mesimwrija
05.07.11, 10:26
Z pierwszego małżeństwa mam dwoje dorosłych dzieci, które od lat mają swoich partnerów, niemniej nie pozostają jeszcze w związkach małżeńskich.
Z moim byłym mężem rozstałam się 12 lat temu, sama mam druiego męża i dziecko z obecnego związku. Mój obecny mąż z moimi dziećmi ma dobre, normalne relacje, określiłabym je jako koleżeńskie. Ze swoim ojcem utrzymują kontakty, z córką ma normalne relacje , z synem takie sobie.
Jakiś czas temu rozmawiałam z moją mamą o ewentualnych ślubach i weselach dzieci.
Mama twierdzi, że na taką uroczystość powinnam przyjść sama bez mojego obecnego męża i bez naszego dziecka, który jakby nie było jest bratem starszych dzieci i je z wzajemnością uwielbia.
Jej stanowisko wzięło się stąd, że mój eks mnie nienawidzi, a mojego obecnego męża nienawidzi do kwadratu.
Uważa , że gdyby on nie pojawił się w moim życiu to mimo saparacji dalej byśmy ciągnęli nasze chore małżeństwo, a on miałby wygodne życie, a rozwód przewrócił jego życie do góry nogami.
Moja mama uważa, że jeżeli ja przyjdę z obecnym mężem i synem na taką uroczystość , eks mąż obrazi się na nasze dzieci .
Całe życie wymuszał najpierw na mnie, a potem na dzieciach jakieś decyzje , szantażem "bo tatusiowi będzie przykro, bo tatuś będzie smutny, bo tatuś się obrazi".
Uważam, że po 12 latach od chwili naszego rozstania , powinien pogodzić się z faktem, że jego bardzo była żona jest w innym związku. I że nie ma prawa narzucać dzieciom kogo zaproszą na swoje własne wesele.
Psycholog , z którym rozmawiałam na ten temat uważa, że to iż były mąż nie potrafi sobie poradzić z faktem rozwodu jest jego osobistą sprawą. Że nie wolno mu obarczać tymi odczuciami własnych dzieci wymuszając na nich takie decyzje.
Może ktoś z Was był w takiej sytuacji?