co się robi, gdy się nie ma nikogo

14.06.11, 19:30
komu można się wypłakać, pożalić, poradzić, jest się samym całkiem, a właśnie się skrzywdziło osobę, którą się kocha, czyli uderzyło dziecko? W szale, ale za to z całej siły. Wyję i nie mogę się opanować, nie wytrzymałam, tak bym chciała się tym z komś rozpaczliwie podzielić, otrzymać wsparcie i pomoc? Teorię znam, nie mam nerwów czasem, pokrzykuję, ale dzisiaj no koniec, no straciłam wszystkie nerwy. Lezy przerażone w łóżku, a ja nawet nie mam ochoty iść do niego i przytulić, przeprosić, nic. Chcę zniknąć. Całe fajne popołudnie przestało cokolwiek znaczyć, że godzinę temu śmialiśmy się w głos, snuliśmy plany, przytulaliśmy i całowaliśmy. Mam ochotę się sama pobić, a przynajmniej zrobić sobie jakąś krzywdę. Samotność i pustka są okropne, sama ze swoimi łzami, a dziecko jeszcze biedniejsze z nieopanowaną idiotką. Nie wiem, czy tu wrócę, chciałam to komuś powiedzieć. Komukolwiek: mam dość.
    • verdana Re: co się robi, gdy się nie ma nikogo 14.06.11, 20:04
      Mssz prawo mieć dość.
      Masz prawo czasem zachować się irracjonalnie.
      Masz prawo czasem nawrzeszczeć za bardzo. Albo uderzyc, no chyba ,z e zlałaś bestialsko kablem.
      Nie masz prawa nie iść do dziecka. Idź i przeproś, jeśli uderzylaś całkiem bez powodu, idź i powiedz, ze wysiadly Ci nerwy, jeśli powód był, ale uderzyć i tak nie powinnaś.
      Nie stało się nic, czego by nie dało sie naprawić.
      Tak bywa, idź do dziecka, przytul i zapomnij.
      Pewnie zaraz na mnie naskoczą, zę dzieci bić nie wolno. No , nie wolno. Tyle, ze matka nie maszyna, a od jednorazowego klapsa jeszcze nic nikomu się nie stało nieodwracalnie złego.
      Spoko. Bedzie OK.
      Dla dziecka znacznie gorszy jest Twój placz niz uderzenie.
      • zuzi.1 Re: co się robi, gdy się nie ma nikogo 15.06.11, 00:14
        Dokładnie, zgadzam się z Verdaną, a następnym razem zamiast bic dziecko, wyjdź z pokoju i ochłon a następnie wróc po kilku min. jak się uspokoisz. Czujesz, że wpadasz w szał uciekaj od dzieciaka jak najdalej choc na kilka min. i poszukaj kogos do pomocy może kolezanki chociaz, która zostanie na jakis czas i ze swoim i z Twoim dzieckiem, tak żebys mogła gdzies wyjsc i odpoczac, a Ty jej się odwdzieczysz pomocą przy opiece nad jej dzieckiem.
    • joshima Re: co się robi, gdy się nie ma nikogo 14.06.11, 20:05
      andzia1709 napisała:

      > komu można się wypłakać, pożalić, poradzić, jest się samym całkiem, a właśnie s
      > ię skrzywdziło osobę, którą się kocha, czyli uderzyło dziecko? W szale, ale za
      > to z całej siły.
      Z czymś takim to bym poszła do specjalisty. A poza tym uważam, że jak soę nie ma nikogo to pora się wziąć i sobie znaleźć. Podejrzewam, że nie mieszkasz na bezludnej wyspie.
      • ewa9717 Re: co się robi, gdy się nie ma nikogo 14.06.11, 20:17
        Andzia, leć do dziecka i nie wypuszczaj z ramion! Szybko!!!!!
    • kropeczka455 Re: co się robi, gdy się nie ma nikogo 14.06.11, 21:16
      Andzia, otrzyj łzy. Idź do dziecka, weź w ramiona i przytul - ukoisz swój ból i dziecka.
    • zdunia1979 Re: co się robi, gdy się nie ma nikogo 14.06.11, 21:35
      Andzia racjonalnie i zawsze poprawnie działa tylko komputer, my niestety się mylimy i to bardzo często. Idź do dziecka, pzrytul, ukochaj i wyciągnij wnioski na przyszłość.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: co się robi, gdy się nie ma nikogo 19.06.11, 07:44
      Wszystkie słowa wsparcia i udzielone tu rady są słuszne. Tak właśnie trzeba zrobić: przeprosić, ukoić, powiedzieć co się z Panią dziej po tym zdarzeniu, obiecać poprawę i jej dotrzymać. Wszystko to powinno przywrócić równowagę i Pani i dziecku. Zamykanie się pod wpływem nadmiernego i obezwładniającego poczucia winy nie pomoże dziecku, tylko jeszcze bardziej je rozchwieje. Jako dorosła osoba musi to Pani wziąć na siebie, swoje uczucia na chwilę odłożyć na bok i zająć się uczuciami dziecka i być z nim w kontakcie.
      Wypowiedzi w tym wątku skłoniły mnie także do refleksji bardziej ogólnej natury.
      Jak to się dziej, że w takiej sytuacji większość z Pań słusznie zrozumiała "andzię1709", usprawiedliwiła ją jako matkę, pocieszyła, uznała, że nie jest "automatem , ani też "komputerem" i że zdarzają się karygodne zachowania rodziców z tego właśnie powodu, dała dobrą wspierająca radę.
      I jest to prawda, zdarzają się takie zachowania i jeśli są incydentalne, nie powtarzają się tworząc przemoc, dają się naprawić, to jest to jeszcze jeden obszar wzajemnych ludzkich relacji. Nieprzyjemny to prawda, ale istniejący.
      Bardzo rzadko z takim zrozumieniem sytuacji spotykam się, gdy takiego zachowania dopuści się mężczyzna, ojciec. Za najmniejsze uchybienie tego typu, też czasem wynikające z emocji czy impulsu okrzyknięty jest "przemocowcem", matce dziecka każe się go wyrzucić z domu, a jeśli tego nie zrobi to sama też staje się winna.
      Nie ma dla mężczyzn usprawiedliwienie. Takie opinie są wyrażane również wtedy, gdy mało wiemy o takim ocenianym ojcu i mało o szczegółach zdarzenia. Wnioski wyciągane są za to daleko idące.
      Nie ma, tak pożądanego zwykle , równouprawnienia w tej materii.
      Agnieszka Iwaszkiewicz
      • nutka07 Re: co się robi, gdy się nie ma nikogo 19.06.11, 15:46
        Pytanie czy taki mezczyzna, uwaza ze zrobil cos zlego?
        • agnieszka_sn6 Re: co się robi, gdy się nie ma nikogo 19.06.11, 16:18
          a jeśli uważa tylko nic nie powie nikomu, tak jak w przypadku autorki wątku? Pod wpływam emocji uderzy , wyjdzie i trzaśnie drzwiami a później... żałuje tylko nic nikomu nie powie
          • verdana Re: co się robi, gdy się nie ma nikogo 19.06.11, 18:40
            Bo to faceci nie pisza. Gdyby ojciec napisał "Uderzyłem dziecko, mam straszne wyrzuty sumienia" też bym pocieszyła. Ale tu czytamy "moj mąz bije dziecko" - czyli nie tylko bije, ale i nie jest sklonny posluchać zony, ktora mu tlumaczy, ze to nie jest metoda.
            na pewno nie stanęłabym po stronie matki, ktora leje, a maż pyta na forum, co ma zrobić.
            To nie jest taka sama sytuacja, nawet nie zbliżona.
            • marc.el Re: co się robi, gdy się nie ma nikogo 20.06.11, 10:01
              verdana napisała:

              > Bo to faceci nie pisza. Gdyby ojciec napisał "Uderzyłem dziecko, mam straszne w
              > yrzuty sumienia" też bym pocieszyła. Ale tu czytamy "moj mąz bije dziecko" - cz
              > yli nie tylko bije, ale i nie jest sklonny posluchać zony, ktora mu tlumaczy, z
              > e to nie jest metoda.
              > na pewno nie stanęłabym po stronie matki, ktora leje, a maż pyta na forum, co m
              > a zrobić.
              > To nie jest taka sama sytuacja, nawet nie zbliżona.
              Verdanko, czemu chcesz aby faceci zachowywali się jak kobiety??
              Facet nie napisze na forum ..... facet przeżywa to w samotności, bo jest facetem.
              Naprawdę myślicie, że WSZYSCY FACECI którzy uderzyli dziecko to świnie nie mający uczuć??
              • verdana Re: co się robi, gdy się nie ma nikogo 20.06.11, 11:57
                Facet nie musi tu pisać. Facet, ktory uderzył dziecko raz czy dwa i przeprosił - OK. Gdyby matka napisała, ze chce wyrzucić faceta z domu, bo zrobil cos takiego - bylabym oburzona. To nie o to chodzi, że faceci nie lkają na forum, tylko o to, ze specjalista twierdzi,że potepia się uderzenie przez faceta, a nie przez kobietę.
                A tego NIE DA się stwierdzić czytając forum, bo tego typu sytuacje po prostu się tu nie pojawiają - sa tylko problemy matek, których mężowie leją dziecko w ramach jedynej słusznej metody wychowawczej.
                • joshima Re: co się robi, gdy się nie ma nikogo 20.06.11, 15:55
                  verdana napisała:

                  > Facet nie musi tu pisać. Facet, ktory uderzył dziecko raz czy dwa i przeprosił
                  > - OK. Gdyby matka napisała, ze chce wyrzucić faceta z domu, bo zrobil cos takie
                  > go - bylabym oburzona.

                  Hm. Czemu mam wrażenie, że trochę się mijasz z prawdą?
                  • verdana Re: co się robi, gdy się nie ma nikogo 20.06.11, 16:02
                    Bo to nie jest facet, ktory uderzył dziecko bo go ponioslo, gdy dzieciak rozrabiał, tylko facet, ktory bije żonę po pijanemu. I nie zwraca nawet uwagi, zę przy okazji uderza dziecko.
                    Driobna róznica, prawda? tata, ktory się za bardzo wsciekł, bo dziecię cos przeskrobało i alkoholik, ktory leje, bo jest napity, nie patrzac gdzie.
                    Alkoholik może sobie przyrzekać, ze nie bedzie - do nastepnego upicia sie.
                    • joshima Re: co się robi, gdy się nie ma nikogo 20.06.11, 16:12
                      Przepraszam, ale skąd wiesz, że nie żałował i nie wybrał się na leczenie? Jemu się nie należy druga szansa?

                      Nie, nie musisz mi tego tłumaczyć. Po prostu uważaj co piszesz.
                      • asia_i_p Re: co się robi, gdy się nie ma nikogo 24.06.11, 13:01
                        No i OK, jeśli żałował, ale niech się leczy z dala od rodziny.
                        Alkohol otumania i sprowadza niepoczytalność. Facet nie uderzył dziecka z braku panowania nad emocjami, tylko uderzył w trakcie bicia żony, która go sprowokowała nie agresją fizyczną czy werbalną, tylko pytaniem, dlaczego się upił. Facet jest przedstawicielem służb mundurowych, więc prawdopodobnie jest wysportowany i silny i, jeśli pod wpływem alkoholu traci hamulce, stanowi zagrożenie dużo większe niż matka pod wpływem złości dająca klapsa. Owszem, może się zdarzyć, że matka dając klapsa zrobi dziecku krzywdę - ale statystycznie prawdopodobieństwo jest o tyle niskie, w porównaniu z prawdopodobieństwem zrycia psychiki dziecku przez rozdzielenie go z matką, że ryzyko jest warte podjęcia.
                        Ryzyko, że agresywny alkoholik zrobi krzywdę dziecku lub żonie na oczach dziecka, jest dużo wyższe.
                        Tak naprawdę to się sprowadza do ustawienia sytuacji optymalnie dla dziecka, pal diabli, co się dorosłym "należy".
      • asia_i_p Re: co się robi, gdy się nie ma nikogo 19.06.11, 18:52
        Ponieważ matka najczęściej dopuszcza się tego typu przemocy zamknięta z dzieckiem po kilka-kilkanaście godzin na dobę, wyczerpana brakiem snu i płaczem/histerią dziecka. I kiedy u mężczyzny dochodzi do tego samego efektu po pół godzinie wspólnej z matką opieki nad dzieckiem, to coś tu musi być nie tak.
        Poza tym, nie zauważyłam, żeby kazano się komuś rozwodzić dlatego, że mąż dał jednego klapsa dziecku, natomiast owszem, zdarzało się, dlatego że walnął matkę. Ponieważ z sytuacji matka-dziecko nie da się wycofać, matka nie może wyjść, trzaskając drzwiami i najczęściej mówi sobie "wytrzymam, wytrzymam" - i nie wytrzymuje. W sytuacji kłótni między osobami dorosłymi nie ma elementu przymusu (nie wyjdę z domu, bo coś mu się stanie), nie ma tego nacisku ze strony otoczenia, że sam fakt złości jest zły - można swobodnie wrzasnąć "nie cierpię cię" i wyjść trzaskając drzwiami i nie czuć się potworem. Więc jeśli ktoś tego nie robi, tylko uderza, to widać chce uderzyć.
        • joshima Re: co się robi, gdy się nie ma nikogo 19.06.11, 19:01
          asia_i_p napisała:

          > Ponieważ matka najczęściej dopuszcza się tego typu przemocy zamknięta z dziecki
          > em po kilka-kilkanaście godzin na dobę, wyczerpana brakiem snu i płaczem/hister
          > ią dziecka. I kiedy u mężczyzny dochodzi do tego samego efektu po pół godzinie
          > wspólnej z matką opieki nad dzieckiem, to coś tu musi być nie tak.
          No tak, bo na ogół taki facet przez reszte dnia siedzi sobie, patrzy w chmury i pierdzi w stołek bez wysiłku i bez stresu spędzając większość dnia. Nie, żebym kogoś tłumaczyła, ale rozumiem i podzielam pogląd p. Agnieszki. Na tym forum panuje solidarność jajników :P

          > Ponieważ z sytuacji matka-dziecko nie da się wycofać, matka nie może wyjść, tr
          > zaskając drzwiami
          Bardzo często może, przynajmniej na 10-15 minut, żeby ochłonąć.
          • asia_i_p Re: co się robi, gdy się nie ma nikogo 24.06.11, 12:55
            Żeby ochłonąć, potrzebuję się przejść na spacer, wybrać na zakupy, oderwać od problemu całkowicie, a nie zabarykadować w łazience na 10 minut przed wyjącym dwulatkiem, zastanawiając się czy, po pierwsze, nie zryję dziecku psychiki tym, że pozwalam mu płakać w samotności, po drugie, czy sąsiedzi wołają już policję.
            Jeżeli rodzic uderzył dziecko, mając obok odskocznię psychiczną w postaci drugiego rodzica, jest coś nie tak. Jeśli zrobił to w nerwowej sytuacji, osaczony i psychicznie postawiony pod ścianą - to można to jeszcze jakoś tłumaczyć.
Pełna wersja