zwyczajnaa
09.05.11, 21:04
Witajcie mam problem którego nie wiem jak rozwiązać.Mieszkam z moim facetem u moich rodziców mamy 7miesięczne dziecko.Z chwilą kiedy zaszłam w ciążę teściowa miała wielkie wyrzuty że jej cięzko i że syn powinien jej łożyć a nie na dziecko że ona tego dziecka nie chce.Przymknęłam oko i nie utrzymywałam zbytniego kontaktu a teściowa ani razu nie zadzwoniła nie zapytała jak się czuję.Kiedy urodziłam synka i zadążyłam wyjść ze szpitala osłabiona mąż dostał telefon że mamy jechać do teściowej z małym ja oczywiście nie wyraziłam zgody i zaproponowałam że jeżeli ma ochotę niech przyjedzie do nas.I wtedy się zaczynało.Kiedy spotykaliśmy się z teściową wyrywała dziecko każdemu z rąk bez pytania karmiła czym chce.Wytrzymywałam to do czasu kiedy mały zaczął strasznie płakać ja nie mogłam dość do dziecka poczułam się jakby to ona była matką serce mi się krajało kiedy mały tak strasznie płakał a ja nie mogłam mu pomóc ale nie chciałam mężowi robić przykrości bo to jednak jego mama.Ostatnio nie pytając złożyła nam wizytę w porze obiadowej i oznajmiła że tak częściej będzie wpadać, przywiozła słodycze i zaczęła karmić 7miesięczne dziecko bez pytania,no i oczywiście nikt do dziecka nie mógł dość.Wytrzymywałam to wszystko do czasu ale już moja cierpliwość się kończy wiem że kiedyś wybuchnę a nie chcę mężowi robić przykrości.Ale tak być nie może.Pomożcie co mam robić?