Kto z nas ma problem?

31.05.11, 17:01
Głowię się, jak dobrze opisać sytuacje…
Żyje w związku, w którym generalnie jest sprawiedliwy podział obowiązków – w tym sensie, ze mój partner, gdy jest w domu bez problemów i specjalnych namawiań wykonuje codzienne domowe czynności. Pisze – jak jest, bo przeciętnie jakieś 3 dni w tygodniu nie ma go w domu ze względów zawodowych – ostatnio częściej, bo robi duży projekt 300km od domu. Siłą rzeczy wtedy większość zadań spada na mnie, choć angażuję do pomocy dzieci i mam pomoc ze strony swojej rodziny w opiece nad młodszym dzieckiem. Gdy jestem w pracy.
Teraz jestem w ciąży i generalnie chłop rozumie, ze musze więcej odpoczywać, ze na pewne rzeczy nie mam energii czy ochoty. Nie czepia się nawet, gdy leże cały dzień na kanapie z ksiązką.

Niestety, z jednym wyjątkiem, – gdy biorę do reki laptopa, nawet na 15 minut, zaczyna się czepianie się, ze znowu siedzę na forum. Co z kolei doprowadza mnie do ciężkiego szalu, bo on z kolei potrafi przesiedzieć czasami kilka godzin oglądając rzeczy, które go interesują w necie i generalnie nie słyszy ode mnie żadnych pretensji w temacie. No chyba ze zasiada do kompa 10 minut przed zaplanowanym wyjściem gdzieś, kiedy jeszcze np. trzeba zapakować torbę na basem czy cos w tym rodzaju.

Kilka dni temu pretensje, ze znowu siedzę na forum 10 minut po odpaleniu kompa doprowadziły mnie do takiego szalu, ze wyszłam z domu na pół dnia zostawiając na jego głowie obiad, dzieci i ogarniecie domu. I oczywiście uważam, ze to on ma problem, bo czepia się w sposób nieuzasadniony. Od czasu do czasu pojawia się jednak myśl, ze to może ja mam problem, ze reaguje złością nieprorcjonalna do wagi sprawy? W innych kwestiach, gdy uwazam, ze nie ma racji, bez wysilku mowie mu, żeby się odpieprzyl i olewam temat. Myślicie, ze powinnam rozpracować temat z pomocą psychologa :-) ?
    • verdana Re: Kto z nas ma problem? 31.05.11, 17:45
      Ja rozumiem ten problem, moja rodzina tez nie jest zachwycona - tyle, ze ja się z nią zgadzam. Nie zamierzam się podporzadkować, ale rozumiem.
      jak piszę, czytam, gram - przy wszelkiej innej aktywnosci jestem, jak zauwazylam, znacznie łatwiej sklonna przerwać, wysłuchać kolejnego pytania, gdzie jest ścierka do naczyń, narzekań, ze studenci się nie uczą, ze szefowa ma kretyńskie wymagania, a nauczyciel znowu zadał za dużo. Kiedy jestem na forum faktycznie rozmawiam z kim innym - więc mam niemile poczucie, ze ktoś mi się wtrąca do rozmowy ze znajomym i albo słucham jednym uchem, albo wcale, albo jestem zła. Fakt, jak mi się przerywa pracę, też jestem zła, moze nawet bardziej, ale nie mam poczucia, że ktoś mi przerywa w momencie, gdy rozmawiam z kim innym.
      Poza tym, może Twój maż boi się, ze cos o nim piszesz? Moja rodzina zna mojego nicka i czyta moje posty, wiec to akurat u mnie odpada.
      W kazdym razie teraz staram się, piszac na forum, być bardziej obecna duchem.
    • zuzi.1 Re: Kto z nas ma problem? 31.05.11, 17:50
      Ja mam niestety podobnie jeśli chodzi o internet i po prostu olewam chłopa, niech sobie gada co chce i dalej robię to co lubię :))) Wyluzuj, nie daj się wyprowadzac z równowagi, odpowiadaj chłopu dowcipnie lub złośliwie z uśmiechem na ustach :))) W końcu da sobie spokój z uwagami. Ponadto, gdy On zaczyna robic to co lubi (jakies hobby itp.) to od razu zaczynaj narzekanie, że znooooooooowu to czy tamto robi :))))
    • joshima Re: Kto z nas ma problem? 31.05.11, 18:30
      tully.makker napisała:

      > Od czasu do czasu pojaw
      > ia się jednak myśl, ze to może ja mam problem, ze reaguje złością nieprorcjonal
      > na do wagi sprawy?
      Sądzę, że on ma problem z powiedzeniem Ci, o co mu tak naprawdę biega (może wolałby żebyś z nim pogadała zamiast gapić się w monitor, możesz to przecież robić jak go nie ma). A Ty masz problem z asertywnym przyjęciem jego marudzenia.

      > W innych kwestiach, gdy uwazam, ze nie ma racji, bez wysilku
      > mowie mu, żeby się odpieprzyl i olewam temat. Myślicie, ze powinnam rozpracowa
      > ć temat z pomocą psychologa :-) ?
      Nie wiem, ale jeśli w innych kwestiach potrafisz psokojnie a wej się wściekasz to może sama podskórnie czujesz, że coś z tym siedzeniem na forum jest nie halo, co?
    • nowy99 Re: Kto z nas ma problem? 31.05.11, 18:34
      U mnie te same spostrzezenia meza z tym, ze ja rzadko tu zagladam. Jednak mysle, ze maz moj, nie interesujacy sie wcale psychologia, chyba ze psychologia zarzadzania w pracy, po prostu odbiera to jako marnowanie czasu. Skadinad ma troche racji. Dlatego staram sie nie byc na forum, gdy on jest w domu lub siedzi kolo mnie i zezuje na ekran.
      Na uwage, ze znow jestes na forum, trza uwage odpowiedniego rażenia typu: nie, no bomba spostrzegawczosc, brawo! Albo rżnac głupa: a skad wiesz?
      Im wlasnie chodzi o to, by nas wyprowadzic z rownowagi swoim spostrzezeniem... Nie dawac sie zatem:)
    • rosapulchra-0 Re: Kto z nas ma problem? 31.05.11, 21:27
      U nas problem rozwiązaliśmy w najprostszy z możliwych sposobów: każdy ma swojego lapka. Nikt do nikogo nie ma pretensji, nikt nikogo nie kontroluje, nie wypomina. Ale wiem, że nie u wszystkich to jednak zadziała.
      • zuzi.1 Re: Kto z nas ma problem? 31.05.11, 22:42
        Ale większości Panów bynajmniej nie chodzi o problem braku możliwości korzystania z kompa, gdy żona korzysta. Drugi komp nic tu nie pomoże. Raczej chodzi o to, że Pan mąż lubi kontrolowac sposób spędzania czasu przez żonę i o to, żeby żona nie była przypadkiem zbyt mądra, jak się forum naczyta lub żeby nie pisała na forum, bo niedaj boże jeszcze pana męża zachowania opisze :)))
        • malamelania Re: Kto z nas ma problem? 01.06.11, 10:34
          >Pan mąż lubi kontrolowac sposób spędzania czasu przez żonę

          Taka jesteś pewna? A nie lepiej zastanowić się, ile czasu żona spędza na forum? I czy to na pewno jest właściwa ilość, w rozsądnych proporcjach do pozostałej sfery życia?
          Każdy, kto zagląda na fora częściej, czy rzadziej, zna Tully. Jest jej tu naprawdę bardzo dużo. Więc trudno się dziwić, że i pan mąz to zauważa.
          Nie oszukujmy się, jest różnica między pisaniem dla rozrywki, w ramach wolnego czasu, a uzależnieniem.

          o to, żeby żo
          > na nie była przypadkiem zbyt mądra, jak się forum naczyta

          Jasne. Przeciez widać, jak wspaniale działa na wszystkich czerpanie z krynicy mądrości, jaką jest forum. Same mądre tutaj.

          • zuzi.1 Re: Kto z nas ma problem? 01.06.11, 11:13
            Posłuchaj malamelanio, każda z nas jest dorosłą osobą i ma prawo, zgodnie ze swoim zdaniem (a nie wyłącznie wedle wymogów męża czy rodziny) spędzac swój wolny czas. Tak jak napisała verdana rozumie zdane rodziny, zgadza się z nim ale nie zamierza się podporządkowac....Z tego co napisała tully, ze swojej częsci obowiązków się wywiązuje, wiec chyba nie w tym problem. Mąż ma zapewne problem z tym, że nie lubi, gdy żona jałowo jego zdaniem spędza czas na forum, który mogłaby poświęcic na inne prace domowe lub inne sprawy domowe/dziecięce. Czy tully musi się do zdania męża dostosowac? Nie sądzę. Czy jest uzależniona od forum? Może niekoniecznie. Może jest to Jej hobby, pasja. Ciekawe, czy zdarzyło się tully kilka dni bez forum i jak się wówczas czuła? Czy jak osoba uzależniona? Ale to tully jako osoba dorosła powinna sobie na to pytanie odpowiedziec. Nie Twoja to sprawa ani nie moja...
            • malamelania Re: Kto z nas ma problem? 01.06.11, 11:34
              > Posłuchaj malamelanio, każda z nas jest dorosłą osobą i ma prawo, zgodnie ze sw
              > oim zdaniem (a nie wyłącznie wedle wymogów męża czy rodziny) spędzac swój wolny
              > czas

              Oczywiście. Sama tak robię. :)

              Ale to
              > tully jako osoba dorosła powinna sobie na to pytanie odpowiedziec. Nie Twoja t
              > o sprawa ani nie moja...

              Drugi raz zgoda. ;)
              Napisałam tylko dlatego, ze Tully podzieliła się na forum tym, co jest "jej sprawą".
              Uważam, że jeśli formowanie staje się źródłem konfliktow w domu, i to coraz bardziej burzliwych, to coś jest na rzeczy.
              Gdy podobny wątek dotyczy np nastolatka, inaczej na to patrzymy, prawda? :)
              Owszem, dorosły człowiek ma prawo decydować, co robi z wolnym czasem. A jego bliscy mają prawo to oceniać i wyrażać niezadowolenie.
              Gdyby Tully była pewna, że mąż nie ma racji, umiałaby sobie z tym poradzić, co do tego nie mam wątpliwości:)))
              • zuzi.1 Re: Kto z nas ma problem? 01.06.11, 12:02
                Niekoniecznie, mojemu mężowi wystarczy, że jedynie podejdę do komputera i zacznę coś przeglądac, nieważne co, a jemu już nie w smak..., a na forum nie siedzę bynajmniej ciągle kilka godzin dziennie a jedynie od czasu do czasu. Wiec tu zapewne nie wyłącznie o ilośc czasu spędzanego na forum mężowi chodzi.../swoje obowiązki tez ogarniam. Nie wiem jak jest u tully. Konflikt u tully zrobił się burzliwy, bo udało się mężowi wyprowadzic tully z równowagi. Nad tym należałoby popracowac... Jeżeli tully uważa, że mąż ma rację, to wówczas należałoby się nad tym zastanowic i zweryfikowac ew. swój program dnia :))) tak żeby i wilk był syty i owca cała :))) Ale to wymaga dowiedzenia się od męża o co mu dokładnie chodzi, o co ma pretensje i dlaczego to mu przeszkadza....Skoro jeden mąż potrafi razem z żoną na oddzielnym kompie sobie surfowac i nie robic zonie z tego problemu, a drugi nie może zdzierżyc żony surfowania, to który z nich ma problem? I jak go rozwiązac, może zaprosic męża do wspólnego forumowania, włączyc do tego tematy męża interesujące (np. podróże, sympatia.pl, sex, erotyka, dobra kuchnia etc.:))) i problem marudzącego męża z głowy ... :))
            • burza4 Re: Kto z nas ma problem? 01.06.11, 12:14
              zuzi.1 napisała:

              > Mąż ma zapewne problem z tym, że nie lubi, gdy żona jałowo jego zdaniem spędza czas na forum, który mogłaby poświęcic na inne prace domowe lub inne sprawy domowe/dziecięce.

              Nic podobnego - skoro nie przeszkadza mu, gdy cały dzień spędza na kanapie z książką. Więc nie chodzi o "pożyteczność" zajęcia.

              Wg mnie to raczej fakt skierowania uwagi na sprawy innych ludzi, rodzaj zaangażowania towarzyskiego poza domem, książka czy oglądanie telewizji to świat fikcyjny, forum jawi się jako postać bardziej realna. Coś jak znajoma, która przychodzi codziennie.
              • zuzi.1 Re: Kto z nas ma problem? 01.06.11, 12:18
                Byc może masz rację :)) Z koleżanki na codziennych pogaduszkach taki mąż też nie byłby zadowolony :)))
          • tully.makker Tak dla porzadku 01.06.11, 13:00
            na szczescie nie mam meza, tym bardziej pana meza

            :-)
            • zuzi.1 Re: Tak dla porzadku 01.06.11, 14:36
              To super :))) z tym pana męża to oczywiście żart z mojej strony :))) na podstawie moich x-letnich doświadczen z instytucją małżeństwa, gdybym obecnie miała decydowac o tym, czy zamierzam wyjśc za mąż czy też nie, wybrałabym zdecydowanie opcję na nie tj. związek otwarty.... zamiast instytucji małżeństwa... ale to takie przemyślenia po latach...
              • tully.makker Re: Tak dla porzadku 01.06.11, 15:01
                Hehe, mi los dal szanse na reset zycia. Wyciagnelam swoje wnioski i staram sie unikac poprzednich bledow..
                • zuzi.1 Re: Tak dla porzadku 01.06.11, 18:05
                  I słusznie :)) Ja mam nadzieję, że jednak od nowa nie będę musiała zaczynac, mąz raczej z tych łagodnych i spokojnych z pewnymi drobnymi mankamentami :))) które mam nadzieję dadzą się jeszcze skorygowac :)))
      • tully.makker Re: Kto z nas ma problem? 01.06.11, 10:29
        Nie w dostepie do kompa problem - kazde z nas ma swojego laptopa, wlacznie z najstarszym synem, + 2 stacjonarne - poki co kompow wiecej niz domownikow, choc jak sie najmlodszy urodzi, to bedzie akurat ;-)
    • ivoncja Re: Kto z nas ma problem? 31.05.11, 23:07
      Odpowiedz mu z uśmiechem: "Wiem, kochanie, że tego nie lubisz, więc postanowiłam skończyć z forum. Od dziś będę siedzieć na Sympatii. ;)
    • megi110174 problem? 01.06.11, 10:49
      problem to sobie sama stwarzasz bo masz za duzo wolnego czasu a za mało obowiazków i powaznych problemów na głowie. zobacz jak zyja inni i jak im czasem ciezko. Ty nie masz problemu z uzaleznieniem tylko z pustym zyciem które próbujesz uatrakcyjnic poprzez pobyt na forum (a teraz stwarzajac sztuczny problem i robiac wokół siebie zamieszanie.
      • rosapulchra-0 Re: problem? 03.06.11, 10:40
        megi110174 napisała:

        > problem to sobie sama stwarzasz bo masz za duzo wolnego czasu a za mało obowiaz
        > ków i powaznych problemów na głowie. zobacz jak zyja inni i jak im czasem ciezk
        > o. Ty nie masz problemu z uzaleznieniem tylko z pustym zyciem które próbujesz u
        > atrakcyjnic poprzez pobyt na forum (a teraz stwarzajac sztuczny problem i robia
        > c wokół siebie zamieszanie.

        Ale z ciebie specjalistka :> Jak z koziej dpy trąba co najmniej :/
    • tab-ris Re: Kto z nas ma problem? 01.06.11, 11:07
      Zasadniczo ja uważam że jedna z koleżanek dobrze napisała iż mąż lubi kontrolować czym sie zajmuje żona. Zauważyłam taką prawidłowość że gdy mąż ma jakieś hobby (np mój skleja modele samolotów i uczy się grać na gitarze) to jest przecież "jego święte prawo", natomiast gdy żona robi coś innego niż praca zawodowa, dzieci i zajmowanie się domem, to jest to uważane za marnowanie czasu- oczywiście chłopy tak uważają.
      Jest to bardzo niesprawiedliwe, i nie do przyjęcia.
      Ja mojemu nie mówię że modele papierowe i tak się zniszczą, poza tym nie mam gdzie ich stawiać. Nie mówię mu też że gra na gitarze to strata czasu bo i po co, kapeli i tak nie założy (wyjątkiem są żadkie dni kiedy boli mnie głowa, wtedy proszę go żeby dziś nie brzdąkał bo bolo mnie głowa).
      Dla mnie liczy się to że te zajęcia go odprężają.
      Ale drogie panie, tego samego wymagamy od chłopów. Jakie oni mają prawo mówić nam czy nasze zajęcia są marnowaniem czasu.
      Uważam że nie masz problemu, jeżeli bywanie na forum cię odpręża i pomaga trochę zapomnieć o własnych problemach to jak najbardziej powinnaś olać jego narzekanie, najpierw mu jednak tłumacząc że masz świadomość że on nierozumie twojej potrzeby bywania na forum, ale ty też nie rozumiesz..i tu możesz podać przykład jego zajęcia którego ty nierozumiesz bąć uważasz za stratę czasu...a jednak nienarzekasz kiedy on to robi.
      Przecież on nie musi rozumieć wszystkiego co robisz w wolnych chwilach ale szacunek wymaga aby to akceptował, siedzeniem na forum nie robisz nikomu krzywdy więc nie masz sobie nic do zarzucenia.
      PS. Ja "mojemu" przy pierwszym i ostatnim narzekaniu powiedziałam że z tego względu iż wiedziemy bardzo monotonne życie, a ja teraz nie pracuję bąć pracuję w domu (czyli zero kontaktu z ludźmi) to forum w zasadzie jest jedyną możliwością porozmawiania z innymi ludźmi na konkretne tematy które mnie interesują. A jeśli mu to przeszkadza to mogę zacząć w zamian wychodzić z moimi koleżankami co tydzień na piwo...- a to zawsze kończy się późnym powrotem do domu i wieeelkim kacem następnego dnia. Skapitulował i wybrał tą mniej krzywdzącą opcję.
      Drogie koleżanki, chłop to istota mało rozumiejąca(nie mylić z mała rzumną, jest przcież wielu mądrych i inteligentnych chłopów którzy nie potrafią zrozumieć tych mniejszych problemów) więc trzeba na każdym kroku i przy każdej okazji w bardzo spokojny i pobłażliwy sposó tłumaczyć im łopatologicznie na czym rzecz polega i jak się w związku z nią czujecie.
      Raz gdy opowiadałam mojemu jakiś problem wyczytany na forum, on powiedział że go to nieinteresuje. Ja w głupi sposób się obraziła, no cóż- stare nawyki. I wiecie co się stało? Po pół godzinie chłopina mnie przeprosił przyznając że wie że forum jest dla mnie ważne, a przecież on też z zapałem opowiada mi o nowych markach samochodów wiedząc że mnie to nie interesuje, i ja nienarzekam. CUD poprostu CUD. Ale nie było by cudu gdybym wcześniej nie tłumaczyła mu takich prostych spraw.
      • zuzi.1 Re: Kto z nas ma problem? 01.06.11, 11:18
        Zgadzam się w pełni z Twoim zdaniem.
    • pomarola Re: Kto z nas ma problem? 02.06.11, 08:38
      Myślę, że to taka forma zazdrości. Jest zazdrosny o czas, który spędzasz de facto z innymi, obcymi ludźmi. Jest zazdrosny, bo nie wie o czym i dlaczego tak dużo z tymi osobami rozmawiasz. I nie chodzi mi tu o coś w stylu, że podejrzewa Cię i internetowy romans, to nie to, po prostu zazdrość o to że masz jakieś swoje sprawy, które dyskutujesz z obcymi ludźmi, jakiś obszar, o którym wie, że dla Ciebie jest ważny, a dla niego niedostępny. Bo on nie jest miłośnikiem forów, tak ? Nie rozumie Twojej pasji, więc się złości.
      U mnie jest podobnie z książkami. Ja jestem czytaczem namiętnym i każdą wolną chwilę spędzałabym z nosem w książce, mój mąż prawie w ogóle nie czyta książek (jeśli już to prasę), więc irytuje go moja pasja, której nie rozumie, a która odbiera mu mnie w jakimś sensie :) Ja często słyszę: "Znowu czytasz! Po co tyle czytać! Powyrzucam ci te książki kiedyś!". Ale ja nauczyłam się kompletnie ignorować te uwagi. Puszczam je mimo uszu i czytam dalej :)
    • tully.makker Dalyscie mi do myslenia 02.06.11, 10:33
      Przeczytalam co pisalyscie, pomyslalam troche... Nie chce rezygnowac z forum, ani nie chce sie z tym ukrywac. To dla mnie kwestia zasad. Jesi on potrafi godzinami ogladac samochody w necie, to czemu ja, w znacznie mniejszym zreszta wymiarze czasowym, mialabym rezygnowac z tego, co mi daje frajde? Albo sie z tym ukrywac?

      Oceniam uczciwie, ze jednak - chociazby ze wzgledu na zawodowe nieobecnosci, ja ogarniam duzo wiecej domowych obowiazkow. Nie mowiac juz o tym, ze jestem glownym zywicielem rodziny. Dlaczego mialabym ten niewielki jednak skrawek czasu, jaki mam tylko dla siebie, spedzac nie tak ja chce, tylko jak chce ktos inny?

      Sadze, ze czesc wscieklosci, jaka budzi we mnie jego czepiania sie, wynika wlasnie z zadawania sobie powyzszego pytania. Cierpie chyba na zaburzenie opozycujno-buntownicze w ogole, bo bardzo zle znosze, kiedy probuje mi sie cos narzucic. Do tego powala mnie nielogicznosc jego czepialstwa - dlaczego moge robic jedno, a nie moge robic drugiego?

      Opowiem wam cos zabawnego - czasami lubie ulozyc pasjanas w kompie - kiedys, jak bylam nastolatka, ukladalam prawdziwymi kartami. Pomaga mi sie to skupic, zwlaszcza jak mam jakis problem do przemyslenia. Nieczesto to robie, ale wtedzy rzeczywiscie potrafi mnie to wciagnac nawet na pol godziny. Chlop przez lata w takich sytuacjach czepial sie, ze znowu gram w kierki. Po paru latach sluchanie tych bzdur ( nie wiem nawet co to sa kierki, nie gram w karty) posadzilam go na kanapie, ustawilam sie przed nim i w ktorkich zolnierskiech slowach wytlumaczylam, ze ma sie odkopytkowac i ZE NIE GRAM W ZADNE PIEPRZONE KIERKI, tylko ukladam pasjansa. I odkad to do niego dotarlo, czepianie sie w tej sprawie skonczylo sie, jakby ukladnaia pasjansa bylo juz absolutnie akceptowalna sprawa, w przeciwienstwie do grania w kierki, czymkolwiek by one nie byly...

      Jako osobie jednak w duzej mierze mierze racjonalnej trudno mi sie pogodzic z takiemi przejawami irracjonalnych uprzedzen.
      • zuzi.1 Re: Dalyscie mi do myslenia 02.06.11, 10:47
        "Cierpie chyba na zaburzenie opozycyjno-buntownicze w ogole, bo bardzo zle znosze, kiedy probuje mi sie cos narzucic."

        Ja też tak mam :) Nigdy nie czepiam się żadnych spraw dotyczących męża pasji, hobby itp. Nie wyobrażam sobie po prostu, że mogłabym się o takie sprawy czepiac i dlatego wkurzam się bardzo, gdy ktoś próbuje na mnie wywierac presję w tych sprawach. Ale jestem w tej kwestii b. zasadnicza i nie ugnę się (never:)))

        Ustaw w tej sprawie chłopa, tak jak w sprawie pasjansa/kierek. Doświadczenie juz masz :)
        Skoro obowiązki ogarniasz a do tego jeszcze jestes głównym żywicielem rodziny, no to sorry... spuściłabym brzydko mówiąc chłopa po bandzie... Nie podobają mu się pasje partnerki, jego problem i niech On sam coś z tym zrobi. Zaproponuj mu pójście do psychologa w tej sprawie lub poradę on-line, skoro ma z tym problem :))) Domagaj się poszanowania dla swoich hobby i pasji. Partnerowi nic do tego. Ma swoje, więc niech się nimi zajmuje a nie Tobą i Twoimi pasjami...
        • tully.makker Re: Dalyscie mi do myslenia 02.06.11, 11:05
          Wiesz, uczciwie trzeba przyznac, ze on aktywnie star sie mnie wciagac w swoje pasje - zaliczylam niezliczone zloty motocyklowe i inne takie, widac, ze bez rodziny takie rzeczy sprawiaja mu tylko polowiczna przyjemnosc. Ale z 2 strony, ja nie korzystam z forum, czy z czegokolwiek innego jak mamy jakies rodzinne plany, tylko wtedy kiedy jestesmy w domu i nie mamy specjalnie jakis innych zajec.
          • zuzi.1 Re: Dalyscie mi do myslenia 02.06.11, 13:34
            Więc skoro Ty szanujesz jego pasję a nawet czynnie w niej uczestniczysz, to dlaczego On nie zachowuje się podobnie jeśli chodzi o to, co Tobie sprawia przyjemnośc? Czy Ty nie masz prawa do swoich przyjemności? Czy muszą to byc jedynie przyjemności zaakceptowane przez partnera? Przecież Ty nie prosisz Go aby zrezygnował ze swojego hobby, dlaczego więc On uważa, że ma prawo wpływac na to czy wogóle i ile Ty czasu będziesz poświęcała swojemu hobby? To jest zwyczajnie niesprawiedliwe, bo jeśli chodzi o motocykle to full wypas, cały wolny czas można poświęcac i jest super, partner jest zadowolony, ale jeśli chodzi o forum to forum jest be...i najlepiej wcale z niego nie korzystac, bo się to partnerowi nie podoba. Przeciez nie może byc tak, że jedna osoba w związku będzie narzucała swoje zdanie co do kwestii spędzania wolnego czasu, a druga osoba ma się jej podporządkowac. To jest nie w porządku. Dziwię się panom, że się tak zachowują. Wydaje mi się, że pomóc w tej sprawie może jedynie konsekwentne tłumaczenie i wymaganie poszanowania dla naszych pasji i hobby i to niezależnie od tego, czy panom się to podoba, czy też nie...
    • mama_myszkina Re: Kto z nas ma problem? 02.06.11, 17:35

      > Niestety, z jednym wyjątkiem, – gdy biorę do reki laptopa, nawet na 15 mi
      > nut, zaczyna się czepianie się, ze znowu siedzę na forum. Co z kolei dop
      > rowadza mnie do ciężkiego szalu, bo on z kolei potrafi przesiedzieć czasami kil
      > ka godzin oglądając rzeczy, które go interesują w necie i generalnie nie słyszy
      > ode mnie żadnych pretensji w temacie. No chyba ze zasiada do kompa 10 minut pr
      > zed zaplanowanym wyjściem gdzieś, kiedy jeszcze np. trzeba zapakować torbę na b
      > asem czy cos w tym rodzaju.
      >
      > Kilka dni temu pretensje, ze znowu siedzę na forum 10 minut po odpaleniu
      > kompa doprowadziły mnie do takiego szalu, ze wyszłam z domu na pół dnia zostaw
      > iając na jego głowie obiad, dzieci i ogarniecie domu. I oczywiście uważam, ze t
      > o on ma problem, bo czepia się w sposób nieuzasadniony. Od czasu do czasu pojaw
      > ia się jednak myśl, ze to może ja mam problem, ze reaguje złością nieprorcjonal
      > na do wagi sprawy? W innych kwestiach, gdy uwazam, ze nie ma racji, bez wysilku
      > mowie mu, żeby się odpieprzyl i olewam temat. Myślicie, ze powinnam rozpracowa
      > ć temat z pomocą psychologa :-) ?
      >

      Ale się uśmiałam! Proponuję zatrudnić live-in psychologa, bo jeśli do takich, za przeproszeniem, pierd*ł potrzebujesz psychologa, to powinien z Wami mieszkać.
    • menodo Re: Kto z nas ma problem? 03.06.11, 10:21
      Moze chodzi o to, ze facet, ktory sporo czasu spedza poza domem - kiedy juz do niego wraca, chce miec poczucie,ze jest dla Ciebie wazniejszy od znajomych z forum?
      Argumentem, ze przeciez obiad ugotowany, chata wysprzatana, a zwlaszcza - ze wiecej zarabiasz, chyba nie przekonasz go, ze jest inaczej:)

      Moim zdaniem z internetem jest troche tak jak z innymi uzaleznieniami - kiedy inni mowia Ci, ze masz z tym problem, warto sie nad tym zastanowic.

      Sama z roznych powodow sporo chyba czasu spedzam na forach, natomiast nigdy nie zdarzylo mi sie odpalac kompa w czasie, gdy w moim domu "toczy sie zycie"; nie wyobrazam sobie, aby "rozmowa z drugim czlowiekiem" w necie mogla byc dla mnie wazniejszejsza od rozmowy z kimkolwiek w realu, zwlaszcza z kims bliskim.

      Wydaje mi sie, ze jest cos na rzeczy w pretensjach Twojego chlopa. Byc moze chodzi mu o to, ze e-zycie staje sie dla Ciebie bardziej ekscytujace niz to zwykle offlinowe? :)
      • tully.makker Re: Kto z nas ma problem? 03.06.11, 11:40
        Moze chodzi o to, ze facet, ktory sporo czasu spedza poza domem - kiedy juz do
        > niego wraca, chce miec poczucie,ze jest dla Ciebie wazniejszy od znajomych z fo
        > rum?

        Nie neguje tego, ze moze o to chodzic. Tym niemniej nie jestem typem osoby, ktora porzuca wszystkie swoje sprawy i zajecia BO FACET WROCIL DO DOMU. Nie uwazam tez, by moja uwaga z automatu mu sie nalezala - oczywiscie nie odpalam kompa gdy on przychodzi do mnie o czyms porozmawiac - ale poza tym - nie bede siedziec i patxzec w przetrzen by byc do dyspozycji, bo akurat mu sie czego moze ode mnie zachciec, ani tym bardzie chodzic za nim zabiegajac o jego uwage. W druga strone - jesli ja mam do neigo sprawe, czy tez zwyczajnie potrzebuje poprzytulania, to staram sie mu nie przerywac kiedy jest zajety swoimi sprawmi, tylko odczekac az skonczy. Zreszta proporcje miedzy nami sa takie, ze ja w weekend spedzam w necie gora z pol godziny dziennie, a on 2 - 3 godziny, zaleznie od pogody i planow towarzyskich.

        Do tego lapie sie na tym, ze przed wlaczeniem komputera oglaszam np - musze sprawdzic repertuar kinowy, albo musze zrobic przelew , zeby uniknac jego pieprzenia na temat forum. A to juz znak, ze cos jest mocno nie halo.
        • zuzi.1 Re: Kto z nas ma problem? 03.06.11, 12:06
          "Do tego lapie sie na tym, ze przed wlaczeniem komputera oglaszam np - musze
          > sprawdzic repertuar kinowy
          , albo musze zrobic przelew , zeby uniknac
          > jego pieprzenia na temat forum. A to juz znak, ze cos jest mocno nie halo."

          Facet swoim marudzeniem Cię zmanipulował, już czujesz, że się musisz tłumaczyc dlaczego chcesz odpalic kompa. Masakra. Nie przyjmuj do siebie Jego zrzędzenia, a wówczas nawet nie pomyślisz o jakimkolwiek tłumaczeniu się. Kobieto jesteś wolną osobą, tak jak i Twój partner i to jedynie od Ciebie zależy co, kiedy i jak długo będziesz robic w SWOIM wolnym czasie....Poddajesz się Jego manuipulacji zupełenie niepotrzebnie, dajesz się denerwowac i wyprowadzac z równowagi. Powiedz mu, że sobie od tej pory nie życzysz Jego uwag odnośnie kwestii odpalania kompa i korzystania m.in. z forum. Jego ględzenie pogarsza Twoje samopoczucie. Jeżeli nie potraktuje tej prośby powaznie, wówczas wprowadź w życie jakieś negatywne konsekwencje dla Niego, z tym związane. Np. skoro nie potrafi się zachowac, od tej pory na zjazdy motocyklowe jeździ sam, bez familii. Może wówczas coś do Niego trafi. Nie daj się :)))
        • menodo Re: Kto z nas ma problem? 03.06.11, 12:17
          > Do tego lapie sie na tym, ze przed wlaczeniem komputera oglaszam np - musze
          > sprawdzic repertuar kinowy
          , albo musze zrobic przelew , zeby uniknac
          > jego pieprzenia na temat forum. A to juz znak, ze cos jest mocno nie halo."

          No tak. Cos chyba nie halo.

          Ale moim zdaniem to nie jest temat na "rozmowe z psychologiem" - tylko bezposrednio z chlopem: o co mu chodzi i jak to wyglada z jego perspektywy.

          Podejrzewam, ze chodzi mu nie tyle o czas spedzany w necie , co zaangazowanie emocjonalne w forumowe problemy:)
    • demonsbaby Re: Kto z nas ma problem? 03.06.11, 10:43
      generalnie to nie rozumiem, gdzie leży zarzewie konfliktu czy raczej nieporozumień między wami? Z tego co sama opisujesz, oboje stanowicie zgraną parę ... a harmonia chyba nie musi dotyczyć każdej sfery życia, bo zaczyna wkradać się monotonia. Odnośnie korzystania z netu - kupcie drugiego laptaka, podłącz Vi-fi w domu i sprawa korzystania z netu załatwiona. Jak chuop się domaga uwagi, to zamiast szczerzyć kły po prostu wydaj grymas podobny do uśmiechu albo puść mu oko czy po prostu daj mu buziaka i nerw mu odejdzie ... nie jesteś przypadkiem przewrażliwiona tytułem rosnącego brzucha?
      • efi-efi Re: Kto z nas ma problem? 03.06.11, 21:14
        Powiedz, że jesteś moderatorem i musisz . :)

        Nie ma co ukrywać fora i chodzenie po bagnach WCIĄGA.
        Zanim się człowiek obejrzy jest północ i okazuje się , że spędziło się czas wczuwając się w czyjeś problemy 4 godziny.
        Mój mąż kiedyś też nadawał aż spytałam go : wolisz żebym kłóciła się z tobą czy 'krzysztofem lisem'? :D
        (pamiętacie ten nick - kiedyś nabił chyba 500 postów) . :)

        Ale i tak prawdę mówiąc to na fora wchodzę jak mamy "czas wolny" , podobnie jak jednej z dziewczyn piszącej wyżej szkoda mi czasu jak dzieje się realne życie i fora są czymś zastępczym.

        • zuzi.1 Re: Kto z nas ma problem? 03.06.11, 22:45
          A ja u mojego męża od 2 dni zauważam ogromną poprawę, przestał facet po prostu marudzic, chyba się już pogodził z tym, że w tej kwestii niestety nie ma na mnie żadnego wpływu :)))
          • menodo Re: Kto z nas ma problem? 03.06.11, 23:05
            zuzi.1 napisała:

            > A ja u mojego męża od 2 dni zauważam ogromną poprawę, przestał facet po prostu
            > marudzic, chyba się już pogodził z tym, że w tej kwestii niestety nie ma na mni
            > e żadnego wpływu :)))

            Mysle, ze Twoj maz jest z ciebie bardzo dumny.
            Kazdy chlop chcialby miec taka madra zone:D
            • zuzi.1 Re: Kto z nas ma problem? 03.06.11, 23:08
              Daruj sobie kobieto złośliwości, pozostaw je dla siebie i swoich bliskich...
              • zuzi.1 Re: Kto z nas ma problem? 03.06.11, 23:17
                Może gdyby Tobie menodo mąż też tak nawijał na ten temat, to byś miała więcej zrozumienia dla całej sprawy. Widac po opisach tully jak takie gadanie może grac na nerwach. Cudownie jest tego nie słuchac.
              • menodo Re: Kto z nas ma problem? 03.06.11, 23:22
                zuzi.1 napisała:

                > Daruj sobie kobieto złośliwości, pozostaw je dla siebie i swoich bliskich...

                Hehe, o takich przypadkach jak ty - ludzie pisza doktoraty.
                ZAL :D
                • zuzi.1 Re: Kto z nas ma problem? 03.06.11, 23:38
                  Zapewne o takich jak Ty również, hehe :)
                  • tully.makker A co to za napie...nka? 04.06.11, 10:15
                    Dajta spokoj :-P
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Kto z nas ma problem? 08.06.11, 21:04
      W moim odczuciu każde z Was ma swój odmienny problem, który ogniskować się może w różnych obszarach. Tutaj obszarem konfliktu jest, po stronie Pani partnera, czas spędzany indywidualnie. A po Pani stronie silne poczucie niezależności, szczególnie od mężczyzny.
      W przypadku kłótni o forum, dodatkowym konfliktowym bodźcem może być fakt, że Pani spędza ten czas głównie wokół kobiet i z nimi. W takich sytuacjach często można usłyszeć u mężczyzny nutę pobłażania lub dewaluacji. Może dlatego Pani tak ostro reaguje.
      Myślę, ze mniej ten konflikt jest związany z podziałem obowiązków i czasem pracy i odpoczynkiem. Z Pani postu zrozumiałam, że tam go Pani usytuowała
      Warto poprzestać po stronie znanej Pani stanowczej odmowie. Można też wytłumaczyć, czemu to jest ważne dla Pani miejsce i zajęcie. W końcu jest Pani na tym forum ( a może i innych też ) bardzo popularna :)). Agnieszka Iwaszkiewicz
Pełna wersja