Matka w matni i błędne koło

15.08.11, 20:06
Mam wszytskie cechy osobowości ofiarnej - jestem typem, który żyje dla innych, czuje się w obowiązku non stop dbać o ich samopoczucie, wyprzedzać ich życzenia i spełniać je, nigdy nie przyjmuję pomocy i nie umiem spokojnie od ludzi "brać", zawsze mnie to krępuje. Pewno wiecie, o co chodzi, sporo kobiet (a może i mężczyzn) tak ma. Niemniej jednak takim typem jestem, oficjalnie zdiagnozowanym. Wszystkie cechy tego typu osobowości nasiliły mi się po urodzeniu dziecka. W tym momencie (dziecko ma 6 lat) jestem u kresu sił. Żeby była jasność - dziecko wychowuję rozsądnie, jakoś udaje mi się nie narzucać mu swojej pomocy itd, mam dużo zdrowego rozsądku w tej dziedzinie - co jednak nie zmienia faktu, że jestem w ciągłej gotowości do "służenia". Wolne dni nie jawią mi się jako perspektywa wolnego czasu, tylko jako wiele godzin do zagospodarowania - wymyślam różne aktywności DLA DZIECKA (ze mną i mężem, lub tylko z mężem) a jeśli dziecko nie chce i ma inne plany - oczywiście odpuszczam, ale zaczynam natychmiast wynajdywać SOBIE coś innego do roboty.
Jestem wykończona i jestem jak w matni - to jest błędne koło - dobrze wiem, że powinnam zająć się sobą, znaleźć sobie przyjemności itd, a jednocześnie nie mogę zrobić tego bez poczucia winy :((( Efekt jest taki, że padam na twarz, mam wszystkiego dość i czuję się jak w kropce.
Właściwie nie wiem, co chcę osiągnąć, pisząc tego posta, ale może ktoś miał podobnie i jakoś sobie z tym poradził - piszcie, będę wdzięczna.
A jeśli Pani psycholog ma jakieś sugestie, to chętnie przezytam - czy jedynym wyjściem jest terapia? Nie stać mnie teraz na psychoterapeutę, w każdym razie nie na kilkanaście lub kilkadziesiąt wizyt, a na tyle się zanosi.
    • marzeka1 Re: Matka w matni i błędne koło 15.08.11, 20:30
      Bliska mi osoba chodziła niedawno na terapię, była to zarówno terapią indywidualna, ale i grupowa; była tam kobieta w twoim typie, tym "służeniem" doprowadziła siebie do depresji, terapią nauczyła ją, że jej potrzeby są ważne; rodzina, przyzwyczajona do obsługi (a przecież rolę służącej matki mało kto ceni, uważa po jakimś czasie, że to oczywistość ) była oburzona, że matka teraz "wymyśla", ze ma czas dla siebie, czyta itp. Może warto poszukać dla siebie ratunku, nim wykończysz się albo wpadniesz w depresję?
    • lili76 Re: Matka w matni i błędne koło 15.08.11, 20:57
      doskonale wiem o czym mowisz, choc nie z wlasnego doswiadczenia. Moja przyjaciolka jest dokladnie taka sama, jej wlasny syn narysowal ja jako osmiornice, z osmioma rekoma, bo ciagle musi byc zajeta, robi wszystko na raz, nidgy nie zatrzyma sie na chwile.... Przyjaciele i rodzina staraja sie pomoc, a Ona tylko kiwa glowa. Jedyna pomoc, ktora my widzimy, ze dziala to indywidualne sesje z psychologiem. Ona rowniez bardzo sobie je chwali, choc to dlugi proces. Jedyne co moge poradzic to wlasnie takie rozwiazanie. I trzymam kciuki. Z czasem bedzie lepiej...
    • kropeczka455 Re: Matka w matni i błędne koło 15.08.11, 22:04
      Naucz się miłości. I pokochaj siebie.


      psychologia.wieszjak.pl/zdrowie-psychiczne/253293,Jak-pokochac-siebie-.html
    • noname2002 Re: Matka w matni i błędne koło 16.08.11, 08:37
      Może zacznij małymi krokami-codziennie pół godziny przeznacz na swoje przyjemności i odpoczynek, w weekendy godzinę. Przypomnij sobie co Ci sprawiało przyjemność przed dzieckiem i wróć do tego?
    • madi138 Re: Matka w matni i błędne koło 16.08.11, 10:33
      Mnie pomogła pewna genialna książka- John Bradshaw "Toksyczny wstyd". Bez problemu zajdziesz w necie wersję elektroniczną. Dzięki niej dotarło wrescie do mnie to, co teoretycznie wiedziałam już od dawna. Zapewniam, że znajdziesz tam wiele o sobie. Powodzenia.
    • sauerkirsch Re: Matka w matni i błędne koło 16.08.11, 11:01
      Moja mama tak ma...
      Ile jej się natłukłam do głowy, żeby nauczyła się odpoczywać.
      Ale ona nie usiedzi. Nawet gdy zajmowała się u mnie dzieckiem,
      przy okazji musiała wysprzątać mi mieszkanie, zrobić pranie itp.
      W domu to samo. Najgorsze, że u mnie, jako dziecka, jej postawa
      wzbudza czasem poczucie winy, że jestem gorsza, bo nie obskakuję wszystkich.
      Nawet moja teściowa żałowała, że nie jestem taka jak moja matka
      (bo jej nie obskakiwałam nigdy :)
      A co do terapii: jesteś młoda, byłoby warto. Nie musisz wydawać kroci
      na prywatnych terapeutów, możesz skorzystać z terapii w ramach NFZ,
      musisz tylko mieć skierowanie od jakiegokolwiek lekarza (niekoniecznie
      psychiatry).
      Walcz o siebie!
    • domza2 Re: Matka w matni i błędne koło 16.08.11, 12:26
      Hej, terapia w takim przypadku jest konieczna i MOŻNA bez problemu znaleźć dobrych terapeutów na NFZ. Nie ustępują niczym tym przyjmującym prywatniem, mi akurat ci bezpłatni pomogli bardziej niż płatni, więc do dzieła! Masz przed sobą sporo pracy, ale uda się!
    • eniac_woman Re: Matka w matni i błędne koło 16.08.11, 22:22
      kropeczka i madi - dzięki za linki i tytuły do czytania, zaraz sobie wydrukuję.
      Dzięki wszystkim za odpowiedzi, widzę, że problem jest częsty :/ Ja też jestem właśnie taką ośmiorniczką, która non stop coś robi - dopóki mi to pasowało, to ok, ale od tak dawna jestem wykończona, coraz bardziej sfrustrowana a jednocześnie nie umiem przestać ;/ A nawet jeśli przestanę, od razu odzywa się ten głos z tyłu głowy, że zaniedbuję innych. I co lepsze, racjonalnie dokładnie mam świadomość, jakie to bzdurne jest, wiem, do czego to prowadzi, wiem, jakie są skutki, jakie konsekwencje takiego zachowania, ja to wszystko racjonalnie wiem, a jednak nie mogę przestać.
      Macie rację, w sumie mogę poszukać psychoterapii z NFZ, nie pomyślałam o tym, od razu zakładając, ze pewno wizyty wówczas co 3 miesiące itd...
      • sauerkirsch Re: Matka w matni i błędne koło 16.08.11, 22:38
        Jak zaczniesz terapię, to jest to zamknięty cykl, nie wygląda to, jak chodzenie na wizyty do specjalisty, na które trzeba czekać. Spotkania odbywają się regularnie, czasem tylko trzeba poczekać na rozpoczęcie terapii. Dlatego do dzieła, załatwiaj jak najszybciej.
      • twoj_aniol_stroz Re: Matka w matni i błędne koło 17.08.11, 12:23
        To nie jest paradoks, że racjonalnie rozumiesz i widzisz problem, ale nic nie umiesz z tym zrobić. To normalne, bo najpierw rozumiemy mechanizm działania, widzimy i dostrzegamy, rozumiemy argumenty, ale one są z boku, dopiero po pewnym czasie zaczynamy nie tylko rozumieć, ale także czuć problem i wówczas powoli argumenty z zewnątrz stają się moimi własnymi, moim sposobem na życie i wtedy zaczyna się zmiana.
        Rozumiem Cie doskonale, ja kiedyś od mądrego księdza dostałam pokutę: codziennie 15 minut odpocząć i tak przez cały miesiąc. TO BYŁ KOSZMAR!!!! Ja w życiu tak strasznej pokuty nie dostałam ;) Ale to pozwoliło mi uzmysłowić sobie problem i zacząć walkę z nim. U mnie to poszło bardziej na zasadzie wiary, bo ona stanowi mój fundament. Trafiłam akurat na księdza, który to bardzo ładnie poukładał. Faktem jest, że nie znosiłam go pasjami na początku, bo zadawał masę bardzo trudnych pytań, ale powoli się poukładało i zaczęłam widzieć zmianę :) Dziś jest już o wiele lepiej :) Z Tobą też tak będzie, zobaczysz :) Koniecznie szukaj terapii i walcz o siebie :)
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Matka w matni i błędne koło 28.08.11, 08:46
      Ja także proponowałabym terapię, tylko myślę to o terapii grupowej. Na pewno są ośrodki świadczące ją przez NFZ. Terapia, oprócz tego, że zdecydowanie może pomóc, to także wpisuje się w schemat Pani aktywności . Na terapii może Pani aktywnie robić coś wyłącznie dla siebie.
      Podjecie pracy nad tym swoim schematem wydaje się o tyle ważne, że mimo najrozsądniejszej nawet metody wychowawczej, proces ten odbywa się również poprzez modelowanie. Czyli dziecko obserwuje Panią i jest to dla niego informacja o jego własnym postępowaniu. W procesie swojego rozwoju może nieświadomie przejąć Pani schemat lub radykalnie mu zaprzeczyć, co nie zawsze będzie mu służyło. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • eniac_woman Re: Matka w matni i błędne koło 28.08.11, 15:30
        Pani Agnieszko i pozostałe osoby - bardzo dziękuję za odpowiedź. Cieszę się, że w sumie uznałam taki stan rzeczy za problem. Faktycznie rozejrzę się za jakąś pomocą.
Pełna wersja