Czy wymagam zbyt wiele?

26.06.11, 23:12
Witam.
Jestem mężatką od 6 lat,mamy 2-letnie dziecko.Obecnie nie pracuje, zajmuję się domem i dzieckiem. Mąż prowadzi własną działalność,na brak pieniędzy nie narzekamy.Mąż całymi dniami pracuje,firmę prowadzi u nas w domu.Niby dobrze,bo jak mam do zrobienia jakieś zakupy,to nie muszę jechać z dzieckiem,tylko on z nią zostaje, ale zawsze słyszę "pospiesz się", chociaż w tym czasie nie sądzę żeby się jakoś specjalnie zajmował córką, ona siedzi i ogląda bajki a on wtedy pracuje przy kompie.Czasami wolałabym żeby pracował gdzieś nawet te 10 godzin,ale wracał do domu i był z Nami.Od jakiegoś czasu mam takie momenty że zaczynam być znudzona naszym małżeństwem.O wszystkim ja muszę myśleć,wszystko organizować- nie jest to dla mnie aż tak wielki problem,ale chciałabym też,żeby chociaz raz na rok,to on zaproponował jakiś wyjazd,nawet jednodniowy,czy chociazby wyjście do kina.Niestety mąż żyje tylko swoją pracą.W domu prawie nie robi nic, poza zimą, gdzie raz w tygodniu musi dorzucić do pieca i opróżnić szufladę z popiołu.Albo chodnik odgarnąć ze śniegu,chociaż większość razy ja to robiłam.
Co do czasu spędzonego z córką też bywa ciężko, wiecznie muszę go wręcz wyganiać,żeby się z nią trochę pobawił.Czasami już mam tego dość,wiem że mąż bardzo kocha córkę, i chciałabym żeby sam od siebie przyszedł i powiedział że teraz on chce spędzić z nią trochę czasu,zabrac ją na spacer itp.Kiedyś mu wyliczyłam ile czasu spędza dziennie z nią, to się sam przeraził, to było od 2 min do max 1 godz. dziennie.Potem przez moment kończył pracę wczesniej i się z nią bawił,ale z czasem zaniechał i tego.Przez to że mała spędza ze mną całe dnie jest bardzo przywiązana do mnie,jak jestem w domu to nie ma mowy nawet o tym, zeby poszła z tatą do toalety.Ciągle jest mama,mama...
Wieczory praktycznie spędzam sama,bo on pracuje , o rozmowie za bardzo nie ma mowy,niestety brak podzielnośći uwagi ze strony mojego męża,czasami ja coś do niego mówie, a on w ogóle nie słucha, twierdząc później że ja nic takiego mu nie mówiłam.
Czasami sie zastanawiam, czy tak ma wyglądać małżeństwo? Brakuje mi okazania uczuć ze strony męża,poczucia że jestem dla niego ważna,o komplementach już nie wspomnę,nie wiem jak wy ale ja potrzebuję tego,kilka razy mu mówiłam o tym,ale to nic nie zmieniło.
A najbardziej boli mnie to,że on uważa ,że ja nic nie robię.Może i nie jestem super gospodynią domową, nie ma super błysku w domu,bo nie biegam cały czas ze szmatką i sprzątam,ale on też nie jest jakimś pedantem w tych sprawach.
Odnoszę wrazenie, że skoro siedzę w domu a on pracuje to nie mam prawa wymagać od niego aby spędzał ze mną czas, mówi że na to przyjdzie czas na starość.
Czy faktycznie, tak ma być,mam siedzieć i się cieszyć z tego co mam, i nie wymagać zbyt wiele.
    • szpil1 Re: Czy wymagam zbyt wiele? 27.06.11, 06:02
      A nie myślałaś o pójściu do pracy? Oderwiesz się choc na parę godzin od prac domowych, a mąż może zobaczy, że nie wszystko w domu robi się samo. poza tym jak czytam co piszesz o córce to przypomina mi się znajoma, która też całe dnie spędzała z dzieckiem. Efekt był taki, że w wieku 5 lat córka dostawała trwającej kilka godzin histerii gdy mama musiała wyjść z domu, a ona miała zostać z babcią. Znajoma próbowała wrócić do pracy - po kilku tygodniach musiała zrezygnować, bo nikt sobie rady z wyjącym dzieckiem nie dawał.
    • asfo Re: Czy wymagam zbyt wiele? 27.06.11, 08:50
      Przy pracy na własny rachunek istotne jest, aby ustalić, które dni są wolne od pracy i później się tego trzymać. W przeciwnym razie jest się cały czas w pracy, co kończy się wypaleniem, problemami osobistymi itd.

