andzia1709
14.06.11, 19:30
komu można się wypłakać, pożalić, poradzić, jest się samym całkiem, a właśnie się skrzywdziło osobę, którą się kocha, czyli uderzyło dziecko? W szale, ale za to z całej siły. Wyję i nie mogę się opanować, nie wytrzymałam, tak bym chciała się tym z komś rozpaczliwie podzielić, otrzymać wsparcie i pomoc? Teorię znam, nie mam nerwów czasem, pokrzykuję, ale dzisiaj no koniec, no straciłam wszystkie nerwy. Lezy przerażone w łóżku, a ja nawet nie mam ochoty iść do niego i przytulić, przeprosić, nic. Chcę zniknąć. Całe fajne popołudnie przestało cokolwiek znaczyć, że godzinę temu śmialiśmy się w głos, snuliśmy plany, przytulaliśmy i całowaliśmy. Mam ochotę się sama pobić, a przynajmniej zrobić sobie jakąś krzywdę. Samotność i pustka są okropne, sama ze swoimi łzami, a dziecko jeszcze biedniejsze z nieopanowaną idiotką. Nie wiem, czy tu wrócę, chciałam to komuś powiedzieć. Komukolwiek: mam dość.