greenmir
10.06.11, 14:26
Dorastałam w szczęśliwej rodzinie. Wszystko zaczęło się jakieś 7 lat temu. Moi rodzice coraz częściej się kłócili, a tata zaczął wyjeżdżać do pracy dosyć daleko. Wracał późno w sobotę i przesypiał całą niedzielę. Któregoś dnia pojawił się facet o kilka lat młodszy od mojej mamy. Tłumaczyła, że to jej stary znajomy. Pojawiał się coraz częściej i znikał jak tylko do domu wracał tata na weekend. Andrzej zaczął u nas spać. Przyjeżdżał w poniedziałek rano, wracał do siebie w piątek wieczorem lub sobotę rano. Z czasem z domu zaczęły znikać pieniądze i jedzenie. To, co zostawiał nam tata na cały tydzień, zostało wywożone do Andrzeja przez mamę. Parę razy słyszałam jak zabawiali się w nocy w pokoju rodziców. Moja młodsza siostra miała wtedy 5 lat. Mama szantażowała mnie, że zniknie razem z nią, jeśli o tym komuś powiem. To był bardzo trudny okres. Po roku razem wyjechali do Holandii ( do pracy...) i wszelki kontakt się urwał. Przez 6 lat nie wiedziałam co się z nią dzieje i czy żyje. Tata długo nie umiał się po tym pozbierać, nie wspominam o młodszej siostrze. Kilka dni temu zadzwoniła do mnie mama. Spotkałyśmy się. Wyglądała jak cień człowieka. Poprosiła o pieniądze, bo - jak mówiła - niema nawet na chleb. Zadzwoniłam do babci i opowiedziałam co się stało. Okazało się, że mama jest od dłuższego czasu w Polsce. Ma mnóstwo długów u rodziny i znajomych. Mnie też prosiła, żebym zaczęła pożyczać od kogo się da, chociaż wie, że sama nie pracuję. Jest nadal z tym facetem. Andrzej jest skończonym leniem, a ona zrobi dla niego wszystko. Mam tego serdecznie dosyć i nie wiem jak powinnam postąpić.