czy mi się od życia już nic nie należy?

28.05.11, 19:50
Mój problem pewnie okaże się błachostką ale jednak boli mnie...
Po krótce opisze moje życie żeby była jasność...mam 26 lat i troje dzieci 5lat,3,5 lat i 2mies no i wspaniałego faceta,prowadzi swoją firmę,dba o nas i pomaga jak może...dwoje starszych dzieci mam z poprzedniego związku nieudanego(facet pijak,wieczny brak kasy i w efekcie moja nerwica)teraz moje życie zmieniło się o 360st...mój M zawsze mi powtarza że mam wyjść gdzies z koleżankami odpocząć od dzieci itd ale mi jakoś nieszczególnie spieszyło się do tego ponieważ wolałam spędzić wieczór z nim tym bardziej że nie widzimy się całymi dniami...wczoraj wpadła do mnie przyjaciółka i zaproponowała wypad do klubu razem ze znajomymi,pomyślałam dlaczego nie całe dnie spędzam z dziecmi i należy mi się taki wieczór...powiedziałam M o tym i usłyszałam że on jest zazdrosny,dlaczego nie zaproszę koleżanek do nas,dlaczego tak daleko do klubu i mase innych...ja się uparłam i stwierdziłam że i tak pujdę...teraz finał,odwiedziła nas dziś moja mama i przy luźnej rozmowie M napomknoł że wybieram się do Onyxu z dziewczynami i się zaczeło...wg mamy mam siedzieć z dziećmi skoro sobie je naklepałam,moje miejsce jest w domu,jestem za stara na imprezy i takie wyjscia,że wymyślam głupoty i najgorsze co usłyszałam od własnej matki że mogłam nie dawać dupy...wmurowało mnie w krzesło...jestem porządną kobietą,ostatni raz byłam na jakiej kolwiek imprezie 9lat temu....cały czas siedzę w domu i zajmuję się dziećmi...lubię to i kocham swoje dzieci,wolę być z nimi niż włóczyć się po nocach ale chciałabym odpocząć czasem,porozmawiać z kimś dorosłym a nie z dziećmi...koleżanki które mnie zaprosiły to także mężatki które mają dzieci.
Teraz piszę to i wyje,źle się czuję z tym co usłyszałam....Mój M widział że zabolało mnie to i próbował po wizycie mamy załagodzić sytuację ale ja mam takiego doła że szkoda gadać..Powiedzcie mi dziewczyny czy ja rzeczywiście powinnam już tylko siedzieć w domu z dziecmi?czy facet może bez wyrzutów sumienia iść na impreze a ja nie?
Jesteśmy w takim związku że nie przeszkadza mi gdy M idzie gdzieś z kolegami lub jeździ na zjazdy firmowe gdzie zawsze po kolacji jest impreza,M stwierdził że się o mnie boi bo różni debile są w takich klubach ale ja już teraz wiem że nie tylko o to chodzi,on woli gdy ja jestem w domu.Przykro mi,cieszyłam się na to wyjście,dawno nie rozmawiałam ani nie spędzałam ze znajomymi czasu bez dzieci...po tym co usłyszałam czuję się jak kura domowa.
Przepraszam że tak się rozpisałam ale musiałam komuś to wylać.
    • bordeerkaa Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 28.05.11, 20:12
      Zacznę od tego, że stawiasz niewlasciwe pytanie. To nie jest tak, że nam się coś należy od życia - bo i niby czemu? Z jakiej racji? Tak po prostu, za to że żyjemy? Nie ma tak dobrze:) Każdy z nas ma to, co sobie wypracował (nie mówię o pieniądzach), na co zasłużył, jakie decyzje kiedyś podjął, na co się zdecydował. Ty jesteś bardzo młoda i masz już trojkę dzieci. Po ich wieku widac, że rodziłas niemal jedno po drugim. Musiałaś zdawac sobie sprawę, że dzieci do przede wszystkim obowiązki, a taka mała trójka to już w ogóle armagedon;) Oczywiście słowa mamy o dawaniu d.py są poniżej poziomu i nie warto się nimi przejmować. Ale już uwagi Twojego faceta można przemyśleć. Może on nie chce zostawać na noc sam z trójką dzieci, z czego dwójką nieswoich? W sumie ma do tego prawo, choć w dobrym, partnerskim związku z pewnością o takich rzeczach powinno się rozmawiać. Twoje najmłodsze ma dopiero 2 miesiące. Jak widać chyba nie karmisz piersią, ale może ojciec nie czuje się gotowy na zostanie sam na sam z tak malutkim dzieckiem (to pewnie jego pierwsze)? I jeszcze z dwojką starszych, których dobrze nie zna i które mogą coś wywinąć... Musicie rozmawiać o swoich obawach i potrzebach. A czy z koleżankami nie moglabyś się umowić w dzień, na kawę? Koniecznie musi to być dyskoteka? Wiem, ze kobiety są rózne, ale gdy moje młode miało 2 miesiące nie w głowie mi były podskoki na disco... I to kawal od domu (ten Onyx jest chyba pod miastem?). No cóz, ja tam troche twojego M rozumiem;)
      • mariola016 Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 28.05.11, 20:25
        Nie chodzi o noce sam na sam z dziecmi bo on się garnie żeby nimi się zajmować i nie straszne jest mu zmienianie pieluch czy karmienie.
        Pewnie że przy trójce dzieci są obowiązki dlatego tak jak pisałam nie chodziłam dosłownie nigdzie od 9lat...nigdy nie byłam dyskotekową dziewczyną,ja raczej z tych domowniczek ale po jakimś czasie ma się przesyt tym bardziej przy tylu obowiązkach.
        Nie jestem robotem,mamy związek partnerski i obowiązki dzielimy na pół od początku z małym wyjątkiem M jeździ na wypady z ludzmi z firmy i zjazdy a ja siedzę w domu i pewnie gdyby nie propozycja koleżanki nie pomyślałabym nawet o jakimkolwiek wyjściu...młody śpi od 20 do 4 wtedy je i od 4 do 11 więc jest bezproblemowym dzieckiem...starsze śpią od 20 do 7.
        Nie ma także problemu z akceptowaniem moich dzieci,od początku starał się zaskarbić ich miłośc i mu się udało.
        Ja nie żałuję że mam dzieci bo je chciałam ale czy to oznacza jedno,że gdy się ma dzieci traci się swoje prywatne życie towarzyskie?Czy żadna z Was nie spotyka się ze znajomymi zostawiając dzieci pod opieką ich taty?
        • wrednadziewucha Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 28.05.11, 20:38
          Droga Marioulu,
          Twój mężczyzna wiążąc się z kobietą z dwójką dzieci przejął opiekę nad Tobą i nad Twoimi dziećmi, więc argument o tym że to są NIE JEGO dzieci jest z pupy-skoro tworzycie razem rodzinę, to wszystko jest wspólne, razem się wspieracie i dzielicie swoje obawy, radości i troski.

          Jesteś jeszcze młodą dziewczyną, i masz prawo do rozrywki. Moim zdaniem człowiek ma prawo do wymagań, a nie tylko do obowiązków. Nie musisz sobie jakoś szczególnie 'zasługiwać' na wyjście z koleżankami, to jest wymóg zachowania zdrowia psychicznego:D. Wydajesz się być rozsądną babką i troskliwą matką, więc idź na tę bibkę,tylko najpierw ustal z menem o której idziesz, gdzie, jak, z kim i o której wrócisz (no i czym, kto będzie kierowcą itd.)

          Zrób wszystko żeby chłop się nie martwił i przygotuj mu wszystko co może być potrzebne podczas Twojej nieobecności. Upewnij się że poradzi sobie z maluchem. Dobrze że spędzi z nim czas sam na sam-matki tego nie doceniają, ile warte są takie chwile ojca z dzieckiem.

