Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój?

25.07.11, 18:43
Moja rodzina (rodzice i rodzeństwo) mają mnie gdzieś, ale udają, że są jak najbardziej rodzinni. Ich zachowanie to czysty objaw hipokryzji. Wszyscy dali temu dowód-proszę mi wierzyć, to nie jest moje przewrażliwienie. Jestem osobą rodzinna i zawsze zależało mi na bliskich i częstych kontaktach z rodziną. W miarę możliwości organizowaliśmy takie spotkania związane bądź to z urodzinami, bądź z rozpoczęciem sezonu letniego np (grill). Długo trwało, zanim zorientowałam się, że tak naprawdę to tylko mnie zależy na podtrzymywaniu kontaktów . Na przestrzeni 12 lat trzy razy zostałam zaproszona do moich rodziców, siostra nigdy nie wykazała chęci wspólnego (z dziećmi) wyjazdu choćby na łono natury-gdzie wyjeżdżała z dziadkami. Ale czara goryczy przelała się w okresie Bożonarodzeniowym, kiedy to od roku planowana wspólna Wigilia nie wypaliła, bo siostra (przyjeżdżająca zza granicy)odmówiła wspólnego wigilijnego świętowania. Było to dla mnie jak uderzenie obuchem , bo wstępnie umawiałyśmy się rok wczesniej, informowałam ją na bieżąco o tym, jaki stół chcę kupić , żebysmy się pomieścili etc. Moje dzieci bardzo się na tę Wigilię cieszyły-o tym, że gości nie będzie dowiedziałam się trzy tygodnie przed faktem-i to dzięki mojej inwencji, bo sami od siebie nic mi nie powiedzieli. Argument mojej siostry był taki, że dawno nie spędzała świąt w domu rodzinnym (czyt. mieszkaniu) i bardzo by chciała. Na moje stwierdzenie, że dom to ludzie, a nie miejsce (rodzice i brat też byli zaproszeni)-nikt nic nie odpowiedział. Dałam upust żalowi i powiedziałam, że to nie fair, że moje dzieci będą bardzo zawiedzione, bo bardzo się cieszyły, (co roku ktoś gościł u nas, bo moja mama wyjeżdżała do siostry za granicę, zostawiając ojca i brata, więc zawsze ich zapraszaliśmy)-bez odzewu. Do siebie nas też nie zaprosili .Moja matka wypaliła, że może tak lepiej, bo (byłam na początku ciąży) nie będę sie przemęczać przygotowując Wigilię. Na moją odpowiedź, że byłoby mi łatwiej, bo one by przecież coś zrobiły i przywiozły-cisza. Mieliśmy wtedy czwórkę dzieci, teraz urodziło się piąte-mąż pracuje, ja w połogu, dzieci w domu, bo wakacje. Moja matka z siostrą pojechała na wczasy. U mnie była , gdy rodziłam, potem zniknęła.Otworzyły mi się oczy, przypomniałam sobie wiele bardzo krzywdzących słow pod moim adresem lub mojego męża, nawet moich dzieci-i stwierdziłam, że nie chcę takiej rodziny. Ja nie umiem udawać, mierzi mnie, kiedy słyszę, jak ją martwi, bo jest mi ciężko, jak twierdzi, ze jestem dla niej jak małe dziecko ( a już dwukrotnie dużo wcześniej zdarzyło jej sie z błahego powodu powiedzieć, że nie jestem jej córką). Powiedzieć im wprost-żyjcie sobie po swojemu, tylko nie wchodźcie w żaden sposób w moje życie? Zostawić to tak, jak jest? Mdli mnie, kiedy składają mi życzenia urodzinowe, kiedy do mnie dzwonią. To wszystko kosztuje mnie dużo nerwów, bo jest tak obrzydliwie zakłamane...
    • marzeka1 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 25.07.11, 19:27
      Rodziny i tego, jacy są nie zmienisz, możesz tylko (albo aż!) zmienić swoje podejście i zrozumieć, że twoja najbliższa rodzina to mąż i dzieci.
    • empirical Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 13:16
      To chyba deja vu, bo wydaje mi sie ze dokladnie taki sam watek juz czytalam.
      Jesli to Ty piszesz jeszcze raz - radze Ci po prostu przestac sie przejmowac. Dac na luz.
      Jezeli nie potrafisz sobie sama poradzic z tymi emocjami - idz do psychologa.

      Ty jestes osoba rodzinna, ale inni ludzie niekoniecznie tez musza byc rodzinni.
      Skup sie na swojej wlasnej rodzinie - mezu, dzieciach, a nie trac swojego czasu na ludzi, ktorym nie zalezy na kontaktach z Toba.
      • verdana Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 13:29
        Radzę - szczerze i bez złosliwosci - szybka wizytę u specjalisty. Mnie to wygląda na całkiem przyzwoitą depresję. I rodzina niedobra, i mąz nie kocha - jesteś przemeczona, interpretujesz wszytkie, nawet błahe wydarzenia, jako skierowane personalnie przeciw sobie.
        Siostra ma prawo chcieć spędzić Wigilie tak jak lubi - podobne jak Ty. Żadna z opcji nie jest lepsza czy gorsza, ale nie dadzą się pogodzić. Dlaczego uwazasz, ze siostra jest nastawiona przeciw Tobie? Ona też moze uznać, ze chcesz ją zmusić do tego, aby zepsula sobie święta, spędzajac je u Ciebie i ze w ogóle nie myślisz o tym, że nie bedzie z tego zadowolona.
        Jesteś już kapitanem u siebie w domu - ale nie mozesz sądzić, że mozesz byc kapitanem całej, rozgałęzionej rodziny. To, ze ludzie nie robią pewnych rzeczy w sposób, jaki uznajesz za słuszny, nie jest skierowane przeciw Tobie. Po prostu tak już jest.
        A co do planow - albo siostra je zmienila, albo obawia Ci sie powiedzieć, że ma inne - wlasnie dlatego, ze reagujesz nerwowo i wszystko interpretujesz jako brak miłości do siebie.
        • maman3 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 16:58
          Verdano, to nie depresja-po prostu siedzę i karmię małego ssaka non stop i tylko w necie mogę buszować-to skrobnęłam, o tym, co mnie w tym roku zabolało, a co już wcześniej miewało miejsce-tylko nie mogłam w to uwierzyć. Nie miałam siły rozpisywać się szczegółowo, dlaczego mam takie zdanie na temat mojej rodziny-ale nie jest bezpodstawne. Zabawne, że tak szybko sugerujesz wizytę u specjalisty-ile postów napisałam-dwa? Mam się leczyć, bo jestem w połogu z kolkowym noworodkiem, z czwórką starszych dzieci, którym nie mam jak ugotować obiadu, a nie mogę liczyć na męża ani matkę? Ten sam mąż prosi mne o pomoc, jeśli chodzi o jego sprawy, ale nie obchodzi go, że mam prawie zapalenie oskrzeli i kilka nocy nie przespanych za sobą -a ile przede mną? Wiesz, co, pisałam już kiedyś o wizycie u psychologa-nie doczytałaś ? Psycholog po zapoznaniu się z tematem próbowała rozmowy z moim mężem-ale on jej nie chciał kontynuować. Nie było mu to na rękę. I choć go kocham, to mnie to wkurza, że on nie chce nad tym popracować. Bo to jest fajny facet i dobry człowiek-ale rozpieszczony i nie prz\ygotowany do życia w parze.A moja siostra zachował się brzydko i tchórzliwie- i skąd ci przyszło do głowy, że reaguję nerwowo? Nie doczytałaś? Pierwszy raz odezwałam się i nazwałam rzecz po imieniu właśnie przed Wigilią-bo to było ewidentne wypięcie się na nas. I nie jest w porządku zostawianie mi na święta co roku ojca i brata, bo mama jedzie do siostry-a z ojcem wszyscy mają na pieńku i nikt nie przepada za jego towarzystwem-a potemwystawianie nas do wiatru. Byłoby to do zaakceptowania, gdyby nikt się później nie silił na udawanie kochającej rodzinki-bo to mnie brzydzi. Przy czym nie chcę wywalać kawy na ławę, bo przecież wszyscy udają, że nie wiedzą, o co chodzi, wyjdzie na to, że faktycznie mam baby blusa- jakże łatwo to wytłumaczyć :/ .
          Piszesz, że siostra ma prawo spędzać świeta, jak chce. No, to teraz skrytykuj mnie za brak asertywności i napisz, że mogłam nie zgadzać się na wyjazd mojej matki do niej-miałam przecież małe dzieci, całą czwórkę-było wytłumaczenie. Fakt, byłam głupia, że rozumiałam to, że na obczyźnie czuje się osamotniona, mimo posiadania męza i dziecka/dzieci. Ona taka głupia nie była i pozbawiła moje dzieci radości wspólnego świętowania z dziadkami, kuzynostwem, wujkiem, na które się cieszyli cały rok.
          I jeszcze coś mi się przypomniało a propos matki-kiedyś prosiłam ją, by pojechała ze mną nad morze, bo mąż musiał zostać w domu, ze względu na interesy. Pobyt my fundowaliśmy-niestety, stwierdziła, że nie może przebywać na plaży ze względu na zdrowie (czwórka dzieci :) ). Musiałam wziąć kogoś innego, w zasadzie obcego. Od tego czasu moja matka co roku wyjeżdżała nad morze z moją siostrą- jedno duże dziecko, długo potem drugie. Naprawdę jesteś taka twarda ,Verdano, że nie byłoby ci przykro?
          Do poprzedniczki verdany- to jest mój pierwszy post, nie pisałam o problemie wcześniej.
          • znowuniedziela Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 17:15
            Wiesz co, tego typu posty pojawiają się dosyć często i wyziera z nich zarówno bezradność jak i smutek, chęć rodziny pełnej, szczęśliwej, dobrej itp...
            czy w dawnych czasach, gdy mieszkałaś z rodzicami-mieliście wszyscy dobre, kochające kontakty? Kochaliście się , matka była Ci przyjaciółką?
            Bop jeśli tak-ok, masz powody do zadumy, zdziwienia, smutku i depresji, że nagle, ni z tego i z owego Cię odsunięto od łona rodziny, lecz jeśli matka była despotyczna, kochała jedno dziecko(w domyśle siostrę), była toksyczna i odpychająca, zimna-nie masz powodów do zdumienia.
            Masz dużą rodzinę, własną, Ty z mężem ją budujesz-ciesz się tym, co masz. Może jakieś inne osoby, niekoniecznie w dzisiejszych czasach pokrewne z Tobą, mężem-będą z Wami stanowiły Waszą Dużą i Szczęśliwą Rodzinę? Może znajdź samotną panią, która szuka pomocy, oparcia w młodych i szczęśliwych? Może ona będzie dzieciakom zastępowała ukochaną (której nie mają) babcię?
            Uważam, że nie doceniasz tego, co masz, a tęsknisz za tym, czego mieć nie będziesz. Nagle nikt nie zapała do Ciebie i Twej Familii miłością, skoro matka jest wygodnicka a siostra jest egoistką. Dobrze rozumiem Twoją sytuację, mam taki sam układ w domu-zrozum, to co było, jest nadal. Musisz nauczyć dzieci wartości rodzinnych na podstawie swego przykładu, a nie dziadków, ciotek. Dobrym rozwiązaniem jest np klub rodziców, jakaś wspólnota, grupa??
            • maman3 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 17:59
              Właśnie tak było-matka była moją przyjaciółką, siostra również-wyobrażałyśmy sobie, jak to będzie fajnie, gdy będziemy mieć dzieci, gdy będziemy się spotykać podczas świąt, etc. Nie rozumiem tego, co się dzieje, w niczym nie zawiniłam świadomie, nikt do mnie żadnych pretensji nie zgłaszał. Myślę, że minie mi to, gdy się z problemem przegryzę... Ale póki co, kopie mnie ta dwulicowość... I, co gorsza, runął mit rodziny-no bo jak to inaczej nazwać?
              • verdana Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 19:07
                Bo to rzeczywiście mit. Co innego , gdy takie rzeczy wyobraza sie mieszkajac razem, a co innego, gdy się ma własną rodzinę i woli spędzać święta w jej gronie, a nie z siostrą. Dla mnie to zupełnie normalne - powiem więcej - taka zażylość nie ma szans przetrwać, bo przecież mężowie też mają własne rodziny. Gdyby oni chcieli spedzać przede wszystkim z nimi święta i czas wolny, podejrzewam, ze żony nie bylyby zachwycone.
              • kropeczka455 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 28.07.11, 22:43
                maman3 napisała:
                > Ale póki co, kopie mnie ta dwulicowość... I, co
                > gorsza, runął mit rodziny-no bo jak to inaczej nazwać?

                Nie chcesz zrozumieć potrzeb mamy, oskarżasz o dwulicowość.
                Ciekawa jestem ile Twoja mama ma lat??
                Czy jest w kwiecie wieku, czy może to siwiutka staruszka?



          • blue_romka Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 17:17
            maman3 napisała:
            >Bo to jest fajny facet i dobry człowiek-ale rozpieszczony i nie prz\ygotowany do życia w parze.

