"Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rodziny

12.06.11, 10:13
Wczoraj miałam urodziny. Równe, ważne, takie które się hucznie obchodzi bo są pewną ważną granicą..
Mam dość liczną rodzinę rozsianą po całym kraju, spodziewałam się telefonów od samego rana, fanfar, życzeń, życzliwości..Już układałam w myślach w jaki sposób się zrewanżować gdy będę ich odwiedzać...
Mam kilka bliskich koleżanek, o których urodzinach zawsze pamiętam. I co?
Jedna z koleżanek przysłała miłego smsa rano,dwa dni wcześniej upewniwszy się kiedy to ja właściwie mam urodziny bo nie jest pewna..,siostra również sms przed południem, druga siostra wieczorem maila z aż jednym zdaniem "wszystkiego dobrego na urodziny"... kolejna tuż przed północą sms...hmm..cud, przypomniała sobie... bracia mnie olali, zawsze olewają życzenia a za składane im nawet nie dziękują.... reszta znajomych nie pamiętała.. tylko jedna dalsza znajoma z którą rzadko mam kontakt zadzwoniła z tej okazji z miłym słowem...

Wiecie..nie spodziewałam się wiele... ale nie spodziewałam się też takiej niepamięci, takiego "na odczep się" jednego zdania w smsie... Jest mi cholernie przykro.





    • mruwa9 eee tam... 12.06.11, 10:18
      kup sobie psa, jesli nie masz inych zmartwien w zyciu.
      • easyblue Re: eee tam... 12.06.11, 11:48
        Mruwa, idź się pobaw do piaskownicy.
        • mruwa9 Re: eee tam... 12.06.11, 13:29
          no ale nie zartuj, ze taka bzdura moze byc dla kogos ( w wieku powyzej 18 lat) problemem? Toz to dopiero jest dziecinada.
          • easyblue Re: eee tam... 12.06.11, 16:54
            Dziecinadą są Twoje wypowiedzi. Jak nie rozumiesz problemu autorki, to przynajmniej go nie wyśmiewaj, bo w najlepszym wypadku świadczy to o absolutnym braku kultury. Prędzej czy później będziesz miała podobne problemy. Bez aluzji.
            • joshima Re: eee tam... 12.06.11, 19:46
              easyblue napisała:

              > Dziecinadą są Twoje wypowiedzi. Jak nie rozumiesz problemu autorki, to...
              No właśnie. Ja tez nie rozmumim. Może jako samozwańczy adwokat wyjaśnisz nam ten problem. Ja bym rozumiała rozgoryczenie, gdybym zorganizowała imprezę zaprosiła ludzi a oni by to olali. Ale tu to nie wiem o co chodzi. Co w tym złego, że ktoś zadzwonił wieczorem a nie skoro świt?

              > Prędzej czy później będziesz miała podobne problemy. Bez aluzji.
              Nie sądzę. Niektórzy się po prostu nie przejmują pierdołami.
              • easyblue Re: eee tam... 12.06.11, 21:32
                To, co teraz jest pierdołą, za kilkadzisiąt lat może urosnąc do rangi najważniejszego problemu.
                Zaś wyśmiewanie cudzych problemów jest arogancją i zalatuje nieokrzesaniem

                >Ja bym rozumiała rozgoryczenie, gdybym zorganizowała imprezę zaprosi
                > ła ludzi a oni by to olali
                A ja kiedyś miałąm właśnie tak. Pomijam przyczynę. Podzwoniłam po ludziach i impreza była lepsza niż z gośćmi pierwotnie zaproszonymi. I nie obraziłąm się, ani rozgoryczona nie byłam. Jednakże ostatnią rzeczą by bylo, gdybym teraz udowadniała innym, zę takie zdarzenie nie jest frustrujące, bo.. dla mnie frustrujące nie było. To jest właśnie ta różnica.
                • mruwa9 Re: eee tam... 12.06.11, 22:28
                  easyblue napisała:

                  > To, co teraz jest pierdołą, za kilkadzisiąt lat może urosnąc do rangi najważnie
                  > jszego problemu.

                  Bez przesady. To po prostu kwestia wlasciwych priorytetow w zyciu.
                  A u autorki- przydaloby sie uswiadomic sobie, ze sie nie jest pepkiem swiata i ze cala ludzkosc nie mysli non stop wylacznie o niej. A tym bardziej nie potrafi czytac w jej myslach.
                • joshima Re: eee tam... 12.06.11, 23:51
                  easyblue napisała:

                  > To, co teraz jest pierdołą, za kilkadzisiąt lat może urosnąc do rangi najważnie
                  > jszego problemu.
                  To trzeba sie leczyć, żeby do tego nie doszło. Ale jakoś nie potrafisz mi wyjaśnić w czym właściwie jest problem.
                  • sanciasancia Re: eee tam... 13.06.11, 06:41
                    > To trzeba sie leczyć, żeby do tego nie doszło. Ale jakoś nie potrafisz mi wyjaś
                    > nić w czym właściwie jest problem.
                    Problem jest w tym, że autorka postu poświęca dużo energii na celebrację (w jej mniemaniu ważnych) chwil w życiu rodziny i przyjaciół i oczekuje, że oni też pamiętać będą o rzeczach dla niej ważnych -
                    • joshima Re: eee tam... 13.06.11, 09:34
                      sanciasancia napisała:

                      > W ogólności to w miarę przykre, jak się człowiek nagle orientuje, że przyjaciele i
                      > rodzina zlewają ważne dla niego momenty.
                      Wiesz, ja zawsze powtarzam mojemu mężowi: Jak mi o czymś nie powiesz to ja tego nie będę wiedziała. Może oni nie wiedzą że to dla niej takie ważne? Relacje społeczne opierają się głownie na komunikacji, z przewagą werbalnej. O ważnych rzeczach trzeba mówić (szczególnie z bliskimi) a nie strzelać focha.
                      • sanciasancia Re: eee tam... 13.06.11, 11:34
                        > Wiesz, ja zawsze powtarzam mojemu mężowi: Jak mi o czymś nie powiesz to ja teg
                        > o nie będę wiedziała. Może oni nie wiedzą że to dla niej takie ważne? Relacje s
                        > połeczne opierają się głownie na komunikacji, z przewagą werbalnej. O ważnych r
                        > zeczach trzeba mówić (szczególnie z bliskimi) a nie strzelać focha.
                        Nie wszyscy są fizykami i mają zwalony interfejs społeczny. Normalny człowiek, jeżeli do kogoś dzwoni z okazji imienin/urodzin, daje tym samym komunikat, że dla niego też takie okazje są ważne. Naprawdę w normalnym świecie nie ma takiej potrzeby, żeby komunikować przyjaciołom i rodzine "moje urodziny są dla mnie ważne". Jeżeli już komunikuje się, że się ich nie obchodzi.
                        • joshima Re: eee tam... 13.06.11, 12:39
                          Nie wiem co ma do tego bycie fizykiem. Prawda jest jednak taka, że wiele kobiet oczekuje od otoczenia, że się domyśli. To niestety nie działa (na ogół ludzie się n ie domyślają albo domyślają się źle). Szczególnie w przypadku osobników płci męskiej. A niestety widzę, że największe pretensję koleżanka ma do braci.

                          Tak więc zamiast strzelać focha na braci i rozpaczać na forum, wypadałoby wziąć jednego czy drugiego pod mankiet i powiedzieć: Słuchaj, było mi przykro bo... Tak to działa, a do tego to nie trzeba być fizykiem, wystarczy być dorosłym. Niestety żadne kolejne, nawet najbardziej przełomowe urodziny, tego nie gwarantują.
                          • sanciasancia Re: eee tam... 14.06.11, 06:59
                            > Nie wiem co ma do tego bycie fizykiem.
                            Zrozumienie dla ludzi bez interfejsu społecznego?
                            > Tak to działa, a do tego to nie trzeba być fizykiem, wystarczy być dorosłym.
                            Serio? Dorośli ludzie, także płci męskiej (o zgrozo, znam kilku takich) pamiętają o rodzinie i przyjaciołach. A jak nie pamiętają, to noszą kalendarz, w którym mają zapisane wszelkie rocznice i inne okazje. Albo ustawione przypomnienia na fejsbuku, czy innej naszej klasie.
                            > Ni
                            > estety żadne kolejne, nawet najbardziej przełomowe urodziny, tego nie gwarantuj
                            > ą.
                            Empatii i podstawowego zrozumienia dla problemów bliźniego też nie, jak widać na Twoim przykładzie. A, i daruj sobie ten tekst o prawdziwych problemach, bo to niezłe żenomorze.
                  • easyblue Re: eee tam... 13.06.11, 08:38
                    > To trzeba sie leczyć, żeby do tego nie doszło.
                    Joshima, masz 15 lat?

                    >Ale jakoś nie potrafisz mi wyjaś
                    > nić w czym właściwie jest problem.
                    Są ludzie pozbawieni empatii. Problemem jest jednak nie jej brak, ale przekonanie, że cudze problemy są idiotyczne.
                    • joshima Re: eee tam... 13.06.11, 09:37
                      easyblue napisała:

                      > > To trzeba sie leczyć, żeby do tego nie doszło.
                      > Joshima, masz 15 lat?
                      Ponad dwa razy więcej, ale nie wiem co to ma do rzeczy.

                      > Są ludzie pozbawieni empatii. Problemem jest jednak nie jej brak, ale przekonanie, że cudze problemy są idiotyczne.

                      Dopóki problem nie zostanie przedstawiony uważam go za idiotyczny. Tym bardziej, że ani ty sama ani autorka nie potraficie napisać w czym ten problem tkwi. No i przykro mi, ale tym razem podzielam zdanie mruwy. Dziecinada.
                      • rosapulchra-0 Re: eee tam... 13.06.11, 09:41
                        Wy szaty drzecie, a mnie tu trollem jedzie. Jeden post i.. cisza. Myślę, że awantura nie warta zachodu.
                        • joshima Re: eee tam... 13.06.11, 12:36
                          Ależ ja nie drę szat. A trollem mi nie zajeżdża. Co ma się dziewczyna wychylać jak tylko dwie osoby są skłonne ją pogłaskać po główce i uznać, że została bardzo skrzywdzona tym, że ktoś zadzwonił dopiero wieczorem a ktoś inny zapomniał.
    • rosapulchra-0 Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 12.06.11, 10:22
      Tak to jest najczęściej, że to co jest dla nas ważne, dla innych niekoniecznie. Być może za bardzo się nastawiłaś na te życzenia i celebrację Twoich urodzin przez znajomych? A może i oni liczyli na to, że zorganizujesz huczną imprezę? A ponieważ do niej nie doszło, to zwyczajnie zapomnieli złożyć życzenia? Wydaje mi się, że właśnie dzięki zaproszeniu z wyraźnie podanym powodem wraca ludziom pamięć. W każdym razie, spóźnione, ale szczere życzenia wszystkiego najlepszego masz ode mnie :)
    • szpil1 Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 12.06.11, 11:05
      I ode mnie też życzenia wszystkiego najlepszego :-)
      Ja Cie rozumiem. Nie chodzi nawet o zbytnie nastawianie się, jak napisała Rosapulchra. Przykre jest kiedy człowiek pamięta o urodzinach i imieninach osób najbliższych, przyjaciół czy znajomych, ale oni jakos nie bardzo pamietają o Twoich. Ja po prostu wielu osobom przestałam składać życzenia, bo raz, drugi, trzeci ja pamiętałam - oni nie. Pomyślałam sobie, że nie będę się przejmować. i może ty tak też powinnas zrobić. Skoro Twoi bracia nie pamiętają - Ty też nie pamiętaj o ich święcie.
      • easyblue Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 12.06.11, 11:58
        Dokladnie. Tez mi sie znudzilo pamiętać o innych, skoro oni o mnie nie pamiętali.
        Z drugiej strony mam znajomych, ktorym zawsze wysylam życzenia, i nie obrażam się, gdy oni o mnie zapomną. Takich osób jest raptem kilka, ale ich niepamięć nie jest dla mnie problematyczna - zbyt dobrze ich znam:)
        Ale bywa i tak, że to JA zapomnę o kimś ważnym. Wtedy jest mea culpa i próba zrekompensowania mojej sklerozy:)
        Wszystkiego najwspanialszego z okaaji urodzin:) Samych jasnych dni Ci życzę:)
    • blue_romka Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 12.06.11, 14:29
      1.Jak rozumiem nie zorganizowałaś przyjęcia, nie zaprosiłaś gości, czym być może sama dałaś sygnał, że nie jest to dla Ciebie taki ważny moment.
      2. Rodzina, przyjaciele- zawsze Ci składali wylewne życzenia, tylko teraz byli powściągliwi lub zapomnieli?
      3. Sama kompletnie nie mam pamięci do dat, muszę sobie zapisywać rocznice w kalendarzu, a i tak zdarza mi się przegapić. Nie przywiązuję do tego wagi. Na szczęście moje dwie najbliższe przyjaciółki wiedzą o tym i nie gniewają się, jeśli im złożę życzenia np. 2 dni po fakcie.
    • cahir4 Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 12.06.11, 14:53
      >Równe, ważne, takie które się hucznie obchodzi bo są p
      > ewną ważną granicą..

      Wiesz to "się" to takie bezosobowe trochę jest. W mojej rodzinie urodzin "się" nie obchodzi. Żadnych. No... może 1. i 18. Ale te drugie to tylko ze znajomymi. Imieniny, owszem, ale urodzin nie. Skąd ktoś, dla kogo 20-ste, 30-ste, 40-ste, czy które tam urodziny nie są żadną granicą ma wiedzieć, że dla Ciebie akurat tak i że oczekujesz telefonów od samego rana i fanfar?

      Szczerze mówiąc, gdyby ktoś sugerował mi przy okazji życzeń urodzinowych, że wzmiankowane w życzeniach urodziny są jakąś granicą, poczułabym się raczej dziwnie i chyba nie uznałabym tego za taktowne... No, może z wyjątkiem osiemnastki, to wiadomo, granica dorosłości ;). Ale czego, u diabła, granicą miałaby być 30-stka? Albo 40-stka?

      Trzeba było zrobić wielką bibę pod hasłem "wielki przełom w moim życiu", to by się ludzie zorientowali, że akurat dla Ciebie to ważne.
      • kroliczyca80 Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 12.06.11, 22:34
        Zgadzam się - nie dla każdego urodziny są tak istotne, jak dla Ciebie. Nawet te własne, a co dopiero cudze. I wcale nie wygląda na to, że "nie spodziewalas się niczego nadzwyczajnego", bo takie np. smsy czy zdawkowe zyczenia w mailu niemal Cie obraziły, a to przecież urodzinowy standard... Czego się więc spodziewalaś? Imprezy niespodzianki? Kuriera z kwiatami? Telefonów urywających się od rana do nocy? Chyba tak, skoro w myslach zdązylaś już za to wszystko wyimaginowanym przyjaciołom podziekowac i nawet się im jakoś odwdzięczyć:) Bardzo to dziecinne... Czy tym przelomowym wiekiem jest 20 lat? Jeśli tak, to jesteś trochę usprawiedliwiona:)
    • marianka_marianka Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 12.06.11, 22:34
      Rozumiałabym żale, gdyby nikt się nie odezwał w Twoje urodziny, ale jak sama piszesz kilka tych telefonów było. To nie jest chyba tak najgorzej, nieprawdaż? Grunt, to spojrzeć na życie z właściwej perspektywy:-) Ciesz się, że te kilka osób się odezwało.
    • asfo Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 13.06.11, 09:12
      Jak się chce życzeń i prezentów, to trzeba zrobić imprezkę. Miałam ostatnio imieniny i zadzwoniły tylko ciocia i babcia, ta druga od razu kierując rozmowę na to że nie mam stałej pracy i zaraz mnie TŻ porzuci. Ale nie mam do nikogo pretensji, bo nie chciało mi się robić przyjęcia. Dostałam prezent od TŻ, drugi mniejszy od taty i jestem zadowolona.
    • sandrad2 Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 13.06.11, 10:47
      No to pięknie zostałam podsumowana. Widać wiele osób ma w zwyczaju naturalnie dla siebie olewać innych i nie wysilać się by o kimś innym niż sobie pomyśleć.
      Pamiętam o urodzinach, imieninach rodziny. Zawsze w ten dzień wysyłam przynajmniej mmsa z kwiatami, życzeniami napisanymi od siebie, albo dzwonię osobiście, coś więcej niż dwa słowa przy ktorych nie trzeba się wysilać "sto lat". Przy najbliższym spotkaniu dostarczam prezenty, staram się by się czuli w ten dzień wyjątkowo. I, prawdę mówiąc, mam dość tego, że większość olewa moje starania, taka studnia bez dna, zero odzewu, ustawiają się w roli, że brać biorą ale nie uwazają za potrzebne się rewanżować.. Dzień później brat był w interesach w mojej miejscowości,nawet nie zadzwonił, nie odwiedził, bo po co.
      Czarę w dniu urodzin przepełniła znajoma która często korzysta z mojej pomocy, a z ktorą się wstępnie umawiałam w ten dzień na wyjście na drinka - odwolała spotkanie kilka godzin wcześniej, że nie ma czasu.. W efekcie w wieczór urodzin siedziałam sama w domu.
      No to sorry... Pora przestać się angażować w ludzi którzy mają mnie głęboko.

      ps. Dziękuję tym, którzy zrozumieli. Dzięki za życzenia :). Trzymajcie się.

      • sandrad2 Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 13.06.11, 11:00
        I jeszcze, co do "okrągłych" urodzin, tak, to też zaważyło na skali rozczarowania, bo raz na 10 lat chyba można się bardziej wysilić, przynajmiej taka jest tradycja w naszych okolicach.
        Ale cóż, było minęło. Pora poszukać towarzystwa które o mnie będzie pamiętać bezinteresownie.
        • triss_merigold6 Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 13.06.11, 11:14
          A nie masz swojej rodziny tzn. męża i dzieci?
          • sandrad2 Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 13.06.11, 11:23
            Nie mam. Część rodziny też nie ma, więc to nie problem że "mają ważniejsze sprawy na głowie"..
            • sandrad2 Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 13.06.11, 11:25
              Choć..... zapewne właśnie mają ważniejsze :-)) dla nich.
              • triss_merigold6 Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 13.06.11, 12:06
                Zgadza się. Zapewne mają ważniejsze sprawy na głowie i musżą pamiętać na co dzień o dziesiątkach rzeczy, kwestia okrągłych urodzin kuzynki jest naprawdę trzeciorzędna.
                Celowo zapytałam czy masz własną rodzinę, Twoje zachowanie jest charakterystyczne dla samotnych starzejących się kobiet, które dbając o innych (w ich mniemaniu dbając) starają się wymusić zainteresowanie otoczenia swoją osobą.
                • sandrad2 Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 13.06.11, 12:17
                  Nie jestem kuzynką tylko siostrą. I nie wydaje mi się by fakt olewania jakiegokolwiek zainteresowania, w tym imieninami/urodzinami rodzeństwa był oznaką starzenia się lub młodości. To nie wymaga wielkiego wysiłku, ale wymaga chęci. Dziwnie przypominają sobie o mnie gdy im czegoś potrzeba, np pożyczyć kasy.
                  Tak, jak nie uważam że brak choćby telefonu od rodziców gdy leżałam w szpitalu był oznaką ich troski o moje zdrowie.
                  • sandrad2 Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 13.06.11, 12:24
                    Choć nie, :-))) gdy leżałałam w szpitalu to, w myśl powyższej teorii, na pewno specjalnie by wymusić zainteresowanie :-)))
                    • rosapulchra-0 Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 13.06.11, 12:55
                      Podasz jeszcze kilka szczegółów rodzinnych i dowiesz się zaraz, że masz patologiczną rodzinę ;), bo nie odwiedzili cię, gdy leżałaś w szpitalu.
                      • rosapulchra-0 Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 13.06.11, 12:56
                        Ja bym na Twoim miejscu braciom i rodzicom zwyczajnie powiedziała, że zachowują się jak świnie, bo nawet o Twoich urodzinach zapomnieli. Może da im to do myślenia? Nie ma co kumulować w sobie złości, lepiej od razu wyjaśnić sprawę. Tak mi się zdaje.
                      • sandrad2 Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 13.06.11, 13:44
                        Nieee, to chyba standardy są zwyczajowe. Wychodzi się z domu i zapomina że ma dzieci, rodziców, rodzeństwo. Rodzeństwo to przecież nie rodzina, a jak się nie ma akurat faceta to się jest starzejącą roszczeniową babą która swoim istnieniem przeszkadza innym w ich zajętym niesłychanie ważnymi sprawami życiu ;-) A już takie stare panny to powinny być jedynie na usługach mężatych członków rodzin ale nie mieć żadnych oczekiwań dla siebie. ;-)
                        • triss_merigold6 Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 13.06.11, 13:58
                          Och Boższszsz aleś Ty pokrzywdzona. :/
                          Dla bardzo wielu dorosłych ludzi kolejne urodziny to żadna okazja do celebrowania i zwyczajnie ani tych urodzin nie obchodzą hucznie, ani nie pamiętają o cudzych (albo pamiętają ale nie co do dnia). Opisałaś swoje nastawienie tak, jakbyś spodziewała się co najmniej śpiewających telegramów i posłańców z kwiatami i odczuwała rozgoryczenie, że wizja się nie spełniła.
                          • sandrad2 Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 13.06.11, 14:07
                            Czy ja napisałam o oczekiwaniach wobec jakichś obcych "bardzo wielu ludzi"? Oczekiwałam od konkretnych ludzi wobec ktorych w analogicznej sytuacji byłam mocno zaangażowana by im było miło i to przyjmowali. Tak trudno pojąć?
                            Jedyne zaś czego ty się dopatrzyłaś to starzejącej się frustratki która się jakże biednej zajętej ważnymi sprawami rodzinie narzuca swoją osobą. żenua.
                            • joshima Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 13.06.11, 14:53
                              sandrad2 napisała:

                              > Czy ja napisałam o oczekiwaniach wobec jakichś obcych "bardzo wielu ludzi"? O
                              > czekiwałam od konkretnych ludzi wobec ktorych w analogicznej sytuacji byłam moc
                              > no zaangażowana by im było miło i to przyjmowali.
                              Ale pewnie nie było im to niezbędne do szczęścia. I to ich od Ciebie odróżnia.

                              > Jedyne zaś czego ty się dopatrzyłaś to starzejącej się frustratki która się j
                              > akże biednej zajętej ważnymi sprawami rodzinie narzuca swoją osobą. żenua.
                              A może jednak nie jest to takie dalekie od rzeczywistości. Nie musisz się tu na forum tłumaczyć, ale może się warto nad tym zastanowić.
                            • kroliczyca80 Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 13.06.11, 16:40
                              sandrad2 napisała:

                              > Czy ja napisałam o oczekiwaniach wobec jakichś obcych "bardzo wielu ludzi"? O
                              > czekiwałam od konkretnych ludzi wobec ktorych w analogicznej sytuacji byłam moc
                              > no zaangażowana by im było miło i to przyjmowali. Tak trudno pojąć?

                              Ty byłaś zaangazowana, a oni pewnie w ogóle tego nie potrzebowali. Przyjmowali, żeby Cię nie urazić. Ale to naprawdę nie obliguje ich do podobnych rewanżów!

                              > Jedyne zaś czego ty się dopatrzyłaś to starzejącej się frustratki która się j
                              > akże biednej zajętej ważnymi sprawami rodzinie narzuca swoją osobą. żenua.

                              Żenua to być starzejącą się, samotna frustratką :)
                              • sandrad2 Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 13.06.11, 16:55

                                > Żenua to być starzejącą się, samotna frustratką :)

                                widze wlasnie, ze kilka osob tutaj takimi musi byc :P , całe dnie na forum i wylewanie jadu na kogo się tylko da.
                                • edw-ina Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 13.06.11, 17:42
                                  tak szczerze, to też nie rozumiem, o co chodzi. Tj. zwykle osoby dorosłe, które mają już własne rodziny, jeśli oczywiście nie robią większej imprezy, spędzają ten dzień po prostu z najbliższą rodziną - partnerem, partnerką, dziećmi. Dorosłe rodzeństwo oczywiście super jeśli pamięta, ale czy coś więcej niż krótki telefon czy sms jest potrzebne, to zależy od waszych układów.
                                  Poza tym tak osobiście - mam siostrę, za którą mogę pójść do piekła i nawet dalej, ona za mną również. Mimo to raz czy dwa w ogóle zapomniałam o jej urodzinach, jej zdarzyło się zapomnieć o moich. Bo byłyśmy zabiegane, miałyśmy jakieś problemy, nadmiar pracy czy po prostu pochrzaniły nam się daty. I jakoś nie płakałyśmy z tego powodu.
                                  • triss_merigold6 Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 13.06.11, 18:09
                                    No, ja też nie wiem o co chodzi. Wiadomo było kiedy ktoś ma urodziny w szkole podstawowej, bo solenizant przynosił cukierki, potem mniej lub bardziej hucznie obchodziliśmy osiemnastki, a potem to już różnie ale na ogół bez szału i celebry.
                                    Swojego partnera kocham szalenie, ale zdarzyło mi się pomylić i złożyć mu życzenia równo miesiąc później, on też zapomniał i był zdziwiony. Jak chcę, żeby on pamiętał to obwieszczam i przypominam o swoich urodzinach tak z tydzień wcześniej i powtarzam. D
                                    Foch o to, że mail z życzeniami od siostry przyszedł koło północy jest w ogóle od czapy.
                                    Verdana dobrze napisała, panna nie chce żeby rodzina + znajomi pamiętali, tylko, żeby pamiętali i wyrazili pamięć dokładnie tak jak autorka sobie życzy. Tyle, że ludzie mają innego kalibru problemy czy codzienne drobiazgi, które zajmują im pamięć na co dzień.
                                    • sorvina Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 14.06.11, 01:37
                                      triss_merigold6 napisała:

                                      > Foch o to, że mail z życzeniami od siostry przyszedł koło północy jest w ogóle
                                      > od czapy.
                                      > Verdana dobrze napisała, panna nie chce żeby rodzina + znajomi pamiętali, tylko
                                      > , żeby pamiętali i wyrazili pamięć dokładnie tak jak autorka sobie życzy. Tyle,
                                      > że ludzie mają innego kalibru problemy czy codzienne drobiazgi, które zajmują
                                      > im pamięć na co dzień.

                                      Przerabiałam takie oczekiwania w rodzinie, w dłuższej perspektywie skutecznie zniechęcają do składania życzeń czy też okazywania uczuć. Nie liczy się dobra intencja, pamięć - ma być teatralnie, zgodnie z niewyartykułowanym scenariuszem, inaczej foch. Nie ma mowy by solenizant przyjął do wiadomości, że to, że dla niego kwestia urodzin/imienin jest taka ważna, nie znaczy, że inni podchodzą do tego tak samo. Masa ludzi nie świętuje, nie pamięta zarówno swoich jak i cudzych dat i nie robią z tego problemu, cieszą się z sms'a, jak chcą świętować to zapraszają na przyjęcie. W którymś momencie warto uświadomić sobie, że nie jest się już dzieckiem. Nasze urodziny nie są już najważniejszym wydarzeniem w rodzinie, gdy wszyscy poświęcali nam swoją uwagę, a prezenty, przyjęcia i inne niespodzianki były czymś super ważnym i obowiązkowym. Dorośli ludzie sami kupują sobie prezenty, również nie oczekują od rodziny i znajomych, że będzie zaspokajać ich potrzeby emocjonalne.
                                      Kiedyś też mi było cholernie przykro, że ktoś nie zadzwonił, wysłał sms'a przed północą, ale przynajmniej zdawałam sobie sprawę z tego, że ja po prostu czuję się odrzucona i lekceważona od dzieciństwa, mam niezaspokojoną potrzebę czucia się ważną, ale to jest temat na terapię, a nie powód by przedmiotowo traktować ludzi - jako środek do robienia mi dobrze. Takie podejście nie pozwala cieszyć się tym co jest, ani szanować ludzi i ich starań.

                                      Czy narzucanie się rodzeństwu z życzeniami i własną formą okazywania uczuć jest wyrazem miłości i szacunku? Oni tego nie chcą. Może relacje w rodzinie są złe i oni nie zamierzają udawać bliskości, której nie ma, a może po prostu zupełnie nie potrzebują takiego poziomu świętowania i zaangażowania - mają do tego prawo. Narzucanie się komuś z czymś czego nie chce, traktowanie tego jako szczere złoto, oczekiwanie rewanżu i wielkie rozczarowanie, że go nie było prowadzi tylko do coraz większej frustracji i niszczy relacje.

                                      Można sobie dobrać partnera i najbliższych przyjaciół, którzy mają takie same wartości i oczekiwania od życia - wtedy możemy razem celebrować urodziny do woli. Ale rodziny się nie wybiera, może być od nas bardzo różna. Znajomi są mimo wszystko obcymi, innymi ludźmi. Warto to zaakceptować i przestać wymagać, by spełniali nasze oczekiwania w każdym aspekcie.

                                      Gdy się małe rzeczy urastają do absurdalnie wielkich rozmiarów, najczęściej są tylko zasłoną dla czegoś innego. Chociażby poczucia samotności i trudności w wyartykułowaniu w zdrowy sposób - potrzebuję Was, chciałabym byśmy byli bliżej siebie, ale nie wiem jak to osiągnąć.

                                      --
                                      Kochać siebie to dawać sobie to, czego pragniesz z poczuciem, że na to zasługujesz...
                                      • dydaki Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 14.06.11, 10:43
                                        Wcale nie jest powiedziane, że rzeczona rodzina NIE OCZEKUJE, że autorka będzie skakać koło nich i o nich pamiętać. Mam przykład znajomej rodziny którą znam od zawsze, brat i siostra mieszkają w innym mieście, brat zrobił karierę, założył rodzinę, siostra też sobie nieźle sama radzi, dwoje pozostałych zostało w rodzinnej miejscowości, nie jest im źle ale MAJĄ PRETENSJE, że brat ich nie odwiedza zbyt często, nie angażuje się w ich sprawy, od siostry też oczekują, że to ona ma pamiętać, przyjeżdżać, załatwiać zlecenia. Znam zdania z obu stron, będąc ostatnio na grillu po piwie nasłuchałam się żali dwójki która została w rodzinnym domu, z ich relacji wynika, że zły brat i niedobra siostra ich olali od kiedy zaczęło im się lepiej powodzić. A wiem od drugiej strony, że to żalący się sami ze swojej strony z własnej inicjatywy nie dzwonią, nie odwiedzają, nie interesują się, nie wykazują żadnej inicjatywy żeby kontakty podtrzymywać. I że siostra ostatnio się wściekła, że ma dość zajmowania się dbaniem o dobre relacje w rodzinie jeśli nie dostaje żadnej zwrotnej relacji i nawet podziękowania za to, że szuka dla nich zleceń gdy jęczą że mają mało, a gdy znajdzie to jest kręcenie nosem, że właściwie to im się nie chce nic dodatkowego robić. I nawet DZIĘKUJE nie usłyszy.
                                        Bardzo możliwe, że autorka jest na tym samym etapie i jedyne co zrobić może to OLAĆ interesowanie się TAKĄ rodziną która umie tylko BRAĆ. Przypuszczalnie dobrze na tym wyjdzie i kupę kasy ZAOSZCZĘDZI a nawet oni będą mieć o niej LEPSZE zdanie, jako o kimś kto się im ZA DARMO sam nie podkłada tylko muszą się wysilić by raczyła ich zauważyć. To kształcące doświadczenie.
                                • easyblue Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 13.06.11, 22:50
                                  No bo to takie fajne - pokaząć, że się jest "lepszym" od innych. Można potem być dumną z siebie, zę się obśmialo inne baby to takie gupie, takie bezmózgi, i w ogóle to wymyslają sobie problemy. A ja to taaaka dojrzała, dorosła, taka wspaniała, jak mi się dobrze powodzi, bo se potrafię poradzić ze wszystkimi i mam jaja, bo umiem powiedzić prosto z mostu co myślę nie owijając w bawełnę. No taka bohaterka ze mnie, prawda Joshima?
                                  • joshima OT 14.06.11, 00:17
                                    Tak. Jestem dumna z tego, że jestem dojrzałą osobą nie nie tworzę problemów z niczego. Życie i bez tego nie jest szczególnie łatwe. Jednak nie ma to, podobnie jak Twoje zaczepki w stosunku do mnie, ścisłego związku z tematem tej dyskusji, więc jeśli chodzi o Ciebie to EOT.
    • attiya Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 13.06.11, 13:10
      no więc na początek wszystkiego co najlepsze Ci życzę :-)
      następnie:
      od wczoraj/dziś zacznij takoż olewać braci, przestań składać im życzenia
      siostrom wysyłaj sms-y z oględnymi życzeniami typu "sto lat" albo coś w tym stylu za minutę 24 :D
      koleżankę,c o to dwa dni wcześniej dowiadywała się o urodziny także za każdym razem tez się o to pytaj :D
      trudno, takie życie, tacy ludzie, taka rodzina
      ja tez dostaję życzenia od bardzo wąskiego grona ludzi, tym bardziej, że tu na Mazowszu bardziej imieniny się obchodzi a nie urodziny
      a jakiś wirtualny tort będzie? :D
      • sandrad2 Siem panstwo częstują :P 13.06.11, 13:31
        No jasne :-))


        Tort

        i jakby zabrakło to

        Tort2

        Dzięki i smacznego. ;-)
      • joshima Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 13.06.11, 14:56
        attiya napisała:

        > koleżankę,c o to dwa dni wcześniej dowiadywała się o urodziny także za każdym r
        > azem tez się o to pytaj :D
        No masz kurza stopa. Koleżanka się starała, dopytała, żeby się nie spóźnić, też źle. Wygląda na to, że w hołdzie autorce wątku, wszyscy powinni sobie jej datę urodzin wytatuować na czole, żeby codziennie rano przy myciu zębów widzieć i pamiętać.
        • verdana Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 13.06.11, 15:07
          Cóż, ja w tym roku zapomniałam u imieninach syna, który NIE jest dorosły i mieszka ze mną. On też zresztą zapomniał, dopiero babcia dzwoniąz z życzeniami nam przypomniała.
          A imieniny obchodzimy, owszem, ale akurat tego dnia byly ferie, nietypowo - i wypadło nam z głowy.
          Ja rodzinie przypominam, ze mam urodziny. szczególnie przy dużej rodzinie można czasem zapomnieć.
          problem jednak w tym, że Twoja rodzina nie zapomniała. Przecież zyczenia Ci złożykli - tylko Ty oczekiwałaś wylewniejszych. Bo jesli Ty składasz zyczenia tak, a nie inaczej, to inni mają obowiązek zrewanzować się tym samym, sama pamieć Ci nie wystarczy. Życzenia mają być wylewne, z obrazkiem i wysłane rano, nie wieczorem. To jest zadanie z cyklu "zgadnij co ja myslę".
          W dodatku, jesli nie zawiadomiłaś rodziny, ze szczególnie zależy Ci na tych urodzinach, bo są "okrągłe", podejrzewam, ze nikt tego akurat nie brał pod uwagę, trzeba było zwyczajnie uprzedzić. Albo, co gorsza, rodzina być może własnie chciała zachować się taktownie. Wiele kobiet nie przepada za celebracją 30-tych, 40-tych czy 50-tych urodzin i woli, aby tego szczególnie nie podkreslać.
        • easyblue Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 13.06.11, 22:46
          Joshima, zbadaj sobie poziom hormonów, bo chyba menopauza cię dopadła:)
          • joshima OT 14.06.11, 00:19
            Raczej nie. W przeciwienstwie do Ciebie nie jestem ani agresywna ani chamska i nie brakuje mi argumentów marytorycznych. EOT.
            • bazia8 aaa 14.06.11, 15:50
              zawsze mi się wydawało, że dorośli ludzie obchodzą tylko imieniny (zwłaszcza damy)
              no i ew. benefisy.
              a tu miało być Droga Jubilatko od samego rana, a tymczasem etykieta dworska została złamana
              • sinsi Re: aaa 15.06.11, 00:00
                bazia8 napisała:

                > zawsze mi się wydawało, że dorośli ludzie obchodzą tylko imieniny (zwłaszcza da
                > my)
                > no i ew. benefisy.


                że co proszę? dorosłość=obchodzenie tylko imienin?
                może bardziej: kretynizm=w/w tezy. boszzz....
    • ylunia78 Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 14.06.11, 22:02
      Bo teraz sa te pier...dzielone komórki z których można wysłać TYLKO smsa i internet,który daje możliwośc wysłania TYLKO maila.Niestety.:(
    • kropeczka455 Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 14.06.11, 22:28
      U nas obchodzimy imieniny.
      W przypadku równych urodzin informujemy się wzajemnie już w lodówce chłodzi się szampan i na gości czeka tort ze świeczkami.
      • sinsi Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 15.06.11, 00:03
        W zachodnich Niemczech jest zwyczaj obchodzenia przede wszystkim urodzin i jest to wielkie święto tej osoby, znajomi, sąsiedzi nawet dalsi przychodzą z prezentami i życzeniami. Natomiast imieniny są traktowane luźno i mało kto je obchodzi.
        • joshima Re: "Dziś są moje urodziny,które obchodzę bez rod 15.06.11, 00:09
          No popatrz. A w centralnej Polsce jest zupwełnie na odwrót. Jestem tez w stanie wyobrazić sobie kultury w których jeszcze inne rocznice są wyżej w hierarchii ważności. Tylko co z tego?
Pełna wersja