Małżeńswo ...beznadziejna sytuacja..Pomożecie?

18.05.11, 21:45
Chciałabym bardzo pomóc mojemu przyjacielowi w rozwiązaniu jego problemu . Mianowicie jest żonaty ( dwójka dzieci – 5 i 9 lat)…małżeństwo z pozoru normalne, ale od początku osobą dominującą , wręcz roszczeniową jest ona. ..nie licząca się z jego zdaniem , zazdrosna , kontrolująca go nawet w ubikacji, traktowany jak bankomat- małżonka nie pracuje , nie gotuje, zajmuje się częściowo dziećmi( zawozi je do szkoły), a większość czasu spędza na ploteczkach u sąsiadek. On po pracy zajmuje się kolacją, prace domowe z dziećmi,
Dwa razy uderzyła go w złości…ciągłe pretensje, brak partnerstwa, poniżanie słowne…
Rok temu spotkał kobietę …najpierw znajomość , przyjaźń , później miłość …Ona chce z nim stworzyć dom , rodzinę …on też …są obietnice…nadzieja…i nagle on się wycofuje bo nie da rady odejść od dzieci ….nie jest w stanie im tego zrobić . Chce iść do psychologa , aby zrozumieć gdzie on w końcu jest czy z dziećmi ? Czy z kochanką ?
Ja tłumaczę mu , żeby pójść do psychologa trzeba wiedzieć z czym? Tak mi się wydaje , ekspertem nie jestem…Bardzo jest mi go żal…żony nie kocha, ale wiadomo tyle lat ze sobą , całe życie traktowany jak gó...…ale częściowo sam sobie na to pozwolił…ustępował dla świętego spokoju, ich życie intymne to jakiś jeden wielki schemat, aż mnie zemdliło jak dowiedziałam się jak to wyglądają ich sprawy łóżkowe Ale widzę , że nie radzi sobie z tym wszystkim…jest wrakiem…
Może ktoś miał taki problem i jakoś sobie z tym poradził Czego można spodziewać się po wizycie u psychologa? Czy taki psycholog wesprze go na tyle by wreszcie przejrzał na oczy …i powiedział mu , że szczęście jego dzieci jest uzależnione od jego szczęścia…Przecież jak tam bywam w domu , to jest wszystko takie sztucznie naciągane, że aż mdli…przecież dzieci też to widzą, czują ….Czy naprawdę będzie to dobro dzieci?
Bardzo proszę o jakieś podpowiedzi.
Dziękuje

    • marianka_marianka Re: Małżeńswo ...beznadziejna sytuacja..Pomożecie 18.05.11, 22:09
      "Ona już wie, już zna tę historię,
      że żona go nie rozumie, że wcale ze sobą nie śpią,
      ona na pamięć to umie" Raz Dwa Trzy

      Od razu mi się skojarzyło:-)

      Jeżeli to Ty jesteś tą przyjaciółką, którą nieszczęśliwy małżonek łudzi wiciem nowego wspólnego gniazdka - uważaj, bo to co piszesz jest banałem którym niewierni mężowie fundują kochankom z doskoku.
      Wycofaj się i czekaj. Jeżeli mówi prawdę, odejdzie od żony "hetery". A do psychologa jak najbardziej go wyślij, ale nie z Tobą, ale z żoną.
      • quba Re: Małżeńswo ...beznadziejna sytuacja..Pomożecie 27.05.11, 10:59
        marianka_marianka napisała:

        Jeżeli mówi prawdę, odejdzie od żony "hetery".


        od hetery? dlaczego od hetery?
        Chciałaś powiedzieć "od megiery", mam nadzieję



        ********
        Wszyscy mamy jakieś swoje przywary i niekoniecznie to znaczy, że trzeba
        pielęgnować w sercu dawne urazy i odświeżać je bez końca.
    • kol.3 Re: Małżeńswo ...beznadziejna sytuacja..Pomożecie 18.05.11, 22:16
      Pan powinien się samodzielnie zająć swoimi sprawami, bez podpowiadaczy. Często małżeństwa tego typu "mąż dostarczyciel sporej gotówki i robotnik domowy po pracy + żona kompletnie nic nie robiąca w domu, ba nawet nie leżąca i pachnąca, z koszmarnym charakterem" dla osób z zewnątrz wydają się do nie przyjęcia. Jednak małżeństwa te trwają mimo wzlotów, upadków, kryzysów, ponieważ oprócz tego co widzą osoby postronne z zewnątrz, małżonków sporo łączy (nie tylko dzieci) i w pewien sposób sobie odpowiadają.
      Znam taki związek, długotrwały, który jest tematem ciągłych wydziwiań "jak on z nią wytrzymuje", a facet w gruncie rzeczy swoją koszmarną dla otoczenia małżonkę na swój sposób kocha, ceni i nie pozwoli powiedzieć na nią złego słowa. Ona go zwymyśla, potraktuje z fleka, on jej kupi kwiaty. Faceci lubią jędze.
      • nimfa.1 Re: Małżeńswo ...beznadziejna sytuacja..Pomożecie 18.05.11, 22:24
        Nie ja nie jestem tą osobą , ta druga ...jestem ich znajomą . I wiem , bo widziałam nieraz jak on jest traktowany przez żonę ...ona przechodzi ze skrajności w skrajność...Jest niesamowicie wyrachowana...nieapetyczna...dosłownie:( Wiem , że nie potrafi sobie poradzić ...z sytuacją ze względu na dzieci...I na 100% nie jest szczęśliwy od kilku lat ...ale jest strasznie wrażliwy ( ale nie jest ciapą) ...Ja wraz z jego siostrą próbujemy mu jakoś pomóc ...ale on raz podejmuje decyzję , że już jej powie ...a za tydzień się wycofuje...
        I co robić?
        • joshima Re: Małżeńswo ...beznadziejna sytuacja..Pomożecie 18.05.11, 23:04
          nimfa.1 napisała:

          > I co robić?
          Nie uszczęśliwiać faceta na siłę i przestać z buciorami pakować się w jego życie.
    • wredna2221 Re: Małżeńswo ...beznadziejna sytuacja..Pomożecie 18.05.11, 22:25
      A Ty,co sie wtracasz w nie swoje sprawy.Wielka mi przyjaciolka.Oj znalam,znalam tych biednych mezow ,co narzekali na zony do mlodszej,ze niby zona zla,ze dziecmi sie nei zajmuje,nie gotuje,nie odprowadza,nie zajmuje sie domem i szukali pocieszenia w jej ramionach,w ramionach swoich przyjacioleczek.I ta glupia wierzyla,pomagala,doradzala,wspierała,TFU!brzydze sie takimi babami.Zajmij sie swoimi problemami a ich zycie zostaw i ich sprawy we wlasnych rekach.Byc moze maja kryzys,byc moze pojawily sie problemy.Ale to oni maja je przetrwac,nie potzrebuja osob trzecich.
      • nimfa.1 Re: Małżeńswo ...beznadziejna sytuacja..Pomożecie 18.05.11, 22:30
        A ja osobiście brzydzę się osobami , które zachowują się w taki sposób...Nie wiem ile masz lat ale emocjonalnie to chodzisz do przedszkola kochana:) Nie szuka u mnie pocieszenia :) Zadowolona:)
        • morekac Re: Małżeńswo ...beznadziejna sytuacja..Pomożecie 18.05.11, 22:55
          Bo zrozumienia szuka? :-)

          ż mnie zemdliło jak dowiedziałam się jak to wyglądają ich sprawy łóżkowe
          a to panowie opowiadają takie rzeczy dalszym znajomym płci żeńskiej? Z ciekawości pytam...
          • lejla81 Re: Małżeńswo ...beznadziejna sytuacja..Pomożecie 19.05.11, 12:15
            Mam kolegę/przyjaciela, który mi opowiada. Pyta mnie o kobiece sprawy, których nie rozumie, a wstydzi się pogadać ze swoimi partnerkami.
        • demonsbaby dobra rada 19.05.11, 10:15
          nie wtrącaj się w cudze życie, a doradztwo pozostaw dla rozwiązania swoich problemów partnerskich w przyszłości. Każdy człowiek ma to do siebie, że do rozwiązania własnych problemów dojrzewa samodzielnie, tyle, że dłużej niż do cudzych. Jak będzie chciał odejść od hetery i dzieci to odejdzie, jeśli nie - to będzie miał kochankę z doskoku, aż żona nie odkryje romansu..., a skoro facet do dziś się nie zdecydował, to żona zdecyduje za niego.
    • bombalska Re: Małżeńswo ...beznadziejna sytuacja..Pomożecie 18.05.11, 23:10
      Niech sie rozwiedzie i wezmie dzieci ze soba.
    • tully.makker Re: Małżeńswo ...beznadziejna sytuacja..Pomożecie 19.05.11, 10:01
      Pillnuj swojego nosa. I nie ekscytuj sie tak cudzym zyciem seksualnym, zajmij sie moze wlasnym.
    • imasumak Re: Małżeńswo ...beznadziejna sytuacja..Pomożecie 19.05.11, 10:13
      Co masz zrobić? Pozwolić facetowi na samodzielne rozwiązywani problemów. Nie niańczyć, nie przekonywać - po prostu się odczepić od niego. Jego siostrze też to doradzam.
      • mam_na_nia_alergie Re: Małżeńswo ...beznadziejna sytuacja..Pomożecie 19.05.11, 10:46
        I ja powiem tym razem to co większość.
        Nie wtrącaj się. Nie ma nic gorszego dla małżeństwa jak inna kobieta głaskająca po główce faceta.
        To nie twoja sprawa.
        • ledzeppelin3 Re: Małżeńswo ...beznadziejna sytuacja..Pomożecie 19.05.11, 14:26
          Żaden normalny facet nie opowiada "znajomej" o sprawach łóżkowych. No chyba, ze to następna kandydatka na żonę. Sory, wiarygodnie nie brzmisz.
          • mozambique Re: Małżeńswo ...beznadziejna sytuacja..Pomożecie 19.05.11, 14:29

            Ja wraz z jego siostrą próbujemy mu jakoś pomóc


            taaaaaaaa.. no moze powiedz w koncu która z was z nim sypia ? ty czy siostra?
          • marianka_marianka Re: Małżeńswo ...beznadziejna sytuacja..Pomożecie 19.05.11, 15:51
            ledzeppelin3 napisała:
            Żaden normalny facet nie opowiada "znajomej" o sprawach łóżkowych.


            Dokładnie.
    • bonamibo Re: Małżeńswo ...beznadziejna sytuacja..Pomożecie 19.05.11, 14:32
      Dla wtrącających się, taka "pomoc" rzadko kończy się dobrze. Bardzo zaangażowałaś się w ten problem, jak na "znajomą".
    • soffia75 Re: Małżeńswo ...beznadziejna sytuacja..Pomożecie 19.05.11, 22:37
      nimfa.1 napisała:
      > (...) aż mnie zemdliło jak dowiedziałam się jak to wyglądają ich sprawy łóżkowe.
      No, jeśli facet opowiada osobom trzecim o swoich "sprawach łóżkowych", to gratuluję mu taktu i dyskrecji, a żonie współczuję, nawet jeśli jest najgorszą zołzą pod słońcem... Pewnych granic nie przekracza się nawet podczas przyjacielskich rozmów "od serca".
      Tak, jak sugerują moi przedmówcy, nie próbuj bawić się w doradcę - jeśli on ma potrzebę wygadania się, wysłuchaj, ale powstrzymaj się od podsuwania mu rozwiązań. Domorosły psycholog-amator, nawet jeśli ma dobre intencje, może więcej namieszać niż pomóc; chcesz potem usłyszeć, że "wszystko przez Ciebie"? Poza tym - Ty znasz sprawę tylko z relacji jednej strony. Masz stuprocentową pewność, że te smutne historie nie są przesadzone i że "biedny miś" , skrzywdzony przez życie, nie próbuje przypadkiem usprawiedliwić się z posiadania kochanki?...
      • nimfa.1 Re: Małżeńswo ...beznadziejna sytuacja..Pomożecie 20.05.11, 09:24
        Znam również relację z drugiej strony ...tez jest nieszczęśliwa, wie że wszystko jest nie tak ...ale ona nie pracuję i jak ona sobie poradzi...
        Wie o kochance , a mimo wszystko jest z nim z powodu pieniędzy...Chore to wszystko na maksa...Przeciez mają szansę byc szczęsliwi obydwoje ale napewno nie razem..Znam ich od 10 lat i z każdym rokiem było coraz gorzej ...a od 5 lat jest tak samo...
        • joshima Re: Małżeńswo ...beznadziejna sytuacja..Pomożecie 20.05.11, 11:47
          nimfa.1 napisała:

          >Przeciez mają szansę byc szczęsliwi obydwoje ale napewno nie razem..
          Studiowałaś psychologie na Sorbonie, że potrafisz taką diagnozę wystawić. Weź się dziewucho od nich odczep.
        • soffia75 Re: Małżeńswo ...beznadziejna sytuacja..Pomożecie 22.05.11, 10:48
          nimfa.1 napisała:
          > Znam również relację z drugiej strony ...tez jest nieszczęśliwa, wie że wszystko jest nie tak ...ale ona nie pracuję i jak ona sobie poradzi... Wie o kochance , a mimo wszystko jest z nim z powodu pieniędzy...Chore to wszystko na maksa...
          No, to przypuszczam, że "te typy już tak mają", zwłaszcza, że, jak piszesz, taka sytuacja utrzymuje się od lat. Może taki jest ich skrzywiony sposób na życie, i już? Znam podobne małżeństwo, starszych państwa, którzy od zawsze ze sobą koty: on kobieciarz, ona nieszczęśliwa, z pretensjami do całego świata - i tak sobie trwają od lat, nie zmieniając kompletnie nic, chociaż mogliby. Czyli pewnie tak im dobrze...
          Tym bardziej nie należy się wtrącać.
          • soffia75 Re: Małżeńswo ...beznadziejna sytuacja..Pomożecie 22.05.11, 10:49
            "drą ze soba koty", oczywiście ;)
    • kobieta_z_polnocy Re: Małżeńswo ...beznadziejna sytuacja..Pomożecie 20.05.11, 17:29
      Trochę niesprawiedliwie cię powyżej potraktowano. Wierzę w twoje dobre intencje, natomiast musisz uświadomić sobie, że absolutnie nic nie jesteś w stanie zrobić. Jedyne na co możesz sobie pozwolić - jeżeli aż tak ci zależy - to na daniu panu porządnego kopniaka, kiedy znowu przyjdzie się wypłakać. Innymi słowy: zamiast głaskać po głowie i płakać razem z nim, zmotywować go wreszcie do działania.

      Wiesz, tak naprawdę on może to zakończyć w każdej chwili. Dzieci, dom - to ważne sprawy, ale nie nie do przeskoczenia. Skoro on od lat nie jest w stanie podjąć stanowczych kroków, to widocznie nie jest na to gotowy. A na taką słabość i niezdecydowanie nic nie poradzisz.
      • nimfa.1 Re: Małżeńswo ...beznadziejna sytuacja..Pomożecie 20.05.11, 19:30
        Masz rację :) Dziękuję bardzo
        • iwoszka.0 Re: Małżeńswo ...beznadziejna sytuacja..Pomożecie 23.05.11, 21:31
          Myślę, że kluczem są jego relacje z dziećmi. Zazwyczaj pomijamy ten aspekt, traktując dzieci przedmiotowo. Tymczasem dla zrozumienia powodów, dla których trwaja nieudane zwiazki są często własnie relacje ojców z dziecmi. To z ich powodu trwają oni w nieudanym zwiazku, także by nie zostawiać dzieci z matką, która nie trzyma parametrów.
          Facet z silnym poczuciem odpowiedzialności za dzieci stoi właściciwie na przegranje pozycji. Bystra żona - jesli rozszyfruje go - ma nad nim zdecyodwaną przewagę i może z nim robić, co chce.
          Czy jest z tego wyjście? Pisałem. juz kiedyś o tym, że trzeba uczzyć, jak żyć w nieudanym zwiazku, jak pogodzić prawo do autonomii i ososbistego rozwoju (intelektualnego, emocjonalnego i fizycznego) z koeniecznością trwania przy dzieciach, a w konsekwencji także przy żonie. To prawdziwa kwadratura koła. I nie ma z niego prostego wyjścia.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Małżeńswo ...beznadziejna sytuacja..Pomożecie 25.05.11, 10:03
      Rozumiem chęć przyjacielskiej pomocy, ale wyraźnie widać, że mężczyzna ten jest bardziej zainteresowany utrwalaniem swojej patologicznej sytuacji niż jej rozwiązywaniem.
      Ja chcę się wypowiedzieć jedynie na temat perspektywy wiyty u psychologa.
      Zadaniem psychologa nie będzie tutaj wsparcie, ale pomoc w zobaczeniu jakie mechanizmy psychologiczne i osobowiościowe powodują utrzymywanie podwujnej relacji oraz znoszenie zachowań wykorzystującej i nieatrakcyjnej żony.
      Dla mnie argument w postaci troski o dobro dzieci, w takich sytuacjach, jest nadużyciem, pełni rolę zasłony dymnej i osłabia poczucie winy, ustawiając tego mężczyznę w roli poświęcającej się ofiary, co daje poczucie moralnej wyższości w jednak niemoralnej sytuacji.
      Dla dobra dzieci to albo odchodzi od żony i wspiera dzieci w tak trudnej sytuacji albo rezygnuje z drugiego związku i pracuje nad swoim związkiem małżeńskim.
      Czyli wizyta u psychologa jak najbardziej potrzebna. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • efi-efi Re: Małżeńswo ...beznadziejna sytuacja..Pomożecie 27.05.11, 15:55
      Jeżeli to Ty jesteś potencjalną 'następczynią' to raczej na nic nie licz, nie doczekasz się, facet od żony nie odejdzie. Jest totalnym dupkiem.

      >>ich życie intymne to jakiś jeden wielki schemat, aż mnie zemdliło jak dowiedziałam się jak
      > to wyglądają ich sprawy łóżkowe

      Zemdlić powinnien fakt, że gość o tym opowiada. Dupek do kwadratu.
      Ale chyba nie do końca tam jest tak źle skoro staje mu na widok własnej 'paskudnej' żony , nie sądzisz? :)

      A siostra pana mężusia też jest nie w porządku skoro knuje przeciwko bratowej i mąci w ich rodzinie.

      Piszesz, że żona zazdrosna, kontrolująca go w ubikacji. Rozumiem, że nie o sprawdzanie czy dobrze wytarł tyłek chodzi. Pan mąż zamyka się w łazience z telefonem i wysyła smsy , a 'wredna' żona chce wiedzieć o co chodzi , prawda?

      > Dwa razy uderzyła go w złości…ciągłe pretensje, brak partnerstwa, poniżan
      > ie słowne…

      A za co go uderzyła? Bo zupa była za słona? Czy może odkryła coś co nie powinno mieć mejsca w małżeństwie?

      >Chce iść do psychologa , aby zrozumieć
      > gdzie on w końcu jest czy z dziećmi ? Czy z kochanką ?

      A to można dokonywać takiego wyboru : kochanka czy dzieci?

