Kłótnie, krzyk - przy dziecku

03.06.11, 23:35
Witam, proszę poradźcie w pewniej sprawie. Jesteśmy z męzem rodzicami 2 latka. Nasze relacje popsuły się po jego narodzinach, jest wiecej kłótni, sporów w tym o obowiązki czy wolny czas-jak to pewnie nie tylko u nas bywa-ja mam na głowie mnóstwo obowiązków, mąż wg mnie malutko, wg siebie tez duzo.. Na tym tle przede wszystkim wybuchają kłótnie-niestety odbywają się one przy synu mimo obietnic ze tak nie będziemy robic-to nie jestesmy w stanie emocji powstrzymać. Jestem na siebie zła o to.
Do tego ja gdy sie zdenerwuje krzyczę a wtedy mąż zamiast skupic się na sprawie, skupia się na tym ze krzyczę czym jeszcze bardziej się nakręcam. Czesto włąsnie przy dziecku. Potem słucham ze złe zachowanie syna jest przeze mnie, ze bierze ze mnie przykład, ze tylko krzyczę itd i tak cała litania-jaka jestem zła i jak źle wpływam na małego. I temat z kłótni jest nierozwiazany, bo wszystko się kończy w ramach akcji jaka ja jestem zła a tatuś dobry bo nie krzyczy.
Jestem na siebie naprawdę zła o ten brak kontroli, ale to jest silniejsze. Nie wiem jak to zmienić-jestem wybuchowa, nerwowa-dochodzi zmęczenie, duzo obowiązków, brak czasu dla siebie podczas gdy mąż ma czas na hobby, na kolegów.
Problem narasta, mały obserwuje, ja coraz wiecej krzyczę. Jak to zmienić, jak to odwrócić. Rozmowa z mezem (na spokojnie) i tak skutkuje tym, ze skupia sie na mnie i ciagle coś do mnie ma-nie chce mi sie aż gadac bo wtedy słucham tylko o sobie w kontekście jaka jestem niedobra, zła, kłótliwa, krzykliwa, marudna itd.. W sumie jak tak pomysle to on nie docenia nic co robię, nigdy nie chwali, nasze zycie się rozlazło bardzo niestety. Poradzicie coś?
    • bellaana Re: Kłótnie, krzyk - przy dziecku 04.06.11, 07:49
      To nie Ty masz się zmienić. Twój krzyk jest wyrazem pewnych emocji. Wyrażasz je w taki a nie inny sposób. Musisz zrozumieć co powoduje,że tracisz nad sobą kontrolę. Czy są to konkretne sytuacje, czy wyraz ogólnej frustracji? Myślę, że dopóki nie rozwiążecie problemów małżeńskich będziesz reagowała w ten sposób. Czy jest między wami jeszcze uczucie i szansa na normalny związek? czy możesz poprosić go o pomoc? Powiedzieć wprost, że sobie nie radzisz i chcesz by bardziej się zaangażował? Bojeśli to nie zaskutkuje, to będziesz musiała podjąć bardziej radykalne kroki.
      • blue_romka Re: Kłótnie, krzyk - przy dziecku 04.06.11, 10:29
        Nie zgadzam się z bellaana. Problemy małżeńskie i Twój brak kontroli nad sobą to dwie różne sprawy, przy czym drugie może pogłębiać pierwsze.
        Mój mąż należy do ludzi, z którymi krzykiem nic nie załatwisz. Ponieważ jestem choleryczką, często zdarzało mi się ruszać na niego z gębą, dołączając wyzwiska i przekleństwa. Jego tak dotykała forma wypowiedzi, że treści jakby nie słyszał. Było mu przykro i zamykał się na wszystko. I żeby można się było dogadać, musiałam zmienić swoje zwyczaje. Da się to zrobić, choć wymaga pracy. Cholerycy sobie muszą obniżyć napięcie, żeby zacząć racjonalnie myśleć. Więc znajdź sobie sposób na wyładowanie, a do rozmowy przystępuj jak jesteś spokojna.A jak widzisz, że zaczyna się rozkręcać awantura, wyjdź z pokoju- wykrzycz się w łazience, pobiegaj wokół domu, zrób cokolwiek co Cię rozładuje, a nie będzie uderzać w męża. Być może jak zmienisz formę komunikacji z mężem, okaże się, że część problemów się rozwiązała. O innych mów dobierając argumenty racjonalne, nie emocjonalne i w przyjaznej atmosferze.
        • percyndel.parzysty Re: Kłótnie, krzyk - przy dziecku 04.06.11, 11:22
          zgadzam sie z blue_romka

          to TY powinnas nauczyc sie panowac nad emocjami co jest cholernie trudne

          dziecko boi sie krzyku,chocbys krzyknela : `co za piekny sloneczny dzien dzis mamy`, dziecko poczuje niepokoj i strach.
    • marzeka1 Re: Kłótnie, krzyk - przy dziecku 04.06.11, 11:35
      Jeśli nie nauczysz panować się nad złymi emocjami, wychowasz zastrachane dziecko, które będzie na to, co wokół się dzieje patrzyło ze strachem, a potem będzie myślało, że mamunia wydziera się, bo to ono jest złe- i masz problemy z dzieckiem gotowe. DLATEGO chociażby warto poszukać pomocy, jeśli nie radzisz sobie ze swoją złością.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Kłótnie, krzyk - przy dziecku 08.06.11, 21:38
      Oczywiście jeśli problem jest bardzo nasilony, warto skorzystać z pomocy. Najlepiej z warsztatów umiejętności psychologicznych: radzenia sobie z gniewem i złością lub radzenia sobie ze stresem.
      Kłótnie przy dziecku nie są wskazane. Ale jeśli nastąpią to warto pokazać dziecku, że po kłótni jest pogodzenie się, że złość mija, emocje opadają i jest sposób na uzyskanie poprzedniej równowagi.
      Od czasu do czasu kłótnie muszą się odbyć przy dziecku. Nie można mu bowiem pokazywać świata bez konfliktów. Ono samo tez je będzie miało. Emocje, ich różnorodność, sposób ich przeżywania i ekspresji, to też lekcja jaką odbiera się od rodziców. Może to też będzie sposób na rozładowywanie emocji między Państwem. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • karolinaaa79 Re: Kłótnie, krzyk - przy dziecku 06.08.13, 04:44
      witam się ponownie, mineły 2 lata a ja nadal zmagam sie z problemem szybko-narastających emocji i krzyku. Bywało lepiej, bywało gorzej, ostatnio niestety znów jest ze mną gorzej. Dziś aż obudziłam się z nerwów chyba, bo wczoraj poszalałam i wydarłam się za wszystkie czasy i z tymi nerwami poszlam spać i nadal mam w sobie niepokój i wyrzuty sumienia. Ostatnie 2 miesiące to wielkie moje nerwy, gdy emocje opadnę widzę, jak potrafię z drobnej sprawy zrobić wielką. Wcześniej łączyłam to głównie z okresem przedmiesiączkowym, gdy aż mnie telepalo z nerwów, ale widzę ze wcale nie tylko to powoduje moje ataki na najbliższych.
      Męczę się z tym, wcale nie chcę tak, a drę się i awanturuję.

      Poradźcie coś proszę, na razie terapia nie wchodzi w grę, ale bardzo chcialabym sie ze sobą uporać i uporządkować, bo widzę jak to destrukcyjnie wpływa na moją rodzinę.

      Z równowagi wyprawdza mnie postawa męza-taka ignorująca, ja się drę, on mnie ignoruje co mnie nakręca jeszcze bardziej. On wtedy zwraca uwagę tylko na formę (krzyk) a nie na treść, co mnie nakręca.
      Gdy jestem taka wkurzona chodze i drążę, sama nakręcam to wszystko i najgorsze-nie patrzę ze dziecko stoi i słucha. W tym akurat momencie najważniejsze jest się wydrzeć, wyrazić co czuję, potrafię też wtedy przeklinać i wyzywać, choć na co dzien raczej nie używam słów niecenzuralnych. W głowie zaś mam całą gamę przekleństw i wyzwisk. Piany na ustach tylko brakuje.

      Czy ktoś dał sobie radę z taką złością, ujarzmić ją, dac upust inaczej. Nie chcę się drzeć. Ja naprawde tego nie chce i chcę z tym w sobie walczyć.
      Moja mama krzyczała tak do ok 10 roku mojego zycia i nie wspominam jej dobrze. Potem się rozchorowała, nie chce iść w jej ślady (depresja). Jak pisałam na dzien dzisiejszy chciałabym jeszcze powalczyć sama ze sobą, uspokoić się i nauczyć radzić z tym gniewem. Może ktoś mi coś podpowie, lekturę? sposoby radzenia sobie ze sobą?
      jak opanować się, jak nie krzywdzić dziecka, bo o niego chodzi mi najbardziej w tym wszystkim, jasne ze relacje z męzem też chce poprawić, ale mały 4 latek jest w tym najbardziej pogubiony i musi patrzeć na nasze awantury czym trujemy mu beztroskie lata dzieciństwa i ryjemy psychikę.
      • azalia30 Re: Kłótnie, krzyk - przy dziecku 06.08.13, 08:06
        Trudne zadanie przed tobą. Czemu terapia nie wchodzi w grę? Ja sobie z podobnym problemem nie poradziłam sama. Co do obniżenia napięcia przed pyskowka możesz wyżyć się np. w łazience na misku, powalić nim w coś. Poczytaj też o komunikacji bez przemocy. Musisz przede wszystkim poznać siebie i odkryć o co się tak naprawdę wkurzasz. Jakie emocje kryją się za wrzaskiem? Poniżenie, lęk, lekceważenie, odtracenie
        • azalia30 Re: Kłótnie, krzyk - przy dziecku 06.08.13, 08:09
          I z tym pracować. Książek na temat jak pracować samodzielnie nad emocjami nie znam bo zrobiłam to na terapii co i tobie polecam. Musisz nauczyć się reagować inaczej to i mąż wyjdzie ze swojej roli i poczyni pewne zmiany u siebie, bo będzie musiał się dostosować.
      • giokonda.it Re: Kłótnie, krzyk - przy dziecku 06.08.13, 10:14
        Może miej w domu jakieś środki na uspokojenie np. validol to są takie tabletki do ssania, które samo z siebie uspokaja lub poproś lekarza o coś. Tez jestem choleryczką, ale w moim domu panuje zasada, nie chodzimy spać pokłóceni. To bardzo ważne.
        • sebalda Re: Kłótnie, krzyk - przy dziecku 06.08.13, 11:02
          Bardzo Ci współczuję, a jeszcze bardziej dziecku:(
          Mam pytania co do męża. Czy on tak Cię ignoruje w kłótni, czy raczej Cię prowokuje, a jak wybuchasz, ignoruje i wtedy może być górą, wykazać Ci, jaka jesteś beznadziejna? Odpowiada takim zimnym tonem? Co jest najczęściej powodem Twoich stresów, o co te awantury?
          Przy różnych fundacjach organizowane są regularnie warsztaty radzenia sobie ze złością. Trwają dwa dni, na przykład dwie kolejne soboty. To już jest coś.
          Możesz poczytać o technikach relaksacyjnych, o ćwiczeniach oddechowych na przykład.
          Czy próbowałaś czasami w momencie narastania gniewu wyjść z domu, z pomieszczenia choćby, pójść do łazienki, powoli liczyć? Pewnie to słabo pomaga, skoro aż masz problemy ze snem. To znaczy, że długo Cię trzyma:( Ja bym też szukała przyczyny w dzieciństwie i problemach Twojej mamy, jak piszesz, że skończyło się depresją, to najwyższy czas, żebyś zaczęła pracować nad sobą, nie możesz skończyć jak Twoja mama, masz dziecko, za które jesteś odpowiedzialna.
          Nie załamuj się. To bardzo ważne, że zdajesz sobie sprawę ze swojego problemu i że chcesz sobie pomóc. To już połowa sukcesu. Musisz się rozejrzeć, może nie bierzesz pod uwagę terapii, bo obawiasz się o koszty, ale jest bardzo dużo miejsc, gdzie można chodzić na zajęcia bezpłatnie, poszukaj w internecie. Samej będzie Ci bardzo trudno sobie pomóc.
          • krokodil123 Re: Kłótnie, krzyk - przy dziecku 06.08.13, 16:01
            A ja się dołączę i się spytam jak TY chciałabyś żeby się twój mąż zachowywał przy twoich napadach gniewu?

            Piszesz że to że on cie ignoruję wtedy cie bardziej rozjusza.
            Napisz co w takiej chwili by cie uspokoiło czy może co by sprawiło że nie wybuchniesz.

            Twoja matka tak robiła, zrozumiałam że miałaś z 10 lat. A co ty robiłaś jak mama wybuchała.
            Nie wiem.....tak sobie fantazjuję a może postaw swego męża na twoje miejsce jak mama krzyczała. Przypomnij ty jak się wtedy czułaś-może i twój mąż ma teraz to samo.

            Jak dla mnie-to są utrwalone schematy i bez pomocy specjalisty i konkretnych ćwiczeń nie dasz rady. Chodzi o to żebyś się nauczyła panowania i odreagowania gniewu a tak że wyrażania uczuć bez agresji.
      • angazetka Re: Kłótnie, krzyk - przy dziecku 06.08.13, 15:38
        Minęły dwa lata, nic się nie zmieniło, więc dlaczego nie chcesz terapii? Sama sobie nie dasz rady, więc pozwól sobie pomóc specjaliście.
        I nie dziwię się mężowi, że ignoruje twoje wrzaski - to jedyne, co może zrobić.
      • sonia_siemionowna Re: Kłótnie, krzyk - przy dziecku 07.08.13, 14:37
        Kochana, jeśli przez dwa latai się z tym uporać, to na tym forum Ci nie pomożemy. Nikt tu, o ile wiem, nie jest cudotwórcą.

        Poczytaj trochę o radzeniu sobie ze złością. Od samego czytania się nie zmienisz, musisz nad soba pracować.

        Znajdź sobie hobby.

        Dlaczego terapia nie wchodzi w grę? To NAJLEPSZA OPCJA.
      • lilith76 Re: Kłótnie, krzyk - przy dziecku 09.08.13, 01:30
        > Z równowagi wyprawdza mnie postawa męza-taka ignorująca, ja się drę, on mnie ig
        > noruje co mnie nakręca jeszcze bardziej. On wtedy zwraca uwagę tylko na formę (
        > krzyk) a nie na treść, co mnie nakręca.

        Napiszę, jak to wygląda z drugiej strony.
        Wyszłam z rodziny, gdzie się wrzeszczy zamiast rozmawia i nauczyłam się tłumić gniew zamiast rozmawiać. Bierna agresja - wiem, że niedobre. Obiecałam sobie, że co by się nie stało, moje dziecko nie będzie miało takiego dzieciństwa.
        Mój były partner wrzeszczał, a ja byłam taka "ignorująca, ignorująca, co go nakręcało jeszcze bardziej". Bo ja wiedziałam, że wrzaskiem nic nie rozwiążemy. On jakoś nie, nie docierało, że tylko rani kogoś bardziej, a sam nie jest spokojniejszy.
        Różnica taka, że to ja dziś mieszkam z dzieckiem, on nie. Ty tego nie doświadczysz, bo prawo rodzinne premiuje matki.

        Nie mam dobrych rad, bo ja moją złość schowałam, by nie raniła otoczenia i czasem zjada mnie.
Pełna wersja