czemu problemy z tesciowa?

16.08.11, 14:14
Jak swiat dlugi i szeroki to chyba czesty problem. Czemu tesciowe sa prawie zawsze takie zaborcze co do synow. Moja uzywa nawet szantarzy:

1) jak sie przeprowadzicie nie bede was odwiedzac
2) jak wy nas czesciej nie odwiedzicie my do was nie przyjedziemy
3) Ciagle wzywa mnie na rozmowy ze sytuacja jest napieta
4) Pisze listy ze za malo mowie dziekuje i nie jestem wdzieczna itd

Ja chce dziadkow dla dzieci

Co robic jak ja uspokoic!!!!
    • aga.doris Re: czemu problemy z tesciowa? 16.08.11, 14:24
      PKT 1 i 2 - skakać z radości. Pkt 3 - ignorować wezwania, pkt 4 - nie odpisywać.
      Co do dzieci - dadzą radę bez dziadków, szczególnie takich.
      • senait Re: czemu problemy z tesciowa? 16.08.11, 14:53
        Zastanów się, czy dziadkowie chcą wnuków... Uświadom im, że Was nie muszą odwiedzać, ale są jeszcze dzieci, zapytaj teściową, czy im zależy na kontaktach z nimi?
    • domza2 Re: czemu problemy z tesciowa? 16.08.11, 14:57
      Jakaś chora sytuacja. Twoja teściowa to toksyczny babol. Ja mam zupelnie inną - ciepłą, oddaną, kochającą, cieszącą się , że teraz ma córkę (bo faktycznie ma 2 synów). Ale wiesz co? Ja świadomie zrezygnowałam z dwóch ważnych związków w moim życiu, bo matki partnerów byłyby takie jak Twoja teściowa i równie świadomie wybrałam na męża tego partnera, z którego Mamą dobrze się rozumiem. Bo to nieprawda, że wychodzi się za mąż za męża , a nie za jego rodzinę. Całe życie potem spotyka się z tą rodziną, ma z nią do czynienia przy okazji różnych spraw. Nie da się od tego uciec. Dlatego trzeba mądrze wybierać, bo taki babol może zatruć całe życie. Postąp jak uważasz, dobrze radzą poprzedniczki. raczej takiej baby nie zmienisz, możesz tylko poukładać sprawy domowe.
      • kaja7 Re: czemu problemy z tesciowa? 16.08.11, 15:13
        ALBO zawsze daja dzieciom an urodziny troszke pieniedzy. Na poczatku naszego malzenstwa wydawalismy MY, ale ja zawsze zapsiywalam i jakis 2 lata temu zalozylismy im konta na syudia.Ona sie wypytala ile tam pieniedzy jest, i pytala juz ze 10o raazy czy aby te konta sa napewno!!!
    • blue_romka Re: czemu problemy z tesciowa? 16.08.11, 16:50
      Ciągle Cię wzywa na rozmowy? Pisze listy? Ja bym rozprawiła się z nią w kilku żołnierskich słowach już dawno. W relacjach z trudną teściową sprawdza się jak najmniej dyskusji i spotkań. Dzieci może do niej wozić Twój mąż, Ty nie musisz jej oglądać. A jak przyjdzie do Ciebie to tym bardziej powinnaś jasno postawić granice. I pamiętaj o jednym- ona się nie zmieni, to Ty możesz zmienić swoje nastawienie i zachowanie.
    • amb25 Re: czemu problemy z tesciowa? 17.08.11, 10:56
      Moja Tesciowa taka nie byla. Tez miala swoje wady, ale Babcia byla doskonala, Tesciowa zreszta tez, choc czasem strzelala focha. Zawze umialysmy sie dogadac. A jej krytyka sie nie przejmowalam. Bo uwazalam, ze ma prawo wyglaszac swoje opinie, nawet negatywne (w koncu jeszcze jest wolnosc slowa), a to czy je wezme pod uwage, albo sie do nich ustosunkuje to juz zalezy tylko ode mnie.
      Szkoda, ze zmarla...
    • calineczka_777 Re: czemu problemy z tesciowa? 17.08.11, 17:27
      kaja7 napisała:

      Nie rozumiem: Jakie problemy? Zeby moja tesciowa byla tak prosta w obsludze...

      > 1) jak sie przeprowadzicie nie bede was odwiedzac
      > 2) jak wy nas czesciej nie odwiedzicie my do was nie przyjedziemy

      Wiec przeprowadzcie sie i nie odwiedzajcie jej a bedziecie mieli spokoj.

      > 3) Ciagle wzywa mnie na rozmowy ze sytuacja jest napieta

      hahaha.... Chyba nie tanczycie jak wam zagra? Moze sobie wzywac, wy nie musicie na te wezwania reagowac.

      > 4) Pisze listy ze za malo mowie dziekuje i nie jestem wdzieczna itd

      Listy odsylac poczta zwrotna.

      > Ja chce dziadkow dla dzieci

      Dziadkowie podobno pozytywnie wplywaja na dzieci,ale tylko pod warunkiem jesli sa zrownowazeni psychicznie i nie generuja konfliktow. Posiadanie dziadkow "za wszelka cene" przypomina mi kobiete, ktora gotowa jest wyjsc za maz za bijacego ja alkoholika, byleby tylko miec status mezatki. :-(
      • mike-33 Re: czemu problemy z tesciowa? 17.08.11, 23:52
        Moja też ma charakterek ,po tylu latach znam ją od podszewki i wiem że nigdy się nie zmieni. Mieszkamy obok siebie . Książkę można by napisać. Rok temu postawiłam kres jej wygadywankom i słuchaniu co jej się nie podoba we mnie ,a jaka jest moja rodzina, itp bzdury. W kółko to samo. Przez zimę był umiarkowany spokój ,aż mąż wyjechał za granicę i tak jakoś wyszło że znów rozmawiamy. Niestety zaczyna mi gospodarować czas ,i pod pretekstem że dzieci za mało wyjeżdżają w wakacje, naciąga mnie na odwiedzanie jej rodziny. Najśmieszniejsze jest to,że wygląda na to że moje auto chodzi na;czosnek; najpierw mi go dała a za chwilę mówiła że za to mam ją zabrać do jej syna jak pojadę w odwiedziny ,i teraz mi wymawia że przecież jej obiecałam(choć mówiłam wtedy że nie obiecuję ) a ona czosnek już mi dała.Tak przekręca. Chyba kupię i oddam jej ten czosnek, niech sobie nie robi nadziei na to że w ogóle będę robiła tak jak ona sobie życzy. I tak zabieram ją do kościoła, na zakupy,do lekarza,właściwie to za nic. A mój mąż to by już jej powiedział co myśli. Wygląda na to że znowu się pokłucę z teściową.Tylko jak tu żyć tak blisko. Córkę mi podpuszcza i nic jej nie powiem bo ona już swój rozum ma (11lat). I tak mi wszystko powie. Tylko że ja się muszę denerwować przez to babsko. Jeszcze za dobrze ma przy nas. Czasami to wolałabym żeby już jej nie było na tym świecie,na pewno wszystko wyglądałoby inaczej,myślę że prościej.
        • aga.doris Re: czemu problemy z tesciowa? 18.08.11, 00:28
          Mikee-33, współczuję bardzo...twojej teściowej.

          Czasami to wolałabym żeby już
          > jej nie było na tym świecie,na pewno wszystko wyglądałoby inaczej,myślę że proś
          > ciej.


          Nigdy nie wiadomo, komu pierwszemu to pisane.
          • mike-33 Re: czemu problemy z tesciowa? 18.08.11, 23:18
            aga.doris Owszem, masz rację że nigdy nie wiadomo komu pierwszemu to pisane,oczywiście nikomu śmierci nie życzę to są tylko moje odczucia z chwili kiedy czuję się bezsilna wobec różnych sytuacji z teściową. Kiedy widzę, że się powtarzają a ja nie potrafię im zapobiec a wszystko co powiem na swoją obronę odwraca się przeciwko mnie. Moja lubi regularnie się pokłócić żeby za chwilę przejść do porządku dziennego i udawać jakby nic takiego się nie stało. Ona tym żyje a ja mam wtedy mętlik w głowie.To trwa już tyle lat że nie wiem co zrobić. Czasami się dogadujemy i jest wszystko ok. ale do pewnego czasu. Np. gdy do niej nie wejdę w niedzielę to mówi że mam obowiązek to zrobić, gdy odwiedzą mnie rodzice to żali się że jej nie zawołałam na kawę. Tylko że jak się widzi z moją mamą to jej docina że ta to się w życiu nie narobiła i ma lepiej od niej, nawet wypomina że za mało nam dała i że powinna więcej wydawać na nasze dzieci. Aż mój mąż się za nią wstydzi bo ona robi to złośliwie. A niedaj Boże dzieci mają urodziny i ktoś przyjedzie to już czeka na zaproszenie. Sytuacja jest wtedy napięta bo każdy ją zna i pamięta różne incydenty jakie rozpętała . Nie zapomnę roczku córki ,pierwszego dnia po ślubie i wiele innych. No cóż, ten typ tak ma jak to się nieraz mówi. Dlatego nie rozumiem dlaczego chcesz współczuć jej a nie mnie. Ja ci powiem że jestem za spokojna i to od początku bo niejedna synowa na pewno by nie wytrzymała żyć z takim człowiekiem i tych wszystkich napięć, kontroli na co dzień itp. Wiem że dużo synowych przeżywa to co ja, więc one najlepiej to rozumieją.
            • mama.aneta1978 Re: czemu problemy z tesciowa? 19.08.11, 09:48
              Współczuję Ci. Wiem, co czujesz...
    • kara_mia Re: czemu problemy z tesciowa? 19.08.11, 00:18
      1) jak sie przeprowadzicie nie bede was odwiedzac
      Gdzie jest problem?
      2) jak wy nas czesciej nie odwiedzicie my do was nie przyjedziemy
      Jw. Gdzie widzisz problem?
      3) Ciagle wzywa mnie na rozmowy ze sytuacja jest napieta
      z tego co wiem wzywa się dłużnika do zapłaty.
      członków rodziny, się grzecznie prosi.
      może mamusi trzeba o tym przypomnieć.
      4) Pisze listy ze za malo mowie dziekuje i nie jestem wdzieczna itd.
      Może trzeba zapytać ( najlepiej listownie) ile razy w miesiącu mamusia życzy sobie słyszeć „dziękuję” i stosownie trzymać się ustaleń. W końcu „dziękuje” to nie takie bardzo długie słowo.
    • mama.aneta1978 Re: czemu problemy z tesciowa? 19.08.11, 09:41
      kaja7 napisała:

      > Jak swiat dlugi i szeroki to chyba czesty problem. Czemu tesciowe sa prawie zaw
      > sze takie zaborcze co do synow. Moja uzywa nawet szantarzy:
      >
      > 1) jak sie przeprowadzicie nie bede was odwiedzac

      tu akurat byłabym szczęśliwa.

