problem z mężem - proszę o pomoc

27.07.11, 09:02

Mój szanowny M zaprzyjaźnił się z nowo przyjętą do pracy dziewczyną. Nie byłoby w tym nic dziwnego, ale przez przypadek przeczytałam kiedyś ich rozmowę na fb i wynikało z tego że zarówno on jej i ona jemu strasznie słodzili. Początkowo się nie odzywałam i czekałam jak to się rozwinie, ale nie wytrzymałam i mu powiedziałam. Mamy w związku mały kryzys. Przeprosił mnie że obcej dziewczynie słodził a do mnie zawsze z wyrzutami. Najbardziej denerwujące jest dla mnie to że jak tylko przychodzi z pracy to siada na fb i albo do niej pisze, albo czeka na jakiegoś emaila od niej (ona jest teraz 2 tydzień na L4).
Ale jeszcze gorsze dla mnie jest to że mój szanowny M chce ją zaprosić na swoje urodziny, które ma za tydzień.
I stąd moje pytanie. Czy mam na to pozwolić, bo najchętniej bym się się nie zgodziła, ale z drugiej strony lepiej chyba poznać wroga...
    • joshima Re: problem z mężem - proszę o pomoc 27.07.11, 10:21
      Nie boisz się, że takim zachowaniem jeszcze bardziej go popychasz w stronę koleżanki?
      • mmisiaaa Re: problem z mężem - proszę o pomoc 27.07.11, 10:33
        sama nie wiem, ale przecież oni razem pracują i widują się codziennie, wiec jak będzie chciał mnie zdradzić to to zrobi... i ja raczej nie będę miała na to wpływu niestety... nie wiem co lepsze
        • joshima Re: problem z mężem - proszę o pomoc 27.07.11, 12:03
          mmisiaaa napisała:

          > sama nie wiem, ale przecież oni razem pracują i widują się codziennie, wiec jak
          > będzie chciał mnie zdradzić to to zrobi... i ja raczej nie będę miała na to wp
          > ływu niestety... nie wiem co lepsze
          No wiesz, ale sama zobacz jak to wygląda. Z jednej strony zona, pełna pretensji, z drugiej strony miła i pewnie atrakcyjna koleżanka, która mu słodzi. Ja go oczywiście nie usprawiedliwiam, ani nic nie sugeruję, tylko patrzę na to z boku i widzę, że nie poprawiasz sytuacji.
      • edw-ina Re: problem z mężem - proszę o pomoc 27.07.11, 10:35
        Proste. Spędzaj czas przed kompem czekając na maila, po powrocie z zakupów/wyjścia/spotkania zaraz biegnij do komputera, wychodź z telefonem, kiedy ktoś dzwoni, a przy okazji zmień fryzurę i kup nową czerwoną kieckę. Mogę się założyć, że facetowi przyjaźń z kobitką minie, jak ręką odjął. Tylko nie rób mu żadnych awantur. Przeciwnie - bądź wyjątkowo radosna i nie wnikaj w jego zachowanie, jakbyś się wręcz cieszyła, że nie masz go na głowie.
        • zuzi.1 Re: problem z mężem - proszę o pomoc 27.07.11, 12:14
          Dokładnie ed-wina tak powinna zrobic, nie możesz sobie autorko wątku kogos poszukac do pocieszenia na tą chwilę? niech mąż też ma o czym i o kim myślec, nie tylko Ty... Skoro on może, to Ty tym bardziej...I nie rób mu absolutnie żadnych dalszych wyrzutów, już mu powiedziałaś, że to Ci się nie podoba, proponuję zaprosic jakiegoś fajnego kolegę na te urodziny męża i nie zważając na męża i jego zaproszoną koleżankę bawic się wyśmienicie...z kolegą...a następnie umawiac się z kolegą na jakieś wspólne wyjścia razem na dobrą kawę np.....
        • serendepity Re: problem z mężem - proszę o pomoc 27.07.11, 12:23
          A wtedy maz poczuje, ze ma zielone swiatlo na swoje wlasne sprawki i zaangazuje sie jeszcze bardziej z kolezanka z pracy.
          • tully.makker Re: problem z mężem - proszę o pomoc 27.07.11, 12:28
            Tak tez moze byc, niestety, Sposob edwiny na pewno podziala na faceta, ktoremu zalezy na zonie i tylko sie troche pogubil. Jak facetowi juz nie zalezy, to nic nie pomoze, ale przynajmniej mozna sie o tym przekonac i zaczac sobie ukladac zycie.
          • zuzi.1 Re: problem z mężem - proszę o pomoc 27.07.11, 12:58
            Ona już mu czerwone światło pokazała, a mąż dalej swoje, jeżeli mężowi b. zalezy na koleżance niż na żonie, to żadne fochy i draki zony nie pomogą, moim zdaniem lepiej w takiej sytuacji zachowac zimną krew i zadbac o swoje pozytywne emocje i uczucia, a z mężem co ma byc to i tak będzie, przecież na siłę go nie zmusi, żeby się z Nią i Jej uczuciami liczył, nie flirtował z koleżanką i był Jej wierny, mąż i tak zrobi co uważa...Autorka powinna zachowywac się b. egoistycznie, tj. skupic się w 100% na samej sobie...i zdecydowanie poszukac sobie kogos w ramach pocieszenia w tej sytuacji, nie chodzi o seks, chodzi o zainteresowanie Jej osobą innego faceta w zaistniałej sytuacji...to zdecydowanie wpłynie korzystnie na Jej samopoczucie i ułatwi Jej zdystansowanie się do sprawy męża i jego koleżanki...
            • serendepity Re: problem z mężem - proszę o pomoc 27.07.11, 14:33
              Angazowanie sie w jakies uklady z osoba trzecia to jeszcze gorsza opcja. To po co trwac w ogole w malzenstwie, jesli obie strony maja zajac sie soba?

              Ja bym po prostu przeprowadzila rozmowe i postawila ultimatum, jesli sprawy zaszly za daleko.
              • tully.makker Re: problem z mężem - proszę o pomoc 27.07.11, 15:20
                To po
                > co trwac w ogole w malzenstwie, jesli obie strony maja zajac sie soba?

                Bo zdrowe malzenstwo na tym polega, ze ludzie w duzej mierze zajmuja sie soba i nie wisza na sobie nawzajem.
                • joshima Re: problem z mężem - proszę o pomoc 27.07.11, 16:04
                  tully.makker napisała:

                  > Bo zdrowe malzenstwo na tym polega, ze ludzie w duzej mierze zajmuja sie soba i
                  > nie wisza na sobie nawzajem.
                  Bardzo odważna teza.
                • serendepity Re: problem z mężem - proszę o pomoc 27.07.11, 18:10
                  Teraz to podciagnelas sobie to co napisalam, pod to co Ci pasuje. Nie wiszenie na drugiej osobie to jedno. Ale sytuacja w ktorej oboje malzonkowie znajduja sobie wlasny obiekt adoracj, to cos innego. Na pewno nie prowadzi to do rozwiazania problemu, tylko eskalacji konfiliktu.
                  • edw-ina Re: problem z mężem - proszę o pomoc 27.07.11, 23:53
                    sorry, ale jeżeli mój mąż by znalazł sobie babkę, z którą chętniej by rozmawiał niż ze mną, to musiałbym raptem zdurnieć, by próbować rozwiązać sprawę tłumaczeniem. Automatycznie stawiałabym się na przegranej, proszącej pozycji. A w związku trzeba mieć o co i o kogo walczyć i dla kogo się starać. I raczej nie uda się to metodą tłumacząco-błagającą. Ale jak chcesz, to próbuj. Ja tam wolę czerwoną kieckę i wieczór z przyjaciółmi oraz wyłączony telefon. Działa bezbłędnie.
                  • tully.makker Re: problem z mężem - proszę o pomoc 28.07.11, 04:49
                    Ale sytuacja w ktorej oboje malzonkowie znajduja so
                    > bie wlasny obiekt adoracj, to cos innego.

                    Absolutnie sie zgadzam. Uwazam, ze sytuacja w ktorej malzonek angazuje sie w relacje, nawet przyjacielska - poza zwiazkiem jest sposobem na to, by ten zwiazek zniszczyc. Ale zupelnie ninna jest sytuacja, gdy jednym z malzonkow ktos sie interesuje, zabiega, a malzonek nie zwraca na to cienia uwagi.
                    Pozwala dostrzec ze malzonek nie jest zagwarantownym na zawsze sprzetem domowym, ze ma opcje i wybor. A na mojego chlopa tak dzialaja nawet moje przyjaciolki lesbijki, choc ja hetero jestem i raczej nigdy nie bede zainteresowana.
                    Ciekawe, nie?
    • bellagnos Re: problem z mężem - proszę o pomoc 27.07.11, 13:43
      Mim zdaniem szukanie sobie w odwecie kogoś jest złym pomysłem, krokiem do rozpadu małżeństwa.

      Zadbaj o siebie wygląd itp
      Szczera rozmowa czyli mówisz mu o swoich uczuciach, bez codziennego trucia tylko wyznaczyć moment na szczerą rozmowę , powiedz mu że go kochasz że boli Cię to i to .

      Mieszane mam uczucia co do poznania koleżanki ale dlaczego nie?? Może jedynym ratunkiem jest to że się z nią zaprzyjaźnisz, czyli ona zobaczy że on ma zonę z krwi i kości która ma uczucia i że może Cię rani??

      Na pewno warto byś wszystko co chcesz zrobić konsultowała z psychologiem by nie popełniać podstawowych błędów .
    • default Re: problem z mężem - proszę o pomoc 27.07.11, 14:27
      No wiesz, ja na Twoim miejscu już dawno straciłabym cieprliwość - ba, ja bym jej w ogóle nie miała i po pierwszych sygnałach o jakiejś "przyjaźni" od razu prosto z mostu walnęłabym, że absolutnie mi się to nie podoba, że czuję się przez to robiona w bambuko i zwyczajnie mnie to boli. Nie wierzę w takie "przyjaźnie" z koleżanką z pracy, które muszą być potwierdzane korespondencją na fb, smsami itp. komunikacją. Ze zwykłymi koleżankami z pracy nikt się tak nie komunikuje, jak ma coś do powiedzenia, to mówi to w pracy i na tym koniec.
      Utnij to stanowczo - wiem, że on i tak ją widzi co dzień w pracy, ale niech przynajmniej wie, że źle robi i krzywdzi Cię angażując się w tę "przyjaźń". Nie licz na to, że jeśli nie zrobisz mu awantury, to sam wpadnie na to, że jest nie fair. Facetom trzeba mówić wprost i dużymi literami.
      Na to zaproszenie też się nie gódź - i powiedz mu wprost dlaczego, bez owijania w bawełnę. Najpierw ją zaprosi na urodziny, potem na kolację już bez Ciebie.
      • bialamisia2 Re: problem z mężem - proszę o pomoc 27.07.11, 14:38
        No ale kobietki, jaki facet zapraszałby na swoje urodziny potencjalną kochanę? chyba tylko idiota. Pozwól mu ją zaprosić, przynajmniej zobaczysz, jaki jest w stosunku do niej, jak się zachowuje.
        • jagusiia Re: problem z mężem - proszę o pomoc 27.07.11, 15:05
          Ja bym też obstawiła zaproszenie na urodziny i zachowanie zimnej krwi. Zagryz zęby i obserwuj bieg wydarzeń. Oczywiscie dyskretnie, mozesz tez wtajemniczyć jakaś przyjaciółkę, aby wszystkiemu bacznie się przyjrzała np. temu co się dzieje, kiedy wychodzisz do kuchni ;-) przygotwywać czy podawac frykasy. Jakas osoba zaufana powinna obserwować ich bacznie acz dyskretnie obserwować (sama mozesz wszystkiego nie zauważyć). Po takim przyjęciu będziesz miała rozeznanie wraz z opinią osoby trzeciej (moze być pomocna). Jak cos będzie nie tak, będziesz miała argument do zwolnienia "pracownicy", gdyby się okazało, ze to ktoś więcej i pogonienia w 4 wiatry. Nie przegap takiej okazji jak urodziny, naprawdę myślę, że warto zaprosić panią.
        • bigmalutka85 Re: problem z mężem - proszę o pomoc 28.07.11, 11:23
          Mój były mąż kiedyś zaprosił na urodziny swoją niby przyjaciółeczke a póżniej sie okazało ze mieli mały romansik:(
      • jagusiia Re: problem z mężem - proszę o pomoc 27.07.11, 15:07
        ten pomysł też mi się bardzo podoba, moze rzeczywiscie warto posłuchać Default...?
    • bellagnos wątek podobny - facet 27.07.11, 15:54
      forum.gazeta.pl/forum/w,24087,127194007,127194007,stara_milosc_nie_rdzewieje_.html
      Może da Ci ogląd sytuacji jak może czuć się mąż.
    • asfo Re: problem z mężem - proszę o pomoc 27.07.11, 15:55
      Powiedziałabym wprost że odbieram to jako brak uczciwości małżeńskiej, że nie życzę sobie żadnego korespondowania, żadnych esemesików i żadnego zapraszania na urodziny - ponieważ jestem zwyczajnie zazdrosna i jeśli mężowi zależy na dobrej atmosferze w domu to ma być wobec mnie fair. Zapytałabym też męża jakby się czuł, gdybym to ja ciągle wydzwaniała do moich kolegów i z nimi świergotała, zaznaczając że w każdej chwili mogę zacząć to robić.
      • jagusiia Re: problem z mężem - proszę o pomoc 27.07.11, 16:05
        Bardzo własciwe podejście, popieram. Ale z 2 strony, moze warto jeszcze przeczekać te urodziny i dopiero wygarnąć z grubej rury. Moze warto by było poznać granice męza, czy je ma i czy to tylko Twoje obawy, czy naprawdę coś jest na rzeczy i trzeba sprawę kategorycznie uciąć a także pozniej monitorować. Ja bym chyba jeszcze poczekała do urodzin i podczas imprezy (jesli czujesz się psychicznie na siłach) i zaobserwowała "koleżankę" z pracy i jej stosunek do męża a także vice versa. Dałoby to ogląd na ich relację i na to, czy mąż stawia jakies granice tej znajomosci oraz na ile swobodnie zachowuje się w stosunku do niego "przyjaciółka".
      • morgen_stern Re: problem z mężem - proszę o pomoc 27.07.11, 20:35
        Asfo, 100% racji. Powiedziane bez spazmów i awantur, za to zimno i stanowczo - zrobi większe wrażenie niż płacze. Żadne tam gierki z urodzinkami, idiotyczny pomysł.
    • kol.3 Re: problem z mężem - proszę o pomoc 27.07.11, 17:52
      Nie zapraszaj flądry na żadne urodziny. Mężem przetrzyj podłogę. Ona będzie siedziała, a Ty będziesz latała i jej robiła herbatkę. Oszlałaś chyba. No chyba, że jej tę herbatkę (gorącą) wylejesz na głowę, to nienajgorszy pomysł.
      • triss_merigold6 Re: problem z mężem - proszę o pomoc 27.07.11, 18:46
        Się podpiszę. Żadnego pseudokoleżeństwa i bycia uprzejmą dziunią.
        • bialamisia2 Re: problem z mężem - proszę o pomoc 27.07.11, 19:20
          No jak jesteś zazdrosna, to na pewno nie będą miłe urodziny. Jednak moim zdaniem, to dobry znak, że chce ją zaprosić. Wydaje mi się, że ona nie jest dla ciebie żadną konkurencją. To ona będzie się czuła niepewnie przy Tobie i waszych znajomych. No i taka okazja, żeby ją zobaczyć i do tego w sytuacji, gdzie masz przewagę. A zabranianie może podziałać bardzo niekorzystnie, choć nie wiem, jaki jest twój mąż.
          • kol.3 Re: problem z mężem - proszę o pomoc 27.07.11, 21:56
            Oj dziewczyny, Wy życia nie znacie.
    • marianka_marianka Re: problem z mężem - proszę o pomoc 27.07.11, 22:06
      Wszystko wszystkim, ale zgodzić się na zaproszenie na urodziny jakiejś lafiryndy, z którą "romansuje" mąż...
      No wybaczcie, ale po moim trupie.
    • kropeczka455 Re: problem z mężem - proszę o pomoc 28.07.11, 00:02
      A może niechaj pannica przyjdzie na urodziny. Będziesz miała okazje zapytać obojga dlaczego zabawiają się Twoim kosztem.
      Ciekawe jakby sie oboje zachowali??
      • triss_merigold6 Re: problem z mężem - proszę o pomoc 28.07.11, 10:48
        Cudowny pomysł taa.... I autorka wątku wyjdzie na niezrównoważoną histeryczkę, która robi panu mężu wstyd przy ludziach.
    • enith Re: problem z mężem - proszę o pomoc 28.07.11, 03:29
      Nie oponowałabym na propozycję męża zaproszenia dziewczyny i wykorzystałabym jego urodziny, żeby sobie oboje dokładnie poobserwować. Jeśli coś jest na rzeczy między tą dwójką, będziesz miała okazję przekonać się o tym na własne oczy. A tym, którzy twierdzą, że przecież mąż nie zaprosiłby do domu przedstawić żonie potencjalnej kochanki, powiem: najciemniej jest pod latarnią. W mojej własnej rodzinie mam niechlubny przypadek, gdy mąż przedstawił żonie parę, przyjaciela i jego żonę, z którą to żoną przyjaciela regularnie sypiał przez dwa lata, co nie przeszkadzało mu aranżować wspólnych wypadów i imprez w czwórkę. Podejrzliwość żony uśpił idealnie, bo żona myślała, jak co niektórzy tutaj: "no przecież własnej kochanki by mi nie przedstawił".
      • mmisiaaa dzięki wszystkim 28.07.11, 09:08
        :-)
        • default Re: dzięki wszystkim 28.07.11, 10:48
          Zapraszając ją na urodziny dajesz mężowi znak, że jednak nie widzisz nic złego w owej "przyjaźni". Sobie fundujesz stres, bo - jak napisano wyżej - jak się będziesz czuła podając jej herbatkę i szczerząc zęby w nieszczerym uśmiechu, a jemu - przekonanie, że skoro osoba została oficjalnie przedstawiona (i zaakceptowana, skoro nie wylałaś jej tej herbaty na łeb :)) to już wszystko w porządku i "przyjaźń" może się spokojnie dalej rozwijać.
          Nie ma sensu zapraszanie w celu "obserwowania jaki mają do siebie stosunek", bo to niczego nie zmienia w meritum, czyli w tym, że nie powinni mieć do siebie ŻADNEGO stosunku (oprócz służbowego, niestety). Koniec, kropka.
          Popieram to co powiedziano powyżej - założenie, że kochanki czy potencjalnej kochanki nie zapraszałby oficjalnie do domu, jest całkowicie błędne. Prawda jest taka, że nie zapraszałby zwyczajnej koleżanki z pracy :)
          • sorvina Re: dzięki wszystkim 28.07.11, 11:20
            default napisała:

            > Nie ma sensu zapraszanie w celu "obserwowania jaki mają do siebie stosunek", bo
            > to niczego nie zmienia w meritum, czyli w tym, że nie powinni mieć do siebie Ż
            > ADNEGO stosunku (oprócz służbowego, niestety). Koniec, kropka.
            > Popieram to co powiedziano powyżej - założenie, że kochanki czy potencjalnej ko
            > chanki nie zapraszałby oficjalnie do domu, jest całkowicie błędne. Prawda jest
            > taka, że nie zapraszałby zwyczajnej koleżanki z pracy :)

            Wczoraj miałam rozmowę z moim dobrym (o zgrozo!) przyjacielem, że szkoda, że tak mało osób dopuszcza możliwość istnienia wartościowych relacji TYLKO przyjacielskich między kobietą a mężczyzną. My się znamy i lubimy kawał czasu. Jego żona, którą kocha nad życie była zaniepokojona jego zaangażowaniem i zaaranżowała poznanie mnie. W efekcie polubiłyśmy się, a ich córeczka będzie miała po mnie imię :) Natomiast oboje od początku wyraźnie zaznaczaliśmy, że jesteśmy w szczęśliwych związkach i romans nie wchodzi w grę.

            Mój partner na początku był zazdrosny o każdego faceta w pobliżu. W końcu zrozumiał, że jestem z nim bo go kocham i chcę z nim być. Może być pewien, że wiem gdzie biegną granice w relacjach i ich nie przekroczę, ale nie życzę sobie żadnego decydowania z kim mogę utrzymywać znajomość a z kim nie. Jeśli ktoś nie widzi innej możliwości spędzania czasu z mężczyzną jak na seksie, to ma kiepską wyobraźnię i zadałabym pytanie - to na czym zbudowany jest jej związek.... Bo ja uważam, że płaszczyzn budowania relacji jest wiele, niektóre należą do związku najbardziej intymnego - z tą wybraną osobą, a inne pozwalają budować relacje przyjacielskie.

            Chyba dziwna jestem, bo gdy mój partner opowiada o jakiejś fajnej koleżance z pracy, to myślę w kategoriach - to może warto się spotkać, bo z opowieści mogłabym ją polubić, a nie - pewnie mają romans, jakim prawem on z jakąś laską tyle gada. Tak teraz idziemy na wesele jednej. Ale albo się buduje związek na zaufaniu, albo na kontroli. (zaufaniu przy szczerych rozmowach jak się kto czuje w związku, czy mu czegoś nie brakuje).
            • mmisiaaa Re: dzięki wszystkim 28.07.11, 11:26
              ja też tak myślałam i dokładnie tak samo postępowałam, nigdy nie byłam zazdrosna, bo każdy może mieć znajomych jakich chce, ale w momencie kiedy mój mąż czeka na emaile od obcej kobiety, wyczekuje wręcz przed komputerem, a jak już do niej pisze to jest bardzo szarmancki miły i uprzejmy, a do mnie zwraca się non stop w kłótni i jest dla mnie okropny nie pomagając mi wogóle w domu. to przepraszam jest normalne!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              • sorvina Re: dzięki wszystkim 28.07.11, 11:56
                mmisiaaa napisała:

                > ja też tak myślałam i dokładnie tak samo postępowałam, nigdy nie byłam zazdrosn
                > a, bo każdy może mieć znajomych jakich chce, ale w momencie kiedy mój mąż czeka
                > na emaile od obcej kobiety, wyczekuje wręcz przed komputerem, a jak już do nie
                > j pisze to jest bardzo szarmancki miły i uprzejmy, a do mnie zwraca się non sto
                > p w kłótni i jest dla mnie okropny nie pomagając mi wogóle w domu. to przeprasz
                > am jest normalne!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                Nie nie jest. Natomiast coś się musiało zacząć psuć dużo wcześniej a nie było super i nagle pojawiła się jakaś ONA. Jeśli ona zniknie a nie naprawi się związku, to zjawi się jeszcze druga i trzecia "koleżanka". Mój partner wie, że mogę zrozumieć trudny okres w pracy itp. ale robienia sobie dobrze moim kosztem nie, także zupełnie nie mam ochoty ciągnąć kiepskiego związku. Pewnie, że są kryzysy, ale rozmawiamy i pracujemy nad tym by było lepiej i jest lepiej. Gdybym widziała, że nie zależy mu na dbaniu o naszą relację i nie zamierza nic z tym zrobić, to bym się z nim rozstała i tyle. Po cholerę się razem męczyć.
            • marianka_marianka Re: dzięki wszystkim 28.07.11, 11:32
              sorvina napisała:

              Chyba dziwna jestem, bo gdy mój partner opowiada o jakiejś fajnej koleżance z pracy, to myślę w kategoriach - to może warto się spotkać, bo z opowieści mogłabym ją polubić,

              Nie, nie jesteś dziwna. Jesteś naiwna.
              Przyjaźnie męsko damskie istnieją do czasu kiedy któraś ze stron ujawni chęć przejścia na wyższy poziom.
              • sorvina Re: dzięki wszystkim 28.07.11, 12:20
                marianka_marianka napisała:

                > Nie, nie jesteś dziwna. Jesteś naiwna.
                > Przyjaźnie męsko damskie istnieją do czasu kiedy któraś ze stron ujawni chęć pr
                > zejścia na wyższy poziom.

                Ciekawe, to chyba mam jakąś amnezję, bo przyjaźnie damsko-męskie mam od dobrych kilkunastu lat i jakoś ANI RAZU nie było pragnienia czy działań by przekształcić to w coś więcej. Relacje, gdzie od początku widać było, że Pan chciałby coś więcej nie rozwijałam, bo szkoda jego uczuć i moich nerwów. I wiesz, przeżyłam kiedyś zdradę w byłym związku i wiem, że nie ma bajek pt. jest super, pełnia bliskości i zaufania i nagle drań zdradza... Wszystko widać, tylko nie chce się zauważyć jak naprawdę wygląda relacja. Niestety jak tak patrzę na znane mi związki, które się rozpadły z 3cią osobą w tle, to jakoś od dłuższego czasu żyli raczej obok siebie niż razem. Psychopatów, którzy z talentem aktorskim odstawiają zakochanego i bzykają panie na boku naprawdę nie jest dużo, większość to związki, gdzie miłość miała wystarczyć, ufamy sobie, bo trzeba ufać, tylko nikt nie pielęgnował tego co dobre w związku, wzajemnej atrakcyjności, nie monitorował stanu uczuć, zaspokojenia pragnień itp. a szara codzienność zrobiła swoje.

                A teksty - "naiwna jesteś na pewno zdradzi", najczęściej słyszę od kobiet, co to tylko niech mają okazję, a skorzystają. Więc każdego oceniają po sobie, a ludzie są różni. Jedni podchodzą do relacji i kwestii wierności na luzie, ale raczej starają się być wierni, inni zupełnie nie nadają się do monogamicznych relacji, bo co chwila zmieniają obiekt uczuć, jeszcze inni uważają, że trzeba być uczciwym w stosunku do siebie i drugiej osoby (coraz mniej popularne podejście ostatnimi laty). W zależności od własnych preferencji można sobie wybrać partnera z odpowiednimi poglądami i wzorcami. Naiwnością byłoby wierzenie, że notoryczny łowca spódniczek będzie wierny, bo obiecał, że TYM RAZEM to jedna i na zawsze, a nie zaufanie, w stosunku do mężczyzny, który pomimo upływu lat patrzy z miłością i jego zupełnie nieświadome gesty zdradzają czułość, a gdy coś jest nie tak od razu przychodzi pogadać by ukręcić sprawie łeb w zarodku.
                • serendepity Re: dzięki wszystkim 28.07.11, 12:37
                  90% moich znajomych to mezczyzni, bo mam taki zawod, takie zainteresowania i po prostu wole meskie towarzystwo.

