21 lat i życie z rodzicami

19.06.11, 16:00
Mam 21 lat, mieszkam z rodzicami, studiuję wieczorowo, do niedawna pracowalam przez cały rok szkolny aby odłożyć pieniądze na wakacje. Moi rodzice należą do tych starszych - mam 11 lat starszego brata mieszkającego za granicą. Mój problem polega na tym, że kompletnie nie potrafię rozmawiać z rodzicami, a oni traktują mnie jak małe dziecko (stwierdzam to na podstawie tego co mogą a co nie moi rówieśnicy). Nigdy nie sprawiałam żadnych problemów, w szkole też zawsze szło mi dobrze no i pracowałam już nie raz. A jednak każde moje nocne wyjście wiąże się z pretensjami, prośbami abym wróciła jak najprędzej, a wyjścia na całą noc są czymś strasznym dla rodziców. Od poł roku mam chłopaka, moi rodzice go znają jednak nie podoba im się to, że np spotykamy się późno w nocy, rozumiem, że może im się to nie podobać i mogą nie wyrażać zgody na nocowanie jego u nas w domu, ale nie wydaje mi się, że to normlane, że zakazują mi nocowania np. u niego. Jestem dorosła, znam konsekwencje swoich czynów, a uważam, że rodzice nie powinni podejmować za mnie decyzji, a jedynie mi radzić. Kompletnie nie umiem z nimi rozmawiać, potrafię się z nimi mijać po kilka razy w progu nie zamieniając żadnego słowa. Myślę, że po części spowodowane jest to moją niechęcią ponieważ wiem jak różne mamy zdania na wiele tematów. Mam wrażenie, że żyją oni w innym świecie, tym, który był kilkadziesiąt lat temu, nie rozumieją, że czasy się zmieniają. Traktują mnie jak małą dziewczynkę, rozumiem, że się martwią, ale czasem wystarczył by jeden telefon czy u mnie ok, a nie zaraz nakaz powrotu do domu. W moim odczuciu tylko szkodzą mi i sobie bo takie zachowanie na pewno nie utrzyma mnie przy nich dłużej, wręcz przeciwnie, już myślę jak to zrobić, żeby się wyprowadzić i żyć samodzielnie, bez codziennych nerwów. Może ktoś mi doradzi?
    • momajo Re: 21 lat i życie z rodzicami 19.06.11, 16:36
      Konflikt pokoleń i różne spojrzenie na te same problemy występuje chyba niezależnie do wieku rodziców.Dopóki mieszkasz z rodzicami i jesteś na ich utrzymaniu musisz niestety przyjąć ustalone przez nich zasady.Możecie negocjować,fajnie jest,gdy rodzice i dzieci się dogadują,niemniej jednak to nie jest tak,że ty masz równe prawa co rodzice,skoro nie masz równych obowiązków.Chcesz żyć wyłącznie po swojemu,wyprowadź się.Skoro jesteś dorosła i odpowiedzialna,dasz sobie radę.W obecnej sytuacji możesz jedynie spróbować spokojnie porozmawiać z rodzicami i pójść na jakiś kompromis.
      • happinessissoeasy Re: 21 lat i życie z rodzicami 19.06.11, 16:48
        Najgorsze, ze nawet nie wiem jak zaczac taka rozmowe. Faktem jest, że mój brat był zupełnie inny niz ja i wydaje mi się, ze patrza na mnie przez pryzmat jego, nie pozwalajac mi przez to być sobą. Jednak wiem, że z tatą mogę porozmawiac na spokojnie. Rozmowa z mamą natomiast konczy się obrażaniem i jest bardzo ciężka. Kiedy przywołuje obraz moich równieśników jest odpowiedź 'ale Ty nie jesteś, Kasią, Asią czy Anią'. ... Ciężko.
        • momajo Re: 21 lat i życie z rodzicami 19.06.11, 16:54
