli się związali, powołali dziecko do życia, zdecydowali o rozstaniu. Druga zasada, nigdy nie oczerniaj drugiego rodzica. Zrobisz tym dziecku większą krzywdę, niż Ci się wydaje.

      Na tę chwilę, dopóki nie masz kontaktu z byłym mężem, dobrym pomysłem może być opowiedzenie dziecku, że tata z Wami nie mieszka, bo kłóciliście się i już mieliście tego dość. Dopilnuj, żeby zrozumiał co masz na myśli mówiąc - kłóciliście się. Zaznacz, że po kłótni obie strony czują się źle i oboje - Ty i Twój mąż tego nie chcieliście. Niczego mu nie obiecuj. Powiedz, że postarasz się skontaktować z tatą, ale nie wiesz, gdzie on jest. Zaznacz również, że zdarza się, że rodzice się rozchodzą, ale nikomu nie zależy na tym, żeby dziecku było źle.

      Jak ja rozstałam się z moim byłym, moja córka miała 2 lata. Nie pamięta tego. Nigdy nie wyraziłam się źle o jej ojcu, choć w sumie miałabym pełne prawo. Ale nigdy nie pozwoliłam sobie na tę "przyjemność". Teraz Kasia ma 13 lat i bardzo dobry kontakt z tatą. Tak na prawdę wychował ją mój mąż, którego poznałam rok po rozstaniu z jej ojcem. Ona nie pamięta życia sprzed mojego męża. Mimo, że było trudno, bo do jej 7 roku życia mój były prowadził ze mną otwartą wojnę, nigdy nie powiedziałam nic co mogłoby wpłynąć na jej ocenę ojca. Teraz widzę tego plusy. Mnie było o tyle łatwiej, że w sumie chowałam się praktycznie bez ojca. Niby był, ale nieszczególnie zainteresowany moją osobą. A ja tęskniłam. Dlatego ważne było dla mnie, żeby moja córka dobrze myślała o swoim tacie. Byłam przekonana do tego, co robiłam.

      Kania
      • joshima Re: Rozmowa z czterolatkiem 07.05.11, 11:32
        kania_kania napisała:

        > Dużo zależy od tego jakie Ty masz kontakty ze swoim byłym mężem. Jeśli dobre -
        > skontaktuj się z nim i ustalcie wspólną wersję, której będziecie się oboje trz
        > ymać.
        Dziecko prędzej czy później się dowie. Przy takiej strategii dowie się od obcych. Tak będzie lepiej?
        • mamameg Re: Rozmowa z czterolatkiem 07.05.11, 13:38
          Ja bym też zaczekała z mówieniem prawdy o więzieniu aż dziecko nie będzie większe. Teraz opowie rówieśnikom a dzieci bywają okrutne.
          • verdana Re: Rozmowa z czterolatkiem 07.05.11, 14:17
            Dla mnie mozliwe są dwie, zupełnie rózne sytuacje.
            Pierwsza - ojciec nie utrzymuje kontaktów, choćby chciał, bo siedzi. jak wyjdzie, kontakty zostana wznowione. Wtedy trzeba powiedzieć, ze tata jest w więzieniu, nie moze, chocby chciał widywac się z dzieckiem, ale o nim pamięta itd. Dla dziecka jest lepiej mieć tatę w wiezieniu, niż tate, ktory dziecka nie chce widzieć.
            Druga - tata siedzi, ale jest to niezwiązane z widywaniem dziecka - i tak nie ma ochoty na kontakty. Wtedy powiedziałabym dziecku, ze tata zostawił rodzinę, tak bywa, a więzienie na razie bym sobie darowała.
    • tully.makker Re: Rozmowa z czterolatkiem 07.05.11, 15:02
      Dziecku zawsze, ale to zawsze mowimy prawde. W formie dostosowanej do wieku.

      A juz na pewno nie snujemy dyrnych bajek TATA CIE KOCHA. Jak kocha, to daj mu szanse,zeby sam to p[owiedzial. jak nie, nie wciskaj dziecku ciemnoty. Prawdziwa tragedia jest stracic oboje rodzicow - jedno, bo ma dziecko gdzies, drugie, bo nie mozna ufac w jego slowa.
      • mama.rozy Re: Rozmowa z czterolatkiem 07.05.11, 15:59
        możesz spróbowac na tym forum
        forum.gazeta.pl/forum/f,571,Samodzielna_mama.html
        tam są w zasadzie same mamy po przejściach,może któraś miała podobnie
      • burza4 Re: Rozmowa z czterolatkiem 08.05.11, 14:51
        Absolutnie zgadzam się z Tully - jak można robić dziecku z mózgu sieczkę wmawiając mu że coś dla ojca znaczy? mówienie mu bzdur o miłości ojca nakręca jedynie spiralę oczekiwań, i podsyca nadzieję. Złudną, bo absolutnie nic nie wskazuje na to, że ojciec kiedykolwiek wykaże cień zainteresowania.

        Niemożność widywania się jest zrozumiała - brak kontaktu już nie. Oczywiste jest, że pan ma dziecko gdzieś - i wcale nie jest powiedziane, że jego obecność w życiu dziecka byłaby pożądana.
        • verdana Re: Rozmowa z czterolatkiem 08.05.11, 16:23
          Pan siedzi w wiezieniu, więc trudno, aby miał kontakt, niezaleznie czy chce, czy nie. Jak to sobie wyobrazasz?
          • triss_merigold6 Re: Rozmowa z czterolatkiem 08.05.11, 18:48
            Papieru i długopisów w zk zabrakło? Widzeń nie ma?
          • burza4 Re: Rozmowa z czterolatkiem 08.05.11, 18:48
            Bardzo prosto. Kontakt to nie tylko spotkania, jakby chciał,jakby mu zależało - to kartkę na święta czy na urodziny mógłby wysłać.

            • kania_kania Re: Rozmowa z czterolatkiem 08.05.11, 20:11
              Dziecko ma dwoje rodzicow. Jesli ojciec sie nie odzwywa powody moga byc co najmniej dwa. Po pierwsze nie chce - wtedy sytuacja jest jasna. Po drugie chce, ale nie ma odwagi lub nie wie jak. Sciaganie dzieciaka do pierdla to jednak poroniony pomysl i na to tez bym 4-latka nie narazala.

              Ale, jak wspomnialam dziecko ma dwoje rodzicow. Jesli matka widzi, ze dziecko potrzebuje kontaktu z ojcem, niech zakreci sie nad widzeniem z nim. Sama. Niech pogada, zapyta, wyjasni i dowie sie, jak druga strona to widzi. To nie jest problem. To wymaga tylko wysilku od niej samej. Jest to tez ten moment kiedy mozna uzgodnic zeznania wspolnego frontu w stosunku do dziecka dotyczacego rozstania rodzicow.

              Kania
              • verdana Re: Rozmowa z czterolatkiem 08.05.11, 20:21
                Widzenia to raczej inicjatywa matki, nie ojca. Zresztą, nie kazdy ojciec chce, aby dziecko widziało go w więzieniu. Ja też podejrzewam,ze facet nie ma ochoty utrzymywac kontaktów i tyle, ale gdy siedzi, może uznać, ze matka nie życzy sobie otrzymywać korespondencji z więzienia. Tak więc może nie miec kontaktów z dzieckiem, bo dziecko go nie interesuje, ale może tez nie utrzymywać dlatego,z e troszczy się o dziecko i nie chce, aby dorastało ze świadomoscią, ze ojciec siedzi.
                Nie mamy pojecia jak jest - matka pewnie wie.
              • joshima Re: Rozmowa z czterolatkiem 08.05.11, 22:48
                kania_kania napisała:

                > Sciaganie dzieciaka do pierdla to jednak poroni
                > ony pomysl i na to tez bym 4-latka nie narazala.
                Tu się z Tobą zgodzę.

          • joshima Re: Rozmowa z czterolatkiem 08.05.11, 22:47
            verdana napisała:

            > Pan siedzi w wiezieniu, więc trudno, aby miał kontakt, niezaleznie czy chce, cz
            > y nie. Jak to sobie wyobrazasz?
            Na ogół więźniowie dostają przepustki. Na ogół mają też prawo do korespondencji i telefonów.
    • s-orbona Re: Rozmowa z czterolatkiem 11.05.11, 10:41
      Kłam dalej.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Rozmowa z czterolatkiem 11.05.11, 12:11
      Sytuacja jest klarowna. Ojciec na tym etapie życia dziecka nie kontaktuje się z nim w żaden sposób. Prawdopodobnie nie nawiązała się między nimi żadna więź. Synek oczywiście tęskni i potrzebuje, ale bardziej obiektu ojcowskiego czy męskiego niż konkretnego mężczyzny, swojego ojca.
      Więc trzeba mu mówic prawdę, ale w sposób możliwy do zrozumienia dla czterolatka.
      Jest to dziecku potrzebne do stworzenia sobie zrębów tożsamości, która będzie się opierała na tym, że żyje bez ojca. Zabawy z wyimaginowanym tatą są próbą rekompensaty i naprawienia zaistniałej sytuacji. Więc wygląda na to, że synek zaczyna sobie to poczucie braku regulować. i nie ma co mu tego przerywać. Ale trzeba wprowadzać obok imaginacji realność. Nic więcej Pani nie zrobi, bo też nie ma Pani mocy zmienić zachowanie swojego byłego męża. Ani dac synowi to co mu jest idealnie potrzebne do rozwoju.To jest Pani ograniczenie, z którym musi się Pani też uporać. Agnieszka Iwaszkiewicz
Pełna wersja