Jestem wykonczona!!!

22.08.11, 14:23
mężatka od 3 lat, w związku z mężem od 6. 3 letnie dziecko.
co robię JA: pracuję(prowadzę własną firmę zatrudniam 3 osoby), nienormowany czas pracy jak to na swoim, prowadzę dom-sprzątam, piorę gotuję, zmywam garnki, nie prasuje bo nie lubię, wychowuję dziecko - bawię się z nią, chodzę na spacery, zabieram gdzie mogę i chętnie to robię, uprawiam sport( 2-3 razy w tygodniu chodzę na 2h na hale grać w piłkę, czasem zabieram córkę). Mamy działkę rekreacyjną nad jeziorem, dbam tam o domek, ugaszczam gości, wyprawiam urodziny jak jest sezon. Dbam o siebie - schudłam 24 kg, chodzę do fryzjera, kosmetyczki na zakupy ciuchowe. jeżdżę na rowerze, spotykam się ze znajomymi, czytam książki, czasopisma, internet.

Mój MĄŻ: pracuje na 3 zmiany, opiekuje się samochodem(tankuje, naprawia, nie sprząta bo twierdzi że ja bałaganię w nim nie on), leży przed TV, nie czyta książek, szpera w necie), dzieckiem zajmuje się jak mu przypomnę albo poproszę, w domu składa do zmywarki i opróżnia ją z talerzy, garnków nie myje bo się brzydzi, szmaty wogóle się brzydzi, wynosi śmieci, kiedyś odkurzał ale ma problemy z kręgosłupem i zaprzestał, nie wyciera, kurzy nie zamiata, nie pierze, rzuca ciuchy gzie popadnie, wyciaga z szafy nie chowa do szafy, nie gotuje - prawie(raz dwa razy w miesiącu robi spagetti lub jajecznice bo tyle umie), talerze po obiedzie wynosi po sobie, po mnie nie. na działce robi nie powiem ale jak skonczy się jej urzadzanie to nie wiem co będzie tam robił bo uważa ze ja powinnam kosić trawe skoro nie uprawiam kwiatów, ze znajomymi spotyka sie swoimi bo moich uznaje za próżnych. goli sie raz na tydzien, ciuchów nowych nie kupuje bo twierdzi ze nic mu sie nie podoba i nic w sklepach nie ma. sportu nie uprawia bo niemoze jak twierdzi( z uwagi na kręgosłup), ale wskazane ma pływanie. pływac nie chce bo jak twierdzi pracując na 3 zmiany jest bez sensu wykupywanie karnetu. nie ścieli po sobie bo jak twierdzi niegdy tego nie robił i robić nie będzie. miał 3 tyg urlopu to na tydzien wygoniłam go z dzieckiem do teściowej nad jezioro - marudził do słuchawki ze to było bez sesnu bo pada deszcz. (dzieckiem w tym czasie sie nie zajmował bo była stęskniona babcia i pewłno kuzynostwa wokoło). cokolwiek urzędowego jest do załatwienia to robię bo jak twierdzi ja sobie w tym lepiej radzę.Generalnie znajomi rodzina itp. mają go za zrzędę i marudę.

MY: próbując rozmowy z nim używa takich argumentów że śmiac się chce - niczym 17 lat typu ja tu byłem pierwszy, gdy mu mowie co mi sie nie podoba to mówi, że ja go atakuję, marudzę i wiecznie się go czepiam, krzykiem wogóle nie da się załatwić z nim niczego(niestety coraz częściej tak jest bo brak mi siły), seks nie jest zły aczkolwiek po jest masakra , odwraca się dupą, przykrywa się swoją kołdrą i idzie spać. wszelkie wspólne wypady itp. są moją inicjatywą zresztą jak jest wolne to pytanie mnie: żono jakie mamy plany?

Jestem wykończona !!! poradźcie bo zaczyna mi brakować tchu....
    • wykonczonaja Re: Jestem wykonczona!!! 22.08.11, 14:27
      dodam że o wszystko mnie pyta w sensie gdzie co jest, garnek gdzie, folia gdzie, kołdra, gdzie koc gdzie itp
    • morekac Re: Jestem wykonczona!!! 22.08.11, 14:38
      Mam wrażenie, że nawet bez męża byłabyś wykończona... ;-)
      Nie wiem, czy bycie robotem wieloczynnościowym można nazwać dbaniem o siebie. Czy masz czas usiąść czasem na tyłku i nic nie robić?
      • wykonczonaja Re: Jestem wykonczona!!! 22.08.11, 14:39
        Mam po 23:00 :) przecież są pewne czynności nie wykonywane codziennie.
        • verdana Re: Jestem wykonczona!!! 22.08.11, 14:52
          Taaak, jesteś wykonczona, masz czas po 23 i jedno marzenie - aby mąż był wykonczony w tym samym stopniu. Podejrzewam, ze mąż mógłby napisać równie długą litanie drobnych grzeszków pt "Czego moja żona nie robi, a ja uwazam,z ę powinna". Rozumiem obrzydzenie do zmywania - kup zmywarkę.
          i nic pomoc męża nie da. Znajdziesz sobie setki innych rzeczy do roboty.
          • wykonczonaja Re: Jestem wykonczona!!! 22.08.11, 14:54
            zmywarkę mamy:) on się nią zajmuje... tu nie chodzi o to co ja robie tylko o to, że on takie mam wrażenie na wózek który albo ja pcham albo ciągnę...
            • morekac Re: Jestem wykonczona!!! 22.08.11, 15:05
              A nie jesteś przypadkiem z tych osób, które wszystko zrobią lepiej niż ktoś inny? ;-)
              • wykonczonaja Re: Jestem wykonczona!!! 22.08.11, 18:43
                uwierz, że gdybym mogła to wiele rzeczy(spraw ) oddałabym w ręce męża lub innej osoby.
                Nie jestem z tego gatunku "zajadę się ale zrobię to sama bo zrobię najlepiej"...
        • morekac Re: Jestem wykonczona!!! 22.08.11, 16:13
          > Mam po 23:00 :) przecież są pewne czynności nie wykonywane codziennie.
          Pewnie, że nie - ale tak wszystko robić? I praca, i dziecko, i dom, i działka, i sporty, i spotkania ze znajomymi - podejrzewam, że nawet gdyby pan mąż był najbardziej pomocnym mężem na świecie, to i tak znalazłabyś sobie jakieś zajęcia - jakieś weki i darcie pierza - po to, żeby nie musieć usiąść na tyłku przed godziną 23. Mąż jest być może z lekka flejowaty i pewnie ma nieco inne priorytety - niemniej może chyba nie przepadać za zakupami ciuchowymi, uprawianiem sportów i życiem na maksymalnych obrotach?

          marudził do słuchawki ze to było bez sesnu bo pada deszcz.
          Bo w tym roku lato było bez sensu, nie zauważyłaś? ;-)
          • wykonczonaja Re: Jestem wykonczona!!! 22.08.11, 18:47
            wiem, że może nie przepadać za zakupami, sportem itp, ja tez nie przepadam za kilkoma(wieloma) rzeczami. tu nie chodzi o to, że ja chcę żeby on mi dorownał kroku, ale o to że on stoi w miejscu, a kto stoi w miejscu ten sie cofa....
            po drugie primo:) biorąc mnie za zone wiedział, że mam dużo energii i hobby sportowe - jakos mu wtedy to imponowwało, a teraz drażni.
            po trzecie - nie spotykam się ze znajomymi dzień tydzien ale raz na tydzien albo dwa więc nie jest to zatrwarzająco dużo...
            Lato owszem bylo bez sensu ale można na to przymknac oko będac 600 km od żony ....:-)
            • morekac Re: Jestem wykonczona!!! 22.08.11, 19:12
              tu nie chodzi o to, że ja chcę żeby on mi dorownał kr
              > oku, ale o to że on stoi w miejscu, a kto stoi w miejscu ten sie cofa...
              a dlaczego tak uważasz?
              Czytając to mam wrażenie, że ty wiesz lepiej od męża co byłoby dla niego dobre. I co powinien myśleć i czuć (chociażby na wakacjach).

              że mam dużo energii i hobby spo
              > rtowe - jakos mu wtedy to imponowwało, a teraz drażni.
              tak samo, jak pewnie i on miał zadatki na abnegata. Przyznaj, pewnie coś w sobie miał: ach,był taki uroczo bezradny w kuchni czy może z wdziękiem robił bałagan? ;-)
              Przy czym nie twierdzę, że jego udział w pracach domowych powinien być większy - tyle tylko, że jak dla mnie jest duża szansa, że i tak się wykończysz w sobie tylko właściwy sposób. Bo ty i tak wymyślisz sobie jakieś inne zajęcie.
              • verdana Re: Jestem wykonczona!!! 22.08.11, 19:36
                Może drazni dlatego, ze okazało się, że musi gonić żone z wywieszonym językiem/ i że ideałem jest dzień wypełniony zajęciami od rana do wieczora i wypoczynek po 23, a wszystko inne jest oceniane jako lenistwo i cofanie się? co innego energiczna dziewczyna, z którą się człowiek spotyka na randkę, a co innego, gdy się okazuje, że we wlasnym domu jest się caly czas w pracy.
                Owszem, facet powinien brac udział w pracach domowych. Ale mam wrażenie, ze czasem standart tego, co powinnio się w domu zrobic i jak wygląda porządek jest tak wygórowany, ze faceci kompletnie nie rozumieją, po co to komu.
            • edw-ina Re: Jestem wykonczona!!! 23.08.11, 08:22
              biorąc mnie za zone wiedział, że mam dużo energii i hobby spo
              > rtowe - jakos mu wtedy to imponowwało, a teraz draż

              - kiedy zaczęłam spotykać się z moim mężem miał hopla na punkcie rowerów. Wiedziałam o tym, lubiłam to, sama zwykle z radością jeździłam codziennie po m.in. 30 km. Ale jego "hobby", ciągłe skupienie na nim, sprawiły, że przestałam w ogóle jeździć na rowerze, a teraz robię to sporadycznie. Osoba z tak ekspansywną potrzebą zajmowania się czymś naprawdę może zrazić. Bo aktywność jest fajna, ale jeśli przeplatamy ją czymś innym. Fajnie jest czasami poleniuchować i nie spieszyć się. Ludzie mają różne priorytety. Z twojego opisu wynika, że to raczej ty sama narzucasz innym tempo. Czy naprawdę taka ilość aktywności daje ci radość, czy może raczej pozwala coś od siebie odsunąć?
              • wykonczonaja Re: Jestem wykonczona!!! 23.08.11, 10:24
                ja nie jestem z tych co ciągle gonią za czymś, poganiaja innych. mój dzień jest zapałeniony dlatego, że ciąglę robię coś bo jestem w tych codziennych obowiązkach sama. Gdybym miała pomoc ze strony męża np, w obowiązkach domowych szybciej bym wszystko zrobiła i tym samym wspólnie byśmy razem poleniuchowali.

                Przykład: wracamy po weekendzie na działce do domu. mamy ze sobą rzeczy do prania, niezjedzone jedzenie, zabawki córki itp. mój mąż znosi to wszystko z auta i stawia w przedpokoju po czym kładzie się na kanapie przed TV lub kompem i leży.. ja rozpakowuje rzeczy, segreguje ciuchy do prania ściągam ze suszarki te które wisiały żeby powiesić nowe, układam córki zabawki, w międzyczasie np. szykuję jej kąpiel, gotuję mleko na kakao albo robię jej kolację. gdyby mój mąż pomógł mi w tych czynnościach szybciej mogłabym spędzić czas z nim....
                • morekac Re: Jestem wykonczona!!! 23.08.11, 11:06
                  . mamy ze sobą rzeczy do pra
                  > nia, niezjedzone jedzenie, zabawki córki itp. mój mąż znosi to wszystko z auta
                  > i stawia w przedpokoju po czym kładzie się na kanapie przed TV lub kompem i leż
                  > y.. ja rozpakowuje rzeczy, segreguje ciuchy do prania ściągam ze suszarki te kt
                  > óre wisiały żeby powiesić nowe, układam córki zabawki, w międzyczasie np. szyku
                  > ję jej kąpiel, gotuję mleko na kakao albo robię jej kolację.
                  Skoro ty sobie radzisz, to jemu wygodniej jest się nie dotykać. Po cholerę - skoro wie, że i tak to zrobisz? Pojojczysz, pomarudzisz, ale zrobisz. Też bym nie robiła. ;-)
                  BTW: czas z nim mogłabyś spędzić również nie robiąc tych czynności.
                  • verdana Re: Jestem wykonczona!!! 23.08.11, 11:41
                    Jak wracam wykonczona do domu, to też nie rzucam się do segregowania rzeczy i sprzatania. rzucam plecak gdziekolwiek i pije sobie kawkę. No, może dziecku dam byłkę, ale nie cokolwiek, co wymaga pracy.
                    Może nie każ wszystkiego robić na gwizdek - może, gdyby powiedzieć facetowi - "Rozpakuj dziś rzeczy" to by je rozpakował wtedy, kiedy jemu, a nie Tobie to odpowiada.
                    • wykonczonaja Re: Jestem wykonczona!!! 23.08.11, 11:42
                      jak nie rozpakuję rzeczy od ręki to mi powie, że leżę zamiast rozpakować... heheh
                      pewnie masz rację chill out a nie na hurra
                      • morekac Re: Jestem wykonczona!!! 23.08.11, 12:10
                        jak nie rozpakuję rzeczy od ręki to mi powie, że leżę zamiast rozpakować... he
                        > heh
                        Przecież on tez leży, nieprawdaż.
                • edw-ina Re: Jestem wykonczona!!! 23.08.11, 11:43
                  wypisz sobie na kartce, które z tych codziennych obowiązków są naprawdę konieczne, a które można przełożyć, zmniejszyć ich natężenie. Naprawdę można całkiem dobrze żyć, kiedy na blacie w kuchni stoją nieumyte od razu garnki, a pranie, które już dawno wyschło nadal wisi na sznurkach. Np. mi żal na takie głupoty czasu. Jeśli mam poświęcić dzień na bieganie ze szmatą to po prostu jest mi przykro, bo życie jest tak cholernie krótkie, tyle jest wspaniałych rzeczy, które można zrobić i które się już nigdy nie powtórzą. Zamiast sprzątać/układać można iść na spacer, albo przytulić się i nie robić nic, pójść do łóżka, porozmawiać. W konsekwencji, w trakcie jakiegoś podsumowania nie będziesz żałowała nie umytej podłogi, ale będziesz żałowała, że nie miałaś czasu przytulić się do męża, że może nie słuchałaś, co ma tobie do powiedzenia, że nie pojechałaś do Azji i nie malowałaś z dzieckiem motylków na ścianie. Postaraj się mniejszą wagę przykładać do codzienności, ona naprawdę może wykończyć i zamienić nas w roboty. A niestety żadna chwila się już nie powtórzy. Po co więc je tracić na niczym?
                  • verdana Re: Jestem wykonczona!!! 23.08.11, 11:56
                    Bo ja mam wrażenie, ze to jest w ogóle problem wielu kobiet.
                    Uznają,z e dom i wychowanie dziecka powinno być sprawą wspólną. OK, zgadzam się w 100%. Ale jednoczesnie standardy sprzątania, podstawowe zasady wychowania dziecka, kolejność czynnosci, priorytety domowe - są przez zasadniczą część kobiet uznawane za ich wyłaczne domeny. Chcą jednocześnie współudziału faceta i decydowaniu co, kiedy i jak ma być zrobione. Jak dziecko je na kolację kaszkę, to biada ojcu, ktory zrobi kanapkę. Jak zmywanie ma odbywać się bezposrednio po posilku - to facet obrywa, jesli uzna,z e najpierw spokojnie moze obejrzeć mecz. Jak żona mowi,z e okna wymagają umycia, to opinia męża, ze jeszcze nie jest oceniana jako wyraz lenistwa, a nie innej oceny czystości szyb.
                    Otóż tego nie da się pogodzić. W zaden ludzki sposób. Można uznać,z ę dom jest wspólny i kazdy robi pewne rzeczy - ale tak jak chce i kiedy chce, albo uznać, ze kobieta "dowodzi" domem, jej standardy obowiązują - ale wtedy ona musi dokladnie powiedzieć co i jak zrobić, a nie czekać na inicjatywę (bo i tak facet oberwie za niedokladne wykonanie). Tylko wtedy nie ma co oczekiwać entuzjazmu.
                    U mnie w domu jest dosyć scisły podział obowiązkow. I choć szlag mnie trafia, zę naczynia z calego dnia sa zmywane o północy, a pranie wyjmowane następnego dna - palcem w bucie nie kiwnę. Wole miec coś zrobione nie tak, jak lubię, ale nie przeze mnie przynajmniej.
                    • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Jestem wykonczona!!! 24.08.11, 10:43
                      O nieee, ja wlasnie zmierzam tam gdzie ty. Haha i to prawda, doszlam do tego jak zamieszkalam z przyszlym mezem, i on powiesil pranie nie tak jak ja (nie prasujemy wiec ja pranie strzepuje aby bylo jako takie haha a on nie) no i mu pogderalam. Cholerka przez pol roku nie tknal pralki. I nauczylam sie. Teraz wisi takie wymietolone gdy powiesi i mnie to nie rusza. Bedzie potrzebowal koszule to nawet moze mu wyprasuje. W koncu pranie zrobil haha.
                      >Wole miec coś zrobione nie tak, jak lubię, ale nie przeze mnie przynajmniej.
                      Dokladnie.
                    • joshima Re: Jestem wykonczona!!! 24.08.11, 11:44
                      Wyjątkowo się z Tobą zgadzam. Mam spory staż małżeński i już dawno doszłam do tego wniosku. Mniej istotne jest jaką techniką i o jakiej porze coś zostało zrobione. Ważne, że M się za to zabrał i że efekt jest zadowalający. A że muszę mu przypomnieć, że coś tam czeka na niego? Niewielki koszt.
                • joshima Re: Jestem wykonczona!!! 24.08.11, 11:39
                  wykonczonaja napisała:

                  > ja nie jestem z tych co ciągle gonią za czymś, poganiaja innych. mój dzień jest
                  > zapałeniony dlatego, że ciąglę robię coś bo jestem w tych codziennych obowiązk
                  > ach sama.

                  A wiesz co to jest wdupiemanie? Może mogłabyś w stosunku do niektórych rzeczy to uruchomić. Jeśli Cię na to stać to zluzujesz. Jeśli nie, to znaczy że nie jest tak jak piszesz.
                  • wykonczonaja Re: Jestem wykonczona!!! 24.08.11, 11:45
                    no właśnie uruchamiam w sobie filozofię wdupietomizmu:)
                    Wczoraj np. całe popołudnie nie robiłam nic:) udało się!!! jupiiiiii
                    • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Jestem wykonczona!!! 24.08.11, 12:08
                      No i widzisz da sie. Mam nadzieje ze polubisz ten stan i nie wybuchniesz po tygodniu. Stopniowo przerzucaj rozne sprawy na chlopa, i mu to powiedz, wytlumacz w pokojowej rozmowie. Przedstaw mu tez plusy tej zmiany bo powinny byc :)

    • joshima Re: Jestem wykonczona!!! 22.08.11, 15:33
      wykonczonaja napisała:

      > MY: próbując rozmowy z nim używa takich argumentów że śmiac się chce - niczym
      > 17 lat typu ja tu byłem pierwszy, gdy mu mowie co mi sie nie podoba to mówi, ż
      > e ja go atakuję, marudzę i wiecznie się go czepiam, krzykiem wogóle nie da się
      > załatwić z nim niczego
      1. Oboje jesteście przemęczeni. Warto?
      2. Wszystko zależy w jaki sposób mówisz, że Ci się coś nie podoba.
      3. W zasadzie to co może Ci się nie podobać skoro jak sama piszesz mąż robi od rana do nocy i jeszcze Ci w domu pomaga?

      > Jestem wykończona !!! poradźcie bo zaczyna mi brakować tchu....
      Zwolnij. Pieniądze szczęścia nie dają.
      • wykonczonaja Re: Jestem wykonczona!!! 22.08.11, 18:48
        Chyba z małym zrozumieniem przeczytałas mojego posta...
        gdzie tu mowa o pieniądzach?/
        gdzie tu mowa, że pracuje od rana do nocy i jeszcze w domu pomaga???
        hm...
        • joshima Re: Jestem wykonczona!!! 22.08.11, 19:32
          wykonczonaja napisała:

          > Chyba z małym zrozumieniem przeczytałas mojego posta...
          > gdzie tu mowa o pieniądzach?/
          > gdzie tu mowa, że pracuje od rana do nocy i jeszcze w domu pomaga???
          > hm...
          A to nie o kasę chodzi? To po co Ty prowadzisz firmę a mąż na trzy zmiany zasuwa? Dla przyjemności? Patrząc po Waszym stanie chyba nie bardzo.

          Wymieniłaś rzeczy w których Ci pomaga to w końcu nie wiem pomaga czy nie.

          Wyluzuj kobieto i nie rzucaj się na ludzi, bo jeśli w ten sposób z własnych chłopem rozmawiasz to nie ma się co dziwić, że sobie do gardeł skaczecie.
          • tully.makker ale blysnelas 22.08.11, 20:38
            na 3 zmiany nie rowna sie - na 3 etaty. Slyszalas o systemie pracy zmianowej?
            • joshima Re: ale blysnelas 22.08.11, 21:48
              Za to Ty błysnęłaś. Czy ja napisałam, że na trzy etaty? Doskonale wiem co to praca zmianowa i wiem, że jak się ma inne możliwości, to się człowiek do takiej orki nie pcha. A skoro się trzyma tej roboty widać intratna.
              • wykonczonaja Re: ale blysnelas 22.08.11, 21:55
                Mój mąż chcialby zmienić pracę - słyszę to od niego od 3 lat bo nienawidzi chodzić na zmiany. ale skoro przykladowo: praca A jest za daleko(15 minut autostradą a nie na terenie miasta w którym mieszkamy), do pracy B nawet nie złoży aplikacji choc oferta fajna bo z góry zakłada że i tak się nie dostanie, praca C za mało dają na początek( choć wie z dobrych źródeł że i owszem ale szybko wskakuje sie na lepsze wynagrodzenie)...

                A obecna intratna jest na tyle że pokrywa nasze miesięczne opłaty.....
            • morekac Re: ale blysnelas 23.08.11, 00:20
              Próbowałaś kiedyś pracować na zmiany? Podobno jest ciut męczące.
              • wykonczonaja Re: ale blysnelas 23.08.11, 10:26
                pracowałam na nocna zmianę oraz na zmianę od 6:00 do 14:00 i od 10: do 18:00
                wiem, że to męczące..
          • wykonczonaja Re: Jestem wykonczona!!! 22.08.11, 21:12
            Przepraszam Cię bardzo a po co człowiek pracuje??
            jeden pracuje na etat u kogoś jeden na swoim, jeden na jedna zmianę inny na trzy - co w tym dziwnego. Pracuję żeby żyć, mieć pieniądze, zajęcie, bo praca to jeden z elementów życia...

            Ja na nikogo się nie rzucam(czyt. na Ciebie), ale widzę, że właśnie masz jak mój maż - najmniejszą krytykę odbierasz jako atak agresji czy czegotam...
            • joshima Re: Jestem wykonczona!!! 22.08.11, 21:51
              wykonczonaja napisała:

              > Przepraszam Cię bardzo a po co człowiek pracuje??
              > jeden pracuje na etat u kogoś jeden na swoim, jeden na jedna zmianę inny na trz
              > y - co w tym dziwnego. Pracuję żeby żyć, mieć pieniądze, zajęcie, bo praca to j
              > eden z elementów życia...
              Owszem, ale mam wrażenie, że u was najważniejszy. Zrobisz jak zechcesz, w końcu to Twoje życie. Ja Ci napisałam co o tym myślę. Sądzę, że obydwoje powinniście nieco zwolnić i wyluzować.


              > Ja na nikogo się nie rzucam(czyt. na Ciebie)
              Oj, oj, oj...

              > ale widzę, że właśnie masz jak mó
              > j maż - najmniejszą krytykę odbierasz jako atak agresji czy czegotam...
              A może jednak nie jest tak jak Ci się wydaje.
              • wykonczonaja Re: Jestem wykonczona!!! 22.08.11, 22:08
                Akurat ostatnią rzecza o ktorą może chodzić w moim małżeństwie sa pieniądze... na szczęście..

                Gdybym wiedziała jak jest a jak mi się wydaje to nie dawałabym tu posta. :)
        • joshima Re: Jestem wykonczona!!! 22.08.11, 21:52
          wykonczonaja napisała:

          > Chyba z małym zrozumieniem przeczytałas mojego posta...
          > gdzie tu mowa o pieniądzach?/
          > gdzie tu mowa, że pracuje od rana do nocy i jeszcze w domu pomaga???
          > hm...
          Ta wypowiedź nie była ani spokojna ani miła ani pozbawiona agresji. Powtórzę. Jeśli tak rozmawiasz z mężem to wcale mu się nie dziwię.
    • mrsnice Re: Jestem wykonczona!!! 22.08.11, 15:38
      piękne! I jakże tradycyjne. W większości małżeństw (nie we wszystkich) tak jest. Tzn, że kobieta robi wiecej niż facet. Dobrze, że masz tylko 1 dziecko.
      • wykonczonaja Re: Jestem wykonczona!!! 22.08.11, 18:50
        między innymi na drugie sie nie zdecyduję...
        Nie tylko jak tak mam, powiadasz....
        Oby, bo wśrod naszych znajomych tylko ja tak mam...:)
    • hamerykanka Re: Jestem wykonczona!!! 22.08.11, 16:24

      Macie forse. Zatrudnij gosposie do sprzatania itp. Niech cie odciazy. Nastolatka z sasiedztwa zeby kosil trawe.
      Naucz sie miec czas dla siebie. Musisz zwolnic bo sama sie zarzniesz-a maz bedzie dalej udawal ze tego nie widzi, albo twierdzil ze on pracuje ciezej, a w Tobie bedzie rosla gorycz i frustracja. Tak jest w moim malzenstwie. Choc nie pracuje zawodowo, zajmuje sie domem, 2 ha ogrodem, nasza trzyletnia corka, dwoma psami, remontem domu, przebudowa kuchni, kladzenie tynkow, budowa szopy na traktor-kosiarke, zabieram do napraw /wymiany oleju nasze trzy samochody, itp. On tylko chodzi do pracy i twierdzi ze pracuje ciezej (praca umyslowa; oboje jestesmy naukowcami).
      Usiadz i zrob liste , kto ma jakie obowiazki i tego sie trzymaj. Zapytaj, czy jest przemeczony, moze to jest powod ze niewiele w domu robi? Jesli nie, nie podnos po nim skarpet, nie sprzataj ciuchow. Mojemu pomoglo-przestalam po nim sprzatac, czasem zostawiam gary az splesnieja bo wieczorem nie mam sily reka ruszyc-zmywa z niechecia, bo "nie lubi".
      Jesli dalej bedzie to samo, zaproponuj terapie malzenska. Jesli i to nie pomoze , to chyba juz tylko rozstanie....
      • zuzi.1 Re: Jestem wykonczona!!! 01.09.11, 00:17
        Na rzucane po domu skarpety pomaga wyrzucanie ich do kosza :)))) wówczas trzeba kupic nowe....:)))) i jakoś tak problem rozrzucania skarpet sam się rozwiązuje powoli...:)))
        • wykonczonaja Re: Jestem wykonczona!!! 01.09.11, 08:25
          musiałabm oprócz skarpet również wyrzucac T-shirty
          zamiast do kosza to kładzie je na pufa a ja potem hurtowo ze 4 -5 szt do prania daje
          jedyne co wkłada do kosza to majtki - chociaz tyle:)
          • morekac Re: Jestem wykonczona!!! 01.09.11, 22:12
            musiałabm oprócz skarpet również wyrzucac T-shirty
            zamiast do kosza to kładzie je na pufa a ja potem hurtowo ze 4 -5 szt do prania daje
            jedyne co wkłada do kosza to majtki - chociaz tyle:)
            Proponuje wrzucać mu to gdzieś (jakiś ozdobny kosz w salonie czy co ) i nie prać. Nawet nastolatki potrafią zajarzyć, gdzie się wkłada pranie - jak im się raz czy drugi czyste rzeczy skończą. ;-) Ba, nagle okazuje się, że są w stanie obsłużyć pralkę... chociaż wcześniej wydawało się, że jest to zadanie przekraczające ich możliwości intelektualne.
    • doctor.no.1 Re: Jestem wykonczona!!! 22.08.11, 18:58
      Ja nie zrozumiałam -wykonczonaja czego Ty chcesz dla siebie?
      • ca.melia Re: Jestem wykonczona!!! 22.08.11, 20:40


        czego chce?

        MĘŻCZYZNY!! a nie leniwej gumy od majtek, bez zainteresowan, chęci do pomocy, wymemłanego jak psu z gardła, z podejściem "bo ja nie chcę/nie lubię/nie zrobię", to nie będzie i już.

        bo jak ona czegoś nie zrobi, to on na pewno i nawet mu nie bedzie to przeszkadzać.
        • wykonczonaja Re: Jestem wykonczona!!! 22.08.11, 21:07
          chcę mieć w domu mężczyznę, który jest uśmiechnięty, nie marudzi na każdym kroku(od czasu do czas oczywiście wskazane jest pomarudzić dla własnego zdrowia psychicznego), faceta, który powie "odpocznij sobie ja to zrobię za siebie", a nie takiego który z miłą chęcią odbiera dziecko z przedszkola tylko wtedy, jak ma obiad, sprzątnięte ja się niczego nie czepiam, w łóżku było dobrze..

          inaczej odbiera ale najpierw próbuje czy jakos nie dałoby się z tego wywinąć.

          takiego faceta, który bez mojego proszenia czy brzydko nazwę wskazywania czynności sam z się np. odkurzy, rozwiesi pranie, niech tylko wyciągnie pranie z pralki!
          takiego z którym nie będę sie musiała o wszystko licytować...nie mówie to o rzeczy materialne bo tu akurat nie ma problemu...


          • doctor.no.1 Re: Jestem wykonczona!!! 22.08.11, 23:07
            Chcesz mieć faceta, który Ci powie: odpocznij sobie? A on tak nie mówi, więc jesteś wykończona...

            • wykonczonaja Re: Jestem wykonczona!!! 23.08.11, 10:29
              nie! chcę mieć męża- wsparcie dla mnie. Ja dla niego staram się być wsparciem na każdym kroku, a on z automatu uważa, że jestem kobietą więc mam przesrane bo muszę zapieprzać...
              • joshima Re: Jestem wykonczona!!! 23.08.11, 20:31
                wykonczonaja napisała:

                > nie! chcę mieć męża- wsparcie dla mnie. Ja dla niego staram się być wsparciem n
                > a każdym kroku, a on z automatu uważa, że jestem kobietą więc mam przesrane bo
                > muszę zapieprzać...
                No sorry. Ożenił się z kobietą silną, ambitną i aktywną, która z pewnością wtedy nie potrzebowała wsparcia.

                A tak nawiasem mówiąc. Powiedziałaś mu o tym? Tak normalnie, bez pretensji i ciosania kołków na głowie?

                A w ogóle, gdybyś trochę zwolniła to nie potrzebowałabyś wsparcia.
          • edw-ina Re: Jestem wykonczona!!! 23.08.11, 08:29
            takiego faceta, który bez mojego proszenia czy brzydko nazwę wskazywania czynno
            > ści sam z się np. odkurzy, rozwiesi pranie, niech tylko wyciągnie pranie z pral
            > ki!
            - takich cudów nie ma. Po prostu nie. Nawet w związkach mocno partnerskich. I ciosanie kołków na głowie niczego nie da. Moja terapeutka powiedziała mi bardzo mądre zdanie: nie jesteśmy w stanie zmienić postępowania innego człowieka, możemy jedynie zmienić swoje postępowanie. Czyli w twoim przypadku wrzucić na luz. Jak mieszkanie będzie przez dzień czy dwa nie odkurzone, to się świat nie zawali.
            • tully.makker Re: Jestem wykonczona!!! 23.08.11, 16:09
              edw-ina napisała:

              > takiego faceta, który bez mojego proszenia czy brzydko nazwę wskazywania czynno
              > > ści sam z się np. odkurzy, rozwiesi pranie, niech tylko wyciągnie pranie
              > z pral
              > > ki!
              > - takich cudów nie ma. Po prostu nie. Nawet w związkach mocno partnerskich. I c
              > iosanie kołków na głowie niczego nie da

              Hmm, ja mam takiego faceta. Nie codziennie i nie zawsze, ale na ogol i zazwyczaj wiele prac donmowych wykonuje z wlasnej inicjatywy. A ja i tak sie go czepiam, ze zrobil obiad, ale swoje ciuchy rozrzucil po calej chalupie :-P To tak tylko, zeby zaznaczyc, ze nie mam w domu idealu, ale ze nawet len i flejtuch moze w wlasnej inicjatywy wykonywac prace domowe.
              • edw-ina Re: Jestem wykonczona!!! 23.08.11, 16:20
                ale Tully, mi właśnie o to chodziło, że tych ideałów nie ma. Mój mąż też odkurzy, sprzątnie, wywiesi pranie itp. Czasami z własnego pomysłu umyje gary itp. Ale ja się nie oszukują sądząc, że zawsze będzie o tym pamiętał i czytał mi w myślach. Wolę powiedzieć: w wolnej chwili odkurz, przed wyjazdem wywieś pranie, wracając z pracy kup coś tam. Nauczył się tego już o tyle, że teraz wracając sam pyta, czy zrobić zakupy, czy czegoś brakuje. Ale nie będę doprowadzała tego równouprawnienia (w sensie każdy pamięta o wszystkim) do stopnia 50/50, bo po co mam sobie nerwy psuć. Wolę zwyczajnie powiedzieć.
          • asfo Re: Jestem wykonczona!!! 23.08.11, 09:24
            Jeśli Twój mąż jest z natury raczej powolny i skłonny do ulegania dominacji to nie zmieni się nagle w energicznego twardziela. Nie bo nie. Zresztą takiej energicznej niewiasty żaden twardziel nie wybierze, bo będzie awantura już na drugiej randce. Albo go polubisz męża takiego jaki jest, znajdując w nim jakieś zalety, albo się w końcu rozstaniecie.
            • tully.makker Re: Jestem wykonczona!!! 23.08.11, 16:11
              asfo napisała:

              > Jeśli Twój mąż jest z natury raczej powolny i skłonny do ulegania dominacji to
              > nie zmieni się nagle w energicznego twardziela. Nie bo nie. Zresztą takiej ener
              > gicznej niewiasty żaden twardziel nie wybierze, bo będzie awantura już na drugi
              > ej randce.

              To kolejny niepradziwy stereotyp - samiec i samica alfa naprawde moga tworzyc doskonaly - choc czasami trudny zwiazek, wiem z doswiadczenia.
          • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Jestem wykonczona!!! 24.08.11, 11:40
            Chcialabys aby on sam z siebie odkurzyl, zmyl naczynia itp. Byloby super. Ale niestety. Pomysl, ze pewnie on tez chcialby zebys zrobila cos co nawet nie przychodzi ci do glowy.

            Twoj maz to nie ty. On widzi i odczuwa rzeczy inaczej. Jak cos chcesz to powiedz.

            A w ogole najlepiej tak zwyczajnie bez wyrzutow, sugestii, podchodow, i manipulacji w celu zwiekszenia jego domyslnosci powiedz ze wykanczaja cie prace domowe i ze musisz odpuscic bo ci ciezko. I np. rezygnujesz z tego i tamtego, ograniczasz to i tamto, potrzebujesz jego udzialu w tym, olewasz cos tam innego. Za to bedziesz miala lepszy humor i wiecej czasu dla meza i dziecka. Kawa na lawe. Ty pogodz sie z tym ze czasem bedzie zrobione wg ciebie byle jak czyli po mezowsku, a maz pogodzi sie z tym ze musi cos tam robic ale pryznajmniej ty nie bedziesz fuczec. Poza tym kto wie, moze chlop w ogole sie dziwi ze ty do 23 latasz i sprzatasz i wolalby cie na kanapie obok siebie, mimo ze gary brudne zostana na drugi dzien czy cos.

            No chyba ze prace domowe lubisz, kiedy jest zrobione odczuwasz dzika satysfakcje, a jak maz zrobi po swojemu to polecisz poprawiac lub gderac lub nigdy wiecej go nie poprosisz aby cos zrobil bo i tak robi zle (czyli nie potrafi tak jak ty). Wtedy nie ma dla ciebie ratunku, zawsze bedziesz niezadowolona i nigdy nie znajdziesz czasu na odpoczynek i nic-nie-robienie i bedziesz ganiac.

            Zapamietaj: prace domowe nigdy sie nie koncza.
        • joshima Re: Jestem wykonczona!!! 22.08.11, 21:53
          ca.melia napisała:

          > MĘŻCZYZNY!! a nie leniwej gumy od majtek, bez zainteresowan, chęci do pomocy,
          > wymemłanego jak psu z gardła, z podejściem "bo ja nie chcę/nie lubię/nie zrobi
          > ę", to nie będzie i już.
          Jest takie powiedzenie, któe uważam za bardzo słuszne a w ogóle bardzo na temat. Widziały gały co brały.
          • azjaodkuchni Re: Jestem wykonczona!!! 23.08.11, 00:16
            Tak zapytam mało dyskretnie a kto prasuje?
            • joshima Re: Jestem wykonczona!!! 23.08.11, 02:50
              azjaodkuchni napisała:

              > Tak zapytam mało dyskretnie a kto prasuje?

              Ale komu i co?
            • wykonczonaja Re: Jestem wykonczona!!! 23.08.11, 10:34
              napisałam w pierwszym poście, że nikt bo on z wiadomych przyczyn a ja bo nie lubię:)
              • wykonczonaja Re: Jestem wykonczona!!! 23.08.11, 11:09
                ale komu i co... ciuchy dziecku, jemu i sobie...
          • wykonczonaja Re: Jestem wykonczona!!! 23.08.11, 10:33
            Owszem, nigdy nie byl pomocny aż nadto ale
            dopóki nie mieliśmy dziecka, nie było dodatkowego obowiązku, każdy robił to na co miał ochotę, w domu było miło i sympatycznie bo nie było spięć o obowiązki - ja robiłam jak dzisiaj ale miałam na to więcej czasu.. to było super
            Jak urodziła się mała i mąż zobaczył, że też daję sobie radę to dalej robił tak jak przed dzieckiem... a to nie na tym polega moim zdaniem... powinien zakasać rękawy i powiedzieć sobie OK, jest dziecko - żona ma dodatkowy obowiązek pomogę jej, nie lubię zmywać ale zacznę, etc.
            • twoj_aniol_stroz Re: Jestem wykonczona!!! 23.08.11, 20:10
              > Jak urodziła się mała i mąż zobaczył, że też daję sobie radę to dalej robił tak
              > jak przed dzieckiem...
              Tu masz odpowiedź na swój problem :) Skoro dajesz sobie radę to po co on ma się wysilać, domyślać itd? Przypominasz mi moją mamę. Ona zawsze uważała, że wszyscy muszą się domyślić co akurat teraz jej zdaniem jest do zrobienia, nikt nie mógł usiąść w domu z książką/przed telewizorem jeśli cokolwiek pozostawało do zrobienia... KOSZMAR! zwłaszcza dla domowników. Awantury były na porządku dziennym. Pamiętam taką sytuację. Rodzice gdzieś wyjechali na kilka dni, na ich powrót posprzątałam dom, ugotowałam obiad (wedle życzenia telefonicznego miała być pomidorowa + coś czego nie pamiętam) jedyne co zostawiłam na ich powrót to ugotowanie makaronu do zupy żeby był świeży. Kiedy wrócili była dzika awantura z powodu tego makaronu, bo przecież mama sobie życzyła, żeby obiad był gotowy a tu trzeba czekać na makaron. Ile się gotuje makaron typu cieniutka krajanka? 3 minuty? No właśnie o te trzy minuty była awantura... U Ciebie nie jest to jeszcze do tego stopnia posunięte, ale bardzo mi przypomina Twój opis moją mamę. I ta wieczna licytacja pomiędzy rodzicami: ja zrobiłam to, to i to, a ty co zrobiłeś w tym czasie?
              Pokaż facetowi, że go potrzebujesz, że wcale nie jesteś takim rewelacyjnym robotem wieloczynnościowym. Niech on poczuje, że jesteś mu wdzięczna za pomoc, że dzięki niemu udało się coś tam.
            • joshima Re: Jestem wykonczona!!! 23.08.11, 20:35
              wykonczonaja napisała:

              > Owszem, nigdy nie byl pomocny aż nadto ale
              > dopóki nie mieliśmy dziecka, nie było dodatkowego obowiązku, każdy robił to na
              > co miał ochotę, w domu było miło i sympatycznie bo nie było spięć o obowiązki -
              > ja robiłam jak dzisiaj ale miałam na to więcej czasu..
              No a teraz masz mniej, to warto jednak z czegoś zrezygnować. To po pierwsze. Po drugie. Rozmawialiście o tym przed spłodzeniem potomka?

              > Jak urodziła się mała i mąż zobaczył, że też daję sobie radę to dalej robił tak
              > jak przed dzieckiem... a to nie na tym polega moim zdaniem... powinien zakasać
              > rękawy
              I pewnie jeszcze powinien się tego wszystkiego domyśleć?

              > nie lubię zmywać ale zacznę, etc.
              Kurdę, ale po co skoro jest zmywarka?
        • morekac Re: Jestem wykonczona!!! 23.08.11, 00:27
          Takiego sobie wybrała - nie wierzę, że 6 lat temu aż tak się różnił od tego.
          IMO: są 3 wyjścia. Albo sobie zmienisz priorytety i/lub zaczniesz z nim skutecznie rozmawiać albo zmienisz męża. Tzn - jego raczej nie zmienisz, możesz go najwyżej próbować wymienić na egzemplarz mniej felerny.
          • triss_merigold6 Re: Jestem wykonczona!!! 24.08.11, 19:20
            Jasne, że się różnił, bo funkcjonowali w innych okolicznościach - bezdzieciowych ergo ze znacznie mniejszą liczbą czasochłonnych obowiązków.
          • zuzi.1 Re: Jestem wykonczona!!! 01.09.11, 00:02
            Niekoniecznie, męża tez można zmienic, tylko nalezy zastosowac terapię wstrząsową :)) wówczas zobaczysz i przekonasz się jak wiele spraw potrafi załatwic i zrobic Twój mąz i iloma sprawami sam sie zainteresuje... :)) , proponuję Ci zastosowanie zasady: OD DZIŚ MAM WSZYSTKO W DUPIE, ROBIĘ WYŁACZNIE TO CO MUSZĘ DLA SIEBIE I EW. DLA DZIECI, GDY SĄ MAŁE, gdy są juz samodzielne, konsekwentnie uczymy je samodzielnosci...podobnie jak męża. Rozpuściłaś swojego męża i teraz masz wszystko na swojej głowie. Kochana olej cały dom i ogródek, idz do spa i na malowanie paznokci, jak Cię stac to wyjedź samotnie lub z koleżanką odstresowac się w jakis ciepłe kraje i zwal wszystko na męża. Jak wrócisz dzień po dniu zwalaj mu coraz więcej spraw na głowę i patrz na wszystko z uśmiechem i z dystansem z boku popijając wodę z lodem i z cytrynką :))) Dałas się zajeździc jak łysa szkapa :)))) TYLKO MAM PYTANIE: PO CO?????????
            • wykonczonaja Re: Jestem wykonczona!!! 01.09.11, 08:24
              z nim to jest dziwna sprawa. bo pomimo tego, że naprawdę wiele robie on twierdzi, że ja mam wszystko w dupie. mam w dupie bo nie wstaje rano o 7:00 jak zadzwonic budzik tylko o 7:30 po kilkukrotnym przełączeniu budzika, mam w dupie bo mnie martwie sie na rok, dwa do przodu tylko żyje chwilą i co najwyżej na kilka miesięcy do przodu..ty tylko przykłady.
              Notabene to, że nie wstaje rano mam wypominane przy każdej sprzeczce.
              poza tym zawsze musi mieć winnego. nawet jak o wlasna nogę się potknie to zwala na cokolwiek( że trawa za wysoka)..

              Wczoraj np. mówie do niego tak:
              -słuchaj M. jutro przeglądnij jajka bo cos mi tu śmierdzi i chyba ktores jest zepsute
              ( dla wyjasnienia jajka przywiezioe ze wsi ok. 30 szt., w reklamówce w kilku opakowaniach)
              Mój mąż:
              - te jajka lezały 5 dni na meblach i ich nie schowałaś wieć ja nie będeich sprawdzał, trzebabyło to zrobić od razu i zobaczyc czy a transporcie sie nie uszkodziło któres.
              Ja:
              - no przeglądnij je, proszę
              Mój Mąż:
              - nie

              tak samo jest było jak go ostatnio poprosiłam o to zeby zapłacił za szafe na allegro(specjalnie żeby go w cos zaangazoawć poza tym chciałam zeby to zrobił ze swojego konta bo twierdzi, że ja za duzo pieniędzy wydaję.)
              tez powiedział ze nie bo on nie wie jak to sie robi a poza tym jak cos zaczełam to amm dokonczyc sama.

              ręce mi opadaja
              • morekac Re: Jestem wykonczona!!! 01.09.11, 22:07
                no przeglądnij je, proszę
                > Mój Mąż:
                > - nie
                Powiedziałabym, ze tez nie zamierzam tego robić i on może po prostu te jajka wywalić.

                Notabene to, że nie wstaje rano mam wypominane przy każdej sprzeczce.
                Odpowiedź:
                czy to coś wnosi do tej dyskusji?
                Mówimy teraz o tym czy tamtym, a nie o porannym wstawaniu.

                a jak za szafę nie płaci, to szafy nie ma.
    • ajnina_1972 Re: Jestem wykonczona!!! 24.08.11, 20:45
      >>bo uważa ze ja powinnam kosić trawę skoro nie uprawiam kwiatów

      jeśli jest więcej takich "kwiatków", ze mąż uważa, że coś powinnaś, sam się do tego nie garnąc, to chyba jednak masz problem z podziałem obowiązków (gdzieś jeszcze chyba wspomniałaś, że wypomina Ci, że leżysz, zamiast zrobić coś tam) - może zacznij wyznawać zasadę, że jak mąż coś chce mieć zrobione, to niech sam zrobi

      i sobie poziom wymagań też opuść
    • rozeta77-7 Re: Jestem wykonczona!!! 27.08.11, 22:29
      Doskonale Cię rozumiem! 22 lata małżeństwa, dwóch prawie dorosłych chłopaków i MĄŻ...
      pierwsze lata nie powiem, fajne.Rozmowy, czułości, prace domowe jak najbardziej dziś ja, jutro on,razem, nie było zgrzytów między nami. A teraz;( ja praca, dom.Mąż praca, w domu naprawa tego co akurat się popsuje, porządek na podworku itp. itd.- TYLKO jak powiem że jest coś do zrobienia, inaczej niczago nie zauważa oprócz tv. i pilota;) dzieci mają to samo, od siebie nic nie zrobią żeby było zrobione szybko,dobrze i można wtedy leżeć,wyjść,lub robić co tylko się chce!!
      Do tego ojciec jest wielkim autorytetem dla nich, przecież matka to ta ZŁA co się czepia podobno wszystkiego( tatusia nie interesuje nawet w jakim towarzystwie przebywają)
      Też mam dość...i chciałabym mieć wszystko w d..., ale tak się poprostu nie da!!!
      • evee1 Re: Jestem wykonczona!!! 01.09.11, 09:08
        No, nie przeciez dostalas juz radu - obnizyc poziom swoich co do standardu w domu wymagan ;-).
        Pisze to z usmieszkiem, bo ja Was dobrze rozumiem, jako, ze to ja jestem tym motorkiem w domu. Gdybym ja nie parla do sprzatania (raz na tydzien, to chyba nie jest jakies wygorowane zadanie), to moja rodzinka spokojnie pozwolilaby domowi zarosnac. No, meza juz przez 20 lat "wytrenowalam" ;-), to po jakims czasie pewnie ze wzgledu na mnie by sprzatnal :-).
        Niby moglabym obnizyc standard, ale ja nie bardzo mam przyjemnosc w przebywaniu w domu, w ktorym po podlodze lataja koty z kurzu (ktore u nas pojawiaja sie w strategicznych miejscach juz po trzech dniach od odkurzania), w pralni czeka tona prasowania (z uwagi na dzieci szkole i nasza prace jest 20 koszul do prasowania tygdniowo), a wanna ma szara obwodke. Czy na biezaco, czy od czasu do czasu, chalupe sprzatnac trzeba. Nie musze tego robic sama i nie robie, wiele robi maz i dzieci, ale czasem musze poczekac az laskawie to zrobia. Pewnie nie powinnam marudzic i cieszyc sie, ze w ogole cos zrobia, ale jezeli weekend to praktycznie jedyny czas, kiedy spedzamy w domu, to przyjemniej by mi bylo, gdyby to sprzatanie odwalic rano w sobote. A tak to czasem probuje udawac, ze nie widze kurzu i rozwalonych rzeczy, albo kazdy sprzata "swoj" kawalek domu w wybranej przez siebie porze, a odkurzacz peta sie po calym domu przez weekend.
        • wykonczonaja Re: Jestem wykonczona!!! 01.09.11, 09:15
          córkę ( 3 lata) od małego uczę samodzielności i sprzątania po sobie bo nie wyobrażam sobie, że mam mieć w domu dwójkę co patrzy na mnie az coś zrobię.

          Wczoraj mąż pojechał rozliczyć się za dzierżawę działki. Umowę musiałam mu przygotować(na niej wpisuje się kiedy i ile było zapłacone) bo nie wiedział gdzie jest.

          Po powrocie zostawił umowę w przedpokoju na meblach i leżała tak jeszcze dziś rano.
          Mówię, mu dzisiaj przed wyjściem do pracy, żeby schował ją na miejsce, a on się mnie pyta - a gdzie jest jej miejsce?

          Ręce mi opadają...
          i tak jest zer wszystkim .gdzie jest to, tamto, owamto....

          :(
          • wykonczonaja Re: Jestem wykonczona!!! 01.09.11, 09:18
            tydzień temu byliśmy nad jeziorem się wykąpać. Jego spodenki do kąpieli do dziś wiszą na kaloryferze w sypialni...
            powiedziałam w d***e nie sprzątnę.
            • zuzi.1 Re: Jestem wykonczona!!! 02.09.11, 10:16
              I b. dobre założenie zrobiłas, nie dotykaj się do nich niech lezą i pół roku, nie Twoja to sprawa... Odnośnie t-shirtów proponuję zwinąc je w kulkę i wrzucic mężowi na półkę z czystymi rzeczami, niech swoje pranie odwala sam wtedy, gdy mu przyjdzie na to ochota, podobnie z prasowaniem... Gdy zabraknie mu czystych rzeczy wówczas się tematem zainteresuje sam :) żelazna konsekwencja w takim postępowaniu jest konieczna, gdy się trafia na taki przypadek jak Twój mąż. Jego rzeczy i sprawy do załatwienia,to jego sprawa, jeśli czegoś nie dopilnuje poniesie tego konsekwencje. To nie jest małe i niedorozwinięte mentalnie dziecko...:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja