zona79
26.06.11, 23:12
Witam.
Jestem mężatką od 6 lat,mamy 2-letnie dziecko.Obecnie nie pracuje, zajmuję się domem i dzieckiem. Mąż prowadzi własną działalność,na brak pieniędzy nie narzekamy.Mąż całymi dniami pracuje,firmę prowadzi u nas w domu.Niby dobrze,bo jak mam do zrobienia jakieś zakupy,to nie muszę jechać z dzieckiem,tylko on z nią zostaje, ale zawsze słyszę "pospiesz się", chociaż w tym czasie nie sądzę żeby się jakoś specjalnie zajmował córką, ona siedzi i ogląda bajki a on wtedy pracuje przy kompie.Czasami wolałabym żeby pracował gdzieś nawet te 10 godzin,ale wracał do domu i był z Nami.Od jakiegoś czasu mam takie momenty że zaczynam być znudzona naszym małżeństwem.O wszystkim ja muszę myśleć,wszystko organizować- nie jest to dla mnie aż tak wielki problem,ale chciałabym też,żeby chociaz raz na rok,to on zaproponował jakiś wyjazd,nawet jednodniowy,czy chociazby wyjście do kina.Niestety mąż żyje tylko swoją pracą.W domu prawie nie robi nic, poza zimą, gdzie raz w tygodniu musi dorzucić do pieca i opróżnić szufladę z popiołu.Albo chodnik odgarnąć ze śniegu,chociaż większość razy ja to robiłam.
Co do czasu spędzonego z córką też bywa ciężko, wiecznie muszę go wręcz wyganiać,żeby się z nią trochę pobawił.Czasami już mam tego dość,wiem że mąż bardzo kocha córkę, i chciałabym żeby sam od siebie przyszedł i powiedział że teraz on chce spędzić z nią trochę czasu,zabrac ją na spacer itp.Kiedyś mu wyliczyłam ile czasu spędza dziennie z nią, to się sam przeraził, to było od 2 min do max 1 godz. dziennie.Potem przez moment kończył pracę wczesniej i się z nią bawił,ale z czasem zaniechał i tego.Przez to że mała spędza ze mną całe dnie jest bardzo przywiązana do mnie,jak jestem w domu to nie ma mowy nawet o tym, zeby poszła z tatą do toalety.Ciągle jest mama,mama...
Wieczory praktycznie spędzam sama,bo on pracuje , o rozmowie za bardzo nie ma mowy,niestety brak podzielnośći uwagi ze strony mojego męża,czasami ja coś do niego mówie, a on w ogóle nie słucha, twierdząc później że ja nic takiego mu nie mówiłam.
Czasami sie zastanawiam, czy tak ma wyglądać małżeństwo? Brakuje mi okazania uczuć ze strony męża,poczucia że jestem dla niego ważna,o komplementach już nie wspomnę,nie wiem jak wy ale ja potrzebuję tego,kilka razy mu mówiłam o tym,ale to nic nie zmieniło.
A najbardziej boli mnie to,że on uważa ,że ja nic nie robię.Może i nie jestem super gospodynią domową, nie ma super błysku w domu,bo nie biegam cały czas ze szmatką i sprzątam,ale on też nie jest jakimś pedantem w tych sprawach.
Odnoszę wrazenie, że skoro siedzę w domu a on pracuje to nie mam prawa wymagać od niego aby spędzał ze mną czas, mówi że na to przyjdzie czas na starość.
Czy faktycznie, tak ma być,mam siedzieć i się cieszyć z tego co mam, i nie wymagać zbyt wiele.