ludvigavon
02.07.11, 11:02
Gdy miałam 20, 20kilka lat było wokół mnie wielu chłopaków, spotykałam się, miałam plany... Związki się rozpadły a właściwie sama zrezygnowałam z dwóch poważnych, nie czułam się gotowa przy pierwszym a przy drugim zrozumiałam, że źle wybrałam partnera i nie dam rady z nim stworzyć dobrego związku. A potem zjawił się On. 21 lat starszy, żonaty, z dziećmi... Gdybym od razu wiedziała....nie było by go w moim życiorysie. Weszłam w to całą sobą. Niestety okłamał mnie. Miał być wolny, po rozwodzie, bez zobowiązań i dużo młodszy... Biegał za mną, namawiał do spotkań, komplementował, okazywał zainteresowanie, opiekował się w chorobie. Wiedział jak manipulować kobietami, miał ich wiele przede mną. Wizualnie zadbany i atrakcyjny, nie wyglądał na swoje lata, zawsze będąc ze mną podwójnie się starał by wypaść młodziej, energiczniej, żyliśmy na dobrym poziomie. Rozkochał mnie w sobie świadomie. Gdy już byliśmy zaangażowaną parą, z obietnicami z jego strony, wyznaniami miłości na kolanach, nieśmiałym snuciem planów o wspólnych dzieciach, wspólnym mieszkaniu... to prawda o tym, że ma zobowiązania wyszła na jaw. Był to dla mnie szok, usiłowałam go zrozumieć a on robił wszystko żebym nie odeszła. Zostałam z nim na kolejne 3 lata podczas których miał uporządkować swoje sprawy formalnie. Nie zrobił tego. Odeszłam a on mnie oskarżał o bezwzględność, porzucenie, brak miłości, egoizm...A w praktyce nie chciał ze mną stałego związku ale oczekiwał bycia jego dostępną kochanką nawet jeśli bym sobie znalazła innego mężczyznę na męża. Podobno później się rozwiódł. A mnie jeszcze dwa lata dręczył i nękał, kłamał, śledził w internecie, słał smsy i głuche telefony. Rozpieprzył mi emocje zupełnie, jakoś wyszłam z depresji, próbowałam się umawiać z innymi mężczyznami, bardzo chciałam mieć w tym życiu rodzinę. Nie dało rady. Krzywda jaką mi zrobił była zbyt głęboka, nic nie czułam do kolejnych spotykanych mężczyzn, których krąg z biegiem lat coraz bardziej się kurczył...Teraz.. Niestety nie ma wolnych i atrakcyjnych męzczyzn w podobnym do mnie wieku. A ja chcąc mieć dzieci muszę już zachodzić w ciążę.. Nie wezmę do domu bezrobotnego pijaka byle tylko mieć faceta... Zbliżam się do 40-tki od 7 lat samotna. Kiedyś usprawiedliwiałam go, że jemu ciężko było w tej sytuacji bo ja młodsza, bał się że go zostawię, nie wiedział czy ryzykowac małżeństwo a się zakochał.... Ale z upływem czasu widzę jak perfidne było jego postępowanie. Z perspektywy swoich lat on Wiedział! wiedział ile ja mam czasu na założenie rodziny, jak szybko kobieta traci atrakcyjnośc do związku.., świadomie, egoistycznie i perfidnie zabrał mi najlepszy czas kiedy czułam się gotowa do małżeństwa, kiedy chciałam tego całą sobą i mogłam przebierać w wolnych nieskażonych brudami życia mężczyznach. A potem to nękanie.. bym przypadkiem o nim nie zapomniała. Gnój. jedyne określenie na kogoś takiego. Dość usprawiedliwiania gnoja. Za moje życie złamane - nie wybaczę. I mam nadzieję, że za mnie i zapewne inne młode kiedyś dziewczyny którymi się zabawił, że los mu odpłacił.