Jestem ta "zła"

30.05.11, 16:29
Tak, wiem, tysiąc już było wątków tego typu na forum i pewnie będę nie tylko wtórna, ale i nudna. Problem w tym, że... naprawdę nie mam komu o tym opowiedzieć. Postaram się nie Was zanudzić, drogie Forumowiczki i w miarę możliwości proszę o radę lub wsparcie...
Mam 24 lata i mezczyznę (27l), którego kocham i którego marzeniem jest zobaczyć mnie z obrączką na ręku. Mam też mamę, którą kocham równie mocno, chociaż wolałabym nieco mniej...
Z chłopakiem znamy się sporo czasu, od roku jesteśmy parą, od pół roku mieszkamy razem, a nasza miłość wyewoluowała z przyjaźni - jest moim najlepszym przyjacielem, ale tej sprawy przed nim poruszać nie chcę. Załamałby się, ponieważ jest bardzo wrażliwym człowiekiem. chlopak jest muzykiem i zarabia grając w pubach i restauracjach. gra świetnie, a taka praca jest zgodna z jego wykształceniem, zamiłowaniami, umiejętnościami itd. W sezonie zarabia dobrze samym graniem, odkłada na zimę, a zimą dorabia jako barman, żeby się nie nudzić w domu. Ma swoje problemy - zabłądził w przeszłości, ale kiedy go poznałam, był już prawie tym, kim teraz. Pomogłam mu w siebie uwierzyć i żyję teraz z przystojnym,wesołym,utalentowanym facetem, który ma wspólne zainteresowania ze mną i który przebiera w ofertach występów. Facetem, którego moja mama uważa, cytuję, za "człowieka dziecinnego, nieodpowiedzialnego, pasożyta na społeczeństwie, ktory ściąga mnie na dno i hańbi się graniem po knajpach". Tak, po roku odwiedzania mamy, ( mieszkamy 200 km od niej), jadania obiadków i okazywania przez Maćka absolutnego zachwytu nad moją rodziną, wyrazila się na temat mojego chłopaka. Tylko dlatego, że "nie ma etatu" , "nie pracuje" (choć pracuje" i pewnie jest na moim utrzymaniu. Wszystko to przez telefon, po tym, jak zegnając się z nią poprosiłam, by wyjasniła, czemu przez cały weekend była taka obrażona, bo się martwię. no to się dowiedziałam. Dowiedziałam się też, że jestem nieodpowiedzialna, że zginę, że nigdy nie chciałam jej słuchać i zawsze wpakuję się w jakiś dziwny zwiazek i zniszczę sobie życie, że inni w moim wieku maja juz dzieci i kredyt na mieszkanie ( a to ci dopiero sukces), a ja żyję z dnia na dzień i "jakies pisanie" mi w glowie. Pisanie, czyli literatura,bo tym chciałabym się zająć docelowo. Dowiedziałam się , ze zawsze były ze mna problemy i nigdy nie chciałam robic tego, co dla mnie dobre. Że ranię mamę, bo ona się martwi, i że na pewno źle skończę. I żebym nie przychodziła z płaczem, jak sięnie uda. I, dlaczego, skoro mama wychowałamnie tak dobrze, i jestem taka zdolna (haha, dobre sobie), to nie znajde sobie takiego fajnego kogoś jak np. moja siostra, która ma fajnego urzędnika, albo np. takiego gościa, jak mój brat, który rzucił muzykę dla wojska i teraz jest porządny. I zapytała, dlaczego to ja zawsze muszę sprawiać problemy. Moja mama już jednego faceta zniechęciła do mnie. Teraz nie pasuje jej następny, tylko dlatego, że ma inną wizję życia, niż dom, samochód i kredyt na 40 lat.tylko, że ona nie widzi, że ja mam taką samą wizję jak on. Może wychodzi z założenia, że wybije mi to z głowy. Mam dość. Chłopak mówi, żeby robić swoje i olac mamę, tym bardziej, ze mam jeszcze ojca, ktory nie podziela jej zdania. Tylko, że to nie jest mama mojego chłopaka... Czuję się jak śmieć. matka przeze mnie płacze, bo musi się martwić. mam wyrzuty w stosunku do niej, bo w końcu to matka, wychowała mnie, kochała, dawala wszystko, a ja ją pewnie jeszcze nie raz zawiodę przez to, że mam inne poglądy na zycie. Chlopakowi jest przykro, bo wyczuwa, ze cos jest nie tak.
Kto jest ważniejszy, chłopak, czy mama?
Przepraszam za chaos, ale rozmowa odbyla się dzisiaj rano jestem podłamana, mam metlik w głowie.Pocieszcie albo potępcie, byleby ktoś się do tego odniósł...
    • blue_romka Re: Jestem ta "zła" 30.05.11, 16:37
      Dzieci wychowuje się, żeby odważnie weszły w życie i przeszły przez nie na swój sposób. Nie na sposób mamy, nie pod jej dyktando. Dziecko nie jest po to, żeby mama była zadowolona. Tyle truizmów. Twoja matka niewłaściwie pojmuje swoją rolę, ale powiem okrutnie- to jej problem. Ty masz fajnego faceta, z którym jest Ci dobrze, a któremu obiektywnie nie można nic zarzucić. Nie ma powodu, żebyś rezygnowała z tego związku. Musisz zrobić dwie rzeczy: zdecydować się na życie z tym mężczyzną bez wyrzutów sumienia oraz postawić mamie wyraźne granice, żeby w przyszłości nie zatruwała Waszego szczęścia. Tu wbrew pozorom wszystko zależy od Ciebie, nie od mamy.
    • marzeka1 Re: Jestem ta "zła" 30.05.11, 16:41
      Dałaś sobie zjechać psychikę przez mocno toksyczną mamuśkę. Takie jazdy w wykonaniu matek nazywam "kastrowaniem" dziecka.
      I co to za pytanie, kto jest ważniejszy? To ZUPEŁNIE inne relacje, ale prawda jest taka: chcesz mieć dobry i zdrowy związek to partner/mąż musi być na pierwszym miejscu.
      Nie tłumacz mamie, powiedz, ze nie będziesz słuchać tego, co mówi na temat chłopaka i tyle, rozłączaj się, odmów przyjazdu, bo pozwalasz matce na ustawianie swojego życia, chociaż mieszkasz od niej 200km.
      • verdana Re: Jestem ta "zła" 30.05.11, 16:43
        IMatka się martwi? Ma prawo. Natomiast nie ma prawa decydować za Ciebie, ani potepiać Twoich wyborów, jesli nie są sprzeczne z prawem czy moralnoscią. Olej gledzenie matki, której chodzi w życiu tylko o jedno - o pieniądze.
        • prof.pompka Re: Jestem ta "zła" 30.05.11, 16:51
          verdana napisała:

          > IMatka się martwi? Ma prawo. Natomiast nie ma prawa decydować za Ciebie, ani po
          > tepiać Twoich wyborów, jesli nie są sprzeczne z prawem czy moralnoscią. Olej gl
          > edzenie matki, której chodzi w życiu tylko o jedno - o pieniądze.


          Jakos dziwnie mi się myśli tak o niej. Jako o materialistce. Ale patrze obiektywnie i coraz czesciej pojmuję, że własnie taka jest. Mierzy wartość czlowieka za pomocą samochodu ( nie rozumie, że w duzym miescie i przy ekologicznym nastawieniu wystarcza nam rowery, dalej podejmuje temat samochodu). Jakoś mi lepiej, dzięki, verdana(czytałam Twoje odpowiedzi w różnych watkach. Mądra z Ciebie bestia, dziękuję!:)
          • triss_merigold6 Re: Jestem ta "zła" 30.05.11, 17:14
            Olać samochód. Poniekąd rozumiem Twoją matkę, wprawdzie są dużo gorsze rzeczy niż związek z muzykiem grywającym po knajpach, ale nie byłabym zachwycona wyborem córki. Znaczy, dla młodej laski luzik, może być wolny strzelec i grajek, ale gdybyście w przyszłości planowali dzieci to dobrze się zastanów - kwestie stabilizacji materialnej, ubezpieczenia, stałej pracy są istotne.

            Można łączyć przyjemne z pożytecznym - mam znajomego, który normalnie pracuje na etacie w służbie zdrowia, a jego żona w domu kultury (jest po Akademii Muzycznej), poza tym mają zespół i grywają weekendowo i wakacyjnie dla przyjemności oraz kasy.
            • prof.pompka Re: Jestem ta "zła" 30.05.11, 17:25
              Ubezpieczenie i składki emerytalne opłaca od ładnych paru lat.Pieniądze odkłada. Dzieci nie będzie. Ja nie chcę, on nie chce, i to wlaśnie ze względu na tryb życia obojga. Wiedziałam, zanim zdecydowałam się z nim być. I proszę, nie grajek, a muzyk. To nie hobby, a praca. Wydaje mi się, że problemem jest właśnie traktowanie takiego zajęcia nie jako zawodu (wolnego, tak jak. np dziennikarz albo tłumacz), ale jako "grania w weekendy". Nie, Maciek nie nauczył się tego na kółku w MDK, on uczył się wiele lat i uczy się nadal, by mieć min. 100 - 150 zł za godzinę koncertu i 200 zł napiwku. Grajek zagra w knajpie za dwa piwa kilka piosenek Dżemu. Muzyk da koncert. Proszę, szanujcie muzyków, malarzy, aktorów, mimów itd. Za to, że robią to, co kochają.Że mieli odwagę. Ja nie mam odwagi powiedzieć tak matce.
              • triss_merigold6 Re: Jestem ta "zła" 30.05.11, 17:28
                Jak byłam w Twoim wieku też wykluczałam dzieci, jak miałam 30 to mi się zmieniło. Klasyka tematu więc nie projektuj tak stanowczo przyszłości. Panom w temacie dzieci też się często odmienia dobrze po 30-tce. Młoda jesteś to i idealistycznie nastawiona, takie prawo wieku.
              • prof.pompka Re: Jestem ta "zła" 30.05.11, 17:30
                mówię min. 100 zł na godzinę i 200 zł napiwku przy dwu - trzygodzinnych koncertach 4 razy w tygodniu. To daje grubo około 4000 zł mies w sezonie. Sezon trwa 4 miesiące. A przciez ja tez zarabiam. To naprawdę nie jest pogrywanie po knajpach...
                • tully.makker Re: Jestem ta "zła" 31.05.11, 10:26
                  To daje grubo około 4000 zł mies w sezonie. Sezon trwa
                  > 4 miesiące.

                  Czyli max 20 rocznego dochodu. Ja pie....

                  A przciez ja tez zarabiam.

                  Bez watpienia twoj chlopak bardzo sie z tego cieszy.
                  • triss_merigold6 Aj lov ju 31.05.11, 10:42
                    Jak miło, że to nie ja tym razem wyszłam na najbardziej materialistyczną sucz. P

                    Napisałam wyżej podając przykład znajomych, że to bardzo fajna forma dorabiania weekendowo-wakacyjnego.
                    Nawet jeśli facet pracuje poza owym sezonem jako barman to sorry, rynek pracy jest taki, że dorabiający barmani najczęściej pracują na czarno, a umowy o pracę zdarzają się sporadycznie więc jakim cudem gość jest ubezpieczony i odkłada na emeryturę?
                • burza4 Re: Jestem ta "zła" 31.05.11, 10:31
                  prof.pompka napisała:

                  > mówię min. 100 zł na godzinę i 200 zł napiwku przy dwu - trzygodzinnych koncer
                  > tach 4 razy w tygodniu. To daje grubo około 4000 zł mies w sezonie. Sezon trwa
                  > 4 miesiące.

                  To nadal są jednak kwoty brutto, jak rozumiem, od których musi sobie popłacić ubezpieczenie i podatki? 4 tys brutto (netto zresztą również) w 4-miesięcznym sezonie to naprawdę szału nie robi, wręcz przeciwnie. Praca to coś, z czego człowiek się utrzymuje - w przypadku twojego faceta roczne dochody z tej działalności są powiedziałabym dość symboliczne.

                  W tej branży sukces odnoszą jednostki, pozostali są zaledwie jednymi z wielu niewiele się różniących muzyków - żadna to kariera.

                  I ja się osobiście matce nie dziwię że się martwi, też bym się martwiła (choć nie tak to okazywała), szczególnie że gość przesłonił ci świat na tyle, że deklarujesz rezygnację z dzieci i rodziny. Trudno ją winić, że taka wizja średnio jej się podoba.
    • bellagnos Re: Jestem ta "zła" 30.05.11, 16:48
      Ja miałam bardzo podobny problem i przepłakałam kilka lat związku. jesteśmy teraz szczęśliwym małżeństwem. M pomogła bardzo treść książki "Urzekająca" J. Eldredge . Powiem ci tyle przychodzi taki moment w życiu, że trzeba oderwać się od rodziców, Twoja mama ewidentnie stosuje szantaż emocjonalny, martwi się to zrozumiałe ale musi też zrozumieć ,że jej dzieci nie należą do niej, są jej dane na jakiś czas. Pewnie i tak tego nie zrozumie dlatego Ty powoli zmieniaj swoje podejście.
    • joshima Re: Jestem ta "zła" 30.05.11, 17:15
      prof.pompka napisała:

      > Chłopak mówi, żeby robić swoje i olac mamę, tym bar
      > dziej, ze mam jeszcze ojca, ktory nie podziela jej zdania.
      I ma rację. Musisz tylko sama odpowiedzieć sobie na pytanie co i kto jest dla Ciebie ważniejszy. Niestety czasem takich wyborów trzeba dokonywać i Ty nie masz innego wyjścia. Po sąsiedzku jest wątek o bardzo podobnej sytuacji polecam.

      > Czuję się jak śmieć. matka przeze mnie płacze, bo musi się martwić.
      Matka nie martwi sie o Twoje dobro tylko o to, ze traci kontrolę nad Tobą. Pomyśl o tym.
      > Kto jest ważniejszy, chłopak, czy mama?
      To Ty musisz zadecydować. Ja, wobec takiej toksyczności związku z matką, wybrałabym przyszłość, czyli chłopaka.
    • triss_merigold6 Re: Jestem ta "zła" 30.05.11, 17:24
      Tak na marginesie: na hasło "on jest bardzo wrażliwym człowiekiem" zapaliłaby mi się czerwona lampka, a w zasadzie wielki migający neon.
      • marzeka1 Re: Jestem ta "zła" 30.05.11, 17:33
        Mnie też, ale mnie tacy jak opisany facet, mężczyźni nigdy nie pociągali. Jednak dziewczynie on pasuje, jest szczęśliwa, a jeśli dzięki "martwieniu się i naukom" matki czuje się "jak śmieć", znaczy matka mocno jednak toksyczna.
      • prof.pompka Re: Jestem ta "zła" 30.05.11, 17:34
        A czemu? Ja tez jestem wrazliwa. Po rozmowie z mamą płaczę cały dzień. On się przejmuje i łapie doła. Dlatego nie p[rzedstawię mu, co moja mama myśli na jego temat. Mnie jest przykro, on by się podlamał. Jak każdy chyba, co?
        • asia_i_p Re: Jestem ta "zła" 31.05.11, 16:36
          Bo mam większe zaufanie do wrażliwości, która się objawia wrażliwością na potrzeby innych niż łatwym łapaniem doła.
          Matka jest zdecydowanie toksyczna, ale zamiast niej wybierz siebie, nie chłopaka. I obserwuj, czy możesz mieć w nim oparcie, nie tylko materialne, ale i psychiczne, nie przerzucaj wszystkich uczuć na niego. O to łatwo w takiej sytuacji.
    • calineczka_777 Re: Jestem ta "zła" 30.05.11, 17:31
      Oj, dlaczego zaraz pojawiaja sie komentarze typu: "masz toksyczna mame". Tylko dlatego, ze powiedziala, co o tym chlopaku mysli? Przeciez ma prawo miec swoje zdanie na temat osoby prawie 30-letniej nie pracujacej na etacie. Przeciez mama nie zmuszala cie do zerwania z chlopakiem tylko wyrazila sie krytycznie na jego temat. Oczywiscie ty jako pelnoletnia corka mozesz przyjac to do wiadomosci i robic swoje dalej. Potraktuj to jako wymiane mysli. Na pytanie kto jest wazniejszy odpowiem przekornie: najwazniejsza jestes ty - powinnas tak ksztaltowac swoje zycie, zebys ty byla zadowolona a nie mama, chlopak czy inna osoba (choc jakby wszyscy byli zadowoleni to by byl ideal ale zycie rzadko jest idealne).
      Z drugiej strony: sprobuj zrozumiec mame, ze sie martwi. Zycie jest teraz bardzo ciezkie. Osoby, ktore pracuja jako freelancer maja podwojnie ciezko. :-( Powstaje pytanie czy ktos twojemu chlopakowi da zlecenie grania w knajpie jesli on bedzie mial 40 czy 50 lat i wokol bedzie konkurencja mlodych dobrze grajacych ludzi? Czy on na tej freelancerce chociaz placi sobie ubezpieczenia zdrowotne czy oszczedza na emeryture? Kiedys tez bedziesz chciala miec dziecko a po urodzeniu dziecka moze sie zdarzyc, ze firma, w ktorej bedziesz pracowala pozegna sie z toba (smutna prawda, ale tez tak sie zdarza) albo ty z nia, bo nie bedziesz umiala pogodzic pracy z wychowaniem dziecka. I wtedy taki maz na stalej cieplej posadce jest na wage zlota. Wg mnie porozmawiaj z chlopakiem na temat jak wyobraza sobie przyszle zycie: czy ma jakies wyobrazenia co bedzie robil za 10 czy 20 lat? Chce pozostac przy graniu w tej postaci? Bo moze to granie to dla niego pewien etap w zyciu? A ty? W jakim zawodzie sie widzisz? Czy np. wyobrazasz sobie taka rodzine, ze ty pracujesz od poniedzialku do piatku od 8 do 16 na etacie a twoj maz jest freelancelem i w zwiazku z tym pracuje czasami wieczorem, w weekendy a np. w poniedzialki siedzi w domu, kiedy ty pracujesz. Jak bedzie wtedy wygladala kwestia obowiazkow domowych, opieki nad dziecmi itp. Skoro jestescie na powaznie to powiniscie tez prowadzic powazne rozmowy.
      • marzeka1 Re: Jestem ta "zła" 30.05.11, 17:35
        Nie, ważne jest JAK powiedziała, co myśli. Po jej powiedzeniu dziewczyna ma poczucie zeszmacenia i wyraźnie źle czuje się psychicznie.
        Jest młoda, dzieci mieć nie chce.
        • verdana Re: Jestem ta "zła" 30.05.11, 17:56
          Matka ma prawo mieć swoje zdanie, choć sam fakt braku etatu to cóż, trochę mało do oceny człowieka. Rozumiem, żelepszy byle kto z etatem, niż porzadny bez etatu, ale bez przesady - mam niejakie wrtażenie, ze uczucie też się liczy. facet nie kradnie po sklepach, tylko gra. Znajomi moich dzieci w tym samym wieku w większości nie mają etatu, tylko różnego typu umowy, bo teraz o etat cholernie trudno.
          Można dziewczynie powiedzieć, ze to jest problem i ze dla bezpieczeństwa byłoby nieźle mieć coś stalego, ale ocenianie dziewczyny i związku tylko pod kątem pracy i zarobków, a już szczególnie wypominanie, ze związek jest dla matki ciosem, ze nie tak córkę wychowała - to klasyczny objaw toksyczności rodziny. Nie córka się liczy w tym układzie, tylko uczucia mamusi, ktora chce móc pochwalić się mężem córeczki z mieszkaniem, samochodem i pracą w korporacji.
          • joshima Re: Jestem ta "zła" 30.05.11, 18:53
            verdana napisała:

