argentea
21.07.11, 10:55
Proszę o poradę, już sama nie wiem czy podchodzę do sprawy zbyt emocjonalnie, czy jednak prawidłowo.
Wczoraj byliśmy z dziecmi i mężem na placu zabaw, na chwilę odeszłam. Gdy przyszłam, mąż rozmawiał przez telefon z jakąś Moniką. Zapytałam go kim jest ta Monika. Powiedział, że jak on jeździ po zakupy do Makro, to tam jest stoisko z kurczakami i jakimiś bułkami i ona tam sprzedaje to jedzenie. A on jak jest głodny, to tam sobie kupuje. Monika ma 18 - 19 lat i jest piękna, co oznajmił z zachwytem w oczach. No dobrze, piękna, to piękna - pomyślałam. Ale dlaczego wymieniliście się numerami telefonów? - zapytałam. A bo w resturacji, którą on prowadzi w sierpniu jest wesele i szukał kelnerki i zaproponował jej pracę na tę jedną noc i czy w ogóle ja wiem jak trudno jest znaleźć taką "dorywczą" kelnerkę, bo kazdy chciałby pracować na stałe. Ok, rozumiem ten argument, ale nie rozumiem co to za kryterium - że jest piękna. I w ogóle jak mu przyszedł ten pomysł do głowy? Pytam więc: a widziałeś ją w pracy kelnerki? Jak podaje? Zawsze mówisz, że kelnerzy w Polsce są nieprofesjonalni a sam zatrudniasz sprzedawczynię kurczaków? Bo jest ładna?
No i co? Obśmiał mnie a potem się obraził, nie odzywa się i traktuje mnie jak powietrze.
Czy zareagowałam zbyt nerwowo czy faktycznie jest to dziwna sytuacja?