      Twój mąż powinien sam zrozumieć, że trzeba spędzać też trochę czasu z rodziną, i to nie tylko dlatego, że Ty tak chcesz, ale dla własnego dobra. Niestety bywa to trudne, bo z jednej strony życie osobiste, a z drugiej marudni klienci, których nie chce się stracić, a którzy już się przyzwyczaili, że mogą dzwonić w niedzielę.
      • sebalda Re: Czy wymagam zbyt wiele? 27.06.11, 09:41
        >A najbardziej boli mnie to,że on uważa ,że ja nic nie robię.Może i nie jestem super gospodynią domową, nie ma super błysku w domu,bo nie biegam cały czas ze szmatką i sprzątam,ale on też nie jest jakimś pedantem w tych sprawach.

        To tyle w temacie wiecznie niezadowolony mąż. Gdy kobieta pisze, że chcialabym żeby mąż trochę pomógł w domu, odzywa się tutaj chór kobiet, które natychmiast są gotowe wmówić jej, że jest chorobliwą pedantką i zamęcza tym męża, zamiast wieczorem odłożyć szmatę i usiąść z mężem. Tutaj kobieta nie jest pedantką - też źle. Facet palcem nie kiwnie, dzieckiem sie nie zajmie, za towarzystwem żony wieczorem też raczej nie zatęskni, a to tego wszystkiego jeszcze pretensje, że w domu nie dość czysto. Klasyka.
        A rada dla autorki: wyjedź teraz z małą na dłuższe wakacje, jestem ciekawa, jak sobie mąż poradzi, czy w domu będzie porządek i jak się będzie czuł po dłuższym czasie żywienia się pizzą i chińszczyzną, bo z opisu wynika, że do gotowania pewnie też się nie kwapi.
    • amb25 Re: Czy wymagam zbyt wiele? 27.06.11, 09:47
      Z tego co wiem prowadzenie firmy wymaga duuuzo czasu, szczegolnie w pierwszych kilku latach. Twoj maz pewnie nei potrafi "wysposrodkowac" bo chce wam zaewnic ja najlepszy poziom zycia, tym bardziej, ze pracuje sam. Moze zzera go stres?
      Moj kiedy siedzi przy komputerze tez nie kontaktuje - po prostu nie mow do niego wtedy, mow gdy jest w "naszym" swiecie. Moj tez lubi pracowac wieczorami - bo to taki typ . Ja wole rano bo o 22 zasypiam :) I te mnie wkurza kiedy jest "nieobecny", no ale ten typ tak ma..... Z drugiej strony nie czepia sie o nic. Tylko trzeba wprost powiedziec o sie od niego chce, bo niedomyslny jest :). Wiec sobie mysle cos z cos....
      Mala nie widzi poza toba swiata, bo to ten wiek.
      Zostaw go z dzieckiem na pare dni, jesli to mozliwe (najlepiej zima)- to sie przekona czy nic nie robisz. A ciezkich robot w domu po prostu nie rob. Jak zmarznie to dorzuci do pieca :).
    • tully.makker Re: Czy wymagam zbyt wiele? 27.06.11, 11:31
      Niestety, praca w domu ma to do siebie, ze sie rozciaga pochlaniajac wszystko wokol. Widze to sama w te dni, w ktore pracuje z domu.

