Nie wybaczę

02.07.11, 11:02
Gdy miałam 20, 20kilka lat było wokół mnie wielu chłopaków, spotykałam się, miałam plany... Związki się rozpadły a właściwie sama zrezygnowałam z dwóch poważnych, nie czułam się gotowa przy pierwszym a przy drugim zrozumiałam, że źle wybrałam partnera i nie dam rady z nim stworzyć dobrego związku. A potem zjawił się On. 21 lat starszy, żonaty, z dziećmi... Gdybym od razu wiedziała....nie było by go w moim życiorysie. Weszłam w to całą sobą. Niestety okłamał mnie. Miał być wolny, po rozwodzie, bez zobowiązań i dużo młodszy... Biegał za mną, namawiał do spotkań, komplementował, okazywał zainteresowanie, opiekował się w chorobie. Wiedział jak manipulować kobietami, miał ich wiele przede mną. Wizualnie zadbany i atrakcyjny, nie wyglądał na swoje lata, zawsze będąc ze mną podwójnie się starał by wypaść młodziej, energiczniej, żyliśmy na dobrym poziomie. Rozkochał mnie w sobie świadomie. Gdy już byliśmy zaangażowaną parą, z obietnicami z jego strony, wyznaniami miłości na kolanach, nieśmiałym snuciem planów o wspólnych dzieciach, wspólnym mieszkaniu... to prawda o tym, że ma zobowiązania wyszła na jaw. Był to dla mnie szok, usiłowałam go zrozumieć a on robił wszystko żebym nie odeszła. Zostałam z nim na kolejne 3 lata podczas których miał uporządkować swoje sprawy formalnie. Nie zrobił tego. Odeszłam a on mnie oskarżał o bezwzględność, porzucenie, brak miłości, egoizm...A w praktyce nie chciał ze mną stałego związku ale oczekiwał bycia jego dostępną kochanką nawet jeśli bym sobie znalazła innego mężczyznę na męża. Podobno później się rozwiódł. A mnie jeszcze dwa lata dręczył i nękał, kłamał, śledził w internecie, słał smsy i głuche telefony. Rozpieprzył mi emocje zupełnie, jakoś wyszłam z depresji, próbowałam się umawiać z innymi mężczyznami, bardzo chciałam mieć w tym życiu rodzinę. Nie dało rady. Krzywda jaką mi zrobił była zbyt głęboka, nic nie czułam do kolejnych spotykanych mężczyzn, których krąg z biegiem lat coraz bardziej się kurczył...Teraz.. Niestety nie ma wolnych i atrakcyjnych męzczyzn w podobnym do mnie wieku. A ja chcąc mieć dzieci muszę już zachodzić w ciążę.. Nie wezmę do domu bezrobotnego pijaka byle tylko mieć faceta... Zbliżam się do 40-tki od 7 lat samotna. Kiedyś usprawiedliwiałam go, że jemu ciężko było w tej sytuacji bo ja młodsza, bał się że go zostawię, nie wiedział czy ryzykowac małżeństwo a się zakochał.... Ale z upływem czasu widzę jak perfidne było jego postępowanie. Z perspektywy swoich lat on Wiedział! wiedział ile ja mam czasu na założenie rodziny, jak szybko kobieta traci atrakcyjnośc do związku.., świadomie, egoistycznie i perfidnie zabrał mi najlepszy czas kiedy czułam się gotowa do małżeństwa, kiedy chciałam tego całą sobą i mogłam przebierać w wolnych nieskażonych brudami życia mężczyznach. A potem to nękanie.. bym przypadkiem o nim nie zapomniała. Gnój. jedyne określenie na kogoś takiego. Dość usprawiedliwiania gnoja. Za moje życie złamane - nie wybaczę. I mam nadzieję, że za mnie i zapewne inne młode kiedyś dziewczyny którymi się zabawił, że los mu odpłacił.
    • marzeka1 Re: Nie wybaczę 02.07.11, 13:28
      " Gdy już byliśmy zaangażowaną parą, z obietnicami z jego strony,"

      - wybacz, ale KTO rozsądny wchodzi w związek z żonatym, który OBIECUJE??? Toż to klasyka banału i podrywu żonkosia: już się rozwodzę, łączą nas tylko dzieci, zaraz składam papiery rozwodowe.

      " Zostałam z nim na kolejne 3 lata podczas których miał upor
      > ządkować swoje sprawy formalnie."- to też nie jest jego wina, a twój wybór.
      Prawda jest brutalna, zmarnowałaś na nic wartego faceta kilka lat, ale on jest winien w połowie, w drugiej ty sama, bo naiwnie wierzyłaś w bajki, cały czas będąc kochanką żonatego faceta. Brutalne, ale prawdziwe.

      "Wiedział! wiedział ile ja mam czasu na założenie rodz
      > iny, jak szybko kobieta traci atrakcyjnośc do związku.., "- ta sama wiedza nie była obca także tobie (chociaż kompletnie nie zgadzam się z tym zdaniem), mogłaś zażądać roku na uporządkowanie spraw, a zmarnowałaś przy nim lata, na własne- niestety- życzenie.
      • ludvigavon Re: Nie wybaczę 02.07.11, 13:45

        > " Gdy już byliśmy zaangażowaną parą, z obietnicami z jego strony,"
        >
        > - wybacz, ale KTO rozsądny wchodzi w związek z żonatym, który OBIECUJE??? Toż t
        > o klasyka banału i podrywu żonkosia: już się rozwodzę, łączą nas tylko dzieci,
        > zaraz składam papiery rozwodowe.

        Chyba jasno napisałam, że najpierw był związek (spotkania kilka razy w tygodniu) i obietnice wspólnego życia a nawet propozycje wspólnego mieszkania a potem dopiero prawda, że on ma drugie życie.
        • edor67 Re: Nie wybaczę 02.07.11, 13:51
          I po takiej prawdzie powinnaś była go zostawić. Życie wiec zmarnowałaś jakby trochę na własne życzenie.
        • marzeka1 Re: Nie wybaczę 02.07.11, 13:58
          "że najpierw był związek (spotkania kilka razy w tygodniu
          > ) i obietnice wspólnego życia a nawet propozycje wspólnego mieszkania a potem
          > dopiero prawda, że on ma drugie życie. "


          - i tu powinno tobie zapalić się czerwone światełko, że coś jest nie tak, a nie marnować kolejne lata, mogłaś powiedzieć wprost, jasno: daję ci rok, pół roku na poukładanie spraw, przyjdź do mnie z orzeczeniem rozwodu, wolałaś jednak żyć złudzeniami. O ile pan jest kutasowaty bez 2 zdań, to jednak wina nie leży tylko po jego stronie, to efekt także twojego wyboru.
      • viryneja Re: Nie wybaczę 02.07.11, 14:15
        marzeko, ale autorka mówi, że dopiero wtedy, gdy juz byli tą parą prawda wyszła na jaw, więc facet z PRENEDYTACJĄ owijał sobie autorkę dookoła palca,

        wiadomo, że nikt rozsądny NIE ZGODZI się na związek z żonatym facetem

        dlatego facet dopiero potem się objawil
    • rlena Re: Nie wybaczę 02.07.11, 13:52
      Ok. zmanipulowal Cie. (Ile mialas lat gdy go poznalas?). Jednak zacietrzewialjac sie dalej w to brniesz, bo uczucie nienawisci laczy tak silnie jak uczucie milosci. Widac jestes podatna na takie ekstremizmy. Jedna droga jaest wybaczenie sobiei wybczenie jemu DLA WLASNEJ KORZYSCI i zajac sie sie swoim zyciwem jako osoba wolna od takim przywiazan/zniewonen (dlaczego zaden z facdetow nie mogl cie zainteresowazc na tyle by o nim zapomniec...). Czas na uczciwa reflaksje.
      Dziecko jeszcze mozesz miec. Jesli strasznie obawiasz si euplywu czasu, mozesz zamrozic swoje jajeczka. Gdy bedziesz naprawde gotowa na zwiazek, zanjdzie sie odpowiedni partner. Powodzenia.
      • ludvigavon Re: Nie wybaczę 02.07.11, 14:09
        Cały czas starałam się nie odpłacać pięknym za nadobne. Za to co robił po rozstaniu. Nękał-ja tylko nie odpowiadałam, okłamywał-myślałam że ja się nie posunę do podobnych świństw. Nagabywał - ustępowałam mu pola by nie dawać powodu do kontaktu. Oskarżał mnie, że go wykorzystałam, że jemu jest źle - brałm to a siebie, czułam się winna, że cierpi tak, że aż szaleje, rozumiejąca, wybaczająca.. bardziej współczułam jemu niż sobie.
        Ostatnio mam dużo czasu na przemyślenia i dotarło do mnie, że wcale nie mam ochoty ani potrzeby mu wybaczać. Jest świnią, był o wiele bardziej doświadczony życiowo od mnie i zrobił coś takiego... Egoistycznie dla siebie do swoich potrzeb by mieć atrakcyjniejsze życie zabawił się cudzym... Codziennie zapewniając o miłości a myśląc o tym jak najdłużej to ciągnąc bez potrzeby drastycznych zmian u siebie..
        Nie. Nie wybaczę. Jest winny. Należy mu się nie-wybaczenie i pogarda. Najwyższy czas dookreślić tę historię, nazwać sprawy po imieniu, gnój zostanie gnojem, i zamknąć sprawę. Amen.
        • verdana Re: Nie wybaczę 02.07.11, 14:13
          Masz trochę racji, ale sądzę, ze wiekszość Twojej nienawisci - to próba odrzucenia prostej prawdy - Ty podjęlas decyzję o byciu z facetem żonatym, Ty nie odeszlaś, to był Twoj wybór. Nikt Cię nie zmuszał. Czas płynął i tak samo dobrze o tym wiedziałas jak facet - bylas z nim z własnej woli. za wlasne decyzje poniosi się odpowiedzialność - Ty zaś uwazasz, ze za nic nie odpowiadasz, ze bylaś "zmanipulowana". To wygodne, ale nieprawdziwe. zadecydowalaś o swoim zyciu - Ty, nie facet. I jestes w takiej sytuacji z własnego wyboru.
          Poki sie z tym nie pogodzisz, będzie Ci trudno iść dalej. Nie mozesz mu wybaczyc, bo to o wiele łatwiej, niz nie wybaczyć sobie.
        • marzeka1 Re: Nie wybaczę 02.07.11, 14:21
          " Najwyższy czas dookreślić tę historię, nazwać sprawy po imieniu, gnój zostanie gnojem, i zamknąć sprawę. Amen."- tyle że przy takim nastawieniu nie zamkniesz jej, to nie rytuał słowny, szach prast- sprawa załatwiona; nie chcesz zrozumieć i przyjąć na klatę prawdy nie wygodnej dla ciebie- to był twój wybór, nie da się wszystkiego sprowadzić do manipulacji i to "jak on mnie skrzywdził".
    • tracja4 Re: Nie wybaczę 02.07.11, 15:13
      Byłaś młoda i naiwna, ale miałaś rozum, a teraz zwalasz wszystko na niego.

      Mogłaś odejść, ale nie odeszłaś, żeby sobie ułożyć życie. Nie piszesz nic o tym, że założył Ci łańcuch i byłaś latami przywiązana do kaloryfera. Mogłaś odejść.

      Dlaczego obwiniasz tylko jego?
    • enith Re: Nie wybaczę 02.07.11, 16:30
      Myślę, że sporo dziewczyn nie zrozumiało, że nie weszłaś z premedytacją w związek z żonatym, tylko prawda o jego podwójnym życiu wyszła na jaw po jakimś czasie. A to, że trzy lata po odkryciu jego rodziny nadal z nim byłaś... cóż, nie jest łatwo osobie, którą latami karmiono obietnicami, osobie zakochanej, zaangażowanej, ot tak po prostu wszystko rzucić. I tak nieźle, że po tych trzech latach od faceta odeszłaś. Problem natomiast leży gdzie indziej: w tobie. Nie ma znaczenia, czy w tzw. lata wpędził cię gnój mamiący obietnicami, czy np. wieloletnia choroba uniemożliwiająca założenie rodziny. Fakt pozostaje faktem: masz bardzo mało czasu na znalezienie kogoś sensownego, założenie związku, spłodzenie dziecka, a twoja nienawiść do tego mężczyzny, zacietrzewienie w złości na niego, na pewno ci w dążeniu do tych celów nie pomogą. Odkreśl więc przeszłość grubą krechą i skup się na tym co teraz. Rozpamiętywanie tego toksycznego związku na pewno nie przyniesie ci nic dobrego.
      • verdana Re: Nie wybaczę 02.07.11, 16:46
        nie jest latwo "ot tak" rzucić - ale trzy lata to nie "ot tak" - to mnostwo czasu. Gdyby była mowa o trzech miesiącach, to co innego.
        • triss_merigold6 Od 7 lat samotna 02.07.11, 16:52
          Autorka napisała, że od 7 lat jest samotna.
          7 lat to wystarczająco dużo czasu, żeby pogodzić się z faktem, że kiedyś podjęło się błędne decyzje życiowe. Wystarczająco dużo czasu, żeby iść na dziesięć terapii, porozmawiać z psychologiem, znaleźć wsparcie, zacząć nowe życie, poszukać innego partnera, założyć rodzinę etc.
          Pani schrzaniła sobie życie na własne życzenie, karmi to rozgoryczenie i nienawiść, żeby uciec od własnej odpowiedzialności za własny los.
      • marzeka1 Re: Nie wybaczę 02.07.11, 17:22
        "Myślę, że sporo dziewczyn nie zrozumiało, że nie weszłaś z premedytacją w związek z żonatym, tylko prawda o jego podwójnym życiu wyszła na jaw po jakimś czasie. "

        - alez nie podejrzewam jej o premedytację, była młoda, 21 lat młodsza od żonkosia, ale potem zdecydowała się być jeszcze kilka lat w takim układzie- a tu już jest wybór lub naiwna wiara, że "już w tym miesiącu coś się zmieni".
        • brak.polskich.liter Chwila moment 02.07.11, 17:32
          Z tresci postu wynika, ze autorka miala wtenczas okolo trzydziechy.

          Nie zeby cos - ludziom w kazdym wieku zdarza sie narobic glupot, przeinwestowac, oslepnac i zglupiec - ale wizja biednego, zmanipulowanego dziefcatka jest, ekhem, nieadekwatna.
        • quba Re: Nie wybaczę 03.07.11, 12:52
          ale potem zdecydowała się być jeszcze kilka lat w takim układzie- a tu już
          > jest wybór lub naiwna wiara, że "już w tym miesiącu coś się zmieni



          mój Boże, przecież Ona go kochała

          Myślę, że nie było jej łatwo tak odejść, trzy lata spędzone z kimś, w tak młodym wieku to jednak szmat czasu

          Bardzo bardzo współczuję Autorce wątku
          • triss_merigold6 Re: Nie wybaczę 03.07.11, 13:31
            No to co, że kochała?
            Co to znaczy "w tak młodym wieku"? Z postów wynika, że autorka miała wtedy około 30-tki, nie była dwudziestoletnim dziewczęciem tylko dorosłą kobietą.
    • lusitania2 Re: obowiązku nie ma, 02.07.11, 16:49
      chcesz - nie wybaczaj.
      Widać odpowiada ci życie w takiej zapiekłej nienawiści.
    • brak.polskich.liter Re: Nie wybaczę 02.07.11, 16:59
      To nie wybaczaj. Nie masz takiego obowiazku.

      Wybaczanie (badz jego brak) to jedna sprawa, inna - to obsesyjne fiksowanie sie na relacji i na gosciu, ktora od dawna jest przeszloscia. O ile dobrze przeczytalam, ta cala love story miala miejsce 10 lat temu (skoro od 7 lat jestes sama). Ranboskie, kobieto! I tak do ukichanej menopauzy bedziesz miedlic fakt, ze Cie zonaty misiu-lowelas zbajerowal, a Ty na to poszlas?
      • triss_merigold6 Re: Nie wybaczę 02.07.11, 17:03
        Panu zapewne owo wybaczenie lotto, a otoczenie autorki wątku już dawno zapomniało o całej historii (albo unika autorki wraz z jej obsesją).
        7 lat zmarnowała na własne życzenie, po menopauzie zatruje się własnym jadem jeszcze bardziej.
        • brak.polskich.liter Re: Nie wybaczę 02.07.11, 17:16
          triss_merigold6 napisała:

          > otoczenie autorki wątku już dawno zapomnia
          > ło o całej historii (albo unika autorki wraz z jej obsesją).

          Obstawiam to w nawiasie. Znam osobiscie pare osob wiele lat po rozwodach/rozstaniach, ktorzy wlasnie tak miedla. Otoczenie chetnie by zapomnialo, ale nie da sie - duch bylego/bylej jest przywolywany przy okazji rozmowy na kazdy temat. I niewazne, ze rozstanie mialo miejsce 5+ lat temu. Trupa z szafy wyciagamy, miedlimy i basta.
          Cholernie meczacy sa.
          • triss_merigold6 Re: Nie wybaczę 02.07.11, 17:24
            Tak. Miałam (czas przeszły dokonany) taką znajomą. Od rozwodu minęło ładnych parę lat, dziecko jej rosło ciężko znerwicowane, a ona każdą rozmowę zaczynała od tego co eks jej napisał, zrobił, powiedział i opowiadała to za każdym razem z takim samym (dużym) ładunkiem emocjonalnym, niemal histerycznie. Męczące, niekonstruktywne, żenujące w końcu.
    • fikcyjne-konto Widzę to tak 02.07.11, 17:07
      ludvigavon napisała:

      > Cały czas starałam się nie odpłacać pięknym za nadobne. Za to co robił po rozs
      > taniu. Nękał-ja tylko nie odpowiadałam, okłamywał-myślałam że ja się nie posunę
      > do podobnych świństw. Nagabywał - ustępowałam mu pola by nie dawać powodu do
      > kontaktu. Oskarżał mnie, że go wykorzystałam, że jemu jest źle - brałm to a si
      > ebie, czułam się winna, że cierpi tak, że aż szaleje, rozumiejąca, wybaczająca.
      > . bardziej współczułam jemu niż sobie.


      Nękanie obecnie jest karalne. Teraz mogłabyś go wsadzić do paki jeśli to było uporczywe.
      A pozostawia po sobie ciężkie ślady w psychice dla mniej odpornych, wrażliwych istot.

      Druga sprawa, przypuszczalnie nie zrobiłaś lata temu co zrobić wtedy powinnaś: dać facetowi w pysk z liścia, następnie kopnąć w d... i patrzyć z przyjemnością jak potyka się na schodach spieprzając z twojego życia. Byłaś zbyt miła i uległa, teraz dopiero prostuje ci się kręgosłup i doznajesz uczuć których zabrakło czyli potężnego wkur.... na oszusta. To nawet lepiej, niż gdybyś całe życie go tłumaczyła, że nic takiego nie zrobił, że to tylko twoja wina iż mu pozwoliłaś się zbliżyć. Oszustów jest wielu. Ale są też normalni mężczyźni. Pamiętaj o tym. I dbaj o swoje interesy. A jak już dałaś sobie prawo do "mienia o gnoju złego zdania" to przyjmij to uczucie z całą jego uzdrawiającą mocą i razem z nim strzep brud z sandałów.
    • blue_romka Re: Nie wybaczę 02.07.11, 17:24
      A co facetowi po Twoim niewybaczeniu? Pewnie ma to w nosie. Natomiast nienawiść będzie drążyć Ciebie.
      Przyłączam się do głosów, że o ile na początku zostałaś zmanipulowana, to od pewnego momentu sama zdecydowałaś o swoim losie. Ty i tylko Ty.
      Sprawa miała miejsce zdaje się 10 lat temu (?), a Ty nadal ją rozpamiętujesz. To nie jest normalne. Wskazana terapia, masz jeszcze kawał życia przed sobą.
    • tully.makker Obecne tu panie 02.07.11, 20:17
      Obecna tu panie nie zetknely sie zapewne nigdy z psychopata / socjopata. Ja mialam te watpliwa przyjemnosc i dlatego doskonale sobie zdaje sprawe z tego, co moze przezywac autorka watku.
      I wspolczuje. I wcale nie musisz przebaczac. Poczytaj nop ksiazki Alice Miller (choc ona odnosi sie do sytuacji skrzywdzenie dziecka przez rodzicow akurat) ktora obala mit, ze przebaczenie tym, ktorzy nas skrzywdzili jest ofierze w jakikolwiek niezbedne do dalszego szczesliwego zycia. Obecnie wielu terapeutow idzie tym sladem, zdajac sobie sprawe, jakim naduzyciem bylo wymagania od ofiar, by zapomnialy o swojej krzywdzie i przebaczaly, gdy nie bylo zadnych realnych podstaw ku temu.

      Nawet milosierny Bog chrzescjan odpuszcza grzechy dopiero wtedy, gdy nastapi wyznanie win, zal za grzechy i postanowienie poprawy - dlaczego oczekujecie od autorki watku, zeby byla lepsza od samego boga?

      Natomiast prawda jest, ze poswiecasz temu, co bylo nadmiernie wiele uwagi i nad tym rzeczywiscie wartoby popracowac z terapeuta. Tak, to sie zdarzylo, ale musisz zamknac te historie i ruszyc dalej. I pewnie sama nie dasz rady.
      • brak.polskich.liter Re: Obecne tu panie 02.07.11, 20:37
        tully.makker napisała:

        > Obecna tu panie nie zetknely sie zapewne nigdy z psychopata / socjopata. Ja mia
        > lam te watpliwa przyjemnosc i dlatego doskonale sobie zdaje sprawe z tego, co m
        > oze przezywac autorka watku.

        Sugerujesz, ze kazdy stary lowelas opowiadajacy kocopaly zeby sobie por..ac na boku jst socjopata? No bez jaj.

        > dlaczego oczekujecie od au
        > torki watku, zeby byla lepsza od samego boga?

        Ale o co chodzi? Byc moze czytalysmy inne wpisy, bo ja nie zauwazylam tabunow forumowiczek nawolujacych "wybacz mu". Natomiast pare osob zwrocilo - zasadnie - uwage na udzial autorki w zaistnieniu krzywdzacej ja sytuacji, a nastepnie owej sytuacji utrwalanie.
        • tully.makker Re: Obecne tu panie 02.07.11, 22:42
          > Sugerujesz, ze kazdy stary lowelas opowiadajacy kocopaly zeby sobie por..ac na
          > boku jst socjopata? No bez jaj.

          Akurat socjopata z ktorym sie zetnelam byl mlody i byl moim mezem. A ty jestes naiwna sadzac, ze kochankowi autorki watku chodzilo o sex. Jemu chodzilo o wladze i zaleznosc, pozyskana manipulacja, stad tez agresja, gdy wladze stracil.
          Niewiele jest osob ktore sa w stanie oprzec sie umiejetnie manipulujacemu socjopacie, dopoki on na to nie powoli, chocby przenoszac swoja uwage na inna ofiare. Stad tez udzial autorki to IMHO raczej okreslenie uzyte znacznie na wyrost.
          • brak.polskich.liter Re: Obecne tu panie 03.07.11, 14:51
            Raczej - seks z pakietem romantycznym. Milej bzykac niunie, ktora jest zakochana, mowi mile rzeczy i swiata poza nim nie widzi, niz laske, ktora traktuje go wylacznie jako czasoumilacz, ogolnie mowiac.

            A zonaty pryk, ktory wydzwania, jeczy, meczy i obiecuje naprzemiennie z szantazami po tym, jak mu bzykadelko fiknie - toz to klasyka gatunku. I nie trzeba do tego socjopatii, wystarczy lzejszy kaliber zaburzen osobowosci: takie narcyzy, na przyklad, potrafia bardzo dekoracyjnie i teatralnie fikac, jak im sie strefa wplywow kurczy. I pare innych okazow pewnie by sie znalazlo.
            Nie tylko psychopaci genialnie manipuluja, to tak na marginesie.

            Nie sugeruje bynajmniej, ze stary lowelas opisany przez autorke nie byl socjopata, natomiast nie mam niezbitej pewnosci, jak zdajesz sie miec Ty, ze nim byl.

            > Stad tez udzial autorki to IMHO raczej okreslenie uzyte znacznie na w
            > yrost.

            Naprawde sadzisz, ze 7 lat po zakonczeniu relacji to okres niewystarczajacy, zeby poszukac wsparcia, wyterapiowac sie, przepracowac problem i ruszyc dalej?
            • tully.makker Re: Obecne tu panie 10.07.11, 07:21
              > Naprawde sadzisz, ze 7 lat po zakonczeniu relacji to okres niewystarczajacy, ze
              > by poszukac wsparcia, wyterapiowac sie, przepracowac problem i ruszyc dalej?

              Dla ciebie wystraczajacy, dla autorki watku nie. Ja dochodzilam do siebie 6 przynajmniej, moze 8 lat po malzenstwie z socjopata, choc oczywiscie dochodzilam inaczej, bo byl i fucking friend i aktywne poszukiwanie partnera na zycie. Ale tak naprawde sposob w jaki patrzen a swiat teraz, 17 lat po rozstaniu, wciaz jest uksztaltowany przez tamto doswiadczenie. Choc jestem w niezlym calkiem zwiazku juz niedlugo 11 lat i spodziewamy sie 2 dziecka.
      • blue_romka Re: Obecne tu panie 02.07.11, 23:53
        Bóg nie ma tu nic do rzeczy. Byłego ani ziębi ani grzeje czy autorka mu przebaczy, natomiast jej samej uczucie nienawiści może tylko zaszkodzić. I tyle.
        • deodyma Re: Obecne tu panie 10.07.11, 10:24
          blue_romka napisała:

          > Bóg nie ma tu nic do rzeczy. Byłego ani ziębi ani grzeje czy autorka mu przebac
          > zy, natomiast jej samej uczucie nienawiści może tylko zaszkodzić. I tyle.



          dokladnie.
          gdybym to ja sama byla na miwejscu tego pana, mialabym gdzies, jakie uczucia zywi do mnie ta kobieta, i czy mi ona wybaczy.
          a nienawisc niszczy, zre od srodka.
          • garibaldia Re: Obecne tu panie 10.07.11, 10:44
            deodyma napisała:

            > blue_romka napisała:
            > > Bóg nie ma tu nic do rzeczy. Byłego ani ziębi ani grzeje czy autorka mu p
            > rzebac
            > > zy, natomiast jej samej uczucie nienawiści może tylko zaszkodzić. I tyle.
            >
            > dokladnie.
            > gdybym to ja sama byla na miwejscu tego pana, mialabym gdzies, jakie uczucia zy
            > wi do mnie ta kobieta, i czy mi ona wybaczy.
            > a nienawisc niszczy, zre od srodka.


            Mnie ciekawi dlaczego niektórzy w tym wątku zajęli się uczuciami 'tego pana' i wczuwają się w niego, usiłują koniecznie dziewczynę wcisnąć w jakąś relację z nim a jej uczucia uznać lub zanegować w korelacji z reakcją 'tego pana'
            przecież autorka nie o panu mówi ale o sobie i tym jak sobie radzi z traumą po związku. Czy gdzieś napisała że czeka na jego reakcję?

            Mnie np zwisa i powiewa co ex o mnie myśli ale za to mam potrzebę po rozstaniu rozliczyć się ze związkiem, konkretnie nazwać co było powodem klęski i nie bredzić samej sobie, tak jak pewna moja znajoma którą mąż bił, że robił to z miłości.
            • deodyma Re: Obecne tu panie 10.07.11, 12:42
              > Mnie ciekawi dlaczego niektórzy w tym wątku zajęli się uczuciami 'tego pana' i
              > wczuwają się w niego, usiłują koniecznie dziewczynę wcisnąć w jakąś relację z
              > nim a jej uczucia uznać lub zanegować w korelacji z reakcją 'tego pana'



              ja tylko odnosze sie do tego, co napisala blue_romka, poniewaz kobieta ma duzo racji.
              no i jedna z moich kolezanak dawno temu byla w zwiazku z panem, ktory naobiecywal jej
              zlotych gor, mial byc slub, planowanie wspolnej przyszlosci a wybuchla bomba, poniewaz facet okazal sie byc panem zonatym, ojcem trojki dzieci( synow, z nia chcial miec 3 coreczki).
              oczywiscie pozniej wszystko sie rypnelo, pan z podkulonym ogonem wrocil dom zony, ona palala zadza zemsty i wyobraz sobie, ze od tamtego momentu minelo juz 10 lat a ona nadal pala nienawiscia do tego faceta...
              uwazasz, ze to jest normalne?
              do dzis dnia mowi, ze ona nigdy mu tego nie wybaczy, ze na starosc ONA mu szklanki wody nie poda, ale czy Ty myslisz, ze tego faceta to w ogole interesuje?
              • garibaldia Re: Obecne tu panie 10.07.11, 14:07
                > ale czy Ty myslisz, ze tego faceta to w ogole interesuje?


                Znowu to samo. A czy myślisz, że autorce zależy żeby exa to interesowało? Ona określa SWOJE emocje i SWOJE nastawienie do przeszłej traumatycznej dla niej historii. A ty ciągle chcesz ją wepchnąć w schemat 'EXA to nie interesuje więc TY nie powinnaś niczego czuć w jego temacie'. A niby dlaczego EX ma dyktować co ona czuje? Warto mieć świadomy i określony stosunek do własnej przeszłości i wydarzeń jakie miały wpływ na teraźniejszość.

                Np dziewczyna była ofiarą molestowania. Czy odbierzesz jej prawo do mówienia, że do końca życia będzie ją brzydził człowiek który jej to zrobił? Czy tylko wtedy może ją brzydzić jeśli on nadal chce molestować ? Bzdura. Wg mnie dziewczyna ma święte prawo czuć obrzydzenie do takiego osobnika mimo braku jego aktualnej obecności w jej życiu.
                • deodyma Re: Obecne tu panie 10.07.11, 19:32
                  mimo wszystko ja to niszczy.
                  nadzieja matka glupich i czy mu los za nia i babki, ktorymi facet sie zabawil, odplaci, czy nie, to juz inna bajka.
                  powinna skupic sie na sobie a ze zbliza sie do 40-stki, to jeszcze nie koniec swiata.
    • wredna.zmija Re: Nie wybaczę 02.07.11, 22:12
      Złość rzadko szkodzi osobie, na którą się złościsz. Zgadnij, komu szkodzi?
    • ludvigavon Odpowiem zbiorczo 03.07.11, 11:32
      Przepraszam ale dość śmieszne są niektóre osoby w swoich dywagacjach jak to nic innego nie robię tylko grzebię się w exie. Siedziałam w domu bo pada i stąd temat. A osoby które nigdy nie wspominają o byłych- nie istnieją. To, że któraś z was ma znajomą, której celem życia było śledzenie życia ex faceta nie znaczy, że tak mam wspominając tu exa. I właściwie posądzanie mnie o takie zachowania dla mnie jest obraźliwe. Akurat mam towarzystwo znajomych kobiet z którymi mam o czym rozmawiać i co robić, do obgadywania exów bierzemy się jak już ciekawszych spraw nie ma i to raczej na zasadzie wspominania jakie fajne rzeczy się z nimi zdarzyły niż histerycznego przeżywania. Za to mam też znajome mężatki, które od progu jojcą na swoich nieudanych aktualnych mężów po czym grzecznie do nich wracają i to jest dopiero nie do wytrzymania.
      Nie epatuję otoczenia całym moim życiem wewnętrznym i przemyśleniami.
      Z perspektywy stwierdzam fakt, że ilość wartościowych mężczyzn gotowych do założenia rodziny dla kobiety 25+ a 35+ jest nieporównywalna. Prawie jak wszystko kontra nic.
      Studium przypadku jaki mi się zdarzył rozebrałam na czynniki pierwsze ale nie pod kątem konkretnego exa ale pod kątem osoby doświadczonej życiowo typu ex włażącej z premedytacją i kłamstwem w życie osoby o pokolenie młodszej. To jest podłość. Wykorzystywać szczerość i naiwność mniej doświadczonych. Można uznać, że cóż to takiego przecież cały rynek się tym kręci, kupujemy drogo dlatego, że cena wywindowana a nie wiemy, że dwie ulice dalej jest to samo tańsze.
      A tu jakby ktoś z cywilizowanego poukładanego kraju gdzie wykroczeniem jest rzucenie papierka na ulicy został przeniesiony nagle do Burundi. Owszem, coś tam czytał, że zdarzają się morderstwa..i by nie przeżył tam pewno nawet kilku dni, tak inne zasady ma druga strona i podchodzący do ciebie uśmiechnięty człowiek rozmawia z tobą a za chwilę wsadza ci nóż w żebro. Zresztą to nie do końca dobry przykład bo nie ma tu nacisku na świadome wykorzystanie osoby sporo młodszej i mniej doświadczonej z premedytacją przez kłamstwo przez osobę życiowo bardzo doświadczoną. Plus cały zakres psychopatycznych wieloletnich działań prowadzonych „w imię miłości” gdy osoba mniej doświadczona usiłuje się oddzielić. Kobiety mają ograniczony czas na rozmnażanie i wicie gniazda. Znalezienie partnera na życie trwa, a ilośc wartościowych mężczyzn wolnych, kilka lat po 30tce spada diametralnie, jak i kobieca płodność. Nie zrozumie tego ktoś kto robi sobie dziecko z przypadku w luźnym układzie i dla kogo chęć rodzicielstwa to prosty wybór jednorazowego seksu z przystojnym kolegą lub chwilowo stałym partnerem.

      Nie muszę być wybaczającą, rozumiejącą szantażystę emocjonalnego. Ofiara nie musi pochylić się ze współczuciem nad oprawcą. Nie muszę być miła i grzecznie mówić dzień dobry gdy mnie opresyjnie zaczepia, „bo stracisz klasę, a przecież już tyle lat minęło”. Co to to nie. Mam prawo uznawać takiego kogoś za perfidnego gnoja i wprost tak twierdzić. Zaakceptować to uczucie i jasno wyrażać. Dookreślić, że emocjonalny oprawca którego się kochało nie był "dobrym lecz pogubionym człowiekiem" ale wyrachowanym egoistą. Skończyć z uderzającym w siebie samą „matkoteresowaniem” .

      Tully - dziękuję. Właśnie o to mi chodzi o czym napisałaś.
      Enith -dzięki za ciepło w postach.

      dziękuję wszystkim za włączenie się w rozmowę.

      • triss_merigold6 Re: Odpowiem zbiorczo 03.07.11, 12:03
        Ależ nikt Ci nie każe wybaczać. Nikt. Zwracamy tylko uwagę na to, że w ciągu 7 lat miałaś czas na to, żeby poukładać sobie życie i zrealizować marzenie o rodzinie.
      • brak.polskich.liter Re: Odpowiem zbiorczo 03.07.11, 14:33
        Alez nikt nie watpi w to, ze Twoj eks byl zlamasem. Byl, jest, i najprawdopodobniej nim bedzie, bo tacy misiowie sie na ogol nie zmieniaja. Tylko co z tego?

        > Nie muszę być wybaczającą, rozumiejącą szantażystę emocjonalnego. Ofiara nie mu
        > si pochylić się ze współczuciem nad oprawcą. Nie muszę być miła i grzecznie mó
        > wić dzień dobry gdy mnie opresyjnie zaczepia, „bo stracisz klasę, a prze
        > cież już tyle lat minęło”. Co to to nie. Mam prawo uznawać takiego kogoś
        > za perfidnego gnoja i wprost tak twierdzić. Zaakceptować to uczucie i jasn
        > o wyrażać. Dookreślić, że emocjonalny oprawca którego się kochało nie był "dob
        > rym lecz pogubionym człowiekiem" ale wyrachowanym egoistą. Skończyć z uderzając
        > ym w siebie samą „matkoteresowaniem” .

        Ranyyy, kobieto, czytajze posty, na ktore odpowiadasz. Nikt Ci nie pisal, ze powinnas wybaczac, rozumiec, czy co tam jeszcze. Nikt. Nie ma zadnego powodu, zebys wybaczala.
        Natomiast nie ma rowniez powodu - poza niezdrowa i doskonale zbedna koncentracja na relacji sprzed dekady - zeby dobrze dorosla kobieta przez 7 lat nie poznala kogos sensownego, weszla w zwiazek, zalozyla rodzine, o ktorej marzy, etc. Zwlaszcza, ze, jest tak jak piszesz - mianowicie zegar biologiczny jest niezbyt laskawy.

        Wina, podlosc i sqwysynstwo Twojego eksa to jedno, a robienie samej sobie gorzej to inna sprawa, na co przedpiszczcynie zwrocily Ci uwage w tym watku. Nie po to, jak sadze, zeby Ci dowalac, tylko po to, zebys nie zmarnowala reszty tego czasu, ktory jeszcze masz na udowadnianie wszem i wobec, jaka to dozywotnia krzywde ci eks wyrzadzil, a Ty w zwiazku z tym bedziesz sama do konca swiata i o dwa dni dluzej.
        • xymenena Re: Odpowiem zbiorczo 04.07.11, 01:03
          Jestem w czasie trwania tych maicznych lat i jkoas mezczyzn wokokl siebie nei widze:( (moze dlateo ,zem zajeta)

          Masz jeszcze czas. nIe odbieraj go sobie sama
          nie wdize klawiatury
    • one_berenika Re: Nie wybaczę 08.07.11, 20:54
      Wybacz samej sobie, a o nim zapomnij

      Ja swietnie wiem co to znaczy byc zmanipulowanym choc ja bylam zona. Zdradzana i okradana i oczywiscie wszystkiemu winna. Bo on kocha. A ja jestem podla bo sie czepiam ze pieniadze znikaja i po nochac go nie ma w domu. Ale oczywsicie on kochal, klekal i cierpial biedaczek.

      Tak bywa. Pewnie jak ja jestes latwowierna i bardzo szczera. Rozumiem Cie. Ale to nie znaczy ze masz sobie pozwolic na dalsze niszczenie wlasnego zycia.

      Polecam rozmowe z psychologiem. Otwarcie sie na innych ludzi, wsluchaj siew inne historie i moze zobaczysz ze wcale nie wyszlas tak najgorzej. A 40 to jeszcze nie starosc.
    • zosiasamosia_wawka Re: Nie wybaczę 10.07.11, 13:02
      Myślę że socjopaci czy manipulujący ludzie wybierają sobie na swoją ofiarę pewien typ ludzi.
      Ty się wpasowałaś w ten schemat ofiary a 3 kolejne lata kiedy wiedziałaś co i jak tkwiłaś w tym.
      Lepiej pojdź w kierunku co w Tobie w Twoje przeszłości w Twojej historii było nie tak że przyciągnęłaś taką osobę i nie przecięłaś szybko znajomości po 1 roku kiedy nie rozwiódł się a wiedziałaś już że ma żonę a teraz po 7 latach masz tak żywe emocje które wciąż trzymają Cię "w związku" z tamtą osobą. Moje myśli tutaj idą w kierunku terapii osobistej Twojej własnej.
      Taki niedostępny żonaty koleś bo musiał ukrywać przez te wszystkie lata swoje życie i musiał być jakoś niedostępny w pewnych obszarach musiał być dla Ciebie atrakcyjny. Inaczej byś na starcie powiedziała spadaj koleś i wybrała sobie jednego z młodych i pięknych wokół Ciebie
      a wybrałaś jego. Czyli Twój wybór, bo w jakiś sposób odpowiadał Twojemu archetypowi faceta. Przyjrzyj się w terapii swojemu ojcu i skup się na tym co możesz zmienić na sobie a nie na szukaniu winnego!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja