sol_as_mad
26.06.11, 21:42
Witam!
Jakieś około dwóch lat temu pisałam tu jako szesnastoletnia, niedowartościowana i zmęczona i przerażona życiem dziewczyna. Miałam kłopoty ze sobą, ze swoim życiem, ze szkołą. Wydaje mi się, że to był taki kryzys wieku nastoletniego. Dziś, choć minęło mało czasu, oglądam się w tył z pobłażliwym uśmieszkiem na twarzy. Głupia dziewucha - myślę sobie. Ciąć się, ciągle płakać? Bez sensu... Moje życie zmieniło się z dniem, gdy do mojej klasy przeniosła się pewna dziewczyna - moja nowa przyjaciółka. Miała ona nie mały wpływ na moje życie i nastawienie do niego. W ciągu jednego roku stałyśmy się sobie tak bliskie, jak siostry. Znów zaczęłam mieć chęć do nauki i życia. Mama ucieszyła się, nie tylko z mojej radości i zapału do życia,ale i z powodu ogólnej mojej zmiany - w tym także wyglądu. Wróciłam do blondu na włosach, zaczęłam się malować, modnie ubierać. Uśmiech powrócił na moją twarz. Monia całkiem zmieniła moje życie. Tak pogodnej i miłej osoby w całym swoim życiu nie spotkałam po raz drugi. Moja rodzina ją pokochała,mama traktuje ją jak córkę. Układa się cudownie. Później w moim życiu pojawił się Kuba - mój chłopak, miłość mojego życia. Dziś, po skończeniu liceum czuję się osobą szczęśliwą i kochaną. Kocham i jestem kochana - przez mojego chłopaka, moją rodzinę i moją cudowną przyjaciółkę. A już całkiem niedługo na świat przyjdzie moje dzieciątko - i choć jest nieplanowane, a ja jestem jeszcze bardzo młoda, to czuję się gotowa na bycie matką i zapewnienie córeczce miłości i dobrego domu. Jestem pewna, że moja córka będzie mieć cudowne życie, w końcu z takim ojcem, chrzestną (którą będzie moja przyjaciółka) i mamusią też, na pewno nie będzie nudno :) Dziękuję za wsparcie, było mi wtedy naprawdę potrzebne :)