            To po co z takim nieprzygotowanym do życia w parze mieć aż pięcioro dzieci?!
            • marzeka1 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 18:06
              A może zwyczajnie nie wszyscy chcą spędzać czas świąt w aż tak dużym gronie? Bo dla mnie spędzenie świąt z taką ilością dzieci to nie byłyby udane święta, zamęczyłabym się.
              I też zauważyłam: skoro mąż rozpieszczony i nieprzygotowany do życia to JAK można z kimś takim zdecydować się aż na 5 dzieci?????To akurat przekracza moje zrozumienie.
              • maman3 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 18:41
                A można mieć dzieci, zwłaszcza, jeśli się ich nie planuje :) . Poza tym napisałam, że go kocham, chciałabym, żeby popracował nad sobą, żeby było lepiej, trudne do pojęcia?
                Co do świąt-wygodnie im było spędzać te święta w tak dużym gronie w naszym domu, gdy babcia była za granicą? Poza tym Wigilia to kolacja, da się wytrzymać, nie przesadzajcie, pomijam fakt, że moje dzieci są grzeczne i fajne.
                • verdana Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 18:59
                  Ależ dlaczego ma się "dać wytrzymać", zamiast spedzić Wigilie tak jak się chce?
                  Chcesz, aby inni podporzadkowali się Twoim planom, a z planami innych absolutnie się nie liczysz.
                  • maman3 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 19:10
                    Nie czytasz dokładnie, verdano.To ja kilka razy z rzędu spędzałam Wigilię nie tak, jak chciałam-żeby zadowolić moją siostrę i matkę. Raz planowałam- z siostrą, przypominam-Wigilię i zostałam wystawiona do wiatru tuż przed. Chcesz ze mnie zrobić despotycznego potwora? Bo mam nastrój na poużalanie się? Bo jest mi przykro? Nie odwracaj kota ogonem.
                    • verdana Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 19:17
                      Być moze jednak poprzednie Wigilie nie były udane? Moze siostra bała sie Twojej reakcji - własnie takiej, jaka jest teraz?
                      Rozumiem jak najbardziej uzalanie się, bo tez bym była wtedy wsciekła. Tylko Ty nie jesteś wściekła, Ty czujesz się kompletnie olana przez absolutnie wszystkich. I to pół roku po Wigilii - dlatego radzę fachową poradę.
                      • maman3 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 19:52
                        Verdano, matko, dlaczego Ty tak wybiórczo czytasz? Temat odżył, bo siostra przyjechala na wakacje do Polski i najspokojniej w świecie, bez żenady, wzięła babcię do pomocy nad morze w okresie mojego połogu. Dlaczego uważasz, że powinnam tę sytuację przełknąć i nie wychodzić z założenia, że skoro moja siostra mogła liczyć na bardzo częstą pomoc babci przy jednym dziecku, to i ja mogę (przy większej ilości)? Tym bardziej, że pomoc ta miała szanse zaistnieć przy moim udziale?
                        Co do Wigili-ostatnia wspólna (z siostra) była bardzo dawno temu w mieszkaniu rodziców i była, w zasadzie jak zwykle, bardzo udana. Zresztą powtarzam-gdyby było coś nie tak, gdyby były kłótnie-wiedziałabym, czego się spodziewać, nie pisałabym o hypokryzji-no, ale trzeba dobrej woli, żeby to zrozumieć i nie zarzucać mi problemów psychicznych .
                        • verdana Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 20:03
                          Cóż, ja bym zapytała - dlaczego babcia wybrała dawno niewidziana siostrę, ktora cały rok jest poza Polską, a nie córkę, ktora jest na miejscu? Moze dlatego,że wazny jest dla niej kontakt z rzadko widywanymi wnukami i córką? Uwazasz, że mama ma obowiązek pomoc Tobie, a nie pobyć troche z tym dzieckiem i wnukami, które widuje rzadko?
                          Uwazasz,e siostra wybierając towarzystwo swojej rodziny, Ciebie odrzuca. Że matka, chcąc pobyć z rzadko widziana siostrą, robio Ci świństwo. Cóż, podejrzewam, że po prostu nie zawsze dla wszystkich Twoje chęci musza być priorytetowe, a Ty to bardzo ciężko znosisz.
                          • maman3 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 20:27
                            Verdano, mam dość. Nie chciałam opowiadać całego swojego życia- moja mama więcej czasu spędziła za granicą u niepracującej córki z jednym dzieckiem i mężem, kiedy ja miałam troje i chciałam jej płacić za opiekę nad nimi, bo byliśmy na dnie i musiałam iść do pracy. Moich dzieci tak naprawdę ich nie zna. I koniec rozmów. To typowe, żeby linczować skarżącą się, bo nie może być niewinna :/
                            • kropeczka455 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 20:34
                              A nie uważasz ze mama wyjazd do siostry traktuje jako odskocznie od swojego parszywego małżeństwa. Może to ucieczka od męża z którym nigdy nie była szczęśliwa. Moze ma tam cisze i spokój a w pewnym wieku jest to bardzo potrzebne. Może zanim zaczniesz oskarżać spróbuj zrozumieć innych ludzi.
                              • maman3 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 20:40
                                Vice versa kropeczko, chyba więcej wiem o swojej matce niz ty o mnie.
                                • kropeczka455 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 20:50
                                  maman3 napisała:
                                  > Vice versa kropeczko, chyba więcej wiem o swojej matce niz ty o mnie.

                                  sama pisałaś o małżeństwie Twych rodziców. Stąd moje przypuszczenia e mama czuje się zmęczona życiem. Chce odpocząć a u siostry ma spokój i ciszę.
                                  Czy nie powinnaś wczuć się w jej sytuacje i spróbować ja zrozumieć ???
                                  forum.gazeta.pl/forum/w,16714,127000149,127181115,Re_Czujecie_sie_kochane_przez_mezow_.html
                                  Związek moich rodziców nigdy nie był zdrowy, marzyłam o ich rozwodzie od ukończenia 8 lat.. Mogę więc śmiało powiedzieć-starałam się wyjść z tego zaczarowanego kręgu, nie powtarzać historii- i mam lepiej niż moja matka.
                                  • maman3 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 21:57
                                    Owszem, ale 8 lat miałam dawno temu-chcesz wiedzieć więcej na temat relacji moich rodziców? Dalej uważam, że wiem więcej od Ciebie o matce i wiem, o czym piszę.
                • blue_romka Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 28.07.11, 20:11
                  maman3 napisała:
                  > A można mieć dzieci, zwłaszcza, jeśli się ich nie planuje :)

                  Ale wiecie skąd się biorą dzieci?

                  >Poza tym napisałam, że go kocham, chciałabym, żeby popracował nad sobą, żeby było lepiej, trudne do pojęcia?

                  I sądzisz, że Twoja miłość i Twoja chęć będą dla niego wystarczającą motywacją? To równie naiwne, jak nieplanowanie dzieci.



          • verdana Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 19:08
            Sugeruję wizytę, bo masz pretensje do wszystkich bliskich, i wszystkim zarzucasz mniej-więcej to samo. Że Cię już nie kochają, zę nie ejsteś w centrum uwagi. A to, szczególnie po porodzie, zazwyczaj oznacza depresję...
            • maman3 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 19:20
              Verdano, gdybym miała depresję, nie irytowałyby mnie tak bardzo twoje odpowiedzi :) . Do wszystkich bliskich nie mam pretensji, jedynie do najbliższych mi osób-bo jestem z nimi związana. Ale ty, verdano, dasz mi po łapkach? Bo mam czelność chcieć być w centrum uwagi, kiedy jestem uwiązana piersią przy najmłodszym i czuję się bezradna, nie mogąc zająć się resztą dzieci tak, jakbym chciała. Pretensje do matki, siostry..., bzdura- żal-miałam już pól roku temu, no ale wtedy to była burza hormonalna związana z ciążą, prawda?
              • verdana Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 19:24
                Masz pretensje do wszystkich najbliższych,z ę Cię nie kochają i że nie zwracają uwagi na Twoje potrzeby.
                Jeśli to nie depresja, to wypadaloby zapytać siebie samą - dlaczego? Dlaczergo nagle wszyscy najbllizsi przestali Cię lubić?
                Przykro mi, przy piatym dziecku należąło by już wiedzieć, ze samo karmienie dziecka nie wystarcza, aby być w centrum uwagi. Ja jednak stawiam na przemeczenie, a nie na to, ze nikrt z bliskich Cię nie kocha, nie lubi i nie ma ochoty z Tobą być.
                • maman3 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 20:12
                  Dlaczego uparcie powtarzasz-wszyscy? Gdzie napisałam, że mnie nikt nie lubi? Zawiodłam się na matce i siostrze, za które niedawno dałabym się pociąć! Ty widzisz w tym tylko depresję? Nie wiesz, że osoby w deoresji nie podejmują tego typu "korespondencji"? Nie wyczułaś ironii, co do mojego "bycia w centrum uwagi"? Dla mnie to przede wszystkim dzieci. Swoją drogą to ciekawe-jestem chora, dziecko wisi na cycku, proszę o pomoc- i słyszę "egoistko! nie jesteś pępkiem świata!" . Cały czas prawie, jak piszę, karmię małego-zdążyłam go szybko wykąpać, zdążyłam przygotować dzieciom posiłek-czysta deprecha :) .
                  Na marginesie-moja rodzina jest zaskoczona postępowaniem mojej matki i siostry-jest to rodzina ze strony matki-jej siostra, siostrzenice. Z mojej prywatnej strony-w zasadzie wszyscy, którzy mnie trochę znają. I jeszcze coś-jestem silna-długo dawałam radę, bez próśb o pomoc-bo mi się nie chciało po reakcji mojej matki na pierwszą ciążę-to był pierwszy szok. Lubię ludzi-jestem naiwna-długo nie widziałam "miejsca", jakie mi w rodzinie przypisano. Przejrzałam ostatecznie w tym roku na oczy.
                  • claudel6 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 28.07.11, 22:36
                    oj bo verdana to lubi tak pouczać, taka doświadczona i mądra, no i oczywiście wyrozumiała.
          • kropeczka455 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 20:59
            maman3
            > I jeszcze coś mi się przypomniało a propos matki-kiedyś prosiłam ją,
            >by pojechała ze mną nad morze, bo mąż musiał zostać w domu, ze względu na >interesy. Pobyt my fundowaliśmy-niestety, stwierdziła, że nie może przebywać na >plaży ze względu na zdrowie (czwórka dzieci :) ).

            Czy sponsorowany przez Ciebie pobyt nad morzem z czwórka Twoich dzieci byłby odpoczynkiem dla Twojej mamy?.


            • maman3 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 22:17
              Wiesz, dziewczyno , po co się bierze kogoś dorosłego w takiej sytuacji? Żeby został z resztą dzieci na plaży, kiedy idziesz któregoś odsikać, albo żeby został z dziecmi, kiedy trzeba jechac z którymś do lekarza. Do niczego innego babcia nie byłaby potrzebna i sądzę, owszem, odpoczęłaby, bo jeździmy w miejsce, gdzie nawet deszczową porą dzieci maja co robić.
              • kropeczka455 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 23:01
                maman3 napisała:
                > Wiesz, dziewczyno , po co się bierze kogoś dorosłego w takiej sytuacji? Żeby zo
                > stał z resztą dzieci na plaży, kiedy idziesz któregoś odsikać, albo żeby został
                > z dziecmi, kiedy trzeba jechac z którymś do lekarza. Do niczego innego babcia
                > nie byłaby potrzebna i sądzę, owszem, odpoczęłaby, bo jeździmy w miejsce, gdzie
                > nawet deszczową porą dzieci maja co robić.

                Masz świadomość ze są ludzie którzy nie potrafią odpoczywać z czwórka dzieci nad morzem kiedy trzeba cały czas mieć oczy z każdej strony głowy.
                Mogła obawiać się stresu aby się któreś z dzieci się nie utopiło, nie zaginęło w tłumie. Twoja mama miała prawo odmówić- nawet jeśli są to wnuki.
                Czy Ty miałaś prawo tego od niej wymagać?.


                • maman3 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 10:49
                  To już jest po prostu głupie gadanie. Kończę tę polemikę, teraz to już jest żałosne przerzucanie się domysłami. Macie rację-nie mam prawa niczego wymagać od matki, choć ona to prawo miała i ma-bo to czyni. A już na pewno nie mają żadnych przywilejów jej -wnukowie (dlaczego babcię nazywamy babcią, a nie panią?). Rozumiem, że wszystkie macie matki o podobnym nastawieniu-one Wam nic, wy im wiele- i akceptujecie to z uśmiechem, bo to takie normalne.
                  • ahhna Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 09.08.11, 15:43
                    Macie rację-nie mam prawa niczego wymagać od m
                    > atki, choć ona to prawo miała i ma-bo to czyni.

                    Ależ dokładnie tak jest. nie masz prawa wymagać niczego od swojej matki. Ona już swoje dzieci wychowała. Masz co najwyżej prawo ładnie poprosić. I ona też nie ma prawa niczego wymagać od ciebie: masz swoje dzieci, o które masz obowiązek dbać w pierwszej kolejności.

                    Zaniepokoiło mnie też jedno zdanie z twoich wcześniejszych wypowiedzi: że nie okazałaś się dość asertywna i POZWOLILAŚ matce jechać do siostry. Czy twoja matka potrzebuje twojego pozwolenia, żeby gdzieś jechać..? Mnie się bardzo to słowo nie podoba, wiele o tobie mówi.

                    Ogólnie: ludzie mają prawo żyć po swojemu, mają prawo dbać przede wszystkim o własne dzieci i współmałżonków. Sielski obraz całej ogromnej i szczęśliwej rodziny spotykającej się przy choince to tylko w filmach amerykańskich widziałam. Może gdzieś ktoś w realu to ma, ale pewnie też nie co roku, bo każdy ma zazwyczaj wiele różnych zobowiązań z różnych stron, a i pożyć sam ze sobą też chciałby czasem.
                    Jeśli miałabym o coś żal, to może tylko o to, że mama nie pomogła ci jakoś bardziej w kilku tygodniach po urodzeniu 5. dziecka. Ale to tez raczej skryty żal niż jawne pretensje.
        • joshima Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 21:10
          Wyjątkowo się z Tobą zgadzam. Co do joty.
    • kropeczka455 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 18:59
      Skoro byleście przyjaciółkami to dlaczego nie porozmawiasz na ten temat z mamą i siostrą???
      • maman3 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 19:13
        Ależ pisałam-powiedziałam im, co czuję. Milczenie. Mam ich ciągnąć za języki? No, wybaczcie, gdyby wszystko było takie proste, to fora tego typu nie miałyby racji bytu...
    • kropeczka455 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 19:36
      maman3
      >Argument mojej siostry był taki, że dawno nie spędzała świąt w domu rodzinnym >(czyt. mieszkaniu) i bardzo by chciała.
      >Na moje stwierdzenie, że dom to ludzie, a nie miejsce (rodzice i brat też byli zaproszeni)-nikt nic nie odpowiedział.