            > Matka ma prawo mieć swoje zdanie, choć sam fakt braku etatu to cóż, trochę mało
            > do oceny człowieka. Rozumiem, żelepszy byle kto z etatem, niż porzadny bez eta
            > tu, ale bez przesady
            No właśnie bez przesady. Dziś etat nic nie znaczy. Teraz masz etat a jutro dostajesz wypowiedzenie i już go nie masz.
      • prof.pompka Re: Jestem ta "zła" 30.05.11, 18:11
        Calineczko, nie chcemy mieć dzieci. Raczej nam nie przejdzie. Na pewno mi nie przejdzie. I zaskoczę Cię - nastepną umowę dostanę na stałe. Raczej musiałaby się ta instytucja zawalić ( a się nie zawali:), żeby mnie zwolnili, bo sa ze mnie zadowoleni. Jestem samodzielna. On też. Żadne z nas nie zależy od drugiej osoby finansowo. Dzielimy się wszystkim ze względu na to, że chcemy być razem. I myślę, że 24 lata to nie jest aż tak mało, żeby nie znac pojęcia "przyszłość" i nie wiedzieć, jak chce się żyć. Nie upupiaj...
      • joshima Re: Jestem ta "zła" 30.05.11, 18:50
        calineczka_777 napisała:

        > Oj, dlaczego zaraz pojawiaja sie komentarze typu: "masz toksyczna mame". Tylko
        > dlatego, ze powiedziala, co o tym chlopaku mysli?
        Nie. Dlatego, że próbuje kontrolować córkę manipulacjami polegającymi min. na wpędzaniu w poczucie winy. Na ogół chodzi nie o to co się mówi ale o to jak i po co.
    • bibe08 Re: Jestem ta "zła" 30.05.11, 18:21
      olać , olać , olać i jeszcze raz olać. To jest Twoje życie i tylko twoje. kiedyś kabaret OTTO śpiewała: obywatelu zrób sobie dobrze sam wszak dobrze wiesz o co w Twym życiu chodzi. odetnij ta pępowinę bo z parę lat możesz obudzić się z ręką w nocniku żałując że posłuchałaś "matki"
    • asfo Re: Jestem ta "zła" 30.05.11, 19:35
      Przychodzi w życiu taki czas, że trzeba się rozstać z rodzicami, nawet jeśli protestują. Twoja rodzicielka stosuje manipulację emocjonalną. Może jej się nie podobać Twój narzeczony, ale nie powinna z tego powodu spazmować, popadać w chorobę i rozdzierać szat. Powinna natomiast uszanować Twoją decyzję.

      Jeśli będziesz jej słuchać, to wieku lat 40-tu nadal się będziesz zastanawiać, czy możesz być z facetem, który nie podoba się mamie.

      Jeśli chodzi o etat, to w dzisiejszych czasach wiele osób go nie ma, mimo że pracują. Nie pozostaje Ci nic innego, jak przepracować sobie ten problem, pod kątem bycia dorosła osobą, która sama podejmuje decyzje o swoim życiu, zgodnie ze swoimi preferencjami. Nie daj się wkręcić.
    • prof.pompka Re: Jestem ta "zła" 30.05.11, 21:24
      Dziękuję Wam bardzo! Podnieśliście mnie na duchu i daliście do myślenia. A teraz siadam do pracy. Jak mi się nie chce....:)
      • tab-ris Re: Jestem ta "zła" 01.06.11, 12:35
        Każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie, ale...
        Praca na etacie na czas nieokreślony naprawdę nie gwarantuje w tych czasach dożywotnie utrzymanie, z pracy mozna wylecieć w każdej chwili.
        Samochód można roz.....lić na pierwszym napotkanym słupie i też niebędzie nic wart, to nie jest przedmiot wartości dożywotniej
        Co do roweru zgadzam się że jest ekologiczny, omijasz korki i przy okazji nie tracisz kondycji, jestem za.
        Kredyt na mieszkanie.. chmmm...szczyt marzeń poprostu.
        Mój tatuś po tyradzie z cyklu "co ty robisz ze swoim życiem...(bo mieszkałam w rozklekotanym domku z chłopakiem i jego mamusią a mieliśmy zaledwie po 24 lata) nie zobaczył mnie przez miesiąc w swoim domu i rozmowy na ten temat się skończyły. Kocham moich rodziców ale i kocham mojego M i w tej chwili to on jest moją najbliższą rodziną. Jeśli ja niemam mu nic do zarzucenia to i owszem, wysłucham zdania ale zrobię i tak swoje.
        Kiedy opowiadałam mamie o wcześniejszych problemach zdrowotnych mojego M (czyt stany depresyjne i lękowe) ona powiedziała mi to odejdź od niego...
        A córcia grzecznie zapytała "tzn że ty też zostawiłabyś tatę w takiej sytuacji..?
        Mama zaniemówiłą.
        Skoro dla twojej mamy takie ważne są etat samochód i kredyt mieszkaniowy to może powinnaś spytać mamę czy ona swojego męża kocha czy tylko dla tych rzeczy za niego wyszła, bo jest to kwestia dosyć istotna.
        PS: z moim m jesteśmy w szczęśliwym związku od 7 lat, przeszliśmy sporo problemów i tych dużych i tych malutkich, nie jest on może rekinem biznesu ale ciężko pracuje żebyśmy jakoś żyli (na ćwierć etatu za to po 11 godz dziennie). Ale mój tata ciągle by chciał żebym sobie kogoś bardziej kasiastego znalazła, tylko teraz już o tym nie mówi otwarcie. Takiej osobie niedogodzisz.
    • voxave Re: Jestem ta "zła" 31.05.11, 10:09
      Prof.pompka----twoj chłopak,twoja miłośc jest najwazniejsza--co ci z dóbr materialnych jak nikt kochac cie nie będzie--mama bedzie z toba płodzić dzieci czy co :)
      ----------
      ..a jednak można żyć bez powietrza -Maria
      • triss_merigold6 Re: Jestem ta "zła" 31.05.11, 10:18
        Przecież panienka i jej muzyk dzieci wykluczają. DDD
        • zziajana Re: Jestem ta "zła" 31.05.11, 10:31
          ja mysle zupelnie inaczej
          nie olac matke,bo jak chlopak zawiedzie,zdradzi,oszuka to do kogo sie wroci jak nie do matki?
          jak sie ma 24 lata to sie nie mysli o tym poprostu.matka zawsze pozostanie matka a facet/mąz moze okazac sie zupelnie innym czlowiekiem za pare lat niestety

          inna sprawa,ze matka powinna uszanowc wybor corki i dac swiety spokoj jesli nie dzieje sie corce krzywda,powinna byc obok

          radzilabym stanowcza rozmowe z matka,zycie swoim zyciem ale nie skreslac matki a przede wszystkim nie wybierac miedzy nia a nim.nikt tu nie jest wazniejszy,tych dwoch relacji sie nie porownuje.

          co do dzieci...obstawiam,ze w ciagu 10 lat sie zmieni :) czego Wam z calego serca zycze
    • tully.makker Re: Jestem ta "zła" 31.05.11, 10:31
      Matka ma prawo miec swoje zdanie na temat wyborow corki. Ba, nawet moze je wyrazac.
      Corka ma prawo miec zdanie matki gdzies.

      A co bedzie potem - zobaczymy. Zycze powodzenia, ale nie rokuje panu z rysami na przeszlosci, niechecia do stalego zatrudnienia i jakze wielka wrazliwoscia.
      • triss_merigold6 Re: Jestem ta "zła" 31.05.11, 10:48
        Obstawiam, że autorce za jakieś 3 lata się zmieni nastawienie i ocena pana.
        • marina2 Re: Jestem ta "zła" 31.05.11, 11:34
          myślę,że rozumiem Twoją Mamę.niestety nie zapanowała nad formą wypowiedzi .
          Ty masz prawo do swoich wyborów , a ona do swojego niepokoju.z mojej perspektywy Wasz związek może być naprawdę trudny.
        • calineczka_777 Podpisuje sie pod postami tully.makker+triss_merig 31.05.11, 11:39
          triss_merigold6 napisała:

          > Obstawiam, że autorce za jakieś 3 lata się zmieni nastawienie i ocena pana.

          Podpisuje sie pod postami tully.makker i triss_merigold6. Za pare lat zmienia ci sie priorytety tak jak zmienily sie mnie i praktycznie wszystkim moim kolezankom. Ja tez nie chcialam miec dziecka a potem jak mi sie odmienilo to kazdy miesiac czekalam na ciaze i histeryzowalam, ze mi sie nie udaje. Teraz to nawet chce miec jeszcze 2 dzieci.
          Tak jak tully.makker napisala: nie wrozy nic dobrego wrazliwy (tak go okreslilas) prawie 30-letni mezczyzna, ktory nie pali sie do stalej pracy. Dodam, ze jego zarobki tez nie powalaja na kolana, zakladajac oczywiscie ze od nich naprawde odprowadza skladki na ubezpieczenie zdrowotne, oszczedza na emeryture i placi podatki. Bo nie chce insynuowac, ze on pracuje na czarno, wiec zakladam, ze suma ktora podalas to suma brutto. Do tego dochodzi nieregularnosc zlecen - suma zarobkow, ktora podalas odnosi sie przeciez tylko do najlepszych pod wzgledem zlecen miesiacy. :-( O oszczedzaniu na tzw. "czarna godzine" juz nie bede pisala...
          Reasumujac: mama nie kazala ci zrywac z tym chlopakiem. Ona tylko wyrazila swoje zdanie, bo ma kobieta o wiele wieksze doswiadczenie zyciowe: zna lepiej rynek pracy, konsekwencje pewnych decyzji i pewnie tez zna lepiej mezczyzn od ciebie. Ja bym nie zrywala kontaktow z mama, bo nigdy nie wiadomo na ile kiedys przydadza ci sie jej porady. Co nie znaczy, ze musisz tanczyc jak mama ci zagra. A jesli urazil cie ton wypowiedzi mamy to chyba mozesz jej to w spokojnej wypowiedzi powiedziec? Moze ona nawet nie wie, ze cie urazila... Nie dziw sie, ze mama reaguje tak emocjonalnie, w koncu jestes jej dzieckiem i podejrzewam ze zyczy ci jak najlepiej.
          • serendepity Re: Podpisuje sie pod postami tully.makker+triss_ 31.05.11, 14:02
            No popatrz, a mi sie nie zmienily priorytety i nadal nie chce miec dzieci, a zegar biologiczny powinien mi tak tykac, ze juz kilka lat temu powinnam bardzo chciec dziecka.

            Jak mozna oceniac kogos, kogo sie nie zna i mowic, ze obstawia sie, ze mu sie zmieni i bedzie chcial dzieci jak wszyscy innni?
            • zwisienkaminauszachsiedzesobie Re: Podpisuje sie pod postami tully.makker+triss_ 31.05.11, 14:11
              obstawiamy-znaczy sie,zakladamy ze sie MOZE to zmienic,ze bedzie chciala miec dzieci JAK WSZYSCY INNI

              obstawiam tez,ze MOZE jej sie zmienic i zapragnie miec faceta,ktory twardo stapa po ziemi i ma etat za biurkiem

              i nikogo w ten sposob nie osadzam
              • joshima Re: Podpisuje sie pod postami tully.makker+triss_ 01.06.11, 22:01
                zwisienkaminauszachsiedzesobie napisał:

                > obstawiamy-znaczy sie,zakladamy ze sie MOZE to zmienic,ze bedzie chciala miec
                > dzieci JAK WSZYSCY INNI
                >
                > obstawiam tez,ze MOZE jej sie zmienic i zapragnie miec faceta,ktory twardo stap
                > a po ziemi i ma etat za biurkiem

                Nawet jeśli to jej matka nie ma prawa jej tak traktować i już.
            • kosheen4 Re: Podpisuje sie pod postami tully.makker+triss_ 31.05.11, 15:36
              serendepity napisała:

              > No popatrz, a mi sie nie zmienily priorytety i nadal nie chce miec dzieci, a ze
              > gar biologiczny powinien mi tak tykac, ze juz kilka lat temu powinnam bardzo ch
              > ciec dziecka.

              jesteś już po menopauzie? bo jeśli nie, to uważam że nie należy mówić "hop" (dla wyjaśnienia - będąc mniej więcej dekadę wyżej od autorki wątku nadal nie spieszę się do posiadania potomstwa, ale pewność zyskam za jakieś, hm, 15 lat)

              > Jak mozna oceniac kogos, kogo sie nie zna i mowic, ze obstawia sie, ze mu sie z
              > mieni i bedzie chcial dzieci jak wszyscy innni?

              pal sześć już z dziećmi - potrzebę bezpieczeństwa odczuwa każdy prawidłowo funkcjonujący człowiek. tu jest instrument pogrzebany, żeby pompka spróbowała rozważyć, czy będzie się czuła bezpiecznie w układzie w jakim jest za kilka lat, czy starczy jej tego opiekuńczego ducha i satysfakcji że facet dzięki niej wyszedł na jakąśtam prostą, czy... itd.
    • kosheen4 Re: Jestem ta "zła" 31.05.11, 12:02
      graniem w knajpach na pewno się chłopak nie hańbi. co innego daje do myślenia: jak już szanowne przedmówczynie zauważyły, suma dochodów pana nie powala. podobnie jak i jego wizerunek nakreślony przez ciebie, choć nie przeczę że z miłością.
      z tego co napisałaś wynika że ulokowałaś uczucia w emocjonalnej lebiedze, a przynajmniej postrzegasz go w sposób matczyny, jako kogoś nad kim miło się sprawuje opiekę, chroni go przed światem. nie wątpię że wyciąganie na emocjonalną prostą i pomoc w uwierzeniu w siebie robi ci dobrze - w pewnej chwili jednak możesz się poczuć zmęczona.
      sposób zagrania matki nie jest oczywiście fair, jest szantażem emocjonalnym, ale byłabym daleka od stwierdzeń o czystej toksyczności. jakby chciała cię zagarnąć pod siebie, to by cię nie puściła do tak oddalonego miasta :)
      twój styl wypowiedzi i bezkompromisowość w przedstawianiu pewnych spraw - zero dzieci, mężczyzna wyłącznie w tęczowych kolorkach - każe mi przypuszczać, że jeszcze pompko w pewnych kwestiach nie dorosłaś. głębokie przejmowanie się matczynymi nastrojami też jest jak dla mnie świadectwem że nie do końca się "odpępiłaś".
      jeśli mogę coś poradzić - spróbuj mimo wszystko spojrzeć na swoją sytuację z dystansu. z boku często wszystko wygląda inaczej. przekalkuluj chociażby idealistyczną miłość przez sprawy mieszkaniowe, przez urlop zagraniczny, a jeśli mierzi cię materialistyczne podejście, to zastanów się, czy to co dostajesz emocjonalnie będzie wystarczało za lat pięć, dziesięć, piętnaście.
    • serendepity Re: Jestem ta "zła" 31.05.11, 14:05
      prof.pompka napisała:

      > Kto jest ważniejszy, chłopak, czy mama?

      TY jestes najwazniejsza. To Ty masz wiedziec czego chcesz i co sprawi, ze jestes zadowolona z zycia szczesliwa. Jak to mowia: psy szczekaja, a karawana jedzie dalej.

      Matka probuje Cie wpedzic w poczucie winy i kontrolowac Twoje wybory. Badz dorosla i decyduj za siebie, a potem ponos konsekwencje wlasnych decyzji.
      • ledzeppelin3 Re: Jestem ta "zła" 31.05.11, 14:48
        Jestes bardzo młoda, mamusię olej, bzykaj się z gumą i nie wychodź za mąż przed trzydziestką. I korzystaj z życia, a nie płaczesz nad wrażliwym i mamunią.
        • triss_merigold6 Re: Jestem ta "zła" 31.05.11, 16:57
          Biorąc pod uwagę, że nie da się zadowolić wszystkich należy skupić się na sobie.
          Odpowiada dziewczynie TERAZ taki układ? Super, jestem jak najbardziej za korzystaniem z życia w młodości, balowaniem i nieprzywiązywaniem jakiejś wielkiej uwagi do kwestii materialnych. Mama przeżyje, luzik, pan wrażliwy też przeżyje. Najwyżej potem ich (pany i grajka) drogi w dość naturalny sposób się rozejdą.
    • mama_myszkina nie martw się 31.05.11, 14:56
      Pompka, nie martw się (wiem, łatwo powiedzieć).

      Twoja mama najprawdopodobniej dlatego tak przeżywa Twoje wybory życiowe, że sa inne niż jej, a tym samym podświadomie kwestionują słuszność jej wyborów.

      Nie każdy musi pracować na etacie, nie każdy musi mieć dzieci, nie każdy musi mieć kredyt na mieszkanie. To są wszystko stereotypy, które dlatego wydają się ludziom atrakcyjne, bo większość tak robi. I niby, skoro większość tak ma to jest to dobre, bezpieczne itp.

      Może i jest dla niektórych, ale nie dla wszystkich.

      Jak chcesz pisać, to pisz. Ja też piszę, godze to póki co z pracą, chociaż teraz mam przerwę, bo się dokształcam na dziennym kursie językowym. Mam 30 lat i dopiero teraz mogę pisać, bo wczesniej robiłam tzw. 'karierę'. Z tym,że przestałam, bo stwierdziłam, że to nie do końca dla mnie.

      Granie po knajpach nie jest złe. oczywiście, jeśli Tobie marzyłby się domek i 3 dzieci w najbliższej przyszłości, to pewnie urzędnik z kredytem byłby lepszy. ale skoro się dobrze dobraliście, to żyj swoim życiem i pamiętaj, że nie żyjesz po to,żeby zadowalać mamę.

      Nie rezygnuj z marzeń, ale zaopatrz się wkoło ratunkowe w postaci zawodu tak na wszelki wypadek. Następnym razem powiedz mamie, że to nie urzędnicy z kredytami budują kulturowe dziedzictwo narodowe ;)
      • kosheen4 Re: nie martw się 31.05.11, 15:29
        mama_myszkina napisała:

        > Pompka, nie martw się (wiem, łatwo powiedzieć).
        >
        > Twoja mama najprawdopodobniej dlatego tak przeżywa Twoje wybory życiowe, że sa
        > inne niż jej, a tym samym podświadomie kwestionują słuszność jej wyborów.

        > Nie rezygnuj z marzeń, ale zaopatrz się wkoło ratunkowe w postaci zawodu tak na
        > wszelki wypadek. Następnym razem powiedz mamie, że to nie urzędnicy z kredytam
        > i budują kulturowe dziedzictwo narodowe ;)

        muzyk grający do kotleta buduje kulturowe dziedzictwo narodowe? może i jest rzetelny w swoim zawodzie, ale bez przesady...
        muszę się zapytać sąsiadów-filharmoników co oni w takim razie robią.
        • mama_myszkina Re: nie martw się 31.05.11, 15:37
          "muzyk grający do kotleta buduje kulturowe dziedzictwo narodowe? może i jest rzetelny w swoim zawodzie, ale bez przesady...
          muszę się zapytać sąsiadów-filharmoników co oni w takim razie robią. "


          Miałam na myśli pisanie, bo Pompka chce przecież pisać.

          Z resztą, właściwie, jeśli chłopak jest zdolny, to dlaczego nie? Mój eks też był muzykiem, przez 15 lat występował prywatnie, na podobnej zasadzie jak partner Pompki. Po 10 latach zainteresowało się nim ministerstwo kultury, dostał granty i występuje na naprawdę prestiżowych imprezach. Zawsze swoją muzykę komponował sam. I dorobił się takiego dorobku artystycznego, że jest uwzględniony w najnowszej encyklopedii muzycznej.

          Dodam, że z grania do kotleta spłacił kredyt za dom. Samochodu nie ma, bo nie ma prawka i wcale nie chce robić, woli rowery :P

          Riedel z Dżemu tez grał do kotleta, podobnie Maanam, Budka Suflera itp.
    • asia_i_p Re: Jestem ta "zła" 31.05.11, 16:30
      > Kto jest ważniejszy, chłopak, czy mama?
      Ty.
      Twoja matka jest toksyczną osobą, stosuje wobec ciebie szantaż emocjonalny i manipulację. Nie odpowiadasz za to, jak ona się czuje. Ona nie musi płakać i martwić się o ciebie, ona tego chce, bo ma w ten sposób nad tobą kontrolę.
      Przy tym typie osoby kwestię "co na to powie mama" należy usunąć z procesów decyzyjnych. Małe prawdopodobieństwo, że powie coś rozsądnego.

      To, że cię kochała, to jej emocje, to że cię wychowała, to jej wybór. Nie masz obowiązku rewanżu, podporządkowania się, odpłacenia jej, nie jesteś inwestycją, która ma się zwrócić. Nie zawierałaś żadnej umowy. Masz pełne prawo do swojego życia.

      Teraz masz czas na realizację marzeń, także na pomyłki. Korzystaj z niego, nie daj go sobie zabrać.
      • tully.makker Re: Jestem ta "zła" 31.05.11, 17:20
        Przy tym typie osoby kwestię "co na to powie mama" należy usunąć z procesów dec
        > yzyjnych. Małe prawdopodobieństwo, że powie coś rozsądnego.


        Bo kazdemu wraz z dorosnieciem pierwszego dziecka przytrafia sie atrofia mozgu i zanik doswiadczenia zyciowego.
        • asia_i_p Re: Jestem ta "zła" 31.05.11, 19:23
          Mojej mamie się nie trafiła, przynajmniej do czasu kiedy skończyłam 17 lat (potem zmarła). Ale jak dla kogoś priorytetem jest kontrolowanie dziecka, to szkoda czasu na odsiewanie rozsądkowego ziarna od emocjonalnych plew.
          • tully.makker Re: Jestem ta "zła" 31.05.11, 19:30
            Ja swietnie wiem, ze dzieci nie sluchaja rodzicow. Ba, nawet to popieram.

            Ale to nie znaczy, ze rodzice nie moga miec racji. I wiesz co - rodzice tez maja prawo miec emocje, a nawet maja prawo je wyrazac. A z twojego postu bije podejscie z serii - jak sie nie obrocisz, doopa zawsze z tylu. Mattka przeanalizowala perspektywy zyciowe dobiegacza corki zdroworozsadkowo - znaczy zla i wyrachowana. Wyrazila emocje - tez zla, bo szantaz emocjonalny.

            Juz jakis czas temu odkrylam, ze problem wiekszosci ludzi polega na tym, ze tak strasznie przejmuja sie opiniami innych, ze najchetniej by ich zakneblowali, no chyba ze zobowiaza sie zawsze potakiwac. Moze zle wychowujemy nasze dzieci, bo nie rozumieja, ze ludzie roznia sie i w opiniach i w emocjach i nie potrafia tego zaakceptowac?
            • aandzia43 Re: Jestem ta "zła" 01.06.11, 10:05
              Zgadzam się z każdym słowem Tully.
              Forma, w jakiej wypowiedziała się matka jest faktycznie nie teges, dużo w tym histerii, ale sedno przekazu głupie nie jest. Rodzice dorosłych dzieci bywają mądrzy, bywają głupi, ogarniają sytuację lub nie - jak to ludzie.
            • asia_i_p Re: Jestem ta "zła" 01.06.11, 19:08
              Wyrażanie emocji to jest "martwię się o ciebie, boję się, że się nie utrzymacie". Wyrażanie opinii to jest "myślę, że twój chłopak nie ma zawodu pozwalającego się utrzymać na sensownym poziomie".

              Manipulowaniem i szantażem emocjonalnym jest niemówienie wprost, o co chodzi, tylko serwowanie córce obrażonej miny przez cały weekend, a wybuchnięcie dopiero na pytanie córki, ze stwierdzeniami "bo ty zawsze, bo ty nigdy". Lekceważenie ambicji dziecka "to pisanie". Lekceważenie jej uczuć przez mówienie o "pasożycie, co się hańbi grając po knajpach".

              Z drugą połową twojego postu absolutnie się zgadzam i to właśnie autorce doradzam - nieuleganie opinii matki.

              Doprecyzuję - w ich układzie matka- córka, autorka postu nie posłucha rady matki, bo jest rozsądna, tylko podporządkuje się matce z poczucia winy i z obawy przed wyrzutami i żalami. Jak się odetnie i odpępowi, to może zacząć znowu słuchać i oddzielać ziarno od plew - ale teraz musi sobie od słuchania rad matki zrobić odwyk, bo inaczej nie przestanie być od niej emocjonalnie zależna.
    • malwina654 Re: Jestem ta "zła" 31.05.11, 20:14
      prof.pompka napisała:

      > i ale tej sprawy przed nim poruszać nie chcę. Załamałby się, ponieważ jest
      > bardzo wrażliwym człowiekiem.

      Ma swoje
      > problemy - zabłądził w przeszłości, ale kiedy go poznałam, był już prawie tym,
      > kim teraz. Pomogłam mu w siebie uwierzyć i żyję teraz z przystojnym,wesołym,uta
      > lentowanym facetem, który ma wspólne zainteresowania ze mną i który przebiera w
      > ofertach występów.

      Mnie sie wydaje, ze Twojej matce tak naprawde nie chodzi o te etaty, kredyty, i takie tam, ale o ten blad z przeszlosci plus wrazliwosc wybranka, ktora juz teraz knebluje ci usta. Opinia kobiety oddalonej 200 km od niego by go zalamala? No to mam dla Ciebie wiadomosc: zycie, z reguly, stawia przed nami powazniejsze wyzwania niz opinia mamy. Bedziesz przed muzykiem ukrywala wszystkie ciezkawe wiadomosci, zeby Ci sie nie rozsypal? Zdrowia zycze. Twojej mamie poki co wystarczy jasna wiadomosc, ze nie planujesz z nim dzieci. Na pewno ja to uspokoi.


      Twoj post przypomnial mi czasy mojej wczesnej mlodosci, a konkretnie faze na muzykow. Eh, dzialo sie... Ale zeby od razu ich rodzicom przedstawiac?!
    • aandzia43 Re: Jestem ta "zła" 01.06.11, 10:47
      Między młotem a kowadłem. Mama strzela focha i robi wykład, chłopak nadwrażliwy, więc nie informujesz go o przykrych sprawach. Brakuje ci zdrowego, asertywnego stosunku zarówno do jednego, jak i do drugiego. Młodziutka jeszcze jesteś, więc nie podejmuj na razie jakichś wiążących decyzji w związku ze swoim muzykiem, żyj, pilnie obserwuj i rozwijaj się :-)

      Mam córkę w twoim wieku i też miałabym obawy, gdyby planowała przyszłość z chłopakiem takim, jak twój. Przede wszystkim nurtowałoby mnie: czy nie powrócą jego "błędy z młodości". Narkotyki, konflikt z prawem? Przyglądałabym się uważnie, czy chłopak mam jakieś konkretne plany zawodowe, czy realizuje je konsekwentnie. Mamy niekoniecznie są niemądre ;-P
      • serendepity Re: Jestem ta "zła" 02.06.11, 13:23
        Mam wrazenie, ze pokutuje tu stereotyp muzyka - oszoloma, bo:

        "Przede wszystkim nurtowałoby mnie: czy nie powrócą jego
        > "błędy z młodości". Narkotyki, konflikt z prawem?"

        Przeciez nie pisala co ta osoba zrobila kiedys. Czy wedlug Was nie ma osob, ktore maja wyksztalcenie muzyczne i sa zawodowymi muzykami? Tylko szarpidruty ze zla opinia?
        • aandzia43 Re: Jestem ta "zła" 03.06.11, 09:56
          Pompka wyraźnie napisała:

          "a zimą dorabia jako barman, żeby się nie nudzić w domu. Ma swoje problemy - zabłądził w przeszłości, ale kiedy go poznałam, był już prawie tym, kim teraz. Pomogłam mu w siebie uwierzyć i żyję teraz z przystojnym,wesołym,utalentowanym facetem, który ma wspólne zainteresowania ze mną i który przebiera w ofertach występów."

          "Ma swoje problem - zabłądził w przeszłości". Jeśli ktoś opisując bliskiego sobie człowieka z taką czułością i samych pozytywach wspomina jednak o błędach z przeszłości, to znaczy, że nie chodzi tu jakiś pikuś w postaci tygodniowej ucieczki z domu na festiwal w Jarocinie. A z moich kilkudziesięcioletnich obserwacji wynika, że "błędy przeszłości" bardzo lubią się powtarzać (w tej czy w innej formie). Nie znaczy to oczywiście, że nie mam wiary w moc ludzkiego charatkeru i że stawiam krzyżyk na każdym, komu się kiedyś powinęła noga. Wiem jednak, że do autentycznej zmiany kursu życiowego trzeba ciężkiej pracy nad sobą, a to rzadko ma miejsce. Najczęściej mamy do czynienia z kosmetyką, połowicznym załatweiniem sprawy i chwilowym wejściem na dobrą drogę. Dlatego podsuwam dziewczynie myśl o dokładnym przeanalizowaniu postępowania ukochanego. A wszystko to w zupełnym oderwaniu od faktu, że jest muzykiem, a nie mechanikiem samochodowym.

          A jeśli chodzi o stosunek do pracy rzeczonego: co to znaczy "dorabia jako barman, żeby się nie nudzić w domu"? Dorabia przez połowę roku? Nie zarabia? Są muzycy, którzy zarabiają konkretną kasę graniem, a jeśli nie da rady w taki sposób, to mają jeszcze inne, przynoszące niezły dochód zajęcie.
          • calineczka_777 Re: Jestem ta "zła" 03.06.11, 11:34
            aandzia43 napisała:

            A z moich kilkudziesięcioletnich obserwacji
            > wynika, że "błędy przeszłości" bardzo lubią się powtarzać (w tej czy w innej f
            > ormie). Nie znaczy to oczywiście, że nie mam wiary w moc ludzkiego charatkeru i
            > że stawiam krzyżyk na każdym, komu się kiedyś powinęła noga. Wiem jednak, że d
            > o autentycznej zmiany kursu życiowego trzeba ciężkiej pracy nad sobą, a to rza
            > dko ma miejsce. Najczęściej mamy do czynienia z kosmetyką, połowicznym załatwei
            > niem sprawy i chwilowym wejściem na dobrą drogę.

            Wlasnie, podpisuje sie pod tym.

            > A jeśli chodzi o stosunek do pracy rzeczonego: co to znaczy "dorabia jako barma
            > n, żeby się nie nudzić w domu"? Dorabia przez połowę roku? Nie zarabia? Są muzy
            > cy, którzy zarabiają konkretną kasę graniem, a jeśli nie da rady w taki sposób,
            > to mają jeszcze inne, przynoszące niezły dochód zajęcie.

            Znam paru muzykow, ktorzy takze muzykuja w knajpach, restauracjach itp. Sa to osoby, ktore w swojej branzy wyrobily sobie pewne nazwisko i naprawde dostaja duzo zlecen. Niektorzy sa w tej branzy ponad 20 lat, wiec naprawde bardzo dobrze ja znaja i maja wiele znajomosci. ALE: Kazdy z nich pracuje na umowe o prace, glownie w teatrach, jeden ma umowe w firmie prywatnej a prace zwiazana z graniem po knajpach wykonuja dodatkowo. Powodem jest to, ze chca miec stabilna sytuacje finansowa a to im daje stala umowa o prace, zas zleceniami na granie dorabiaja sobie oraz przy okazji realizuja swoje hobby, bo naprawde lubia grac. Tym niemniej wszyscy oni licza sie z tym, ze raz tych zlecen jest duzo (glownie w sezonie letnim) ale wiedza tez, ze sa miesiace gdzie praktycznie nie ma zlecen, bo to taka branza. Wiec jako odpowiedzialni ludzie nie skazuja siebie i przy okazji swoich kobiet/zon/narzeczonych itp. na notoryczny strach pt. "A co bedzie jak w tym miesiacu znowu nie dostaniemy zlecen i kto zaplaci te rachunki?" Wnioski wysnujesz sama.
    • scalla prof.pompka 01.06.11, 14:31
      hej, chciałam napisać do Ciebie na priv, ale odrzuca mi mail gazetowy
      odezwij się proszę na scalla@gazeta.pl
    • esr-esr Re: Jestem ta "zła" 02.06.11, 14:35
      mama mojego męża też panikowała jak rzucił "etat" w małej firemce produkującej pierdoły w garażu (jeszcze jako młody kawaler, bez zobowiązań). a on szukał i szukał aż znalazł pracę dającą mu satysfakcję, niezależność i jako takie pieniądze. etat i kredyt do emerytury to w wielu przypadkach prosta droga do wrzodów, rezygnacji i osamotnienia (na bazie obserwacji wielu znajomych par) - co z tego, że jest kawalerka i samochód jak chęci do życia brak?
      jesteś młoda więc korzytsaj z życia, matka go za Ciebie nie przeżyje. kredyt na dom i samochód zawsze zdążysz wziąć, a etat jednaego dnia jest, drugiego nie ma - to nie PRL, gdzie w jednym zakładzie pracy człowiek siedział od szkoły do emerytury.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Jestem ta "zła" 07.06.11, 01:17
      Dla mnie z Pani informacji wynika, że taka zmasowana krytyka mamy zdarzyła się jej po raz pierwszy. A w każdym razie nie jest to jej styl codzienny.
      Myślę, że w Pani wieku jest się bardzo wrażliwym na krytykę. Szczególnie jeśli dotyczy istotnych wyborów życiowych. Proszę nie traktować tych słów protekcjonalnie. To jest cecha, nie wada. I jest to naturalne, stąd Pani natychmiastowa reakcja i silne przeżycie
      Krytykę odbiera Pani całościowo, jakby dotyczyła całej Panie ( "jestem ta zła ") a nie jakieś konkretnej sprawy czy wyboru. A taką krytykę tylko tak trzeba traktować. I jak z każdą krytyką , którą można potraktować jako mamy opinię w sprawie , należy postąpić asertywnie.
      Czyli powiedzieć: "Rozumiem, że tak myślisz, ja jednak mam inne zdanie w tej sprawie".
      I tyle. Nie warto tej sytuacji dalszego znaczenia. Bo to oznacza, że daje Pani mamie władzę, której już nie powinna mieć. Nie trzeba też hodować urazy do mamy.
      Zdanie mamy trzeba potraktować jak opinię. Jak inne, odmienne od Pani komentarze na tym forum. Agnieszka Iwaszkiewicz

      Każdy może widzieć sytuacje Pani związku inaczej
Pełna wersja