calineczka137
06.07.11, 16:07
Witam Was serdecznie.
Jestem młodą mężatką bo zaledwie z rocznym stażem małżeńskim, oraz świeżo upieczoną mamusią.
I mam problem z teściową... a przez to z mężem :(
Mój mąż jest jedynakiem, na domiar złego moja teściowa nie żyje w zgodzie ze swoim mężem. Niby mieszkają pod jednym dachem, ale on ma kochankę... Teściowa ma siostrę, z którą utrzymuje stale kontakt [codzienne telefony] i której zdaje na bieżąco relacje : co tam u Nas słychać...
Natomiast moja teściowa z braku jakiś własnych problemów ciągle wpiernicza się w nasze życie. Nie ma dnia żeby nie zadzwoniła do mojego męża. O wszystkim co robimy chce wiedzieć. A mój mąż jak małe dziecko wszystko jej mówi, jak na spowiedzi.
Ile zarabiamy, ile wydajemy co i za ile kupiliśmy, jakie i ile mamy opłat etc.
Na początku małżeństwa jeszcze jakoś rozumiałam te jej ciągłe telefony. Mówię sobie kobieta sama, więc się jej nudzi. Nawet jej współczułam. I kiedy nawet puszczała pod moim adresem jakieś krzywe komentarze, teksty zagryzałam zęby, bo nie wypadało mi zwrócić jej uwagi. Ale dłużej już nie potrafię trzymać języka za zębami. I na samą myśl o niej podnosi mi się ciśnienie.
Moja treściowa powiedziała mi kiedyś żebym nie mówiła do niej po ślubie mamo bo ona dziecko ma jedno, teściowa to tak staroświecko więc najlepiej jak będę się zwracać po imieniu. Powiem szczerze że było mi trochę dziwnie mówić jej na Ty chociażby z racji wieku... W każdym razie przez telefon powiedziałam jej kiedyś "teściowa" dostałam od niej taki opiernicz że masakra. Aż mi się chciało płakać. Powiedziała po tym mojemu mężowi że jej nie szanuje i że ona na chrzciny do naszej córci nie przyjdzie. A mój mąż zamiast trzymac moja stronę powiedział że jak jego matka na te chrzciny nie przyjdzie to jego też nie będzie i że do chrztu dziecko poda mój szwagier.
Chyba nigdy nie czułam się tak upokorzona :( Wtedy zaczęłam tej kobiety nienawidzić. Za to, że nastawia mojego męża przeciwko mnie i pokazuje swoją wyższość.
Na chrzciny jednak przyszła ale mimo to zaczęłam jej teraz unikać. Jeździłam do swoich rodziców albo sama albo z mężem. Mąż jakoś nie wspomniał żeby jechac do niej albo wstąpić chociaż na godz. a mi było to na rękę. I już było między nami lepiej...W zamian za to dostałam kolejny opiernicz od teściowej że mojego męża odsuwam od rodziny, od ludzi których on kocha... Że to moja wina że nie jeździmy do niej i do jej siostry... I ponownie urobiła mojego męża do tego stopnia że w domu robił mi awantury, nie chciał już jeździć do mojej rodziny. Nawet na imieniny mojej mamy nie chciał pojechać, bo jak to on powiedział "dupy jej lizać nie będzie" - spakowałam się i sama pojechałam, na tydzień... Niedługo będą urodziny i imieniny mojej tesciowej i zastanawiam sie czy z nim jechać, czy nie. Z jednej strony nie chce się zachowywac jak on i jego matka, z drugiej strony nienawidze tej kobiety za to, że nastawia mojego męża przeciwko mnie i mojej rodzinie. Co robić i jak jej powiedzieć że niszczy nasze małżeństwo, że nastawia męża przeciwko mojej rodzinie [choc nic mu nigdy nie zrobili], że sie wtrąca i chce o wszystkim wiedziec choc jesteśmy ludzmi dorosłymi i mamy prawo do własnych decyzji i ewentualnych błędów. Jak mam jej zwrócić uwage żeby nie mówiła do mnie tym jej aroganckim tonem: "Co mnie obchodzi że wyszlas od fryzjera o 16tej, trzeba było wziąć dupę w troki i przyjechac do mnie, pochwalić sie nową fryzurą..." etc.... Ma do mnie pretensje że nie przyjeżdzamy do niej ale nie powie tego synowi tylko mnie opiernicza. Nie ma do niego pretensji że nie dzwoni do niej, tylko do mnie. Nie wiem, na siłę chce zrobić sobie ze mnie koleżankę?? Ale chyba nie tędy droga?? Siłą i chamstwem chyba jeszcze nic nikt nie zdziałał. Nie wiem jak mam jej zwrócić uwagę...żeby nie przesadzić :/ Pomóżcie...