          Fajne jest to że ze sobą rozmawiacie o swoich obawach, nie bój się wyartykułować swoich potrzeb. Podkreśl jakie znaczenie ma dla Ciebie to wyjście, to że czujesz się psychicznie zmęczona ciągłym siedzeniem z dziećmi i że nie zamierzasz zmieniać swojego stylu życia-niech to wyjście do klubu będzie taką odskocznią od rutyny.

          NALEŻY CI SIĘ. Naprawdę, zrób tylko tak, żeby nie było to uciążliwe ani dla chłopa, ani dla dzieci, no i przede wszystkim bezpieczne dla Ciebie.

          Pozdrawiam Cię serdecznie i baw się dobrze!
    • mruwa9 Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 28.05.11, 20:30
      Po pierwsze, jesli zycie obrocilo sie o 360 stopni, to nie jest dobrze, bo oznacza, ze wrocilas do punktu wyjscia ;-)
      Po drugie, gdyby moj maz tak histerycznie zareagowal na wiesc, ze wybieram sie z kolezankami do klubu, to od razu zapalilaby mi sie lampka kontrolna, skad ta histeria (czy to nie jest reakcja na zasadzie "uderz w stol", czyli- co maz sam robi w klubach, gdy wychodzi z kolegami (czyli- czy ma zwyczaj podrywania lasek i uwaza, ze bedziesz kolejna latwa laska przy barze?).
      Chyba, ze chodzi o czysto meskie lenistwo i niechec do zajecia sie dziecmi.
    • edw-ina Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 28.05.11, 20:52
      A może by tak przy okazji zarezerwować nieco czasu na naukę, bo zmiana w życiu o 360 stopni, "pujde" i kilka innych błędów sugerują, że na tę sferę ewidentnie brakuje miejsca.
      • motylewbrzuchu123 Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 28.05.11, 21:09
        " A może by tak przy okazji zarezerwować nieco czasu na naukę, bo zmiana w życiu
        > o 360 stopni, "pujde" i kilka innych błędów sugerują, że na tę sferę ewidentnie
        > brakuje miejsca."
        Zazdrościsz jej czegoś? Dzieci na przykład? Może zamiast się latami, trzeba było pomyśleć o dzieciach?
        • edw-ina Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 28.05.11, 21:43

          Może zamiast się latami, trzeba był
          > o pomyśleć o dzieciach?

          ????????
      • mariola016 Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 28.05.11, 21:10
        Wrednadziewucha dziękuję tego mi było trzeba:)

        Przykre jest to że niektóre e-mamy jak nie dowalą komuś w poście to dzień stracony...
        Przyznam że nie zwracam uwagi na błędy bo piszę szybko i chaotycznie zresztą czy ja pytałam o ilość błędów w moim poście?

        Dokładnie taki mamy związek że M zaakceptował mnie razem z dziecmi a nie osobno,bardzo je kocha i nigdy nie wypomniał ani nie dał mi do zrozumienia że to są nie JEGO dzieci.
        Jest starszy ode mnie o 10 lat i bardzo odpowiedzialny.
        Nie rozumiem dlaczego tak zareagował na to że chcę jechać z dziewczynami...sam mnie z domu wypychał...stwierdził dziś że boi sie poprostu o mnie że to daleko od domu itp ale ja do cholery nie jestem małą dziewczynką..
        • efi-efi Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 28.05.11, 21:26
          Twoja matka niech zostanie z dziećmi, a Ty jedź z mężem do klubu bo pewnie nie wychodzicie razem.
          • saraanna Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 28.05.11, 22:27
            A musisz jechac na ta dyskoteke,dyskoteka to cala noc zarwana ,pijani faceci itd.Wrocisz rano,pol dnia odsypiania ,byc moze leczenia kaca,myslisz,ze to takie fajne .Fakt masz tylko 26 lat i wiekszosc dziewczyn w twoim wieku ,tak wlasnie spedza wolny czas tylko ,ze ty wybralas inny model zycia, bo masz 3 malych dzieci, dla ktorych matka lazaca w nocy po dyskotekach to chyba nie najlepszy przyklad.Jest wiele innych sposobow ,zeby spedzic fajnie czas.Mozesz isc z kolezankami do kina,do kawiarni ,na sport itd.nie na cala noc,ale na pare godzin,tak aby moc drugi dzien, spedzic razem z mezem i dziecmi,a nie odsypiac impreze.Jak chcesz isc na calonocna impreze ,to idz z mezem ,a dzieci podrzuccie babci.Wtedy mozecie wracac nawet na czworakach,a tak byc moze maz sie boi ,ze dzieci beda musialy ogladac mamusie tzw niewyrazna.Czas dorosnac ,bo w koncu sama tak sobie wybralas,a dyskoteki zostaw malolatom .
            ------
            Gdy czegoś bardzo pragniesz, cały Wszechświat sprzęga się by Ci to dać * Paulo Coelho *
            • marzeka1 Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 28.05.11, 22:34
              A to "należy" musi być całonocną imprezą na dyskotece? Nie można wyjść z koleżankami do kina, kawiarni od czasu do czasu?
              I prawda jest taka, że sama sobie taki model życia wybrałaś, dla mnie bycie matką 3 dzieci w wieku 26 lat to jakiś kosmos,ale ty tak, a nie inaczej ułożyłaś sobie życie.
        • mozambique Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 28.05.11, 22:35
          skoro bez chwili wahania machnelas sobei dwojke dzieci z jakims obleśnym pijusem to twój j M wie ze masz siano w głowie

          a propos- na te dwójke masz alimenty czy twój obecny M musi tyrac na cala waszą czwórke - bo ty zapewne pracą w zyciu sie nie zhańbiłas?

          no i co to za XIXwieczne pierdy o " braniu opieki nad tobą i dziecmi "? opiekowanie sie doroslą pelnosparwna osobą? i moze jeszce branei odpowiedzialnosci za nie?

          ile ty masz lat ? parcujesz ? jestes dorosla i pelnosprawna i opiekowac sie twoimi dziecmi masz ty i ich ojciec
          • imasumak Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 28.05.11, 23:04
            mozambique napisała:

            skoro bez chwili wahania machnelas sobei dwojke dzieci z jakims obleśnym pijusem to twój j M wie ze masz siano w głowie

            W konkursie na najwredniejszą wypowiedź startujesz? Skoro facet wszedł w związek, to oznacza, że ma o niej zgoła inne zdanie.

            a propos- na te dwójke masz alimenty czy twój obecny M musi tyrac na cala waszą czwórke - bo ty zapewne pracą w zyciu sie nie zhańbiłas?

            Po pierwsze, to nie twoja sprawa, po drugie, nie o tym jest wątek.

            no i co to za XIXwieczne pierdy o " braniu opieki nad tobą i dziecmi "? opiekowanie sie doroslą pelnosparwna osobą? i moze jeszce branei odpowiedzialnosci za nie?

            W normalnym związku ludzie o siebie dbają, nie wiedziałaś o tym?

            ile ty masz lat ? parcujesz ? jestes dorosla i pelnosprawna i opiekowac sie two imi dziecmi masz ty i ich ojciec

            Napisała ile ma lat. A o opinię, kto się ma opiekować jej dziećmi, nikt cię nie prosił - ani autorka, ani jej partner, który, jak wynika z postu startowego, chętnie się dziećmi zajmuje.
            • mozambique Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 30.05.11, 11:28
              owszem , to pubiczne forum - kazdy maparwo skomentowac
              ja tez
              jak autorka taka zadowolona ze swego zycia to po co tu włąsnie marudzi ?