      Trudno tak naprawde cos radzic, bo generalnie faceci tak maja, ze robia to, co chca. jak nie chca przebywac z zona czy dziecmi to nie beda i tyle, nie maja poczucia, ze warto czy trzeba. Dlatego trzeba wywolac w mezu motywacje. W tej chwili on zawsze wie, gdzie jestes, co robisz, wiec jestes przewidywalna i malo interesujaca. Popieram pomysl pojscia do pracy, chocby dlatego, ze maz zrozumie, ze sa jakies obowiazki domowe, no i straci cie z oczu choc na chwile, nie bedzie wiedzial co robisz, za to wtyobraznia bedzie mogla pracowac, kiedy odpicowana bedziesz wybywac co rano z domu.
    • easyblue Re: Czy wymagam zbyt wiele? 27.06.11, 18:53
      No ale z seksem ok?:) Bo jak i to szwankuje to trochę gorzej.
      Generalnie praca w domu tak wygląda. A jak juz taki typ "utrzymuje rodzinę" to jest święcie przekonany, zę wszystko inne, absolutnie wszystko musi być na glowie kobiety.
      Idź do pracy - nie po to, by mu udowodnić, ze bez Ciebie świat się zawali, ale dla własnego komfortu psychicznego. I tak zdążysz wszystko zrobić w domu, posprzątać ugotować, a przynajmniej odpoczniesz od niego. Za każdym razem po macierzyńskim nie mogłam się wprost doczekać, kiedy wrócę do pracy:) Nawet wpadałam do niej codziennie na kilka godzin pod koniec urlopu:P Wariatka, prawda?:) Ale to dawało mi odskocznię, czym innym zaprzątałam myśli, wracałam do domu i mogłam zając się tym całym kramem domowym i M nie wkurzał mnie tak bardzo swoją obecnością:P
      Ale prócz tego koniecznie z nim pogadaj - staraj sie bez pretensji, bo facetom od razu włacza się wygluszacz i to, co kobieta mowi przechodzi mimo ich uszu. Najprościej chyba zrobić tak, jak to już zrobiłąś - dokładne wyliczenie ile czasu zajmuje mu córka, ile dom, ile Tobie poświęca. I odwrotnie - ile Ty czasu poświęcasz dziecku, jemu, ile na sprawunki domowe itd.
      Kiedyś mojemu M powiedziałam: jak teraz przegapisz czas bliskości z dzieckiem, to już nigdy go nie nadrobisz. Jak teraz nie potrafisz się z nią dogadać, to nie czekaj, aż będzie starsza, bo ona cię wtedy potrzebowała juz nie będzie. Ze swojej strony zdarzało mi się kupowac niby w imieniu M prezenty- dzień dziecka, imieniny, czy po prostu bez powodu. Uważam, że było to dobre rozwiazanie. Po jakimś czasie M miał o wiele lepszy z nią kontakt i tak jest do dzisiaj. Teraz sam stara sie robić jej jakieś małe prezenty, czy np. zabierać przy okazji jakiegoś wyjazdu do Mac Donalda. Jest z niej dumny i choć pewno wiele konfliktów przed nimi, to cieszę się, że tak dobrze się dogadują. Kobietę ciąża przygotowuje na dziecko, faceta nie. I najczęściej miłość do dziecka choć jest od początku, to rozkwita dopiero wtedy,gdy dziecko jest starsze, rozumniejsze.
      • tao3 Re: Czy wymagam zbyt wiele? 27.06.11, 21:23
        Witaj,

        Mam nadzieje, ze troche Ci pomoge swoja wypowiedzia, mimo, ze nie bede stawala w Twojej obronie. Pisze jako osoba sama pracujaca na swoj rachunek w domu, bedaca w ciazy i mama 2,5 latka. Moj maz ma swoja firme i takze pracuje w domu. Pracujemy w domu bo chcemy zaoszczedzic na wynajowaniu biura a takze dlatego, ze maz duzo podrozuje.

        Na poczatku naszego zwiazku ja mialam inna prace i codziennie wychodzilam z domu. Dla niego praca NIGDY sie nie konczyla, wieczory, weekendy, wakacje...zawsze z komputerem i telefonem. W wolnych chwilach silownia bo przeciez musial odreagowac stres, po tym wszystkim czas dla mnie, w dodatku co drugi weekend przeznaczony dla dziecka z poprzedniego zwiazku. Kiedy postanowilismy pracowac razem, ja odeszlam z pracy i zobaczylam jak to jest byc na swoim. Sprawy zle zalatwione same sie nia zalatwia, nikt za nas pracy, zadania nie wykona, nikt nie zaplaci za siedzenie na tylku. Facet stara sie zapewnic byt rodzinie, sama piszesz, ze nie narzekacie. Ty nie pracujesz zawodowo ale pracujesz w domu, musisz zrozumiec, ze Twoje wyjscie do sklepu to dla niego oderwanie od pracy, od zarabiania pieniedzy dla Was. Nie dziwie sie, ze sadza mala przed tv. To co Ty robisz, tez jest praca ale ma inny wymiar, Ty pracujesz w domu, musisz mu uswiadomic, ze to takze zabiera czas, ze gdyby to miala byc kucharka to tyle ityle by za to dostala, sprzataczka, niania itd.
        Ja mimo, ze pracuje w domu pracuje czasowo znacznie mniej niz moj maz, w czasie kiedy pracuje, nie zmywam nawet szklanki po sobie bo to praca. Od 5 miesiaca maly mial nianie, ja wychodzilam z pokoju aby nakarmic malego i w razie wielkiego placzu przytulic. Jak mial 1 poszedl do zlobka, znosi go rewelacyjnie.

        Rozpisalam sie, ale podsumowujac, proponuje uswiadomic mezowi zakres Twojej pracy wliczajac w to ile kosztuja wykonywane czynnosci, uwierz mi oni mysla w tych kategoriach, czas to pieniadz. Powiedz mu, ze zalezy Ci na waszym zwiazku i kontynuuj wychodzenie z inicjatywa wyjazdow, wolnego czasu dla Was. On w pewnym momencie zalapie o co chodzi, nie licz na tygodnie wolne od pracy, bo na swoim to niemozliwe. A jezeli mozesz to propponuje rozpoczecie pracy, dziecko w przedszkolu, z niania lub babcia a do porzadkow raz w tyg pania do sprzatania. Czas ten poswiec swojej rodzinie lub sobie. To jest nasz sposob. Uwierz mi wiem co mowie bo u nas bylo tragicznie, musialam wprowadzic zasady, ze o firmie nie rozmawiamy przed 7 rano i po 22!

        Powodzenia.
    • zona79 Re: Czy wymagam zbyt wiele? 28.06.11, 22:24
      Witam,dziękuję za odpowiedzi.
      Zdaję sobie sprawę, że praca na własny rachunek wymaga czasu i poświęcenia.Ale postaram się wyegzekwować trochę czasu dla rodziny:)chociażby w weekendy.
      Co do podjęcia pracy,to nie jest tak łatwo,mieszkam w małym mieście i nie ma za dużo ofert, zwłaszcza dla kobiet.Z drugiej strony,nie wiem czy bym potrafiła zostawić córkę z nianią (a tylko taka opcja jest w tej chwili jedynie możliwa) zwłaszcza, że dosyć długo staraliśmy się o dziecko i jest to moje oczko w głowie:).
      Mam nadzieję ,że mąż z czasem sam dojrzeje do tego,aby znaleźć czas dla rodziny...oby nie trwało to za długo.
      pozdrawiam
Pełna wersja