      I na koniec. Skoro bywasz u nich w domu to mam pytanie czy jego żona wie , że buntujesz męża przeciwko niej? Bo jakbyś nie pamiętała to ten dom jest również JEJ . C
      zy może jesteś na tyle fałszywa, że przychodzisz tam udając przejaciółkę , wysłuchując jej żali, kiwając główką, a za jej plecami knujesz jak sprawić żeby pan mąż ją zostawił.
    • bordeerkaa Re: Małżeńswo ...beznadziejna sytuacja..Pomożecie 28.05.11, 00:16
      Nie musisz tak się kamuflować, z każdego Twojego słowa bije po oczach, że tą kochanką jesteś Ty we własnej osobie:) Nikt Ci tu raczej nie doradzi, jak trwale rozbić cudze małżeństwo, bez względu na to, jak bardzo "dominująca i roszczeniową" osobą jest (podobno) jego żona. I jak bardzo nie wychodzi im w łózku (czy zdajesz sobie sprawę, że wszystkie kochanki "mdli" na wieść o smutnych, łózkowych doświadczenia biednych mężusiów?:). Twój kochanek jest dorosłym czlowiekiem, gdyby naprawdę chciał, odszedłby od żony. Gdyby chciał jeszcze bardziej, zawalczyłby o opiekę nad dziecmi (wtedy Ty miałabys szansę wykazac sie jako macocha na pełny etat:). Ale nie chce. Nie zmusisz go, skoro nie chce. Kochanka ciągnąca cudzego męża do psychologa, żeby ktoś przekonał go do zostawienia żony? O matko, czy Ty widzisz jakie to żalosne?
      Po co tracisz życie na kogos, kto po prostu Cie nie kocha? Gdyby kochał, byłabyś jedyną kobietą w jego zyciu. Szybko by o to zadbał. On Cię tylko dyma na boku, bo wie, że może.
      Być kochanką jest jeszcze tragiczniejsze, niż byc zdradzaną żoną:( Ta druga na ogół chociaz zyje w błogiej nieświadomości... A Ty jeszcze obcych ludzi prosisz o rady... Biedulko:(
    • mamitymi Re: Małżeńswo ...beznadziejna sytuacja..Pomożecie 28.05.11, 12:15
      Nimfa.1 nie masz wyrzutow sumienia ze rozwalasz rodzine? Bo mniemam ze to ty jestes ta pocieszycielka? Jesli tak to miej poczucie przyzwoitosci i chociaz nie przychodz do nich do domu. Spotykajcie sie na innym gruncie. A faceci czesto znajduja sobie kogos na boku jesli w malzenstwo wkrada sie nuda, niezrozumienie, a zwlaszcza malzenskie problemy, ktore zeby rozwiazac trzeba sie zaangazowac i wiele z siebie dac. Niektorzy ida na latwizne i jak ten biedny mis- uatrakcyjniaja sobie zycie pelne trosk chwilami z kochanka. A siebie usprawiedliwiaja ze dla dobra dzieci poswiecaja sie i zyja z wredna zona.
      Mysle ze ten biedny mis nie ulozy sobie zycia ani z zona ani z kochanka. Malzenstwo sie sypie a kochanka jest tylko chwilowa odskocznia.
      • motylewbrzuchu123 Re: Małżeńswo ...beznadziejna sytuacja..Pomożecie 28.05.11, 13:07
        Bycie żoną-zołzą jest jak widać ryzykowne, mąż się może w końcu zmęczyć i poszukać kogoś o łagodniejszym charakterze:)
        • laura_fairlie Re: Małżeńswo ...beznadziejna sytuacja..Pomożecie 28.05.11, 19:51
          a jak się nie jest zołzą, to pan znajdzie jakieś inne wady...;-) Za mało będzie miał adrenaliny, życie będzie za zwykłe...
          • inez123 Re: Małżeńswo ...beznadziejna sytuacja..Pomożecie 28.05.11, 21:36
            "a jak się nie jest zołzą, to pan znajdzie jakieś inne wady...;-) Za mało będzie
            > miał adrenaliny, życie będzie za zwykłe.."
            A tak, bo żony zołzy to wymysł kochanek. Naprawdę ciężko zauważyć że są kobiety o paskudnym charakterze? Nie usprawiedliwiam zdrady, ale nie zakładajmy od razu że żona to anioł.
            • laura_fairlie Re: Małżeńswo ...beznadziejna sytuacja..Pomożecie 28.05.11, 21:55
              Raczej chodzi o to, że dobre usprawiedliwienie każdy sobie jakieś znajdzie.
              A rozwiązanie problemu jest proste: należy poinformować żonę o kochance... Albo sama go wywali albo zrobi taką awanturę, że pan ucieknie do kochanki. Koszty takiego rozwiązania oczywiście też będą - prawdopodobnie pan zostanie uznany za winnego rozpadu małżeństwa i będzie płacił alimenty na byłą żonę.
Pełna wersja