mariola016
28.05.11, 19:50
Mój problem pewnie okaże się błachostką ale jednak boli mnie...
Po krótce opisze moje życie żeby była jasność...mam 26 lat i troje dzieci 5lat,3,5 lat i 2mies no i wspaniałego faceta,prowadzi swoją firmę,dba o nas i pomaga jak może...dwoje starszych dzieci mam z poprzedniego związku nieudanego(facet pijak,wieczny brak kasy i w efekcie moja nerwica)teraz moje życie zmieniło się o 360st...mój M zawsze mi powtarza że mam wyjść gdzies z koleżankami odpocząć od dzieci itd ale mi jakoś nieszczególnie spieszyło się do tego ponieważ wolałam spędzić wieczór z nim tym bardziej że nie widzimy się całymi dniami...wczoraj wpadła do mnie przyjaciółka i zaproponowała wypad do klubu razem ze znajomymi,pomyślałam dlaczego nie całe dnie spędzam z dziecmi i należy mi się taki wieczór...powiedziałam M o tym i usłyszałam że on jest zazdrosny,dlaczego nie zaproszę koleżanek do nas,dlaczego tak daleko do klubu i mase innych...ja się uparłam i stwierdziłam że i tak pujdę...teraz finał,odwiedziła nas dziś moja mama i przy luźnej rozmowie M napomknoł że wybieram się do Onyxu z dziewczynami i się zaczeło...wg mamy mam siedzieć z dziećmi skoro sobie je naklepałam,moje miejsce jest w domu,jestem za stara na imprezy i takie wyjscia,że wymyślam głupoty i najgorsze co usłyszałam od własnej matki że mogłam nie dawać dupy...wmurowało mnie w krzesło...jestem porządną kobietą,ostatni raz byłam na jakiej kolwiek imprezie 9lat temu....cały czas siedzę w domu i zajmuję się dziećmi...lubię to i kocham swoje dzieci,wolę być z nimi niż włóczyć się po nocach ale chciałabym odpocząć czasem,porozmawiać z kimś dorosłym a nie z dziećmi...koleżanki które mnie zaprosiły to także mężatki które mają dzieci.
Teraz piszę to i wyje,źle się czuję z tym co usłyszałam....Mój M widział że zabolało mnie to i próbował po wizycie mamy załagodzić sytuację ale ja mam takiego doła że szkoda gadać..Powiedzcie mi dziewczyny czy ja rzeczywiście powinnam już tylko siedzieć w domu z dziecmi?czy facet może bez wyrzutów sumienia iść na impreze a ja nie?
Jesteśmy w takim związku że nie przeszkadza mi gdy M idzie gdzieś z kolegami lub jeździ na zjazdy firmowe gdzie zawsze po kolacji jest impreza,M stwierdził że się o mnie boi bo różni debile są w takich klubach ale ja już teraz wiem że nie tylko o to chodzi,on woli gdy ja jestem w domu.Przykro mi,cieszyłam się na to wyjście,dawno nie rozmawiałam ani nie spędzałam ze znajomymi czasu bez dzieci...po tym co usłyszałam czuję się jak kura domowa.
Przepraszam że tak się rozpisałam ale musiałam komuś to wylać.