          No bo nie jesteś:) Jesteś sobą,ich córką.Rozmowa może być trudna,ale warto spróbować.Na spokojnie.Może zapytaj,dlaczego nie lubią twojego chłopaka,dlaczego tak bardzo denerwują się,gdy nocujesz poza domem,czego od ciebie oczekują.Wtedy może łatwiej ci będzie ich zrozumieć i znaleźć wyjście.Może tak właśnie zaproponuj,żebyście wspólnie znaleźli wyjście z sytuacji.Powiedz,że ich kochasz,szanujesz i nie chcesz się kłócić,ale masz też swoje potrzeby,pragnienia i uczucia.Powiedz,że rozumiesz,że trudno im się pogodzić z faktem,że jesteś dorosła,ale tak jest i ich próba zatrzymania cię za wszelką cenę w domu tego nie zmieni,a może tylko popsuć wasze relacje,a tego przecież nie chcecie.
          • happinessissoeasy Re: 21 lat i życie z rodzicami 19.06.11, 17:02
            Wiesz co, to nie jest tak, że go nie lubią. Lubią go i nie mają nic przeciwko wspólnym wyjazdom, takim na których się nocuje, wakacjom, raz nawet mama 'pozwoliła' mi iść do niego na noc, ale kiedy chciałam isc kolejny raz to stwierdzila, że to przemyslała i ze to nie wypada takie nocowanie i że mam sie szanować i porozmawiać z tatą i jesli on się zgodzi to ok ... ;/ (wtedy, za 1wszym razem mój tato był za granicą). A mój tato... wiem, że będzie przeciwny bo On ogólnie nie może pojąć 'idei' nocowania u kogos, nawet u kolezanki 'bo po co jak ma się swoj dom', a co dopiero u chłopaka (jak przypuszczam), który zapewne dotyka jego ukochaną córeczkę. Oni sami 'zastali' się trochę w domu. Jeszcze niedawno moja mama miała pod opieką ciężko chorą babcię. Wtedy każde moje wyjście z domu wiązało się z jej płaczem i błaganiem żebym została. Sama miała stwierdzoną depresję. Teraz babcia jest w domu opieki ale mama ciągle przezywa jej stan zdrowia i nie moze sobie z niczym poradzic. Nie pamiętam już kiedy gdzieś wyjechała czy coś w tym rodzaju. Może to jest spowodowane właśnie tym. Sama już nie wiem. Ech
            • momajo Re: 21 lat i życie z rodzicami 19.06.11, 18:48
              Eeeee,to nie jest z nimi tak źle:p
              Na pewno nie przesadzasz?Nie wiem,czy to by było tak super,gdyby rodzice w ogóle nie martwili się,gdzie jest ich (nawet dorosłe) dziecko.Nie mam na myśli nadopiekuńczości i wtrącania się do życia dziecka,ale troska i zainteresowanie chyba są normalne,zwłaszcza,że z nimi mieszkasz.
              Skoro uważasz,że rodzice zasiedzieli się w domu,a mama ma w dodatku inne problemy,może spędź trochę czasu z rodzicami poza domem?Nie możecie we 4 pojechać na jakąś wycieczkę czy choćby wyjść do kawiarni?Może wyciągnij mamę na spacer,na babskie ploty przy ciachu,na zakupy?Tak,przynajmniej moim zdaniem,wyglądają dobre relacje z rodzicami.To też są ludzie:p Może wtedy wasze kontakty się poprawią,a rodzice zobaczą w tobie fajną,dorosłą dziewczynę,która nie chce za wszelką cenę wyrwać się z domu?
              • happinessissoeasy Re: 21 lat i życie z rodzicami 19.06.11, 19:24
                momajo dasz mi jakiś namiar na siebie? Zeby porozmawiac :) gg, mail.
                • momajo Re: 21 lat i życie z rodzicami 19.06.11, 21:10
                  Napisz na gazetowego.
        • joshima Re: 21 lat i życie z rodzicami 19.06.11, 17:03
          happinessissoeasy napisała:

          > Kiedy przywołuje obraz moich równieśników jest odpowiedź 'ale Ty nie jesteś,
          > Kasią, Asią czy Anią'. ... Ciężko.
          Nie obraź się, ale podchodzisz do sprawy od d..y strony. Nie przywołuj przykładów swoich rówieśników, bo w istocie nimi nie jesteś. Mów o swoich potrzebach.
    • joshima Re: 21 lat i życie z rodzicami 19.06.11, 17:01
      happinessissoeasy napisała:

      > Jestem dorosła, znam konsekwencje swoich czynów, a uważam, że rodzice nie powin
      > ni podejmować za mnie decyzji, a jedynie mi radzić.
      No cóż. Masz nieszczęście bycie najmłodszym i to dość późnym dzieckiem, a takie się najtrudniej odpempawia. Może pora pójść na swoje?


      > już myślę jak to zrobić, żeby się wyp
      > rowadzić i żyć samodzielnie, bez codziennych nerwów. Może ktoś mi doradzi?
      No jak? Chyba trzeba zacząć od znalezienia mieszkania. A potem szczera i asertywna rozmowa z rodzicami (warto tę asertywność poćwiczyć, bo to co teraz uprawiasz nie ma z nią nic wspólnego).
    • kol.3 Re: 21 lat i życie z rodzicami 19.06.11, 17:41
      Domniemywam, że skoro Ty jesteś późnym dzieckiem, to rodzice mają ok. 60-tki. A więc to nie powinni być tak starzy mentalnie ludzie, by istniała gigantyczna różnica poglądów, no chyba, że oni są potworną konserwą. Są także zmęczeni życiem i chcą spokojnie przesypiać noce, a skoro Ty się wyprawiasz na nocne wypady, to im to uniemożliwiasz.
      Pora pomyśleć o usamodzielnieniu się, może nie natychmiast ale w najbliższej przyszłości. To, że nie masz z nimi wspólnego języka to częsty los t tzw. późnych dzieci. Sama to miałam, zero wspólnego języka z rodzicami z powodu ich konserwatywnego XIX - wiecznego niemal podejścia do rzeczywistości.
    • tully.makker Re: 21 lat i życie z rodzicami 19.06.11, 20:48
      Jako matka 19-latka napisze, ze podejscie twoich rodzicow jest rzeczywiscie trudne do zrozumienia. Osoboscie sadze, ze rodzice maja prawo oczekiwac od ciebie zachowan uprzejmych, cywilizowanych i wypelniania swoich obowiazkow.Jesli jest umowa, ze ty np sprzatasz caly dom w sobote rano, to muszisz byc w sobote rano w domu, zeby wykonac swoje zadania. Ale nie maja prawa, np, dyktowac ci, gdzie masz nocowac. Ty ich nie pytasz o zgode, tylko informujesz, ze wrocisz rano, bo nocujesz u Jarka, badz Kasi (tu zasady BHP - domownicy powinni sie nawzajem informowac o miejscu swojego pobytu).

      A w dluzszej perspektywie - zacznij sie zastanawiac, jak mozesz sie usamodzielnic.
      • sebalda Re: 21 lat i życie z rodzicami 19.06.11, 21:10
        Czym rodzice motywują zakazy noclegu u chłopaka? Może są religijni? A Ty, jesteś katoliczką?
        Czy chłopak mieszka z rodzicami? Może Twoim rodzicom jest niezręcznie Cię tam puszczać, bo obawiają się opinii rodziców chłopaka? Ludzie starszej daty tak do tego podchodzą. Czy próbowałaś zrozumieć ich motywy?
        Znam taką dziwną hipokryzję. Do chłopaka mieszkającego samodzielnie dziewczyna jeździła, ale nocować nie mogła. A mieszka za miastem (znaczy ona), powroty męczące i niebezpieczne. Dorosła córka, zaznaczam. Tak jakby seks można było uprawiać tylko w nocy;) Dziewczyna w końcu oznajmiła (nie prosiła), że przenocuje, usłyszała godzinną reprymendę, ktorej musiała wysłuchąc na stojąco, na baczność, ale na swoim postawiła. Potem już raz na jakiś czas zostawała na noc u chłopaka (chodzą dwa lata, to poważny związek). Najważniejsze, że informuje gdzie, z kim i na jak dlugo wychodzi, zawsze uprzedza o tym, że zostaje na noc, swoje obowiązki w domu wypełnia, nigdy nie zawiodła zaufania.
        Przy spełnieniu tych warunkow, trzeba wreszcie z rodzicami postawić sprawę jasno. Nie szlajasz się z byle kim, rodzice chłopaka znają i akceptują, czas się trochę postawić;)
    • kropeczka455 Re: 21 lat i życie z rodzicami 19.06.11, 21:03
      happinessissoeasy napisała:
      > Mam 21 lat, mieszkam z rodzicami, studiuję wieczorowo,
      > do niedawna pracowalam przez cały rok szkolny aby odłożyć pieniądze na wakacje.
      > już myślę jak to zrobić, żeby się wyprowadzić i żyć samodzielnie, bez codziennych nerwów.

      Masz dobrze z rodzicami. Choć czujesz się tak bardzo dorosła to jednak tylko pracowałaś na swoje wakacje a oni Cie żywią, ubierają i opłacają studia. Doceń to bo nie jedna młoda osoba sama musi ponosić te koszty. Jesli chcesz sie wyprowadzić to rozumie ze wynajmiesz mieszkanie i będziesz pracować na siebie i studia.
      Denerwuje Cie ze rodzice się martwią Twoimi nocnymi wypadami. To normalne jesteś ich dzieckiem.
      Uruchomisz wyobraźnię i pomyśl sobie ze jesteś matką. Masz własna córkę juz w Twoim wieku pragniesz aby skończyła studia, boisz się ze sypianie u chłopaka może skończyć się ciążą która pokrzyżuje plany. I na dodatek traktuje Cię jak powietrze. Ma wiecznie o wszystko pretensje.
      Może wówczas zrozumiesz że rodzice kierują sie troska o Ciebie.



      • tully.makker Re: 21 lat i życie z rodzicami 20.06.11, 10:09
        Utrzymywanie doroslego studiujacego dziecka nie oznacza, ze kupilismy sobie niewolnika, ktory ma obowiazek przebywac tam, gdzie mu wskazemy w porach, jakie nam sie spodobaja.
        • momajo Re: 21 lat i życie z rodzicami 20.06.11, 10:16
          Wspólne życie w jednym domu z rodziną to z drugiej strony nie jest życie w hotelu,gdzie każdy robi,co mu się podoba i nie musi liczyć się z innymi.Dopóki dorosłe dziecko,mieszka z rodzicami,w pewnym stopniu musi zgodzić się na panujące w domu zasady,choć powinno mieć udział w ich tworzeniu.Ja osobiście nie wyobrażam sobie takiego domu,gdzie ludzie tylko się nawzajem informują.Rodzice czują się odpowiedzialni za córkę.Jeśli jest jej z tym źle,może się wyprowadzić i zacząć życie na swój rachunek.Ale nawet gdy założy swoja rodzinę,to też będzie żyła z ludźmi-mężem,dziećmi-i będzie brała ich zdanie pod uwagę,bo to chyba normalne i nie ma nic wspólnego z niewolnictwem.Czy prawdziwa wolność rzeczywiście polega na totalnym nie liczeniu się z innymi ludźmi,chodzeniu,gdzie się chce i kiedy chce?To jest dość płytko pojęta wolność...
          • tully.makker Re: 21 lat i życie z rodzicami 20.06.11, 10:48
            Nie wiem,m jak u ciebie z umiejetnoscia czytania, ale zaczynam miec obawy. Dokladnie o tym pisalam - we wspolnym domu musza byc ustalenia dotyczace koegzystencji i zasad postepowania. Nie moge jednak one ograniczac osobistej wolnosci doroslego czlowieka. Nie wyobrazasz sobie domu, w ktorym ludzie sie informuja dokad wychodza, to jak to sobie wyobrazasz? Nie informowac sie? Wszyscy sie pytamy nawzajem o zgode na wyjscie na ploty do Zosi? Jedna z tudnosci dorastania i dojrzewania jest, ze nie tylko dzieci musza dojrzec, ale i rodzice dojrzec do tego, ze dzieci nie sa juz dziecmi. Jesli sobie z tym nie radza, to moze potrzebuja terapii?
            • momajo Re: 21 lat i życie z rodzicami 20.06.11, 11:02
              Mój ulubiony argument:nie umiesz czytać ze zrozumieniem.
              Nie wydaje mi się dobre,aby ludzie tylko i wyłącznie informowali o swoich zamiarach i robili swoje,a tak zrozumiałam twoje słowa.Czasami nie ma przeszkód,żeby iść do Zosi na plotki,czasami są i wtedy poinformowanie i pójście mimo wszystko,oznacza w moim mniemaniu lekceważenie rodziny i obowiązków wynikających ze wspólnego mieszkania.
              Dojrzewanie dziecka nie polega chyba na tym,że po prostu robi,co mu się podoba,bo już jest dorosłe.Dziewczynie zależy na kontaktach z rodzicami,a chyba postawienie wszystkiego na ostrzu noża relacji nie poprawi,wręcz przeciwnie.
              Uważasz,że istnieją tylko skrajności:wolność/niewolnictwo?Każdy dom i rodzina wypracowują sobie własne zasady i niezależnie od twoich poglądów,mogą być z nimi szczęśliwi,jeśli się postarają.
              Może ja nie potrafię czytać ze zrozumieniem,ale ty nie potrafisz zdobyć się na zrozumienie drugiego człowieka takim,jaki on jest,tylko masz jedną słuszną perspektywę-własną.
              • sorvina Re: 21 lat i życie z rodzicami 20.06.11, 11:23
                Pytanie się przez dorosłego człowieka innego dorosłego człowieka czy MOŻE gdzieś iść jest stawianiem się w sytuacji podrzędnej i bywa dość upokarzające. Czym innym jest poinformowanie - idę do Zosi, wrócę za 3h, by rodzice czuli się pewniejsi i wiedzieli gdzie jej szukać, to forma kompromisu - z szacunkiem do potrzeb rodziców. Natomiast oznajmienie WYCHODZĘ do ..., nie oznacza, że na informację np. zostań jeszcze pół godziny, nie przyszli ludzie od liczników a ja muszę wyjść do pracy, zareaguje się odwróceniem na pięcie i trzaśnięciem drzwiami. Jednak w przypadku zwykłego widzimisię rodzica - nigdzie nie idziesz, bo nie lubię Zosi, można już to zignorować i wyjść, jeśli żadne rozmowy w tym temacie nie pomagają.
                Podobnie obowiązki domowe - młody człowiek może je realizować, ale rodzice czasem chcą nadal czuć swoją władzę i np. wymagać by były zrobione o 10 rano w sobotę bez względu na wszystko - np. po ciężkim tygodniu sesji gdy marzy się o możliwości odespania, bez jakiegokolwiek marginesu elastyczności i szacunku dla syna/córki.
                Fajnie jeśli rodzice dojrzeją do traktowania dziecka jako dorosłego człowieka, którego potrzeby i wybory się liczą (jeśli nie wpadli na to wcześniej), czasem jednak tak nie następuje i żal, że tak się zachowują nic nie zmieni - trzeba się wyprowadzić.
                • mamapodziomka Re: 21 lat i życie z rodzicami 20.06.11, 13:01
                  Ale przeciez dokladnie o to chodzi. Jasne, ze zdarzaja sie sytuacje, kiedy najzupelniej zrozumiale jest "sluchaj, nie idz dzisiaj spac do Jacusia, bo pies zachorowal i trzeba przy nim cala noc posiedziec", ale generalne "nie bedziesz nocowac u Jacusia" jest juz znaczynm ograniczeniem wolnosci doroslego czlowieka.

                  Faktem jest jednak, ze takich sytuacji raczej nie da sie rozwiazac nie wyprowadzajac sie z domu, inaczej ciezko sie odpepowic. Inna sprawa, ze czasem i po przeprowadzce pepowina nadal pulsuje w najlepsze, ale to juz zupelnie osobna kwestia.
              • tully.makker Re: 21 lat i życie z rodzicami 20.06.11, 16:21
                Daremne moje wysilki. Moge powtorzyc co mialam na mysli 2 raz, a ty i tak swoje.
                • momajo Re: 21 lat i życie z rodzicami 20.06.11, 16:52
                  To samo mogę napisać o tobie...
                  Myślę,że obie zgadzamy się co do kwestii,że rodzice i mieszkające z nimi dorosłe dzieci powinni wypracować sobie jasne i zdrowe zasady funkcjonowania we wspólnym domu.Jakie te zasady będą,to już zależy od konkretnej rodziny.Ortodoksyjni katolicy na pewno nie zgodzą się na nocowanie u chłopaka.Czy można mieć im to za złe?Jeśli dziecku to nie pasuje,to czas rozpocząć życie na własny rachunek,zamiast na siłę zmieniać przekonania rodziców.Jeżeli zakazy rodziców nie wypływają z silnych przekonań,ale z uprzedzeń i lęków,to warto chyba wspólnie z nimi powalczyć niż stawiać ich wyłącznie przed faktem dokonanym,że dziecko jest dorosłe i robi co chce i koniec.Wydaje mi się,że w przypadku autorki wątku rodzice nie są tacy źli,a jej samej bardzo zależy na dobrych kontaktach z nimi.To nie oznacza,że ma się godzić potulnie na wszystko,ale że może dyplomatycznie i spokojnie postarać się przekonać rodziców do swojego stanowiska.To chyba też świadczy o dorosłości.
                  • tully.makker Re: 21 lat i życie z rodzicami 20.06.11, 20:06
                    Ortodoksyjni
                    > katolicy na pewno nie zgodzą się na nocowanie u chłopaka.Czy można mieć im to z
                    > a złe?

                    Alez oczywiscie, moga sie nie zgadzac do woli. Sek w tym, ze nie maja prawa narzucac swoich wartosci doroslemu dziecku - nawet jesli jest na ich utrzymaniu. Bo utrzymywanie uczacych sie dzieci to zasrany obowiazek rodzicow, zadna laska.
                    • momajo Re: 21 lat i życie z rodzicami 21.06.11, 10:59
                      Wychodzi na to,że rodzice mają same obowiązki i muszą godzić się na wszystko,natomiast dzieci,jeśli się uczą,mają same prawa.Ja akurat wolę trochę inaczej funkcjonującą rodzinę.Nie wybieram drugiej skrajności:rodzice rządzą twardą ręką,a dzieci muszą być w 100% posłuszne.Myślę,że jest wiele opcji pomiędzy i ich wybór zależy od konkretnej rodziny i od konkretnej sytuacji.
                      W tym przypadku rodzice mogą np.obawiać się,że córka zajdzie w ciążę.Oczywiście,seks uprawia się nie tylko w nocy i nie tylko w mieszkaniu chłopaka,ale jeśli córka oznajmia,że chce u niego nocować,to jest to pewnie dla rodziców taka deklaracja.I choć mają zasrany obowiązek utrzymywać córkę,to nie mają już chyba takiego obowiązku wobec ewentualnego wnuka.A co będzie,jeśli uczącą się,bardzo jeszcze młoda,niesamodzielna i prawdopodobnie nie posiadająca mieszkania córka urodzi dziecko?Ja na pewno pomogłabym córce i finansowo,i w wychowaniu dziecka,żeby mogła dokończyć szkołę.I siłą rzeczy obowiązki spadłyby na mnie i to ja poniosłabym konsekwencje,a nie córka.Wobec tego rodzice mogą mieć obawy i zastrzeżenia.
                      Ludzie mają różne poglądy i style życia.Nie ma jednego uniwersalnego i dobrego dla wszystkich.
                      • tully.makker Re: 21 lat i życie z rodzicami 21.06.11, 11:05
                        W tym przypadku rodzice mogą np.obawiać się,że córka zajdzie w ciążę.

                        Alez oczywiscie, moga sie tego obawiac. Ja mam 40 lat, i moi rodzice tez sie obawiali, ze zdecyduje sie na kolejne dziecko, a teraz, kiedy ich obawy sie potwierdzily, obawiaja sie, czy damy sobie rade z 4 dzieci.

                        To jednak nadal nie uzasadnia ingerencji w zycie prywatne doroslej osoby.
                        • momajo Re: 21 lat i życie z rodzicami 21.06.11, 11:34
                          Zupełnie się nie rozumiemy.Trudno:)
                    • kropeczka455 Re: 21 lat i życie z rodzicami 21.06.11, 12:34
                      tully.makker napisała:
                      > Alez oczywiscie, moga sie nie zgadzac do woli. Sek w tym, ze nie maja prawa
                      > narzucac swoich wartosci doroslemu dziecku-nawet jesli jest na ich utrzymaniu.

                      Uważasz ze rodzice maja tylko same obowiązki ???
                      Dorosłe dziecko jeśli jest niezależne emocjonalnie i finansowo od rodziców to się wyprowadza się. Pomimo nadopiekuńczości rodziców samo odcina pępowinę.
                      Tym bardziej ze chłopak ma swoje mieszkanie. Wiec cóż za problem??
            • joshima Re: 21 lat i życie z rodzicami 20.06.11, 19:07
              tully.makker napisała:

              > Nie wiem,m jak u ciebie z umiejetnoscia czytania, ale zaczynam miec obawy. Dokl
              > adnie o tym pisalam - we wspolnym domu musza byc ustalenia dotyczace koegzysten
              > cji i zasad postepowania. Nie moge jednak one ograniczac osobistej wolnosci dor
              > oslego czlowieka.
              Przepraszam, ale jak to sobie wypbrażasz. Jak się mieszka z kimś to każdy musi nieco z tej wolności zrezygnować. Inaczej ten co nie zrezygnuje jest dyktatorem, a reszta mu podlega i robi tak, żeby jemu pasowało.
              • tully.makker Re: 21 lat i życie z rodzicami 20.06.11, 20:03
                No normalnie - zawsze mozna sie dogadac. Zauwazcie, ze mam nad wami teoretyczkami taka przewage, ze mieszkam z doroslym synem, ktory juz dawna, jako nastolatek mial spora autonomie, jesli chodzi o wybory zyciowe, sposob spedzania wolnego czasu, wyznawane wartosci. A jednak doskonale nam sie uklada wspolpraca i wspolfunkcjonowanie jako rodziny, zawsze mozemy liczyc na jego udzial w obowiazkach domowych, a w zamian szanujemy jego sposob na zycie, choc nie we wszystkim jest moze zgodny z naszymi wartosciami.

                Ale ja nie mam ambicji, by dyktowac doroslemu czlowiekowi, gdzie i kiedy ma nocowac.
    • misiamama Re: 21 lat i życie z rodzicami 20.06.11, 20:06
      chyba jeszcze nie jesteś tak dorosła i niezależna, jak to Ci się wydaje;) dlaczego pytasz rodziców o zgodę i martwisz się, że nie akceptują twojego nocowania u chlopaka itp? Nie jest "nienormalne" że zakazują Ci nocowania, tylko to, że Ty ich o zgodę pytasz i tak postępujesz, jak oni postanowią. Wyobrażasz sobie, że np. studentki które mieszkają poza domem dzwonią do rodziców z pytaniem, czo mogą wyjść na noc? Dopóki sama nie potrafisz ułożyć relacji z rodzicami w sposób dorosły, oni traktują Cię jak dziecko, to dość normalne. Pytasz ich, bo sama nie jestes pewna własnego zdania. Potrzebujesz akceptacji mamy i poparcia taty? Jeśli dobrze zrozumiałam, mama oczekuje, że o nocowanie poza domem zapytasz ojca. A po co? Czy naprawdę jakakolwiek decyzja w kwestii Twojego życia osobistego/intymnego należy do Twojego taty? pytanie o zgodę to też składanie odpowiedzialności na rodziców. Oni jej nie chcą. Jeżeli ty czujesz się dorosła i chcesz odpowiadać sama za siebie, po prostu zacznij się adekwatnie zachowywać. Przy czym, moze to być trudne, jeżeli nadal będziesz mieszkać w domu. Coś za coś. Dorosłość nie polega na tym, że rodzice mają nam udzielać blogosławieństwa na wszystkie nasze pomysły.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: 21 lat i życie z rodzicami 24.06.11, 18:36
      To co Pani opisała to klasyczny proces separacji. Rodzice zaprzeczają dorosłości swojego dziecka, a ono czuje się dostatecznie przygotowane do dorosłego życia. Rodzice wydają się nie z tej epoki. Marudzą, nie rozumieją, są nieżyciowi, ograniczają. Z Pani obecnej perspektywy to prawda. To, że Pani się na to złości to jest naturalne. Niech tak zostanie, nie trzeba tego zmieniać. A to dlatego, że jest to doskonały mechanizm motywacji do usamodzielnienia się, do odejścia. Musi być do tego siła, siła, która Panią wypchnie z domu. Cóż by to mogło być, jak nie złość, zniecierpliwienie, trudne teraz do akceptacji różnice. Ważne, aby ta "świeża" złość nie zamieniła się we wrogość, bo wtedy to już zacznie się destrukcja. Ale teraz warto swój stan wykorzystać i iść w kierunku odrębności.
      Rodzice muszą zaprotestować w tej sprawie, bo przeżywają swój ból separacji. A Pani swój. Więc zamiast próbować słowami namawiać ich na zrozumienie Pani sytuacji, niech Pani zrobi to czynami. Rzadko sprawa odbywa się bezboleśnie. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • go-jab Re: 21 lat i życie z rodzicami 24.06.11, 21:27
      już myślę jak to zrobić, żeby się wyp
      > rowadzić i żyć samodzielnie, bez codziennych nerwów

      chcialam tylko na jedno zwrocic uwage - jak sie wyprowadzisz i faktycznie bedziesz samodzielna to dopiero zobaczysz co to sa codzienne nerwy... jak z facetem bedziesz mieszkac to tez niekoniecznie bedzie zawsze rozowo... nie zebym byla pesymistka, bron boze!, ale troche realizmu nie zaszkodzilo jeszcze nikomu...

      tak na marginesie, to ja jak mialam 19 lat i juz bylam niezalezna finansowo (mimo ze nadal sie uczylam) po prostu posadzilam moja mame i powiedzialam jej ze ona, owszem, opinie swoja moze wyrazic ale ja i tak zrobie to co bede uwazala za stosowne... zawsze jej mowilam gdzie i z kim bede i kiedy wroce... wyprowadzilam sie na swoje jak mialam 22lat z haczykiem (ostatnie poltora roku przed tym jednej nocy ja nocowalam u swojego a drugiej nocy on u mnie - tak nam bylo na reke)...
Pełna wersja