              "W konkursie na najwredniejszą wypowiedź startujesz?"

              niunia- lajf is brutal, dwudziestoparoletnia matka dwojga nieślubnych dzieci musi twardą skóre


              Skoro facet wszedł w związe > k, to oznacza, że ma o niej zgoła inne zdanie.

              no wlasnie widac jakei ma zdanie !
              • imasumak Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 30.05.11, 12:18
                mozambique napisała:

                niunia- lajf is brutal, dwudziestoparoletnia matka dwojga nieślubnych dzieci musi twardą skóre

                Jasne. Bo takie niunie jak ty, muszą koniecznie się wykazać.

                no wlasnie widac jakei ma zdanie !

                No jakie?
                • mozambique Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 30.05.11, 22:48
                  dzieki bogi ze jestem niunia bez romznazania sie z jakims ochlapusem


                  No jakie?
                  no takie - ze kaze jej w domu siedziec zeby znowu skąds brzucha nie przyniosla
                  • imasumak Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 31.05.11, 13:03
                    mozambique napisała:

                    dzieki bogi ze jestem niunia bez romznazania sie z jakims ochlapusem

                    Przede wszystkim jesteś bezmyślna i złośliwa



                    no takie - ze kaze jej w domu siedziec zeby znowu skąds brzucha nie przyniosla

                    Aaaa, rozmawiałaś z nim, że to wiesz?
    • imasumak Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 28.05.11, 22:55
      Oczywiście, że Ci się należy.
      Zastanawiam się tylko, czy ta dyskoteka to był najszczęśliwszy pomysł.
      Natomiast uwagi matki i niektórych pań w tym wątku są poniżej krytyki.
      • imasumak A i jeśli chodzi o dyskotekę 28.05.11, 23:12
        to miałam na myśli to, że lepiej na nią pójść w męskim towarzystwie, niż narażać się na zaczepki obcych, podpitych facetów.
        Natomiast kwestia złego przykładu, którą ktoś poruszył w tym wątku, jest absurdalna.
        W końcu nie chadzasz tam co tydzień, ani nawet co rok, tylko bardzo sporadycznie. Nie wiem jakim sposobem na tej podstawie dzieci miałyby zachować obraz matki szlajającej się po całonocnych imprezach ;)
        Takimi bzdurami się zatem nie przejmuj :)
        • saraanna Re: A i jeśli chodzi o dyskotekę 28.05.11, 23:35
          imasumak napisała:

          > to miałam na myśli to, że lepiej na nią pójść w męskim towarzystwie, niż naraża
          > ć się na zaczepki obcych, podpitych facetów.

          Ciekawe jakie meskie towarzystwo masz na mysli,bo chyba nie meza,ktory siedzi z dziecmi :P
          Ciekawe czy autorka bylaby zadowolona,gdyby maz sobie w damskim towarzystwie po dyskotekach latal :P

          imasumak napisała:
          > W końcu nie chadzasz tam co tydzień, ani nawet co rok, tylko bardzo sporadyczni
          > e. Nie wiem jakim sposobem na tej podstawie dzieci miałyby zachować obraz matki
          > szlajającej się po całonocnych imprezach ;)
          > Takimi bzdurami się zatem nie przejmuj :)

          Jak zasmakuje,to mozna i co tydzien :P Nawet raz na jakis czas pijana matka ,odsypiajaca impreze to porazka,tym bardziej ,ze rozwiodla sie z ojcem dzieci tez pijaczkiem:P
          • wrednadziewucha Re: A i jeśli chodzi o dyskotekę 28.05.11, 23:54
            Nawet będąc w związku ma się czasem ochotę wyjść gdzieś 'z dziewczynami', poza tym są dorosłe, dzieciate i wiadomo że nie będą szaleć jak osiemnastki. Idą w grupie, wszystko można zorganizować rozsądnie i bezpiecznie. Nawet jak będzie miała ochotę się nawalić w trzy trąbki, to może iść trzeźwieć do matki albo do koleżanki (bez dzieci).

            Wypowiadacie się w taki sposób jakbyście życia nie znały. Oczywiście prawdziwa matka Polka całymi dniami siedzi w domu z dziećmi, nie chodzi na żadne imprezy tylko dogląda mężai potomstwa, a ta co chce od tego odpocząć to już "łazi", bo nie chodzi na dyskotekę!


            Dziewczyna napisała że m dwójkę dzieci z poprzedniego związku i już odpisujecie że w"głowie siano" i zakładacie że jak poprzedni chłop alkoholik to ona od razu też patologia. Skąd tyle agresji? Chyba rzeczywiście zazdrościce że można sobie po nieciekawych przejściach życie ułożyć.

            Chyba lepiej że chce wyjść z domu niż upić się podczas sprawowania opieki nad dziećmi-ot, taka polska specjalność, ale przynajmniej by w domu siedziała a nie latała czy też łaziła po dyskach.Naprawdę to byłoby lepsze?
            • imasumak Re: A i jeśli chodzi o dyskotekę 29.05.11, 00:01
              A zauważyłaś jaka asymetria w ocenie takich samych zachowań u mężczyzny i kobiety?
              Bo matce panie dzieju rozerwać się raz na parę lat nie wypada, a facetowi i co tydzień ujdzie :/
              • saraanna Re: A i jeśli chodzi o dyskotekę 29.05.11, 00:35
                imasumak napisała:

                > A zauważyłaś jaka asymetria w ocenie takich samych zachowań u mężczyzny i kobie
                > ty?
                > Bo matce panie dzieju rozerwać się raz na parę lat nie wypada, a facetowi i co
                > tydzień ujdzie :/

                Tylko,ze ona nie pisze,ze maz co tydzien sie rozrywa :P i rozerwanie nie musi oznaczac calonocnej dyskoteki:P
                Nikt tu nie neguje ,ze dziewczyna potrzebuje kontaktu z kolezankami,natomiast forma jest watpliwa:P
                • imasumak Re: A i jeśli chodzi o dyskotekę 29.05.11, 11:44
                  saraanna napisała:
                  ,Tylko,ze ona nie pisze,ze maz co tydzien sie rozrywa :P

                  Pisze, że dość często wychodzi ze znajomymi, a poza tym uczestniczy w imprezach integracyjnych. Jakby nie było, są to rozrywki.


                  i rozerwanie nie musi o
                  znaczac calonocnej dyskoteki:P


                  Nie musi, ale może


                  > Nikt tu nie neguje ,ze dziewczyna potrzebuje kontaktu z kolezankami,natomiast f
                  > orma jest watpliwa:P


                  Bo co? Bo Ty tak twierdzisz?
                  >
                  >
                  >
              • wrednadziewucha Re: A i jeśli chodzi o dyskotekę 30.05.11, 09:53
                Święte słowa. To jednak prawda że kobiety nienawidzą kobiet. Smutne:(
            • saraanna Re: A i jeśli chodzi o dyskotekę 29.05.11, 00:22
              wrednadziewucha napisała:

              > Nawet będąc w związku ma się czasem ochotę wyjść gdzieś 'z dziewczynami',

              Ale nikt nie neguje wyjscia,mozna np pojsc do kawiarni ,do kina itd ,natomiast calonocna dyskoteka to chyba nie najlepszy pomysl,szczegolnie przy 3 malych dzieci.

              Wypowiadacie się w taki sposób jakbyście życia nie znały. Oczywiście prawdziwa
              > matka Polka całymi dniami siedzi w domu z dziećmi, nie chodzi na żadne imprezy
              > tylko dogląda mężai potomstwa, a ta co chce od tego odpocząć to już "łazi", bo
              > nie chodzi na dyskotekę!

              Argument od czapy:P. Raczej malo dziewczyn ma w wieku 26 lat ,3 dzieci.Ja dziecko mialam dobrze po 30 ,wiec zdazylam sie wyszalec:) Jezeli dla autorki dyskoteka ,to jedyna rozrywka to faktycznie nie mamy o czym rozmawiac:P

              Chyba rzeczywiście zazdrościce że można so
              > bie po nieciekawych przejściach życie ułożyć.