      Mieszkanie choćby najmniejsze ale jest właśnie "domem" Twojej siostry!
      Może tu tkwi problem ze nie uznajesz jej sposobu spędzania świat.
      A tymi ludźmi najważniejszymi dla niej są jej dzieci i mąż.

      > Mdli mnie, kiedy składają mi życzenia urodzinowe,
      > kiedy do mnie dzwonią. To wszystko kosztuje mnie dużo nerwów,
      > bo jest tak obrzydliwie zakłamane...
      Nie rozumie czemu składanie życzeń odbierasz jako zakłamanie.
      Czy wolałabyś aby zapomnieli o Tobie?.
      • maman3 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 19:56
        Mylisz się, mieszkanie to mieszkanie, a dom rodzinny-to przede wszystkim ludzie. Zwłaszcza w święta. Co do reszty-vide moje wczesniejsze posty, nie widzę potrzeby powtarzania w kólko tego samego.
        • verdana Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 20:00
          Ale dla ciebie dom rodzinny to nadal dom rodziców, a nie ta rodzina którą masz obecnie. Dla siostry najwazniejszy są maż i dzieci. W świeta chce skoncentrować się na byciu z nimi, niz z dalszą rodzną - dla mnie to całkiem zrozumiałe.
          • maman3 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 20:21
            Siostra nie spędzała świąt z mężem, mówiąc o domu-mówiła o mieszkaniu rodziców; uważasz, że to może być nadal jej dom rodzinny, a mój nie? Właśnie, wydaje mi się, że oni też tak uważają. I ok, tylko co, mam im powiedzieć-słuchajcie, nie chcecie ze mną spędzać świąt,, gdy przyjeżdza druga córka, ie uważacie, że byłoby fair mnie również czasem pomóc, że byłoby miło zająć się wnukami-to zapomnijcie o omich urodzinach, nie dzwońcie z pytaniami "co słychać", nie udawajcie troski, bo mnie ta hipokryzja mierzi? A oni jednym głosem za verdaną zakrzykną: "nieprawda! masz depresję poporodową!" :) . Nie dlatego są obłudni, żeby mi przyznać rację :/
            • znowuniedziela Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 20:47
              Hm...
              Jednym słowem, które tu pada-masz pretensje ogromne do matki że nie pomaga Ci przy dzieciach, które sobie sama spłodziłaś-jak napisałaś, z wpadek!!!
              No wiesz, to raczej bezczelne, wymagać od matki, by CHCIAŁA MIEĆ SPOKÓJ(O RAJU, MIAŁA CZELNOŚĆ CHCIEĆ GO MIEĆ), A NIE BEZCZELNIE CI NIE POMAGAĆ !!!!
              To bezczelne z Twojej strony roszczenie, Twoja matka nie ma obowiązku Ci pomagać, może -zastanów się,-nie podziela Twojej pasji tworzenia(dlatego wybiera córkę z jedynakiem i maluszkiem-o córka sama się może nimi zając, bo może jest MNIEJ ROBOTY PRZY DWÓCH NIŻ PRZY PIĄTCE, NAWET ZA DARMO???) i nie aprobuje Twojego punktu spojrzenia na życie ....
              Na początku Ci współczułam, lecz teraz przemawia Przez CiebIE żal, że CI NE CHCĄ POMAGAĆ, ja to świetnie rozumiem, mnie moja maka tez nie pomaga, ale ja nie uważam, ze ona to musi robić.To jest przywilej być babcią, nie każda "babcia" chce nią być.
              Piątka dzieci to wyzwanie, nie każdy mu powoła samotnie, czy nawet z mężem. Ja mam jedno i ledwo daję rade, ale pięcioro ... Niestety, to Twoje zmartwienie, nie rodziny :) Powinien pomagać Ci mąż, skoro tego nie robi-coś jest niedobrego w Waszych relacjach ...Popracuj nad tym, może poradnia rodzinna, może mediator?
              Swoją droga, ciekawa strategia-miałaś trójkę i Byliście w "dole" finansowym, jak się dorobiłaś piątki, lepiej Wam teraz?? A czasy coraz cięższe, droższe ....
              Oj ...
              • efi-efi Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 21:31
                maman3 napisała:
                >>Cały czas prawie, jak piszę, karmię małego-zdążyłam go szybko wykąpać, zdążyłam >>przygotować dzieciom posiłek-czysta deprecha :) .

                - Możesz mieć depresję. Nie każdy etap depresji wygląda tak , że nie jesteś w stanie zwlec się z łóżka.

                Powiem Ci co zauważam w Twoich wypowiedziach. Nie przyjmujesz do siebie ABSOLUTNIE żadnych uwag pod swoim adresem. Z góry założyłaś, że Twoje spojrzenie na sprawę , która Cię gnębi jest jedyne słuszne i weszłaś tu chyba po to żeby Ci wszyscy współczuli i poużalali się nad Tobą, a nie po to żeby ROZWIĄZAĆ PROBLEM.
                Zauważ, że nikt Cię tu źle nie traktuje (co cały czas sugerujesz), jedynie dziewczyny nakreślają Ci inne spojrzenie na problem.
                Podziwiam Verdanę za powściągliwość wypowiedzi i anielską cierpliwość w tłumaczeniu po raz kolejny oczywistych kwestii.

                Ja Ci proponuję, otwórz się , dziewczyno trochę i poczytaj co Ci tu napisano. Nikt nie starał się Ci 'dokopać' , a jedynie przypomnieć Ci, żebyś wzięła pod uwagę , że może się mylisz w swych ocenach.

                Ja Ci powiem jak ja widzę tę Twoją sprawę: każdy ma prawo spędzać święta tak jak chce, jak ma ochotę jechać na Madagaskar w trakcie wigilii to czemu nie? I Twoja mama też nie jest niewolnicą ani ubezwłasnowolniona aby ne mogła sama o sobie stanowić. I wierz mi, że nie musi się nikomu ze swoich decyzji tłumaczyć.

                Ktoś Ci zwrócił uwagę, dzieci są Twoje i Twojego męża , nie babci ani dziadka. To na Was rodzicach spoczywa obowiązek opieki, łożenia i wychowania ich. Macie taką wizję rodziny, żeby była wielodzietna - Wasza sprawa, chcesz jeszcze mieć następną piątkę - też możesz , czemu nie, nikt nie ma prawa negować Twojego postępowania. Tak jak Ty nie możesz mieć pretensji do nikogo, że nie ma ochoty spędzać czasu z CUDZYMI dzieciakami. Nawet jak zapewniasz fajnymi i grzecznymi.
                Jeżeli chcesz aby szanowano Twoje postępowanie , uszanuj decyzję swojej rodziny , bez strzelania focha.
                • maman3 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 21:54
                  Nie mam depresji.
                  Problem Wigilii nie polega na tym, że ktoś nie chciał z nami spędzić tego czasu, ale że trzymano nas (zwłaszcza chodzi mi o dzieci) w mylnej świadomości przez cały rok. W zasadzie gdyby nie moje zapytanie, to chyba dowiedzielibysmy sie o tym tuż przed wigilią-naprawdę uważasz, że to jest ok? Jesli wcześniej umawiasz się z sisostra i słyszysz w międzyczasie od dziadków, że fajnie będzie sie tak spotkac? No proszę...
                  "moje: spojrzenie na tę sprawę nie jest jedynie moim... O tym też pisałam. Nie napisałam o tym, jak to broniłam zachowania siostry i tłumaczyłam ją, kiedy (kilka ładnych lat temu) kuzynka krytykowała postawę własnie najblższych mi kobiet, kiedy leżałam w szpitalu, kiedy tłumaczyłam swoją mame,że nie interesowała się...,a, wielu rzeczy nie napisałam, bo nie sądziłam, że będe musiała tak sie bronić. I nie będę tego punktować. Fakt jest teki, że się tego nazbierało i po uwagach innych osób-przejrzałam na oczy i musiałam sobie rzeczy nazwać po imieniu. Bo wcześniej nie chciałam-bo to przykre.
                  Effi, nie ma jakis konstruktywnych uwag na mój temat w tym wątku-są tezy verdany,( która mnie nie zna), że mam depresję-to nie są uwagi na mój temat, to jest zakładanie, że piszę nieprawdę. I masz rację, weszłam na to forum na pewno trochę dlatego, żeby mi ktoś współczuł, to ludzkie. A czy zauważyłaś, że nikt do tej pory nie udzielił mi żadnej rady, jak przekazać rzeczonym, że mam dość ich hipokryzji? Jest tylko podważanie mojego zdania-nie ma rozwiązywania problemu.
                  • joshima Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 10:13
                    maman3 napisała:

                    > Problem Wigilii nie polega na tym, że ktoś nie chciał z nami spędzić tego czasu
                    > , ale że trzymano nas (zwłaszcza chodzi mi o dzieci) w mylnej świadomości prze
                    > z cały rok.
                    A może nie przez cały rok? Może im się plany zmieniły w ostatniej chwili? A może jesteś tak gwałtowna w reakcjach, że każdy bał się Ci powiedzieć cokolwiek?

                    > Jesli wcześniej umawiasz się z sisostra...
                    To nie dajesz jej prawa do zmiany decyzji? No przestań.

                    > A czy zauważyłaś, że nikt do tej pory nie udzielił mi żadnej rady
                    Udzielono Ci wielu porad, ale je odrzuciłaś i udajesz, że ich nie było.
              • maman3 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 21:38
                Znowuniedzielo, no przykro, że również ograniczyłaś się do czytania jednego postu-i to odpowiedzi na konkretny tekst verdany. Nie spłodziłam dzieci z wpadek, a z miłości, nie planowaliśmy ich z ołówkiem. Tak, jesteśmy teraz zamożni-bo tak to jest, że nie ma tego złego... Mam mnie wystawiła, musieliśmy podjąć ryzykowną decyzję, postawiliśmy wszystko na jedną kartę-udało się.
                Wątek nie jest o pomocy/jej braku- a o hipokryzji. Mimo to odpowiem-uważam, że jeżeli ktoś przez całe życie otrzymywał pomoc-i to poważną-od jakiejś osoby, to powinien jej się zrewanżowac, jeśli jest taka potrzeba. Z poczucia przyzwoitości. I choć nie o tym chciałam- w takiej sytuacji faktycznie pomoc powinna mi sie należeć. Siostrze też zresztą bardzo pomogliśmy, kiedy była w nieciekawej sytuacji.
                Cudnie piszesz o przywileju bycia babcią-ja na to mogę mówić o byciu dzieckiem, które nie musi spędzać całego swojego dzieciństwa na zajmowaniu się swoim rodzeństwem, prawda?
                Ja nie mam pretensji-ja jestem rozżalona i nie mogę w to uwierzyć, co widzę. I nie potrafię zaakceptować udawania- o tym jest post.
                • edw-ina Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 09:39
                  Jeżeli robiłaś coś z dla innych ludzi z nadzieją, że ci się odwdzięczą, to nie powinnaś była tego robić w ogóle. Ponieważ w ten sposób stawiasz innych w niefajnej sytuacji, a często można doprowadzić do tego, że zaczną się obawiać jakichkolwiek bliższych relacji, ze względu na konieczność rewanżu. Albo robisz coś z serca, nie oczekując za to niczego, albo nie rób w ogóle.
                  Mam przyjaciela z poważnymi przejściami depresyjnymi, sama przechodziłam podobne sporo lat temu. I kiedy zachorował starałam się mu dać maksymalne wsparcie, nawet stawiając nieco na ostrzu noża moje relacje rodzinne. Facet z tego wyszedł, po czym w znacznie lżejszy, ale jednak stan depresyjny wpadłam ja. I nie sądziłam, że musi mi się za to odwdzięczyć. Kiedy potrzebowałam jego pomocy - wiedząc, że najłatwiej jest mu mnie zrozumieć - po prostu mówiłam: potrzebuję cię. A z tego, co napisałaś w tym wątku, ty raczej oczekujesz, że rodzina się domyśli, zamiast powiedzieć czego potrzebujesz. Poza tym jest kwestia dzieci: dla osób z mniejszą liczbą dzieci lub bezdzietnych taka gromadka jak twoja jest przerażająca. I chociaż ty sama możesz czuć się wśród nich znakomicie, nie każdy tak musi mieć. Ludzie mają różne potrzeby, różne podejście do życia i dlatego zakładają włąsne rodziny, by te potrzeby realizować na własną rękę. A fakt, że kiedyś może marzyli, że tak wszyscy razem itd., to jeszcze o niczym nie świadczy. Ja kiedyś sądziłam, że będę prowadziła otwarty dom, a odkąd wyprowadziłam się w wyjątkowo urocze miejsce i przyjmuję nieustannie znajomych, najchętniej wyprowadziłabym się do klitki w bloku, a o otwartym domu już daaawno zapomniałam. Ty wybrałaś takie a nie inne życie i twoja rodzina również. Nie zrażaj jej do siebie wymogami.
                  • maman3 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 11:25
                    Nie piszę o wymogach-nie mam ich, mam żal-nie mam prawa go mieć? Jeżeli ktoś potrafi żadać ode mnie pomocy-wprost-to ja nie mam prawa jej oczekiwać w najmniejszym stopniu?
                    Dajcie spoój, to juz jest naprawdę przerzucanka. Zwróć uwagę na zgrabny manewr-to mnie się cały czas imputuje, że wymagam i mam pretensje-ja pisałam o żalu i niechęci do udawania czegoś innego, niż jest faktycznie.A żal jest rzeczą ludzką.
                    • joshima Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 11:52
                      maman3 napisała:

                      > Nie piszę o wymogach-nie mam
                      Alez masz. I właśnie z tego powodu doznajesz rozczarowań. Dziewczyno. Dogadaj się najpierw ze sobą.

                      > Zwróć uwagę na zgrabny manewr
                      > -to mnie się cały czas imputuje
                      Ależ Ty sama o tym piszesz. O swoich oczekiwaniach i pretensjach. Nikt Ci tu nie musi nic imputować.
                    • edw-ina Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 12:53
                      Ale co ty masz udawać, bo ja nie kumam? Jak ktoś dzwoni z życzeniami urodzinowymi/imieninowymi/świątecznymi to dobre wychowanie nakazuje podziękować i tyle. Jeśli twoja siostra/mama nie są tak chętne do spędzania z wami czasu, to po prostu skup się na swoim mężu i dzieciach - teraz to oni są twoją najbliższą rodziną. Piszesz, że nie żądasz rewanżu, po czym przypominasz, jak w dzieciństwie pomagałaś mamie w opiece nad rodzeństwem. To się wyklucza. Do rodziców nie musisz być specjalnie zapraszana, rodziców się po prostu odwiedza. Im mniej oczekujesz, tym mniejsze spotyka cię rozczarowanie.
                      • tully.makker edwino 27.07.11, 19:09
                        Piszesz, że nie żądasz rewanżu, po czym przypominasz, jak w dzieciństwie pom
                        > agałaś mamie w opiece nad rodzeństwem.

                        Dziecko, ktoremu rodzice kaza sie zajmowac rodzenstwem, nie ma wyboru takiego, jaki ma dorosly, ktory moze pomagac lub nie. A sama mam okazje ogladac sytuacje, w ktorym mlodsze rodzenstwo zwala sie na glowe starszego w nieomal 100%. I tak, nalezy sie za to wdziecznosc i rewanz, bo nie jest oboiazkiem dziecka zajmowac sie rodzenstwem.
                        • edw-ina Re: edwino 27.07.11, 23:33
                          Ok, więc może należy powiedzieć o tym wprost? Ja zarywałam noce pomagając tobie mamo przy rodzeństwie, więc wydaje mi się, że fair będzie, jeśli teraz ty to samo zrobisz dla mnie. Jak dla mnie to bardziej fair niż niesprecyzowane oczekiwanie "lepszego jutra".
                • joshima Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 10:15
                  maman3 napisała:

                  > Wątek nie jest o pomocy/jej braku- a o hipokryzji. Mimo to odpowiem-uważam, że
                  > jeżeli ktoś przez całe życie otrzymywał pomoc-i to poważną-od jakiejś osoby, t
                  > o powinien jej się zrewanżowac, jeśli jest taka potrzeba.
                  Zaraz zaraz. Pomagasz bliskim tylko dlatego, że liczysz, ze się zrewanżują? Hmmm. Dziwne.
                  • maman3 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 11:31
                    Czytasz od tyłu. Nigdy nie pomagam, bo może ktoś mi pomoże. Ale słyszałaś kiedyś takie dictum-"rodzina musi się trzymać razem"?, " w rodzinie trzeba sobie pomagać"?. Poza tym to chyba naturalne, że jeśli córka- w sposób naturalny-bardzo istotnie, w poważnych momentach, pomaga matce, to jest-naturalnie-nastawiona, że matka też w sytacji trudnej jej pomoże?
                    • joshima Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 11:53
                      maman3 napisała:

                      > Czytasz od tyłu. Nigdy nie pomagam, bo może ktoś mi pomoże.
                      Czytam tak jak napisałaś, a napisałaś, że ludzie, którym pomogłaś mają obowiązek Ci się zrewanżować.

                      > Ale słyszałaś kiedyś takie dictum-"rodzina musi się trzymać razem"?
                      Słyszałam, ale W Twoim przypadku to niemożliwe. Bo trzymac się razem to szanowac a nie dyktować innym jak mają żyć. Ty nie wydajesz się osobą, która to potrafi.
        • joshima Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 21:15
          maman3 napisała:

          > Mylisz się, mieszkanie to mieszkanie, a dom rodzinny-to przede wszystkim ludzie
          Tak. To właśnie potwierdza, że Ty nie przyjmujesz do wiadomości, że inni ludzie myślą i czują inaczej. Chciałabyś, żeby wszystko było po Twojemu, a tak się nie da, nawet w rodzinie. Właśnie szczególnie w rodzinie powinno się szanować odmienność.
          • maman3 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 22:03
            Joshimo, ależ to nie jest tylko moje zdanie, ja to za mądrzejszymi od siebie powtarzam :D
            • joshima Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 10:17
              Jednym słowem ktoś cię buntuje (ciekawe jaki ma w tym interes?) a Ty głupia dajesz się nakręcać?
    • joshima Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 21:08
      maman3 napisała:

      > Na przestrzeni 12 lat trzy razy zostałam zaproszona do moich rodziców
      Prawde mówiąc to szczęka mi w tym momencie opadła. Czy ty uważasz, że rodzice powinni Cię specjalnie do siebie zapraszać? W mojej rodzinie do rodziców się po prostu jedzie jak się ma czas i ochotę. Dzwonię w tygodniu: mamo wpadniemy na weekend. I już. Nie przyszło mi do głowy, żeby czekać na zaproszenie.

      > Argument mojej siostry był taki, że dawno nie spędzała świ
      > ąt w domu rodzinnym (czyt. mieszkaniu) i bardzo by chciała.
      No cóż, może to prawda a może wymówka. A może ona nie lubi rodzinnych zjazdów.

      > Powiedzieć im wprost-żyjcie sobie po swojemu, tylko nie wchod
      > źcie w żaden sposób w moje życie?
      A po co? Przecież i tak nie wchodzą. Przynajmniej tak zrozumiałam z Twojej relacji.

      > Zostawić to tak, jak jest? Mdli mnie, kiedy
      > składają mi życzenia urodzinowe, kiedy do mnie dzwonią. To wszystko kosztuje mn
      > ie dużo nerwów, bo jest tak obrzydliwie zakłamane...
      Mam wrażenie, że masz tendencje do popadania ze skrajności w skrajność. Sądzę, że to że ktoś nie lubi zjazdów rodzinnych i gości nie oznacza, że nie jest szczery gdy składa urodzinowe życzenia. Może jak Ci się hormony po połogu ustabilizują spojrzysz na to bardziej obiektywnie ;) czego bardzo Ci życzę.
      • maman3 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 22:09
        Joshimo, przeczytaj dokładnie wszystkie posty , jeśli chcesz mądrze atakować :) , bo moich wypowiedzi chyba nie czytałaś.
        Swoją drogą-jestem żywym przykładem , jak obrona może przerodzić się w atak, ciekawe doswiadczeni socjologiczne :)
        • joshima Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 10:19
          No cóż. Skoro w tym poście doszukałaś się ataku, to chyba szkoda czasu na próbę pomagania Ci.
          Twój gaj Twoje małpy i Twoja Jedynie Słuszma Racja.

          Aha. Skoro tak sie słuchasz tych Mądrzejszych, to czemu ich nie zapytasz co masz zrobić? Podejrzewam, że z radością Ci podpowiedzą.
          • maman3 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 10:50
            Ty kompletnie nie rozumiesz tego, co czytasz,dziecko :/
            • joshima Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 11:56
              Nie sikałyśmy do jednej piaskownicy i nie życze sobie byś nazywała mnie dzieckiem. To po pierwsze. Po drugie Ty sama nie bardzo wiesz o co Ci chodzi. Powtórzę. Dogadaj się najpierw sama ze sobą. Przy okazji zauważ również własne wady i nie obwiniaj o wszystko wyłącznie innych.

              No bardzo mi przykro, ze w Twoich wypowiedziach zauważyłam (nie tylko ja) coś do czego nie chcesz się przyznać (pewnie nawet przed sobą).
              • maman3 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 13:32
                Matko, joshima, żeby Cię troche poznać, przeleciałam kilka wątków-w jednym uważasz, że schorowany teść ma prawo oczekiwać od dorosłego syna i synowej pomocy? Naprawdę tak uważasz??? A może ktoś sie pod ciebie podszywa...?
                • joshima Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 15:53
                  A co ma piernik do wiatraka?
    • marzeka1 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 21:48
      Najgorsze w tym wszystkim jest jedno: nie rozumiesz, że TERAZ twoja najbliższa rodzina, taka od spędzania świąt i wspólnych wakacji jest ta twoja własna z mężem i 5 dzieci.
      • maman3 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 22:05
        marzeko, rozumiem i cenię to sobie-i dlatego tak bardzo było mi przykro, kiedy dzieci pytały mnie zaskoczone, dlaczego nikt do nas nie przyjedzie, skoro obiecali. Poza tym -zawsze jest czas żałoby, a ja musiałam przyjąć do wiadomości coś przykrego, czego sobie nigdy w zyciu nie wyobrażałam.
        • bazia8 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 26.07.11, 22:45
          bo wstępnie umawiałyśmy się rok wczesniej, informowałam ją na bieżąco o tym, jaki stół chcę kupić , żebysmy się pomieścili etc. Moje dzieci bardzo się na tę Wigilię cieszyły-o tym, że gości nie będzie dowiedziałam się trzy tygodnie przed faktem-i to dzięki mojej inwencji, bo sami od siebie nic mi nie powiedzieli

          żyłaś cały rok czekając na wigilię, która się nie odbyła; najwyraźniej rodzina nie podziela twojego zauroczenia życiem rodzinnym. Masz dość hipokryzji, to powiedz im o tym wprost. Wyobrażałam sobie, że .., było mi przykro, że zostałam tak potraktowana. Planuj życie swojej rodziny, a unikniesz rozczarowań. Może powrót do pracy pomógłby Ci w odzyskaniu równowagi, obawiam się, że stajesz się cierpiętnicą.
    • menodo Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 10:38
      Przeczytalam caly watek i mam mieszane uczucia.
      Z jednej strony rozumiem Cie, bo to musi byc przykre uczucie, kiedy jest sie olanym przez najblizsza rodzine - matke i siostre. Zal mi tez Twoich dzieci - ktore nastawily sie na przybycie babci i cioci na Wigilie i pewnie czuja sie "gorszymi" od swojego kuzynostwa wnukami dla swojej babci.

      Z drugiej strony wyczuwam w Twojej postawie jakis rodzaj roszczeniowosci - i mysle, ze wyczuwaja ja takze Twoi najblizsi. Zreszta, te postawe czesto obserwuje wsrod rodzicow wielodzietnych rodzin: nalezy nam sie uwaga i troska otoczenia,bo mamy duzo dzieci, a za chwile bedziemy miec kolejne. Moje dzieci (mam dwoje) doskonale wiedza, ze nie mam ochoty spedzic reszty zycia na piastowaniu wnuczat - to ich sprawa, jak sobie zorganizuja opieke nad ukochana czworeczka czy piateczka. Tak, jestem egoistka, tak samo jak ewentualnym egoizmem moich doroslych dzieci byloby obarczanie mnie odpowiedzialnoscia za ich wybory zyciowe. (Zeby nie bylo - i corka, i syn, przynajmniej na razie:) - w pelni popieraja te "filozofie zyciowa")
      Byc moze w ten sposob mysli Twoja matka - ktora z jakichs powodow lepiej sie czuje w mniej licznej rodzinie Twojej siostry: moze wyjezdza do niej, bo tam jest jej milo w roli goscia, a nie opiekunki do dzieci. I moim zdaniem ma do tego prawo.

      Druga rzecza, ktora zauwazylam w Twojej postawie jest oczekiwanie, ze rodzina powinna Ci sie "zrewanzowac" w zamian za pomoc - jak rozumiem finansowa - ktorej jej udzielilas. Mysle, ze matka i siostra rowniez wyczuwaja presje z Twojej strony, ze skoro sa u Ciebie "zadluzone" - powinny zaspokajac wiecej Twoich potrzeb emocjonalnych.
      Paradoks polega na tym, ze ludzie zazwyczaj zle znosza, kiedy czuja sie przymuszani do okazywania innym wdziecznosci, unikaja tych, ktorzy w zamian za ofiarowana pomoc, oczekuja wzajemnosci - i to na ich warunkach.

      Poza tym, nie uwazam, by fakt, ze matka czy siostra, ktore dzwonia do Ciebie, interesuja sie Twoim zyciem - swiadczyl o ich hipokryzji. Mysle, ze one sa Ci naprawde zyczliwie, martwia sie o Ciebie i chcialyby miec z Toba blizszy kontakt - ale nie sa w stanie udzwignac ciezaru Twojego zalu do nich i narastajacych pretensji, a w zwiazku z tym - poczucia winy wobec Ciebie.




      • maman3 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 11:19
        Moja roszczeniowość przejawiła się w tym, że raz jeden zareagowałam. Nigdy wcześniej nie miałam pretensji, bywałam tylko zdziwiona, że tak to się wszystko poukładało, bo znałam moją matkę, pamiętałam wizje, jakie snuła moja siosttra na temat naszych spotkań z dziećmi. Jeśli rzeczywistość ma się potem nijak do tych planów, to się człowiek dziwi. Dziwi, a nie ma pretensji- bo takie uczucie mi towarzyszyło przez kilkanaście lat. Wy imputujecie mi co innego, dlatego, że jest mi przykro (jak może, egoistka!). Nie wiecie nic o mnie-że dla matki wiele poświęciłam, że jako jedyna miałam odwagę stawać w jej obronie, że tylko na mnie mogła liczyć, gdy chorowało moje rodzeństwo-to ja siedziałam przy nich w nocy. Teraz się bezczelnie chwalę, ciekawe, jaką łatkę mi przypniecie. To żałosne-niejednokrotnie miałam okazję obserwować taki forumowy lincz, a teraz jestem w centrum. Jak łatwo jest kogoś określić, na podstawie jednego postu-bo się komuś ulało. Nikt nie odniósł się do moich konkretnych kontrargumentów- jest nagonka. Gdybym faktycznie miała deprechę-to chyba bym już z niej nie wyszła.
        Obraźliwe dla mnie jest sugerowanie, żez tytułu posiadania dużej liczby dzieci żądam uwagi dziadków-począwszy od naszego wesela po poród i zajmowanie się noworodkiem-nigdy ich o nic nie prosiłam. wręcz przeciwnie-to ja jeździłam z trójką dzieci posprzątać mamie mieszkanie po jej półrocznej nieobecności, żeby ją po powrocie szlag nie trafił.
        Zle zrozumiałaś- nie chodziło o pomoc finansową , chodziło o to, że byłam z nią i pomagałam jej .
        Moja matka do siostry jeździła zawsze, żeby się zając dziećmi-to o mnie, kiedy była, była gościem, bo ja, jako wielodzietna "bohaterka", zawsze chciałam jej dać do zrozumienia, że świetnie sobie radzę.
        Jak Wy mozecie tak doskonale wszystko wiedzieć na mój temat? "Podeirzewam" , "rozumiem, że", "jesteś"-wy wiecie lepiej, co chcę napisać niż ja sama. Gratuluję tupetu.
        Piszesz, że nie mogą udźwignąć mojego żalu-o moim żalu wiecie wy i mój mąż, one nie, ja również zachowuję pozory-bo nie chcę usłyszeć, że przesadzam etc.
        Muszę stwierdzić, że kompedium wiedzy na mój temat macie ogromne.
    • mgd3 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 10:50
      Po pierwsze - cały rok czekać na wigilię? Nie przyszłoby mi do głowy żeby ustalać co robimy na wigilię wcześniej niż na początku grudnia. Może faktycznie, ze względu na Twoją ciążę zmieniły zdanie? Albo coś w waszych relacjach (Twoich reakcjach) było takiego, że bały się informować Cię, że mają inne plany. Dzieci rozczarowane, pomimo tego, że wiedziały parę tygodni wcześniej? Raczej musiałaś je nakręcać, że będzie smutno i ponuro bo się nie zjedzie cała rodzina. Przecież super udaną, radosną wigilię można spędzić tylko z mężem i dziećmi.
      Po drugie - piątka dzieci????? I oczekujesz od mamy pomocy????? Nie jest przypadkiem tak, że ona od drugiego dziecka powtarzała, że to już za dużo, że sobie nie poradzisz, i żebyś się nie spodziewała, że Ci pomoże?
      No sorry - ale przebywanie nawet z 3 dzieci to już niezła masakra. Nawet jedno dziecko jest męczące. A Ty zafundowałaś sobie taką przytłaczającą gromadkę. Rozumiem, że możesz lubić duże rodziny, mieć nawet 20 dzieci i świetnie się z tym czuć. Ale Ty najwyraźniej się nie czujesz - spodziewasz się, że mama Ci pomoże. Czy ona kiedykolwiek powiedziała "kochanie marzę o tym, żebyś miała całe stadko dzieci i bardzo chętnie będę Ci przy nich pomagać".
      No i trzecia sprawa - rodzice tylko 3 razy Was zaprosili? To naprawdę zastanawiające, jakie trzeba mieć "bliskie i serdeczne" relacje w rodzinie żeby czekać na zaproszenie od rodziców a nie zapraszać się do nich samemu.
      No ale w sumie to wszystko dziewczyny powyżej już pisały....
      • efi-efi Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 11:30
        maman3 napisała:

        >>Problem Wigilii nie polega na tym, że ktoś nie chciał z nami spędzić tego czasu, ale że >>trzymano nas (zwłaszcza chodzi mi o dzieci) w mylnej świadomości przez cały rok.

        - Kobieto, każdy ma prawo zmienić zdanie!
        Po pierwsze nie wyobrażam sobie żyć wizją wigilii i świąt CAŁY ROK, toż to nie karnawał w Rio żeby cały rok szyć stroje i ćwiczyć sambę.
        Czy przez całe życie nie spotkała Cię sytuacja, że z jakiegoś powodu zmieniły się plany np. wyjazdu na wakacje, wyjścia wspólnego do kina czy zakupu czegoś .

        Siostra obiecała Ci , że przyjedzie i spędzicie razem święta, a potem się wycofała i uzasadniła , że woli inaczej. Pytam Cię - czym zgrzeszyła? W ocenie chyba wszystkich osób biorących udział w dyskusji - niczym. Każdy uważa , że miała prawo. Każdy oprócz Ciebie.

        Odpowiedz na moje pytania:
        1. Czy uważasz, że Twoja siostra absolutnie nie miała prawa zmienić zdania odnośnie spędzenia wigilii? Nawet jak bardzo jej z jakiś tam względów wspólna wigilia z Twoją rodziną nie pasuje to jej obowiązkiem siostrzanym było zacisnąć zęby i się męczyć?

        2. Czy uważasz, że Twoja mama ma OBOWIĄZEK pomagania Ci przy Twoich dzieciach?
        • maman3 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 11:49
          Kobieto! Problem w tym, że nikt mnie o tym nie poinformował. Sama zaczęłam się wypytwać, inaczej dowiedzielibyśmy się wszyscy o tym fakcie tuż przed kolacją! Jak Wy czytacie? Co do reszty-czytaj (uważnie) wyżej. I cały czas piszę-wcale nie uważam, że musimy ze sobą spędzać czas-ale jeśli na coś się umawiamy- wypada go poinformować o zmianie planów! Wy czytacie w jakimś amoku! Dołożyć jej, matce-Polce od siedmiu boleści, narodziła dzieci i wymaga teraz tańcowania wokół siebie! żal ma, że rodzina, która jedno mówi, a co innego czyni, wystawia ją do wiatru! Bezczelna!
          To mi imputujecie, kompletnie mnie nie znając i nie wiedząc nic poza mikro fragmencikiem mojego życia.
      • maman3 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 11:32
        Bo dziewczyny wszystko wiedzą, tak jak ty.
    • jagusiia Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 11:37
      Jesli tak jest, skup się na swojej rodzinie, bądzcie bliżsi dla siebie a oni niech spędzaja czas jak chcą, nikogo nie zmusisz do zaciesnienia więzi, to bardzo przykre, ale musisz to przełknąć, masz swoją wspaniałą rodzinę i jestes dla nich najważniejsza a oni niech będą dla Ciebie. Moze jestescie zepchnięci na margines ze względu na piękną liczebną rodzinę ? to typowe myślenie, mogą was wykluczać z samego powodu, ze jest was aż tyle. Dla mnie to akurat coś pięknego, i w ogóle jestem pełna podziwu dla Ciebie. Ale moze Twoja rodzina idzie z "duchem czasu" i nie akceptuje takich rodzin... coś musi być na rzeczy. Innych szczegółów nie podajesz więc wietrzę, że to z tym związane. Po prostu wykluczenie społeczne licznych rodzin, nawet sposród bliskich. To przykre i bardzo smutne.... Tym bardziej otoczcie się miłoscią i życzliwością (swoją najbliższą rodzinę), co do reszty zachowałabym chłodna rezerwę. Rozpaczliwe proszenie o wzajemną życzliwość jak widać nie przyniosło efektów, ale poczyniłaś ku temu kroki, to godne pochwały, teraz już nie czuj się winna, to ich wybor. Ja bym po prostu nie zważała na nich. Relacje ochłodziły się z winny rodzeństwa i co gorsza rodziców, którzy nie dążą do podtrzymywania, wybierają dzieci lepsze i pozostawiają "gorsze". Nie ma co na to poradzić. Na szczęscie MACIE SIEBIE !!!!
      • jagusiia Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 11:48
        I tutaj Cie tez zaatakują, bo tu tez nie lubią takich rodzin ;-) Jak wszędzie ! Będą szukać tysiace powodów, ze to Twoja wina (nie czytałam wątku !!!), wyzwą Cię od ciemnogrodu, zacofańca i jeszcze gorzej, nie przejmuj się, to z góry wiadome. Oni są zaprogramowani odgórnie do takiej reakcji. Ci, co tak zareagują na Twój problem- niestety maja problem ze sobą. Brak własneg myślenia, totalne przesiąknięcie propagandą społeczną (własciwy model rodziny 2+ 0, max 2+2, niechętnie) inne modele rodzin - NIE DO PRZYJĘCIA. Niepotrzebnie tu pytasz o radę, tu nie będzie osób życzliwych. Moze spytaj na forum rodzin wielodzietnych? jest takie "rodziny wielodzietne", tam prędzej dostaniesz wsparcie. Musi być na pewno Tobie bardzo cieżko, jestes dla mnie superbohaterką, sama dajesz radę z taką "bandą" ! Ja mam trójkę dzieci, w tym maleństwo, ale piątki sobie nie wyobrazam, to musi byc cudownym ale tez niesłychanym wyczynem ! Jestes gigantką naszych czasów ! Dlatego zapewne spotkasz się z niezrozumieniem i krytyką, zanim jeszcze cokolwiek powiesz, ponadto ze masz 4 dzieci. To tutaj juz wystarczający powód do ZGNĘBIENIA Ciebie ;-)
        Pozdrawiam ciepło.
        • kawka74 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 11:52
          Tego to by i Einstein nie wymyślił...
          • verdana Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 12:45
            Hm, ciekawe, ze mąż, ktory sam też ma pięciorto dzieci także przestał kochać żone, bo ona ma piecioro dzieci.
            Bardzo niebezpieczne rozumowanie, które kaze szukać przyczyn w ogólnej, niesprecyzowanej nienawisci do swoich wyboró zyciowych i zwalnia z poszukiwania odpowiedzi na pytanie "dlaczego".
            Przypomina mi to pamiętniki pewnej Żydówki, ktora chodziła do szkoły przed wojną i nikt jej w klasie nie lubił. Cały czas tłumaczyła to sobie antysemityzmem. A gdy byla juz sporo starsza i zaczęła analizować sytuację, zrozumiała, ze inne kolezanki-Żydowki dobrze się w klasie czuły i przyczyną nie był antysemityzm, tylko jej własny charakter.
            • kawka74 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 12:59
              Wszyscy winni, ino nie ja, bo to niemożliwe, żebym ja była winna.
              Paragraf 22.
              A już stwierdzenie, że odpowiedzi padły takie, jakie padły, bo autorka wątku ma pięcioro dzieci, jest wybitnie głupie.
              • maman3 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 13:27
                Ano tak, zdarza się, że tak bywa-że ktoś jest winny, a ktoś nie.Zdarza się też, że ktoś ponosi winę mniejszą i większą. Gdybym była winna, nie byłabym całą sytuacją zdziwiona, uwierz, i nie byłoby tego wątku.Napisałam wczesniej, że świadomie nie zawiniłam, a jeśli coś zrobiłam nie tak- byłoby ok, gdyby mi to powiedziano, nie udawano, że wszystko jest ok.
                Zarówno z verdaną, jak i z toba, kawko, mamy zupełnie inne widzenie świata, o czym się zdążyłam niejednokrotnie przekonać, więc akurat Waszą postawą zdziwiona nie jestem :).
                Oj, kusi mnie, żeby czytać, co jeszcze wymyślicie, ale tym razem żegnam :)
                • verdana Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 13:29
                  Ja nie twierdzę,że jesteś winna.
                  Mam jednak wrażenie, ze jeśli uwaza się, że cały świat jest przeciwko mnie, to być moze ma się problemy z samym sobą, nie ze światem.
                • kawka74 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 15:31
                  W kwestii winy może sformułowanie było niezręczne, ale to kwestia drugorzędna. Chodzi o refleksję nad sobą, bez jęczenia: 'jaka to ja jestem biedna, bo wszyscy są przeciw mnie'. Może to faktycznie kwestia depresji, może wygórowanych żądań, zastanów się zamiast wieszać psy na niewdzięcznej rodzinie.

                  > Zarówno z verdaną, jak i z toba, kawko, mamy zupełnie inne widzenie świata,

                  Bardzo możliwe, nie pamiętam Cię.

                  > Oj, kusi mnie, żeby czytać, co jeszcze wymyślicie, ale tym razem żegnam :)

                  Tym razem, następnym razem i kolejnym razem...
                • joshima Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 15:55
                  maman3 napisała:

                  > Gdybym była winna, nie byłabym całą sytuacją zdziwiona,
                  Nie byłabyś zdziwiona, gdybyś się poczywała do winy. Być winna a poczuwać się do winy i rozumieć własne błędy to dwie zupełnie różne sprawy.

