zycie wspomnieniami...

03.06.11, 16:04
jak sie nie dac? zyje wiecznie przeszloscia,tesknie za tym co bylo,nie daje mi to spokoju,wiecznie za czyms tesknie,cos wspominam,chce mi sie plakac,chcialabym cofnac czas...co sie ze mna dzieje?
mam 3 dzieci i ciagle mam przed oczami czas kiedy sie urodzily,byly malutkie,mam poczucie ze wszystko juz za mna,ze nic juz mnie nie czeka.zazdroszcze dziewczynom w ciazy,ze wszystko przed nimi.na mysl,ze juz nigdy nie poloza mi noworodka na piersi az mi smutno.Probuje cieszyc sie zyciem,wspanialymi dziecmi ale gdzies podswiadomie atakuja mnie wspomnienia...
moje dziecko konczy przedszkole i idzie do szkoly,na sama mysl chce mi sie plakac,ze to szybko tak minelo.Mieszkam za granica i oczywiscie strasznie tesknie za czasami,kiedy mieszkalismy w Polsce.

wystarczy czasem jakas mysl,zapach,muzyka i wspomnienia jakiegos etapu w zyciu powracaja i sprawiaja,ze trace humor...

ostatnio przylapuje sie na tym,ze teskne za czasem kiedy mialam tylko 1 dziecko a przed soba 2 ciaze,porody,ten piekny czas.coraz trudniej mi wytrzymac z tymi myslami i nie potrafie sobe poradzic. co sie ze mna dzieje??
    • konwalka Re: zycie wspomnieniami... 03.06.11, 19:33
      jak bym o sobie czytała...
      i też mieszkam za granicą, też tęsknię za krajem
      i w sumie dałoby sie taki stan ducha podpiąć pod "wygnanie", ale ja takie schizy miałam od zawsze, w Polsce też, więc to nie to...
      może taki typ?
      nigdy szczęśliwy?
      zawszejest jakaś mityczna przeszłość, za którą się tęskni
      ja zdaję sobie sprawę, że nie chodzi w tym wszytskim o to, że kiedyś było lepiej
      po prostu było i kiedyś i to mi wystarcza, żeby zawijać się w tęsknotę
      męczące

      pozdrawiam i rozumiem
      • mruwa9 Re: zycie wspomnieniami... 03.06.11, 19:44
        a ja nie rozumiem. Chyba po prostu jestescie bardzo szczesliwe , jesli takie bzdety stanowia problem-
        Ja tam nie teksnie za zadnym etapem z przeszlosci. Bylo fajnie, minelo, teraz jest inaczej i wcale nie gorzej.
        nie lubie sie cofac w rozwoju ani we wspomnieniach. Wole patrzec w przyszlosc.
        I tez mieszkam za granica i jest mi bardzo dobrze w zyciu, choc po lbie oberwalam od losu bardzo mocno. Jesli zatesknie za Polska, wsiadam w samolot i po dwoch godzinach jestem w kraju.
        • tjueen Re: zycie wspomnieniami... 04.06.11, 11:03
          mruwa9 napisała:

          > a ja nie rozumiem. Chyba po prostu jestescie bardzo szczesliwe , jesli takie bz
          > dety stanowia problem

          no wlasnie widze,ze nie rozumiesz. to chyba kwestia charakteru. zazdroszcze ludziom potrafiacym cieszyc sie chwila ;)

          a co do tesknoty ...nie oszukujmy sie ,nie jest tak,ze jak sie zateskni to wsiada w samolot..nie jest to takie proste,bo zawsze sa zobowiazania,praca,szkola,przedszkole.dzieci...ja mam godz lotu do kraju a jestem w P na swieta i wakacje. ale mi nie o sama tesknote za krajem chodzi.

          widze,ze sa na forum dziewczyny,ktore wiedza o czym pisze,dziekuje za zrozumienie
        • konwalka mruwa9 05.06.11, 16:37
          przestan się dąsać, że tueen napisała post o sobie, a nie o tobie

          ja ja ja ja i ja - specyfika forów
          • mruwa9 Re: mruwa9 05.06.11, 22:16
            Nie chodzi o "ja ja ja". Po prostu od doroslego czlowieka oczekuje myslenia zdroworozsadkowego i konstruktywnego, taki ckliwy sentymentalizm to IMHO przejaw infantylizmu.Malo dojrzale.
    • mama_myszkina Re: zycie wspomnieniami... 03.06.11, 19:51
      Ile masz lat?

      Bo z nicka wnioskuję, że 21, a to trochę mało, żeby się tak czuć.

      Niektóre odczucia są typowe dla faz życia, ale bez szczegółów trudno powiedzieć, czy to życiowy bilans czy może chandra a może poczatki depresji.
      • tjueen Re: zycie wspomnieniami... 03.06.11, 22:19
        nick jak nick,mam 36 lat

        nie wiem czy jest sens cokolwiek pisac,zawsze znajda sie takie osoby jak mozambique,zawsze sie zastanawam po co ktos taki wogole odpisuje...szkoda nawet komentowac
        • quba Re: zycie wspomnieniami... 04.06.11, 11:07
          A skąd wiesz, że już nigdy nie położą Ci noworodka na piersi?
          A może właśnie jesteś w ciąży?


          ********
          Wszyscy mamy jakieś swoje przywary i niekoniecznie to znaczy, że trzeba
          pielęgnować w sercu dawne urazy i odświeżać je bez końca.
        • mama_myszkina Re: zycie wspomnieniami... 04.06.11, 15:42
          Ok, to wiele zmienia :)

          Co do pewnych osób, to tak się składa, że na tym forum ejst sporo sfrustrowanych mamusiek i mężatek, które robią sobie dobrze wypisując różne rzeczy. Potem w domu sa spokojniejsze. Nie ma się czym martwić, to nie jest Twój problem.

          Ja myślę, że Ty wcale nie tęsknisz za dzieckiem tylko za tym, co noworodek dla Ciebie SYMBOLIZUJE. A symbolizuje sielankę, spokój, brak zmartwień i MŁODOŚĆ. Gołym okiem widać, że to, z czym się nie umiesz pogodzić to UPŁYW CZASU i kolejne dziecko niczego tu nie zmieni.

          To jest dość powszechne. Warto znalexć sobie hobby albo po prostu zacząc robić coś przyjemnego, inaczej możesz się nabawić dystymii (łagodna postać depresji). Jak wygląda Twoje życie poza dziećmi? Co robisz? Co daje Ci satysfakcję?
    • mozambique Re: zycie wspomnieniami... 03.06.11, 20:00
      zmajstruj se nastepne , a nawet dwa, w koncu co za problem ?

      odpieluszkowe zapalenie mózgu mocno zaawansowane ??
      • efi-efi Re: zycie wspomnieniami... 03.06.11, 22:30
        Za przeszłością tęsknimy kiedy teraźniejszość nie staje na wysokości zadania.
    • grudniowa29 Re: zycie wspomnieniami... 03.06.11, 22:32
      Rozumiem Cie...Ja tez juz mam swoja rodzine i dzieci..Ach te wspominki;-) I wlasnie czasem wspominam i analizuje jak potoczyloby sie moje zycie jakbym inaczej dokonała niektorych wyborow..Ostatnio bylam na koncercie ( tez mam ponad 30) z kolezankami w campusie studenckim i poczulam sie juz jak brzydko mowiac stara babcia.Pozazdroscilam, ze juz nie będe w takim klimacie studenckim, beztroskim..Nie mowiac juz o liceum....Wtedy wydawalo sie, ze ta nauka jest taka upierdliwa i ze fajnie ejst pracowac;-) i byc doroslym:-)A teraz chcialbym sie czasem cofnac do szkolnej lawki;-)Tak czas szybko leci....Przeraza mnie to najbardziej...jak mialam z 15 lat, ktos po 30-tce wydawal mi sie juz taki stary,dojrzaly;-)...A tu prosze...
    • kol.3 Re: zycie wspomnieniami... 04.06.11, 07:25
      Wychowałaś trójkę dzieci, jesteś w świetnym wieku dla kobiety. Może czas stworzyć sobie nowe dziedziny działania, nie tylko wychowywanie dzieci. Dzieci dorosną i pójdą z domu, a Ty zostaniesz z poczuciem pustki i opuszczenia. Dzieci są tylko etapem, życie powinnaś mieć pełne.
      • tjueen Re: zycie wspomnieniami... 04.06.11, 08:13
        nie sposob napisac wszystko jasno w jednym poscie...
        mam 3 malych dzieci (najmlodsze ma rok),wspanialego meza, znajduje czas dla siebie-na wychodzenie z domu co jakis czas sama, nauke jezyka itd
        nie w tym rzecz :(
        moze nie umiem tego wytlumaczyc


        • kol.3 Re: zycie wspomnieniami... 04.06.11, 18:52
          Ale nie pracujesz zawodowo?
        • tjueen Re: zycie wspomnieniami... 04.06.11, 19:04
          dziekuje serdecznie za zainteresowanie i zyczliwe rady
          otoz chodzi o to,ze ja jestem szczesliwa tu i teraz,potrafie cieszyc sie dziecmi,nie twierdze,ze kiedys byly fajniejsze,jak ktos zasugerowal. czerpie duzo radosci z byciem na codzien z dziecmi i potrafie to docenic,ze moge te pierwsze lata spedzic z nimi.
          nie pracuje zawodowo poniewaz zajmuje sie dziecmi,do pracy mam zamiar pojsc za ok 2 lata kiedy najmlodszy pojdzie do przedszkola. tak zdecydowalam. teraz mam czas na nauke jezyka,co sprawia mi duzo satysfakcji.

          jednak,przesladuja mnie mysli z przeszlosci,czasem atakuja znienacka,pojawiaja sie przed oczami takie zwyczajne obrazy sprzed lat sprawiajac,ze zaczyna mnie przerazac uplywajacy czas.

          moze to kryzys wieku sredniego? ;)
          • mruwa9 Re: zycie wspomnieniami... 04.06.11, 21:11
            tjueen napisała:
            >
            > moze to kryzys wieku sredniego? ;)

            Nie, raczej nadmiar wolnego czasu. Nie masz sie czym zajac, to wynajdujesz sobie sztuczne problemy, problemy, ktorych nie ma.
            Niektorzy tak maja.
            • tjueen Re: zycie wspomnieniami... 04.06.11, 21:21
              heh przy 3 dzieci nadmiar wolnego czasu? widze,ze rzeczywiscie kompletnie nie jestes w temacie
              coz,niektorzy tak maja,ze sie wypowiadaja nie majac pojecia o czym mowa ;)
              • mruwa9 Re: zycie wspomnieniami... 04.06.11, 21:39
                no bo chyba tak jest. Ja przy trojce dzieci i pracy zawodowej czesto nie mam czasu sie po doopie podrapac, a tym bardziej rozwijac jakies sentymentalne wspominki. Wazniejsze jest, co dzis zrobic na obiad, kto odwozi/odbiera dzieci, czy na jutro dzieci beda mialy czyste majtki, w miedzyczasie skoczyc na angielski, zakupy, poczytac ksiazke, wejsc do netu, umowic na spacer z przyjaciolka w wolnej chwili. Jakies tam babranie sie w przeszlosci? Toz to nic nie zmieni. Bylo, minelo i tyle. Czesto w rozmowach ze znajomymi pojawia sie watek: a ja bym tak chetnie wrocil(a) do czasow studenckich, to byl taki fajny, niefrasobliwy czas..
                Pomijajac to, ze moje studia nie byly ani fajne, ani luzne, to za zadne skarby nie chcialabym sie cofnac do czasow studenckich, tak, jak nie chcialabym sie cofnac do czasow szkolnych, przedszkolnych, po studiach, bezdzietnych.. Bywalo naprawde swietnie, ale ja bardzo nie lubie wchodzic drugi raz do tej samej rzeki. Milo bylo nianczyc niemowlaka przy piersi, ale ciesze sie, ze ten etap mam za soba. Ba, ja sie nie moge doczekac, kiedy moje dzieci wreszcie sie usamodzielnia i wyprowadza z domu. To dopiero bedzie cudowne :-)
                • tjueen Re: zycie wspomnieniami... 04.06.11, 21:58
                  a bo to jestes Ty,a ja jestem inna wiesz?
                  ja na przyklad,zeby myslec nie musze usiasc i siedziec nieruchomo.
                  nie wiem co ma do rzeczy myslenie a brak czasu???

                  nie wiem tez po co drazysz temat skoro na samym poczatku napisalas,ze mnie nie rozumiesz,piszesz ciagle,ze Ty nie wracasz myslami do przeszlosci,ze jestes szczesliwa teraz a wrecz czekasz az Ci dzieci wyfruna z gniazda, wiec to chyba nie ten watek,co?
                  pozdrawiam i zycze milego wieczoru
                • z.akwarium Re: zycie wspomnieniami... 04.06.11, 22:18
                  mruwa9 napisała:

                  > no bo chyba tak jest. Ja przy trojce dzieci i pracy zawodowej czesto nie mam cz
                  > asu sie po doopie podrapac, a tym bardziej rozwijac jakies sentymentalne wspom
                  > inki. Wazniejsze jest, co dzis zrobic na obiad, kto odwozi/odbiera dzieci, czy
                  > na jutro dzieci beda mialy czyste majtki, w miedzyczasie skoczyc na angielski,
                  > zakupy, poczytac ksiazke, wejsc do netu, umowic na spacer z przyjaciolka w wo
                  > lnej chwili.

                  ale masz czas,zeby jak zatesknisz za Pl wsiasc w samolot i poleciec do kraju? ;)
                  • mruwa9 Re: zycie wspomnieniami... 04.06.11, 22:45
                    nie, mam mozliwosc. Ale Ale nei mampotrzeby, bo nei choruje na sentymentalizm i tesknote za ojczyzna. Moge mieszkac gdziekolwiek, tam, gdzie jest moja najblizsza rodzina (maz, dzieci) , praca i dom. Kraj, adres i jezyk, jakiego sie na codzien uzywa,nie maja znaczenia.
                    No i trzeba byc masochista , zeby tesknic za Polska- bo za czym tu tesknic? Za chamstwem, bezrobociem, pogarda dla wyksztalcenia, za debilami na drogach, wszechwladza urzedasow, niekompetentnymi nauczycielami w szkolach, chamstwem w polityce, brudem, zerowa swiadomoscia ekologiczna, zerowym poczuciem odpowiedzialnosci za wlasnosc publiczna, niska etyka pracy oraz powszechna nieuczciwoscia (nie wstyd jest oszukiwac, okradac, wstyd byc tylko na tym zlapanym, ale wstyd, ze sie bylo tak nieudolnym w ukrywaniu wlasnej nieuczciwosci, a nie wstyd z tego powodu, ze sie zrobilo cos nieuczciwego). Przyklady mozna mnozyc.
                    • kropeczka455 Re: zycie wspomnieniami... 05.06.11, 07:26
                      mruwa9 napisała:
                      > No i trzeba byc masochista , zeby tesknic za Polska- bo za czym tu tesknic? Za
                      > chamstwem,


                      Przeczysz sam sobie!!!
                      Dlaczego piszesz na polskim forum?
                    • tully.makker Re: zycie wspomnieniami... 05.06.11, 10:26
                      > No i trzeba byc masochista , zeby tesknic za Polska- bo za czym tu tesknic? Za
                      > chamstwem, bezrobociem, pogarda dla wyksztalcenia, za debilami na drogach, wsze
                      > chwladza urzedasow, niekompetentnymi nauczycielami w szkolach, chamstwem w poli
                      > tyce, brudem, zerowa swiadomoscia ekologiczna, zerowym poczuciem odpowiedzialno
                      > sci za wlasnosc publiczna, niska etyka pracy oraz powszechna nieuczciwoscia (ni
                      > e wstyd jest oszukiwac, okradac, wstyd byc tylko na tym zlapanym, ale wstyd, ze
                      > sie bylo tak nieudolnym w ukrywaniu wlasnej nieuczciwosci, a nie wstyd z tego
                      > powodu, ze sie zrobilo cos nieuczciwego).


                      Na szczescie teraz. gdy ty ito bie podobni wyjechali, mozna miec nadzieje na rychla poprawe. Zwlaszcza w temacie chamstwa.
                      • mruwa9 Re: zycie wspomnieniami... 05.06.11, 11:16
                        dokladnie odwrotnie. Wyjechali ci, ktorzy nie potrafia zaakceptowac tego, jak sie zyje w Polsce. Tego, ze nie mozna zostawic w spokoju nowo zainstalowanej windy, lawki, hustawki, wiaty przystanku autobusowego, trzeba spalic, zamalowac farba w sprayu, wybic szyby, polamac. A ze prawo nie jest ani rychliwe, ani sprawiedliwe, zaslaniajac sie formula czynu o znikomej szkodliwosci spolecznej (sic!). Ze glupie zalatwienie meldunku czy rejestracja samochodu wymaga calego dnia odbijania sie od drzwi poszczegolnych pokoi urzedu. Ze ZUS komputeryzuje sie od chyba dwudziestu lat za ciezkie pieniadze podatnikow, ze obrasta w marmury, a gdy przyjdzie czas np. zalatwiania formalnosci zwiazanych z osiagnieciem wieku emerytalnego, to i tak samemu trzeba wszysko udowadniac, a ZUS potrafi w swoich dokumentach zgubic dowolna liczbe lat pracy, a konsekwencje finansowe ponosi wylacznie petent. Ze ZUS reka w reke z Urzedem Skarbowym, w swietle prawa potrafi doprowadzic uczciwe firmy do bankructwa i zaden urzednik z tego powodu nie poniesie konsekwencji.
                        Naprawde uwazasz, ze w takim kraju da sie normalnie zyc i mieszkac? I ze za tym mozna tesknic?
                        • tully.makker Re: zycie wspomnieniami... 05.06.11, 12:13
                          Pracuje w miedzynarodowym zespole od lat - od UK do Azerbeijanu i od Finlandii do Izraela i wiem doskonale, ze problemy polskie niewiele sie roznia od tyvch w innych krajach. Niezaleznie od pokutujacych na ich temat stereotypow. A samochod rejestrowalismy niedawno, zajelo to 20 minut wlacznie z oczekiwaniem na podejscie do okienka.
                          • mama_myszkina Re: zycie wspomnieniami... 05.06.11, 14:27
                            No widzisz, ja też pracuje za granicą od wielu lat i widzę wieeelką różnicę między Zachodem a Polską.
                        • kropeczka455 Re: zycie wspomnieniami... 05.06.11, 14:56
                          mruwa9 napisała:
                          > Wyjechali ci, ktorzy nie potrafia zaakceptowac tego, jak sie zyje w Polsce.
                          > Naprawde uwazasz, ze w takim kraju da sie normalnie zyc i mieszkac?
                          > I ze za tym mozna tesknic?

                          Znam wiele osób co było nieudacznikami w kraju i dlatego wyjechali. Teraz plują jak Ty na Polskę. A cóż ty tak robisz?? Mieszkasz, chowasz tylko dzieci a Twoj facet pracuje na Ciebie (wiekszość Polaków pracuje w jakiejś knajpie na zmywaku). Gdyby był zaradny zarabiałby dobrze w Polsce.
                          Nie odpowiedziałaś na pytanie czemu skoro w Polsce zostało samo chamstwo piszesz na polskich forum???

                        • tjueen Re: zycie wspomnieniami... 05.06.11, 17:32
                          mruwa9 napisała:

                          > dokladnie odwrotnie. Wyjechali ci, ktorzy nie potrafia zaakceptowac tego, jak
                          > sie zyje w Polsce. Tego, ze nie mozna zostawic w spokoju nowo zainstalowanej wi
                          > ndy, lawki, hustawki, wiaty przystanku autobusowego, trzeba spalic, zamalowac f
                          > arba w sprayu, wybic szyby, polamac. A ze prawo nie jest ani rychliwe, ani spr
                          > awiedliwe, zaslaniajac sie formula czynu o znikomej szkodliwosci spolecznej (s
                          > ic!). Ze glupie zalatwienie meldunku czy rejestracja samochodu wymaga calego d
                          > nia odbijania sie od drzwi poszczegolnych pokoi urzedu. Ze ZUS komputeryzuje si
                          > e od chyba dwudziestu lat za ciezkie pieniadze podatnikow, ze obrasta w marmury
                          > , a gdy przyjdzie czas np. zalatwiania formalnosci zwiazanych z osiagnieciem wi
                          > eku emerytalnego, to i tak samemu trzeba wszysko udowadniac, a ZUS potrafi w sw
                          > oich dokumentach zgubic dowolna liczbe lat pracy, a konsekwencje finansowe pono
                          > si wylacznie petent. Ze ZUS reka w reke z Urzedem Skarbowym, w swietle prawa po
                          > trafi doprowadzic uczciwe firmy do bankructwa i zaden urzednik z tego powodu ni
                          > e poniesie konsekwencji.
                          > Naprawde uwazasz, ze w takim kraju da sie normalnie zyc i mieszkac? I ze za tym
                          > mozna tesknic?



                          mozna tez dostrzec zupelnie inne strony niz te o ktorych piszesz.ja tesnie zupelnie za czym innym w Polsce
    • jaguarka1 Re: zycie wspomnieniami... 04.06.11, 08:17
      Ja też tęsknię za tym co bylo...
      wtedy miałam dobra prace, nie byłam zmeczona, nie mialam długów, byłam mlodsza
      a teraz mam mase długów, nie mam pracy, jestem starsza, nic mnie nie cieszy. Przeprowadziłam sie do nowej miejscowości i nie mam tu znajomych. Jednym słowem jest mi ciężko i ciągle wspominam to co bylo dobre kiedyś.
      Pozdrawiam!
      • marzeka1 Re: zycie wspomnieniami... 04.06.11, 11:39
        Zgadzam się z wypowiedzią klo.3- dzieci to tylko jeden z aspektów naszego bycia/życia, a bycie matką to tylko jedna z ról. Co prawda, mnie tam cieszy, że dzieci nie są już małe, ich samodzielność oznacza więcej czasu dla siebie i dla męża. I jeśli czegoś nie znoszę, to ciągłego odwoływania się do przeszłości- dlatego kompletnie mnie nie ruszała np. nasza klasa.
        Może wynika to także z tego, że po prostu lubimy z mężem swoje życie po 40.
        • tjueen Re: zycie wspomnieniami... 04.06.11, 11:46
          hm..no super
          ale jak to sie ma do mojego pytania w poscie? liczylam na podpowiedzi osob,ktore mnie rozumieja i moga cos napisac w temacie.

          odpowiedzi typu:ja tam nie tesknie za przeszloscia-nic nie wnosza i nie pomagaja mi.z calym szacunkiem :)
          • marzeka1 Re: zycie wspomnieniami... 04.06.11, 12:59
            To spyta inaczej: CO konstruktywnego wnosi w twoje życie ciągłe życie wspomnieniami, tym, jak dzieci były małe, jak byłaś w ciąży???? Żyje się TERAZ I TU, przeszłość jest przeszłością, przyszłość- jest na tyle niewiadomą, że ważne jest czerpanie z codzienności.Bo inaczej życie może nam przepłynąć między palcami.
          • marianka_marianka Re: zycie wspomnieniami... 04.06.11, 14:02
            Nie przejmuj się komentarzami osób o wrażliwości krasnala ogrodowego.
            Jesteś osobą wyjątkowo wrażliwą, potrafisz pięlęgnować w pamięci piękne chwile, wspaniałe wspomnienia, co w tym złego?
            Ja też czasem z rozrzewnieniem wspominam okres niemowlęctwa moich dzieci, być może dlatego że wiązały się tym okresem ogromne emocje. Niesamowity był moment narodzin, kiedy wzięłam dziecko w ramiona, miałam wrażenie że teraz mogę góry przenosić:-)
            Może wówczas czułaś się tak wyjątkowo ważna dla swoich dzieci, tak niezbędna, niezastąpiona, że teraz kiedy dzieci są samodzielne tęsknisz za tym uczuciem.
            Najważniejsze, to uświadomić sobie że było nam dane cieszyć się takimi chwilami, przeżyciami i pamiętać o nich. Dzieci nawet dorosłe chętnie posłuchają opowieści mamy, jakimi były cudownymi niemowlętami niż że np wiecznie wrzeszczały i miałaś ich dosyć;-)
            Mamy są różne niektóre dzieciństwo żegnają z ulgą, niektóre z żalem. A życie płynie dalej. Nic na to nie poradzimy, musimy starać się cieszyć chwilą, bo tylko to nam właściwie pozostało w tym zagonionym i nerwowym świecie.
            • kooreczka Re: zycie wspomnieniami... 04.06.11, 14:10
              Co w tym złego? Pielęgnowanie w sobie nie pięknych wspomnień, ale wiecznego doła. To co było nie wróci, fajnie jest powspominać, ale w sytuacji gdy byle co doprowadza człowieka do łez i nie potrafi się wziąć w garść radziłabym poszukać sobie pomocy. Na razie autorka wątku poważnie zatruwa sobie teraźniejszość.
              • verdana Re: zycie wspomnieniami... 04.06.11, 16:15
                Osoba wrażliwa, ktora z utęsknieniem wspomina, jakie dzieci byly - porównując je z dziecmi które są na niekorzyść tych ostatnich, jest raczej pozbawiona wrazliwosci. Nie czerpie radości z rowoju dzieci, tylko stale martwi się tym, ze dawniej byly mlodsze, lepsze, radosniejsze. Odbiera sobie radość z ich rozwoju, a dzieciom radość z tego,z e sa akceptowane takie jakie są - więc coraz bardziej dojrzałe.
                Dla mnie zycie wspomnieniami, przy czym cala radość wiąże sie z nimi, a codzienność okazuje się tylko gorsza wersją przeszłości, to objaw jakis głębszych zaburzeń. Mysle, ze cos bardzo niedobrego dzieje się dziś, coś, czego nie chcesz nawet nazwać na głos, dlatego starasz się uciec we wspomnienia.
                • tjueen Re: zycie wspomnieniami... 04.06.11, 19:15
                  verdana napisała:

                  > Osoba wrażliwa, ktora z utęsknieniem wspomina, jakie dzieci byly - porównując j
                  > e z dziecmi które są na niekorzyść tych ostatnich, jest raczej pozbawiona wrazl
                  > iwosci. Nie czerpie radości z rowoju dzieci, tylko stale martwi się tym, ze daw
                  > niej byly mlodsze, lepsze, radosniejsze. Odbiera sobie radość z ich rozwoju, a
                  > dzieciom radość z tego,z e sa akceptowane takie jakie są - więc coraz bardziej
                  > dojrzałe.

                  nie verdana, nie zgadza sie to w moim przypadku
                  dzieci mam wspaniale, potrafie sie nimi cieszyc,dzieci wychowujemy z mezem w rodzinnej,pelnej szacunku wzajemnego atmosferze, okazujemy dzieciom ogrom milosci,akceptacji,motywacji, slowem tu nie mam nic sobie do zarzucenia.
                  • verdana Re: zycie wspomnieniami... 05.06.11, 09:56
                    A to, ze jesteś przygnębiona, bo kiedys było lepiej? Że zyjesz przeszlością? Że nie potrafisz sie cieszyć, ty, co masz, tylko rozpaczasz, ze nie ejst już tak jak bylo? Matki, ktore nie mają nic sobie do zarzucenia to najgroźniejszy typ matek.
                    • noname2002 Re: zycie wspomnieniami... 05.06.11, 15:42
                      Mnie to też się wydaje jakieś chorobliwe. No chyba, że założycielka wątku miałaby 90 lat, to byłoby zrozumiałe.
                    • tjueen Re: zycie wspomnieniami... 05.06.11, 16:22
                      nie twierdze,ze kiedys bylo lepiej.stwierdzam natomiast,ze nie masz zielonego pojecia o czym pisze wiec nie wiem po co sie wypowiadasz skoro nie rozumiesz problemu.
                • konwalka Re: zycie wspomnieniami... 05.06.11, 16:47
                  > Osoba wrażliwa, ktora z utęsknieniem wspomina, jakie dzieci byly - porównując j
                  > e z dziecmi które są na niekorzyść tych ostatnich, jest raczej pozbawiona wrazl
                  > iwosci. Nie czerpie radości z rowoju dzieci, tylko stale martwi się tym, ze daw
                  > niej byly mlodsze, lepsze, radosniejsze. Odbiera sobie radość z ich rozwoju, a
                  > dzieciom radość z tego,z e sa akceptowane takie jakie są - więc coraz bardziej
                  > dojrzałe.



                  bzdura i kompletne niezrozumienie tematu
                  identyfikuję się jakoś z założycielka, bo chyba wiem, co mówi
                  zwłascza to zdanie :" może nie umiem tego wytłumaczyć"
                  NIKT nie neguje wspaniałości rozwoju dzieci, a już na pewno nie tego, że dorastają
                  nostalgia i zal za upływającym czasem nie jest negacją tego co dzisiaj, tylko taplaniem się w sentymentach, takim mgławym czymś
                  miałam takie stany grubo przed pojawienien się dzieci- odkąd pamętam, jako szczeniak kilkuletni, gdy miałam co pmiętać- tęskniłam
                  gdy byłam tycia, tęskniłam za czasami, które często wspominała babcia
                  opowiadała o swoim miasteczku i znajomych, rodzinie, a ja strasznie chciałam na chwilę się tam znaleźć
                  i czasami sciska mnie tęsknota za tym, co odeszło
                  za moim dwadzieścia kilka, gdy obściskujący pannę czternarnastolatek (teraz) jeździłw spacerówce

                  i różnie mnie "łapie"- raz za młodością mojej babci, raz za tym, gdy miałam 5 lat i szłam w upalny dzień na odkryty basen Pogoni, innym razem za klimatem wykłądu z literatury staropolskiej, późnym wieczorem
                  i za starym profesorem, który latał po całym świecie z e swoimi teoriami"Pozytywizmu nie było i nie ma- to po prostu Romantyzm inaczej nazwany"
                  ostatnio niemal łza mi się zawinęła, bo przypomniałam sobie kuzynke, jak była aniołem w jasełkach, a potem wszyscy spotkaliśmy sie na ubawie sylwestrowym w domu babci
                  jesli to objaw głębszych probleów z psychika to cóż... jestem powalona

                  tueen, przepraszam, jesli podpięłam się pod wątek nie rozumiejąc tematu- tak tylko mi się skojarzyło:)
                  • tjueen konwalka... 05.06.11, 17:21
                    to jest wlasnie to
                    dziekuje Ci :)

                    nic wiecej nie bede pisac,bo dziewczyny ktore mysla podobnie jak ja wiedza o czym pisze.te,ktore stawiaja diagnoze na podstawie jednego posta myslac,ze sa lepsze,bo zyja terazniejszoscia a odcinaja sie od przeszlosci-chyba nie zrozumieja mnie,trudno

                    w kazdym razie dziekuje za zrozumienie,pare slow ktore padly tutaj,podnioslo mnie na duchu:)
                    a tekst o krasnalu ogrodowym jest po prostu super,dzieki :D
                    • noname2002 Re: konwalka... 05.06.11, 19:09
                      Skoro jesteś taka szczęśliwa tu i teraz a nieustanne wracanie do przeszłości jest takie wspaniałe, to po co właściwie tutaj piszesz?
    • kara_mia mam marzenie! 06.06.11, 09:21
      potrafie sie nimi cieszyc,dzieci wychowujemy z mezem w rodzinnej,pelnej szacunku wzajemnego atmosferze, okazujemy dzieciom ogrom milosci,akceptacji,motywacji, slowem tu nie mam nic sobie do zarzucenia.

      jak ja bym chciała pogadać za 15 lat z dziećmi forumowiczki i pokazać im ten post.
      Tak po prostu z ciekawości.

      Wychowanie dziecka własnego nauczyło mnie, że moje zdanie o tym co ja daje dziecku jest zupełnie nieistotne, istotne jest co dziecko dostaje i jakie są tego odległe efekty. Np moja mam twierdzi, że zawsze traktowała mnie z szacunkiem i był do mnie uczciwa i uczyła samych dobrych rzeczy...
      no cóż, moje wspomnienia są nieco inne.


      • tjueen Re: mam marzenie! 06.06.11, 10:06
        no wiesz,nic dziwnego,ze kazdy patrzy po sobie,nie moja wina,ze masz takie a nie inne wspomnienia z dziecinstwa.ja mam zupelnie inne. i to co dostalam od mamy,ktora jest moja przyjaciolka do dzis-przekazuje swoim dzieciom

        Wychowanie dziecka własnego nauczyło mnie, że moje zdanie o tym co ja daje dzie
        > cku jest zupełnie nieistotne, istotne jest co dziecko dostaje
        i jakie są tego o
        > dległe efekty

        przeczytaj jeszcze raz co napisalas :)

        najsmieszniejsze w forach jest to,ze niektorzy czytajac problem zaczynaja gleboko psychoanalize autora postu,wytykajac mu jakies wymyslone bledy nie znajac ani jego,ani jego rodziny,przeszlosci ...nic.nie wiedzac doslownie nic o nim.i nagle znajduje sie mnostwo ekspertow :)

        ps.jesli masz takie przyziemne marzenie-nic nie stoi na przeszkodzie zeby sie ze mna skontaktowac za 15 lat.najchetniej zaprosilabym juz dzis Ciebie na kawe i ciacho,zebys poznala i mne i moje dzieci a w szczegolnosci moja szczesliwa,radosna i pogodna 6-cio latke :)
        • marzeka1 Re: mam marzenie! 06.06.11, 10:17
          Skoro jest tak cudnie, to o co chodzi? Jesteś idealną matką, która wychowuje szczęśliwe i radosne dzieci- to skąd nagle problem?Bo gdy ktoś na forum napisał ci, że nie jest w porządku wobec teraźniejszości żyć ciągle przeszłością i z tego powodu mieć doły, strasznie się obruszyłaś. Bo czym innym jest wspominanie od czasu do czasu, a czym innym ciągłe tęsknota za przeszłością, która chociażbyśmy nie wiem co, jest tylko przeszłością i nie wróci.
          • tjueen Re: mam marzenie! 06.06.11, 10:29
            no bo nie wiem co tu jeszcze w zasadzie dodac zeby zrozumialy mnie osoby,ktore kompletnie nie rozumieja problemu.jak napisalam wyzej-dostalam kilka fajnych slow wsparcia,ktore sprawily,ze jest mi lepiej,poprostu majac swiadomosc,ze sa osoby ktore rozumieja mnie

            tak,na codzien-mam wszystko co potrzeba do szczescia,zdrowe swietne dzieci,fajnego meza a wspomnienia to inna bajka,wracanie do przeszlosci,zycie tym co bylo dzieje sie gdzies w miedzyczasie,w mojej glowie i nie przenosze tego na moja rodzine.probuje sama sobie z tym poradzic,

            ale mam wrazenie,ze im wiecej pisze tym gorzej dla mnie samej hehe

            tak wiec koncze temat,dziekuje wszystkim raz jeszcze,bo wracam z checia do postow dziewczyn ktore napisaly fajne optymistyczne slowa :)

        • menodo Re: mam marzenie! 06.06.11, 10:30
          > ps.jesli masz takie przyziemne marzenie-nic nie stoi na przeszkodzie zeby sie z
          > e mna skontaktowac za 15 lat.najchetniej zaprosilabym juz dzis Ciebie na kawe i
          > ciacho,zebys poznala i mne i moje dzieci a w szczegolnosci moja szczesliwa,rad
          > osna i pogodna 6-cio latke :)

          Szesciolatki bywaja szczesliwe i pogodne, zwlaszcza gdy sa dziewczynkami:D
          Ich nastroj i stosunek do matek zmienia sie jednak w okresie nastoletnim.
          Zwlaszcza, gdy matki nadal domagaja sie tej szczesliwosci i pogody ducha...
        • kara_mia Re: mam marzenie! 06.06.11, 10:41
          Dziękuje za zaproszenie na kawę, to miłe. :)
          jednakże bardzo chętnie poczekam 15 lat i wprosiłabym się na kawę do twojej 21 letniej córki i pogadałabym o tym wątku.
          Jej zdanie za lat 15 będzie o wiele bardziej interesujące.


          Tak przy okazji:
          1/2 forów zajęta jest przez cudowne mamy, które dają wszystko co najlepsze swoim dzieciom i w ogóle poświęcają cały czas i wszystko i cud i miód
          a druga 1/2 zajęta jest przez 18-25 letnie córki toksycznych matek , które starają się wbić do głowy sowim mamusiom, że ona nie maja racji i , że krzywdzą swoje córki i są nie reformowalne i zmarnowały im całą młodość.

          tak statystyka...
          • dobraprognozapogodynalato Re: mam marzenie! 06.06.11, 11:17
            nie no,dziewczyny nie zapedzajcie sie.zbaczacie z tematu
            dziewczyna napisala na argumenty verdany,ze w tej kwestii nie ma sobie nic do zarzucenia,(o tym co ewentualnie ma sobie do zarzucenia nie pisala bo z pewnoscia nie o tym watek) a juz zostala posadzona,ze mysli osobie ze jest idealna matka :) i zaraz posypaly sie posty probujace udownodnic jej,ze jest beznadziejna matka krzywdzaca swoje dzieci co zapewne zostawi slad na ich psychice za 15 lat...:)
            a tym czasem pisze,ze zyje sobie normalnie,w fajnej rodzinie i problemem jej sa przesladujace ja mysli o tym co minelo i bylo kiedys,tak? pyta wyraznie jak sobie z tym poradzic i w waszych odpowiedziach nie uzyskuje odpowiedzi a zamiast tego zostaje sprowadzona do parteru,no kurde...jesli ktos nie ma pojecia o czym pisze autorka watku to po co probuje cokolwiek pisac nie na temat?

            moja przyjaciolka tez zyje przeszloscia,rozpamietuje,wraca myslami,oglada zdjecia a na co dzien jest wesola kobieta,matka pogodnego 10 cio latka :) czesto w rozmowie ze mna wraca myslami do jakis wydrzen sprzed lat. ale czy to jest jakis problem,nie sadze ze az taki...

            tak jak ktos napisal wyzej:sa matki pragnace jakgdyby zatrzymac czas a sa takie ktore czekaja az dzieci dorosna i sie usamodzielnia.byc moze tym drugim zyje sie latwiej ale coz...ludzie sa rozni,nie mozna jednoznacznie napisac ktore z tych matek sa lepsze...


            moja rada:starac sie znajdywac jakies dobre strony nawet drobne radosci codzien,traktowac to co bylo jako dar jaki nam zostal dany i nie przejmowac sie wszystkowiedzacymi forumkami :)
            • cahir4 Re: mam marzenie! 06.06.11, 12:58
              > moja przyjaciolka tez zyje przeszloscia,rozpamietuje,wraca myslami,oglada zdjec
              > ia a na co dzien jest wesola kobieta

              No ale problem autorki wątku polega na tym, że ona nie.
              >wystarczy czasem jakas mysl,zapach,muzyka i wspomnienia jakiegos etapu w zyciu >powracaja i sprawiaja,ze trace humor...
              pisze dosłownie, że "trudno jej z tym wytrzymać".

              Potem poczuła się zaatakowana, chyba najbardziej przez Verdanę i zaczęła zaprzeczać temu, co napisała w pierwszym poście.
              >dzieci mam wspaniale, potrafie sie nimi cieszyc, - to w odpowiedzi na post Verdany.

              W inicjującym wątek było:
              >Probuje cieszyc sie zyciem,wspanialymi dziecmi ale

              Widać różnicę? Przecież jakby problemu nie było, to by, jak ktoś słusznie zauważył, ten wątek nie powstał. Tylko, że teraz autorka okopała się na pozycjach, nikt jej nie rozumie (poza tymi, którzy jej przyklaskują), ona jest wspaniała, żecie jest wspaniałe, dzieci itd.

              Osobiście zresztą się z Verdaną nie zgadzam. Możliwe, że wcale nie chodzi o to, że teraźniejszość jest gorsza od przeszłości. Teraźniejszość jest na słabszej pozycji, bo JEST. A przeszłości NIE MA i NIE BĘDZIE. I chyba to poczucie nieuchronnej straty tak autorkę wątku przygnębia. Że "te czasy już sie nie wrócą..." Ja też tak czasem tęsknię za nastrojem szkoły średniej, studiów, ciążą, ludźmi, których nie spotkam, bo nie są już tymi samymi ludźmi itd. itp. Tyle, że nie psuje mi to humoru. Popadam w nastrój ciepło-sentymentalno-melancholijny, ale nie chce mi się płakać.

              Moja rada dla autorki (o ile nie poczuła się zaatakowana moim postem i chciałaby się nad nią zastanowić), brzmiałaby tak:

              Przeczytaj zdanie ze swojego pierszego wątku:
              >mam poczucie ze wszystko juz za mna,ze nic juz mnie nie czeka.zazdroszcze dziewczynom w ciazy,ze wszystko przed nimi
              i pomyśl, co kryje się pod słowami wszystko i nic. Masz trójkę własnych biologicznych dzieci - nic Cię nie ominęło - doświadczyłaś tego: ciązy, noworodka na brzuchu itd., nawet nie jeden raz. Teraz czas na przeżywanie czegoś nowego. To będzie inne, ale równie fascynujące. Teraz twoje dzieci będa się uczyły składac literki, odkrywać swoje ulubione lektury, produkować przecudne laurki na dzień matki i twierdzić, że jesteś najlepszą mamą na świecie, bo... (i tu padnie powód, którego najmniej byś się spodziewała). Potem odkryją jak fascynujący jest teatr/matematyka/domowy wyrób wulkanów albo coś zupelnie, ale to zupełnie innego. Cała masa cudownych rzeczy, których byłabyś pozbawiona, które byś straciła, gdyby dzieci nigdy nie miały więcej niż 1 rok. A tylko o doświadczeniach zwiazanych z macierzyństwem tu pisałam, jest jeszcze cała reszta świata, do której nie da się odnieść w żaden sposób określenia, że "nic mnie już nie czeka". Jakby co, Mount Everest wciąż stoi. Ja tam jestem za leniwa, ale jeśli tylko masz ochotę - to się wdrapuj ;).
              • tjueen cahir4 06.06.11, 13:05
                powiem jedno:
                dzieki :)
                • cahir4 Re: cahir4 06.06.11, 13:22
                  :)
              • dobraprognozapogodynalato Re: mam marzenie! 06.06.11, 13:24
                ale to tak trudno zrozumiec: ma wspaniale dzieci,wszystko to co na pozor wydaje sie potrzebne do szczecie,jest tego swiadoma ale nie potrafi sie do konca tym cieszyc bo mysli o przeszlosci zatruwaja jej zycie?

                dla mnie nie ma w tym nic dziwnego
                czy osoba miewajaca zle humory czy nawet stany depresyjne musi zaraz siedziec w szlafroku,z nieumytymi wlosami,placzac calymi dniami i zaniedbujac rodzine?czasem wsrod tryskajacych humorem ludzmi sa tacy,ktorzy tocza w sobie jakas walke,borykaja sie z problemami i placza w samotnosci...a na pozor jest super

                dziewczyna ma swiadomosc,ze nie powinna sie zadreczac wspomnieniami bo na pozor ma wszystko co powinna miec zeby sie czuc szczesliwa.ale nie potrafo sobie poradzic z natretnym myslami,czyz nie?
              • sebalda Re: Nieubłagany upływ czasu 06.06.11, 13:46
                Uprzedzam, że nie czytałam calego wątku, może strzelę kulą w płot, ale ja odbieram problem głównie jako związany z upływem czasu, ktory dla niektórych kobiet jest wyjątkowo przykry. Ja tak mialam po 30 urodzinach, wydawało mi się wtedy, że wszystko, co najlepsze, już się w moim życiu zdarzyło, że teraz to już tylko szarość życia, codzienność i starzenie się.
                I stało się tak dziwnie, paradoksalnie, że po 40 urodzinach mi przeszło. Znaczy nie mówię, że dokładnie po 40, ale w tych okolicach. Odnalazłam się w pracy, spotkalam ciekawych ludzi, nadal spotykam, mam plany na przyszłość, nawet na tę odleglejszą, mam różne zainteresowania, sądzę, że nigdy nie będę się nudzić. A co do dzieci, to były i są one dla mnie nieustającym źródłem radości. Uważam, że absolutnie wszystkie ich etapy rozwojowe są fascynujące, dziś mam w domu parę świetnych przyjaciół, takich do ciekawych dyskusji (wciąż mnie zaskakują swoją rozwagą i przenikliwością, ktorej mi samej czasami brakuje), do wspólnych zachwytów nad książką, filmem, muzyką. Wcześniej cieszyły mnie ich wszystkie osiągnięcia, radość z wygrywanych konkursów, milion większych i mniejszych powodów do dumy i radości. Ich pierwsze miłości, fascynacje i nawet skurcze w żołądku, gdy szły na poważny egzamin. Indywidualizm i upór Młodego, ciekawa, trochę nietypowa miłość mojej mądrej i ślicznej studentki. Mogłabym tak o tym wszystkim pisać baaaaardzo długo. Nie oglądam się na przeszłość, bo teraźniejszość ciągle mnie zachwyca (ta związana z dziećmi), a i w przyszłość patrzę z wielką nadzieją, bo córka deklaruje i mam nadzieję, że dotrzyma i nic nie stanie na przeszkodzie temu, żeby za jakiś czas obdarzyła mnie wnukami, potem małe od Młodego. Tak, życie nie jest takie złe, trzeba tylko o tym pamiętać. A Twoje w szczególności wygląda na fajne, jak opisujesz swoje dzieci, podejście do nich i szacunek w domu. Poczytałabyś wnikliwiej to forum tylko, a zobaczyłabyś, jaką jesteś szczęściarą:)
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: zycie wspomnieniami... 08.06.11, 22:49
      Również wydaje mi się, że Pani melancholijne nastroje spowodowane są odczuwaniem upływu czasu.
      Ale odczuwaniem specyficznie kobiecym i wokół spraw specyficznie kobiecych. Życie kobiety jest ściśle połączone z zegarem biologicznym. Zegar biologiczny działa nie tylko wobec bezdzietnych kobiet. To im się to często przypomina jego tykanie.
      Tymczasem całe życie kobiety zdeterminowane jest funkcją zegara biologicznego. Coś cały czas zaczyna się i kończy. Od pierwszej miesiączki do menopauzy zegar biologiczny wpływa na rytm życia kobiety. Również okres 9 miesięcy ciąży sprawia, że kobiety są w szczególny sposób świadome upływu czasu. Czas ciąży zmienia ciało kobiety w zamykającym cyklu.
      Może Pani wśród innych kobiet jest na to działanie wrażliwsza. Dlatego nie warto się tym martwić, raczej przyjąć z dobrodziejstwem inwentarza, a jeśli wspomnienia są miłe to się w nie zanurzyć, albo opowiadać o nich dzieciom. One to bardzo lubią,. Jest to dla nich dobre, stabilizujące doświadczenie tożsamościowe. Agnieszka Iwaszkiewicz
Inne wątki na temat:
Pełna wersja