              Ale czego tu zazdroscic,ze ma 2 dzieci z pijakiem i spotkala fajnego faceta i go nie szanuje?Przeciez napisala,ze maz jest zazdrosny ,ze chce isc na ta dyskoteke ,ale rowniez sie boi bo daleko,bo rozne rzeczy sie moga zdazyc.Gdyby miala choc troche szacunku do niego, to nie byloby tematu.Chce sobie odpoczac,wyjsc zkolezankami,jest naprawde wiele innych mozliwosci niz calonocna dyskoteka.
          • imasumak Re: A i jeśli chodzi o dyskotekę 28.05.11, 23:57
            saraanna napisała:

            ,Ciekawe jakie meskie towarzystwo masz na mysli,bo chyba nie meza,ktory siedzi z
            dziecmi :P


            Szczerze mówiąc myślałam o jej mężu - w końcu jest coś takiego jak niańka. Ale nie wykluczam, że mógłby być to ktoś z rodziny, bądź jakiś kolega.

            Ciekawe czy autorka bylaby zadowolona,gdyby maz sobie w damskim towarzystwie po
            dyskotekach latal :P


            Z tego co pisze, jej mąż sobie nocnych imprez nie żałuje - zakładam zatem, że ten związek bazuje na wzajemnym zaufaniu w kwestiach samotnych wyjść.


            >
            > imasumak napisała:

            Jak zasmakuje,to mozna i co tydzien :P Nawet raz na jakis czas pijana matka ,od
            sypiajaca impreze to porazka,tym bardziej ,ze rozwiodla sie z ojcem dzieci tez
            pijaczkiem:P


            Taaak, bo wyjście na dyskotekę czy do klubu, to automatycznie oznacza nadużywanie alkoholu.
            • saraanna Re: A i jeśli chodzi o dyskotekę 29.05.11, 00:27
              imasumak napisała:
              > Szczerze mówiąc myślałam o jej mężu - w końcu jest coś takiego jak niańka

              Z mezem Ok ,zreszta juz o tym pisalam :)

              > Taaak, bo wyjście na dyskotekę czy do klubu, to automatycznie oznacza nadużywan
              > ie alkoholu.
              >
              No nie czarujmy sie,rzadko ktos pije tylko sam soczek,poza tym jest tez mozliwosc,ze kos moze ci cos do napoju dorzucic ,niestety zdarza sie :P
              • imasumak Re: A i jeśli chodzi o dyskotekę 29.05.11, 11:47
                saraanna napisała:

                , No nie czarujmy sie,rzadko ktos pije tylko sam soczek,poza tym jest tez mozliwo
                > sc,ze kos moze ci cos do napoju dorzucic ,niestety zdarza sie :P


                Mam 40 lat i nigdy jeszcze z żadnych tańców nie wróciłam pijana.
                >
          • mariola016 saraanna.. 29.05.11, 10:56
            Nie rozwiodłam się bo nie byłam po ślubie..M jest zmuszony spędzać imprezy w towarzystwie kobiet bo taką ma pracę,zatrudnia młode dziewczyny i logicznie na zjazdach jest z nimi na imprezie,mamy luźny związek,ufamy sobie.Zresztą nie wytrzymałabym w związku kiedy miałabym siedzieć w domu z dziecmi zamknięta w czterech ścianach i z fartuszkiem na brzuchu,spędzamy czas aktywnie...ale z dziecmi,a ja najnormalniej chciałabym odpocząć.
            Twoje wypowiedzi są na poziomie nastolatki więc jeśli nic mądrego nie masz do napisania to nie pisz..
      • mariola016 Imasumak.. 29.05.11, 10:49
        Dzięki za zrozumienie...dyskoteka to nie mój pomysł,wpadła przyjaciółka powiedziała że jedzie z dziewczynami i pytała czy jadę z nimi i tyle,ja sama nie wymysliłabym akurat dyskoteki.
        Co do kina itp nie mam jak wyjść gdziekolwiek w dzień bez dzieci niestety a raczej do kawiarni ich nie wezmę pozatym ja chcę wyjść sama,to normalne że człowiek potrzebuje wyjść do znajomych lub porozmawiać z kimś dorosłym a nie z dzieckiem.
        Druga sprawa to taka że to nie miała być cała noc tylko pare godzin,a trzecia to taka że nie pije...niczego nawet piwa.Nigdy nie piłam i nie zamierzam...dziewczyny z którymi mam jechać to też matki i też nie jadą po to żeby się upić,co niektórzy mylą pojęcia.
        Nie jestem zwolenniczką zostawiania ani podrzucania dzieci mamie lub komukolwiek bo od tego mam faceta który chce się nimi zajmować i nie straszne mu będzie zostanie z nimi.
        W poscie głównie chodzi mi o reakcję mamy bo byłam w szoku po tym co usłyszałam...nigdy się nie szlajałam po dyskotekach a mój poprzedni związek to temat na inny wątek...eks nie był pijusem...wolał kumpli a nie nas więc w porę to zakończyłam.
        • ajmj Re: Imasumak.. 31.05.11, 09:09
          Mam nadzieję, ze byłas juz na tej dyskotece. Albo pojdziesz i będziesz się super bawiła. Życie to nie tylko obowiązki. Zycie mamy jedno. I ma byc w nim miejsce na wszystko. Na zabawę także:)
          Powodzenia i wychodź częściej:)
    • jagusiia Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 29.05.11, 02:23
      Mariolko, piszą tu różne nieokrzesane chamki spod ciemnej gwiazdy, których wulgarnymi wypowiedziami nie powinnaś się przejmować, prostactwo to ich problem, widać to osoby z tzw marginesu, Twoje dzieci to powód do dumy (sama mam trójkę takich maluchów 5 lat 3 lata i 1 miesiąc !!!) masz prawo czasem być zmęczona, ja bym przychyliła się do rady, abyscie z mężem wychodzili razem, tym bardziej, że nie byłaś nigdzie od 9 lat !!! Pewnie mąz poczuł się spłoszony, wystarszony co Ci do głowy wpadło, skoro 9 lat nie ruszałaś się z domu. Może ktos z rodziny popilnowałby dobytku, abyście wspólnie zaszaleli raz na 9 lat ? Pozdrawiam ciepło, powodzenia !
      • noname2002 Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 29.05.11, 07:38
        Czy naprawdę posiadanie trójki dzieci w wieku 26 lat to jakaś straszna zbrodnia? Czy każda kobieta musi NAJPIERW skończyć studia(tak jakby nie można było studiować będąc w ciąży i mając dziecko), zrobić karierę(cokolwiek to w Polsce znaczy) i mieć dziecko po 30tce(a potem są problemy z zajściem w ciążę, leczenia, in vitra, trudne ciąże itd, biologii nie da się oszukać)?
        Czytam to forum i widzę, że jest tu "jedyny słuszny" model życia, trzeba skończyć studia, robić karierę, mieszkać w dużym mieście a najlepiej w Warszawie, dziecko mieć możliwie późno, jedno góra dwoje, po macierzyńskim natychmiast wrócić do pracy. A wszelkie odstępstwa są piętnowane-na przykład chęć posiadania trzeciego dziecka(był taki wątek) , chęć przeprowadzenia się na wieś(wątek w którym mąż chciał prowadzić swoje gospodarstwo, był postrzegany jak kosmita) czy chęć pozostania z malutkim dzieckiem w domu.
        Naprawdę tak ciężko sobie wyobrazić że ktoś może być szczęśliwy żyjąc inaczej? Dziwi mnie to tym bardziej że jest tu dużo osób inteligentnych, z doświadczeniem i na ogół potrafiących się postawić w cudzym położeniu.
        • noname2002 Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 29.05.11, 07:43
          A co do tego "grzesznego" wyjścia na dyskotekę, to w pierwszym poście jest wyraźnie napisane że mąż wychodzi sam na imprezy i to często.
        • jagusiia Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 29.05.11, 10:35
          Ja akurat mam wyższe wyksz., dlatego mnie również śmieszą takie kryteria dozwalania na wielodzietność, o jakich wspominasz (wyżśze wykształcenie, kariera, odbycie multum zagranicznych podróży, wybudowanie rezydencji zanim para zdecyduje się na dzieci, etc.). Poglądy takie prezentują na ogół osoby głęboko zakompleksione i same nie radzące sobie w życiu, jedyny czym się mogą afiszować to takimi uznawanymi powszechnie za "oświecone" wymaganiami co do innych osób (same z reguły co do siebie ich nie spełniły). Tak w ogóle, te kryteria to lewacka propaganda, mająca na celu regulację poczęć i ograniczanie dzietności. Polega ona m.in na ośmieszaniu wielodzietności, narzucaniu społeczeństwom modelu bezdzietności, wielodzietność jest przedstawiana jako zasciankowość, ciemnogród, brak dostępu do antykoncepcji, brak wykształcenia, bieda. Bezdzietność (max 1 dziecko) jest promowany i prezentowany jako spełnienie macierzyńskie i ojcowskie, praca i kariera matki (program "mama wraca do pracy" - szczęście dziecka i rodziców, nieograniczanie przez potencjalne rodzeństwo, itd. A ludzie nie potrafią sami myśleć i przyjmują te wzorce, narzucane im z góry, i sądzą że sami na to wpadli, ponieważ jest to modne lubią klepać na około i tak radzić innym (aby wyjść na "modnych, nowoczesnych i oświeconych") zwłaszcza w internecie, gdzie nikt nie konfrontuje tego z ich rzeczywistymi dokonaniami zyciowymi.
          • mariola016 Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 29.05.11, 11:07
            Kocham moje dzieci i nie zmieniłabym swojego życia,jestem teraz szczęśliwa ale zmęczona to normalne przy takich maluchach i niegdzie nie napisałam że żąłuję tego jak sobie życie ułożyłam.Gdybym była patologią to zostałabym z byłym i pewnie za parę lat rozpiła się sama.On nie był alkoholikiem,lubiał wyjścia do kumpli i nie garnoł się do pracy...na mojej głowie było wszystko więc odeszłam bo nie tego chciałam dla swoich dzieci...teraz mam wszystko a najważniejsze kochającego faceta...on ma taką pracę że często ma zjazdy firmowe itd więc siłą rzeczy są także imprezy zresztą taki mamy związek że sobie ufamy to dziwne?
            Jeśli o tą imprezę chodzi to się boi poprostu.
            Dziękuję dziewczyny za zrozumienie:))

            Jagusiia...mamy dzieci prawie w tym samym wieku:)rany i to troje,czujesz się jak patologia?bo ja zupełnie nie..jestem zadbana i szczęśliwa,nie chodzę w dresie rozczochrana,moje dzieci mają siebie i też są szczęśliwe nie rozumiem tych niektórych wypowiedzi...
            • pearl3434 Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 29.05.11, 11:56
              Po pierwsze nie przejmuj sie krytyka na tym forum ( czytaj:jadem).Anonimowosc internetu dziala na niektorych pobudzajaco;)Mysle,ze caly szkopul nie lezy w tym czy mozesz wyjsc z domu czy nie przy 3 dzieci.Bo mozesz i powinnas.Ja mam dwojke dzieci a gdybym miala trojke jak Ty to bym chyba zeszla...Tak wiec szacun dla Ciebie.Dla mnie oczywiste jest,ze zabolala Cie wypowiedz mamy.I na tym bym sie skupila.Dlaczego?Skad tyle jadu i "kopnięć" w tej wypowiedzi.Czy ona czasem nie ma pretensji o to,ze sie rozwiodlas?Czasami rodzice nie chwala sie,ze ich dzieci sie rozwiodly,bo traktuja to jako porazke,wstyd itp.A moze ma pretensje,ze masz AZ trojke dzieci?Cos w tej jej wypowiedzi jest BARDZO przeciwko Tobie i Twojemu zwiazkowi.Mysle,ze jak ochloniesz to sprobuj z nia na ten temat porozmawiac.Nie daj temu tematowi "wyblaknac" i jakby przejsc do porzadku dziennego.Masz male dziecko,wiec logistycznie trudno sie z domu wyrwac.Ale sie da i powinnas to robic czesto.Zwykla kawa na miescie czy u kolezanki moze zdzialac cuda.Pozdrawiam i trzymaj sie cieplo.
    • tully.makker Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 29.05.11, 12:03
      Zapewne sa osoby, ktore bawia firmowe imprezy integracyjne, mnie na przyklad nie - sa dla mnie ciezka orha, a prace mam taka, ze dosc czesto musze wieczorem wychodzic na jakies zawodowe functions. Jesli szukamy z chlopem jakiejs rozrywki nie zawodowej, to jednak staramy sie wychodzic razem, bo i tak za duzo czasu spedzamy osobno.

      Ale... to my. Ty masz prawo organizowac swoje zycie zgodnie ze swoimi potrzebami i na pewno masz prawo do jakiegos wyjscia towarzyskiego chociaz raz na tydzien.
      • mariola016 Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 29.05.11, 12:37
        Pewnie że chciałabym bardzo wychodzić z M ale się nie da poprostu...nie ma go codziennie do 22 nawet w soboty.Jedyne nasze wspólne wyjścia to zoo i wesołe miasteczko z dziecmi oczywiście.
        Jak już wspomniałam gdyby nie propozycja koleżanki nie byłoby tematu,zdanie mamy mnie zaskoczyło bo stwierdziła że nie powinnam nawet mysleć o jakichkolwiek wyjściach przy dzieciach,ja jestem innego zdania nie chce skończyć z jakąś depresją na karku,ludzie potrzebują kontaktu z innymi i to normalne ja nie jestem inna żeby tego nie potrzebować.

        Nie rozwiodłam się bo nie byliśmy po ślubie,mama poprzedniego nie tolerowała,sama była za tym żeby zakończyć ten związek.Teraz lubi mojego M i jest za nim więc nie wiem dlaczego tak mnie oceniła,widziałam że ma zły dzień ale przesadziła.Może to też troszke dlatego że całe życie siedziała ze mną i siostrą w domu i twierdzi że tak musi być tylko też przypłaciła to zdrowiem niestety.Ja mimo tego że mam dzieci nie chcę zakopać się w czterech ścianach,na codzień nie ma nas w domu praktycznie do wieczora...wiadomo place zabaw,parki są wtedy nasze ale ja potrzebuje wyjścia bez dzieciaczków tak poprostu.
        Jadem niektórych nie przejmuję się wogóle bo widać te osoby mają nieciekawe życie.

        Co do pracy,mam firmę handlową...teraz jestem z dziećmi w domu i to M się wszystkim zajmuje(to ta sama korporacja).
    • kol.3 Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 29.05.11, 16:40
      Może mniej emocji, a więcej pomyślunku. Nikt nie neguje, że masz prawo do oderwania się od domu i dzieciaków. Pójście na nocną dyskotekę mądre nie jest i to na pewno miał Twój partner na myśli. Nie sądzę, aby chodziło o zazdrość, czy aby miał Ci za złe, że w ogóle chcesz się wyrwać. Na dyskotekach różnie bywa. Ludzi piją ostro, ćpają , panowie szukają dziewczyn do poderwania. Dziewczyny bez facetów, w damskiej grupie są na celowniku. Nie bujajmy się, może Cię spotkać coś złego, jakiś napalony facet da Ci w głowę, nikt Ci nie pomoże.
      Masz partnera, żyjecie zgodnie, on Ci ufa, zaakceptował Ciebie i Twoje dzieci, utrzymuje Was - doceń to, bo masz cholerne szczęście. Nic nie jest dane w życiu na zawsze. A rozumu za dużo nie masz, niestety wynika to z Twoich wypowiedzi.
      • lamia.reno.x Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 29.05.11, 18:47
        jasne, pójście do klubu na tańce jest taaaakie niebezpieczne... Ludzie, nie szalejcie, mam 40 lat i przynajmniej raz w miesiącu chozę poskakać, od zawsze - w damskim albo mieszanym towarzystwie. Co jest złego w tym, że dziewczyna chce się pobawić? Tak, pewnie że fajnie jest pójść ze swoim facetem, ale czasem z koleżakami samymi też trzeba, żeby pogadać sobie po babsku.
        • kol.3 Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 29.05.11, 20:57
          No i to są "rzeczowe" argumenty. Ponieważ masz 40 lat i chodzisz na dyskoteki to znaczy, że to są super bezpieczne miejsca.
          • imasumak Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 29.05.11, 21:22
            Nie ma super bezpiecznych miejsc. Żadnych.
            Ale dyskoteka jest dla ludzi, dla Marioli również.
            Wybrała się tam w grupie, więc nie ma co popadać w histerię, że coś złego mogło ją tam spotkać.
      • imasumak Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 29.05.11, 19:11
        kol.3 napisała:

        Może mniej emocji, a więcej pomyślunku.

        Akurat ta uwaga powinna być skierowana nie do Marioli, a oponentek.

        Pójście na nocną dyskotekę mądre nie jest

        Wyjście n a dyskotekę nie ma nic wspólnego z mądrością, czy głupotą. Tam się idzie, żeby się rozerwać, a nie po nauki.


        A rozumu za dużo nie masz, niestety wynika to z Twoich wypowiedzi.

        Chamska uwaga.
        • kol.3 Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 29.05.11, 19:35
          To jest twój punkt widzenia i masz do tego prawo, tak samo jak ja mam prawo do swojego punktu widzenia. Wszystko zależy po co się idzie na dyskotekę. Jeśli pani chce szukać przygód, to w tym kontekście jest to dobry pomysł. Ja osobiście uważam, że męskie towarzystwo na nocnej imprezie w klubie jest praktyczne, natomiast grupa panienek jest traktowana jako "do wyrwania". Podmiejskie dyskoteki nie są oazami bezpieczeństwa, kroniki kryminalne coś na ten temat mówią od czasu do czasu. Facet nie płonie z zachwytu na wieść, że po pracy zostanie na noc z dzieciakami, dodatkowo będzie się martwił, czy partnerka nie dostanie w dziób.
          Ponieważ chwilowo partner finansuje rezultaty wcześniejszego beztroskiego trybu życia autorki wątku, może byłaby pora, żeby zacząć się nieco liczyć z jego zdaniem.
          Rozrywkę można sobie zorganizować w dzień.
          • imasumak Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 29.05.11, 19:54
            kol.3 napisała:

            To jest twój punkt widzenia i masz do tego prawo, tak samo jak ja mam prawo do
            swojego punktu widzenia.


            Ale nie możesz obrażać Marioli w imię swojego prawa do wyrażania opinii. A to właśnie zrobiłaś.


            Ponieważ chwilowo partner finansuje rezultaty wcześniejszego beztroskiego trybu
            życia autorki wątku, może byłaby pora, żeby zacząć się nieco liczyć z jego zdaniem.


            Jedno wyjście na dyskotekę oznacza nieliczenie się z jego zdaniem? Zwłaszcza, że on sam ją namawiał od dłuższego czasu, żeby się rozerwała?

            Rozrywkę można sobie zorganizować w dzień.

            Tak, bo powszechnie wiadomo, że w dzień nic się zdarzyć nie może. :P
            A kobiecie wszak nie wypada wyjść wieczorem. :P
            • noname2002 Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 29.05.11, 19:58
              A dyskoteka=alkohol, narkotyki i puszczanie się:-)))
              A ja głupia chodziłam potańczyć:-)
            • kol.3 Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 29.05.11, 20:46
              Dlaczego uważasz, że ja ją obrażam? Autorka podaje fakty, które nie są dla niej korzystne. Silą rzeczy poddaje całą sytuację i swoje postępowanie pod ocenę. Toteż ja ją wyrażam, bo uważam, że postępuje głupio. Opinia nie musi być pozytywna. Na dodatek jakoś nie wierzę we wszystko co napisała.
              W opinii rodziny nie uchodzi za wzór roztropności . Skądś się to wzięło. Facet się o nią boi. Można by to wszystko wziąć pod uwagę. No ale liczy się dyskoteka.
              Nie manipuluj moją wypowiedzią i nie dopowiadaj za mnie tego czego w ogóle nie miałam na myśli. Kobiecie wypada chodzić wieczorami, ale mądra kobieta wie, że trzeba unikać zagrożeń.
              A w sumie znasz tę dyskotekę, wiesz, co to za miejsce, wiesz, że jest takie super bezpieczne? Nie znasz, ale wątpliwości nie masz.
              • szpil1 Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 29.05.11, 20:56
                kol.3 napisała:



                > A w sumie znasz tę dyskotekę, wiesz, co to za miejsce, wiesz, że jest takie sup
                > er bezpieczne? Nie znasz, ale wątpliwości nie masz.

                Dokładnie tak samo jak ty. Tej konkretnej dyskoteki nie znasz, ale wiesz, że tam same typy spod ciemnej gwiazdy bywają, a Mariola na pewno się upije i zostanie pobita albo nawet gorzej.
                • kol.3 Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 29.05.11, 21:05
                  Ale jej facet zna tę dyskotekę i nie jest zachwycony, i że daleko od domu. To już o czymś świadczy.
                  Poza tym poczytaj sobie dokładnie posty autorki. To się kupy nie trzyma. Faceta nie widuje całymi dniami, bo ten pracuje do 22.00 nawet w soboty. W związku z czym postanowiła mu zafundować nockę przy dzieciach. Dobra kobieta.
                  Nigdzie nie pisałam, że Mariola się upije, ani w ogóle że ona pije. Pisałam, że może jej się coś złego stać, bo psiapsiólki to żadna eskorta..
                  • szpil1 Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 29.05.11, 21:16
                    kol.3 napisała:

                    > Faceta
                    > nie widuje całymi dniami, bo ten pracuje do 22.00 nawet w soboty. W związku z
                    > czym postanowiła mu zafundować nockę przy dzieciach. Dobra kobieta.
                    >

                    Ta dobra kobieta chce się po prostu zrelaksować i odpocząć. Bez dzieci i męża. Ma do tego pełne prawo. Kiedy ma to zrobić? Skoro mąż tak dużo pracuje to nigdy nie będzie odpowiedniego czasu, bo zawsze będzie argument, że on taaaki zapracowany to jak można go samego, biedaka, z dziećmi zostawić. A ona w domu z trójką dzieci i obowiązkami domowymi to pewnie nic nie robi. Tym bardziej, że mąż jest często nieobecny i sama musi dom ogarnąć. W takiej sytuacji ona nie ma prawa być zmęczona, i fizycznie, i psychicznie.
                    Poza tym - mąż sam często bywa bez zony na imprezach firmowych. I wtedy ona zostaje z dziećmi sama. Tylko mi nie pisz, że to jednak imprezy firmowe, więc musi itd. Nic się nie stanie jeśli on sam zostanie na noc z dziećmi.
                    • marzeka1 Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 29.05.11, 21:18
                      Ten mąż tak dużo (dla mnie nienormalnie dużo) pracuje, bo ma na utrzymaniu 4 osoby.
                      • imasumak Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 29.05.11, 21:25
                        Czy to oznacza, że Mariola ma tkwić w domu non stop?
                        Mąż się zdecydował na taki układ, co więcej, sam jej proponował, żeby czasem wyszła się rozerwać.
                        • marzeka1 Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 29.05.11, 21:27
                          Nie, nie musi, oszalałabym,, gdyby przyszło mi na co dzień siedzieć w domu z 3 dzieci- dla własnej równowagi psychicznej powinna chociaż raz w tygodniu wyjść na 2-3 godziny BEZ DZIECI, a załatwić sobie opiekę do maluchów i tyle. Być może ten mąż proponując "rozerwanie" niekoniecznie miał na myśli : cała noc w klubie.
                          • imasumak Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 30.05.11, 08:32
                            Nawet jeśli nie dyskotekę miał na myśli, Mariola i do takiego wyjścia ma czasem prawo.
                      • szpil1 Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 29.05.11, 21:29
                        Ja to rozumiem. Tyle, że przez to, że on dużo pracuje, ona spędza czas z dziećmi praktycznie sama. I należy jej się jakieś wyjście, odpoczynek od domowego kieratu. Podejrzewam, że jak mąż zostanie sam z dziećmi na jedną noc, nic mu i dzieciom się nie stanie. Nie jest fair traktowanie Marioli jakby nic nie robiła, a takie wyjście z koleżankami zdarzało się co drugą noc.
                        • marzeka1 Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 29.05.11, 21:31
                          A ktoś tak ją potraktował? Nie zauważyła, aby ktoś uważał, że tak postępuje.
                          • szpil1 Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 29.05.11, 21:55
                            marzeka1 napisała:

                            > A ktoś tak ją potraktował? Nie zauważyła, aby ktoś uważał, że tak postępuje.

                            Co poniektóre forumowiczki.
                    • kol.3 Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 29.05.11, 23:02
                      Wg autorki wątku mąż pracuje całymi dniami do 22.00, także w soboty a jednocześnie często rozrywa się z kolegami i bywa na imprezach integracyjnych. Może jest w 2 osobach.
                      • mariola016 kol.3 29.05.11, 23:16
                        czy ty rozumiesz co znaczy mieć własną firmę?sam sobie ustala czas,jak chce to może być w domu o 18 ale on nie chce bo wtedy wg zaniedbywałby pracowników...kiedy jedzie do swojego rodzinnego miasta robi sobie wolne poprostu,kiedy jedzie na mecz z przyjacielem też robi sobie wolny dzień a ja nie mam wolnych dni i nawet nie o to mi chodzi ale o głupie pare godzin...
                        • kol.3 Re: kol.3 30.05.11, 18:08
                          Ja rozumiem, tylko weź pod uwagę, że cytuję Twoje wcześniejsze wypowiedzi. Masz trudności z przekazywaniem informacji. Raz piszesz, że facet pracuje ciągle do 22 nawet w soboty, drugi raz, że w tygodniu wychodzi z kolegami się rozerwać. Z ostatniej wypowiedzi wynika, że miewa całe dnie wolne na rozrywki. Zdecyduj się na coś.
              • imasumak Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 29.05.11, 21:38
                kol.3 napisała:

                Dlaczego uważasz, że ja ją obrażam?

                Bo:"A rozumu za dużo nie masz, niestety wynika to z Twoich wypowiedzi. "

                W opinii rodziny nie uchodzi za wzór roztropności

                W opinii jakiej rodziny? Matki, która bezczelnie wtyka nos w nie swoje sprawy. W ten sposób wyrażona, chamska opinia nie ma żadnego znaczenia, bo świadczy jedynie o jej autorce.

                No ale liczy się dyskoteka.
                Nie manipuluj moją wypowiedzią i nie dopowiadaj za mnie tego czego w ogóle nie
                miałam na myśli.


                A ty nie manipuluj tym, o czym pisała Mariola. Nie odniosłam w ogóle wrażenia, że należy do osób, dla których liczą się tylko dyskoteki czy innego rodzaju rozrywki.

                Kobiecie wypada chodzić wieczorami, ale mądra kobieta wie, że
                trzeba unikać zagrożeń.


                Wyjście na dyskotekę nie oznacza narażania się na niebezpieczeństwo.


                A w sumie znasz tę dyskotekę, wiesz, co to za miejsce, wiesz, że jest takie super bezpieczne? Nie znasz, ale wątpliwości nie masz.

                A ty znasz tę dyskotekę?
                • kol.3 Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 29.05.11, 23:10
                  Nie wiem, czy matka bezczelnie wtyka nos w nieswoje sprawy. Nie wiemy wszystkiego. Był pierwszy nieudany związek i dwójka dzieci, którym tatuś utrzymania nie zapewnił. Zanim się trafił obecny partner. nie wiadomo, czy matka Marioli nie była zmuszona pomagać przy dzieciach, albo utrzymywać całej ekipy.
                  • mariola016 Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 29.05.11, 23:18
                    Nie była...mama nie tolerowała poprzedniego związku i dawała mi to odczuć na każdym kroku,pozatym moja mama należy do tych bezpośrednich ludzi,nie zastanowi się zanim coś powie tak miała od zawsze tylko nie wie że jej słowa bolą....
                    • mozambique Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 30.05.11, 11:31
                      jak widac = mam miala 1000% racje

                      trza było sluchac mamusi
                      • greeniki Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 30.05.11, 12:09
                        jestes wyjatkowo prymitywna mozambique i nie po raz pierwszy dowodzisz swojej głupocie
                        • mozambique Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 30.05.11, 22:46
                          greenieki - prawda w oczy kole

                          ciebie tez
                • mariola016 Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 29.05.11, 23:12
                  Po pierwsze facet mnie nie utrzymuje,mam swoje pieniądze...prowadzimy razem biuro dodam że moje bo ja sama w stanie nie jestem ze względu na dzieci.
                  M praca polega na tym że rano jedzie do biura,kolo 10 jadą w teren i ludzie pracują a on do 18 siedzi w aucie lub chodzi po galeriach,na wieczór znowu biuro bo trzeba ludzi rozliczyć i tyle...stwierdzam że ja mam gorszą i cięższą pracę w domu ale ja tego nie neguje bo nie o to w tym wszystkim chodzi.
                  M dyskoteki nie zna bo mieszkamy na śląsku od stycznia tzn on bo ja się tu urodziłam.
                  M jadąc do swojego rodzinnego miasta zawsze idzie ze swoim przyjacielem do klubu,ja o tym wiem i nie jest to dla mnie niczym złym.Wcześniej nie miałam okazji nigdzie pujść bo zawsze wolałam w domu siedzieć ale teraz stwierdzam że potrzebuje tego.
                  Nie chcę żeby moje dzieci miały zestresowaną matkę i nie o to chodzi że jak pujdę na imprezę to bedzie ok chodzi ogólnie o wyrwanie się raz na jakiś czas z domu.
                  Nie siedzę na utrzymaniu M,nie musimy liczyć się z każdym groszem,każde z nas ma dochody.
                  Jeśli chodzi o bezpieczeństwo to równie dobrze może mi się stać coś w biały dzień.
                  Jesli chodzi o dojazd do klubu to akurat onyx ma busy którymi można podjechać pod sam dom w razie czego ale w naszym wypadku koleżanka ma auto więc transport jest...i nie chodzi mi o całą noc bo sama bym nie wytrzymała.
                  • kol.3 Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 30.05.11, 18:36
                    Pisałam, że matka może sobie rościć prawo do dosadnej oceny Twoich zachowań, bo być może poprzednio wspierała Cię finansowo i pomagała przy dzieciach. Sama napisałaś, że przy pierwszym partnerze brakowało ciągle pieniędzy. Gdybyś w przeszłości była samowystarczalna, matka nie emocjonowałaby się tak Twoim życiem.
                  • kropeczka455 Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 30.05.11, 20:05
                    mariola016 napisała:
                    > M praca polega na tym że rano jedzie do biura,kolo 10 jadą w teren i ludzie pra
                    > cują a on do 18 siedzi w aucie lub chodzi po galeriach

                    Skoro przez 8 godzin nudzi się w pracy siedząc w aucie lub chodzi po galeriach to może w tym czasie wpadnie do domu zaopiekować się dziećmi. Da Ci w ten sposób kilka godzin wolnego od dzieci.
    • jagusiia Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 30.05.11, 07:18
      Bardzo zabawne, jak nagle zmieniły się poglądy ludziom w ciągu tygodnia. Jak tydzień temu pytała prawie o to samo (wyjście nocą na piwo do klubu) inna matka małego dziecka- wszyscy radzili jej wychodzić nie raz na miesiąc a często a najlepiej rozwieść się z mężem tyranem i sadystą domatorem, który jak można się było dowiedzieć od forumowiczów stosuje przemoc psychiczną, fizyczną etc.. Tu natomiast wszyscy (prawie) jak jeden mąż - zabronili wyjść nocnych (bynajmniej nie z uwagi na małe dzieci - prawie nikt o tym nie pisze) a zabraniająw powodu rzekomegoniebezpieczeństwa podczas nocnych wypadów. W dodatku imputuje się babce alkoholizm, choć ona twierdzi nie pije. Inni jednak przekonują, ze na pewno pije tylko się nie przyznaje. Tamta chciała iść na piwo z artystami przynajmniej raz na miesiąc i było dobrze, ta od 9 lat nigdzie nie była, pić nie pije, wyjść miała z koleżankami - ale od razu została wyzwana od ladacznic, pijaczek, pustogłowia - Tamta z góry zamierzała iść na piwo w nocy do klubu i wszystko było ok, wszyscy przejęli się litością nad dramatem niewychodzenia co miesiąc. Można się tylk zaśmiać z tych rad. może puknijcie się tak raz a porządnie drewnianą pałeczką i zajmijcie się swoimi sprawami zamiast bezpodstawnie obrażać kobietę.

      • marzeka1 Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 30.05.11, 09:10
        Gdy miałam małe dzieci, wychodziłam sama lub z mężem raz/dwa razy w tygodniu i było to dla mnie oczywiste, potrzebowałam tego dla równowagi psychicznej: pobyć z dorosłymi, bez żadnych dzieci.Ale chciałam tego i tak sobie zorganizowałam zycie, aby tak było.
        Kto broni Marioli zrobić tak samo? Znaleźć opiekę na 2 godziny w tygodniu przy dzieciach, aby mogła odetchnąć?
        • kol.3 Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 30.05.11, 18:04
          No właśnie, skoro nagle się okazuje, że Mariola pracuje i ma swoje pieniądze, w ogóle w finansach jest luz, to w czym problem - nie może sobie wziąć opiekunki na parę godzin, w dzień, w nocy, zamiast robić wylewać żale na forum..
          • imasumak Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 30.05.11, 21:55
            Straszne. Przyszła na forum i się żali. Tak jak większość. Tylko zauważ, że ona nie żali się na na męża, a na zachowanie matki.
          • mozambique Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 30.05.11, 22:43

            jakei pieniaze wlasne? jakei "pracuje"

            nappisala tak :

            "dlaczego nie całe dnie spędzam z dziecmi i należy mi się taki wieczór..."."cały czas siedzę w domu i zajmuję się dziećmi"

            niunia cos kręci bo sie jej wypomnilao ze pasożytuje najpierw na jednym a teraz na drugim chłopie wiec rozpaczliwie w ostatniej chiwli cos skrobnłęa tylko sie zapoamniala że ze starterem to sie kłóci
            • noname2002 Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 31.05.11, 08:03
              " niunia cos kręci bo sie jej wypomnilao ze pasożytuje najpierw na jednym a teraz
              > na drugim chłopie wiec rozpaczliwie w ostatniej chiwli cos skrobnłęa tylko sie
              > zapoamniala że ze starterem to sie kłóci "
              Ma swoją działalność, którą teraz w zastępstwie za nią prowadzi mąż.
            • imasumak Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 31.05.11, 12:59
              Niunia jest teraz na urlopie macierzyńskim
    • sx-4 Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 30.05.11, 09:58
      Mariola, Ciebie nie zabolało zdanie twojego M, tylko opinia matki, co?
      Piszesz, że twoja mama spędziła całe życie w domu, wychowując Ciebie i siostrę. Nigdzie nie wychodziła. Mogła tak spędzić i 20 lat w duchu klnąc siebie i swoją głupotę. Piszesz, że od zawsze miała "ostry język" i mówiła co myśli. A to nie jest może tak, że mama "od zawsze" była zwyczajnie chamska i złośliwa udając szczerość aż do bólu (twojego oczywiście)? Może jest "na Was" (czyli na Ciebie i siostrę) zła za "zmarnowanie" życia? I teraz mści się mówiąc złośliwości...
      porozmawiaj z nią na spokojnie...
      Pozdrawiam :)
      • mariola016 Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 31.05.11, 22:27
        Dziękuję dziewczyny za wyrażenie opinii...również tych obraźliwych,gdyby wszystkie z Was czytały ze zrozumieniem to wiedziałybyście o co chodzi a czytanie po łebkach i dopowiadanie swojego jest na poziomie zerowym....
        Mam swoją działalność,M także...to jedna korporacja,teraz wszystko jest na głowie M bo ja jestem z małym to logiczne...kase mamy OBOJE i nam jej nie brakuje ale nie o tym wątek....nie chcę opiekunki ani niani bo ja chcę wyjść ten konkretny raz z przyjaciółkami bez faceta bo to babski wieczór...M nie może być z nami w dzień nawet jak siedzi w aucie bo przeważnie jest 100km od domu...wyjście na początku czerwca prawie jestem pewna że pujdę.

        Pozdrawiam Was serdecznie.
        • zziajana Re: czy mi się od życia już nic nie należy? 04.06.11, 10:51
          sprawa jasna jak slonce,a dla niektorych nie do pojecia :) tak jak mozambique doszukuje sie w tym wszystkim czegos,czego nie ma i w tej swojej prymitywnosci i prostactwie jest poprostu smieszna :D
          ale do rzeczy:

          dla swojego zdrowia psychicznego kazdy czlowiek powinien wychodzic do ludzi,robic to na co ma ochote,co mu sprawia przyjemnosc i daje poczucie spelnienia. matka,niezaleznie czy ma 1 czy 5 dzieci,opiekujaca sie nim/nimi 24 godz na dobe,nie majaca do pomocy nikogo (maz pracuje wiec logiczne ze jego pomoc ogranicza sie do kapieli wieczorem na przyklad) ma prawo czuc sie zmeczona psychicznie. i mowienie o tym glosno nie ma nic wspolnego z zaleniem sie.wiec rady typu:masz co chcialas sa poprostu prostackie i denne bo mowienie o tym,ze jest sie zmeczona nie oznacza,ze sie zaluje ze ma sie dzieci.bzdura!!

          ja mam 3 dzieci,sa dni ze jestem potwornie zmeczona,maz w pracy a do pomocy nie mam nikogo i uwazam,ze jest to najpiekniejszy okres w moim zyciu.zmeczenie psychiczne i fizyczne uwazam za cos naturalnego bo nie jestem cyborgiem.tak samo zmeczone sa kobiety,ktore jezdza do pracy,delegacje,spotkania a nie maja dzieci,czy te kobiety tez trzeba zmieszac z blotem,ze maja co chcialy,trzeba bylo nie konczyc szkol,nie szukac pracy itd...

          dla mnie osobiscie wyjscie na dyskoteke nie byloby relaksem,wolalabym pojsc na kawe/piwo z kolezankami/zakupy/kina itd i wrocic do domu wieczorem,na kapiel dzieci na przyklad.ale ja mam 35 lat.

          moja rada: dogadaj sie z mezem dlaczego naprawde nie chce zebys szla do klubu i moze umow sie np na kawe gdzies popoludniu,bo rozumiem nie na samej dyskoetece Ci zalezy a na wyjsciu poprostu bez dzieci. ja to rozumiem.kazdemu potrzebna jest chwila bez myslenia:co robi moje dziecko :)


Pełna wersja