Jak powiedzieć...

10.07.11, 11:59
Witam,
Jestem samotną a mamą i czuję brak satysfakcjonujących przyjaźni.
Nie wiem jak szczerze powiedzieć i czy powiedzieć jak coś mnie irytuje w relacji z 2 osobą.
Chodzi konkretnie o sytuację kiedy moja jednak koleżanka która jest singielką jest jedynaczką i nadaje przez telefon czy to przy spotkaniu o sobie o swoich problemach które są dla niej najważniejsze ale jednak błaha jak to że woda w basenie była za zimna itd wysłuchuję jej a ona nie pyta co u mnie słychać jak radzę sobie z dzieckiem itd.Ja jestem zupełnie sama nie mam matki i wspierającej rodziny. Z drugiej strony jako najstarsza z rodzeństwa przyzwyczajona jestem że ja mam wspierać ludzi i podświadomie lub świadomie wchodzę w takie relacje gdzie 2 osoba jest skupiona tylko na sobie a mną się nie interesuje i nie odwzajemnia zainteresowania jak próbuję powiedzieć coś o sobie.
Co można powiedzieć grzecznie takiej osobie w trakcie rozmowy żeby się nie obraziła?? "Widzę że mnie nie słuchasz?""Możesz mnie wysłuchać?" Sama daję to co myślę że też dostanę a widzę że inni biorą ale tego nie odwzajemniają. Pochodzę z dysfunkcyjnego alkoholowego domu, byłam na terapii ale pewne rzeczy się powtarzają w relacjach i dalej nie wiem co i jak robić w relacjach...
Inna taką koleżanka jest pani "Dyrektor". Pani Dyrektor nie ma dużo koleżanek bo tez mówi ciągle i przyzwyczajona że 50 osób podwładnych ją słucha, w prywatnych relacjach też.
Wydaje mi się że gdybym powiedziała coś z dowcipem i grzecznie może by zwróciła uwagę ze
to jest denerwujące co robi. Może powinnam wogóle zmienić koleżanki? Nie mam możliwości i czasu poznawać nowych ludzi gdyż w pracy siedzę przy komputerze a po pracy zajmuję się dzieckiem.

Wiem że to pytania z zakresu relacji międzyludzkich i może dla Was są błahe dla mnie nie takie oczywiste. Ja jak się wkurzę to po prostu boję się że kogoś obrażę zdenerwowanym tonem i powiem coś mocnego....więc często nie reaguje w takich relacjach koleżeńskich.

    • kroliczyca80 Re: Jak powiedzieć... 10.07.11, 18:05
      No niestety, jak czlowiek wyniesie z rodzinnego domu etykietkę "dawcy", to do końca życia otaczają go już sami "biorcy". Jakoś skubańcy potrafią wyczuć jednostki gotowe do poświęcania się. Ale oczywiście trzeba z tym walczyć. Jeśli jakaś relacja nie daje Ci satysfakcji i odczuwasz ją jako marnowanie Twojego czasu, po prostu ją zakończ. Albo przynajmniej schładzaj stopniowo. "Biorcy" już raczej nie zmienisz, w końcu to dorosli ludzie, nie zaczną nagle interesować się Twoimi sprawami, jeśli dotychczas obchodziły ich tyle, co zeszloroczny śnieg. No, chyba że to wieloletnie przyjaźnie, w bliskich relacjach można spróbować spokojnej, ale poważnej rozmowy na temat wzajemnych relacji. Tylko czy taki jednostronny układ można w ogóle nazwac przyjaźnią?
      Piszesz, że nie masz czasu żeby poznawać ludzi. A co z rodzicami kolegów i kolezanek Twojego dziecka? Jesli nawet teraz jest malutkie, to za chwilę pójdzie do przedszkola, szkoły, wokół Was zrobi się tloczniej. A co ze znajomosciami internetowymi? Nie uczestniczysz w żadnych forach rówieśniczych? To taka fajna, wieczorna odskocznia od codziennych obowiązków. W końcu i Twoje dziecko kiedyś zasypia i możesz masz kilka chwil tylko dla siebie? Znajomości internetowe często po jakimś czasie zamieniają sie w prawdziwe przyjaźnie, nie tylko online. Warto spróbować, jeśli czujesz potrzebę kontaktu z bliźnimi:)
      • joshima Re: Jak powiedzieć... 10.07.11, 20:18
        kroliczyca80 napisała:

        > No niestety, jak czlowiek wyniesie z rodzinnego domu etykietkę "dawcy", to do k
        > ońca życia otaczają go już sami "biorcy".
        Oj nie prawda. To można przepracować :P
    • soffia75 Re: Jak powiedzieć... 10.07.11, 19:32
      zosiasamosia_wawka napisała:
      > Chodzi konkretnie o sytuację kiedy moja jednak koleżanka która jest singielką jest jedynaczką i nadaje przez telefon czy to przy spotkaniu o sobie o swoich problemach które są dla niej najważniejsze ale jednak błaha jak to że woda w basenie była za zimna itd wysłuchuję jej a ona nie pyta co u mnie słychać jak radzę sobie z dzieckiem itd.
      Może po prostu ten typ tak ma i nie potrafi słuchać? Albo może nie bardzo potrafi wejść w tematykę, która Ciebie dotyczy? W końcu życie singli i życie młodych rodziców to nie trochę inne bajki... ;)
      Kroliczyca80 ma rację - kiedy dziecko wkracza w wiek przedszkolny, a później szkolny, krąg znajomości szybko się poszerza o "mamy kolegów i koleżanek". Czasami udaje się nawiązać z innymi rodzicami bardzo sympatyczne znajomości; zwłaszcza, że wspólnych tematów i pretekstów do spotkań jest wtedy mnóstwo.
      • soffia75 Re: Jak powiedzieć... 10.07.11, 19:33
        oczywiście miało być "trochę inne bajki"
    • joshima Re: Jak powiedzieć... 10.07.11, 20:16
      zosiasamosia_wawka napisała:

      > Chodzi konkretnie o sytuację kiedy moja jednak koleżanka która jest singielką j
      > est jedynaczką i nadaje przez telefon czy to przy spotkaniu o sobie o swoich pr
      > oblemach które są dla niej najważniejsze ale jednak błaha jak to że woda w base
      > nie była za zimna itd wysłuchuję jej a ona nie pyta co u mnie słychać jak radzę
      > sobie z dzieckiem itd.
      Ja bym tego nie nazwała przyjaźnią i raczej nie dążyła do zacieśniania znajomości. Nie ma szans na zmianę, a to czy jej coś powiesz na ten temat nie spowoduje, ze Twoje sprawy zaczną ją interesować.

      > przyzwyczajona jestem że ja
      > mam wspierać ludzi
      Zacznij nad tym pracować zanim zlecą się pijawki i wyssają z Ciebie resztki energii.

      > Co można powiedzieć grzecznie takiej osobie w trakcie rozmowy żeby się nie obra
      > ziła??
      Ale dlaczego zależy Ci na tym, żeby się nie obraziła? Przecież z takiej relacji to już i tak nic nie będzie. Po co w ogóle poruszać temat? Lepiej poszukac kogoś bardziej odpowiedniego.

      > Nie mam możliwości i czasu poznawać nowych ludzi gdyż w pracy siedzę przy komputerze a p
      > o pracy zajmuję się dzieckiem.

      Ale przecież z dzieckiem nie zamykasz się na restę dnia i na weekend w domu? Przecież chyba wychodzisz. Czy inne mamy z dziećmi nie będą bardziej odpowiednim towarzystwem dla Ciebie?
      • zosiasamosia_wawka Re: Jak powiedzieć... 10.07.11, 21:04
        Mam 2 koleżanki samomamy z dziećmi. Jedna poznała faceta i jakoś tak wiadomo na nim się skupia i już chyba nie pasuję do towarzystwa par, do tego ona podrzuca dziecko mamie
        a moja mama nie żyje, jestem sama, mieszkam sama z dzieckiem, za każde podrzucenie muszę zapłacić opiekunce, więc odpadam to spotkań towarzyskich no czasami mam weekend dla siebie jak ojciec dziecka ją weźmie.
        Druga mama widzę że ma też róznorakie problemy natury psychologicznej, też raczej nie nadaje się na bliższa relację a na spotkania z dziećmi i wyjście na jakąś imprezę w stylu Centrum Kopernika z dziećmi.
        Byłam na terapii dla DDA rok temu ale chyba nie do końca przepracowałam to że właśnie jestem dawcą i nie potrafię brać. Jestem w towarzysko i zyciowo w trudnej sytuacji od lat. Radzę sobie materialnie ale w relacjach niewiele drgnęło. Ciągle Ci biorcy.
        Nie potrafię znaleźć duszy która mnie wysłucha. chyba jestem kaleka emocjonalna tak to można zgrubsza nazwać. Są ludzie wokół ale właśnie Ci nie tacy. Nie zainteresowani mną a opowiadaniem o sobie i problemach. Mam taka matrycę wdrukowaną i chyba wg tego schematu nawiązuje relacje.Nie potrafię tego zmienić
        Net owszem ale właśnie ja w necie poznałam dziewczyny biorców bo chyba mam taki schemat. Mozę to pierwsza próba przełamiania tego. Dzięki posty od WAs
        Nazwanie problemu to już połowa sukcesu.
        • verdana Re: Jak powiedzieć... 10.07.11, 21:37
          Hm.
          Czyli - praktycznie rzecz biorąc =- Ty bys chciała kogos, kto wysłucha Ciebnie, a nie obciąży Cię swoimi problemami.". Są ludzie wokół ale właśnie Ci nie tacy. Nie zai
          > nteresowani mną a opowiadaniem o sobie i problemach". Zwróć uwagę, ze Ty sama też jesteś dokładnie taka sama - nie zainteresowana problemami przyjaciółek, tylko własnym. Nie jesteś zadnym "biorcą", bo biorca angazuje się w problemy - a Ty po prostu nie masz ochoty ich słuchać, ale nie potrafisz grzecznie tego powiedzieć. Nie interesują Cię problemy przyjaciół - więc i ich nie interesuja Twoje.
          To tak nie działa. Chcesz być wysłuchana - to też słuchaj. Sama widzisz, ze relacje jednostronne nie są relacjami.
          • aniazavonlea Re: Jak powiedzieć... 10.07.11, 21:48
            Bardzo szybko oceniłaś Verdano.
            Słucham doradzam owszem ale jak napisałam chcę być wysłuchana zaczynam mówić i widzę że osoba nie słucha, że ją to nudzi.
            Chodzi mi o znajomości relacje w 2 strony, że kiedy nie jest w 2 strony po kilku latach znajomości to właśnie
            zauważyłam że jestem sama, kiedy ja się gorzej czuję czy mam problem.
          • zosiasamosia_wawka Re: Jak powiedzieć... 10.07.11, 21:49
            Sorki użyłam innego adresu
    • doctor.no.1 Re: Jak powiedzieć... 10.07.11, 21:41
      Podejrzewam, że jak powiesz otwarcie o swoich potrzebach, to będziesz potem czuła poczucie winy.

      Nie mów o swoich oczekiwaniach, tylko po prostu zacznij je realizować. Sama zacznij mówi o troskach czy swoich przemyśleniachć, a inni będą Cię słuchać. Nie czekaj na pytania, tylko mów to, co chcesz powiedzieć.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Jak powiedzieć... 11.07.11, 00:27
      Myślę, że taka sytuacja pogłębia Pani frustrację. Właśnie wtedy trudno Pani słuchać innych, gdy czuje Pani, że Pani w swoich sprawach pozostawiona zostanie sama sobie. Dlatego lepiej temu zapobiegać.
      Proponuję może mniej zasadnicze rozwiązanie niż takie asertywne przemowy. Raczej przy każdej możliwej okazji, bez zbędnego wstępu, zaczynać mówić o sobie. Bardziej spontanicznie. Robić to wtedy, gdy Pani czuje, że potrzebuje porozmawiać czy uzyskać radę, czy wyżalić się. To będzie Panią zbliżało do innych. I wzbudzi zainteresowanie Panią. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • sinsi Re: Jak powiedzieć... 11.07.11, 11:19
        Potwierdzam, że to skuteczne:) Miałam do czynienia z osobą która mówiła tylko o sobie po kilka godzin i gdy starałam się być miła i wysłuchująca to nie miałam szans zwierzyc się ze swoich problemów bo nie szło przerwać słowotoku, nie wiedziałam jak zaczęć mówić o sobie by moje problemy zauważyła.
        Zaczęłam bezczelnie wchodzić jej w słowo i mówić o sobie, albo komentowałam jej problemy jednym zdaniem a zaraz potem mówiłam dużo o sobie. Na początku to śmiesznie wyglądało, bo ona przyzwyczajona że to jej dotąd słuchałam, przerywała i mówiła równocześnie ze mną. Nie ustąpiłam jednak kilka razy i nie zamilkłam tylko gadałam swoje mocnym głosem aż to ona odpuściła i zaczęła mnie słuchać. Były tarcia na początku, trudno zmienić przyzwyczajenia, ale obecnie jesteśmy teraz lepszymi znajomymi. Bo to JA zmieniłam zachowanie podczas rozmowy i nie zachowuję się jak chłonny worek na cudze słowa milcząc czekający aż ktoś zauważy moje problemy, tylko jak równorzędny rozmówca , który bierze i daje, upomina się o swoje, mam problem to mówię wprost że go mam i potrzebuję przedyskutować, ona mówi o swoich problemach a ja o swoich, nie czekam na zachętę ale opowiadam co się u mnie dzieje, wyżalam się, ona zrzyca swoje troski ja mówię aha aha i zrzucam swoje. Czasem znajdujemy wspólną część. I jest bardzo ok. Znajomość się zacieśniła, pomagamy sobie i żadna z nas nie czuje się pokrzywdzona.
        • zosiasamosia_wawka Re: Jak powiedzieć... 11.07.11, 12:23
          Dzięki za cenną uwagę z doświadczenia
          • sinsi Re: Jak powiedzieć... 11.07.11, 13:03
            Musisz przyjąć do świadomości, że nikt tak dobrze o Ciebie nie zadba jak Ty sama. I sama możesz sięgnąć ręką po zainteresowanie innych, sprowokować ich by słuchali, zadzwonić z hasłem "muszę bo się uduszę" i gadać o sobie, mówić otwartym tekstem, zapytać przy okazji co u niej słychać, zostawić dla niej też trochę przestrzeni, ale nie pozwolić zabrać przestrzeni do wygadania sobie, jak coś ważne to możesz wtrącić"hej, chyba mnie nie słuchasz, a ja jestem ciekawa co mi radzisz, co byś zrobiła na moim miejscu?' - ale takie wtrącenia mów na luzie, nie jako "obrażona i pokrzywdzona ofiara" tylko pewna siebie i tego że chcesz uzyskac od niej reakcję. Mniej skupiaj się na sobie i przeżywaniu własnego bólu odrzucenia w rozmowie /powielanego z traumy z dzieciństwa/ a bardziej na konkretnym celu co chcesz od tej koleżanki uzyskać dla siebie. Starczy wam obu miejsca i taką postawą więcej obie zyskacie.
          • lutyk Re: Jak powiedzieć... 22.08.11, 15:15
            z postu Autorki wynika, ze ma ona poczucie, ze kazdy tylko od niej bierze a nic nie daje w zamian - a ja mam wrazenie, ze to nie z tymi znajomymi są problemy, tylko z nią samą. Autorka pisze, że jedna kolezanka jest be, bo tylko mówi o sobie i nie rozumie kobiety - matki, druga, bo znalazła sobie faceta i juz nie pasuje do towarzystwa, trzecia bo cos tam tez - znaczy, wszyscy maja lepiej, tylko nie ona. A moze z ich perspektywy to Ty sie odsuwasz? Moze ta pierwsza tez moze powiedziec, ze nie chcesz z nia blizeszgo kontaktu bo masz dziecko i nie rozumiesz jej ( ze tez jej ciezko)? A następnej po prostu zazdroscisz tego, ze ona znalazła faceta i jest (zakładam) szczesliwa?
            Dlaczego uwazasz, ze kolezanka - singielka Cie nie rozumie, a kolezanka w związku nie pasuje? Ja tez byłam kiedys samotną mamą i zawsze az lgnęłam do ludzi, którzy po prostu byli szcesliwi ( nawet jak u mnie było bardzo zle) - to dawało mi wiare, ze i mnie sie uda. I udało sie - teraz mam fajnego M i dwoje dzieci (młodsze ma 4,5 miesiaca). I bardzo chetnie potykałabym sie z kolezankami, z którymi kiedys wypijałam litry herbaty i wspólnie wspoerałysmy sie, ze bedzie kiedys dobrze. NO i dobrze jest, ale te, którym sie jeszcze nie wyprostowało w zyciu, jakos teraz stronią od kontaktu ( mimo wielokrotnych zaproszen....)

Inne wątki na temat:
Pełna wersja