                  Czesto wychodze gdzies z kolegami, czasami z nimi gdzies jezdze (zainteresowania) i nawet mieszkam w jednym pokoju hotelowym albo namiocie. Ale moj maz zawsze o tym wie. Jak wracam ze spotkania, to mowie mu co ciekawego/nieciekawego powiedziala dana osoba albo o moich spostrzezeniach. Czesc kolegow maz zna osobiscie, czesci nie.

                  I tak samo jak wyzej, od razu wiadomo, ze mam meza i nie szukam faceta na boku, interesuje mnie kolezenstwo. Dzieki temu nie ma jakis niesnasek i nic nie zakloca znajomosci.

                  Tyle, ze w pierwszym poscie tego watku sytuacja wyglada inaczej. Facet nie moze zyc bez kolezanki z pracy, wypisuje do niej wiadomosci uzywajac roznych mediow i najwyrazniej na nie oczekuje. Ja nie czekam na wiadomosci od kolegow i nie spedzam dni na korespondencji z nimi. Owszem rozmawiam z nimi na necie od czasu do czasu, ale przy okazji.
                  • sorvina Re: dzięki wszystkim 28.07.11, 12:59
                    Mogę się podpisać pod Twoim postem.

                    Ja komentowałam bardziej podejście, że nie można mieć poza żoną/mężem relacji innych niż czysto zawodowe. Można i nawet warto. Jednak małżonek/partner powinien mieć priorytet.

                    Ja mam dość wredny charakter jak mi się zajdzie za skórę, potulnie bym czegoś takiego nie znosiła i pan szybko by poczuł konsekwencje. Nie można mieć bonusów ze związku a emocjonalnie i całym zaangażowaniem czasu i energii być z kimś innym. Tylko nie żale a konkretne działania. Niech facet przemyśli o co mu tak naprawdę chodzi i co jest dla niego najważniejsze. Nie ma obowiązku kochać kogoś do śmierci, bywa różnie, ale zawsze trzeba się zachować uczciwie. Albo w jedną, albo w drugą. Działać można różnie, od postawienia sprawy na ostrzu noża - to kiedy się do pani przeprowadza, a do tego czasu spać może w wannie lub na wycieraczce, bo z tobą a żadnym wypadku, przez zajęcie się sobą i wzbudzanie zazdrości. Ale lepiej szybko, bo niedługo nie będzie czego z tego związku zbierać i pozostanie zbieranie dowodów winy i złożenie papierów rozwodowych.

                    Osobiście chciałabym pannę poznać by się samej przekonać jak to wygląda i jak się mężczyzna zachowa.
                • default Re: dzięki wszystkim 28.07.11, 12:58
                  sorvina napisała:

                  > przyjaźnie damsko-męskie mam od dobrych
                  > kilkunastu lat i jakoś ANI RAZU nie było pragnienia czy działań by przekształc
                  > ić to w coś więcej. Relacje, gdzie od początku widać było, że Pan chciałby coś
                  > więcej nie rozwijałam,

                  TY nie rozwijałaś, bo akurat jesteś osobą uczciwą i lojalną wobec swojego partnera. Panowie prawie nigdy nie uciekają z krzykiem, kiedy "przyjaźń" z kobietą ewoluuje w stronę romansu, przeciwnie - sami to prowokują najczęściej. I wiele pań na to idzie. Więc liczenie na to, że akurat mój mąż zaprzyjaźnił się z taką sorviną, która utrzyma znajomość w odpowiednich ryzach jest ryzykowne dość.
                  Sama dalej piszesz o konieczności monitorowania stanu uczuć - a zachowanie czujności w takich sprawach do owego monitorowania należy. Tobie może się wydawać, że to wyraz Twojego zaufania wobec męża, że pozwalasz mu na przyjaźnie z kobietami. Zaufania i miłości. A on - jeśli nie reagujesz na jego spotkania z "koleżanką" - może to odbierać jako olewanie go i tym samym - zezwolenie na robienie co mu się żywnie podoba.
                  Zaufanie to bardzo piękna rzecz i generalnie partnerzy powinni je mieć wobec siebie, ale może nie koniecznie w sprawach takich jak tu opisana. Facet to facet, jak w grę wchodzi inna dupa, to można mu ufać mniej więcej tak jak psu, że NA PEWNO nie ugryzie.


                  • sorvina Re: dzięki wszystkim 28.07.11, 13:21
                    To nieprzekraczanie granic było po obu stronach, czasem wręcz z nadgorliwym monitorowanie, czy ja sobie czegoś nie uroiłam, bo on naprawdę kocha to żonę, a mnie lubi, nawet jeśli bardzo to tylko lubi ;)

                    Ja czuję czasem zazdrości, bo tak jak ja mam środowisko zawodowe męskie, to on ma damskie i uważam, że zdrowo jest czasem ją wyrazić, ale nie w formie braku zaufania, kontroli, tylko z jednej strony docenienia atrakcyjności partnera, że ja wiem, że on się może podobać, bo mnie bardzo :D , że czasem bym takiej i takiej oczy wydłubała, bo to ludzkie. Zaufanie nie polega na niemyśleniu, nieświadomości zagrożeń i olewaniu partnera, tylko na kontrolowaniu tych automatycznych czasem emocji i nie przechodzeniu do zachowań zbudowanych na podkręconej podejrzliwości. Zresztą dzięki temu on sam mi mówi, gdzie był, jak się rozmawiało itp.

                    Co do stwierdzenia, że facet to facet i jedno ma w głowie... kurcze, coś stereotypem zajechało. Albo ja jestem facetem i o tym nie wiem, bo lubię sex równie mocno co mój partner, czasem nawet bardziej i zwyczajnie mi się czasem inni faceci podobają i nawet proponują to i owo, ale człowiek nie tylko ma zwierzęcą naturę ale i rozum, by spojrzeć na sytuację szerzej i powiedzieć NIE. I te stereotypy cholernie zwalniają mężczyzn z odpowiedzialności, zresztą kobiety również. Bo przecież wiadomo, że ON MUSI. Więc nic nie można było zrobić, jak będzie miał okazje to skorzysta... gdybym miała być z kimś, kto jest ze mną, tylko dlatego, ze nie miał okazji być z kimś innym to serio, wolę być sama.
                    • default Re: dzięki wszystkim 28.07.11, 14:20
                      > Co do stwierdzenia, że facet to facet i jedno ma w głowie... kurcze, coś stereo
                      > typem zajechało.

                      Cóż... stereotypy skądś się biorą, prawda ? To że w Twoim przypadku jest inaczej (lub masz przekonanie, że jest inaczej), nie zmienia nijak faktu, że faceci MAJĄ to w głowie. Nawet jeśli poza tym mają ją wypełnioną mnóstwem malżeńskiej miłości, ideałów o wierności, przekonania o wyjątkowości swojego związku itp. Psa też się tak wychowuje, żeby nie był agresywny, nie rzucał się na ludzi i psy, nie uciekał z domu. I on ogół tego nie robi, ale zdarzają się takie momenty, że zapomina o całym tym wychowaniu, albo wydaje mu się co najmniej nieistotne...
                      Kobiety także zdradzają, ale - dalej lecąc stereotypem - statystycznie rzecz biorąc przychodzi im to trudniej i mają więcej oporów/hamulców :)
    • jagusiia Re: problem z mężem - proszę o pomoc 28.07.11, 13:11
      Wiesz co, chyba rzeczywiscie zakaz mu utrzymywania takich relacji z kimkolwiek, w szczególnosci z opisywaną lolą, urodziny no cóz, kusi tak jak powiedziałaś okazja poznania wroga, która moze się już nie powtórzyć, ale chyba lepiej wylać od razu kubeł zimnej wody meżowi na głowę. Jak on się w ogóle nie wstydzi przesiadywać przed kompem w Twojej obecnosci w takich celach ? to niepokojące ! Moze jestes dla niego zbyt łagodna w tych kwestiach. Marianka Marianka ma rację, przyjaznie męsko-damskie istnieją do czasu, gdy przechodzą w cos poważniejszego, czasem może się to stać spontanicznie, wbrew deklarowanej woli obu stron, aby była to "tylko" przyjazn. Ja bym zrobiła jednak tak jak radzą dziewczyny radykalne w tym wątku. To zapraszanie na urodziny rzeczywiscie chyba nie ma sensu, daje tylko sygnał do "rozwiniecia skrzydeł" obojgu, a nie o to Ci chodzi. Mozesz się tez poczuć strasznie przykro, gdy zobaczysz jak sobie nadskakują, więc moze lepiej nie dopuscic do tego ? Konieczne zażądanie od męża zerwania takiej kontrowersyjnej znajomosci i jakichkolwiek prób jej zacieśniania. Nie wierz w przyjaznie damsko-meskie, to zwyczajnie objaw nieuczciwosci w związku. To okropne. Dziwię się, że jestes taka tolerancyjna dla meża i jego pomysłów. To nie tyle zazdrosc z Twojej strony co nieuczciwosc małżonka i nielojalnosc, jak Ty się masz czuć widząc takie rzeczy. Zrób tak jak radzą dziewczny, zabron m u konktaków wykraczających poza służbowe z tą laską. W ogóle oni się wczesniej znali ? Co sie stało, ze oni tak szybko się zaprzyjaznili ? Są tam jeszcze inne osoby w miejscu pracy ? Więcej osób w pokoju ? Są jakies kobiety czy ta jest tam jedyna? Jesli nie chcesz mieć nieprzyjemnych urodzin to jej nie zapraszaj, sam jej widok będzie dla Ciebie przykry, a ewentualne słodzenie moze Cię zaboleć, w sumie to lepiej zabronić od razu. Zobaczysz jak się bawi mąż na urodzinach bez swojej nowej koleżanki. Jesli będzie markotny i nie w sosie (nadal z pretensjami) to będzie bardzo zły sygnał.
      • bialamisia2 Re: problem z mężem - proszę o pomoc 28.07.11, 14:48
        Ciekawe, czy są tacy faceci, którzy po prostu ucinają znajomość z 'kolezanką" po rozmowie z żoną, którą niepokoją tego typu sytuacje. Wydaje mi się, że bardziej uważają i udają, że robią coś innego w internecie, a nie gadają z przyjaciółkami. Sama mam takie sytuacje, które co jakiś czas się powtarzają i jestem bezradna. Tyle razy mówiłam, ze mi to przeszkadza i nic. Ostatnio powiedziałam, że w takim razie możemy się rozstać, bo nie mam zamiaru się ciągle męczyć i podziałało...ale jak sądzę na chwilkę:-((((
        • zuzi.1 Re: problem z mężem - proszę o pomoc 29.07.11, 12:19
          Bialamisia2 jeżeli dalej będziesz pozwalała mężowi na takie zachowania i nie reagowała ostro na te, których nie akceptujesz, to rzeczywiście, mąż zmieni się jedynie na chwilę :( Jeżeli jednak zaczniesz konsekwentnie wprowadzac swoje granice w małżeństwie, uczyc męża szacunku do siebie samej przy jednoczesnym zachowaniu szacunku do niego, wówczas myślę, że mąż może zmienic się zdecydowanie na dłużej... Ale pamiętaj, że jeżeli nawet zmieni się na dobre na dłuższy czas, nie powinnas miec do niego 100% zaufania, skoro wczesniej Twoje granice emocjonalne przekraczał, nie biorąc pod uwagę Twoich uczuc... Panowie potrafią byc sprytni i świetnie ukrywac swoje prawdziwe uczucia...i trzeba miec to na uwadze...zaufanie owszem...ale nie bezgraniczne...:)
          • bialamisia2 Re: problem z mężem - proszę o pomoc 29.07.11, 15:26
            Zuzi, zgadzam się. Ja chciałabym jednak mieć 100% zaufanie, ale chyba rzadko można mieć, az taką pewność:-(( Ogólnie bardzo Ci dziękuję za bardzo konstruktywne porady! Czuję się lepiej, jak je czytam. Czy Ty aby nie jesteś psychologiem?
            • zuzi.1 Re: problem z mężem - proszę o pomoc 29.07.11, 18:43
              Nie, nie jestem psychologiem, ale kiedyś chciałam nim zostac :)
    • nicktylkotu-88 historia z dawnych czasów 29.07.11, 21:06
      Przypomniała mi się historia mojej przyjaciółki - a raczej byłej jej męża.
      paręnaście lat temu moja przyjaciółka - jako mężatka- zaangażowała się w romans z również żonatym mężczyzna, z grona wspólnych znajomych. Po roku oboje zostawili swoich małżonków i zamieszkali razem. Ex-żona owego pana została sama i grzmiała na cale miasto jaka to kanalia z jej męża ( byłego) oraz jak to dziwka z tej koleżanki. Największy argument to był "jak ona śmiała rozbić małżeństwo"
      Po ok 2 latach, nic jej złość i wyzwiska nie przeszły , ale niestety nadal była sama. Zainteresował się nią lokalny 'byznesmen" znany z wielu podbojów oraz z niezbyt ładnej żony. Owa ex zaczęła romans z tym żonatym mężczyzną i opowiadała, jak to on "cierpi w małżeństwie", wcale ze sobą nie śpią... :) itp.
      Niestety bogaty byznesmen również miał ładna i młoda pracownicę, która zaszła z nim w ciąże a żona w końcu wyrzuciła go z domu. Byznesmen ożenił się ze swoja pracownica a EX zaczęła w całym mieście znów rozpowiadać, jaka to dziwka i kanalia zabrała jej ukochanego...

      Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: problem z mężem - proszę o pomoc 30.07.11, 22:47
      Oczywiście, że zawsze niewinna znajomość może przekształcić się w romans. A przyjaźń w miłość. Oczywiście, że najciemniej jest pod latarnią. Jasne, że trzeba trzymać rękę na pulsie, być krytycznym wobec rzeczywistości , działać wyprzedzająco.
      Ale mogą istnieć i inne wersje zdarzeń niż te stereotypowe.
      Na przykład taka, że nowo poznana koleżanka z pracy męża, to miła znajomość, którą mąż chce podzielić się z Panią. Może być cenna dla Waszej rodziny. To, że nie chce jej trzymać w ukryciu może być argumentem za tym, że mąż chce by c transparentny, wprowadza nową znajomą do domu, przedstawia ją Pani i wprowadza w rodzinny "krwiobieg".
      Wiem, że na tę samą sytuacje można spojrzeć inaczej. Że mąż usypia czujność, a Pani poznaje wroga.
      Sama Pani musi teraz rozstrzygnąć do jakiej wersji jest Pani bardziej skłonna. Oraz do jakich zachowań, Pani zdaniem, jest zdolny mąż.
      Tutaj można jeszcze sobie zadać pytanie. Czy Pani postrzeganie obecnej sytuacji nie jest spowodowane kryzysem? Czy nie patrzy Pani na Waszą relację małżeńską wyostrzonym spojrzeniem? Może czuje się Pani bardziej zagrożona? Albo skrzywdzona?
      A wtedy perspektywa bywa zmieniona. Może warto w takim razie popracować nad tą sytuacją kryzysową. Ale nie na zasadzie pretensji, że mąż leczy kryzys nową znajomością. A w każdym razie nie tylko tego argumentu używać. Przyjrzeć się wspólnie co się między Wami dzieje. A swoje swoje podejrzenia wobec męża wykorzystać jako impuls do rozmowy o Waszej sytuacji. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • musam Re: problem z mężem - proszę o pomoc 30.07.11, 23:41
        ja dla kolegow z pracy przynosze na urodziny ciasto i stawiam kawe.
        Do domu przychodza wylacznie nasi wspolni przyjacie , zazwyczaj z partnerami.

        nie wyobrazam sobie zeby maz po pracy sms z jakos inna kobita czy pisal na FB!

        Wystarczy chyba ze jest 9 godz. w pracy, po pracy jest rodzina, partner itp.itd.

        Nie zaakceptowalabym takiej sytuacji, i moj maz nie zaakceptowalby czegos takiego z mojej strony.

        Mysle ze powinnas zadbac o siebie (jezeli konieczne) i poswiec wiecej czasu dla meza, nie daj mu okazji do flirtowania z kimkolwiek. Porozmawiaj otwarcie i zdecydowanie.


Inne wątki na temat:
Pełna wersja