znow tesciowa :(( dlugie

01.06.11, 10:10
wlasciwie nie wiem od czego zaczac bo co siadam do napisania czegos czy probuje sie kogos poradzic to stwierdzam ze wlasciwie nie ma nad czym debatowac i ze glupia jestem dalej ciagnac ta farse. Mam dwa problemy i chetnie uslysze wasze opinie czy to ze mna jest cos nie tak czy moze za mieka jestem. Problem numer jeden to tesciowa a wlasciwie cala rodzina meza z nia na czele. Problem numer dwa to pasja mojego meza ktora jest rower!! zaczne od rodziny meza. Spotykamy sie ze soba od 5 lat od roku prawie jestesmy malzenstwem. Posiadamy dwojke wlasnych dzieci i ja mam corke z poprzedniego zwiazku. Na poczatku naszej znajomosci mieszkalismy w moim mieszkaniu ale jak zaszlam w pierwsza ciaze wyprowadzilismy sie do wiekszego mieszkania mojego jeszcze wtedy faceta i wtedy zaczely sie problemy. Chociaz moze byly wczesniej ale nie zwracalam na nie uwagi (pracowalam, mieszkalam u siebie bylam niezalezna). W pierwszy weekend naszego mieszkania wyjechalismy na caly dzien do Lodzi (a taka tam wycieczka) i po powrocie uslyszalam jak K rozmawia z mama i jej glos "moze ona jeszcze wyrzuci te moje kapcie za drzwi" moze to i nic ale to byl poczatek tepienia mojej osoby. Niby jak przychodzila do nas na poczatku to taka mila, rzucala jak ona by chciala pomoc itp itd (zaznaczam ze w niczym nigdy nie pomogla chociaz nie pracuje i nie ma obowiazkow a bylam w ciazy zagrozonej ale nie to jest wazne "umiesz liczyc licz na siebie") ale w miedzy czasie suszyla K glowe w roznych sprawach. Urodzil sie nam synek i od tej pory jak tylko wchodzila w drzwi a nie robila tego czesto choc mieszka rzut beretem, zaczynala od "czym on sie bawi te zabawki sa nieodpowiednie" "co ty K robisz na obiad, panga jest bardzo niezdrowa" "K ty sie przepracowujesz jestes taki zmeczony i szary" (moj maz po urodzeniu sie dziecka przeniosl mnie i dziecko do innego pokoju bo nie ma sensu zebysmy oboje nie spali hahaha) "z dzieckiem to trzeba na spacery chodzic i mu czytac" itp itd i to wszystko w czasie 5 minut od wejscia. Generalnie wszystko robilam zle, za duzo wydawalam pieniedzy bo kupowalam np mrozona marchewke w kostkach zamiast sama ciac w kostke (szkoda ze moje pieniadze wydawalam bo zarowno w czasie ciazy jak i 8 miesiecy po urodzeniu sie dziecka dostawalam normalna pensje). No nie bede opisywac kazdej wizyty. Moj narzeczony twierdzil ze ona zawsze taka byla, ze mam nie zwracac uwagi i ze on nie bedzie z nia walczyl.
Zaszlam w druga ciaze i postanowilismy sie pobrac. Moja tesciowa jest osoba obsesyjnie bojaca sie ze ktos zagrabi jej (wlasciwie to ona nie pracuje wiec raczej meza) majatek i majatek jej syneczka. Ktoregos razu siedziala u nas z wizyta (jak zwykle przesluchanie "a co ty jesz K, jakie to mieso??") i wywiazala sie taka zartobliwa (wtedy tak myslalam) dyskusja ze moja tesciowa zabierze psa do siebie na co ja ze niech zabierze K, no i ona "co ty wtedy ze soba zrobisz jak on sie stad wyniesie" (nie pierwszy zreszta raz sugerowala ze jestem skazana na jego laske) no i walnelam ze po K mieszkanie maja dzieci a ja mam prawo w nim mieszkac jako prawny ich opiekun (zaznaczam ze mieszkanie mam wlasne a od niego nigdy nic nie wzielam i nie chcialam zawsze bylam raczej strona utrzymujaca niz utrzymywana). No i rozpetalam wojne. Przypadkiem dowiedzialam sie ze po kryjomu przede mna moj narzeczony zgodzil sie aby zabrala mu mieszkanie i przepisala na siebie (zebym czasem nie mogla w razie czego w nim mieszkac) pod warunkiem ze mamusia da mi spokoj i przestanie sie mnie czepiac. O naiwnosci i moja i jego. Ona wtedy to sie dopiero rozkrecila. Powoli zaczela szukac sobie na mnie haka (nie mam sobie nic do zarzucenia wiec i haka nie znajdzie) ale ona sobie drazyla. Przenioslam sie wiec do swojego mieszkania (on oczywiscie ze mna) i urwalam kontakt. No ale to ja chyba dobilo totalnie bo uciekla sie do spotkania z byla K (ktora nas poznala a mnie znala wczesniej) zaczela wyciagac od niej informacje na moj temat, w ksiazce telefonicznej wyszukiwala gosci ktorzy nosza nazwisko mojego bylego i mieszkaja obok mnie sugerujac K ze go zdradzam. A w 8 miesiacu ciazy znalazlam w jego sms'ach przypadkiem "wyslij ta lajdaczke do pracy bo cie z torbami pusci" no i tego juz bylo za wiele. Kazalam mezowi zrobic porzadek z mamusia stawiajac warunek ze jak tego nie zrobi to ma sie wynosic, jednoczesnie napisalam do niej sms'a ze powinna bardziej uwazac kogo nazywa lajdakiem i ze w takiej sytuacji jesli ona tak o mnie mowi to nie bedzie sie spotykala z moimi dziecmi bo one tego o mnie sluchac nie beda. Znow moja naiwnosc ...myslalam ze jakies "przepraszam bylam zdenerowana" "wcale tak nie mysle" cokolwiek uslysze. No wiec ona dalej swoja wojne ciagnie. Spotyka sie z ludzmi i na ulicy opowiada jaka wywloke ma za synowa, ze czyta sms'y jej synka, ze naciaga go na ciezka kase a on biedny pracuje calymi dniami (taaa moj maz pracuje przy komputerze a nie przerzuca palety w magazynie, niech posiedzi z dwojka dzieci pare dni to dopiero bedzie zmeczony) ze jej sie z wnukami nie daje spotykac" regularnie spotyka sie z ta byla i nawet zaczela z jej mama (ona tez mnie zna pewnie ma pare ciekawych hakow na mnie). W kazdej rozmowie z kimkolwiek (a szczegolnie z K) mowi o mnie "ona" lub "smarkula" lub innne takie swiadczace o totalnym braku szacunku. Dodam jeszcze ze przez 5 lat ani razu nie zostalam zaproszona do niej do domu, nawet moja corka z poprzedniego zwiazku ktora dla niej jest obca osoba tam bywa ja zas zostaje w domu jako jedyna z rodziny (podobno maja w domu balagan dlatego mnie nie zapraszaja). Generalnie najgorsze w tym wszystkim jest podejscie mojego meza, ktory uwaza ze kazdy (no moze oprocz mnie bo mi nie wolno nic powiedziec) ma prawo do wlasnego zdania wiec jesli matka mowi ze jestem lajdaczka to jej sprawa. On nie zamierza nic z tym robic, nie bedzie sie z matka klocil, twierdzi ze ona nie ma na niego zadnego wplywu (o ironio ciekawe czemu po rozmowie z nia nagle zaczal podejrzewac ze wpakowalam go w dzieci a nie zaszlam w ciaze przypadkiem :(( ) ponadto uwaza ze to ja jestem nie w porzadku, ze ja jestem zajadla i powinnam odpuscic (moze ja jeszcze przeprosze ze zyje), ze powinnam ich tu zaprosic zeby zobaczyli dzieci bo dawno nie widzieli itp. Powiem szczerze ze jakos nie widze dobrego rozwiazania tej sytuacji bo po niej spodziewam sie ze teraz to juz chyba detektywa jakiegos na mnie wynajmie a noz sfotografuje mnie jak z kims rozmawiam. Moj maz wogole nie widzi ze ona zrobi wszystko zeby mu rozbic rodzine (jemu zniszczyc zycie bo sam twierdzi ze dzieci kocha ponad zycie) tylko po to aby mnie wytepic. Prosze doradzcie cos tylko moze nie rozmowe z mezem bo tyle ile ich odbylismy ze moznaby ksiazke napisac.
    • zuzi.1 Re: znow tesciowa :(( dlugie 01.06.11, 10:49
      No to niezłą masz sytuację, współczuję. Ja chyba bym się z mężem rozwiodła, żeby nie miec już do czynienia z taką okropną teściową... Z tego co piszesz teściowa ma ogromny wpływ na Twojego męża, a Pan mąż no cóż szkoda gadac, nie stoi po Twojej stronie tylko udaje, że jest niby neutralny, a jednak w duchu trzyma raczej stronę mamusi....Kurcze, po co taki niedojrzały synek mamusi zakłada rodzinę?? No comments. Chyba musisz kontynuowac ograniczenie kontaktów z teściową i utrzymywac kontakty czysto kurtuazyjne, udawac, że nie wiesz co na Twoj temat mówi i myśli. Nie przyjmowac do siebie żadnych informacji, które ona na Twój temat rozpowszechnia. Przyjmij po prostu do wiadomości, że trafiła Ci się wredna sucz. za teściową i tyle, szkoda tracic na nią nerwy. Olac teściową, Panu mężowi powiedz, że nie masz ochoty grac w żadne gierki z Jego mamą i z Nim i jak chce tworzyc związek z mamusią a nie z Tobą, to droga wolna....
    • zuzi.1 Re: znow tesciowa :(( dlugie 01.06.11, 10:56
      Zapomniałam dodac, że za chwilę rzucą się pewnie na Twój post i na mój komentarz te wszystkie obrończynie cudownych teściowych, które od razu stwierdzą, że to synowa jest wszystkiemu winna, że ma takie a nie inne relacje z teściową. Te panie nie przyjmują do wiadomości, że toksyczne teściowe się po prostu zdarzają, tak jak i toksyczne mamusie i babcie.... Ale tymi komentarzami się nie przejmuj.... :))) Masz prawo do poszanowania swojej osoby, swoich wyborów, swoich spraw itp. Pani teściowej nic do tego. Jeżeli teściowa nie potrafi tego zrozumiec, tzn. że jest ograniczoną osobą i zwykłą prostaczką...którą nie nalezy się przejmowac...
      • noname2002 Re: znow tesciowa :(( dlugie 01.06.11, 11:48
        A po co właściwie się wikłasz w jakieś wojny z teściową? Skoro najwyraźniej Cię nie znosi, to po prostu przestań się z nią spotykać, rozmawiać i przejmować tym co wygaduje.
        Zajmij się swoim życiem.
        • burza4 Re: znow tesciowa :(( dlugie 01.06.11, 12:08
          noname2002 napisała:

          > A po co właściwie się wikłasz w jakieś wojny z teściową? Skoro najwyraźniej C
          > ię nie znosi, to po prostu przestań się z nią spotykać, rozmawiać i przejmować
          > tym co wygaduje.
          > Zajmij się swoim życiem.

          dobra rada, tyle, że to mąż wikła ją pośrednio w relacje, utyskując na jej zachowanie i odcinanie się od mamusi.

          Nie zmienisz ani jej ani faceta. Pozostaje skutecznie się odcinać (również mentalnie) i nie dać wciągać w jakiekolwiek dywagacje które mają jej osobę w tle. Ucinać rewelacje męża, zapowiadając jasno że nie ma co liczyć na zmianę podejścia, nie lubicie się wzajemnie i pora się z tym pogodzić, i nauczyć z tym żyć. I że po prostu nie życzysz sobie tematu jego matki bo ci to psuje karmę. I konsekwentnie się tego trzymać - ucinać rewelacje co powiedziała, co myśli itd.

          I przestać rozmyślać, że ci obrabia tyłek - faktem jest, że teściowa opowiadając takie rzeczy wystawia świadectwo przede wszystkim sobie.
          • mamamatihani Re: znow tesciowa :(( dlugie 01.06.11, 13:37
            faktem jest ze jestem osoba nadmiernie przejmujaca sie opinia innych :(( stad pewnie wiecznie przejmuje sie co tez ona mysli lub zrobi....no niestety faktem jest rowniez ze po kazdej wizycie u mamusi moj maz zachowuje sie delikatnie mowiac dziwnie..albo mnie ignoruje na maksa ..albo czepia sie wszystkiego od zle posprzatanego mieszkania po fakt iz synek za malo mowi i pewnie za duzo siedzi przed telewizorem. Moze jest to zbieg okolicznosci a ja popadlam juz w jakas psychoze ale serio odnosze wrazenie ze to dopiero poczatek i ,moze tak jak mowilam nie majac sobie nic do zarzucenia, wogole bym sie tym nie przejmowala tyle ze nie pozwole zrujnowac zycia nie tylko mnie ale i dzieciom takimi matactwami ktore tak czy inaczej doprowadza w koncu do rozpadu zwiazku a co za tym idzie do pozbawienia dzieci stalego kontaktu z ojcem. No tu sie pewnie odezwa glosy ze nie mozna mimo wszystko i na sile!! Ale czy maz bylby taki sam gdyby mama mu nie robila prania mozgu przy kazdej wizycie?? Gdyby mamusia mu nie planowala na co ma wydac kase (np. umawiajac 35 letniego faceta do dentysty) zebym tylko ja jej (tej kasy) nie przepuscila a pozniej ja od swojej mamy pozyczam na pieluchy dla dzieci?? Ile czasu mozna tkwic w takiej rodzinie gdzie synowa z tesciowa mowia (jesli wogole rozmawiaja a wlasciwie wymieniaja sms'y) per pani, patrza na siebie wilkiem lub wogole unikaja spotkan. Jak dlugo normalnemu facetowi nie bedzie przeszkadzac ze swieta, urodziny dzieci itp itd spedza z moja rodzina bo jego matka mnie nie znosi wiec do siebie nie zaprosi (swoja droga to po tych akcjach to i tak bym zaproszenia nie przyjela)?? Jakie to swoja droga przykre ze jego matka woli sie spotykac i zapraszac do siebie byla i jej mame niz obecna synowa..nigdy nie dala mi szansy na to abym sie dala poznac ..poprostu zalozyla ze jestem nieodpowiednia dla jej syna i mnie tepi (jak twierdzi K kazda kobiete obok niego by tepila) Kiedys moj maz powiedzial mojej mamie ze jak sie wydaje sad to powinno sie wysluchac obu stron...kogo ona wysluchala jak wydala wyrok na mnie...bylej i mamusi?? czy moze bylej i K?? bo moze gdyby miala na tyle odwagi cywilnej i powiedziala mi w twarz co o mnie mysli, tak abym sie mogla obronic, inaczej by sprawy sie mialy (no zdania pewnie nie zmieni ale przynajmniej ja bym mogla powiedziec oficjalnie co o tym mysle)
            • zuzi.1 Re: znow tesciowa :(( dlugie 01.06.11, 14:25
              "no niestety faktem j
              > est rowniez ze po kazdej wizycie u mamusi moj maz zachowuje sie delikatnie mowi
              > ac dziwnie..albo mnie ignoruje na maksa ..albo czepia sie wszystkiego od zle po
              > sprzatanego mieszkania po fakt iz synek za malo mowi i pewnie za duzo siedzi pr
              > zed telewizorem. Moze jest to zbieg okolicznosci a ja popadlam juz w jakas psyc
              > hoze ale serio odnosze wrazenie ze to dopiero poczatek "
              To są niestety objawy prania mózgu małżonkowi przez mamusię. To nie jest Twoja paranoja niestety.

              "bo moze gdyby miala na tyle odwagi c
              > ywilnej i powiedziala mi w twarz co o mnie mysli, tak abym sie mogla obronic,
              > naczej by sprawy sie mialy (no zdania pewnie nie zmieni ale przynajmniej ja bym
              > mogla powiedziec oficjalnie co o tym mysle)"
              Wydaje mi się, że Twoja teściowa nie powie Ci tego wprost, ponieważ należy zapewne do osób z takim charakterem, że nie potrafi mówic wprost, woli uniki, machlojki, knucia, obmawianie, wkręcanie synalka w akcje a nic wprost. Od niej nie dowiesz się tego. Ale z tego co piszesz istnieje zapewne silna więź między mamą a jej synem a Twoim mężem, wiec jeżeli tak bardzo Ci zależy na tym, żeby usłyszec co Twoja teściowa sądzi na Twój temat, to zapytaj męża, On powinien dobrze wiedziec co Jego mamusia sądzi na Twój temat. Ciekawe, czy Jego będzie stac na szczerośc w stosunku do własnej żony, mam co do tego jednak obawy, bo jabłko nie spada daleko od jabłoni zazwyczaj....
              Co do takich relacji w rodzinie, fatalnie, nic dobrego to nie wróży na przyszłośc....szczególnie postawa męża jest beznadziejna, facet zapomniał, że ożenił się z Tobą a sprawę mamusi i jej udziału w jego życiu powinien był zamknąc zaraz po ślubie. Ale niestety tego nie zrobił i teraz masz niezłe jazdy zarówno ze strony teściowej jak i z Jego strony.
              • nowy99 Re: znow tesciowa :(( dlugie 01.06.11, 15:57
                Sytuacja fatalna i naprawqde trudno albo niemal niemozliwe sie odciac od tego bagna zwanego twoja tesciowa. Za blisko mieszkacie.
                Jedyne rozwiazanie i skuteczne to byloby sie przeprowadzic gdzies daleko.
                Moze pomoze ci to, ze faktycznie to co opisujesz, fatalnie swiadczy o tej babie, nie o tobie. Moze ty obawiasz sie, ze inni mysla zle o tobie, ze jestes zla synowa, ze maz tak mysli o tobie. Otoz nikt ci chleba w zyciu z obych nie da, wiec nie zastanawiaj sie co ktos mysli o tobie. Maz, tak mi sie wydaje z twojego oowiadania o tym wszystkim, tez wie, ze nie jestes zla ty, ale jego matka. Tylko on niestety jest mocno jej podporzadkowany wrecz boi sie jej przeciwstawic. I na to nic nie poradzisz, malymi kroczkami, z biegiem zycia on moze nauczyc sie jej stawiac opor, moze warto bys podpowiedziala mu jak ma reagowac, gdy matka cos plotkuje na ciebie np. Uswiadom mu, ze jesli juz na poczatku powie zeby zmienili temat, zeby mama dala spokoj i konsekwentnie zmieni temat rozmowy, moze po kilku takich akcjach matka odpusci. Hmm, tylko czy ona jest z tych, co odpuszczaja, czy moze wrecz zyje, karmi sie ta pożywką?
                Musisz na spokojnie tlumacsyc mu, ze on musi wpuszczac jednym uchem a wypuszczac drugim. Idealnie by bylo gdyby powiedzial: mamo, kocham kasie, dajmy jjej wiec spokoj, uszanuj to. Ale to w zasadzie tylko w bajkach bywa, faceci sa w takich spwach megatchorzami, nie wiedza jak sie takie rozmowy prowadzi, to ich slaba strona.
                Powodzenia i wiecej spokoju w ocenie calej sytuacji!
                • mamamatihani Re: znow tesciowa :(( dlugie 01.06.11, 16:51
                  nowy99 napisał:

                  Idealnie by bylo gdyby powiedzial: mamo, kocham kasie

                  widze ze sie znamy hę :)))) dwa razy czytalam to co napisalam..moja imie nie padlo ani razu ;) no wiec skad sie znamy??
                  • znowuniedziela Re: znow tesciowa :(( dlugie 01.06.11, 18:07
                    Więc Kasiu :)
                    Po przeczytaniu tego, podobnego jak jeden do miliona postów na foru o teściowych-to wina faceta :/
                    mięczaka, maminsynka i tchórza.
                    Jesteś dorosła, pozwalasz się źle traktować, pomyśl o sobie i o sposobie na życie Twoich dzieci, widzą matke, ktróra pozwala się tłamsić i jeszcze piszesz, że posyłasz nawet swoje pierworodne dziecko do jaskini wroga?
                    Rozumiem, że słowo ultimatum jest trudne, ale jeśli , jak piszesz, jesteś ślepa i nie widzisz zła , to ujrzyj-wmanipulowałaś się w pułapke biologiczną jako matka dizciom i kochanka, a pozwalasz się tak traktować sama ! Mieszkasz i siebie i facet, ba, mąż, Cię degraduje do roli kuchty i opiekunki i wszyskto robisz źle?
                    zastanów się poważnie nad wasnymi priorytetami-bo pozwoliłaś, by Toba manipulowali obcy ludzie-czemu?
                    Jakie wychowasz dzieci-słabe i nieodporne na krytykę, bo sama taka jesteś-czas to zmienić chyba?
            • annb Re: znow tesciowa :(( dlugie 02.06.11, 10:45
              Wiesz co mnie uderzylo?
              To zdanie

              Gdyby mamusia mu nie planowala na co ma wydac kase (np. umawiajac 35 letniego faceta do dentysty) zebym tylko ja jej (tej kasy) nie przepuscila a pozniej ja od swojej mamy pozyczam na pieluchy dla dzieci??


              i to

              zaznaczam ze mieszkanie mam wlasne a od niego nigdy nic nie wzielam i nie chcialam zawsze bylam raczej strona utrzymujaca niz utrzymywana).

              Dziewczyno obudź się. Nie dość że wzięłaś sobie maminsynka, to jeszcze powodowana jakimś dziwnym czymś nie wymagasz nakładów na dzieci.
              Żeby przypadkiem teściowa tego nie skomentowała.
              A co Ciebie to obchodzi co ona mówi lub myśl
              Złap do tego dystans a od męża wymagaj zaangażowania również finansowego.
              Rola naszej szkapy jest ciężka/niewdzięczna i frustrująca
    • joshima Re: znow tesciowa :(( dlugie 01.06.11, 16:36
      mamamatihani napisała:

      > "co ty K robisz na obiad, panga jest bardzo niezdrowa"
      Tu akurat miała rację, ale rozumiem, że nie w tym rzecz.

      > Moj narzeczony twierdzil ze ona zawsze taka byla, ze mam nie zwraca
      > c uwagi i ze on nie bedzie z nia walczyl.
      Bardzo racjonalne podejście. Możesz jeszcze spróbować znaleźć sposób na to by teściowa rzadziej Was odwiedzała.

      > Przenioslam sie wiec do swojego mieszkania (on oczywiscie ze mna) i urwala
      > m kontakt.
      I słusznie. Resztę olej. A jak ten Twój K się nie pozna na tych gierkach to zawsze możesz mu wystawić rzeczy za drzwi. A swoją drogą jeśli swój związek z nim opierasz na grzebaniu mu w komórce to nie wróżę wam świetlanej przyszłości tak czy inaczej. Pewnych rzeczy się poprostu nie robi.

      > ponadto uwaza ze to ja jestem nie w porzadku, ze ja
      > jestem zajadla i powinnam odpuscic jest w tym trochę racji.

      > ze powinnam ich tu zaprosic zeby zobaczyli dzieci
      Bez przesady.
    • blue_romka Re: znow tesciowa :(( dlugie 01.06.11, 20:36
      Większość postu to opis zachowań teściowej, a nie to jest najważniejsze. Dużo ważniejsze jest jakie konkretnie ma to przełożenie na Wasze małżeństwo, czyli jak zachowuje się Twój mąż, czy podziela opinie i pretensje swojej matki, czy w związku z tym negatywnie się do Ciebie odnosi.
      • mali-nki Re: znow tesciowa :(( dlugie 01.06.11, 21:06
        nie no chore!
        Postaw ultimatum mezowi innej rady nie ma. A to niezapraszanie ciebie? Jak moglas na to pozwolic. Przeciez dzieci i maz oraz TY jestescie rodzina, ktora ona nie moze wypraszac jak chce.
        Mialam taki przypadek w mojej rodzinie. Moj dziadek i jego rodzenstwo mieli wyjatkowo wladcza matke, ktora twierdzila ze ich zasranym obowiazkiem jest opieka nad nia az do smierci. Tylko moj dziadek sie wylamal i ozenil. Jego matka nie tylko nie przyszla na ich slub ale tez nigdy do swojej smierci nie zapoznala sie z synowa, nigdy jej nie zaprosila, jak sie spotkaly na ulicy (znaly sie ze zdjecia) to przechodzily na inna strone. A moj dziadek chodzil z dziecmi w kazda niedziele na kawke do mamusi. Paranoja, niby silny gosc ze sie wylamal i ozenil ale zeby sie postawic zeby matka zaakceptowala synowa to juz nie wystarczylo odwagi. Jego rodzenstwo nigdy sie nie ozenilo, nawet po jej smierci.

        Troche mi Twoja sytuacja przypomina te z mojej rodziny. To jest obowiazek twojego meza zeby troszczyc sie o twoj komfort psychiczny. Ja tu tylko widze pomoc w poradni malzenskiej. Wybierz sie tam najpierw sama, potem postaraj sie zaciagnac meza, co zapewne nie bedzie proste.
    • anastazja-only Re: znow tesciowa :(( dlugie 02.06.11, 01:48
      Wiem jak ta cała sytuacja Cię boli:(, mam podobna sytuację. Też zostałam obrażona przez teściową. Dzieci do niej nie chodzą, bo nie będą słuchać jaka to ich mama jest niedobra itp..Chciałam żeby kontaty z teściową byly życzliwe, ale jeśli teściowa uważa, że jej rodzina to ona i jej syn (a mój mąż) i nikt więcej to trudno. Sama sobie jest winna takiego podejścia. Mój mąż jest niby za mną, ale też złego słowa mamie nie powie, raczej ucieka od tej sytuacji, bo chce mieć spokój. Więc uświadomiłam sobie, że muszę sama zadbać o swój spokój. Przestałam sie przejmować teściową, ignoruje jej głupie teksty, niestety teściowa nie popuszcza i mąci mi dalej, ale ja poprostu nie reaguje na to i strasznie ją to wkurza. Pomyślałam sobie, że jest ona takim meblem, który jest bo jest i mija się go i jest mi obojętny. Moja rada to ignorancja, nie możesz pokazać jej, że Cię to denerwuje, bo będzie miała z tego satysfakcję, że Ci dowala. Zrób jak ja ignoruj, olewaj, odpowiadaj tylko na to co Ci pasuje i na końcu szeroko się uśmiechnij! Oczywiście szanowna teściowa nie odpuści tak szybko, ale jeśli przekona się, że ty ignorujesz jej głupie teksty, nie dajesz sie wciągnąć w jej grę i jesteś uśmiechnięta i zadowolona z życia to odpuści po jakimś czasie. Nigdy nie zaczynaj pierwsza rozmowy z nią i mów jej zawsze, że masz bardzo dużo pracy i jesteś zajęta. Ja też byłam zmartiona, ale jeśli trwa to 10 lat i nie ma szans na życzliwe i z szacunkiem traktowanie mnie przez tesciową, to inna metoda nie podziała. Było mi bardzo ciężko, ale dla własnego spokoju nauczyłam się takiego zachowania i teraz teściowa jest mi obojętna. Jest bo jest i trzeba myśleć też o swoim samopoczuciu, swoich dzieciach i mężu i na tym się zająć. Życzę powodzenia i dużo uśmiechu! Kaśka
      • zuzi.1 Re: znow tesciowa :(( dlugie 02.06.11, 10:06
        "Mój mąż jest niby za mną, ale też złego słowa mamie nie powie, raczej ucieka od tej sytuacji, bo chce mieć spokój."

        Klasyka gatunku niestety... :((

        "Było mi bardzo ciężko, ale dla własnego spokoju nauczyłam się takiego zachowania i teraz teściowa jest mi obojętna. Jest bo jest i trzeba myśleć też o swoim samopoczuciu, swoich dzieciach i mężu i na tym się zająć."

        Przede wszystkim ( a nie też...) trzeba dbac o SWOJE dobre samopoczucie. Skoro przez tak długi okres czasu nie udało się miec normalnych kontaktów z teściową, to tak jak napisała anstazja, trzeba tą panią ignorowac, olewac, traktowac prawie jak powietrze a jedynie wysilac się na dzien dobry i do widzenia. Ta pani jest po prostu obcą i nieprzychylną synowej osobą, która nie tylko nie działa pozytywnie na relacje panujące w małżeństwie ale wręcz zagraża dobrym relacjom małżeńskim. Takie osoby dla swojego dobra psychicznego i dla dobra małżeństwa należy trzymac bardzo mocno na dystans...Taka teściowa to jak wiecznie niegojący się wrzód na duuuupie...
        • maciusia30 Re: znow tesciowa :(( dlugie 04.06.11, 19:16
          zgadzam się w 200 procentach!
    • maciusia30 Re: znow tesciowa :(( dlugie 04.06.11, 19:15
      wiem z wlasnego doswiadczenia insekty się tepi!!!od dwoch lat mam ozieble stosunki z kochana tesciowa-mieszkamy w jednym domu-mąż to widzie-nic nie robi nie neguje-zycze jej wszystkeigo najgorszegoi!!!!!noigdy nam nie pomogla!licza sie majutki!tesc pijak i fajtlapa!!!na dodatek brat męża z rodzina w jednym domu-tylko sie powiesić......
      • irina_katodina Re: znow tesciowa :(( dlugie 05.06.11, 15:13
        maciusia30 napisała:

        > wiem z wlasnego doswiadczenia insekty się tepi!!!od dwoch lat mam ozieble stosu
        > nki z kochana tesciowa-mieszkamy w jednym domu-mąż to widzie-nic nie robi nie n
        > eguje-zycze jej wszystkeigo najgorszegoi!!!!!noigdy nam nie pomogla!licza sie m
        > ajutki!tesc pijak i fajtlapa!!!na dodatek brat męża z rodzina w jednym domu-tyl
        > ko sie powiesić......

        najarałaś się, że tak bełkoczesz?
    • rycerzowa Re: znow tesciowa :(( dlugie 05.06.11, 11:03
      Coś mi tu nie gra, coś mi tu fałszywie brzmi.

      1. To nie tylko teściowa jest "przeciw". Cała rodzina męża jest niedobra; teściowa tylko stoi na czele tej złowrogiej koalicji. Jednym słowem - spisek.
      2. Autorka postu natomiast jest istotą bez wad, idealna po prostu, za dobra, "za miękka". Żadnego haka nikt na nią nie znajdzie.
      Troje p r z y p a d k o w y c h (czym się szczyci) nieślubnych dzieci z różnymi ojcami jest nieistotnym drobiazgiem, to znaczy istotnym tylko w środowisku teściowych.
      3. W całym poście nie ma ani jednego życzliwego słowa na temat męża. Zdaniem autorki postu, ten facet niewart jest niczego. Na przykład:
      a) ma pasję - rower (do czego to podobne mieć pasję!);
      b) prezentuje zmęczenie po pracy przy komputerze (podczas gdy tylko fizyczna praca np. w magazynie godna jest zmęczenia);
      c) śmie chodzić do dentysty;
      d) nie zrobił "porządku" ze swoją matką (to co? miał ją otruć?), odwiedza ją i w dodatku po powrocie widzi bałagan w domu, jednym słowem maminsynek;
      e) i jeszcze wysyła komuś sms-y, a żona pewnie nie o wszystkich wie, nie wszystkie przeczytała.
      Dlaczego więc autorka postu wybrała takiego nieudacznika? Bo nikt inny jej nie chciał?
      4. Teściowa wygłasza herezje typu, że z dziećmi trzeba wychodzić na spacer, czytać im książeczki, że maluchy nie powinny oglądać telewizji, a panga nie jest najzdrowszym daniem.
      Teściowa zaprasza do siebie wszystkie dzieci, również dziecko autorki z pierwszego związku, taka paskudna.
      Nie zaprasza synowej. Fakt, że synowa jej nie zaprasza, nie ma znaczenia.
      Ciekawe, skąd synowa wie, z kim się teściowa spotyka i że studiuje książkę telefoniczną. Detektywa wynajęła? Kamerę w jej domu zainstalowała?
      A może tak zostawić teściową w spokoju i zająć się swoim życiem, swoją rodziną?
      5. Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi... wiadomo, o co.
      Paskudna teściowa przepisała na siebie mieszkanie, które przedtem najprawdopodobniej rodzice podarowali synowi.
      No to wyobraźcie sobie następującą sytuację.
      Kupujecie mieszkanie synowi na lepszy życiowy start. W tymże mieszkaniu pewnego dnia pojawia się kobieta z potomstwem z poprzedniego związku, zachodzi w "przypadkową" ciążę (czyli nie jest tak, że kocha waszego syna i dziecko ma być potwierdzeniem tej szczególnej więzi). I wtedy oświadcza, że syn może już wrócić do mamusi, jest już jej w zasadzie niepotrzebny, bo mieszkanie należy się wspólnemu dziecku, a ona ma prawo w nim mieszkać jako opiekun prawny dziecka.
      Czy na takie dictum nie zapaliłaby się wam czerwona lampka alarmowa?
      • mamamatihani Re: znow tesciowa :(( dlugie 05.06.11, 11:36
        droga rycerzowa no coz zawsze sie znajdzie ktos kto bedzie mial odrebne zdanie i absolutnie ma do tego prawo. Po pierwsze nie uwazam sie za osobe bez wad dokladniej czytaj moje posty ale nie o moich wadach jest watek zreszta napisalam go zeby sie wazalic a nie zeby odpuszczono mi winy hahah (to tak apropos tych nieslubych dzieci ojej ty pewnie cnote stracilas w wieku 40 lat i po slubie) Uwazam ze nie znajdzie na mnie haka bo ani nie oszukuje ani nie zdradzam ani nie okradam meza wiec niby co mialam napisac ze znajdzie?? Co do mojego meza post tez nie jest o nim poczatkowo istotnie mialam opisac rowniez uzaleznienie ..tak moja droga mozna sie uzaleznic rowniez od roweru ...mojego meza od roweru gdyz (co sam przyznal) potrafilby poswiecic zarowno rodzine (i nie siebie mam tu na mysli) jak i ostatnia zlotowke zeby na nim jezdzic..wiec chyba nie o to chodzi w posiadaniu pasji?? co do dentysty kochana to chodzilo mi o fakt ze mamusia go do niego umawia a nie ze on do niego chodzi ...czytanie ze zrozumieniem sie klania..co do porzadku z mama ja nie planuje morderstwa haha chodzilo mi raczej o jedno zdanie " mamo to jest moja zona taka sobie wzialem i daj nam spokoj" co do herezji tesciowej to nie chodzilo mi o to ze nie wychodze z dziecmi tylko o fakt ze niczego pozytywnego we mnie nie widzi a kazda rozmowa to garsc krytycyzmow to byly jedynie przyklady . Co do zapraszania wszystkich..ja jej nie zapraszam od 2 miesiecy od kiedy mieszkam tu ostatnie 5 lat sie nie liczy tak?? nawet rodzinne obiadki dla niej robilam...nie glosuj jak nie znasz faktow...a to ze ona mnie nie zaprasza jako jedyna z rodziny jest chore i tyle!!! a z kim tesciowa rozmawia wiem od rozmowcow !!! co do mieszkania...wyraznie napisalam ze rozmowa byla zartobliwa robienie z tego deklaracji o planowanym zagrabieniu rowniez jest chore !!! a mojej tesciowej lampka sie zapala na kazda kobiete w zyciu jej synka ..moja poprzedniczka podobno dwa lata sie z nim spotykala tylko dlatego ze mial lepszy komputer hahahahah
        • zuzi.1 Re: znow tesciowa :(( dlugie 05.06.11, 11:52
          Daj spokój mamamatihani, nie tłumacz się, rycerzowa i tak nie zrozumie.... takie akcje z teściową trzeba przeżyc, żeby zrozumiec, kto tak nie ma lub nie miał, na sucho, bez praktyki życiowej z toksycznym babolem, nigdy nie zrozumie... To i tak cud, że tylko jedna taka rycerzowa jak na razie ... ten wątek nawiedziła... Nie przejmuj się, wiadomo, że nikt nie jest święty, żadna synowa, wszyscy jesteśmy tylko ludźmi a nie cyborgami, ale na totalne przekraczanie dopuszczalnych zasad kultury przez toksyczne teściowe nie nalezy się godzic pod żadnym warunkiem....a mąż no cóż szkoda gadac, szczerze napiszę, że takich panów powinno się zostawiac w życiu z ich mamusiami, ale niestety to nie jest czasem takie proste, gdy jest rodzina, dzieci itp. Ale zawsze należy się szanowac, niezaleznie od zachowań męża czy teściowej. Zasady kultury obowiązują wszystkich a szczególnie osoby dorosłe i w podeszłym wieku. Nie ma dla takich osób taryfy ulgowej....
          • mamamatihani Re: znow tesciowa :(( dlugie 05.06.11, 12:12
            Dzieki Zuzi.1 no niestety prawda jest co piszesz i tez sie ciesze ze tylko jedna pani sie znalazla, ktora zle zrozumiala przekaz :))
        • irina_katodina Re: znow tesciowa :(( dlugie 05.06.11, 15:17
          mamamatihani napisała:

          > dokl
          > adniej czytaj moje posty


          Na pewno łatwiej byłoby czytać dokładniej taki tekst:

          wlasciwie nie wiem od czego zaczac bo co siadam do napisania czegos czy probuje sie kogos poradzic to stwierdzam ze wlasciwie nie ma nad czym debatowac i ze glupia jestem dalej ciagnac ta farse.

          Mam dwa problemy i chetnie uslysze wasze opinie czy to ze mna jest cos nie tak czy moze za mieka jestem.

          Problem numer jeden to tesciowa a wlasciwie cala rodzina meza z nia na czele.

          Problem numer dwa to pasja mojego meza ktora jest rower!!

          zaczne od rodziny meza. Spotykamy sie ze soba od 5 lat od roku prawie jestesmy malzenstwem. Posiadamy dwojke wlasnych dzieci i ja mam corke z poprzedniego zwiazku.

          Na poczatku naszej znajomosci mieszkalismy w moim mieszkaniu ale jak zaszlam w pierwsza ciaze wyprowadzilismy sie do wiekszego mieszkania mojego jeszcze wtedy faceta i wtedy zaczely sie problemy. Chociaz moze byly wczesniej ale nie zwracalam na nie uwagi (pracowalam, mieszkalam u siebie bylam niezalezna).

          W pierwszy weekend naszego mieszkania wyjechalismy na caly dzien do Lodzi (a taka tam wycieczka) i po powrocie uslyszalam jak K rozmawia z mama i jej glos "moze ona jeszcze wyrzuci te moje kapcie za drzwi" moze to i nic ale to byl poczatek tepienia mojej osoby.

          Niby jak przychodzila do nas na poczatku to taka mila, rzucala jak ona by chciala pomoc itp itd (zaznaczam ze w niczym nigdy nie pomogla chociaz nie pracuje i nie ma obowiazkow a bylam w ciazy zagrozonej ale nie to jest wazne "umiesz liczyc licz na siebie") ale w miedzy czasie suszyla K glowe w roznych sprawach.

          Urodzil sie nam synek i od tej pory jak tylko wchodzila w drzwi a nie robila tego czesto choc mieszka rzut beretem, zaczynala od "czym on sie bawi te zabawki sa nieodpowiednie" "co ty K robisz na obiad, panga jest bardzo niezdrowa" "K ty sie przepracowujesz jestes taki zmeczony i szary" (moj maz po urodzeniu sie dziecka przeniosl mnie i dziecko do innego pokoju bo nie ma sensu zebysmy oboje nie spali hahaha) "z dzieckiem to trzeba na spacery chodzic i mu czytac" itp itd i to wszystko w czasie 5 minut od wejscia.

          Generalnie wszystko robilam zle, za duzo wydawalam pieniedzy bo kupowalam np mrozona marchewke w kostkach zamiast sama ciac w kostke (szkoda ze moje pieniadze wydawalam bo zarowno w czasie ciazy jak i 8 miesiecy po urodzeniu sie dziecka dostawalam normalna pensje).

          No nie bede opisywac kazdej wizyty. Moj narzeczony twierdzil ze ona zawsze taka byla, ze mam nie zwracac uwagi i ze on nie bedzie z nia walczyl.

          Zaszlam w druga ciaze i postanowilismy sie pobrac.

          Moja tesciowa jest osoba obsesyjnie bojaca sie ze ktos zagrabi jej (wlasciwie to ona nie pracuje wiec raczej meza) majatek i majatek jej syneczka. Ktoregos razu siedziala u nas z wizyta (jak zwykle przesluchanie "a co ty jesz K, jakie to mieso??") i wywiazala sie taka zartobliwa (wtedy tak myslalam) dyskusja ze moja tesciowa zabierze psa do siebie na co ja ze niech zabierze K, no i ona "co ty wtedy ze soba zrobisz jak on sie stad wyniesie" (nie pierwszy zreszta raz sugerowala ze jestem skazana na jego laske) no i walnelam ze po K mieszkanie maja dzieci a ja mam prawo w nim mieszkac jako prawny ich opiekun (zaznaczam ze mieszkanie mam wlasne a od niego nigdy nic nie wzielam i nie chcialam zawsze bylam raczej strona utrzymujaca niz utrzymywana).

          No i rozpetalam wojne. Przypadkiem dowiedzialam sie ze po kryjomu przede mna moj narzeczony zgodzil sie aby zabrala mu mieszkanie i przepisala na siebie (zebym czasem nie mogla w razie czego w nim mieszkac) pod warunkiem ze mamusia da mi spokoj i przestanie sie mnie czepiac. O naiwnosci i moja i jego. Ona wtedy to sie dopiero rozkrecila.

          Powoli zaczela szukac sobie na mnie haka (nie mam sobie nic do zarzucenia wiec i haka nie znajdzie) ale ona sobie drazyla. Przenioslam sie wiec do swojego mieszkania (on oczywiscie ze mna) i urwalam kontakt. No ale to ja chyba dobilo totalnie bo uciekla sie do spotkania z byla K (ktora nas poznala a mnie znala wczesniej) zaczela wyciagac od niej informacje na moj temat, w ksiazce telefonicznej wyszukiwala gosci ktorzy nosza nazwisko mojego bylego i mieszkaja obok mnie sugerujac K ze go zdradzam.

          A w 8 miesiacu ciazy znalazlam w jego sms'ach przypadkiem "wyslij ta lajdaczke do pracy bo cie z torbami pusci" no i tego juz bylo za wiele. Kazalam mezowi zrobic porzadek z mamusia stawiajac warunek ze jak tego nie zrobi to ma sie wynosic, jednoczesnie napisalam do niej sms'a ze powinna bardziej uwazac kogo nazywa lajdakiem i ze w takiej sytuacji jesli ona tak o mnie mowi to nie bedzie sie spotykala z moimi dziecmi bo one tego o mnie sluchac nie beda.

          Znow moja naiwnosc ...myslalam ze jakies "przepraszam bylam zdenerowana" "wcale tak nie mysle" cokolwiek uslysze.

          No wiec ona dalej swoja wojne ciagnie. Spotyka sie z ludzmi i na ulicy opowiada jaka wywloke ma za synowa, ze czyta sms'y jej synka, ze naciaga go na ciezka kase a on biedny pracuje calymi dniami (taaa moj maz pracuje przy komputerze a nie przerzuca palety w magazynie, niech posiedzi z dwojka dzieci pare dni to dopiero bedzie zmeczony) ze jej sie z wnukami nie daje spotykac" regularnie spotyka sie z ta byla i nawet zaczela z jej mama (ona tez mnie zna pewnie ma pare ciekawych hakow na mnie).

          W kazdej rozmowie z kimkolwiek (a szczegolnie z K) mowi o mnie "ona" lub "smarkula" lub innne takie swiadczace o totalnym braku szacunku. Dodam jeszcze ze przez 5 lat ani razu nie zostalam zaproszona do niej do domu, nawet moja corka z poprzedniego zwiazku ktora dla niej jest obca osoba tam bywa ja zas zostaje w domu jako jedyna z rodziny (podobno maja w domu balagan dlatego mnie nie zapraszaja).

          Generalnie najgorsze w tym wszystkim jest podejscie mojego meza, ktory uwaza ze kazdy (no moze oprocz mnie bo mi nie wolno nic powiedziec) ma prawo do wlasnego zdania wiec jesli matka mowi ze jestem lajdaczka to jej sprawa. On nie zamierza nic z tym robic, nie bedzie sie z matka klocil, twierdzi ze ona nie ma na niego zadnego wplywu (o ironio ciekawe czemu po rozmowie z nia nagle zaczal podejrzewac ze wpakowalam go w dzieci a nie zaszlam w ciaze przypadkiem :(( ) ponadto uwaza ze to ja jestem nie w porzadku, ze ja jestem zajadla i powinnam odpuscic (moze ja jeszcze przeprosze ze zyje), ze powinnam ich tu zaprosic zeby zobaczyli dzieci bo dawno nie widzieli itp.

          Powiem szczerze ze jakos nie widze dobrego rozwiazania tej sytuacji bo po niej spodziewam sie ze teraz to juz chyba detektywa jakiegos na mnie wynajmie a noz sfotografuje mnie jak z kims rozmawiam. Moj maz wogole nie widzi ze ona zrobi wszystko zeby mu rozbic rodzine (jemu zniszczyc zycie bo sam twierdzi ze dzieci kocha ponad zycie) tylko po to aby mnie wytepic. Prosze doradzcie cos tylko moze nie rozmowe z mezem bo tyle ile ich odbylismy ze moznaby ksiazke napisac.

          Dwie minuty, a z bałaganu robi się tekst w miarę czytelny.
Pełna wersja