      > 3) Ciagle wzywa mnie na rozmowy ze sytuacja jest napieta

      Jak szefowa w firmie! Powiedz jej, że Ciebie nie zatrudnia i nie życzysz sobie takich rozmów.

      > 4) Pisze listy ze za malo mowie dziekuje i nie jestem wdzieczna itd

      Może niech napisze do babskiej gazety, że ma problem z synową. Szkoła jej by się należała, a nie Tobie.
    • mama_myszkina Re: czemu problemy z tesciowa? 19.08.11, 11:11
      Napiszę z własnego doświadczenia.

      Moja teściowa obraziła się, ponieważ po ślubie zamiast mieszkac w części jej domu, przeprowadziliśmy się do mieszkania męża. Ona sobie to wyobrażała tak, że my będziemy mieszkac z nią i płacić jej czynsz, a ona będzie ponadto brać czynsz od lokatorów w mieszkaniu męża, które nalezy do niego! Dadam, że mieszkanie kupiła mężowi babcia, dość majętna osoba więc teściowa nie włożyła w nie własnych pieniędzy.

      Ponadto, nie podobało jej się wesele. Byliśmy zobligowani do wysłuchiwania jej prelekcji co najmniej dwa razy w tygodniu na temat talerzy, sztućców itp mimo, że za wszystko płaciliśmy sami. Ani ona ani ojciec mojego męża nie dali nam nawet prezentu ślubnego!

      Pisze listy, w których wyciaga jakieś sprawy z przeszłości mojego męża, fałszuje fakty i obraża nas oboje. Zdarzają się też obraźliwe esemesy.

      Ona jest alkoholiczką. Nie chce się przyznać do tego, straciła już prawie wszystkich przyjaciół.

      Tak bywa, że niektórych ludzi nie da się zmienić. W naszym wypadku, ponieważ teściowa wyraxnie mnie nie znosi, ja ograniczyłam kontakty (dla własnego zdrowia psychicznego). Mężowi oczywiscie nie zabraniam, ale się nie pali. Oczywiście, pomaga jej kiedy trzeba, ale do kontaktów towarzysko-rodzinnych się nie pali.

      Dawkuj sobie te kontakty tak, żeby Tobie było dobrze. Bądź asertywna, w żadnym razie nie niegrzeczna.
      • mama.aneta1978 Re: czemu problemy z tesciowa? 19.08.11, 12:24
        mama_myszkina napisała:
        >
        > Dawkuj sobie te kontakty tak, żeby Tobie było dobrze. Bądź asertywna, w żadnym
        > razie nie niegrzeczna.

        Popieram ;-)
        Myśl o sobie, swojej rodzinie, nie przejmuj się. Twój spokój jest ważny, żeby nie popaść w depresję, o którą łatwo w przypadku niewygodnej teściowej.
        • ddominikanaa problem ten sam... 19.08.11, 23:06
          ja też nie lubie rodziny męża zwlaszcza jego mamy i jego siostrzenic...
          jego mamy nie lubię ponieważ jak mieszkaliśmy z mężem u niej w domu nie potrafila uszanować mojej prywatności, i mimo że mieliśmy swój pokój to jednak ciągle w nim czegoś szukała, a już wytrzymać nie mogłam jak mi zaglądała do mojej szafki gdzie swoje ciuchy czy bieliznę trzymałam mimo że za każdym razem zwracałam jej (mąż też) uwage ze mnie to irytuje to i tak to robiła. robiła też różne inne rzeczy co mnie bardzo irytowały, np. czytała nasze listy...
          natomiast z siostrzenicami jest troszkę inaczej...
          ja jestem młoda, mam 20 lat a jego siostrzenice 13, 13 i 14 lat i może to tylko błahostki ale mnie strasznie jakoś drażnią np. jak jeszcze mieszkaliśmy u męża mamy to potrafiły wejść przywitać się z każdym po imieniu a mi nawet glupiego cześć nie powiedziec i tak samo wychodząc... powiem że miłe to nie było...

          i wiele innych takich sytuacji było co naprawdę czasem wytrzymać tam nie mogłam...

          ale teraz zamieszkaliśmy z moimi rodzicami i naprawdę nie słyszałam jeszcze żeby mąż narzekał a wręcz przeciwnie ciągle powtarza jacy moi rodzice są fajni i jak dobrze mu się tu mieszka...

          teraz tam nie bywam, wprowadziła sie tam siostra męża z dziećmi, teściowa częściej jest pijana niż trzeźwa a ja nawet nie mam ochoty z nia rozmawiać jak jest trzeźwa...

          tylko niedlugo urodze dziecko i oczywiście mąż mój bardzo nalega zebyśmy z dzidzią tam jeździli ale ja mowie że jak będą chcieli to mogą nas odwiedzić ale ja tam jezdzic nie bede...
          i nie wiem czy to dobrze czy źle ale już postanowiłam...
          • mruwa9 Re: problem ten sam... 20.08.11, 11:28
            zwroc uwage, ze to dom tesciowej, jej pokoj. jej prawo czuc sie u siebie w domu swobodnie.
            To wam, dzieciakom, zachcialo sie bawic w doroslych, choc do tego jeszcze nie dojrzeliscie, i jeszcze macie pretensje do tesciow, ktorzy wyswiadczyli wam uprzejmosc i pozwolili u siebie zamieszkac, zamiast powiedziec, ze jesli czujecie sie tacy dorosli, to zakladajac rodzine trzeba bylo wpierw zadbac o to, gdzie bedziecie mieszkac i z czego bedziecie zyc.
            Na razie jestescie pasozytami , zerujacymi na uprzejmosci rodzicow, za co zamiast "dziekuje" doswiadczaja waszych fochow i pretensji.
            • aga.doris Re: problem ten sam... 20.08.11, 11:41
              Mruwa, z ust, a raczej z klawiatury mi to wyjęłaś.
              Fochy, roszczenia, pretensje i niefrasobliwe rozmnażanie w sytuacji gdy się siedzi rodzicom czy teściom na karku. Pseudo dorosłość na cudzy koszt.
              • ddominikanaa Re: problem ten sam... 20.08.11, 13:33
                z tym ze na niczyim utrzymaniu nie jestesmy... maz pracuje i zarabia tyle ze nam wystarcza a za rachunki i jedzonko placimy na pol z rodzicami moimi czy jak wczesniej mieszkalismy z tesciowa to tez wszystko na pol placilismy... co prawda za wynajem pokoju nigdy nie placilismy ale tez na nikim nie pasozytujemy poniewaz robimy remonty tylko i wylącznie na nasz koszt...

                • mruwa9 Re: problem ten sam... 20.08.11, 13:44
                  Nie ma znaczenia, czy oplacacie rachunki- to nie jest wasze mieszkanie, meiszkacie w nim (teraz tez, bo twoich rodzicow to tez dotyczy) wylacznie dzieki uprzejmosci gospodarzy i ich dobrej woli.
                  Chcesz sama decydowac o swoim zyciu, to powinniscie sie jak najszybciej wyprowadzic do swojego osobnego lokum. Wtedy bedziesz miala prawo decydowac o tym, gdzie stoja kubki w kuchni i po ktorej stronie umywalki lezy mydelniczka. Na razie, bedac goscmi , macie polozyc uszy po sobie, buzki w kubel i grzecznie dostosowac sie do zasad obowiazujacych w domu, ustalonych przez gospodarzy. Chore? No jasne, ze chore i wlasnie dlatego powinniscie sie jak najszybciej wyprowadzic.
              • jak.pech.to.pech Re: problem ten sam... 24.08.11, 11:38
                aga.doris napisała:

                > Mruwa, z ust, a raczej z klawiatury mi to wyjęłaś.
                > Fochy, roszczenia, pretensje i niefrasobliwe rozmnażanie w sytuacji gdy się si
                > edzi rodzicom czy teściom na karku. Pseudo dorosłość na cudzy koszt.

                Nie rozumiem tego stwierdzenia.
                Weź pod uwagę, że są małżeństwa wręcz zmuszone mieszkać w jednym domu z teściową i muszą sobie "jakoś" radzić z różnymi lokatorami. Nie wszyscy mają tyle "szczęścia" żeby ich rodziny mogły funkcjonować indywidualnie, właśnie z punktu widzenia zamieszkania osobno. Są domy, w których mieszka wiele pokoleń sięgając po pradziadków, a może i dalej. Decyzję o samodzielnym zamieszkaniu łatwo jest podjąć, gorzej z przeforsowaniem całej sprawy w rodzinie. Nie ma nic piękniejszego mieszkać samemu ze swoją rodziną, biorąc pod uwagę również utrzymanie jej, które w tym momencie nie stanowi żadnego problemu. Zawsze uważałam, że powinien być jakiś odgórny zakaz mieszkania z rodzicami lub teściami, małżeństwa powinny funkcjonować zupełnie odrębnie.
                • mruwa9 Re: problem ten sam... 24.08.11, 14:24
                  Jak mozna zmusic malzenstwo do mieszkania z rodzicami/tesciami?
                  Piszesz o doroslych czy o dzieciach? Dorosly czlowiek podejmuje samodzielne decyzje dotyczace wlasnego zycia, nie konsultuje kazdego detalu z rodzicami i nie biega po akceptacje do mamusi i poglaskanie po glowce, ze takie ladne serduszko narysowalo na laurce...
                  Rodzina stanowi autonomiczna komorke spoleczna (tak powinno byc i chyba taka jest jej definicja), co oznacza- samodzielnosc: ekonomiczna, mieszkaniowa, decyzyjna.
                  Dom wielopokoleniowy to co innego (choc zbyt bliskie mieszkanie z rodzicami zwykle zle swiadczy o dojrzalosci dzieci i zwykle nikomu nie wychodzi na dobre), a zwalanie sie tesciom do ich malego mieszkania i radosne plodzenie licznego potomstwa, bez troski o to, gdzie to potomstwo ma mieszkac - to postawa bardzo daleka od dojrzalosci.
                  Jesli mnie nie stac na wlasne lokum (kupno lub wynajem), to sie wstrzymuje z zakladaniem rodziny i plodzeniem dzieci.
                  A na to, zeby wlasne lokum zorganizowac jest wiele sposobow, kwestia ruszenia glowa i ruszenia doopy.
                  Nie kupuje twoich argumentow.
                  • jak.pech.to.pech Re: problem ten sam... 24.08.11, 15:50
                    Ja nie kupuję Twoich argumentów.

                    mruwa9 napisała:
                    > Dom wielopokoleniowy to co innego (choc zbyt bliskie mieszkanie z rodzicami zwy
                    > kle zle swiadczy o dojrzalosci dzieci

                    Dojrzałość nie ma tu znaczenia. Po to np. moi teściowie budowali synowi dom, żeby zamieszkał w nim z rodziną, ale nie wzięli pod uwagę mojej opinii na ten temat, a sami w nim dalej mieszkają. Moi rodzice dorabiali się wszystkiego sami, począwszy od łyżeczki skończywszy na własnym mieszkaniu, samochodzie i od nikogo nie wzięli złotówki. Mi niestety nie dano szansy na to, żebym mogła razem z moim M i rodziną mieszkać sama.

                    i zwykle nikomu nie wychodzi na dobre),

                    Tutaj mogę się z Tobą zgodzić.
                    a
                    > zwalanie sie tesciom do ich malego mieszkania i radosne plodzenie licznego pot
                    > omstwa,

                    To na pewno zero dojrzałości i odpowiedzialności.


                    Widać, że nie doświadczyłaś nic takiego w życiu, więc nic nie możesz napisać na ten temat, a sam fakt mieszkania z rodzicami wydaje Ci się być absurdalny. Jestem osobą dojrzałą fizycznie i umysłowo, przeszłam wiele i muszę dalej jeszcze sporo w życiu przejść.

                    Problemy z teściowymi istnieją i będą dalej istnieć, trzeba się tylko nauczyć z tym radzić.
                    • mruwa9 Re: problem ten sam... 24.08.11, 16:31
                      Podstawowy blad popelnili tesciowie, budujac dom z mysla o dzieciach. Glupota jakich malo, jeszcze w dodatku dobrze zakorzeniona w polskiej tradycji.
                      Lepiej byloby te pieniadze, zamiast na budowe, przeznaczyc na edyukacje dziecka lub jako gotowke z przeznaczeniem na lokum, ktore dziecko wybierze sobie samo ( i w miejscu, ktore dziecko sobie wybierze do zycia, biorac pod uwage np. mozliwosci kariery zawodowej i uwzgledniajac zdanie swojego partnera). A poitem dziadkowie mieszkaja w wielkich, niedogrzanych , pustych domach, na ktorych utrzymanie ich czesto nie stac, w dodatku obrazeni na dzieci, ktore mialy czelnosc wzgardzic ojcowizna. Tow przypadku tych bardziej zdecydowanych i asertywnych dzieci.
                      Te z nieodcieta pepowina daja sie wtloczyc pod skrzydelka mamusi/tesciwoej w domu rodzinnym i cale zycie cierpiec, ze dom stanowi bardziej kule u nogi, uniemozliwiajaca jakakolwiek mobilnosc, oraz worek bez dna, pochlaniajacy kazda zaoszczedzona zlotowke. I za to wszystko trzeba sie rodzicom klaniac w pas i tolerowac zagladanie do wlasnych garnkow.
                      I twierdzisz, ze to naprawde takie szczescie, cud miod i orzeszki?
                      Piszesz, ze nie dano ci szansy na samodzielne mieszkanie? A co zrobilas sama, zeby sobie te szanse dac? Bo wnioskuje, ze zamiast z chlopem z jajami zwiazalas sie z nieodpepnionym dzieciuchem, ktory grzecznie i pokornie robi to, co mu mamusia kaze. Niewzne, ze ma byc moze 30-40-50 lat. To kwestia dojrzalosci, stanu umyslu, nei wieku.
                      • jak.pech.to.pech Re: problem ten sam... 26.08.11, 11:58
                        Teściowie w przypadku mojego M zapewnili mu dosłownie wszystko, łącznie z firmą rodzinną, którą mu przekazali, ale nie pomyśleli o tym, czy on rzeczywiście tego chce i czy jest mu to potrzebne.
                        W przypadku małolatów, którzy bawią się w dorosłych kosztem rodziców, bądź teściów jest to nie do przyjęcia.
            • ddominikanaa Re: problem ten sam... 20.08.11, 18:33
              oki to że mieszkamy z rodzicami nie oznacza ze maja oni prawo grzebać w moich czy męża rzeczach czy czytać nasze listy, sadze ze mimo tego jakiś szacunek się należy...

              tak samo z witaniem się... myślę ze dobrze wychowany człowiek powinien powiedzieć jakieś głupie cześć chociaż wchodząc do domu i nie ważne czy to mój dom czy teściowej czy tez obcego człowieka nie jest mile jak ktoś traktuje Cie jak powietrze...