                  > Napisałam wczesniej, że świad
                  > omie nie zawiniłam, a jeśli coś zrobiłam nie tak- byłoby ok, gdyby mi to powied
                  > ziano
                  Ależ my Ci cały czas mówimy a Ty nie słuchasz. Słuchałabyś gdyby powiedział Ci to ktoś z rodziny? To może poproś ich o przeczytanie tego wątku i zobaczymy jak bardzo się mylimy.
            • maman3 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 13:19
              Ciągle mi wciskasz, że uważam, że mnie nikt nie lubi-a ja naprawdę nie mam z tym problemu :) . Pisałam o tym, że nie czuję się kochana, a nie że nie jestem-ciebie, verdano, nie posądzałabym o niedostrzeganie różnicy między tymi sformułowaniami. Mało tego, pisałam, że mąż cały czas mówi, że mnie kocha-dlaczego zmieniasz fakty? Już nie mam depresji, tylko jestem wredna, nie lubianą przez nikogo babą :D ?
              • verdana Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 28.07.11, 20:10
                Ależ na tym polega Twój problem - sisotra i mama też Ci to mowia, dzwonią - więc są hipokrytkami, maż mowi, ale Ty w to nie wierzysz, bo nie robi tego, co uwazasz za wyraz milości. Ty po prostu nikomu z nich nie wierzysz, ze cię kochają, bo nie zachowują się zgodnie z Twoimi oczekiwaniami. A to jest twoim zdaniem dowodem na brak uczuć - ten co kocha wypełnia Twoje życzenia co do joty. I tyle.
        • maman3 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 11:55
          Dzięki jagussia, dyć ja jestem z Wielodzietnych :) , ale myślalam, że na Życiu rodzinnym coś mądrego powiedzą... Masz chyba rację, muszę zaakceptować i już...Tylko to już nie jest takie łatwe i nie następuje szybko...Dziękuję za wsparcie :) .Kończę tę nierówną walkę.
          • efi-efi Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 14:14
            maman3 napisała:
            >>Kobieto! Problem w tym, że nikt mnie o tym nie poinformował. Sama zaczęłam się >>wypytwać, inaczej dowiedzielibyśmy się wszyscy o tym fakcie tuż przed kolacją!

            - Czyli kiedy dokładnie się dowiedziałaś?

            >>Jak Wy czytacie? Co do reszty-czytaj (uważnie) wyżej.

            - Czytam bardzo uważnie.




            >>Dołożyć jej, matce-Polce od siedmiu boleści,

            - Nikt Ci tu nie dokłada. Mamy inne zdanie na sytuację , o której piszesz. Ale odnoszę wrażenie, że masz nam za złe , że ŚMIEMY mieć własny pogląd.



            >>narodziła dzieci i wymaga teraz tańcowania wokół siebie!

            - Żeby nie było , że nie znam tematu - sama jestem matką trójki, czyli już wyłamuję się ze schematu 2+2. Rzecz w tym, że te dzieci są moje i męża , a jak mi któraś z babć pomagała to byliśmy bardzo wdzięczni. Jak przed Sylwestrem moja mama stwierdziła, że jednak nie zajmie się dzieckiem bo w ostatniej chwili ją ktoś zaprosił - zrezygnowaliśmy z wyjścia na zabawę. A do mamy nie miałam żalu bo ona swoje dzieci odchowała. I większość moich koleżanek jest bardzo rodzicom wdzięczna za jakąkolwiek pomoc od strony dziadków.


            Nie odpowiedziałaś na moje pytania zadane wcześniej.
            Zadałam je bo jestem ciekawa Twoich poglądów na te sprawy.
    • jagusiia do Maman3 a postronnym wstęp wzbroniony... 27.07.11, 14:44
      Zouważ kochana Maman3 jak one się tu rozsiadły i dziobią jak wrony, jedna przez drugą. Nie mają obowiazków, gotowania obiadu, prania, spaceru, czegokolwiek (!), ale też jednocześnie bez pomocy czyjejkowiek są super mamami, biznes Łuumen, psycholożkami "życia rodzinnego". Nie mają i nie oczekują pomocy mam, babć, opiekunek. Jestes jakas chora czy nienormalna, ze zwracasz się do rodziny po pomoc ? ;-) na to są odpowiednie Leki, terapie....etc. Ślęczą w Twoim wątku juz 2 dni (zlicz ile czasu to im zajęło) rozkładając na czynniki pierwsze każde Twoje słowo i poza rozwiązaniem Twoich problemów nie mają swoich.

      Ja akurat tak jak Ty Karmię swoje dziecko, więc mam sporo czasu, poza tym nie pretenduję do tytułu super mamy, ale one to Cud miód perfekcyjne mamy obiad im się gotuje w oczach, moze mają robota ? ;-) na spacer to nie wiem kogo wysyła z dzieckiem, a moze nie chodzi- bo babcie nie mają zobowiązan w stosunku do nich i one nie oczekuje, a pora spaceru minęła a one siedzą wciąż w Twoim wątku.... może jedzą obiad w nocy a na spacery nie chodzą ?
      Panie znają Twoja sytuacje lepiej nawet niż Ty sama, i nawet bardziej niż Ciebie interesuje je rozwiązanie dla Ciebie. Terapia, psycholog, mówiąc wprost - problemy z głową !

      Ktos tam pisze, ze nie atakują Cię bynajmniej za to, ze masz tyle dzieci.
      Przeciez to więcej niż oczywiste, ze tak własnie jest :-)
      Pamiętam wątek matki 3 dzieci (celowo w takie wchodzę), która niedawno (nie pamietam nicku) i była atakowana (a przepraszam, diagnozowana) w tym samym stylu.

      Ale niech dziobią dalej, wiesz leczą tutaj kompleksy.... ;-)
      okażmy zrozumienie
      • kawka74 Re: do Maman3 a postronnym wstęp wzbroniony.. 27.07.11, 15:39
        Gdybyś faktycznie chciała, aby trafiło to tylko do Maman, napisałabyś na priva.
        Machiawelli z Koziej Wólki.
        • joshima Re: do Maman3 a postronnym wstęp wzbroniony.. 27.07.11, 16:01
          A ona będzie wiedziała co to Machiawelli
          • kawka74 Re: do Maman3 a postronnym wstęp wzbroniony.. 27.07.11, 16:19
            Poszuka ;p
            W sumie to musi być trudne - być tak niepewnym swoich wyborów (i jednocześnie sfrustrowanym niemożnością ich cofnięcia, bo przecież dzieci nie podusi), że każde słowo krytyki w zupełnie innym temacie jest odbierane jako atak na wielodzietność.
            Może tu też trzeba by się zastanowić?
      • joshima Re: do Maman3 a postronnym wstęp wzbroniony.. 27.07.11, 16:00
        jagusiia napisała:

        > Zouważ kochana Maman3 jak one się tu rozsiadły i dziobią jak wrony, jedna przez
        > drugą. Nie mają obowiazków, gotowania obiadu, prania, spaceru, czegokolwiek
        Ależ zapewniam Cię, że mamy i w dodatku pracujemy zawodowo (przynajmniej ja) i nikt mi nie pomaga i do nikogo nie mam pretensji. Trafiłaś jak kulą w płot.

        > Jestes jakas chora czy nienormalna, ze zwracasz się do rodziny po pomoc ?
        Ależ nie. Każdy się czasem zwraca, ale nie każdy rząda i nie każdy się obraża że nie dostał. No sorry.

        A w temacie masz coś do powiedzenia?
        • joshima OT- ORT sorry 27.07.11, 16:02
          oczywiście żąda
        • jagusiia Re: do Maman3 a postronnym wstęp wzbroniony.. 27.07.11, 17:11
          Oprócz "rząda" popraw jeszcze "MachiaWelli", bo to się trochę inaczej pisze niż ci się wydaje
          :-)

          Patrz Maman 3, "rozfilozowały się" na dobre, zapewne prosiaki nie nakarmione, cielaki nie napojone, kury nie zagnane, ale im pilno do Twego życia rodzinnego.
          Patrz jak się ta polska wieś rozwija...
          • kawka74 Re: do Maman3 a postronnym wstęp wzbroniony.. 27.07.11, 17:31
            Rzeczywiście, Machiavelli, to ja się pomyliłam.
            I co, zmienia to coś?
          • joshima Re: do Maman3 a postronnym wstęp wzbroniony.. 27.07.11, 18:22
            jagusiia napisała:

            > Oprócz "rząda" popraw jeszcze "MachiaWelli", bo to się trochę inaczej pisze niż
            > ci się wydaje
            > :-)
            A to akurat zacytowałam z rozmysłem i nie zamierzam poprawiać. A już na pewno nie na Twoje życzenie.
            • kawka74 Re: do Maman3 a postronnym wstęp wzbroniony.. 27.07.11, 20:28
              A, nie zauważyłam, że chciałaś mi przywalić, sorry.
              • joshima Re: do Maman3 a postronnym wstęp wzbroniony.. 27.07.11, 20:31
                kawka74 napisała:

                > A, nie zauważyłam, że chciałaś mi przywalić, sorry.

                Aaa, bo wcale nie chciałam :P
                • kawka74 Re: do Maman3 a postronnym wstęp wzbroniony.. 27.07.11, 20:35
                  A, no to OK, przepraszam :)
                  Napisałam najpierw polską formę, potem poprawiłam na oryginalną i 'w' mi umknęło.
                  • joshima Re: do Maman3 a postronnym wstęp wzbroniony.. 27.07.11, 20:37
                    kawka74 napisała:

                    > A, no to OK, przepraszam :)
                    > Napisałam najpierw polską formę, potem poprawiłam na oryginalną i 'w' mi umknęł
                    > o.

                    Oj domyśliłam się.
                    • kawka74 Re: do Maman3 a postronnym wstęp wzbroniony.. 27.07.11, 20:46
                      Ty - tak ;)
          • szpil1 Re: do Maman3 a postronnym wstęp wzbroniony.. 27.07.11, 20:10
            jagusiia napisała:

            >
            > Patrz Maman 3, "rozfilozowały się" na dobre, zapewne prosiaki nie nakarmione, c
            > ielaki nie napojone, kury nie zagnane, ale im pilno do Twego życia rodzinnego.
            > Patrz jak się ta polska wieś rozwija...

            A co złego w tym, że ktoś mieszka na wsi?
            • joshima Re: do Maman3 a postronnym wstęp wzbroniony.. 27.07.11, 20:30
              szpil1 napisała:

              > A co złego w tym, że ktoś mieszka na wsi?
              Daj spokój. Z trollem nie ma sensu dyskutować.
              • szpil1 Re: do Maman3 a postronnym wstęp wzbroniony.. 28.07.11, 19:49
                Wiem. Pytam, bo ciekawi mnie dlaczego ktoś kto zarzuca innym wręcz nienawiść w stosunku do rodzin wielodzietnych i pogardę, sam prezentuje dokładnie taka samą postawę wobec osób mieszkajacych na wsi.
      • maman3 Re: do Maman3 a postronnym wstęp wzbroniony... 27.07.11, 16:26
        Jagusiia, bo to mądre i troskliwe kobiety są :) i chcą naprawić zepsutą egoistyczną jednostkę :D . Po tym wątku miałam koszmary nocne :)
      • verdana Re: do Maman3 a postronnym wstęp wzbroniony.. 27.07.11, 18:18
        Cóż ja mam troje dzieci.... Podobnie jak Ty - tylko nie uwazam, ze wobec tego jestem znienawidzona przez wszystkich.
        • marzeka1 Re: do Maman3 a postronnym wstęp wzbroniony.. 27.07.11, 21:04
          No i teraz masz kolejny powód do użalania: masz 5 dzieci, a na forum ci dowalają, tylko jedna forumka rozumie. Jeśli w takie sam sposób jak tu, komunikujesz się z siostrą czy matką, nie dziwę się, że unikają dłuższych kontaktów.
          Dlatego pozostaje ci zadowolenie z własnej rodziny i życiowych wyborów.
          • verdana Re: do Maman3 a postronnym wstęp wzbroniony.. 27.07.11, 21:44
            Nie, problem jest takze w tym, że maż nie kocha.
            • maman3 Re: do Maman3 a postronnym wstęp wzbroniony.. 28.07.11, 12:17
              Verdano, czy Ty naprawdę nie widzsz, że to nie ja jestem tą jedną nieomylną, a Ty? Przecież to Twoje poglądy są jedynie słuszne i poprawne politycznie. Nie sądź innych po sobie :) . I odpuść wątek męża-albo go doczytaj.
          • arvena-1 Re: do Maman3 28.07.11, 17:11
            Przepraszam, że nie przeczytałam wszystkich postów i mogę źle interpretować
            ale wydaje mi się, że autorka ma żal do rodziny, że nie chca spędzać Świąt w "zatłoczonym" miejscu - tak bym to określiła. Masz 5 dzieci to mnóstwo hałasu, zamieszania, trzeba się nimi zająć, liczyłabyś na pomoc najbliższych i byłoby fajnie dla Ciebie, ale nie dla nich. Twoja rodzina - matka i siostra najwyraźniej nie chcą brać odpowiedzialności za taką gromadkę, wolą ciszę i spokój. Nie możesz im mieć tego za złe - ja mam jedno dziecko i moja najbliższa rodzina czasami ma "nas" dość - wtedy zabieram młodą na spacer, rower i daje odpocząć najbliższym. Sama zdecydowałaś się na dużą rodzinę, więc nie możesz teraz narzekać na bliskich, w tym męża.. Jego tez być może ta sytuacja przerosła- i ciebie również.
            Ty potrzebujesz odpocząć od dzieci - zdecydowanie można to odczytać w Twoich postach - to nie jest nic złego, ale musisz się wyrwać z tej dziecięcej plątaniny, domowych obowiązków... inaczej sama zwariujesz ;)
            • joshima Re: do Maman3 28.07.11, 19:15
              Daj spokój, zaraz zostaniesz oskarżona o dyskryminację rodzin wielodzietnych i takie tam. Jesteś kolejna osobą, która powtarza to czego autorka watku nie ma zamiaru przyjąc do wiadomości.
    • marianka_marianka Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 22:00
      Twoje pojęcie rodzinnego ciepła, więzi itp jest inne niż mamy i siostry. I nie ma w tym nic zdrożnego, niestety jesteś przekonana o nieomylności jednej słusznej wizji Twojego autorstwa pt. jak właściwie pielęgnować więzy rodzinne.
      Jak najbardziej można się zdenerwować, kiedy siostra czy mama odwołują swoją wizytę i powiedzieć im o tym, co zdaje się uczyniłaś. Jednak Ty piszesz dalej, że to świadczy o ich dwulicowości, fałszywości, hipokryzji, nie powinny dzwonić z życzeniami, bo są nieszczere itp. Na Boga, dlaczego tak to przeżywasz?
      Piszesz, że mama powiedziała Ci kilka przykrych słów, robiła uwagi na temat licznej rodziny, martwi się że z 5 dzieci jest Ci ciężko, więc nie jest chyba nieszczera, skoro ma odwagę otwarcie mówić co ją niepokoi.
      Ja jestem mamą dwójki dzieci i uwierz nawet dwójka potrafi wymęczyć mnie potwornie , nie wspominając o babci czy dziadku. Wiem, że nie każdy musi widzieć moje dzieci tak jak ja, dla reszty rodziny mogą być nieznośnymi "bachorami". Ja od kiedy mam dzieci, już to rozumiem.
      Wakacje w roli opiekunki dla czwórki czy piątki dzieci, niestety nie są atrakcją.
      Sama piszesz, że mama powinna Ci pomóc tylko dlatego, że masz 5 dzieci, w tym niemowlaka do którego jesteś tak uwiązana że nie możesz starszym przyszykować obiadu. Niestety, mama nie musi Ci pomagać, a wizja kolejnego dziecka ma prawo ją przerażać. Przy drugim, czy trzecim mama krytykowała plany pojawienia się kolejnego, a teraz przy piątym już nic nie mówi, bo najwidoczniej zrozumiała, że wybiórczo słuchasz.
      Pomocą przy dziecku powinien wykazać się przede wszystkim mąż. Ty, mąż i wasze dzieci jesteście rodziną. Reszta świata to tylko dodatek do obrazka:) To wy jako rodzice musicie rozłożyć siły na zamiary. Jeżeli nie klepiecie biedy, to znajdź miłą panią do opieki nad dziećmi, do ugotowania obiadu, posprzątania.
      Wydaje mi się, że masz wyidealizowaną wizję podtrzymywania więzi i nie możesz przyjąć do wiadomości, że mama i siostra myślą inaczej, stąd to ogromne rozczarowanie, upadek "mitu" wspólnoty rodzinnej. Każdą krytykę odbierasz jako atak na siebie, uwierz zrozumienie siebie, zmiana punktu widzenia, czasem jest bolesna.
      Moja siostra nie ma dzieci i kiedy przyjeżdza do mnie moje pociechy szybko ją irytują. Czasami zamiast przyjechać do mnie jedzie z mężem na weekend do hotelu, gdzie wyleguje się w SPA, saunie i róznego typu masażach. A kiedyś też obiecywałyśmy sobie, że będziemy sobie bardzo bliskie,kiedy będziemy miały dzieci i tym podobne bajdurzenia nastolatek. Zgodnie z Twoją wizją powinnam ją znienawidzić za to, że jest straszną egoistką bo nie ma dzieci i uwaga - moje cudowne dzieciaczki ją irytują:) Ależ my nadal się kochamy, odwiedzamy i pomagamy sobie, ale najważniejsze są dla nas nasi mężowie i dzieci, ponieważ jesteśmy dorosłe i założyłyśmy własne rodziny. Nie narzucam jej wizji idealnej rodziny, nie wykorzystuję w roli darmowej opiekunki.
      Tak na marginesie szczerze podziwiam rodziny wielodzietne, ja mam dwójkę i moje dzieci naprawdę mocno mnie "zmęczyły". Mąż myśli o trzecim, ale ja mu zawsze odpowiadam, że i owszem, ale to już nie ze mną;)
      Przestań się tak przejmować. Twoja rodzina to mąż i dzieci. Zajmij się swoją piątką, poświęć im czas zamiast tracić czas na bezproduktywne zamartwianie się.
      • maman3 marianka_marianka 28.07.11, 12:07
        ze spokojem powtórzę- nie rozumiem, dlaczego czytacie "po łebkach", powoli to staje sie tematem wątku :/ . Nie napisałam, że o ich dwulicowości świadczy fekt, że zrezygnowały ze wspólnej wigilii- o ich obłudzie świadczy masę inny faktów, których tu nie przytaczałam, bo po co? Muszę wszystko uargumentować?
        Nigdzie nie napisałam, że mama robiła uwagi na temat licznej rodziny- to już jest wyssane z palca.
        Uważasz, że jesli ktoś palcem nie kiwnie przy jednym dziecku-to fakt, że twierdzi, ze sie martwi moim samopoczuciem nie jest przejawem obłudy? Jak mnie martwił stan zdrowia matki, to przerwałam studia i byłam przy niej.
        "Opieka" nad moimi dziećmi generalnie polega na byciu "w razie czego"-pisałam o tym- to są już dzieci, które sie same soba zajmują, nie dwu-trzyletnie pięcioraczki.
        Nigdzie, na miłość Boską, nie napisałam, że matka ma obowiązek mi pomagać! Napisałam, że byłoby miło, gdyby raz na jakiś czas-to nie jest to samo, co"wymagam".
        Piszesz, że krytykę odbieram jak atak- po pierwsze-uważam,że krytykowanie kogoś na podstawie takiego wyrywka życia, jak mój post, jest bezsensowne, bo nie ma szans odnieść się do stanu faktycznego, poza tym trąci o bezczelność. Po drugie-bronię się nie przed krytyką, tylko przed wpychaniem mi w usta tego, czego nie powiedziałam-nikt chyba nie lubi, jak mówi mu się, że wie się lepiej, niż on sam, co ma na myśli. Spójrz, marianko, ile pomyłek jest w Twoim poście-choć wątpię, czy będzie Ci się chciało czytać dokładnie moje wypowiedzi, masz na pewno ważniejsze sprawy :) .
        Miałam już nie odpowiadać-ale Twój post nie jest agresywny, więc oto jestem :) .
        Jeszcze jedno-w zasadzie nie powinien mnie dziwić taki odbiór; kiedyś przeprowadzono badanie socjologiczne-kilka osób miało powiedzieć, co widzą-chodziło, bodajże, o długość odcinków. Im więcej osób (podstawionych)twierdziło, że widzi odcinek krótszy (który faktycznie był dłuższy), tym więcej osób biorących udział w tym doświadczeniu twierdził to samo. Myślę, że tu mamy do czynienia z podobnym zjawiskiem.
        • verdana Re: marianka_marianka 28.07.11, 14:41
          Absolutnie nie uważam, ze starsza osoba, ktora martwi się Twoim samopoczuciem musi pomoc. Może nie mieć sily, moze nie mieć energii. Moi rodzice BARDZo martwili sie, czy dam sobie radę z trzecim dzieckiem i nie pomagali - przy dwojgu starszych bardzo, przy najmlodszym nie mieli już energii, co zresztą szczerze powiedzieli. Wcale nie uwazam, zeby sie przez to mniej martwili, moze nawet bardziej.
          I nie, nie mamy tu absolutnie do czynienia z tym samym zjawiskiem, co w badaniu Aronsona. Chcocby dlatego,z e aby uzyskać takie zjawisko 100% osób musi twierdzić, ze odcinek jest dłuższy czy krotszy. Wystarczy jedna osoba zgadzająca się z badanym aby zjawisko nie wsytępowało.
          • menodo Re: marianka_marianka 29.07.11, 01:01
            I nie, nie mamy tu absolutnie do czynienia z tym samym zjawiskiem, co w badaniu
            > Aronsona. Chcocby dlatego,z e aby uzyskać takie zjawisko 100% osób musi twierd
            > zić, ze odcinek jest dłuższy czy krotszy. Wystarczy jedna osoba zgadzająca się
            > z badanym aby zjawisko nie wsytępowało. "

            Chodzilo chyba o eksperyment Ascha; wyniki/wnioski z tego badania Aronson opisal w swojej ksiazce; zreszta nie tylko on i nie tylko te wyniki, bo badan na temat "konformizmu grupowego" bylo i jest rozniastych.

            Poza tym - oczywiscie, ze to bzdura, kapcie z nog spadaja i nie ma o czym gadac:D
        • joshima Re: marianka_marianka 28.07.11, 19:18
          maman3 napisała:

          > ze spokojem powtórzę- nie rozumiem, dlaczego czytacie "po łebkach", powoli to s
          > taje sie tematem wątku :/ . Nie napisałam, że o ich dwulicowości świadczy fekt,
          > że zrezygnowały ze wspólnej wigilii- o ich obłudzie świadczy masę inny faktów,
          > których tu nie przytaczałam, bo po co?
          Po to żeby być lepiej zrozumianą?

          > Piszesz, że krytykę odbieram jak atak
          No to jest niestety fakt.

          > po pierwsze-uważam,że krytykowanie kogoś
          > na podstawie takiego wyrywka życia, jak mój post, jest bezsensowne, bo nie ma
          > szans odnieść się do stanu faktycznego, poza tym trąci o bezczelność.
          Może i tak, ale to nie zmienia fakty, że krytyki nie znosisz.
    • easyblue Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 27.07.11, 23:11
      Tu każdemu domorosłe psycholożki wcisaną depresję i wmówią winę za Holokaust:/ A ta "diagnoza" : depresja... O pomstę do nieba woła takie pisanie:/
      Kopnij rodzinę w tylek i tyle. Nie chcą - nie musza. Ty też. Przebolejesz. Dzieciom wytłumaczysz i na pewno zrozumieją. Nic nie poradzisz, że ludzie glupieją.
      To, co stało się z moją rodziną, obłuda, zakłamanie takie, że nie sposob uwierzyć, udawanie, zę przeciez nic się nie stało, w imię... no właśnie? Pozorów"normalnosći" . Oj, takiej "normalnośći" nikt przy zdrowych zmysłach by nie chciał.
      Cóż. Przebolalam, choć okrutnie bolało. Już nie jest mi żal, wręcz przeciwnie - cieszę się, zę nie jest ich życie z moim udziałem. Teraz patrzę na nich jak na biednych ludzi, którzy we własnym sosie kisza się i nie dociera do nich, że po szyję tkwią w szambie. Ale to już nie moje zmartwienie.

      już d
      > wukrotnie dużo wcześniej zdarzyło jej sie z błahego powodu powiedzieć, że nie j
      > estem jej córk
      Matka, ktora tak mówi do swojego dziecka nie jest godna, by nazywać się jego matką. Przykro mi, ale nie wyobrażam sobie, zę mowię tak do moich dzieci, Ty pewno także. I oby Bog odebrał mi życie, zanim zidiocieję i przyszło by mi do głowy mówić tak straszne rzeczy.
    • easyblue Jak sępy jesteście! 27.07.11, 23:27
      Mało nasyfilyście na emamie, psychologii, kobiecie i innych?!
      Jakże fajnie zgnoić, wytknąc palec w nosie i krzyczeć przy tym: zlodziej?!
      Żenujące i obrzydliwe w najwyższym stopniu.
      • menodo Re: Jak sępy jesteście! 28.07.11, 09:21
        Rzadko bywam na wspomnianych przez Ciebie forach, wiec nie wiem, do kogo i o czym piszesz.
        Na tym forum rzeczywiscie bylo pare spektakularnych nagonek, ale tym razem wydaje mi sie, ze to akurat autorka watku, otrzymujac wiele sensownych porad czy "informacji zwrotnych" - odrzuca kazda, brnie w zaprzeczenia i nakreca sie w pretensjach do calego swiata.
        Przy czym mnie niepokoi jeszcze jedno - maman3 pisze, ze przez wiekszosc dnia (maz w pracy) jest w domu sama z pieciorgiem dzieci, w tym z jednym niemowlakiem...Co sie dzieje z tymi dziecmi w czasie, gdy ona godzinami (patrz liczba postow) siedzi na forum i wylewa swoje zale, a w nocy ma koszmary (tak napisala) z powodu reakcji innych forumowiczek?

        ...Nie wydaje Ci sie, ze porady niektorych dziewczyn, aby zglosila sie do psychologa maja pewne uzasadnienie? Pisze to bez zlosliwych podtekstow.
        Bardzo licze na glos pani Agnieszki.
        • easyblue Re: Jak sępy jesteście! 28.07.11, 12:04

          > ...Nie wydaje Ci sie, ze porady niektorych dziewczyn, aby zglosila sie do psych
          > ologa maja pewne uzasadnienie?
          Wizytę u psychologa, a może i psychiatry powinna zafundować sobie Verdana, bo uparcie powtarza jedno i to samo głucha na to, co pisze maman. Uzurpuje sobie prawo do osądzania i posiadania "jedynie slusznej racji". Śmieszne, infantylne i... niedojrzałe. A już
          hasło o depresji... ot, domorosła psychog, jak z koziej d. trąba. A wszystko dlatego, ze dziewczyna nie chciała połozyć uszu po sobie, posypać głowy popiołem i przyjac "porawdy objawionej" pschychologa Verdany, która wie najlepiej, choć nie zna a jej calusieńka wiedza opiera się li na kilku zdaniach. Uklepała sobie teoryjkę i nuze ją udowadniać - nie pasuje? A to nic, ona i tak udowodni swoje. I jest w swoim żywiole.

          > Co sie dzieje z tymi dziecmi w czasie, gdy ona godzinami (patrz liczba post
          > ow) siedzi na forum i wylewa swoje zale, a w nocy ma koszmary (tak napisala) z
          > powodu reakcji innych forumowiczek?
          A co cię to interesuje? Może hurtowo chodzą spać i ma kilka dwugodzinnych przerw w ciagu dnia, jest lepiej zorganizowana od was i potrzebuje tylko 3 godziny dziennie snu, dzieci to anioły i wystarczy że powie raz i nie musi powtarzać?
          Ach, oczywiście, wy tu na forach wiecie najlepiej. Wszystko. Zawsze. O każdym. Lepiej od zainteresowanego.
          Zapominasz o jeszcze jednaj, bardzo ważnej rzeczy, że kontakt z ludźmi przez różne portale społecznosciowe i fora to w jej przypadku DOSKONAŁE wręcz rozwiązanie. No ale i z tego można uczynić zarzut, byle swoje udowodnić, prawda?
        • maman3 menoda 28.07.11, 12:46
          Odrzucam jedno-wmawianie mi tego, czego nie ma.
          Co do moich dzieci-pisałam przecież, że są fajne i grzeczne :p
          Pisałam również, że jestem silna i daję sobie radę.
          Twój post, menodo, jest najlepszym dowodem na wybiórcze czytanie i uleganie większości, niestety.
          • maman3 Re: menoda 28.07.11, 12:48
            przepraszam, miało być "menodo"
          • menodo Re: menoda 28.07.11, 13:54
            "Pisałam również, że jestem silna i daję sobie radę.
            > Twój post, menodo, jest najlepszym dowodem na wybiórcze czytanie i uleganie wię
            > kszości, niestety."

            Niestety, wszystko, co piszesz, poczawszy od pytania zawartego w temacie Twojego watku, nie swiadczy o tym, ze jestes silna i dajesz sobie rade.
            O mnie mozesz myslec sobie, co chcesz, bo ja nie szukam na forach internetowych ani przyjaciol, ani wsparcia, ani akceptacji.
            Zajmij sie swoim realnym zyciem, a nie pyskowkami na forum, i w realu, a nie w e-zyciu, rozwiazuj swoje problemy.
            Ja za chwile wychodze na spacer ze swoim najmlodszym dzieckiem; co prawda 18-letnim, ale nadal oczekujacym ode mnie zainteresowania i czasu dla siebie:)

            I to by bylo na tyle - z mojej strony.




            • maman3 Re: menoda 28.07.11, 14:21
              Pyskówkami????
    • kropeczka455 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 28.07.11, 00:17
      Powinnaś szczerze porozmawiać z mama i siostrą. Nakręcasz sie pisaniem o swej bolączce na forum a nie rozmawiasz z bliskimi do których masz żal.
      Nie bądź kapitanem mającym zawsze rację ale wysłuchaj ich.
      Brak dialogu prowadzi do konfliktów.
      Twoja najbliższa rodzina to dzieci i mąż.
      • efi-efi Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 28.07.11, 09:32
        kropeczka455 napisała:

        > Powinnaś szczerze porozmawiać z mama i siostrą.

        - Przecież ona nie potrafi rozmawiać. Potrafi za to focha strzelić.
        Dwa razy zadałam jej pytanie , na które można udzielić prostej odpowiedzi :tak lub nie.
        Czy uważa , że matka ma OBOWIĄZEK zajmować się jej dziećmi, ale nie raczy odpowiedzieć. Ślizga się po każdym pytaniu jak wąż .
        To o jakiej szczerej rozmowie z rodziną tu może być mowa.


        Co do wspominanej tutaj wielodzietności : uważam, że każdy może się rozmnażać jak chce , małżeństwo zaplanuje sobie posiadanie 10 dzieci - niech ma. Ich sprawa. Dopóki ich na te dzieci STAĆ. Bo jak ktoś rozmnaża się bez umiaru i wyciąga ręce po pieniądze na utrzymanie do pomocy społecznej to jest to również moja sprawa bo płacąc podatki wolę aby te pieniądze trafiały np. na budowanie ścieżek rowerowych, ośrodków kultury , rzeczy , z których MOJE dzieci będą korzystały.
        • marzeka1 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 28.07.11, 11:52
          Bardzo podoba mi się to, co pisze Marianka.marianka, mądre i sensowne. Też mam 2 dzieci i siostrę, która dzieci nie ma i mieć nie będzie. Kocham ją, ale nigdy nie wymagałam, aby brała na wakacje nasze dzieci, bo gdy były małe potrafiły dać do wiwatu i okiełznanie ich to była moja i męża sprawa. Syn dopiero jako 16-latek po raz pierwszy pojechał do niej na wakacje. I nigdy nie miałam pretensji z tego powodu. Tyle że od zawsze wiem, iż moją najbliższą rodziną są mój mąż i nasze dzieci.
          Nikt tu nie robi na autorkę nagonki, ona każdą uwagę nie po jej myśli odrzuca jako atak na nią; nie widzi jednego, z boku, opisana sytuacja może być przez różne osoby różnie odbierana.I jest.
        • 8norka6 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 28.07.11, 13:23
          efi-efi napisała:

          >
          > - Przecież ona nie potrafi rozmawiać. Potrafi za to focha strzelić.
          > Dwa razy zadałam jej pytanie , na które można udzielić prostej odpowiedzi :tak
          > lub nie.
          > Czy uważa , że matka ma OBOWIĄZEK zajmować się jej dziećmi, ale nie raczy odpow
          > iedzieć. Ślizga się po każdym pytaniu jak wąż .
          > To o jakiej szczerej rozmowie z rodziną tu może być mowa.
          >
          A czy Ty uważasz, że oczekiwanie okazjonalnej, sporadycznej pomocy od matki, którą się wspierało całe życie, o czym pisze autorka, nie jest moralnie uzasadnione? Czyli według Ciebie nie powinniśmy spodziewać się w trudnych chwilach pomocy od rodziny, bo nie mają oni takiego obowiązku, więc mogą zachowywać się tak samo jak obcy ludzie?
          >
          > Co do wspominanej tutaj wielodzietności : uważam, że każdy może się rozmnażać j
          > ak chce , małżeństwo zaplanuje sobie posiadanie 10 dzieci - niech ma. Ich spraw
          > a. Dopóki ich na te dzieci STAĆ. Bo jak ktoś rozmnaża się bez umiaru i wyciąga
          > ręce po pieniądze na utrzymanie do pomocy społecznej to jest to również moja sp
          > rawa bo płacąc podatki wolę aby te pieniądze trafiały np. na budowanie ścieżek
          > rowerowych, ośrodków kultury , rzeczy , z których MOJE dzieci będą korzystały.
          >
          A co Twoje poglądy w tej sprawie mają wspólnego z wątkiem? Autorka nic nie pisze, że nie stać jej na utrzymanie dzieci i chodzi do MOPSu. Tak samo przeżywałaby zachowanie swoich, gdyby miała jedno czy dwoje dzieci.
          • verdana Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 28.07.11, 13:34
            Obie siostry mają prawo oczekiwać pomocy od matki, ale udzielić pomocy moze tylko jednej. To raz. Poza tym nie kazdej pomocy mozna oczekiwać - wsparcia na pewno, ale pomocy przy wyjezedzie z czworką dzieci nad morze - zdecydowanie nie.Matka moze pomoc, ale absolutnie nie musi i nie mozna mieć cienia pretensji, ze nic che. Tym bardziej, że córka nawet nie uważa, aby matka wyjeźdżając szczególnie miała się poświęcić - przecież ona funduje wyjazd, a matka ma po prostu, drobiazg, przypilnowac na plaży trojki dzieci, a tak wogóle to sobie wypocznie.
            Rozumiem, ze matka, po takich propozycjach nie ma ochoty na dalszą pomoc.
          • efi-efi Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 28.07.11, 18:01
            8norka6 napisała:



            > A czy Ty uważasz, że oczekiwanie okazjonalnej, sporadycznej pomocy od matki, kt
            > órą się wspierało całe życie, o czym pisze autorka, nie jest moralnie uzasadnio
            > ne?

            - Mówimy o pomocy czy wykorzystywaniu i roszczeniowej postawie?





    • mama303 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 28.07.11, 19:52
      Nie jestem zwolenniczka radykalnych rozwiązań.
      Jeśli nawet masz jakis żal do matki i siostry to zostaw to tak jak jest. Poczekaj jak sie wszystko potoczy. Nie można uważać że wszyscy powinni tak spędzic święta jak Ty sobie wymarzyłaś, nie mozna oczekiwac że wszystkim tak strasznie zalezy na utrzymywaniu więzów rodzinnych jak Tobie. Daj matce i siostrze spędzać czas i życ tak jak one chcą, mieć takie priorytety jak one czują. Może jest tak że Twoja siostra jest ta niezaradna a Ty -ta dobrze zorganizowana i bardzo zaradna /radząca sobie nawet z piątka dzieci doskonale i jeszcze potafiąca zorganizować Wigilię/i matka uważa, że to siostrze trzeba pomóc a Ty sobie dobrze ze wszystkim poradzisz. Ja mysle, że Ty chcesz strasznie pokazać jaka jesteś doskonała. Może sie mylę.....
      Zajmij sie swoją rodziną, przecież jest Was dużo :-). Jest się kim zająć.
      Mi tez rodzina zrobiła podobnego psikusa na Wigilię. Rodzice sobie postanowili wyjechać do ośrodka wypoczynkowego a siostra w ostatniej chwili postanowiła wreszcie spędzić wigilie z teściami, zostawiajac nas "na lodzie". I co? Nic. Ucieszyłam sie że rodzice zorganizowali sobie ciekawy wyjazd a siostre też zrozumiałam. Świat sie nie kończy na jednej Wigilii. A my z meżem i córką spędziliśmy sobie wigilię i całe świeta sami i było naprawdę super.

      Nie zrywaj więzi rodzinnych z powodów tak błahych jakie naprawde opisujesz i przestań innym organizować na siłe życie. Masz SWOJĄ liczną rodzinę, skup sie na niej. Wszystkim na dobre to wyjdzie.
      • vvrotka Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 30.07.11, 19:07
        Rodzice nie mają obowiązku pomagać dorosłym dzieciom i bawić wnuki. Mają prawo spędzać czas jak chcą, ale w tym wątku nie o to chodzi, chodzi o zwykłą sprawiedliwość.Rodzice powinni przynajmniej starać się dbać o to aby żadne z dzieci nie czuło się pokrzywdzone, czy potraktowane niesprawiedliwie. Wydaję mi się, że autorka ma prawo czuć się niesprawiedliwie traktowana i raczej tak jest, daje sobie radę, dostosowuje się do sytuacji, ale jest niemile zaskoczona. Jak widać po wypowiedziach zrozumienia i sprawiedliwości nie ma i nie będzie ale to tego ciężko się dostosować niestety. Pozostaje dosłownie olać rodzinkę i żyć jak aby być szczęśliwym bez nich.

        • joshima Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 30.07.11, 20:15
          vvrotka napisała:

          > Wydaję mi się, że autorka ma prawo czuć się niesprawiedliwie traktowana
          Owszem, choć znamy jedynie jej wersję więc nie koniecznie jest tak niesprawiedliwie. A są ludzie, którzy są wiecznie nieusatysfakcjonowani, nawet jeśli obiektywnie dostają więcej.
        • mama303 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 30.07.11, 21:09
          vvrotka napisała:

          > Wydaję mi się, że
          > autorka ma prawo czuć się niesprawiedliwie traktowana i raczej tak jest, daje s
          > obie radę, dostosowuje się do sytuacji, ale jest niemile zaskoczona.

          Oczywiście że ma prawo, tylko co to jej da? Lepiej zająć się najbliższą rodziną a nie rozpamietywac i analizować postępowanie siostry czy matki. Jak cos bardzo boli można szczerze porozmawiac a nie odcinać sie od rodziny.
          • vvrotka Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 31.07.11, 14:56
            A co tobie daje śledzenie forum i wypowiadanie się na nim?
            • mama303 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 01.08.11, 18:35
              A może coś bardziej w temacie.....
    • amb25 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 01.08.11, 11:13
      Wiesz wydaje mi sie, ze w jakiejs twojej odpowiedzi sama znalazlas przyczyne tgo stanu rzeczy. Napisalas, ze zawsze chcialas pokazac mamie, ze potrafisz sobie doskonale radzic. I pewnie pokazalas to doskonale i wszyscy uwierzyli, ze to prawda. A skoro tak wierza to po co pomagac komus, kto sobie dobrze radzi?
      Niesety, czest tak bywa, ze najbardziej doceniane sa nie te dzieci, ktore pomagaja/ly rodzicom, ale te najmlodsze....
      A co do zaklamania - mysle ze oni martwia sie o ciebie na swoj sposob - bo mogliby wcale nie dzwonic i co wtedy bys czula? Jesli naprawde chcesz sie odciac od rodziny to najpierw to sobie dobrze przemysl a potem postepuj zgodnie ze swoim wyborem.
    • analist73 Re: Jak powiedzieć, żeby sobie dali spokój? 04.08.11, 10:42
      Znasz powiedzenie :"rodzina powinna trzymać się razem i sobie pomagać". I jest następująca sytuacja: Jedno dziecko dostaje wszystko, pomoc, zainteresowanie, trzeba mu pomagać, a drugie ma tylko pomagać. Przy czym pomagające słyszy, że chętnie mu się pomoże, a w momencie kiedy potrzebuje pomocy (choćby tylko wyżalenia się) otrzymuje odmowę. Mam wrażanie, że u Ciebie tak jest. Rozumiem, że Ci jest przykro z tego powodu. Możesz zrobić awanturę, "wykrzyczeć" co Ci leży na sercu, ale jest duża szansa że się tylko obrażą i przestaną się do Ciebie odzywać jako do osoby niewdzięcznej, a może wszystko sobie wyjaśnicie i będzie dobrze. Albo dalej udawać, że nic się nie dzieje i zostawić tak jak jest, albo nic nie mówić i nie robić tego czego oczekują i obserwować jak powoli Wasze kontakty umierają. A przede wszystkim musisz uznać że Twoją rodziną jest Twój mąż i dzieci i oni są najważniejsi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja