młodszy brat

20.05.11, 10:37
Witam,
Potrzebuję Waszego obiektywnego spojrzenia na sytuację w jakiej się znalazłam.
Zacznę od końca- może tak będzie łatwiej
Mój młodszy o trzy lata brat (26 lat) wczoraj w nocy zadzwonił do mnie, z pytaniem czy może do mnie przyjechać zostawić ubrania. Na moje pytanie czy chodzi o pranie (czasem wpadał zrobić) powiedział, że został wyrzucony przez właścicielkę mieszkania u której mieszkał. Powiedziałam mu żeby przyjechał, że jest materac i może spać. Powiedział, że jeszcze zobaczy, bo teraz czeka na kolegę i da znać. Zadzwonił 10 min później, że prześpi się u kolegi.
O żadną konkretną pomoc nie prosił- oprócz możliwości zostawienia ubrań. Jednak gdy powiedziałam że może się przespać u mnie wyraźnie się ucieszył.
A teraz zacznę od początku.
Wychowywaliśmy się w rodzinie gdzie ojciec pił, matka była współuzależniona. Ja ojca nigdy zbytnio nie szanowałam, sam zapracował na to, ale mama też nas w tym bardzo mocno utwierdzała, czułam że moje pozytywne uczucia wobec ojca mogłyby zranić matkę. Jednym słowem brzydziłam się go. Teraz rodzice są po rozwodzie, od kilku lat z ojcem nie utrzymuję kontaktów, poza sms z jego strony na święta itd. Oczywiście wszystko w tajemnicą przed mamą żeby jej przykro nie było. Aktualnie ojciec jest mi obojętny.
Inaczej było z bratem. On zawsze był za obojgiem m rodziców. Kochał matkę i ojca i przez to był między młotem a kowadłem. Nie mogę mówić za mamę- ale mam wrażenie że za to że jest taki podobny do ojca i tak pragnie z nim kontaktu w jej przekonaniu był gorszy. Na pewno w moim. Brat miał problemy z nauką i wagarowaniem. Często nie chodził do szkoły bo się umówił z ojcem, że ten przyjdzie, po czym czekał na niego przez 3 dni w oknie. Ojciec oczywiście nie przychodził, albo przychodził po 5 dniach od umówionego terminu. Rezultat- brat nieobecny w szkole przez tydzień, bo czekał na ojca. A ja się z niego śmiałam, że naiwniak. W rezultacie brat skończył jedynie tzw. OHP, czyli gimnazjum dla dorosłych.
Przez ten czas kilkakrotnie ojciec był bez mieszkania i pomieszkiwał w przedziwnych miejscach. Wtedy nasiliły się kradzieże w domu, brat wynosił wszystko co miało jakakolwiek wartość, podejrzewamy żeby pomóc ojcu, ale tego nie wiemy. Niemiej jednak okradał nas. (Ojciec podczas trwania małżeństwa też to robił).
Potem wyjechałam na studia na drugi koniec Polski i odżyłam. To była moja ucieczka choć przypłacona nawracającą depresją (podjęłam leczenie farmakologiczne i terapię).
Niedługo potem do miasta, w którym studiowałam przyjechał brat. Znaleźliśmy mu pokój przy starszej Pani i pracę. U Pani pomieszkał przez 2 miesiące („bo ciągle się czepiała”, w jej relacji- brudas). Potem mieszkał u kolegi przez kolejne 2 miesiące i znów się wyprowadził (bo niby nie mógł z nim wytrzymać). Pracę utrzymał może przez 4-5 miesięcy, po czym stwierdził, że nie może wytrzymać, bo wszyscy są tacy i owacy, rzucił. Jak było naprawdę wie tylko on i szef W każdym razie za namową mamy wrócił do rodzinnego miasta. Podejrzewam, że mama po naszym wyjeździe miała syndrom opuszczonego gniazda i powrót brata był jej niejako na rękę. W domu brat nie mógł znaleźć pracy więc po długich namowach wyjechał do pracy za granicę. Znowu tam był przez jakieś 4-5 miesięcy po czym znowu wrócił po nie mógł już z nimi wytrzymać,” bo byli tacy i owacy”. Myślę ze i ten powrót był za namową mamy. Podczas pobytu brat wysłał mi pieniądze (to była niespodzianka, nie prosiłam o nie, nawet nie wspominałam, że przydałyby mi się), które bardzo mi pomogły w kompletowaniu ubioru do pierwszej, biurowej pracy.
Po powrocie z zagranicy zaczął się horror. Brat stał się bardzo agresywny w stosunku do mamy, pokój w rodzinnym domu zamienił w melinę (pety, puszki po piwie, brudne naczynia, świerszczyki). Dodam, że w identycznych warunkach mieszkał ojciec zanim się ostatecznie wyprowadził (co trwało parę lat). Po długich moich namowach (trwało to jakieś pół roku) mama złożyła w końcu w sądzie pozew o wymeldowanie go. Tłumaczyłam, że to nie musi oznaczać że on nie może mieszkać. Może, ale na jej warunkach. Trudne to było, ale udało się- brat wymeldowany, od razu się zmienił. (ja okupiłam to kolejnym nawrotem depresji). W tzw. międzyczasie szukał niby pracy, ale jej nie mógł jej znaleźć, pomimo że twierdził że jest zarejestrowany w urzędzie pracy. (Okazało się że to kłamstwo i że zarejestrowany był tylko raz- 6 lat wcześniej).
Dokładnie rok temu mama zadzwoniła czy brat może do mnie przyjechać, żeby szukać pracy. Zgodziłam się pomimo że mieszkałam w kawalerce, byłam w galopującej depresji i pisałam mgr. To było dla mnie pierwszy raz kiedy normalnie go potraktowałam. Wcześniej widziałam w nim ojca (czyli złodzieja, parszywca itd.). Nigdy wcześniej nie spędzaliśmy czasu, nie rozmawialiśmy ze sobą itd. Brat mieszkał u mnie 3 miesiące, znalazł pracę. W tym czasie całą pensję oddawał mi, ja nią dysponowałam (m.in. po latach zmusiłam go do wyleczenia zębów). Po jakimś czasie dogadałam się z koleżanką, że chcemy poszukać razem mieszkania i wyprowadziłam się z kawalerki, już bez brata. Nie chciałam z nim mieszkać, bałam się że będę go utrzymywała do końca życia (wiedziałam że pewnie pracy długo nie utrzyma), zresztą jestem dorosła i chcę robić i żyć tak jak chcę, bez brata nad głową. Brat znowu znalazł pokój przy starszej pani, która okazała się alkoholiczką, Tak jak myślałam wkrótce brat zwolnił się/stracił pracę. Jak było- znowu nie wiem. Mama oczywiście chciała żeby wrócił do domu rodzinnego. Sprzeciwiłam się temu, bo wiedziałam, że brat nic a nic się nie zmienił i że znowu może być agresywny itd. Czułam się w obowiązku mu pomóc (za to że naśmiewałam się z niego, za to że go nie akceptowałam, że go odrzucałam). Przez kilka miesięcy utrzymywałam go (opłacałam mu mieszkanie, kupowałam bilet miesięczny, dawałam pieniądze na jedzenie, spłacałam komornika, kupiłam mu buty na zimę etc.), nie chciałam żeby wrócił do domu. W międzyczasie wysyłałam jego CV i podsyłałam numery telefonów z ogłoszeń o pracę. Brat chodził na spotkania, dni próbne, ale zawsze jak twierdził miał pecha. Nie wiem czy sam szukał pracy. Czasem żaliłam się mamie, ale mama trochę go tłumaczyła, ze przecież nie ma dostępu do komputera, że nie umie z niego korzystać itd. A ja dorabiałam po godzinach, żeby jakoś to wszystko utrzymać. W święta zaproponowałam, że może dorobimy jako Mikołaj i Śnieżynka, zarobi kasę na życie, powiedział, że on się krępuje i nie poradzi sobie.
W końcu w marcu tego roku powiedziałam dość- od kwietnia radzisz sobie sam. Tym bardziej że mieszkamy w mieście w którym podobno prawie nie ma bezrobocia. A ja po raz kolejny wyczułam od niego alkohol. (Może trudność w znalezieniu pracy polegała też na tym, że potencjalni pracodawcy też go wyczuwali? Nie wiem, może przesadzam)
W tym miesiącu pierwszy raz udało mi się odłożyć pieniądze na pierwsze zagraniczne wakacje (cały czas dorabiałam po pracy) zaczęłam snuć plany o studiach podyplomowych. Pierwszy raz miałam tak duże pieniądze tylko dla siebie!
A wczoraj właśnie zadzwonił, ze nie ma gdzie mieszkać… czuję że historia znowu zatacza krąg…
Proszę o komentarz, co w takiej sytuacji zrobić. Nie chcę się okazać się podłą s…, która odwraca się od chłopaka w potrzebie.
    • morekac Re: młodszy brat 20.05.11, 10:59
      Brat wprawdzie jest młodszy, ale dorosły i w teorii powinien być samodzielny.
      A ty też jesteś współuzależniona...
      • best_bej Re: młodszy brat 20.05.11, 11:47
        Powinien, ale nie jest, bo mam wrażenie, że obie z mamą mu na to nie pozwalamy, a on się do tego nie garnie.
        Co robić- powiedzieć radź sobie? Pozwolić mu na powrót do domu? dziś mama znowu wyszła z tą propozycją. Jak mu pomóc żeby nie wyświadczyć mu kolejnej niedźwiedziej przysługi? Gdzie przebiega granica?
        • morekac Re: młodszy brat 20.05.11, 12:10
          ale dlaczego to ty masz na coś pozwalać skądinąd dorosłemu chłopu?
          i dlaczego masz na coś nie pozwalać dorosłej kobiecie?
          A pieniądze czym prędzej wpłać na wyjazd zagraniczny... ;-)
          • best_bej Re: młodszy brat 20.05.11, 12:49
            no dobrze-ale ja mam wrażenie że on czeka aż mu zaproponuję jakąś pomoc. sama z siebie, bo on na swój sposób jest honorowy.
            kiedy powiedziałam mamie, że czekam aż to on poprosi, powie że potrzebuje tego i tego, mieszkania, kasy etc. mama powiedziała że ona też nigdy by nie poprosiła.
            mam czekać i patrzeć jak mieszka po kątach i przymiera głodem? albo czekać aż zacznie kraść z głodu?
            • burza4 Re: młodszy brat 20.05.11, 15:34
              best_bej napisała:

              > no dobrze-ale ja mam wrażenie że on czeka aż mu zaproponuję jakąś pomoc. sama z
              > siebie, bo on na swój sposób jest honorowy.

              Nie rozśmieszaj mnie - żeruje na innych od lat i jest honorowy? zachowuje się jak księżniczka na ziarnku grochu.

              > kiedy powiedziałam mamie, że czekam aż to on poprosi, powie że potrzebuje tego
              > i tego, mieszkania, kasy etc. mama powiedziała że ona też nigdy by nie poprosi
              > ła.

              Żyjesz w toksycznej rodzinie i kultywujesz toksyczne relacje.

              > mam czekać i patrzeć jak mieszka po kątach i przymiera głodem? albo czekać aż z
              > acznie kraść z głodu?

              a może - czekać, aż pójdzie po rozum do głowy i się zastanowi, co z nim jest nie tak?

              Zacznij SIEBIE leczyć. Gdyby nie wasze wyręczanie - chłopak musiałby się wziąć w garść. Ale po co miałby się wysilać, jak zawsze ktoś go wyciągnie z tarapatów?
    • amb25 Re: młodszy brat 20.05.11, 12:47
      a nie wiem czy bratu mozna pomoc czy nie.
      Wyglada na to, ze z roznych przyczyn powiela zachowanie ojca. Zycie go nie rozpieszczalo (nie kaceptowany przez matke i siostre), porzucony i pewnie troche wykorzystywany przez ojca. Szkoda mi go... ake rozumiem, ze nie mozesz utrzymyesc go do konca zycia. Bo to tez mu nie pomaga.... Truda sytuacja...
      • marzeka1 Re: młodszy brat 20.05.11, 14:22
        Może jestem sucz ostatnia,ale brat miał szansę, pracę itp., za każdym razem zawalał i winy szukał poza sobą, na dodatek matka wykazując wszystkie objawy współuzależnienia teraz ciebie usiłuje wmanewrować w bycie opiekunką dorosłego faceta. Pomijam, ze dom rodzinny, brata przepłaciłaś już zdrowiem, dlatego nigdy, przenigdy nie wpuściłabym kogoś takiego blisko mnie, o wspólnym mieszkaniu nawet nie wspominając.
        Na dodatek przyjmując brata , wcale nie rozwiązujesz żadnych jego problemów, sobie- przysparzasz mnóstwo.
        • noname2002 Re: młodszy brat 20.05.11, 14:37
          Ja też jestem zdania, że nie należy w nieskończoność utrzymywać dorosłego mężczyzny i że należą Ci się te wakacje w egzotycznym miejscu. Ale z drugiej strony trochę nie fair przyzwyczaić kogoś do tego, że mu się pomaga a potem nagle stwierdzić, że ma sobie sam radzić.
        • enith Re: młodszy brat 20.05.11, 15:03
          Nie, Marzeko, nie jesteś "ostatnia sucz". Brat miał zapewnione lokum. Miał zapewnioną pracę. Jedno i drugie znalezione przez siostrę. I po raz kolejny brat traci pracę, po raz kolejny zostaje wykopany z mieszkania. Powód? Ano znowu ten sam: ludzie w pracy są "tacy i owacy", a starsza pani "się czepia". To klasyczne zrzucanie odpowiedzialności za własne porażki na innych. A siostra po raz kolejny przygarnia brata pod dach i tak się to będzie kręcić do usranej śmierci, albo siostry, która już ledwo wyrabia, albo brata.
    • enith Re: młodszy brat 20.05.11, 14:36
      Obie z rodzicielką poprzez niepozwalanie bratu na poniesienie konsekwencji jego zachowań przyczyniacie się do jego sytuacji. Dorosły chłop, a dyrygują nim na zmianę mamusia i siostrzyczka! Wy nie jesteście od pozwalania czy nie pozwalania mu zrobienia tego czy tamtego. On sam musi podejmować decyzje i zmierzać się w tym, co przyniosą. Facet nie dorósł, bo mu na to przez lata nie pozwoliłyście. Na zachowanie matki nie masz wpływu, ale na swoje już jak najbardziej. Nie tkwij więc w tej spirali zapomogi dla brata, bo on się nigdy nie usamodzielni. I nie jest twoim obowiązkiem dbanie o to, czy brat nie będzie z głodu kradł. Jeśli podejmie taką drogę, ty nie możesz nic z tym zrobić. To jego, osoby dorosłej decyzja. A ty walcz o wyjście z współuzależnienia. Wierz mi, można być dobrą, kochającą i wspierającą siostrą bez matkowania dorosłemu bratu i zdejmowania z niego konsekwencji jego własnych poczynań. Może powinnaś i ten temat przepracować na terapii?
      • best_bej Re: młodszy brat 20.05.11, 14:50
        pracuję nad tym- ale nie potrafię tego zrozumieć. tak jak tego że nie mam wpływu na to czy moja mama jest szczęśliwa czy nie. nie jestem w stanie tego ogarnąć pomimo przejścia terapii dla DDA. takie moje ograniczenie.
        boję się że brak pomocy bratu sprawi, że mama będzie cierpiała i że może mieć do mnie żal. (w trakcji negocjacji z nią o wymeldowaniu- powiedziała że mogłabym być katem i że nie zrozumiem póki nie będę miała własnych dzieci). jednocześnie wiem że obie wyrządzamy mu niedźwiedzią przysługę.
        • enith Re: młodszy brat 20.05.11, 14:58
          Dziewczyno, przecież ty jesteś klasyczną ofiarą manipulacji! Manipuluje tobą z pomocą poczucia odpowiedzialności brat. Manipuluje z pomocą poczucia winy matka. Uświadom sobie: nie odpowiadasz za życie matki. Nie odpowiadasz za życie brata. To są dorośli ludzie, którzy sami dokonali takich, a nie innych życiowych wyborów. A jeśli nie potrafisz sobie tego uświadomić, to czas najwyższy na terapię, bo będzie tylko gorzej. Nie możesz całego życia poświęcić na ratowanie brata, który sam się pcha w kłopoty. Nie możesz zrezygnować z siebie, swoich marzeń i ambicji po to, by nie urazić matki. Naprawdę, idź po fachową pomoc, zanim tych dwoje cię całkiem zmarnuje.
        • marzeka1 Re: młodszy brat 20.05.11, 15:26
          Uważam jak enith-matko okropnie tobą manipuluje, na dodatek widac, że pada to na podatny grunt. NIE PRZEŻYJESZ ani za brata, ani za matkę życia- swoje możesz przeżyć zupełnie inaczej. Mam swoje dzieci i [powiem ci tak: NIE ROZUMIEM twojej matki, sama będąc matką.
        • annb Re: młodszy brat 20.05.11, 16:29
          Fajna ta matka, nie tylko nie wspiera ale na dodatek wbija w poczucie winy i szuka kogo by tutaj obarczyc swoją porażką wychowawczą.
          Proszę, wroc na terapię dla DDA bo chyba jednak tamta za mało Ci pomogła
          nie niancz dorosłego faceta.
          jego zycie, jego sprawa.
    • hamerykanka Re: młodszy brat 20.05.11, 17:13
      I ja dolacze do chorku.
      Brat jest dorosly i powinien byc odpowiedzialny za swoje zycie i swoje decyzje. Ma p[race, ma gdzie mieszkac i po raz kolejny laduje na bruku, bo zwyczajnie mu sie nie chce pracowac. A ty masz byc jego miekkim ladowaniem, w czym utwierdza go i ciebie wspoluzalezniona mamusia.
      Zrozum, albo sie stoczy kompletnie, albo w koncu wezmie odpowiedzialnosc za siebie, ale Ty, przyjmujac go i utrzymujac, nie pomozesz mu w tym. To jak z alkoholikiem, musi siegnac dna, zeby sie odbic.
      Zajmij sie swoim zyciem. Odetnij sie od kontaktow z bratem i mamusia, jak bedzie trzeba. Pojdz jak najszybciej na terapie, bo bedzie ci potrzebna, aby nie dac sie zlamac.

      Moim zyciem tak rzadzil ojciec, jego fochy, humory, tokksyczne slowa. Probowalam podsuwac ksiazki o przemocy psychicznej, w koncu wpadlam w depresje i zaczelam miec mysli samobojcze. Pomogl wyjazd za granice i odciecie w koncu kontaktu. Przeszlam terapie i leczenie farmakologiczne. On dalej uwaza ze byl swietnym ojcem. A ja odzylam. I tego ci zycze. Odciecie sie pomoze spojrzec z boku na cala sytuacje, bo jako osoba bezposrednio wmieszana, wielu rzeczy nie widzisz.
      • verdana Re: młodszy brat 20.05.11, 18:10
        Bratu rodzina sprieprzyła życie i akurat nie jestem pewna, czy do konca moze odpowiadać za swoje zachowanie.
        Bratu nalezy się solidne wsparcie, przede wszystkim pomoc psychologa - to nie obibok z dobrej rodziny, który miał szanse, ale nic mu się nie chce i zaeruje na rodzinie, to raczej przypadek do terapii. Sam chyba sobie nie poradzi.
        Tyle, ze od wspierania i radzenia nie jesteś ty. rodzice skopali bratu dziecinstwo, a teraz matka chce skopać Tobie wiek dorosly - nie poczuwa sie do niczego, zwala na Ciebie to, do czego sama sie przyczyniła.
        Myslę, ze nie masz innego wyjścia, niż uznać, ze trudno - "nie jesteś stróżem brata swego", zanim okaże sie, że utrzymujesz go resztę życia. Jedyne, co mozesz zrobić, to wyslac go do dobrego psychologa.
        • hamerykanka Re: młodszy brat 20.05.11, 23:29
          verdano, lubie czytac twoje posty, ale naprawde sadzisz ze taki facet ze skopana psychika, nie mogacy utrzymac pracy i mieszkania na dluzej i o wszystko obwiniajacy innych pokornie da sie zaciagnac do psychologa? I ze jego siostra bedzxie miala sile , widzac brata z tobolami, powiedziec mu ze jemu [potrzebna jest terapia i zamknac drzwi przed nosem?
          Moim zdaniem, jesli tylko pozwoli mu wrocic do swojego mieszkania/zycia, znowu bedzie tak samo. Bedzie go utrzymywac , brat bedzie 'szukal pracy", a mamusia bedzie zadowolona bo rekami corki spelnia rodzicielski obowiazek.
          Moim zdaniem jedynie radykalne odciecie kontaktow i przy pomocy terapii budowanie zwiazkow od nowa na jej warunkach pozwoli autorce watku zaczac zyc swoim zyciem.
          • mamameg Re: młodszy brat 21.05.11, 10:15
            Ja jestem tego samego zdania co Verdana, brata rodzina wypaczyła.
            Najpierw obrywał za ojca, bo był podobny, ojciec go demoralizował, potem matka nie pozwalała mu dorosnąć, bo nie chciała być sama, siostra za niego decydowała, szukała pracy i mieszkania a teraz ma nagle po latach sobie radzić sam? Czarno to widzę.
            • best_bej Re: młodszy brat 21.05.11, 12:07
              Przeczytałam Wasze komentarze kilkakrotnie.
              Myślę że właściwie każda z Was ma rację.
              Rodzice zafundowali nam niefajne dzieciństwo, za które oboje teraz z bratem płacimy na swój sposób. Czuję, że brat miał trudniej, bo bywał potrójnie odtrącany, stąd jego dzisiejsze problemy. Myślę, że moja mama też zdaje sobie z tego sprawę i stara się mu pomóc jak tylko potrafi. Faktem jest że próbuje mnie w to wmanewrować i świetnie jej idzie. Nie wiem co gorsze- życie z bratem na głowie czy moje poczucie winy i brak jej akceptacji.
              Nigdy żadne z nas nie rozmawiało ze sobą o tym co się działo i jakie tego są teraz konsekwencje. Ja do 24 r.ż. też nie, dopiero po 6 miesiącach terapii wydusiłam to z siebie.
              Myślę, że dlatego trudno będzie brata namówić na terapię. Brat chyba nawet nie zdaje sobie sprawy z tego co się tam wydarzyło, z tego co jest normalne a co nie (ja też- stąd moja obecność na forum). Nigdy o tym nie rozmawialiśmy, zresztą- jak pisałam, od niedawna dopiero ze sobą w ogóle rozmawiamy.
              Od wczoraj znowu mieszka u mnie. Myślę, że za 2-3 dni porozmawiam z nim na temat jego planów. Postaram się nie dyrygować nim i podawać mu niczego na tacy. Może on sam ma jakiś pomysł na siebie?
              Jeszcze jedno- może trochę na moje usprawiedliwienie-że nie jestem podła s.. która nagle zostawia go na lodzie. Wczoraj wróciłam późnym wieczorem do domu. z siatą zakupów ("bo pewnie głodny będzie"). Brat już był i pił sobie jak gdyby nic piwko... I jeszcze zapytał się czy mam colę bo on tylko colę pije. Wściekłam się. Ale...
              Ojciec też tak kozaczył. Wiecie- boso ale w ostrogach. Mam wrażenie że brat próbuje mi zaimponować, że szuka poklasku i akceptacji. i że w jego mniemaniu tylko w ten sposób może. ze on tylko colę pije...
              mama też tak uważa.
              rozumiecie?
              • kklekss Re: młodszy brat 21.05.11, 12:37
                Twój brat to zwyczajny pasożyt , co na tobie i matce żeruje i jak sam nie zechce się zmienić , to na nic twoja pomoc.Znam takiego typa , bo mam w rodzinie i całe zycie głosił , że mu coś się należy od kogoś , tylko nie od siebie. Jak brat nie ma gdzie mieszkać to niech idzie do przytułku dla bezdomnych .To jest dorosły człowiek i jak zawsze będziesz mu pomagać , to masz jak w banku , że tak pozostanie ci pomagać bratu przez całe życie.Cwaniaczek i nie ma co zwalać wszystko na złe dzieciństwo , inaczej twoje osobiste życie będzie bardzo smutne.Jak sama byś znalazła się w tarapatach to na sto procent brat ci by nie pomógł. Przejrzyj na oczy i dbaj o siebie i swoje życie.
                • verdana Re: młodszy brat 21.05.11, 13:20
                  Nie ma co zwalać na złe dzieciństwo? najpierw dziecko jest zaniedbywane, odtrącane, całkowicie olewane - a potem nagle w wielu 26 lat ma być odpowiedzialnym , doroslym człowiekiem? Brat się stara, nie lezy caly czas do góry brzuchem, nie jest też jakoś specjalnie rosZczeniowy - raczej wdzięczny za pomoc. Nie poradzi sobie sam, on naweet nie wie, co xle robi, dlaczego nie moze utrzymać pracy.
                  najpierw człowieka zniszczyć, a potem miec do niego zal, ze nie umie doskonale się w życiu odnaleźć - to jest patologia. Nie mówie tu o siostrze, ale o rodzicach.
                  Myslę, ze akurat to jest facet, któremu trzeba pomoc.
              • morekac Re: młodszy brat 21.05.11, 13:19
                Ale ty też miałaś trudne dzieciństwo, prawda?
                A nikt ci zakupów z colą nie przynosi...
                A brat poza colą pije też i piwo - to jakoś mógł sobie przynieść...
                • verdana Re: młodszy brat 21.05.11, 13:56
                  Sadze, ze to do Autorki watku:)
                  Pewnie,z e nie ona powinna być zobowiazana do pomocy bratu. Ale to nie jest automat = trudne dzieciństwo - problemy z samym soba. Niektorzy jakos to znosza, niektórzy nie nadają sie potem do zycia.
                  I chyba jednak trudne dzieciństwo brata bylo gorsze - jego absolutnie nikt nie akceptował.
                • kklekss Re: młodszy brat 21.05.11, 13:56
                  Mój ojciec był nałogowym alkoholikiem, na palcach jednej ręki można było policzyć , ile razy w miesiącu był trzeżwy.Ciągle pijany i agresywny .Taki domowy wróg własnej rodziny. Mimo wszystko ja i moje rodzeństwo 'wyszliśmy na ludzi'.Znam bardzo dużo takich obiboków jak brat autorki wątku , którzy ciągle szukają wymówki , aby nic nie robić.Zawsze przecież znajdzie się dobra duszka , która nakarmi i napoi zdrowego lenia.
                  • marzeka1 Re: młodszy brat 22.05.11, 18:33
                    "Od wczoraj znowu mieszka u mnie."- cóż, dałaś się toksycznej mamuśce wmanewrować w opiekę nad trutniem, który wszędzie będzie szukał winnych, ale nie w sobie. Tylko powiedz, JAK sobie poradzisz, gdy brat kolejny raz skopie ci życie? Mamusia pomoże? Pewnie nie. Powie, ze to twoja wina. Sama siebie krzywdzisz, tak postępując.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: młodszy brat 25.05.11, 10:39
      Wsparcie nie polega na wyręczaniu i ratowaniu brata z kolejnych opresji. To jest dawanie ryby, a nie potrzebnej mu wędki.
      Pani brat nie nauczył sie samodzielnie funkcjonować . Ma zdaje się do tego silną identyfikację z ojcem. Powiela jego schemat życia, co nieświadomie może dawać mu poczucie , że ma go dla siebie. Nie umie nawiązać więzi: z pracą, miejscem zamieszkania, ze znajomymi. Takich więzi, aby czuć się bezpiecznie.
      Pani nie ponosi odpowiedzialności za jego obecne życie. Poczucie winy związane z brakiem opieki dla niego jest nadmiarowe. Tu daje znać współóuzależnienie. Problemy brata sa większego kalibru i Pani nie jest w stanie mu pomóc.
      Brata wyprowadzicćz domu, zostawić, słuzyć radą i wsparciem w jego realnej pracy nad sobą. To jest jedyne do czego jest Pani zobowiązana.
      Możecie sobie też porozmawiac o swoim dzieciństwie. Moze to bratu pomoże. Ale nich brat bedzie Pani gosciem, a nie współmieszkańcem. Agnieszka iwaszkiewicz

    • dama_z_kawa_i_papierosem Re: młodszy brat 25.05.11, 18:32
      Jak najbardziej pomoz bratu bo nie mial lekko ale zrob to madrze, stanowczo. Mam przyklad w rodzinie jak skonczylo sie wyreczanie i wieczne wyciaganie z klopotow czy ukrywanie ich. Tez mial ciezkie dziecinstwo. Z milosci i litosci byl "chroniony". Wyrosl z niego niezaradny zyciowo alkoholik, zaliczyl wiezienie. Najbardziej szkoda jego dzieci.

      Tez bylo utrzymywanie, wysylanie CV, nawet oddzwanianie na ogloszenia za niego!
      • efi-efi Re: młodszy brat 25.05.11, 20:39
        W sumie to nie dziwię Ci się, że niańczysz dorosłego brata, tym bardziej, że masz go jednego . To chyba jest znamienne, że w rodzinach gdzie coś się złego dzieje , jakieś patologiczne zachowania bądź śmierć rodzica to rodzeństwo jest z sobą związane w "anormalny" sposób.
        Natomiast skłaniałabym się do rad 'verdany' ,- pomoc psychologiczna dla brata i przełamcie tabu - zacznijcie rozmawiać o tym co Was spotkało.
        Nic nie piszesz o swoim życiu prywatnym, a jesteś w takim wieku, że chyba też powinnaś jakiekolwiek związki mieć z kimś innym, a nie tylko z toksyczną rodzinką.
        • best_bej Re: młodszy brat 26.05.11, 10:58
          Dziękuję za wszystkie komentarze. Są bardzo dla mnie pomocne. Dzięki nim mam możliwość spojrzeć na sytuację z boku, normalnymi oczyma:)
          Porozmawiałam z bratem (no może zakomunikowałam mu), że musi się ogarnąć, bo sytuacja sprzed roku nie może się powtórzyć. Był lekko zaskoczony, ale wziął sobie chyba moje słowa do serca- poprosił mnie żebym go nauczyła wysyłać emailowo CV. Jest już jakiś postęp. Mam nadzieję że przyniesie to oczekiwany efekt.
          Co do prozy życia- mieszkanie z dorosłym bratem w jednym pokoju to jest masakra i wiem, że to musi się szybko zakończyć. Brat pije, ostatnio palił papierosy w oknie i generalnie uważa że się czepiam kiedy mu zwracam uwagę. Zaczynam skłaniać się ku myśli że to truteń i nierób i nawet nasze dzieciństwo go nie usprawiedliwia. Choć nie jest to tak że jest fatalnie- bo jeśli poproszę go o wykonanie jakiejś pracy domowej- np. żeby pozmywał po mnie naczynia bo ja już nie zdążę przed pracą- robi to bez słowa.
          Co do mnie- podjęłam ponownie terapię. Mam zamiar się odpępowić:)
          • garibaldia Re: młodszy brat 26.05.11, 11:44
            > Brat pije, ostatnio palił papierosy w
            > oknie i generalnie uważa że się czepiam kiedy mu zwracam uwagę.


            Dziewczyno, a dlaczego, no normalnie jakim cudem nie potrafisz powiedzieć bratu "słuchaj, u mnie w mieszkanie się nie pije ani nie pali papierosów, takie są zasady i albo się dostosujesz albo droga wolna" ?
            czy ty nie powielasz aby współuzależnionycvh zachowań , coś tam gderasz co on bagatelizuje - zamiast wyzanaczać granice we WŁASNYM mieszkaniu? podstawiasz jedzenie pod nos i zachwycasz się że zachciał gary umyć?

            jeśli masz jakiś posłuch u brata to zaprowadź go do AA na terapię.
            I sama się lecz...
            a matka.... robi wam nadal krzywdę, na ciebie zwalając odpowiedzialność, a z młodego robiąc niedorajdę życiowego wynagradzając mu JEJ problemy z samą sobą..

            ps. udawanie przed matką ze nie masz kontaktu z ojcem to też częsć gry by ją "ochronić".... niby przed czym?przed dorosłością i zmierzeniem się z prawdziwym życiem a nie tym wydumanym przez współuzalezniony umysł wiecznie nieszczęsliwej manipulantki-żony alkoholika?

    • kosheen4 Re: młodszy brat 28.05.11, 14:09
      w zachowaniu brata nie widać cienia aktywnej próby zmiany zachowania - nie masz się co biczować i surowo oceniać. dorosły mężczyzna, a on jest dorosłym mężczyzną, nie mając szansy nałapać dobrych wzorców w domu, nałapie je przynajmniej przez obserwację.
      matka pomogła mu jak umiała, zapewniła w pewnym momencie lokum, i naprawdę nie uważam żeby jakiekolwiek zaburzenia dojrzałości emocjonalnej miały wpływ na utrzymywanie porządku w pokoju.
      to naprawdę żadna łaska ze strony brata że nie jest roszczeniowy werbalnie - zapewne ma minimum rozsądku i zdaje sobie sprawę że jeśli zażąda głośno, to przekroczy granicę - no ale jak nazwać bezrefleksyjne siedzenie raz matce a raz siostrze na plecach, rzucanie roboty bo ludzie nie tacy, zrywanie znajomości bo koledzy nie tacy? no kaman, jakby miał świadomość że nie ma wyjścia to by siedział cicho i rypał te swoje 8h dziennie w najgorszym miejscu pracy, jak robią ludzie zmuszeni sytuacją, ale nie - panicz woli unieść się honorem, bo zawsze znajdą się kochające kobiety, które go przygarną. nieźle się chłoptaś ustawił, naprawdę.

      pomóc? owszem, ale mądrze, pod pewnymi warunkami. postawić granice, w prostych żołnierskich słowach wygarnąć mu co się sądzi o tych wszystkich rezygnacjach i zapowiedzieć ukrócenie pomocy po następnych wyskokach.
      wiele tu spraw, których scenariusz byłoby rozwikłać bardzo ciężko, tu przynajmniej teoria jest prosta.
      • annagie1305 Re: młodszy brat 28.05.11, 22:01
        witaj, mam podobna sytuacje;-( wiem co czujesz, teraz jestem na etapie ponownego myslenia nad zyciem brata i nad jego problemami, u nas zamiast alkoholu sa narkotyki....ciezko mi, tym bardziej ze nie mieszkamy w Polsce (ja i brat) i ciagle mowie rodzinie w Ojczyznie ze brat daje sobie dobrze rade. Moj Maz powiedzial mu ze ostatni raz mu teraz pomagamy, przykro mi jest ze stacza sie a ja nie wiem jak mu pomoc.....nie mam dzis sily juz myslec....spokojnej nocki.
        • marzeka1 Re: młodszy brat 28.05.11, 22:21
          "Moj Maz powiedzial mu ze ostatni raz mu teraz pomagamy"- mąż ma rację.
          • best_bej Re: młodszy brat 29.05.11, 16:52
            Marzeka, mi bardzo dużo daje ten wątek. Czytam go wiele razy. Próbuję zrozumieć i spojrzeć z innej perspektywy. Wiem, że pomagając bratu w nieskończoność wyrządzam mu krzywdę. Rację mają forumowicze- on wie, że mama i ja zawsze go przygarniemy. A co by było gdybym mieszkała na innym kontynencie?! Wtedy dawałby sobie radę sam.
            Mój brat nie jest zły. Tylko pogubiony:) Niemniej jednak dzięki wpisom widzę, że nie mogę ja za to płacić. A teraz niestety tak się dzieje.
            Z drugiej strony, widzę że nieładnie się wobec niego zachowuję. Jego obecność tak mnie wkurza, tak przytłacza, że nie potrafię się do niego normalnie odezwać. Ciągle mu zwracam uwagę, ciągle mi coś przeszkadza. Właściwie mam czasami wrażenie, że odzywam się do niego tylko w sytuacji gdy zrobił coś źle. Wiem, że wcale mu to nie pomaga.
            Ale
            od grudnia mu tłumaczę że musi wstawić do Cv zdjęcie. Nie zrobił tego. Nawet zdjęcia nie zrobił. Powiedziałam mu że ostatecznie nie musi być od fotografa, można z komórki, czarno-białe.Temat został olany. Wiem, że on tego technicznie nie potrafi zrobić, ale ja to potrafię! sądzę że jego koledzy też. Więc mam za nim chodzić i go prosić? "Bracie, zróbmy zdjęcie. Bracie, wstawmy zdjęcie." To przecież jemu powinno zależeć.
            Teraz, kiedy nauczył się wysyłać Cv emailem, nie rusza się w ogóle z domu. Więc znowu mu tłumaczę, że tak to on pracy nie znajdzie, że wszyscy szukają pracy przez net, że musi włożyć trochę wysiłku i połazić mieście i roznosić Cv po każdej knajpie (szuka pracy jako pomoc na kuchni). Bez efektu.
            No kurczę on ma 26 lat, a ja od rana- umyj się. (On nie czuje problemu). On się wścieka i uważa mnie za wariatkę, a ja mam dosyć staremu chłopowi tłumaczenia że ma problem i musi się myć.Ale kto ma mu pomóc jeśli nie ja. Nawet w takiej sytuacji. Mnie się tylko słucha. Mamy nigdy by nie posłuchał. tak samo było z dentystą...
            • marzeka1 Re: młodszy brat 29.05.11, 17:19
              I co długo masz zamiar tak niańczyć dorosłego chłopa? Bo tu jednak powinna być krótka piłka: jesteś u mnie "do" i tyle, a jak nie to wracasz do matki i radzisz sobie sam. Nie przeżyjesz życia za niego, co najwyżej możesz z nim pogadać o waszej rodzinnej przeszłości i o tym, jak w nim widzisz reaktywację ojca. Na dodatek nie pomaga ci matka, tylko na ciebie próbuje zrzucić to, co swego czasu było jej obowiązkiem.
            • annb Re: młodszy brat 30.05.11, 11:54
              Kto ma mu pomoc?On sam sobie

              Wyznacz termin do kiedy go gościsz i od kiedy szuka sobie nowego lokum
              I tego się trzymaj
              on nie znajdzie sobie pracy bo niby po co?
              Ma gdzie mieszkać, ma co jeśc. Po co ma pracowac?
              Po co?

              • sinsi Re: młodszy brat 30.05.11, 12:15
                dokładnie. po co chłopak ma się męczyc - jeszcze się spoci...
                matka da na papierosy, siostra da jeść
                żyć nie umierać.
                chłopak zrobi wszystko żeby tego nie zmieniać. nawet do końca życia będzie udawał że wysłanie cv to wyzwanie powyżej jego możliwości.

                Pora się przestac oszukiwać, masz brata KTÓREMU SIĘ NIE CHCE W ŻYCIU WYSILAĆ BO JEST LENIEM.
                dlaczego on może to robić? bo ma współuzaleznioną matkę i siostre. wy obie nie pozwolicie mu nigdy dorosnąc i zacząć ponosic konsekwencje swoich czynów...

                ps.
                autorko, ty pod skórą NIE CHCESZ by on z toba mieszkał , dlatego źle się do niego odnosisz a potem wpadasz w poczucie winy. Zacznij mu mówić prawdę , to co naprawdę myślisz, i zacznij robić to co naprawdę czujesz (nie awanturą ani pomiędzy słowami - ale wprost i spokojnie) - skończ z tym zamiataniem prawdziwych uczuc pod dywan bo sama sobie krzywdę robisz!
              • best_bej Re: młodszy brat 30.05.11, 12:17
                Dałam mu czas do końca czerwca.
                Wiem, że jeśli ja się nie zabiorę za to szukanie pracy to on nie znajdzie. Widzę to. Efekt będzie taki, że 30 czerwca brat będzie i bez pracy i bez mieszkania.
                Nie chcę znowu brać jego życia w swoje ręce, ale on nie robi tego co trzeba, żeby tę robotę znaleźć.
                • annb Re: młodszy brat 30.05.11, 12:31
                  A co Cię obchodzi co dorosły facet robi ze swoim zyciem
                  Zajmij się wreszcie sobą bo zmarnujesz swoje jedyne zycie jakie masz


                • marzeka1 Re: młodszy brat 30.05.11, 15:36
                  "Wiem, że jeśli ja się nie zabiorę za to szukanie pracy to on nie znajdzie. "- to nie znajdzie.

                  ". Efekt będzie taki, że 30 czerwca brat będzie i bez pracy i bez mieszkania"- to będzie, jego WYBÓR, który mu dałaś, prawda? Poniesie konsekwencje tego wyboru. Ty jako dobra siostra kupisz mu bilet o odeślesz do matki- NIE JESTEŚ odpowiedzialna za życie dorosłego brata. Napisz sobie to zdanie po 100 razy, aż uwierzysz. Na dodatek brata, który nawet nie próbuje być fajny, miły i pomocny.
            • triss_merigold6 Re: młodszy brat 30.05.11, 12:17
              Weź go w końcu wywal...
              • best_bej Re: młodszy brat 30.05.11, 12:28
                :)
                wiem, dla Was pewne rzeczy są oczywistą oczywistością, ale dla mnie nie są.
                Trudno w ciągu paru dni zmienić myślenie które trwało latami
                • annb Re: młodszy brat 30.05.11, 12:37
                  To ćwicz/trenuj/staraj się
                  Warto podjąc wysiłek zmiany swojego nastawienia i pozbycia się poczucia winy

                  I musisz przyjąć do wiadomości że pasożyty się nie zmieniaja, najwyżej poszukają innego zywiciela
                  • sinsi Re: młodszy brat 30.05.11, 12:46
                    tak, dlatego trzeba dopilnować, by w terminie brat się wyprowadził. Gdzie chce. A jak za chwilę zadzwoni matka z pretensjami dlaczego się nim nie zajmujesz - to wprost powiedzieć
                    "zrobiłam tyle ile mogłam, więcej nie zrobię i nie chcę żeby ze mną mieszkał bo uważam że to niemoralne by dorosły brat na mnie żerował. jeśli matka chcesz to go utrzymuj i zajmuj jak niemolwakiem ale rób to na swoją odpowiedzialność że wychowujesz nieroba, ja nie będę podwójnie pracować by utrzymywać kogoś kto beztrosko rzuca każdą pracę, sama mam wystarczająco ciężkie życie by jeszcze jego brać na placy, jest dorosły niech sobie żyje tak jak sam chce".
                    • best_bej update: młodszy brat 03.07.11, 16:31
                      prawie 3 tygn temu nie wytrzymałam i wyrzuciłam brata. od tej pory nie miałam z nim kontaktu. sama jestem zaskoczona- ale mam wsparcie mamy.
                      brat niby szukał pracy, ale w nocy siedział do późna, pił alkohol, i spał do 10. trudno znaleźć pracę jeśli jest się wczorajszym.
                      i nie zrobił nic z tego co mu poradziłam żeby skuteczniej znaleźć pracę. miałam nawet pewne wątpliwości- nie wstawił zdjęcia do CV, może nie umie, wstydzi się poprosić, ale po tym jak zobaczyłam jego zdjęcia na nk u mnie w domu z podpisem "ale kac" coś we mnie pękło.
                      miarka się przelała, gdy nie wrócił na noc do domu. nie powiadomił mnie o tym, nie odbierał telefonu, nie odpisał na sms. po prostu świetnie się bawił, a szukanie pracy może przecież poczekać.
                      teraz wiem (od jego kolegi), że mieszka w samochodzie. zmienił numer telefonu, zarósł brudem etc. i najlepsze jest to że jemu takie życie chyba nie przeszkadza. u mnie zostały jego wszytki ubrania, szczoteczka do zębów etc.
                      tak skończył ojciec. i tak skończył brat. a ja się temu wszystkiemu przyglądam. wkrótce oszaleję albo zażrę się na śmierć.
                      • chicarica Re: update: młodszy brat 03.07.11, 16:37
                        Moją uwagę zwróciły słowa: "albo zażrę się na śmierć". Słuchaj, nie myślałaś o terapii dla współuzależnionych? Dostępna we wszystkich wojewódzkich ośrodkach terapii uzależnień i gratisowa dla ubezpieczonych. Pomaga.
                        • best_bej Re: update: młodszy brat 03.07.11, 16:44
                          za namową forumowiczów rozpoczęłam terapię.
                          na razie się oswajam z terapeutą, efekty pewnie będą za parę miesięcy.
                          trudno zmienić myślenie. jeszcze trudniej czucie.
                          • lena_madzia Re: update: młodszy brat 03.07.11, 22:47
                            Rozumiem CIę . Też mam brata lekkoducha. W ciągu ostatnich dwóch lat pracę zmieniał z 10 razy. Mama mu w tajemnicy przed rodziną wysyłała pieniądze na wynajem i na życie. W końcu znalazł naiwniaczke która znosi jego flirty(może nawet i zdrady) i nawet go utrzymywała przez 7 miesięcy. Nie był uzależniony od alkoholu ale od komputera. Potrafił całymi dniami i nocami grać w jakies gry. Ale najbardziej nie znoszę jego mitomanii (może powinnam założyć wątek p.t. jak postępować z bratem mitomanem???) Strasznie koloryzuje, aż żal czasem słuchać. Był okres że był w dołku i ciągle wydzwaniał o pożyczke. Ja mu nie pożyczałam bo czułam że nie odda. Aż raz mu pożyczyłam niewielką kwotę na próbę. Oczywiście nie oddał. Ale chociaż miałam go z głowy bo sie odczepił.
                            Szkoda mi tylko tej dziewczyny, która teraz z nim jest....
                          • marta_abc Re: update: młodszy brat 04.07.11, 07:05
                            Również jestem starszą siostrą, do niedawna miałam to wdrukowane mocno, jakby to miała być najważniejsza moja rola w życiu. W domu mojego pochodzenia alkoholu nie było, za to była matka z mega-trudnym charakterem - doskonała w manipulacji, autorytarna (tata nie żyje - był ok). Karty zostały przez nią rozdane w domu tak, że ja mam pomagać "bo jestem starsza", a młodsze (jej pupile) są od brania. Odżyłam, gdy wybyłam z domu - najpierw szkoła, potem założyłam rodzinę. W domu pochodzenia nadal jest oczekiwanie, że mam tkwić "w tamtej roli" (uchylać nieba dorosłym już ludziom, radzącym sobie całkiem nieźle). Nie robię tego od lat, za co mam wrogość matki i jej pupili (w sumieniu wiem, że nie zapracowałam na to, to mi daje wewn. spokój). Best_bej, Twoja sytuacja jest trudniejsza, bo brat ma poważne problemy (uzależnienie alkoholowe plus poważne problemy z psychiką - rad?), i masz świadomość, że sam ich nie rozwiąże. Moim zdaniem Twoja rola polega na wskazywaniu mu (na tyle na ile potrafisz) gdzie może szukać pomocy (terapia z uzależnienia, dda, może i inna), rozmowie o przeszłości, zapewnianiu, że Ci na nim zależy. Nie na braniu na siebie odpowiedzialności za jego życie. Tak nie pomożesz jemu, a sama za jakiś czas obudzisz się z myślą, że na pewne sprawy w Twoim życiu jest już za późno. Jeśli myślisz o założeniu rodziny, to musisz zadbać o siebie.
                          • damodia Re: update: młodszy brat 04.07.11, 10:26
                            Powiem ci z doświadczenia bo mam styczność z podobną sytuacją. Im wcześniej wyrzucisz brata na bruk by sobie sam radził i żył tak jak sam chce, tym lepiej dla niego i dla ciebie. W domu mojej kuzynki matka zawsze się litowała nad pijanym synem i od pozostałych dzieci wymagała pomagania mu. Na ludzi wyszli ci, co wyjechali z domu i odcięli się od patologii. Ci ktorzy zostali w domu, muszą znosic wiecznie pijanego brata, który kłamie, obiecuje cuda i ich nie dotrzymuje, obraża się na zwrócenie mu uwagi, śmierdzi, zasyfia cały dom. Chora atmosfera. Do tego matka chlipiąca po kątach jak ktoś zbluzga pijaka, że jak można tak synka źle traktować. Matka po cichu odkładająca pieniądze bo synek "jest na dorobku" i na pewno niedługo zacznie budowę domu, wymagająca by wszyscy w domu godzili się z utrzymywaniem darmozjada. Synek pijak ma tylko długi w barze i podarte ciuchy. A ma lat...48. Matka nadal wierzy, że jak ona się postara to on nie będzie pił...

                            Uciekaj dziewczyno od tej rodziny, bo cię pociągną na dno. Nie pomagaj bratu, im wcześniej osiągnie dno tym będzie cień szansy, że się odbije. Za 15 lat już nie będzie miał siły na zmianę życia, jeśli obie z matką pomaganiem będziecie mu zapewniać komfort picia...

                            Odetnij się. Bardzo cię proszę. Bo zmarnujesz swoje życie, a ty na uratowanie brata - jako osoba współuzależniona - nie masz szansy. Wybór życia zostaw jemu. Daj mu namiary na grupy AA, DDA i poślij w świat niech żyje jak chce- i to tyle mozesz zrobić.
                            • kamuza83 Re: update: młodszy brat 07.07.11, 12:04
                              Dołączam do grona, Rodzina męża ciągle oczekuje od nas pomocy i wsparcia dal brata oraz nich samych (powód niedostatku - alkoholizm rodzica). Ugięłam się pod namową męża że przecież nie może ich zostawić samych za co będą żyć.. (męka jestem) Ale teraz myślę zę to niczego nie zmieni będziemy wszyscy ich finansować, już musimy rezygnować z planów inwestycji bo trzeba im pomóc, szczerze jestem wściekła na siebie (ze się zgodziłam) na męża (że naraził naszą rodzinę, dzieci na to), bo wiem że już nie będzie tego końca....
                              Współczuje autorce mam te same myśli jak to mamy ich zostawić bez środków do życia, w końcu wychowali męża na dobrego człowieka to chyba nie można tak teraz ugryźcie nas teraz w d... bo mamy swoje życie a wy radźcie sobie sami.... a gdzie chrześcijański obowiązek pomagania słabszym (i koło się zamyka)
                              • fikcyjne-konto Re: update: młodszy brat 07.07.11, 12:56
                                Trzeba dać wędkę a nie rybę.
                                Nie mają pieniędzy? Dac im pracę, namiary na pracę, możliwość zarobku. Chcesz mieć pieniądze - idz do pracy a jak nie to mi lub sąsiadowi skop ogródek, posprzątaj, poprasuj.
                                Żeby była jasna zasada "coś za coś" .
                                A tak, przyzwyczajacie ich do tego, że dostają pomoc wtedy gdy wszystko przepiją. Jaka tu motywacja do stawania na nogi? żadna.
                                Dając pijakowi i osobom z nim żyjącym środki na życie - w praktyce dajecie mu na alkohol. Dzięki temu, że dacie mu jeść i zapłacicie rachunki oraz długi pijak może swoje pieniądze przeznaczać na wódę. To tak, jakbyście mu kupili skrzynkę flaszek wódki. Czyli pomaganie samobójcy się zabić. Mam nadzieję, że źle pojęte "miłosierdzie chrześcijańskie" nie przesłania wam współudziału w tej zbrodni.
                                • kamuza83 Re: update: młodszy brat 07.07.11, 20:32
                                  Daliśmy namiar na prace, jakiś czy było ok. ale alkohol wygrał z pracą.
Pełna wersja