              i nie mowie wcale o jakimś kłanianiu się ani żeby mnie czciły czy traktowały w jakiś szczególny sposób bo wcale nie muszą ze mną rozmawiać no ale jakaś kulturka powinna byc...

              pozatym moi rodzice nigdy w życiu nie otworzyli mego listu nawet jak bylam młodsza a już tymbardziej nie otworzyli by listu mego męża nawet jeżeli by wiedzieli że to np tylko jakies ulotki reklamowe...
              ...
              • mruwa9 Re: problem ten sam... 20.08.11, 19:02
                Otwieranie cudzej korespondencji to jest przestepstwo z paragrafami ( w innych krajach traktowane na rowni z wlamaniem), wiec to nei jest zadne bohaterstwo, gdy sie NIE otwiera cudzych listow, to jest oczywista sprawa.
                Oczywiscie, nie jest w porzadku grzebanie w cudzych rzeczach. Ale rodzice ciagle sa w swoim domu, pokoj nalezy do nich, meble byc moze tez. Jest duza nierownowaga miedzy tym, do czego oni, jako gospodarze i wlasciciele lokalu, maja prawo,a waszymi prawami, jako gosci, korzystajacych z uprzejmosci rodzicow.
                I tu jak mantra wraca jedyna sluszna rada- wyprowadzic sie na swoje.
                • ddominikanaa Re: problem ten sam... 20.08.11, 20:22
                  z moimi rodzicami nie ma problemu, a z teściowa już nie mieszkam wiec problem tak jakby sie już rozwiązał przynajmniej po części... wiem wiem , że problem będzie w pełni rozwiązany dopiero jak się wyprowadzimy i zamieszkamy sami tylko niestety nie każdego stać na własne mieszkanie a wynajem jednak sporo kosztuje...



                  >Ale rodzice ciagl
                  > e sa w swoim domu, pokoj nalezy do nich, meble byc moze tez. Jest duza nierowno
                  > waga miedzy tym, do czego oni, jako gospodarze i wlasciciele lokalu, maja prawo
                  > ,a waszymi prawami, jako gosci, korzystajacych z uprzejmosci rodzicow.

                  oczywiście zgodze sie z tym ze w sumie to mam g...o do gadania ale i tak uważam ze jeżeli ktoś odstępuje mi coś (pożycza czy poprostu pozwala z czegoś korzystać ), nawet na krotki okres czasu, to chyba oczywiste jest ze gdy ja z tego korzystam to są tam moje rzeczy i nikt nie powinien mi w nich grzebać...

                  to tak jakby ktos wynajął mi mieszkanie i kazał mi placic rachunki, czynsz, wynajem ect i codziennie właził sobie do tego mieszkania posługując się swoimi kluczami i patrzał co ja na obiad ugotowałam albo czy mam posprzątana łazienke...
                  • jak.pech.to.pech Re: problem ten sam... 24.08.11, 11:45
                    ddominikanaa napisała:


                    > oczywiście zgodze sie z tym ze w sumie to mam g...o do gadania ale i tak uważam
                    > ze jeżeli ktoś odstępuje mi coś (pożycza czy poprostu pozwala z czegoś korzyst
                    > ać ), nawet na krotki okres czasu, to chyba oczywiste jest ze gdy ja z tego kor
                    > zystam to są tam moje rzeczy i nikt nie powinien mi w nich grzebać...

                    i tutaj się z Tobą zgadzam! Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla grzebania w Twoich rzeczach. Nikt Ci łaski nie zrobił użyczając mieszkania. Gdyby tego nie chciała, nie zrobiłaby, a teraz wtyka nochal w nieswoje rzeczy.
                    >
                    > to tak jakby ktos wynajął mi mieszkanie i kazał mi placic rachunki, czynsz, wyn
                    > ajem ect i codziennie właził sobie do tego mieszkania posługując się swoimi klu
                    > czami i patrzał co ja na obiad ugotowałam albo czy mam posprzątana łazienke..

                    Dokładnie tak. Masz rację.
    • ddominikanaa Re: czemu problemy z tesciowa? 19.08.11, 23:11
      > 1) jak sie przeprowadzicie nie bede was odwiedzac
      > 2) jak wy nas czesciej nie odwiedzicie my do was nie przyjedziemy



      chciałabym aby moja teściowa tak mi powiedziała:) bo mój problem był by z głowy tylko ze jak my się z mężem wyprowadziliśmy od tesciowej to ona dzwonić do meza potrafi nawet 15 razy dziennie bo tak strasznie teskni...

      niewiem tylko jak wytrzymam jej wizyty po porodzie ale bede zaciskać zeby i jakos bede musiała przeżyc...alebedzie ciężko;/
    • joshima Re: czemu problemy z tesciowa? 19.08.11, 23:27
      kaja7 napisała:

      > Ja chce dziadkow dla dzieci

      Po co Twoim dzieciom tacy dziadkowie?
    • jakbabciekocham Re: czemu problemy z tesciowa? 20.08.11, 12:39
      Może ja dziwna jestem, ale jakoś w tym opisie nie widzę "zaborczości do synów" czy "szantarzy", które wytyka teściowej synowa. Na pewno dużo zależy od kontekstu i sposobu wypowiadania słów, ale samo stwierdzenie z pkt1 ("jak sie przeprowadzicie nie bede was odwiedzac") może oznaczać, tak po prostu, przedstawienie konsekwencji przeprowadzki z punktu widzenia teściowej (za daleko, brak możliwości dojazdu itp. czynniki) - gdzie tu szantaż ("szantarz")? Przyjąć stwierdzenie do wiadomości trzeba i tyle. Pkt 2 to dla mnie sygnał, że teściowa widzi nierównowagę w zaangażowaniu w odwiedziny i chce to zmienić (może tak jest, że tylko ona odwiedza i ją to wkurza po prostu?). Pkt 3 i 4 to (nieudolne, fakt) próby bycia "asertywnym" (wyjaśniania napięć, konkretnego wskazywania co się nie podoba) - moim zdaniem można po prostu usłyszeć, zgodzić się lub nie i dalej robić swoje (lub się zmienić jeśli teściowej uda się przekonać do swoich racji - może autorka rzeczywiście za mało używa zwrotów grzecznościowych, kto wie?).
      Generalnie, jeśli brak innych zarzutów do teściowej, to moim zdaniem reakcja synowej mocno przesadzona.
      • kaja7 Re: czemu problemy z tesciowa? 23.08.11, 18:26
        Ja mimo wszystko widze problem, oto jedno z zachowan:

        Przyjechali z zamiarem przenocowania, byla nasza rocznica slubu i zaproponowali zebysmy poszli do restauracji. Ja mimo wyjscia do restauracji ugotowalam obiad dla tesciow i syna. Przed wyjsciem naszykowalam wszytko - spanie dla niech + obiad na stol, szykowalam sie w tym czasie do wyjscia. Maz zaczal wszeszczec na syna bo on jak widzi dziadkow warjuje. Ja szepcze mezowi zeby odpusil bo to nie da po czym wpadam w nerwy bo syn nawet usiac przy stole nie chce. Wkurzam sie mowie: nie chce mi sie juz nigdzie isc - po chwili zmienilam zdanie.

        Na to tesciowa - my jechalismy taki kawal drogi (1.5h) zebyscie nie szli, nie zostajemy na noc!!! I za tydzien nie przjdziemy na urodziny do syna !!!!!!!!!!!!!!

        Jak wrocilismy z restauracji zabrali sie i pojechali, nigdy nie przyjechali na urodziny do syna.

        Czy to nie jest zachowanie dzieciece!!! Nic dodac nic ujac.
        • kara_mia Re: czemu problemy z tesciowa? 23.08.11, 22:46
          a mimo wyjscia do restauracji ugotowalam obiad dla tesciow i syna.
          po czym wpadam w nerwy bo syn nawet usiac przy stole nie chce.
          Wkurzam sie mowie: nie chce mi sie juz nigdzie isc - po chwili zmienilam zdanie.
          czy to nie jest zachowanie dzieciece!!! Nic dodac nic ujac.


          Istotnie to jest zachowanie dziecięce

          Na to tesciowa - my jechalismy taki kawal drogi (1.5h) zebyscie nie szli, nie zostajemy na noc!!! I za tydzien nie przjdziemy na urodziny do syna !!!!!!!!!!!!!!
          Jak wrocilismy z restauracji zabrali sie i pojechali, nigdy nie przyjechali na urodziny do syna.

          zupełnie normalne, sama bym tak zrobiła, jakbym miała w perspektywie widzieć kolejna awanturę w wykonaniu niestabilnej emocjonalnie synowej.

          • annb Re: czemu problemy z tesciowa? 24.08.11, 10:25
            Dobra babcia wzięłaby w tym czasie wnuka za rękę/na ręce i powiedziała-Ty się szykuj a ja się małym zajmę
            Da się?wszystko się da
            Nie byłoby nerwów
            a tak był pokazowy foch
            • jak.pech.to.pech Re: czemu problemy z tesciowa? 24.08.11, 11:52
              annb napisała:

              > Dobra babcia wzięłaby w tym czasie wnuka za rękę/na ręce i powiedziała-Ty się s
              > zykuj a ja się małym zajmę

              Tak, ale tylko DOBRA babcia i jeszcze w miarę inteligentna. Nawet jeśli dziecko w tej chwili wariuje, to po naszym wyjściu na pewno inaczej będzie się zachowywało. Wtedy spokojnie zje posiłek z dziadkami.
          • kaja7 Re: czemu problemy z tesciowa? 24.08.11, 16:01
            kara_mia
            nie bylo zandej awantury - ta wyniana zdan trwala tak krotko jak ja opisalam,
            widze ze ty chyba jestes ta tesciowa ktora nie daje za wygrana.
            • kaja7 Re: czemu problemy z tesciowa? 24.08.11, 16:03
              Dodam kara-mia ze zdenerwowana bylam na syna nie na tesciowa !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              • mruwa9 Re: czemu problemy z tesciowa? 24.08.11, 16:34
                terefere, zla bylas na tesciowa, ale nie wypadalo wsiasc na tesciowa i wygarnac jej, co wszystkim myslisz, wiec odreagowalas na tym, kto byl pod reka i nie mogl sie bronic- na dziecku. I nie chodzi o ten obiad, ale o caloksztalt, sama obecnosc tesciowej dziala na ciebie jak plachta na byka, dziecko tylko dolalo te ostatnia krople, ktora przebrala czare....
                • kaja7 Re: czemu problemy z tesciowa? 24.08.11, 18:14
                  Dlaczego mialam byc na nia zla?? I wcale sie z nia nie klocilam nigdy. A nie wyzywam sie na dziecku. Ty chyba jestes tez tesciowa wiec cie uderzylo, moze jestes taka sama.

                  A wsiasc na tesciowa wypada i wlasnie sie miara przebrala bo umowilam sie z nia na rozmowe i wygarne jej wszytko. POwiem zeby mnie zaakceptowala taka jaka jestem i sie nie wtracala i nie glozila mojej rodzinie. Najwazniejsze ze maz to widzi i mnie 100% wspiera.
                  • mika27easy Re: czemu problemy z tesciowa? 24.08.11, 21:53
                    ja za mój problem z teściową został tak objechana na tym forum ze hej i nikt nie dał mi szansy by się obronić współczuje bo moja teściowa szantaż emocjonalny ma we krwi. dlatego moje sytuacja jest jak jest w dodatku krytykuje mnie do dzieci przez co straciłam swój autorytet.
                    • kaja7 Re: czemu problemy z tesciowa? 25.08.11, 14:57

                      Wlasnei to samo czuje na tym forum- chyba same tescowe tu.
                      Moze pani specjalista sie wypowie!!!!

                      A ja apeluje do tescowych - zostawcie synowe w spokoju !!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • mike-33 Re: czemu problemy z tesciowa? 27.08.11, 00:27
      Problemy z teściową są dlatego że najczęściej:1 nie ma ona dość pieniędzy by mogła manewrować swoim życiem tak jak zechce, 2 miała nie udane życie ze swoim mężem i teraz wtrąca się w cudze próbując podświadomie nie dopuścić do błędów jakie jej się przytrafiały lub odwrotnie - 3 doprowadza do takich sytuacji by synowa czuła to, co ona gdy była młoda i cierpiała przez swoją teściową. Czasami historia lubi się powtarzać.
      • jak.pech.to.pech Re: czemu problemy z tesciowa? 29.08.11, 14:50
        mike-33 napisała:

        > Problemy z teściową są dlatego że najczęściej:1 nie ma ona dość pieniędzy by mo
        > gła manewrować swoim życiem tak jak zechce,

        - moja ma tyle kasy, że mogłaby robić co zechce,

        2 miała nie udane życie ze swoim mę
        > żem i teraz wtrąca się w cudze próbując podświadomie nie dopuścić do błędów jak
        > ie jej się przytrafiały lub odwrotnie

        - małżeństwo jej było po prostu cudne, ale... niezależnie od woli jej i wszystkich musiało się zakończyć... Bóg zakończył.

        - 3 doprowadza do takich sytuacji by syno
        > wa czuła to, co ona gdy była młoda i cierpiała przez swoją teściową.

        - nie miała na tyle "szczęścia" by mieszkać ze swoją teściową... a szkoda!
        • jak.pech.to.pech Re: czemu problemy z tesciowa? 29.08.11, 14:54
          Ja mam "szczęście" mieszkać z teściową i to mój błąd życiowy, który mam nadzieję, że kiedyś uda mi się jeszcze naprawić, a raczej mojemu M.
          • mike-33 Re: czemu problemy z tesciowa? 29.08.11, 18:46
            Nie wiem co innego może być przyczyną sporów z teściową. Wiem ze swojego doświadczenia że wcale nie trzeba razem mieszkać,wystarczy że mieszka się blisko siebie. Moja dzisiaj mnie ochrzaniła o to że miałam zamknięte przejście przez ogród(czynne kiedy dzieci się tam bawią.Powinna przyjść do głównego wejścia bo droga jest taka sama), i że wczoraj w niedzielę nikt od nas do niej nie przyszedł, choć dobrze wiedziała że nie było nas do wieczora gryzło ją.Gdy dowiedziała się kto był u nas wieczorem(goście odjechali) a dzisiaj widząc mojego brata odparła do córki ;a co to zjazd rodzinny?" Męża wczoraj z rana o to że nie przyszedł przywitać się z bratemt(ten nigdy do nas nie przyjdzie), a dzisiaj że nie przyszedł się z nią pożegnać gdy odjeżdzał na zachód na 3 tyg. Wyżywa się na nas ,dlaczego to robi?
            • jak.pech.to.pech Re: czemu problemy z tesciowa? 30.08.11, 13:09
              Rzeczywiście Twoja "ukochana" T jest bardzo drażliwa.
              Moja wtrąca się we wszystko, dawałaby stale same "dobre rady". Nic nie mogę zrobić, żeby nie wetknęła nosa, nawet w "łóżkowe sprawy" swojego kochanego synalka. Dzieci wychowała najlepiej na świecie, gotuje najlepiej na świecie. Cała jest w ogóle IDEALNA jako matka, była jako żona. Nie miałam tego szczęścia żeby mieszkać sama z moim M i rodzinką. To moja wielka życiowa porażka, która jeszcze trochę a doprowadzi mnie do depresji, a może już ją mam.
            • zuzi.1 Re: czemu problemy z tesciowa? 31.08.11, 23:42
              Dlatego, że jest z natury wredna, zaborcza, ciekawska i prosta jak budowa cepa :)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja