utrzymywanie związku dla dobra dziecka

19.08.11, 00:10
Witam
Jestem w związku z partnerem od ponad 10 lat, mamy niespełna 9 letnia córkę.
Związek nie satysfakcjonuje ani mnie ani jego.
Próbowaliśmy terapii rodzinnej, nie przyniosło to jednak poprawy naszych relacji. W chwili obecnej żyjemy obok siebie. Jedyne co nas w tej chwili łączy to dziecko i wspólny adres. Nie ma miedzy nami ostrych konfliktów. ale nie ma tez bliskości. Natomiast córka jest bardzo związana emocjonalnie z ojcem. Próbowałam odejść jednak córka bardzo to przeżyła, bardzo tęskniła za Tatą i domem. Zdecydowałam się na powrót jednak od tego czasu jest tylko gorzej.
Mam ogromny dylemat czy trwać w tym układzie bez szans na naprawę. Czy odejść zabierając córkę. Oba rozwiązania wydają mi się krzywdzące dla dziecka.
Naprawdę nie wiem co robić, mam mętlik w głowie i uczuciach.
Proszę o rade i wasze przemyślenia
Pozdrawiam


    • demonsbaby Re: utrzymywanie związku dla dobra dziecka 19.08.11, 06:55
      gwarantuje ci, że będzie jeszcze ciężej, kiedy córka podrośnie i ... masz szansę się nie zdecydować. Małe dzieci szybko akceptują zmiany, ze starszymi są większe problemy i bardziej przeżywają rozstanie rodziców.
      Wasza opieka nad dzieckiem może być naprzemienna, a nie związana z wizytami ojca w weekend czy raz na 2 tygodnie. Przecież za każdym razem kiedy malutka upomina się o bliskość taty, możesz ją do ojca zabrać czy też ojca poprosić, żeby do niej przyjechał.

      Trwanie w związku dla "dobra" dziecka skończy się nie tylko źle dla was / ciebie, ale właśnie dla dziecka, które rosnąc będzie chłonąć jak gąbka obraz waszych czułości i względów wobec ciebie ... a potem taki układ ma szanse powielić w swoim życiu. Dziecku potrzebna jest miłość, troska, czułość od obojga rodziców - ale żeby ją dawać, wcale nie musicie żyć razem na przekór sobie. Wcześniej czy później odkryje sztuczność między wami i też będzie przeżywać, że się nie kochacie... za lat dobrych parę, kiedy sama zacznie dorastać powie tobie czy ojcu, że wcale nie chciała być powodem, dla którego oboje poświęciliście swoją młodość, kawałek życia, itd.
      • pianino123 Re: utrzymywanie związku dla dobra dziecka 19.08.11, 15:24
        demonsbaby napisała:


        > Wasza opieka nad dzieckiem może być naprzemienna, a nie związana z wizytami ojc
        > a w weekend czy raz na 2 tygodnie.


        Brałam taka ewentualność pod uwagę, rozmaiłam o tym również z psychologiem, który podzielił moje obawy co do takiego rozwiązania. Dziecko powinno mieć jedno centrum życiowe, świat powinien być uporządkowany i stabilny. Praktycznie jest to niewykonalne przy takim rozwiązaniu.

        > Przecież za każdym razem kiedy malutka upom
        > ina się o bliskość taty, możesz ją do ojca zabrać czy też ojca poprosić, żeby d
        > o niej przyjechał.

        Tata jest np.od mycia dłuuugich włosów, codziennie rano córka wskakuje tacie do łóżka i jedzą śniadanie. Takie przykłady mogę mnożyć prawie w nieskończoność. Dlatego to taki problem.
        • mamapodziomka Re: utrzymywanie związku dla dobra dziecka 19.08.11, 17:41
          Ano wlasnie swiat powinien byc uporzadkowany i stabilny. Ale nie jest, sama widzisz jak reagowala na utrate ojca do ktorego jest bardzo przywiazana. Takze pomysl "taty na gwizdniecie" jest na dluzsza mete nierealny.

          Moj obecny maz mial synow w opiece naprzemiennej przez kilka lat, nie bylo latwo, bylo duzo problemow z dogadaniem odrabiania lekcji, ustaleniem wspolnej linii w kwestii szkoly, chlopcy tez czasem wykorzystywali fakt mienia dwoch mieszkan (np. wymykali sie do tego drugiego mieszkania pograc na kompie, kiedy wiedzieli, ze nikogo nie ma, etc.). No, ogolnie bylo stresujaco.

          Eksia przez jakis czas starala sie o zmiane tego stanu rzeczy, po kilku latach postanowila sie wyprowadzic z miasta (przedtem mieszkania rodzicow oddalone byly od siebie o zaledwie kilka przecznic), dzieci po dluuuugich wahaniach i zmianach decyzji zdecydowaly sie na przeprowadzke z nia. I mimo "stabilnego" swiata skonczylo sie to fatalnie. Starszy jest bardzo zamkniety w sobie, dwa razy nie zdal do nastepnej klasy, ma niewielu przyjaciol, uczeszcza do psychologa. Mlodszy ma zdiagnozowana traume i przewlekla depresje sytuacyjna, zaczal sie w nocy moczyc, rowniez dwa razy nie zdal, wylecial ze szkoly, jest bardzo dziecinny (cofnal sie w rozwoju - opinia psychologa, nie moja) interesuja go tylko jego psy, czesto placze (a ma juz 13 lat i minelo juz kilka lat od wyprowadzki), przy wizytach u ojca bardzo sie do niego klei, nie chce wracac do matki (chociaz ja kocha, eksia nie jest zla matka). A to bylo takie zwykle pogodne troche niegrzeczne, ale sympatyczne dziecko z masa kolegow (o jak mnie to czasem wkurzalo, te kilka lat temu ;)))

          Generalnie, opieka naprzemienna jest bardzo trudna, moj maz tez mial czasem problemy z ogarnieciem logistyki dnia codziennego, byly problemy z dopilnowaniem lekcji, czasem zdarzylo mu sie przegapic termin u dentysty, itp. i na pewno nie byla to sielanka. Ale ogolnie byl kochajacym i cieplym ojcem i poswiecal dzieciom sporo czasu. Utrata czestego kontaktu (dzieci w wieku 12 i 8 lat) miala jednak konsekwencje, ktorych w najgorszym horrorze bym nie przewidziala (moja corka praktycznie nie zna swojego biologicznego ojca, bo rozstalismy sie gdy miala roczek i zrezygnowal z kontaktow) i wielkiej traumy nie ma, ale ona uwaza D. za swojego tate (zna oczywiscie prawde). Czasem rozmawia ze mna o swoim pochodzeniu i troche to przezywa, ale w porownaniu jest to minimalne.

          Nie chodzi mi oczywiscie o straszenie cie czymkolwiek, bo u was moze byc zupelnie inaczej, bezstresowo, no ale, tak tez moze byc, mimo twoich staran, wiec przemysl dobrze wszystko na wszystkie strony. Moze opieka naprzemienna ale np. pon-czwartek u ciebie, a pt-pon rano u taty?? Moze przynajmniej regualrnie jeden dzien w tygodniu u taty?? Bo weekend raz na dwa tyg to dla wiekszosci dzieci za malo i strasznie tesknia, tego niewidzianego rodzica idealizuja, nie chca wracac, etc. A rozwiedzionego tate czasem mozna nauczyc obowiazkowosci, jesli mu na dziecku i na kontakcie z nim zalezy (moze przez mediatora, psychologa, etc.).
    • mama_myszkina Re: utrzymywanie związku dla dobra dziecka 19.08.11, 11:14
      A czy córka mogłaby mieszkac z ojcem, skoro jest tak mocno z nim związana? To tez jest przecież jakieś wyjście.
      • pianino123 Re: utrzymywanie związku dla dobra dziecka 19.08.11, 15:12
        Nie widzę takiej możliwości. Dziecko kocha zarówno mnie jak i ojca. Każde z nas spełnia tez inną role w jej życiu. Tata jest kumplem, przyjacielem, powiernikiem, a ja od codziennych posiłków, czystych skarpetek i odrobionych lekcji. Nie ujmując niczego NM, to mam poważne wątpliwości co do jego kompetencji jako jedynego opiekuna. Tym bardziej, że mówimy o dziewczynce.
        • mama_myszkina Re: utrzymywanie związku dla dobra dziecka 20.08.11, 12:48
          No i co z tego,że o dziwczynce? Poczytaj trochę o roli ojca w wychowani udziewczynki, zdziwisz się. Mój przyjaciel sam wychowuje córkę i jest to świetna, asertywna i otwarta dziewczynka. Ponadto, od dawna wiadomo, że to nie ojcowie a matki wpajają córkom stereotypy płciowe.

          Niczego Ci nie ujmując uważam, że nie o dobro dziecka Ci chodzi. Bo dobro dziecka zakłada odłożenie na bok swoich przekonań i uprzedzeń i wypracowanie rozwiązania, gdzie liczy się dobro dziecka. Ty odrzucasz możliwość, że ojciec mógłby się dzieckiem zająć (a dlaczego? bo nie robi wszystkiego tak samo jak Ty, czyli robi źle?) Zamiast tego trwasz w fikcyjnym małżeństwie, a to dopiero sprawi,że córka moze mieć problemy. Dziecko nie nauczy się jak być w związku, skoro małżeństwo mamy i taty to fikcja. Jeśli uważasz,że to jest lepsze niż szczera rozmowa z dzieckiem, ojcem i z samą sobą, to nie mam więcej pytań.
          • mama_myszkina dodam jescze 20.08.11, 12:51
            że przecież możliwa jest opieka naprzemienna, tzn od poniedziału po szkole (odbierasz Ty) do następnego poniedziałku po szkole (odbiera tato). jeśli mieszkacie w jednym mieście albo niezbyt daleko, to może to być rozwiązanie.

            Nie chciałam,żeby to, co napisałam zabrzmiało tak, jakbyć miała się wyrzec córki. Ale nie ma co umniejszac roli albo umiejętności ojca tylko dlatego, że jego styl rodzicielstwa jest inny.
    • blue_romka Re: utrzymywanie związku dla dobra dziecka 19.08.11, 12:40
      Mnie zastanawia, dlaczego terapia nie przyniosła rezultatów. Celem terapii jest bowiem wypracowanie jakiegoś rozwiązania: albo ratuje związek, albo pomaga podjąć decyzję o rozstaniu. U Was stała się rzecz najgorsza, czyli nie doszliście do niczego. Żaden dobry terapeuta nie zostawia tak sprawy. Może więc jeszcze coś da się zrobić?
      • pianino123 Re: utrzymywanie związku dla dobra dziecka 19.08.11, 15:02
        Co do terapii to szkoda gadać. Zgadzam się z Tobą że dobry terapeuta tak nie zostawia sprawy. Problem tkwił również, a możne przede wszystkim w nas. Oboje jesteśmy uparci i mamy silne charaktery. Na pewno nie byliśmy łatwymi pacjentami. Terapeutce nie udało się dotrzeć do setna naszych problemów. Chodziliśmy prawie rok (było to niedługo po próbie mojego odejścia), raz, dwa razy w miesiącu czasami częściej. Jednak ona skupiała się na według mnie mało istotnych sprawach organizacyjnych w związku lub proponowała ćwiczenia zupełnie nie przystające do nas, które co prawda wykonywaliśmy lecz w sposób sztuczny, wymuszony a więc i bez widocznych efektów. Faktem jest też, że my nie do końca byliśmy otwarci, to był rodzaj gry nad którą ona nie potrafiła zapanować. Jesteśmy związkiem patchworkowym. Każe z nas ma za sobą nieudane małżeństwo, dzieci z poprzednich związków (moje dziecko jest już od lat samodzielne i nie mieszka z nami), byłych partnerów którzy mieszają w naszym obecnym życiu itp/itd wracając do terapii, nie widząc jej pozytywnych skutków zaproponowałam jej zakończenie.
        Byłam wtedy zdecydowana na odejście od partnera. Kolejne rozmowy, próby dogadania się, decyzja o pozostaniu, ale poprawa tylko na krótko. Po prostu pat.


        • verdana Re: utrzymywanie związku dla dobra dziecka 19.08.11, 18:12
          Ja bym proponowała jednak rozwód, póki dziecko jest jeszcze małe i - o ile oboje jestescie naprawdę skupieni na dobru dziecka, wymianę mieszkania na dwa mniejsze, w bardzo bliskiej odległosci - optymalnie na tym samym podwórku czy w odleglości 5 minut marszu. Wtedy dziecko, mieszkając na stałe u Ciebie, moze samo odwiedzać ojca, zostawać u niego czasem na noc. Mieszka w jednym domu, ale ma ojaca tuż obok, dostępnego, a nie tylko "niedzielnego".
          Tak czy inaczej skończy się to albo rozwodem, albo taką atmosferą w domu,z e dziecinstwo Twojego dziecka i tak nie będzie szczęśliwe.
        • blue_romka Re: utrzymywanie związku dla dobra dziecka 20.08.11, 13:37
          Czyli przez rok bawiliście się w kotka i myszkę z terapeutą i sobą samym. Szkoda, bo zmarnowaliście czas i szansę. Jeśli bardzo Wam zależy na rodzinie warto podjąć jeszcze jedną, tym razem poważną próbę. Nie wiem tylko, czy macie wystarczającą motywację. (Wybacz, ale argument, że oboje macie silne charaktery jest dla mnie nie do przyjęcia. Bo małżeństwo, rodzina oznaczają często-czy też prawie zawsze- kompromisy. Jeśli każde z Was stoi twardo na swoim stanowisku, to istotnie trudno o związek).
          Czy się rozwieść? To zależy od Waszych oczekiwań. Małżeństwo nie jest jedyną dziedziną życia, która może przynosić satysfakcję. Znam pary, które przystały na przyzwoity, choć nie idealny związek realizując się i czerpiąc radość z rodzicielstwa, pracy, hobby itd.
    • sadowa25 Re: utrzymywanie związku dla dobra dziecka 20.08.11, 12:59
      9letnie dziecko jest jeszcze małe? chyba żart!!! moim zdaniem jest teraz za późno na rozdzielenie rodziny tak aby córka na tym jak najmniej ucierpiała.Nie ma takiej szansy.
      Powiem Ci jedno jeśli możesz nie rób tego.Dla jej dobra.Widać,że tata jest dla niej najważniejszy na świecie.Sama jestem z rozbitej rodziny i do dziś nie wybaczyłam swojej mamie tego(bo to z jej winy).Dziewczynce tata jest bardzo potrzebny.Wiem to i z własnego doświadczenia i teraz sama kiedy mam córkę i widzę jaka ją łączy więź z tatą.Jeśli dasz radę zrób to dla niej i zostań chocbyś miała żyć tylko obok niego.Nie słuchaj rad,że córka powieli taki model w przyszłości bo to jest mniejsze zło,aniżeli odebranie jej na co dzień taty!Niech ona będzie dla Ciebie ważniejsza niż ułożenie sobie życia na nowo.Jeśli odejdziesz i straci tatę w codziennym życiu niestety ,ale konsekwencje będą i to duże.Pozdrawiam i wierzę,że podejmiesz właściwą decyzję.
      • bluenote1 Re: utrzymywanie związku dla dobra dziecka 20.08.11, 16:29
        Najgorsze jest uogólnianie, a przecież każda historia jest odrębna. Jedno dziecko będzie miało żal za to, że rodzice się rozstali, drugie, że byli razem. Moja dorosła córka ma do mnie żal, że nie rozwiodłam się z jej ojcem. Ojciec jest despotą, żąda bezwzględnego posłuszeństwa, nie pozwala dziecku mieć swojego zdania, w domu były też awantury, kłótnie, ojciec nie liczył się z obecnością dziecka i wyzywał mnie głośno, córka dopiero po latach przyznała, że słyszała nasze nocne kłótnie. Gdy dojrzałam wreszcie do decyzji o rozwodzie, córka jej przyklasnęła, ale wtedy też zorientowałam się, że dla dobra nas wszystkich powinnam była tę decyzję podjąć znacznie wcześniej. Córka jest nerwowa, wrażliwa, wręcz przewrażliwiona na swoim punkcie. A wzorzec związku wyniosła z domu jeden z najgorszych, jakie można wynieść. Zatem nie zawsze dziecko ma żal do rodzica/rodziców, że sie nie rozwiedli.
        Życie razem, ale obok, życie bez miłości i codziennej radości, w lodówce uczuciowej nie jest dobre dla dziecka. Z drugiej strony, gdy rodzice się nie kochają, ale jednocześnie nie okazują sobie wrogości, braku szacunku, może nie jest takie złe. Niemniej dziecko dorastając będzie coraz lepiej wyczuwało sztuczność i chłód tego związku.
        Co takiego się wydarzyło/dzieje między Wami, że nie ma najmniejszej szansy na naprawę? Jeśli to tylko wygaśnięcie miłości i namiętności, ale pozostaje reszta sympatii, szacunku, to może jednak dacie radę żyć razem. To bardzo poważna decyzja, trzeba rozważyć wszystkie za i przeciw.
      • asia_i_p Re: utrzymywanie związku dla dobra dziecka 20.08.11, 20:11
        No daj spokój - jakie to dziecko będzie potem mieć życie? Widząc samotną matkę, która poświęciła dla niego wszystko? Ono dopiero wtedy nie będzie miało wyjścia i łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż takiemu dziecku znaleźć złoty środek między wynagradzaniem matce jej poświęcenia i zmarnowaniem sobie życia z tego powodu a uciekaniem spod jej wpływu i zostaniem pierwszej wody egoistą.
        Nie można dziecka obciążać takim poświęceniem.
      • ca.melia Re: utrzymywanie związku dla dobra dziecka 20.08.11, 20:39
        sadowa25 napisał:

        > 9letnie dziecko jest jeszcze małe? chyba żart!!! moim zdaniem jest teraz za póź
        > no na rozdzielenie rodziny tak aby córka na tym jak najmniej ucierpiała.Nie ma
        > takiej szansy.
        > Powiem Ci jedno jeśli możesz nie rób tego.Dla jej dobra.Widać,że tata jest dla
        > niej najważniejszy na świecie.Sama jestem z rozbitej rodziny i do dziś nie wyba
        > czyłam swojej mamie tego(bo to z jej winy).Dziewczynce tata jest bardzo potrzeb
        > ny.Wiem to i z własnego doświadczenia i teraz sama kiedy mam córkę i widzę jaka
        > ją łączy więź z tatą.Jeśli dasz radę zrób to dla niej i zostań chocbyś miała ż
        > yć tylko obok niego.Nie słuchaj rad,że córka powieli taki model w przyszłości b
        > o to jest mniejsze zło,aniżeli odebranie jej na co dzień taty!Niech ona będzie
        > dla Ciebie ważniejsza niż ułożenie sobie życia na nowo.Jeśli odejdziesz i strac
        > i tatę w codziennym życiu niestety ,ale konsekwencje będą i to duże.Pozdrawiam
        > i wierzę,że podejmiesz właściwą decyzję.

        Chrzanisz kochana.

        Jak dwoje dorosłych ludzi ma na dłuższą metę życ obok siebie w jakiejś chorej farsie?!
        Dla dobra dziecka?!
        Jakiego dobra?! Gdzie jest dobro w wychowywaniu dziecka w zaklamanym domu?

        córka powieli model? Ano powieli. Powieli model kobiety, która odsuwa własne potrzeby, która nie ma prawa do normalnego życia i szczescia, bo MĘCZY!! się z facetem,którego nie kocha, a on męczy się z nią. No sielankowa atmosfera.
        To jest model własciwy do powielenia?

        A co bedzie jak za chwilę Tata znajdzie sobie panią na boku, lub Mama kogoś pozna? Też mają dalej życ ze sobą " dla dobra dziecka?"

        Wybacz ale życie ma się jedno, córka pójdzie z domu a Mama zostanie z przegranym życiem. I Mama dla córki nie będzie najważniesza na swiecie, bo bedzie miała własne zycie, własną rodzinę.

        Sadowa pomyśl ..

    • tully.makker Re: utrzymywanie związku dla dobra dziecka 21.08.11, 13:05
      Bardzo poruszyla mnie twoja historia, moze dlatego, ze mamy za soba podobne doswiadczenia - tez przezylismy dlugotrwaly i zmierzajacy do rozstania kryzys w nieformalnym zwiazku, ktory dla nas obojga jest zwiazkiem drugim, ze wszelkimi doswiadczeniami jakie niesie za soba rozstanie. Przeszlismy przez nieudana terapie - terapeutki -dwie - nie umialy sobie z nami poradzic.

      Od razu powiem, ze nam jednakudalo sie wyjsc na prosta.

      Przede wszystkim mysle, ze ocena, ze twoj partner nie chce zwiazku z toba, jest bledna. Facet, ktory godzi sie na powrot po rozstaniu, ktory idzie na terapie - to nie jest facet, ktoremu nie zalezy. I nie mow, ze robil to dla dziecka - nie sadze, by wielu mezczyzn bylo gotowych poswiecic wlasne zycie wylacznie dla dzieci, choc takie deklaracje rzeczywiscie czesto padaja. Natomiast to, ze facetowi zalezy, nie oznacza, ze4 bedzie chcial pracowac nad naprawa zwiazku - u nas zreszta bylo podobnie. Facet moze nie chciec czy nie umiec podjac wysilku naprawy ale z cala pewnoscia zareaguje na zmiany w twoim zachowaniu. Ja zmienilam sposob postepowania i okazalo sie, ze to wystarczy, zeby miedzy nami bardzo znaczaco sie poprawilo.

      Dla inspiracji do wlasnej zmiany polecam ksiazki z serii The Rules, w tym najwazniejsze - Rules for marriage Ellen Fein i Sherrie Schneider, Surrendered Wife Laury Doyle, a doraznie by zapobiec rozstaniu:
      1. Do not pursue, reason, chase, beg, plead or implore.

      2. No frequent phone calls.

      3. Do not point out good points in marriage.

      4. Do not follow spouse around the house.

      5. Do not encourage talk about the future.

      6. Do not ask for help from family members.

      7. Do not ask for reassurances.

      8. Do not buy gifts.

      9. Do not schedule dates together.

      10. Do not spy on spouse.

      11. Do not say "I Love You".

      12. Act as if you are moving on with your life.

      13. Be cheerful, strong, outgoing and attractive.

      14. Don't sit around waiting on your spouse - get busy, do things, go to
      church, go out with friends, etc.

      15. When home with your spouse, (if you usually start the conversation) be
      scarce or short on words.

      16. If you are in the habit of asking your spouse spouse's whereabouts, ASK
      NOTHING.

      17. You need to make your partner think that you have had an awakening and,
      as far as you are concerned, you are going to move on with your life, with
      or without your spouse.

      18. Do not be nasty, angry or even cold - just pull back and wait to see if
      your spouse notices and, more important, realize what they will be missing

      19. No matter what you are feeling TODAY, only show your spouse happiness
      and contentment. Show spouse someone they would want to be around.

      20. All questions about marriage should be put on hold, until your spouse
      wants to talk about it (which may be a while).

      21. Never lose your cool.

      22. Don't be overly enthusiastic.

      23. Do not argue about how they feel (it only makes their feelings
      stronger).

      24. Be patient

      25. Listen carefully to what your spouse is really saying to you.

      26. Learn to back off, shut up and walk away when you want to speak out.

      27. Take care of yourself (exercise, sleep, laugh & focus on all the other
      parts of your life that are not in turmoil).

      28. Be strong and confident and learn to speak softly.

      29. Know that if you can do 180, your smallest CONSISTENT actions will be
      noticed much more than any words you can say or write.

      30. Do not be openly desperate or needy even when you are hurting more than
      ever and are desperate and needy.

      31. Do not focus on yourself when communicating with your spouse.

      32. Do not believe any of what you hear from them and less than 50% of what
      you see. Your spouse will speak in absolute negatives because they are
      hurting and scared.

      33. Do not give up no matter how dark it is or how bad you feel.

      34. Do not backslide from your hard-earned changes.
    • vibe-b Re: utrzymywanie związku dla dobra dziecka 26.08.11, 15:10
      Ja chcialabym zwrocic uwage na jeden aspekt, chyba przez nikogo nie zauwazony.
      Samotni rodzice, chocby nie wiem jak sie starali, w jakims stopniu czynia z dziecka swojego powiernika, bezwiednie probuja zastapic dzieckiem partnera. Dzieci z natury wspolpracuja z rodzicami wiec automatycznie przyjmuja te odpowiedzialnosc na swoje barki- rowniez bezwiednie. Czesto jest to odpowiedzialnosc wieksza, nic dziecko moze uniesc i tym samym jego rozwoj zostanie zaburzony. Jak moga sie takie zaburzenia wyrazac? Np. Destruktywnym, agresywnym zachowaniem, totalnym buntem w okresie nastoletnim, poszukiwaniem samotnosci, szukaniem konfliktow, dolegliwosciami fizycznymi. Jak twierdzi psycholog, zwlaszcza matki niechlubnie celuja w czynieniu partnera z dziecka.
      Wez rowniez i ten aspekt pod uwage przy rozpatrywaniu co jest dobrem dziecka w tej calej sprawie.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: utrzymywanie związku dla dobra dziecka 29.08.11, 15:54
      Nie można liczyć na to, że dziecko, szczególnie to mocniej wiązane z ojcem , nie przeżyje rozstania rodziców, nie przeżyje zmiany i straty, nie będzie tęskniło i rozpaczało. Będzie. Ono musi znieść i pogodzić się z sytuacją, na którą nie ma wpływu.
      Patrzeć na to i pomagać w tym dziecku może być dla dorosłego i to obarczonego poczuciem winy bardzo trudne. Być może tego się Pani obawia. Być może trudno Pani znieść cierpienie swojej córki, ale tez partnera. Może się Pani boi. Te wszystkie uczucia mogą utrudniać decyzję .
      Ale może być też tak, używanie argumentu "dobra dziecka" może też zasłaniać Pani własne uczucia, za którymi kryje się lęk przed rozstaniem, zburzeniem kolejnego związku, rozpoczynaniem życia na nowo, poczucie winy trudne do opanowania, lek przed krzywdą partnera.
      Wtedy argument dobra dziecka jest bardzo przydatny. Warto i to rozważyć.
      Na wszelki wypadek: nie polecam opieki naprzemiennej. Agnieszka Iwaszkiewicz
Inne wątki na temat:
Pełna wersja