Problem dorosłych dzieci.

15.06.11, 08:42
Mój syn 23 lata, studiuje w innym mieście, oddalonym od domu rodzinnego.W tym mieście studiuje też jego dziewczyna(to jej rodzinne miasto, cała jej rodzina tam żyje).Z początku syn mieszkał sam, ale od około roku, ze względu na redukcję kosztów i fakt że chcieli być razem, wynajęli wspólnie mieszkanie.Czynsz i wszelkie opłaty płacą równo, po połowie. Ponieważ to ludzie młodzi, jeszcze niestabilni finansowo, te opłaty pokrywają rodzice. Tz. Jej rodzice płacą połowę a my drugą połowę.Od tej strony nie ma żadnych problemów, punktualnie co miesiąc posyłam na konto jej rodziców należną sumę, ponieważ to oni regulują te rachunki.
Problem leży w czymś innym. Mama dziewczyny, osoba prosta ale z gruntu dobry, uczciwy człowiek, ma jakieś swoje problemy psychiczne , które kompensuje za pomocą nadmiernej dbałości o czystość i porządek, mówiąc prosto, całe jej życie kręci się wokół sprzątania, mycia, szorowania, porządkowania.To chyba rodzaj natręctw czynnościowych, obsesja.Od rana do nocy gna po własnym domu ze ścierką, odkurzaczem, środkami myjącymi i sprząta.Gdy skończy u siebie, zaczyna sprzątać u „młodych”.Ponieważ mieszkają niedaleko rodziców którzy regulują rachunki, mają oni również zapasowe klucze od mieszkania młodych.Dwa trzy razy w tygodniu, teściowa in spe mojego syna sprząta, pucuje, dezynfekuje im mieszkanie. Bez ich wiedzy, zgody, zachęty, prośby.Oni są doskonale w stanie, sami dbać o porządek , nie potrzebują w tym żadnej pomocy.Wracają po wykładach do domu a tu mama robi akurat po raz kolejny generalne porządki, myje okna, odkurza, wietrzy pościel, układa w szafkach, odmraża lodówkę itp.Na ich widok radośnie wykrzykuje, O! Dobrze że już jesteście to pomożecie mi sprzątać.I tak się dzieje 2-3 razy w tygodniu.Młodzi są już okropnie umęczeni tą sytuacją, próbowali interweniować, prosili, tłumaczyli mamie że to zbyteczne, że oni mogą sami, że nie chcą. Prosili ojca(męża matki) by jakoś wpłyną na nią by zaprzestała tych sprzątań. Nic nie działa, nic nie skutkuje.Mój syn „wypłakuje” mi się przez telefon, jest wściekły, nie może się pogodzić z taką sytuacją.Do białej gorączki doprowadzają go „porządki” na i w jego osobistym biurku czy szafach, grzebanie w jego łóżku i wyczyszczone na błysk jego buty.Ja niestety nie bardzo wiem jak mu pomóc?! Dla mnie takie zachowania są niedopuszczalne i nigdy by mi do głowy nie przyszedł pomysł by bez uzgodnienia i konkretnej prośby o to , przestawić nawet wazonik na inne miejsce w mieszkaniu dorosłych dzieci.I bez znaczenia jest fakt że to ja opłacam czynsz.Sfera prywatna to tabu , nawet dla najbliższych członków rodziny.Młodzi nie chcą, nie potrafią być stanowczy i poprostu odebrać jej klucze i zabronić tych wizyt. Jak pisałam, to kobieta dobra, uczciwa, pomocna , sympatyczna ale ta jej fobia, mania porządkowania jest nie do zniesienia . Jej mąż już po latach współżycia jakoś do tego przywykł i zobojętniał, ale dorosłe dzieci jeszcze nie są na takim etapie.Możnaby odwrócić sytuację, że to my będziemy płacić cały czynsz a oni nam zwracać połowę, ale to nie rozwiąże problemu, bo ona dalej będzie tam sprzątać.Odebranie kluczy i radykalny zakaz to zaprogramowany okropny konflikt, śmiertelna uraza, a nawet zerwanie kontaktów. Młodzi chcą mieszkać razem, ale ta sytuacja ich przerasta i są z tego powodu nieszczęśliwi i też między nimi wywołuje konflikt. Istnieje jakiś „salomonowe” rozwiązanie takiej sytuacji?
    • mamameg Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 09:00
      Tylko odebranie kluczy i stanowczy zakaz poskutkuje. Kobieta najwyraźniej nie rozumie, że dzieci są dorosłe i chcą żyć własnym życiem i bez stanowczych posunięć do niej to nie dotrze.
    • prochottka1 Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 09:11
      zmiana zamköw
      do tej pani nic nie dotrze !!!!!!!
      pewnie ma za duzo wolnego czasu "i chce dobrze"

      Odebranie kluczy i radykalny zakaz to zaprogramowany okropny konflikt, śmiertelna uraza, a nawet zerwanie kontaktów.
      to szantaz emocjonalny - nieodcieta pepowina

      to niech sie obrazi - ciekawe na jak dlugo
      jesli teraz sie wtraca to co bedzie po slubie lub jak urodzi sie dziecko
      • asia_i_p Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 10:41
        Poprawnie politycznie i awantura gwarantowana - porozmawiać.
        Obłudnie, ale powinno być skuteczne - umówić zmianę zamka, po czym zgubić klucze od starego. Nowych już mamie nie dawać. Na wszelkie propozycje odpowiadać - nie, mowy nie ma, żeby pani/mama tak się męczyła, trzeba się szanować i tak dalej.
        • sorvina Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 10:50
          Dokładnie o tym samym pomyślałam :) Z niektórymi osobami można albo iść na wojnę, czym poczują się bardzo skrzywdzeni, bo nie dopuszczają do siebie myśli, że robią coś źle, albo przedstawia się im spreparowane wymówki, powody i wyjaśnienia, doceniające starania, ale nie pozwalające na ich kontynuowanie - by mama miała więcej czasu dla siebie i się tak nie męczyła.. itp. Decyzja należy do młodych - czego chcą i na co mają siły. Niedawanie mamie klucza też będzie trudne, ale jeśli wykują regułkę w stylu "nie kłopocz się mamo, damy sobie radę" i będą ją powtarzać metodą zdartej płyty, to będzie łatwiej.
    • mc_bratney Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 09:33
      no tak, latwo powiedziec
      ale to jest matka.Matka,ktora chce dobrze,nie widzi,ze robi zle a co wiecej na pewno nie rozumie czemu sie jej czepiaja zamiast byc wdzieczni,ze pomaga.Tak pewnie ona to widzi.zmiana zamkow (w wynajetym zreszta meszkaniu) czy zabranie kluczy bedzie dla niej ciosem w serce. Po co fundowac takie rewolucje w rodzinie,moze lepiej poszukac jakis mniej radykalnych sposobow.
      Mysle,ze trzeba (po raz kolejny zapewne) porozmawiac z nia szczerze i poinformowac ja,ze jesli nie przestanie sie tak zachowywac,zostana zabrane jej klucze.
      • joshima Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 09:35
        mc_bratney napisała:

        > Po co fundowac takie rewolucje w rodzinie
        No tak. To lepiej trwać na pozycjii męczennika... A pomyślałaś co będzie kiedy ewentualnie urodzi im się dziecko?
        • mc_bratney Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 10:47

          joshima napisała:

          > mc_bratney napisała:
          >
          > > Po co fundowac takie rewolucje w rodzinie
          > No tak. To lepiej trwać na pozycjii męczennika... A pomyślałaś co będzie kiedy
          > ewentualnie urodzi im się dziecko?

          no wiesz...nie zyjemy na pustyni.powinnismy sie liczyc z uczuciami innych zwlaszcza jesli chodzi o najblizsze osoby a w tym przypadku o matke,ktora nigdy dotad nie zawiodla skoro dostala klucze do domu.
          Nie chodzi mi o przyjecie roli cierpietnicy, bo kazdy ma prawo do wyrazena swojej opinii,woli,zdania itd i zyc po swojemu i jestem za tym, aby jak najbardziej sprzeciwic sie zachowaniu matki ale zrobic to z taktem i przemyslanie.Moim zdaniem mlodzi powinni sami zalatwic ta sprawe z matka,mowiac jej kategorycznie,ze jesli nie uspokoi sie to zabiora jej klucze.

          Wytlumaczyc jej,ze zapewne sama tez by nie chciala zeby pod jej nieobecnosc ktos wchodzil regularnie do jej domu,robil porzadki i grzebal w jej rzeczach,chocby była to najbardziej zyczliwa osoba.
          >
          >
          • sorvina Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 11:01
            Wygląda na to, że młodzi nadmiernie liczyli się z uczuciami kobiety, czas by zaczęli się liczyć ze swoimi...
            • mc_bratney Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 11:03
              sorvina napisała:

              > Wygląda na to, że młodzi nadmiernie liczyli się z uczuciami kobiety, czas by za
              > częli się liczyć ze swoimi...
              z postu wynika,ze do tej pory zbytnio nie musieli sie tym zajmowac,bo nie mieli powodów do tej pory
              • sorvina Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 11:19
                >Młodzi są już okropnie umęczeni tą sytuacją, próbowali interweniować, prosili, tłumaczyli >mamie że to zbyteczne, że oni mogą sami, że nie chcą. Prosili ojca(męża matki) by jakoś >wpłyną na nią by zaprzestała tych sprzątań.
                i
                >Delikatne aluzje nie docierają do niej tak samo jak nie docierają bezpośrednie prośby i tłumaczenia.

                Oczywiste, że zmęczenie sytuacją narastało w czasie, pewnie mieli też nadzieję, że za którymś razem coś do niej trafi, czas pokazywał, że jest inaczej. Jak na razie starali się być delikatni, tłumaczyć, prosić, wciągnęli w mediację męża kobiety, ale z taką osobą, się w ten sposób nie da, bo widzi tylko swoje "chcę dobrze" i robi tak jak robiła do tej pory. Ale od deklaracji "chcę dobrze" do prawdziwego dbania o innych czasem jest duża odległość.
          • joshima Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 12:16
            mc_bratney napisała:

            > no wiesz...nie zyjemy na pustyni.powinnismy sie liczyc z uczuciami innych zwlas
            > zcza jesli chodzi o najblizsze osoby
            To się nazywa asertywnośc i wcale nie oznacza, że musimy się na wszystko godzić.

            a w tym przypadku o matke,ktora nigdy dota
            > d nie zawiodla skoro dostala klucze do domu.
            No właśnie zawiodła, bo stała się uciążliwa.
            • mc_bratney Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 12:19
              joshima napisała:

              > mc_bratney napisała:
              >
              > > no wiesz...nie zyjemy na pustyni.powinnismy sie liczyc z uczuciami innych
              > zwlas
              > > zcza jesli chodzi o najblizsze osoby
              > To się nazywa asertywnośc i wcale nie oznacza, że musimy się na wszystko godzić
              > .
              >
              > a w tym przypadku o matke,ktora nigdy dota
              > > d nie zawiodla skoro dostala klucze do domu.
              > No właśnie zawiodła, bo stała się uciążliwa.
              >
              ja wlasnie o asertwnosci mowie...powiedziec jej.ze sie nie chce jej pomocy

              a zawiodla po tym,jak dostala klucze,czyli jest to pierwsza tego typu sytuacja
              • joshima Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 12:22
                mc_bratney napisała:

                > ja wlasnie o asertwnosci mowie...powiedziec jej.ze sie nie chce jej pomocy
                Nie wiem, czy zauważyłaś, ale już to zrobili i nic to nie dało.


                > a zawiodla po tym,jak dostala klucze,czyli jest to pierwsza tego typu sytuacja
                Tak, która się ciągnie od nie wiadomo jak dawna :P
                • mc_bratney Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 12:26
                  joshima napisała:

                  > mc_bratney napisała:
                  >
                  > > ja wlasnie o asertwnosci mowie...powiedziec jej.ze sie nie chce jej pomoc
                  > y
                  > Nie wiem, czy zauważyłaś, ale już to zrobili i nic to nie dało.>

                  powiedzieli,ze zabiora klucze??
                  >
                  >
                  • joshima Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 15:27
                    mc_bratney napisała:

                    > powiedzieli,ze zabiora klucze??

                    Ale to jest właśnie stawianie sprawy na ostrzu noża. Czego zdaje się nie pochwalasz.
    • joshima Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 09:33
      To chyba nie pozostaje nic innego jak zrezygnować z tego układu i wrócić na swoje śmieci. Można ewentualnie zmienić zamki. Nie rozumiem jak fakt płacenia rachunków ma się do posiadania klucza do mieszkania.
      • joshima PS: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 09:36
        Zapomniałam zapytać. A co na to jego dziewczyna?
        • allegraabc Re: PS: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 09:53
          To, że rodzice mają zapasowe klucze nie ma nic wspólnego z opłatą czynszu. Młodzi sami (nieopatrznie) dali im te klucze, na wszelki wypadek,sami są często po za domem, wyjazdy kilkudniowe itp.Więc chodzi o tak zwane "oko" na mieszkanie w razie jakiejś awarii podczas ich nieobecności.Nie spodziewali się że mama swoją manię-natręctwo przeniesie na ich teren.
          Dziewczyna, znając swoją mamę od podszewki od wczesnego dzieciństwa cierpiała(wraz z całą rodziną) z powodu jej zachowań, dlatego też wcześnie wyprowadziła się z domu rodzinnego, ale nie zerwała kontaktów z rodzicami.Tak samo jak mój syn nie chce tolerować poczynań matki, ale nie jest na tyle silna by tego kategorycznie zabronić.
          • mamameg Re: PS: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 10:01
            Możecie Wy wraz z mężem tej pani z nią porozmawiać o tym, że to dorośli ludzie i potrzebują prywatności i chcą żyć po swojemu. Tyle, że to taki półśrodek, bo dziewczyna nie może do końca życia robić wszystkiego tak, żeby nie urazić matki.
            • allegraabc Re: PS: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 10:08
              > Możecie Wy wraz z mężem tej pani z nią porozmawiać o tym>


              To raczej nie wchodzi w grę.Z rodzicami dziewczyny nie znamy się osobiście, kontakt mamy tylko telefoniczny(bardzo rzadko) lub okazjonalne życzenia świąteczne.
              • joshima Re: PS: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 10:10
                allegraabc napisała:

                > To raczej nie wchodzi w grę.Z rodzicami dziewczyny nie znamy się osobiście, ko
                > ntakt mamy tylko telefoniczny(bardzo rzadko) lub okazjonalne życzenia świąteczn
                > e.
                No to właśnie się poznacie i może wywrze to na kobiecie odpowiednie wrażenie. Właściwie to nie rozumiem co to za argument.
                • allegraabc Re: PS: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 10:29

                  > No to właśnie się poznacie i może wywrze to na kobiecie odpowiednie wrażenie. W
                  > łaściwie to nie rozumiem co to za argument.

                  Mamy w planie w najbliższej przyszłości takie zapoznawcze spotkanie(odległość między nami jest dość spora prawie 800km.)
                  Trochę nieporęcznie nam będzie przy pierwszym spotkaniu stawiać kategoryczne warunki lub chociażby poruszać temat jej niedopuszczalnego zachowania wobec młodych.Delikatne aluzje nie docierają do niej tak samo jak nie docierają bezpośrednie prośby i tłumaczenia.Ona nie widzi w swoim postępowaniu nic niestosownego, chce dobrze, nie jest w stanie ogarnąć gdzie leży problem.Na tym polega jej schorzenie, którego nie jest świadoma .Nie czuję się na siłach by przyszłej teściowej mojego syna, kobiecie której nie znam powiedzieć w oczy że powinna zaprzestać gnębić dorosłe dzieci w tym mojego syna a sama udać się jak najszybciej do psychiatry ;-)
                  • mamameg Re: PS: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 10:54
                    Przecież tu nie chodzi o to czy ona powinna się leczyć, bo to jest sprawa jej i co najwyżej jej męża, tylko o to, że Twój syn i jej córka nie potrafią postawić granic. W swoim domu niech sobie kobieta całymi dniami sprząta, to jej dom i jej życie, jak jej z tym dobrze, to co Wam do tego?
                    Chodzi o to, żeby nie wtrącała się w życie dorosłych dzieci.
                • mc_bratney Re: PS: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 10:50
                  joshima napisała:

                  > allegraabc napisała:
                  >
                  > > To raczej nie wchodzi w grę.Z rodzicami dziewczyny nie znamy się osobiśc
                  > ie, ko
                  > > ntakt mamy tylko telefoniczny(bardzo rzadko) lub okazjonalne życzenia świ
                  > ąteczn
                  > > e.
                  > No to właśnie się poznacie i może wywrze to na kobiecie odpowiednie wrażenie. W
                  > łaściwie to nie rozumiem co to za argument.
                  >


                  to dopiero jest bezsens. umowic sie na pierwsze spotkanie,jechac 800 km po to zeby obrazic matke przyszlej synowej...
                  przeciez tak wlasnie matka zareaguje,oburzeniem.zalem,zloscia i niezrozumieniem a do tego poczucie sie gleboko zraniona,ze nikt nie docenia jej staran

                  ta sprawe powinni sami zalatwic
                  • joshima Re: PS: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 12:12
                    mc_bratney napisała:

                    > to dopiero jest bezsens. umowic sie na pierwsze spotkanie,jechac 800 km po to z
                    > eby obrazic matke przyszlej synowej...
                    No to wygląda na to, że sytuacja jest bez wyjścia, bo zabrac klucze NIE, powiedzieć wprost NIE. Poza tym masz jakąś propozycję, bo łagodne metody, jak widać nie działają.?
                    • mc_bratney Re: PS: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 12:20
                      joshima napisała:

                      > mc_bratney napisała:
                      >
                      > > to dopiero jest bezsens. umowic sie na pierwsze spotkanie,jechac 800 km p
                      > o to z
                      > > eby obrazic matke przyszlej synowej...
                      > No to wygląda na to, że sytuacja jest bez wyjścia, bo zabrac klucze NIE, powied
                      > zieć wprost NIE. Poza tym masz jakąś propozycję, bo łagodne metody, jak widać n
                      > ie działają.?
                      >
                      tak,caly czas o nich pisze :)
          • prochottka1 Re: PS: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 10:21
            Młodzi sami (nieopatrznie) dali im te klucze, na wszelki wypadek,sami są często po
            za domem, wyjazdy kilkudniowe itp.Więc chodzi o tak zwane "oko" na mieszkanie w
            razie jakiejś awarii podczas ich nieobecności.

            wymienic zamki
            klucz oddac przed wyjazdem (jesli koniecznie musza)
            zabrac po powrocie

            jakiej awarii?
            zakrecasz kurki z woda, gazem itd

            awaria moze sie przytrafic jak beda na uczelni, w kinie, na zakupach
            to co matka waruje pod drzwiami jak gdziekolwiek wychodza

            wiec myslenie troche glupie

            jesli to natrectwa to trzeba to jakos leczyc -psycholog, psychiatra
            • sorvina Re: PS: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 10:42
              Jeśli nie chcą/nie potrafią na razie postawić się wprost, mogą kombinować np. zmienić zamki pod pretekstem zgubienia klucza i nie dawać nowego mamie "bo nie ma teraz takiej potrzeby i nie chcą jej niepotrzebnie kłopotać". W kwestii doglądania mieszkania podczas wyjazdu czasem lepiej sprawdza się zaprzyjaźniona sąsiadka, koleżanka.

              Natomiast to rozwiązanie krótkofalowe, bo na dłuższą metę muszą nauczyć się asertywności a dziewczyna odpępowienia.
            • joshima Re: PS: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 12:13
              prochottka1 napisała:

              > jakiej awarii?
              > zakrecasz kurki z woda, gazem itd
              U sąsiada z góry też? :P
              • joshima PS: przyszło mi do głowy 15.06.11, 12:14
                A jej mąz nie mógłby zarekwirować tych kluczy?
              • prochottka1 Re: PS: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 12:22
                joshima napisała:

                > prochottka1 napisała:
                >
                > > jakiej awarii?
                > > zakrecasz kurki z woda, gazem itd
                > U sąsiada z góry też? :P
                >
                nie jestes w stanie wszystkiemu zapobiec

                znajomi siedzieli w salonie
                a pekla rura w pionie i zalal im kuchnie


                mozna jeszcze zatrudnic pania do sprzatania DDDDD
                • joshima Re: PS: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 12:24
                  prochottka1 napisała:

                  > nie jestes w stanie wszystkiemu zapobiec
                  Owszem, ale jak Cię zaleje sasiad z góry to jest poważna różnica czy zareaguje ktoś jeszcze tego samego dnia, czy ty dopiero po powrocie z dwutygodniowego urlopu :P

                  > mozna jeszcze zatrudnic pania do sprzatania DDDDD

                  Toż to by dopiero była obraza majestatu. Rodzice im płacą za mieszkanie a oni trwonią pieniądze na sprzątaczkę podczas gdy mama posprząta za darmo i lepiej.
    • tully.makker Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 11:03
      Czy twoj syn jesjakis uposledzony? Ok, chcecie go utrzymywac i fundowac przeroslemu juz chlopakowi mieszkanie. Ale to naprawde wiek, w ktorym mozna oczekiwac od dziecka, ze samodzielnie bedzie rozwiazywac swoje problemy. Ja jako 23-latka bylam juz matka 2-latka, i swoim zyciam zajmowalam sie sama i podobnie - co nie znsaczy ze nie mozna zapytac rodzicow o rade - mozna. Ale nie oczekiwac, ze oni nasze sprawy rozwiaza za nas.

      A tak generalnier to sadze, ze jak w przypadku wszystkich sytuacji, w ktorych wystepuje narzekanie bez zadnych dzialan tak naprawde woli zmiany wcale nie ma - wszak przyjemniej jest, jak ktos posprzata, a jak jeszcze robi to nieproszony, czyli nie trzeba okazywac wdziecznosci, tylko miec focha, to tym fajniej, prawda?
      • mc_bratney Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 11:11
        tully.makker napisała:

        > Czy twoj syn jesjakis uposledzony? Ok, chcecie go utrzymywac i fundowac przeros
        > lemu juz chlopakowi mieszkanie. Ale to naprawde wiek, w ktorym mozna oczekiwac
        > od dziecka, ze samodzielnie bedzie rozwiazywac swoje problemy. Ja jako 23-latka
        > bylam juz matka 2-latka, i swoim zyciam zajmowalam sie sama i podobnie - co n
        > ie znsaczy ze nie mozna zapytac rodzicow o rade - mozna. Ale nie oczekiwac, ze
        > oni nasze sprawy rozwiaza za nas.
        >
        > A tak generalnier to sadze, ze jak w przypadku wszystkich sytuacji, w ktorych w
        > ystepuje narzekanie bez zadnych dzialan tak naprawde woli zmiany wcale nie ma -
        > wszak przyjemniej jest, jak ktos posprzata, a jak jeszcze robi to nieproszony,
        > czyli nie trzeba okazywac wdziecznosci, tylko miec focha, to tym fajniej, praw
        > da?
        >
        >

        a po co tak naskoczylas?po co ten ton i obrazanie?
        to,ze TY w wieku 23 byłas juz matka,nie jest zadnym wyznacznikiem.Syn studiuje,nie wiem czy przeczytałas uwaznie...
        pozatym...to,ze matka chlopaka zwrocila sie z takim problemem na forum nie oznacza,ze syn oczekuje od niej,ze rozwiaze jej problemy...
        • joshima Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 12:21
          mc_bratney napisała:

          > a po co tak naskoczylas?po co ten ton i obrazanie?
          Bo to tully.makker ;)
        • tully.makker Re: Problem dorosłych dzieci. 16.06.11, 14:56
          to,ze TY w wieku 23 byłas juz matka,nie jest zadnym wyznacznikiem.Syn studiuje
          > ,nie wiem czy przeczytałas uwaznie...

          Tak, umiem czytac, tez studiowalam jeszcze w tym wieku. Nie wiedzialam, ze studiowanie zwalnia z rozwiazywania codziennych zyciowych problemow.
          • joshima OT 16.06.11, 15:27
            Wątroba Cię boli, że kogoś stać, żeby zapewnić dziecku możliwość studiowania, bez dodatkowych obciążeń? Zawiść przez Ciebie przemawia.

            Tak się składa, że możliwość spokojnego studiowania, bez konieczności zajmowania się zarabianiem pieniędzy to po prostu bardzo dobra inwestycja na przyszłość.
    • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 11:20
      Nic nie rob. To problem syna - niech rozwiaze. Mamuska jest "za bardzo" ale to jest ich problem nie wasz. Syn jest dorosly, placicie mu za mieszkanie, wystarczy pomocy od rodzicow. Problemow zyciowych za niego rozwiazywac nie musicie i nie powinniscie.
      • allegraabc Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 12:12
        Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
        Zarówno mój syn jak i jego dziewczyna są pełnoletni ale w wieku 23 lat nie ma się jeszcze żadnego doświadczenia życiowego(bo skąd?) Prawidłowe reakcje, aseratywność, przebojowość itp to cechy których człowiek się w miarę upływu lat uczy, gruntuje.
        tully.makker mój syn nie jest upośledzony ;-) i nie wymaga od nas rodziców, abyśmy rozwiązywali za niego życiowe sprawy, nie w tym rzecz.Ponieważ mamy dobry kontakt, zaufanie jego i jesteśmy jego rodzicami to zwierza nam się z pewnych spraw, żali, opowiada, czasem pyta o radę. Nie widzę raczej w tym nic nienormalnego czy przesadzonego.tak jest i w tym przypadku.On nie chce bym ja czy ojciec rozwiązali za niego ten problem, tylko pytał czy nie mamy pomysłu na rozwiązanie, bo im już zabrakło. Ja również nie mam zamiaru interweniować czynnie.Chętnie udzieliłabym mu stosownej i skutecznej rady ale sama nie znam sposobu na taką sytuację, więc pytam szerokie grono ludzi, bo co kilka głów to nie jedna. Może ktoś ma jakiś pomysł, który jeszcze nie został wykorzystany.Też myślę że syn będzie musiał sam się z tym uporać.
        • motylewbrzuchu123 Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 12:21
          Wygląda na to, że szukasz jakiejś czarodziejskiej różdżki, którą by można skinąć i bez wysiłku zamienić "teściową" syna w kogoś kto się nie będzie wtrącał.
        • verdana Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 12:21
          ma się doswiadczenie, ale nawet 53 latek w tej sytuacji byłby bezradny - bo rozpaczynanie wspólnego życia od obrazenia matki dziewczyny jest powiedziałabym , dyskusyjne.
          Mam pomysł. Mieszkanie jest wynajmowane. Nalezy zatem zakonczyć umowę najmu (informujac matkę, ze to własciciel ją zakończył), znaleźć jmieszkanie maksymalnie daleko od matki i ze złym dojazdem, oraz ze zbolałą miną poinformować matkę, ze własciciel absolutnie nie godzi się na udostepnienie kluczy osobie postronnej.
          Można też poprosić matkę o zwrot kluczy, informując,z ę sąsiedzi doniesli , ze po wynajmowanym mieszkaniu kręci się ktoś obcy i własiciel urzadził im piekło, grożąc wyrzuceniem - nie dawał im prawa udostepniania mieszkania i kluczy innym osobom.
          • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 12:37
            Mozna i tak, ale mysle ze najlepiej jak kazde zalatwia sprawy z wlasnymi rodzicami tzn. dziewczyna wybija z glowy glupie pomysly swoim rodzicom, a chlopak swoim.
          • motylewbrzuchu123 Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 12:51
            Przecież nikt im nie doradza zrobienie awantury, tylko zwykłą, grzeczną rozmowę o tym, że dzieci są już dorosłe i same sobie sprzątną.
          • doctor.no.1 Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 15:06
            Albo można powiedzieć, że znajomy w potrzebie zatrzyma się na jakiś czas i potrzebujecie ten dodatkowy komplet kluczy :)
        • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 12:31
          Akurat w tej sytuacji nie dziwie sie ze sie wam pozalil na zachowanie tej kobiety. Jednak sposob na ten problem jest bardzo prosty. Dziewczyna zalatwia sprawe z wlasna matka, ja bym tak zrobila. Ale ok, dziewczyna jest zahukana i mamie sie nie postawi bo costam (swoja droga co?), to mozna zmienic zamki i juz nowych kluczy u mamusi nie zostawiac.

          Tym sposobem pozbeda sie problemu.

          Nie mieszalabym sie w to na waszym miejscu. Niech sobie mlodzi sami to zalatwia bo z taka mama to musza nabierac wprawy w radzeniu sobie z nia bo latwo nie bedzie. Wiec nie wyreczaj.

          PS. Na miejscu twojego syna dreczylabym dziewczyne aby postawila sie matce, a w razie odmowy zmieniabym zamki sama. A gdyby dala jej kopie klucza to bym od niej odeszla. Ale twoj syn jest mlodszy to troszke czasu mu zajmie zanim do tego dojdzie.
          • mc_bratney Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 12:36
            dama_z_kawa_i_papierosem napisała:
            >
            > PS. Na miejscu twojego syna dreczylabym dziewczyne aby postawila sie matce, a w
            > razie odmowy zmieniabym zamki sama. A gdyby dala jej kopie klucza to bym od ni
            > ej odeszla
            . Ale twoj syn jest mlodszy to troszke czasu mu zajmie zanim do tego
            > dojdzie.

            :D :D :D

            ach jakie to zycie jest proste
            kobiety nie potrafia odejsc od meza pijaka,dreczyciela,oszusta,babiaza...a dama_z_kawa_ itp odeszlaby bez mrugniecia okiem w takiej sytuacji...
            • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 12:47
              Tak bo to mlodzi ludzie sa, niesamodzielni jeszcze. Pierwsze kroki stawiaja dopiero i dlatego tacy nieporadni.
              Gdyby mi tesciowa 2-3 razy w tyg urzadzala porzadki w domu, grzebala w szafkach, scielila lozko, grzebala w brudach do prania, biurku, ustawiala wszystko po swojemu itd. a chlop by stal jak ciele i z mama o to nie powalczyl to bym z nim nie chciala mieszkac, wiazac sie, nie bralabym slubu, i uciekalabym w podskokach. Bo potem bedzie tylko gorzej.

              I teraz, albo sie tego naucza i mame opanuja, albo beda tacy nieporadni az chlopak bedzie mial dosc i odejdzie.
              Istnieje jeszcze trzecia opcja ze sie przyzwyczai i beda sobie razem zyli tak, moze nawet mama sie wprowadzi bo jest taaka dobra i pomocna ze szkoda sie rozstawac na te 4 dni w tygodniu.
              • mozambique Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 12:57
                dziwene jszce ze zadna ze stada forumowych matek nie poradzila rzeczy najsprosztej

                mlodzi zaczynają PRACOWAĆ !!!! i SAMI OPŁACAJĄ wynajete mieszkanie , sami piora gacie i myją okna

                wtedy którakolwiek mamuśka moze im to lotto !

                a tu prosze - widze ze wsyztkim podoba sie model włoski - synek sie wyprowadza na swoje , tam mieszka , imprezuje i obraca panienki a na to "swoje" do trzydziestki albo i dłuzej płacą rodzice synka

                no ale skoro tak lubicie ...
                • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 13:05
                  Oj uspokoj sie. Chca to im placa. Co mnie to obchodzi. Autorka watku placi za swojego syna, a sprzatajaca-mama za corke i to jest ich sprawa, czy sie to innym podoba czy nie. Natomiast syn nie musi akceptowac tego ze mama jego dziewczyny grzebie mu w rzeczach, proste. I to nawet teraz kiedy nie jest jeszcze samodzielny. I tego dotyczy watek, a nie sposobu usamodzielniania studentow.
                • joshima Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 19:34
                  mozambique napisała:

                  > dziwene jszce ze zadna ze stada forumowych matek nie poradzila rzeczy najsprosz
                  > tej
                  Może dlatego, że inni czytają uważniej. Post autorki wątku zaczyna się od: Mój syn 23 lata, studiuje
                  Moim zdaniem, rodzice powinni, o ile ichn a to stać, umożliwić dziecku studia, tak, by nie musiały w tym czasie zaprzątać sobie głowy szukaniem zarobku. Szczególnie, że fakt iz by sami płacili za to mieszkanie nie ma szans zmienić nastawienia kobiety o której tu cały czas jest mowa.

                  Jednym słowem lekko się chyba ośmieszyłaś swoim postem.
                  • mc_bratney Re: Problem dorosłych dzieci. 16.06.11, 14:42
                    joshima napisała:

                    > mozambique napisała:
                    >
                    > > dziwene jszce ze zadna ze stada forumowych matek nie poradzila rzeczy naj
                    > sprosz
                    > > tej
                    > Może dlatego, że inni czytają uważniej. Post autorki wątku zaczyna się od: Mój
                    > syn 23 lata, studiuje
                    > Moim zdaniem, rodzice powinni, o ile ichn a to stać, umożliwić dziecku studia,
                    > tak, by nie musiały w tym czasie zaprzątać sobie głowy szukaniem zarobku
                    . >


                    hm...no coz
                    dziwne,ale zgadzam sie z Toba joshima calkowicie ...;)
            • ada16 Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 12:51
              Miałam podobnie. Teściowa przyjechała na kilka dni , podczas naszej nieobecności zajrzałą tu i ówdzie, stwierdziła, ze stan szaf jest niezadowalający ( wg niej :).
              Poukładała po swojemu , przestawiła nieco stół w pokoju ( bo tak będzie lepiej ).
              Na moje stanowcze NIE!, nie chcę mnie to krępuje, ze nie jest idealnie, ze ogląda moją bieliznę ,
              nieco! odpuściła. Nie dotyka mojej/naszej szafy .
              Zawsze gdy jest u nas przekłada rzeczy dziecka ( bo tak jak ona - ja nie poukładam ;) .
              W sumie lata walki nie dały wiele.
              Potrafiła pod naszą nieobecność zapraszać swoje koleżanki , żeby pokazać nasz dom.
              Nie lubię jej wizyt , przez takie kontrolujące zachowania.
              Myślę ,z e sama na tym traci , bo ma tylko 1 syna .
              • allegraabc Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 13:43
                mozambique powiem Ci,że moja pierwsze myśl też była taka.Niech dziewczyna całkowicie usamodzielni się finansowo od rodziców, wtedy nie będzie dylematu i z podniesionym czołem będzie można stawiać wymagania.
                Sytuacja wygląda tak, że obydwoje i dziewczyna i mój syn, również pracują.Nie są to wielkie pieniądze ale wystarczają na codzienne utrzymanie, rozrywki, ciuchy itp. Ponieważ studia mają bardzo czasochłonne i bardzo intensywnie się do nich przykładają nie są w stanie zarobić więcej tak by płacić jeszcze za 2 pokojowe mieszkanie , blisko i dogodnie usytuowane i ponosić wszystkie opłaty.Dlatego rodzice pomagają w tym.My nie stawiamy żadnych wymagań, po za solidną nauką nie interesuje nas co młodzi mają w szafie, czy ich okna są brudne i czy trzeba rozmrozić lodówkę.To ich sprawa jak żyją i kiedy sprzątają.Tamta mama widać jest innego zdania, poczuwa się do kontroli i ingerencji. Fakt że wynika to z jej psychicznego zaburzenia, sytuacja jest właśnie taka: płacę za to, to mam prawo robić co uważam za stosowne.Dziewczyna do czasu skończenia studiów nie jest w stanie całkowicie się finansować ale i nie jest w stanie wytrzymać takiej sytuacji.
    • kropeczka455 Re: Problem dorosłych dzieci. 15.06.11, 19:27
      W dniu kiedy mamusia przychodzi sprzątać mieszkanie młodzi odpuszczają sobie zajęcia i zostają w domu. Obydwoje kiedy mamusia wlezie do pokoju zastaje młodych w stroju jak ich Pan Bóg stworzył. Jej córka wówczas powinna dobitnie poinformować mamuśkę że tak nie może być bo czuje sie niekomfortowo gdy mieszkając samodzielnie czuje sie skrepowana. I niechaj zada pytanie
      - mamusi jak Ty się kochałaś z tata czy Twoja matka lub teściowa was swa obecnością Was krepowała ??
      Jeśli dziewczyna nie będzie umiała odseparować mamuśki od siebie kiepsko widzę przyszłość tego związku.
      • mc_bratney allegraabc 16.06.11, 14:41
        daj znac za jakis czas jak uda Wam sie znalezc sensowne rozwiazanie :) trzymam kciuki
        • allegraabc Re: allegraabc 16.06.11, 14:49
          Dam znać ! :-) dziękuję jeszcze raz za wszystkie sugestie, przekażę je synowi, może z którejś skorzystają.
Pełna wersja