stokrotka.tr
15.06.11, 17:10
wiem,ze tytuł watku może niezbyt trafiony ale postaram sie w skrocie napisac o co mi chodzi,moze macie jakies pomysly jak postepowac w moim zwiazku.Jestem bardzo zmeczona postepowaniem mojego meza.
otoz jestesmy mlodym, calkiem fajnym ;) malzenstwem,mamy dziecko,mieszkamy w wynajetym mieszkaniu,oboje pracujemy i jakos zyjemy sobie bez wiekszych klopotow i zaczynamy powoli przymierzac sie do kupna mieszkania.no wlasnie...
czasami mysle,ze on sie nie nadaje do zycia w rodzinie,ze nigdy nie kupimy mieszkania przez niego,ze przez swoje postepowanie wpedzi nas w klopoty itp
ale do rzeczy:
-moj maz nie placi rachunkow w terminie bo nigdy nie ma czasu,wylaczaja mu komorke bo nie placi na czas ani po kilku upomnieniach.nie chodzi o to,ze nie ma pieniedzy ale nie moze sie zebrac,zapomina,jest zmeczony,zawsze slysze:wieczorem,rano,jak zjem,jak sie wykapie itp i dzien za dniem mija. w koncu rachunk place ja i tego pilnuje
-wypozycza ksiazki z biblioteki i miesiacami nie oddaje,ostatnio znalazlam ksiazke sprzed kilku lat.Kiedys pojechal w delegacje i dzwonila do domu kobieta zeby zaplacic kare i zwrocic ksiazki i oczywiscie zrobilam to ja
- pozyczyl od kumpla film,tygodniami go oddawal ale jak chcial pozyczyc to zadzwonil od razu i polecial po niego,zawiezc juz nie mogl sie zebrac
-wszystkie sprawy urzedowe zalatwia po terminie albo nie zalatwia wogole bo nie zdazy
-wszelkie zaliczki,rezerwacje nam przepadaja z takich samych powodow jak wyzej
nie da sie tak zyc,nic nie moge zaplanowac,nie moge na nim polegac,musze sama pilnowac rowniez jego spraw,wszelkie rozmowy wygladaja tak,ze on mowi:kochanie masz racje,nie wiem czemu sie tak zachowuje ale jestem taki zmeczony jak wracam potem kolacja,kapiel itd itp i nie moge sie zebrac ale jutro raniutko to zalatwie...po czym nie zalatwia
czasami jestem u kresu sil,nie wspomne o to,ze dziecku obiecuje tak samo:jutro pojdziemy,kupimy,zobaczymy itp oraz to,ze wszelkie naprawy w domu koncza sie zanim sie zaczna na obiecywaniu i moim truciu tygodniami
niektore sprawy zalatwiam ja,nie ma problemu ale czasem chcialabym zeby on sie czyms zajal tak,zebym byla pewna ze to bedzie zalatwione i nie martwila sie o wszystko bo mysle,ze wszystko jest na mojej glowie
nawet wrzucenie glupiego listu do skrzynki trwa u niego tygodniami
nie wiem czy jasno opisalam o co mi chodzi ale prosze o jakies sugestie co robic,rozmowy byly po milion razy,nie dzialaja...