Samobójstwo, jak zrozumieć, pogodzić się?

07.08.11, 22:32
Kilka temu mój kochany tata popełnił samobójstwo. Po jego śmierci przeanalizowaliśmy jego zachowanie w ostatnim czasie, stwierdziliśmy, że miał depresję. Tata od 12 lat prowadził firmę ale ostatnio nie bardzo mu szło i podjął decyzję o jej zamknięciu. Od chwili podjęcia tej decyzji, czyli od soboty wszytko potoczyło się błyskawicznie. Był poddenerwowany, jakby nieobecny, unikał nas, miał dziwny wzrok, nie mógł znaleźć sobie miejsca. W poniedziałek zwierzył się mamie, że jest zdenerowany, tak, że aż wszystko w nim chodzi i prosił żeby kupiła mu jakieś proszki uspokajające, a w środę się zabił.
Nie mogę zrozumieć, czy to uczucie, chęć pozbawienia siebie życia jest tak silne, że nie myśli się o rodzinie, o tym na co się pracowało, o tym co się zostawia? Może mi ktoś wytłumaczy, jak rozsądny człowiek, niepijący, wydawałoby się, że szczęśliwy,robi swoim bliskim taką krzywdę? Firma nie była jego jedynym źródłem utrzymania, był emerytowanym wojskowym, a do tego mama pracuje, więc nie zostawał na lodzie. Dlaczego depresja pcha ludzi do najgorszego? Nie potrafię tego pojąć, mam do niego ogromny żal.
    • edw-ina Re: Samobójstwo, jak zrozumieć, pogodzić się? 07.08.11, 22:52
      Jest tak silne, natarczywe, wszechogarniające i całkowicie pozbawione wszelkich cech racjonalności. Osoba, która targnęła się na swoje życie nie była w tym momencie twoim ojcem, mężem twojej matki, była kimś, kto chce tylko wszystko uciąć, bo to może przynieść ukojenie. Ponieważ nie wytrzymuje już i jest przekonany, że ta czarna dziura, która go chwyciła, nigdy go już nie puści, a jedyną możliwością ucieczki jest śmierć.
    • zdunia1979 Re: Samobójstwo, jak zrozumieć, pogodzić się? 07.08.11, 23:02
      Bardzo Ci wspólczuję i mocno przytulam!
    • oxf Re: Samobójstwo, jak zrozumieć, pogodzić się? 07.08.11, 23:19
      mialem kiedys kolege, wieczny optymista, wszysctko super, same sukcesy, ciagle cos ubarwial w swoich opowiesciach o sobie, gawedziaz. powinela mu sie noga w pracy, zwolnil sie by dostac lepsza robote i z ta nowo mu nie wyszlo, do starej chyba wstydzil sie wrocic i znalazl takie wlasnie rozwiazanie. zostawil 2 dzieci
    • marzannasz Re: Samobójstwo, jak zrozumieć, pogodzić się? 08.08.11, 00:32
      bardzo Ci wspolczuje, ale bardziej wspolczuje twojemu tacie, gdyz 3 tygodnie temu przedawkowalam silne srodki nasenne i tym samym znalazlam sie na krajowej liscie potencjalnych samobojcow. Moj powod moze trywialny dla niektorych, od 7 lat robie cos czego nienawidze, jestem jak bakteria, MSc i nie moge sie przebic ( nie kazdy ma ten dar samo reklamy i wytrwalosci) pare tygodni temu dostalam upragniony email, ze tak zostalam przyjeta, emailowa korespondencj, potwierdzenia tylko mialam czekac na dokumenty, w miedzy czasie dzielisz sie swoim szczesciem ze znajomymi, rodzina, robisz przygotowania do przeprowadzki, zyjesz jak we snie, mysli " w koncu i mi sie cos udalo"i wtedy boom - emial, ze skoro oferta nie byla oficjalan, to chca rozwarzyc aplokacje innego kandydata a we mnie wszystko peka, czarno przed oczamia, serce zaczyna mi bic w zawrotnym tepie, nie mozesz wziasc oddechu, szok, placz, myslisz "jak mogli ci cos takiego zrobic", przeciez potwierdzili, dzwonilam, byly juz wstepne slowne ustalenia, dlaczego tak nieetycznie sie zachowali. Jedyne o czym myslalam w tamtym momencie to zeby nie myslec, spac, jestes tylko ty i twoj psychiny bol, bierzesz garsc tabletek zeby jak najdluszej spac, bo jak sie obudzisz ta swiadomosc jak rak bedzie wyzerala cie od srodka. Ktos powie "to nie koniec swiat " ale w takich momentach to jest koniec swiata, brak sily zeby to ciagnac, i nie wazne czy masz rodzine, bliskich itd. to nie sa prajorytety w tym momencie.
      Wiec zamiast rozpaczac nad sobie, sprobuj sobie wyobraic jak twoj tata czul sie w ciagu ostatnich dni i badz mniej ostra w osdzie.
    • bibe08 Re: Samobójstwo, jak zrozumieć, pogodzić się? 08.08.11, 10:44
      Myślę, że nigdy nie zrozumiesz przyjmując pozę skrzywdzonej przez ojca-samobójcę. Widzisz tylko swoja wyimaginowaną krzywdę i nic więcej. Nie widzę w Tobie próby współodczuwania i zrozumienia czynów swojego ojca.
      • noname2002 Re: Samobójstwo, jak zrozumieć, pogodzić się? 08.08.11, 10:59
        " Myślę, że nigdy nie zrozumiesz przyjmując pozę skrzywdzonej przez ojca-samobójc
        > ę. Widzisz tylko swoja wyimaginowaną krzywdę i nic więcej. Nie widzę w Tobie pr
        > óby współodczuwania i zrozumienia czynów swojego ojca."
        Ale ona JEST skrzywdzona przez ojca-samobójcę.
      • gixera Re: Samobójstwo, jak zrozumieć, pogodzić się? 08.08.11, 21:38
        Widocznie dla ciebie nie byłaby to krzywda, ja się szczęśliwa z tego powodu nie czuję. Trochę empatii.
    • ewaj2008 Re: Samobójstwo, jak zrozumieć, pogodzić się? 08.08.11, 11:07
      Ktoś kto nie przeżył depresji nie jest w stanie sobie tego wyobrazić. To jest taki stan kiedy wydaje Ci się że stoisz przed ścianą i że nic się nie zmieni, że to niemożliwe żeby czuć inaczej. Wtedy chcesz żeby wszystko znikło, żeby nie czuć, żeby nie było życia tu i życia po śmierci. Żeby nie było świadomości. Szkoda, że nie każdy ma na tyle siły, żeby iść do lekarza. Dodatkowo osoba chora na depresję z mojego doświadczenia nie opowiada w rodzinie, że ma dosyć i że nie chce żyć, że chce się zabić. Mi się wydawało, że mój mąż odbierze to do siebie, że jestem nieszczęśliwa w tej rodzinie. A mi nie o to chodziło. Myślałam, że nikt tego nie zrozumie, że usłyszę, weź się w garść, przecież masz dobre życie.
      Litujesz się nad sobą, a powinnaś na swoim tatą. Szkoda, że nie szukał pomocy. Nigdy nie wiemy co siedzi w głowie drugiego człowieka. Mój mąż nigdy nie domyślał się nawet, że codziennie myślałam, że nie chce mi się żyć.
    • noemi123 Re: Samobójstwo, jak zrozumieć, pogodzić się? 08.08.11, 12:31
      Kiedy miałam 15 lat mòj ojciec się powiesił, nigdy nie zapomnę tego dnia, przyjechalam z internatu na święta. Minęło 20 lat a ja cały czas pamiętam i nie wiem dlaczego.
      Nie odpowiem Ci więc dlaczego ale wiem, że bòl z czasem nie maleje ale uodparniasz się na niego.
    • nammkha Re: Samobójstwo, jak zrozumieć, pogodzić się? 08.08.11, 17:32
      Tego się nie da zrozumieć. Emocje są po to aby je przeżyć. To super że jesteś na niego zła. Masz do Tego prawo i to naturalne że oprócz smutku rozpaczy pojawia się także złość, że się do niej przyznajesz. Takie trudne przeżycia wpływają na życie tych którzy zostają. Twojemu tacie było trudno, nei poradził sobie. Teraz tobie jest ciężko. Może przydałoby się kilka wizyt u psychoterapeuty aby przeżyć te traumę we właściwy sposób?? Pozdrawiam cię i życzę dużo siły:)
      • verdana Re: Samobójstwo, jak zrozumieć, pogodzić się? 08.08.11, 19:08
        Bardzo współczuję.
        Ale nie ma ani po co zastanawiać się "Jak mogł mi cos takiego zrobić", ani mieć wyrzutów sumienia "Jak mogłem temu zapobiec". Twój ojciec był chory - depresja jest jedną z najbardziej smiertelnych chorób. Równie dobrze mogłabys obwiniać ojca czy siebie za nagły udar, czy zawał.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Samobójstwo, jak zrozumieć, pogodzić się? 26.08.11, 07:13
      Minęło trochę czasu od Pani wpisu, więc pewnie zmieniły się Pani uczucia. Tym niemniej są one nadal bardzo świeże. Na śmierć bliskiej osoby, szczególnie nagłą, nikt nie jest w pełni przygotowany i nie jest w stanie przewidzieć dynamiki własnych uczuć.
      Z psychologicznego punktu widzenia, złość na osobę zmarłą pomieszana z bólem i często od niego nieodróżniana, jest częścią żałoby. To właśnie ta naturalna złość, każe zdawać pytanie: czemu mi/nam to zrobił ? czemu naraził nas na cierpienie?
      Innym momentem w żałobie jest próba zrozumienia czyli zracjonalizowania sobie śmierci, która z perspektywy żyjącej osoby wydaje się absurdalna i nie potrzebna. Zastanawiania się jak można było uniknąć zdarzenia doprowadzającego do śmierci. Jest to próba zrozumienia rzeczy niezrozumiałej oraz próba radzenia sobie z poczuciem winy, które dotyczy możliwości zapobieżenia śmierci. Gdyby przyszedł i porozmawiał, gdybym namówiła go na pójście do lekarza. Ta faza może trwać długo w postaci natrętnych myśli ciągle na ten sam temat.
      To jest trudny okres, dlatego bardzo Pani współczuję.
      Tym niemniej przejście faz żałoby, danie sobie szansy na przeżycie wszystkich nieprzyjemnych uczuć, takich jak: złość, poczucie winy, ból, smutek, rozżalenie, rozczarowanie, lament , stratę i następnie zrozumienie ich, da w przyszłości ulgę i szansę na dobre zamkniecie żałoby. Te uczucia mają prawo się pojawiać. A jak się je przeżyje będzie można spokojnie wrócić do życia.
      Co do decyzji Pani taty, to parę osób już opisało stan emocjonalny w jakim pojawiają się myśli samobójcze.
      Nigdy Pani się nie dowie jak było na prawdę. Nie wiem także czy kategoryczne uznanie, że tata miał depresję może stanowić jedyne wyjaśnienie. Przyczyną mógł być też rys osobowości taty, słabo znoszący porażki. Ale to są domysły.
      Tak jak pisałam, są fazą żałoby, ale pozostaną nierozstrzygnięte. Z tym także trzeba się będzie pogodzić. Przed Panią trudny czas, ale pewnie już teraz odczuwa Pani jak bardzo zmieniają się uczucia. Powoli trzeba godzić się ze stratą i oddzielać swoje uczucia żałoby od uczuć taty, które przeżywał gdy jeszcze żył. Agnieszka Iwaszkiewicz
Inne wątki na temat:
Pełna wersja